pletwa3
24.04.02, 15:56
znowu będę miała ten problem - znajomi nie posiadający działki. Nie mam nic
przeciwko goszczeniu znajomych od czasu do czasu, ale wkurza mnie, kiedy ktoś
decyduje się spędzić weekend na mojej działce, niemal nie pytając mnie o zdanie.
Jedni tacy w zeszłym roku po prostu mnie osłabili - przyjechali, postawili
grilla,wyciągnęli swoje kiełbaski, upiekli, zjedli, popili piwem - siedzieliśmy
obok "o suchym pysku", oni nawet nie zająknęli się, czy może też mamy ochotę.
Chrzanię ich kiełbaski, ale co to jest, do cholery - publiczny park? W dodatku
wcale nie interesowało ich, ile czasu my zamierzamy tam być, po prostu
siedzieli, dokąd im odpowiadało.
Zamierzam w tym roku to zmienić, ale jak zareagować, kiedy np. siedzę sobie z
książką cała szczęśliwa, że mam święty spokój, a tu zajeżdża samochód i
wysypuje się grupa znajomych, którzy uznali, że wpaść na działkę do nas to
doskonały pomysł na niedzielę?? Uciec do lasu??!!