Dodaj do ulubionych

Witam Was:)

02.11.04, 08:39
Od kilku tygodni regularnie czytam to forum i przyznam, ze poczatkowo
sadzilam, ze to wystarczy zeby wyzdrowiec, nawet zauwazylam pewne zmiany w
moim zachowaniu. W swej naiwnosci sadzilam,ze powoli zaczynam wyzwalac sie ze
szpon tego paskudnego chorobska. Jakze sie mylilam... Udalo mi sie wytrzymac
prawie 2 tygodnie bez napadow, owszem kilka razy mialam wielka ochote, ale
mimo wszystko udalo mi sie ja przezwyciezyc... Do wczoraj (i przedwczoraj):(
Znow sie zaczelo, dzis mam zamiar zrobic sobie dzien oczyszczajacy, same
owoce i woda, tylko czy wytrwam...
Najbardziej boli mnie to, ze wiem jak strzaszne jest uczucie po napadzie i za
kazdym razem obiecuje sobie: "nigdy wiecej", "juz ostatni raz tak sie
upodlilam" i co... placze cala noc, wyladowuje swoja zosc na bliskich...
Potem mam pretensje juz nie tylko o to, ze jadlam, ale rowniez o to, ze ich
ranie...
Powoli mam tego dosc, mecze sie z tym juz od 4 lat. Niby powtarzam sobie, ze
niewazne ile razy upadniesz, wazne ze sie podnosisz, ale czasem brakuje juz
sil... Choc mimo wszytko ciagle wierze, ze w koncu pokonam swa slabosc,
zaczne jesc jak normalny czlowiek...
Przepraszam, ze ta moja wypowiedz jest taka nieuporzadkowana, ale tyle mysli
klebi mi sie w glowie i tak trudno wszytko zebrac, kiedy w srodku wszytko
peka z bolu...
Pozdrwiam Was wszystkie!!!!
Obserwuj wątek
    • kasiolda Re: Witam Was:) 02.11.04, 10:00
      czesc chmurko!!ciesze sie ze sie ujawnilas!!
      niestety wyjscie z choroby nie jest takie proste..nie wystarczy powiedziec chce
      byc zdrowa i na drugi dzien nie obudzisz sie bez problemu z jedzeniem..
      ciesze sie jednak ze twoje zachowanie sie zmienia i ze udalo ci sie wytrwac dwa
      tygodnie bez obzerania..to naprawde dobrze wrozy..
      nie przejmuj sie..pomysl ze udalo ci sie..i probuj dalej..podnos sie mimo
      wszystko..wiem ze to nie jest latwe gdy pamieta sie co wczoraj sie
      wyprawialo..gdy nienawidzi sie siebie..gdy czujesz sie bezsilna.jakby w
      zakletym kregu z ktorego nie da sie wyrwac..da sie...dobrze wiesz w koncu udalo
      ci sie na dwa tygodnie..
      mysle ze skoro sama nie dajesz rady..skoro to trwa cztery lata..moze powinnas
      poprosic kogos o pomoc..mam na mysli psychologa..mnie to bardzo pomaga..inaczej
      mysle o sobie..o chorobie..oczywiscie zdarzaja sie upadki..ale mniej
      bola..zastanow sie nad tym..pozdrawiam..pisz jak czesto potrzebujesz..pomozemy
      ci..
      • justynek13 Re: Witam Was:) 02.11.04, 10:12
        czesc
        no to dzialajmy trzeba codziennie od nowa walczyc
        i cieszyc sie z kazdego najmniejszego zwyciestwa
        • kasiolda Re: Witam Was:) 02.11.04, 10:44
          dokladnie..proponuje..jesli oczywiscie macie ochote..zapisywac te sukcesy..al
          bo tutaj na forum w osobnym watku albo gdzies w zeszycie,na kartce papieru a
          potem czytac to i byc z siebie dumna..pozdrawiam
          • szczesliwawa Re: Witam Was:) 02.11.04, 11:37
            kasiolda napisała:

            > dokladnie..proponuje..jesli oczywiscie macie ochote..zapisywac te sukcesy..al
            > bo tutaj na forum w osobnym watku albo gdzies w zeszycie,na kartce papieru a
            > potem czytac to i byc z siebie dumna..pozdrawiam


            Hehe, toż ja już mam taki wątek, Działam się nazywa :) No i on mi pomaga. Jest
            zdecydowanie bardziej interaktywny niż kartka papieru :)
            Pozdrawiam cieplutko :)
            Sz
    • szczesliwawa Re: Witam Was:) 02.11.04, 11:35
      Witaj Chmurko,
      Dobrze że się ujawniłaś. Ale od samego forumowania chyba nie da się wyzdrowieć?
      Chociaż taka wirtualna grupa wsparcia to chyba dobra rzecz jest. Mnie
      dziewczyny bardzo pomagają, kiedy mam doła (dzięki, Kasiolda :)). Pisz zatem i
      walcz,
      trzymam kciuki,
      Sz
      • chmurka813 Re: Witam Was:) 02.11.04, 11:48
        Dziekuje Wam, to bardzo pomocne miec swiadomosc, ze sa osoby, ktore chca mi
        pomoc i przede wszytkim rozumieja moj problem.
        Wiem, ze samej trudno uporac sie z tym wszytkim, ale mimo wszytko chce
        sprobowac. Mam silna motywacje:
        - nie chce czuc na sobie spojzen domownikow, kiedy siegam po kolejny kawalek
        ciasta;
        -nie chce slyszec komentarzy: po co tyle jesz, skoro nie jestes glodna;
        -nie chce klasc sie spac z uczuciem ciezaru zarowno fizycznego jak i
        psychicznego:
        -nie chce tarktowac swojego ciala jak smietnik, do ktorego mozna wszytko
        wrzucic:
        -pojawil sie KTOS, na kim zaczyna mi zalezec, co nie znaczy, ze chce wyzdrowiec
        dla niego, nie-robie to dla siebie, bo wiem, ze tylko bedac w zgodzie sama ze
        soba moge zaangazowac sie;
        -i najwazniejszy powod: chce odzyskac szacunek dla samej siebie, przestac byc
        niewolnikem jedzenia i zaczac zyc!!!!!!!!!!!!!!!
        Moglabym tak wyliczac bez konca...
        • kasiolda Re: Witam Was:) 02.11.04, 13:02
          nie za ma co ;))) trzeba sobie pomagac..wlasnie dlatego ze wiemy co
          czujesz,myslisz..przezywamy dokladnie to samo..
          > Wiem, ze samej trudno uporac sie z tym wszytkim, ale mimo wszytko chce
          > sprobowac. Mam silna motywacje:
          > - nie chce czuc na sobie spojzen domownikow, kiedy siegam po kolejny kawalek
          > ciasta;
          > -nie chce slyszec komentarzy: po co tyle jesz, skoro nie jestes glodna;
          > -nie chce klasc sie spac z uczuciem ciezaru zarowno fizycznego jak i
          > psychicznego:
          > -nie chce tarktowac swojego ciala jak smietnik, do ktorego mozna wszytko
          > wrzucic:
          > -pojawil sie KTOS, na kim zaczyna mi zalezec, co nie znaczy, ze chce
          wyzdrowiec
          >
          > dla niego, nie-robie to dla siebie, bo wiem, ze tylko bedac w zgodzie sama ze
          > soba moge zaangazowac sie;
          > -i najwazniejszy powod: chce odzyskac szacunek dla samej siebie, przestac byc
          > niewolnikem jedzenia i zaczac zyc!!!!!!!!!!!!!!!
          > Moglabym tak wyliczac bez konca...
          sprobowac zawsze mozna..ale pamietaj ze jesli bedziesz widziec ze sama nie
          dajesz rady,biegnij do psychologa,nie ma na co czekac..najwazniejsze ze chcesz
          wyzdrowiec i wiesz co chcesz osiagnac..to juz polowa sukcesu..
          znam to komentarze,spojrzenia..i chodzenie spac ociezala..brak szacunku dla
          samej siebie tez..ale wiesz co ostatnio zauwazylam ze objadam sie juz tylko gdy
          jestem sama..wiem ze te komentarze i uwagi bola..ale mnie w pewien sposob
          pomogly..powiedzialam dosc..nie pozwole na to..3mam kciuki za ciebie
          dzieki szczesliwawa za mile slowa..wiecie jak wspieram kogos,pomagam mu czuje
          sie lepiej..zapominam o tym ze ja tez jestem chora..fajna rzecz..
    • un_papillon_de_nuit Re: Witam Was:) 03.11.04, 14:55
      Witaj Chmurko,
      Znam to wszystko bardzo dokładnie, znam te wszystkie komentarze, czuję się tak
      samo jak Ty – przeraźliwie skrępowana chorobą. Wszystkie dziewczyny piszą, że
      potrzebna jest pomoc psychologa, niestety – maja racje. Forum na pewno pomaga,
      na pewno jest miejscem, w którym możesz porozmawiać o tym, co Cię najbardziej
      gnębi i nie poczujesz się jak osoba z wydumanymi problemami. Ale samo forum
      niestety nie pomaga – już to przetestowałam, miałam kolejne dwa miesiące
      upadków i wzlotów, ale może to tylko ja jestem tak oporną materią. W każdym
      bądź razie wiem, że muszę znaleźć inne rozwiązanie, skuteczniejsze.
      3 maj się ciepło i pisz – bo to naprawdę chociaż trochę pomaga...
      Pozdrowionka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka