magda3
09.05.19, 17:12
Witam. Chcę poznać opinie osób, które mają podobne przejścia lub osób które mają wiedzę jeżeli chodzi o temat toksycznej matki. Na wstępie powiem, że nie wiem czy moja mama w stu procentach jest takim typem. Zacznę od początku, jako dziecko ja wraz z siostrą byłyśmy wychowywane głównie przez mamę, tata dużo pracował i pił, raczej na nas nie zwracał uwagi. W domu była przemoc ale z strony mamy, zawsze wszystko musiało być jak ona chce. Było bicie, kary np za niepozmywane naczynia, mama zawsze za nas decydowała. Może pominę okres dziecięcy. Mi Jako nastolatce już wybraĺa szkołę, zawód. Nie brała pod uwagę mojego zdania. Ogólnie czułam się i żyłam jak popychadło, bałam się jej. Nie wiedziałam co lubię, czego chcę w życiu. Teraz jestem dorosłą osobą mającą wĺasną rodzinę. Chodzę na psychoterapię bo nie potrafię sobie poradzić z przeszłością i mam ogromny żal i złość na mamę. Teraz do rzeczy, mama choruje jak sama twierdzi ciężko ( chociaż szczerze tego nie widzę, normalnie wykonuje obowiązki w domu, pracuje w swoim ogródku itd.) Mama jak twierdzi nie może pracować bo źle się czuje, co za tym idzie nie ma pieniędzy na życie dodam że nadal żyje i mieszka z ojcem alkoholikiem... Ma gdzie się wyprowadzić ale nie chce, ojca na leczenie zgłosiłam ja bo miałam dość jej narzekania jak to źle z nim. Mama dzwoni do mnie lub do siostry tylko wtedy gdy chce kasę, ( praktycznie co drugi dzień) podkreślam ona chce i nie prosi o pożyczkę ona mówi daj mi... Teraz w 80 % procentach utrzymuje ją siostra, daje na rachunki, paliwo, jedzenie, papierosy, lekarstwa... Przez miesiąc jest to mała pensja. Ode mnie już niechętnie bierze po sytuacji gdy wprost powiedziałam że nie dam już żadnych pieniędzy bo sami już będziemy musieli pożyczać. Ja wraz z siostrą mamy swoje dzieci, mężów i startujemy tak naprawdę w życie. Mamy plany, hobby i marzenia a ciężko je spełniać gdy ktoś ma nas za takie skarbonki... Bez słowa dziękuję, tak jakby była to nasza powinność. Mama za każdym razem gdy dzwoni lub przyjeżdża to opowiada o tym jak ją wszystko boli, jaka ona jest chora itd. Po czym pyta o kasę. Dla mnie wygląda to podejrzanie. Tak jak pisałam wcześniej ta cała sytuacja wygląda dla mnie tak jakby ona oczekiwała od nas utrzymania. Kiedyś po przebytej operacji mamy (nie mogła chodzić) ja sama się nią opiekowałam, myłam, ubierałam itd. Nie usłyszałam nawet dziękuję, potrafiła wtedy wskazywać palcem gdzie mam odkurzyć, pamiętam że czułam się jak niewolnik. Teraz ja nie mam ochoty jej pomagać, tym bardziej że ona żąda wręcz tego. Nigdy nie dostałam od niej pomocy i wsparcia. Mam wykształcenie i zawód jakiego nie chciałam, mam ogromne problemy ze sobą. Lecz powoli odkrywam tak naprawdę jaka jestem i kim jestem. Dodam że mama jest współuzależnioną osobą, oczywiście terapi nie chce podjąć. Ja mam wrażenie że jestem teraz mamą mojej mamy, która albo jest nieporadna życiowo albo uważa że my jako jej córki teraz w zamian za "trud wychowaczy" musimy jej się odwdźięczyć. Ja osobiście mam ochotę uciec i zerwać kontakt. Bo realnej pomocy w poszukiwaniu pracy, nowego lokum ona nie chce. Tylko pieniądze i narzekanie...