Dodaj do ulubionych

Schemat czy psychoanaliza

15.08.25, 17:17
No sorry, muszę jeszcze jeden wątek założyć, bo się zadrapuję.

Ogólnie to mój terapeuta już wcześniej chciał się mnie pozbyć 😆, teraz ja już też czaję, że nasz czas dobiega końca.

Rozmawialiśmy co dalej i powiedział, że jeśliby się okazało że dostanę się na półroczny oddział dopiero za rok, to do tego czasu warto kontynuować, bo nie ma sensu czegoś zaczynać i to zaraz przerywać. Jest za tym, żebym spróbował to przyspieszyć o 3 do 6 miesięcy, ale nie tak, żebym się tam wyrywał jeszcze w tym roku. No i spoko, fajno.

Tylko rzucił pytaniem, jakie decyzje, jeśli się nie dostanę. No i tu dwie opcje, proponuje albo terapię schematu albo psychoanalizę.

Schemat wg niego finalnie nie ma aż takiej skuteczności, ale daje szybsze efekty. Mniej rozchrzania. Mniej sesji, krótszy czas, może 2-3 lata. Schemat można na nfz. Spory wybór psychoterapeutów.

Psychoanaliza wg niego najlepsza, ale jest terapią bardzo ciężką i dla pacjenta i otoczenia. 3 sesje tygodniowo i pewnie 3 lata to minimum. Nie ma opcji na nfz. Psychoterapeutów garstka, w sumie można zapomnieć jak się ma jakieś preferencje typu wiek, płeć.

Można by w sumie spróbować ze schematem, zobaczyć tylko czy straty czasu na tym nie będzie.
Obserwuj wątek
    • mona.blue Re: Schemat czy psychoanaliza 15.08.25, 17:30
      A nie można psychodynamicznej, jako coś pośrodku? Też głęboka, ale raz w tygodniu. I ta psychoanaliza to strasznie obciazajaca finansowo musi być. A Woody Allen poddawał się jej latami (chyba). Jak dla mnie to maszynka do robienia pieniędzy, sorry psychoanalitycy.
      • mona.blue Re: Schemat czy psychoanaliza 15.08.25, 17:35
        Ja miałam psychodynamiczną tylko pół.roku, niestety wtedy skończyły się finanse. Ale też największy problem się skończył - szefowa mobberka.
      • brightsun Re: Schemat czy psychoanaliza 15.08.25, 17:38
        Psychodynamiczna z dialektyczną mam teraz. Plaster, pierwszy krok
        • brightsun Re: Schemat czy psychoanaliza 15.08.25, 17:42
          Boszsz, upał, poznawczo behawioralną mam🤦‍♂️
      • brightsun Re: Schemat czy psychoanaliza 15.08.25, 18:14
        Kurczę, czytam o psychodynamicznej i muszę zapytać czemu o niej nie wspomnial
    • mona.blue Re: Schemat czy psychoanaliza 15.08.25, 17:34
      Zerknęłam właśnie czym jest terapia schematów, bo nie znam. Z opisu wygląda ciekawie, ma też elementy psychoanalizy i Gestalt.
      • brightsun Re: Schemat czy psychoanaliza 15.08.25, 17:49
        No jak mi tłumaczono to tak zrozumiałem, że taka mini psychoanaliza,ale bardziej strukturalna
    • afq Re: Schemat czy psychoanaliza 15.08.25, 21:36
      na psychoanalize poczekasz pewnie długo
      terapia schematu bardziej dostepna i bez kosztów

      ja bym zaczal to co moge, zawsze mozna po jednej robic drugą mysle
      • brightsun Re: Schemat czy psychoanaliza 15.08.25, 21:39
        Też mi świta, że lepiej klockami, no chyba że dostanę się na tamto leczenie, to już wtedy wleze w psychoanalize i warto będzie kontynuować
        • afq Re: Schemat czy psychoanaliza 15.08.25, 22:12
          jak sie dostaniesz na leczenie to sie dostaniesz i ok

          mysle o tym, ze lepiej robic coś co jest mozliwe niz czeeeekaaaac
          • brightsun Re: Schemat czy psychoanaliza 15.08.25, 22:31
            Czekać nie zamierzam, ogólnie to wiem, że potrzebuję pomocy na bieżąco i fajno, że mi się terapeuta zadeklarował, że jak przejdę ten pieprz casting, dostanę termin, to on będzie ze mną az do tamtego momentu. Myślę, że w żadnej opcji by mnie nie zostawił, ale faktem też jest, że już razem nie idziemy dalej, on mnie super ustabilizował borderowo i dał gotowość, żeby pójść głębiej, żeby utrzymywać efekty, teraz trzyma mnie decyzja tamtego szpitala, casting styczeń, później podobno termin jakoś do pół roku tak mniej więcej. Można przyspieszać, spróbuję, może uda mi się przełożyć kwalifikację na listopad, grudzień.
            • afq Re: Schemat czy psychoanaliza 15.08.25, 23:44
              "już razem nie idziemy dalej"

              co to znaczy?
              • brightsun Re: Schemat czy psychoanaliza 15.08.25, 23:49
                On mi już tylko pomaga w bieżących sprawach, a są takie rzeczy, które ciągle mnie męczą albo się ich wyzbyć nie mogę. No i tu już mocniej czea pogrzebać.
                • brightsun Re: Schemat czy psychoanaliza 16.08.25, 00:33
                  I te biezaczki, jasne też ważne, a jak wiadomo u mnie się dużo zawsze dzieje, więc wiele razy mnie ta terapia utrzymała na powierzchni, ale żeby było lepiej dobrze by było, żebym skumal kto, co, kiedy, dlaczego, na czym mam ucieczki, na czym wyparcia.
                  • afq Re: Schemat czy psychoanaliza 16.08.25, 00:42
                    i tego nie mozna gryźć?
                    • brightsun Re: Schemat czy psychoanaliza 16.08.25, 01:12
                      Nie te nurty dla niego, miało być też łatwiej, bo trafiłem do niego jako uzależniony border z depresją i stanami lękowymi, teraz trochę więcej mam tego.

                      On super jak idzie o takie dostosowanie do względnego funkcjonowania, ale uważa, że osobowości mi nie zintegruje.
                      • afq Re: Schemat czy psychoanaliza 16.08.25, 01:35
                        rozumiem
                      • yadaxad Re: Schemat czy psychoanaliza 16.08.25, 09:31
                        Ważne by kontynuować, terapię można zmieniać, modyfikować na skuteczniejszą, zmieniać terapeutę, być na torach, nie zjechać na odpoczynek. Bo jak zrobisz sobie urlop, to nie ma siły, to co w tobie jest bardziej przekonywujące od tego co się nabywa i wyprze z głowy to co nabyte, młode i kiełkuje, przeleci po tym stadem i wyrówna, staniesz od początku na ugorze, choć myśl będzie miała wrażenie, że właśnie wpadłeś sam na swoje.
                        • brightsun Re: Schemat czy psychoanaliza 16.08.25, 12:56
                          To na stówę. Nie mam jeszcze utrwalonych wielu rzeczy, do wielu ciągle wracam w taki sam sposób kompletnie nie umiejąc podejść do nich samodzielnie inaczej, więc przerwa byłaby po prostu regresem.

                          I tak byliśmy umówieni, że pewnie do stycznia, lutego. Fajno, że powiedział, że gdyby się zdarzyło że na leczenie trafię kilka miesięcy później, to pociągniemy trochę dłużej.

                          No i choć przerażające, to dobrze że ruszył ten temat rozważenia różnych możliwości. Dobrze też mnie przygotowuje na to, że mogę tego castingu nie przejść, czemu i jak sobie z tym poradzić.

                          Niestety nastawia mnie na to że pewne rzeczy mogą mi mocno przeszkodzić i to niekoniecznie będzie wynikało z mojej postawy. Mówi np że chad, raczej nie będą tam szaleć z radości na romans bpd i chad.
    • brightsun Re: Schemat czy psychoanaliza 16.08.25, 14:23
      Btw, temat na osobny wątek, ale już nie będę szaleć 😆 Mieliście kiedyś tak, że wydawało Wam się, że po czymś w Waszym życiu już tego życia nie będzie? Że ono się skończy, to coś czego nie przeżyjecie? Ani Wy, ani ludzie obok?

      Moje się miało skończyć jak się starzy mieli dowiedzieć, że mam problemy z kasą, ale tak najbardziej najbardziej miało się skończyć półtora roku temu, bo byłem pewny że jak starsi się dowiedzą, że ukrywałem przed nimi istnienie wnuka to nic nie zostanie. Tak samo jak się skapną, że delikatnie mówiąc kiepsko sobie radzę ze sobą i się dorobiłem problemów, z których nie umiem już wyjść. Że jak usłyszą, że jestem narkomanem to nikt się nie wyzbiera, nikt już nigdy nie będzie szczęśliwy, koniec.

      Oczywiście, fuck, to derealizka, ale siedzę teraz sobie w drobnym oslupieniu z tymi wszystkimi których już nie ma. Z moim starszym gada teraz dzieciak, o którego istnieniu starszy nie wie. Śmieje się do niego w ogóle nie jest zaskoczony jego istnieniem. Nie jest zaskoczony ale też nie wisi nade mną, nie drze się, co się do ch ze mną dzieje, kto robi coś takiego, kto ukrywa przed najbliższymi że ma dziecko, kto je porzuca i zostawia z psychiczną narkomanka. Moja mama nie płacze,nie blaga mnie, żebym szedł do psychiatry, tylko rozmawia z jakąś obcą dziewczyną, która nie miała szans zaistnieć bo wszystko się skończyło i w najlepsze się chichraja. A mój brat, hm, chyba o wszystkim wie, ale jakby w ogóle nie reagował, na spokoju mi mówi, że jak coś to ma ketonal, tylko nie wie czy mogę. Ta obca mówi żebym wziął i się nie męczył, że przesadzam, ketonal mogę.

      Wrażenie jakbym się obudził po jakimś strasznie długim czasie i nie rozumiał jak to przeżyliśmy. Że niby ja tak długo nie biorę, nie piję? Jak to w ogóle możliwe? Że może być fajnie, normalnie?

      Wiem, ostro, upał, gorączka, ząb, pyralgina, naproxen i liczne problemy psychiczne 😆

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka