Dodaj do ulubionych

Kasa i sztuka

26.10.04, 15:16
Co o tym sądzicie?

Znana aktorka (please, nawet jeśli ją rozpoznajecie, to bez nazwiska) na
siedzeniach dla publiki zostawia ulotki dla tejże przed swoim monodramem.

Ulotka zachęcająca do kupna cudownego specyfiku za jakieś skromne 170 zeta.
Ludzie podobno kupują. Część z tych 170 zasila jej własną fundację, część dla
sponsora jej przedstawień.

Nie jestem pięknoduchem, uznaję, że aktor też człowiek i musi z czegoś żyć,
ale, kurczę, idę do teatru i znajduję ulotkę z nazwiskiem aktora zachęcająca
do kupna jakiegoś "cudownego" g****?

Jeśli ktoś ma ochotę na zakupy, to niech uderza do super-hiper-marketu od
razu...
Po co na sztukę...

Bo to marketing?

S p o n s o r i n g?

Mecenat sztuki?

IMO, żenada.
Przecież można inaczej...

Inna sprawa, że naiwnych nie sieją.

Obserwuj wątek
    • Gość: ryb Re: Kasa i sztuka IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.10.04, 15:21
      Teraz nic tylko czekac jak Cie gf zjedzie...i nawet wiem za co :)
      • j_ar Re: Kasa i sztuka 26.10.04, 15:29
        ale co? mnie tez wkurza kiedy musze zgniesc taki papierek i wyrzucic za siebie,
        innych to tak samo oburza wtedy...
        • Gość: malgo Re: Kasa i sztuka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 16:01
          ale czy sama sztuka warta była obejrzenia i
          aktorka dostarczyła wzruszen i wszystkiego
          po co się idzie do teatru?
          Jeśli tak to jakie znaczenie mają te ulotki?
          Jeśli nie to bądz altruistką i wspomóż aktorkę,
          ekipę (datkiem na bilet),fundację(kupując krem).
          • kvinna Re: Kasa i sztuka 26.10.04, 16:04

            Powiedz, ale tak szczerze, przemyślałaś to, co napisałaś?

            :)
            • Gość: malgo Re: Kasa i sztuka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 16:28
              npmieniłabym jedno nie bądz altruistką,a
              poczuj się nią bo bilet juz kupiłaś.
              Nie widzę powodu by sztuka nie mogła być
              towarem.To chyba chwalebne,ze ludzie sztuki
              liczą na siebie(np.umiejętnie szukając sponsorów),
              a nie tylko na pieniądze państwa.Sponsoring
              pozwala tez w jakims zakresie uniezależnić
              się od gustów publicznosci(jeśli ta np.preferuje
              tylko komedie)Warunkiem jest by producent kremu
              nie decydował o repertuarze .Tu widzę mankament.
              Ty mozesz finansować sponsora lub nie, kupując
              lub nie kupując jego produkt.Masz wybór.Placąc
              podatki ,ktore "idą" w jakimś stopniu
              na sztukę nie masz wyboru ;moze Twoje pieniądze
              sfinansowały chłam?
              Oczywiscie nie jestem za całkowitym zniesieniem
              dotacji państwowych.

              ps naprawdę przemyślałam,a ze wymyśliłam inaczej
              niz Ty..chyba mogę inaczej myśleć...po swojemu?
              • Gość: malgo Re: jeszcze raz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 16:59
                Jeszcze raz bo "ps "w poprzednim moim
                był nie potrzebny.Przypisalam Tobie
                Kvinno cos czego nie powiedziałas-przepraszam.

                Jeszcze do meritum.Ja bym się zdenerwowala i
                czuła naciągana tylko wtedy,gdyby sztuka zawierała
                np.reklamy produktu,bo na to się nie umawiałam
                kupując bilet.
                Drugi przypadek,gdyby cena biletu zawierała cenę
                produktu(bez uprzedzenia),ale bywa raczej odwrotnie,
                w cenie kremu jest cena sztuki zawarta.
                Jesli tak się nie dzieje to widz nie ponosi straty,
                a pozostaje obejrzana sztuka.
                ulotkę wyrzucić, tylko nie pod fotel :)))
                • kvinna Cena biletu swoją drogą, cena kremu 27.10.04, 09:07
                  i to niebagatelna - swoją.
                  A swoją drogą to nie krem, a jakiś cudowny specyfik.

                  W teatrze chcę oglądać sztukę.
                  Po leki chodzę do apteki, a kosmetyki...drogerie itp.

                  Na ulotce jest nazwisko aktorki (oj, przedsiębiorczej bardzo) i numer komórki
                  do niej.

                  Bagno.
                  • Gość: gf Re: Cena biletu swoją drogą, cena kremu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 10:03
                    kvinna napisała:

                    > i to niebagatelna - swoją.
                    > A swoją drogą to nie krem, a jakiś cudowny specyfik.
                    >
                    > W teatrze chcę oglądać sztukę.
                    > Po leki chodzę do apteki, a kosmetyki...drogerie itp.
                    >
                    > Na ulotce jest nazwisko aktorki (oj, przedsiębiorczej bardzo) i numer komórki
                    > do niej.
                    >
                    > Bagno.


                    Dzieki temu, ze ludzie kupia ten specyfik, zaplacilas za bilet 10% tego, co
                    powinnas byla zaplacic.
                    • kvinna a jak kupię krem od Diora (a nie kupię), 27.10.04, 10:08
                      to nie zapłacę za jego reklamę...

                      Nie lubiłaś matematyki?

                      :)
                      • Gość: gf Re: a jak kupię krem od Diora (a nie kupię), IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 10:19
                        Mysle, ze Ty nie tylko matematyki nie lubisz, ale i sztuki.
                      • wykrywacz.klamcow Re: a jak kupię krem od Diora (a nie kupię), 27.10.04, 12:15
                        > to nie zapłacę za jego reklamę...

                        Zaplacisz, bo koszt reklamy jest wliczony w cene kremu :")
                        • kvinna cześć, Kwieto 27.10.04, 12:29
                          no przecie, że zapłacę.

                          Nawołuję do wyczucia ironii ")
                          • wykrywacz.klamcow Re: cześć, Kwieto 27.10.04, 12:42
                            A bo ja dzis niedzisiejszy.
                        • Gość: ryb Re: a jak kupię krem od Diora (a nie kupię), IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 27.10.04, 12:31
                          - Mnie sie wydaje, ze problem polega na tym co oni naprawde robia kiedy niby
                          graja ten jazz... Czy
                          tylko graja czy cos jeszcze?
                          - Niby co?
                          - No wlasnie! Co...?

                          Przekazuja wazna wiadomosc: Kup plyte!!!
                          • wykrywacz.klamcow Re: a jak kupię krem od Diora (a nie kupię), 27.10.04, 12:42
                            Uj, to nie te czasy byly :"P
    • Gość: gf biznes for dummies IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 12:41
      zasada pierwsza: nie placi sie za nic

      jesli produkuje cosik i sponsoruje artyste (chocby ze spalonego teatru) to nie
      po to, zeby nikt o tym nie wiedzial - jesli 'produkuje' uslugi finansowe, to
      chce dyskretnego loga na zaproszeniu lub mojej marki w nazwie imprezy, jesli
      costam, to gigabanera w hallu, jesli krem, to chce zeby moj produkt zaistanial
      w owej 'swiatyni sztuki'.

      paniatno?
      • kvinna tIp dla Opornych :) 27.10.04, 12:54
        Dla mnie to jasne - owo logo na koszulce etc.
        Sensowna reklama.

        TU CHODZI O NAGABYWANIE DO KUPNA G****
        W TEATRZE.

        (jakoś nie chce mi się podpierać biblijnym "Jezus wyrzucił kupców ze świątyni")
        • Gość: gf haha :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 13:58
          co To jest 'sensowna reklama'? :D

          jesli akceptujesz produkt, to ok, ze go w teatrze reklamuja, a jak produkt dla
          Ciebie be, to nie ok? trzeba miec naprawde duzo pychy w sobie, zeby proponowac
          takie kryterium akceptowalnosci reklamy...

          czyli jak w szatni teatru leza ulotki reklamujace usluge finansowa to ok czy
          nie ok?

          dziwie sie, jak Ty w kinie wytrzymujesz
          • wykrywacz.klamcow Re: haha :)) 27.10.04, 14:29
            GF, skoncz ten esgiech zanim zaczniesz cos gadac.
            • Gość: gf Re: haha :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 15:17
              malczaj sobaka!
          • kvinna snob jestem 28.10.04, 10:39
            chodzę tylko do kilku kin. Głównie studyjnych.
            Tam są s e n s o w n e reklamy. Albo w ogóle ich nie ma.
            (jam nie plastikowa dzieweczka)
            Są takie zapewniam Cię.

            Nie żuję świata jak leci.
            • Gość: gf Re: snob jestem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 16:47
              Wiesz, kvinna, a ja chodze na film a nie do kina :)

              Oczywiscie, milej w takim, gdzie 15 miekkich i glebokich miejsc oraz stoly dla
              nog i drinkow, ale jezeli interesujaca mnie rzecz daja w multipleksie akurat,
              to sie nie zastanowie. Zwlaszcza, ze jakosc obrazu i dzwieku to priorytet dla
              mnie.

              To, ze ktos emituje Ci w oczy 'plastikowa' reklame nie znaczy jeszcze, ze Cie
              obelzywie potraktowal. Troche dystansu czyni zycie zdrowszym.

              Sedno sprawy jest takie: ide na film. Jezeli jest taki sobie, to oczywiscie
              popkorn pod stopami i klamliwa reklama dziadowskiego banku najbardziej mi
              pamiec obciazaja. Jesli jest dobry, to powyzsze mankamenty mam tam, gdzie moje
              plecy traca swoja szlachetna linie. On jest w centrum mojego umyslu i serca i
              nim mam sie ochote dzielic, a nie stopniem kiczowatosci kafelkow w toalecie.

              Pozdrawiam :)
              • kvinna o, nie 29.10.04, 09:40
                kochanie. Zwracam baczną uwagę na to, gdzie chadzam.

                W multipleksie też byłam, a jakże, ale przyjemność bycia tam jest zerowa.
                Natężenie dźwięku takie, że obok powinnien być gabinet otolaryngologa. W razie
                co :)

                Zapach popcornu, powtarzalność wystroju sal, konieczność przebicia się
                najpierw przez jakieś galery, tzn. galerie.

                Neologizm :)

                galeria = miejsce, w którym można kupić buty

                Najczęściej ludzie, którzy wybierają multipleksy idą tam po rozrywkę.
                Cóż...
                Ale można, nikt nie broni :)

                aha, polecam studyjne, tam rzadko ktoś gada w trakcie seansu ;)

                • Gość: gf Re: o, nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 22:49
                  Natezenie dzwieku to wylacznie rzecz przyzwyczajenia.

                  Dziwi mnie, ze film jest dal Ciebie tak malo wazny, ze porusza Cie az do
                  niechodzenia 'wystroj sal'...

                  Mnie nie interesuje, po co przyszli inni. Jesli przyszlam z kochankiem lub
                  bratem, to jestem z kochankiem lub bratem. Jesli przyszlam sama, jestem sama.

                  W 'studyjnych' draznia mnie pozerzy ;)
    • vielonick Re: Kasa i sztuka 27.10.04, 15:01
      kvinna napisała:

      > Jeśli ktoś ma ochotę na zakupy, to niech uderza do super-hiper-marketu od
      > razu...
      > Po co na sztukę...

      ha, bo to o to chodzi, zeby u kogos, kto nie ma checi na zakup
      te chec wywolac
      np. przez 'elitarnosc' produktu
      znana aktorka, sztuka etc.

      poza tym, moze ma to chcrakter czegos w rodzaju rekomendacji:
      taka i taka osoba uzywa tego i smego
      wiec w domysle to jest dobre
      w Merlinie jest cos podobnego: wybierasz dany produkt
      a pod spodem lista, rzeczy, ktore zostaly kupione

      w sumie nie nie wiem o co sie rzucac
      jesli dzieki tej reklamie mozna zobaczyc ciekawy spektakl...

      > Przecież można inaczej...

      a jak Ty bys to rozwiazala?
      • Gość: malgo Re: Kasa i sztuka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 15:24
        Dla mnie naprawdę niestosowne jest reklama
        trumien ew.zakladów pogrzebowych w szpitalu,
        (to jest dopiero naruszenie jakiegoś"sakrum")
        oraz atakowanie dzieci reklamą,(bo nie potrafią
        sie obronić).Człowiek dorosly latwiej moze dać
        odpór.
        Jesli ze sceny nie pada słowo na temat produktu,
        a logo firmy nie stanowi elementu scenografii,
        to nie widzę problemu.

        Ale kazdy ma inną wrażliwość i nie musi nas to samo
        razić.Np.niektórzy uznają ,ze wręczenie przez lekarza
        adresu zakładu pogrzebowego ułatwiło im trudne chwile i
        ja to rozumiem(cholernie daleko jestem od tematu:( ).
    • Gość: ryb Re: Kasa i sztuka IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 28.10.04, 15:40
      Zeby byla sztuka to musi byc kasa. Bez kasy to wszystko upada. Szczegolnie
      sztuka. Piractwo, czy inny podobny syfilis jest tego przykladem. A to, ze
      aktorka pozniej zmuszona jest "usmiechnac sie" do sponsora sprzedajac rozne
      dziwactwa, to pokazuje tylko ilu ludzi jest przygotowanych wydac kase na sztuke
      a ilu na duperele. I na gorzale w teatralnym barze. Duperele i gorzala jest
      zawsze w przystepnej cenie, sztuka jest zawsze droga...taka to juz mentalnosc
      wielu "wielbicieli sztuki".
    • kvinna jeszcze jeden wtręt 29.10.04, 10:47
      cena biletu w miłym kinie studyjnym - naście złotych
      do plastikowego huczącego kina - od dwudziestu w górę
      • vielonick Re: jeszcze jeden wtręt 30.10.04, 01:41
        a u mnie jest na odwrot...

        a do kina chodze filmy ogladac
        nie sciany ;)
        • Gość: ryb Re: jeszcze jeden wtręt IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 30.10.04, 02:07
          A ja ani na sciany ani na film. Lozka tam powinny byc, wieksza bylaby
          frekwencja...Dobranoc:)
          • vielonick Re: jeszcze jeden wtręt 30.10.04, 02:30
            za glosno na spanie, cisza musi byc ;)

            dobranoc :)))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka