Gość: maja
IP: *.int.pl
23.11.04, 22:32
Zdawałam dwukrotnie na studia. Za pierwszym razem nie przeszłam przez
egzaminy ustne (pisemne zdałam na 5). Za drugim razem dostałam się ale nie
wyjechałam na studia do innego miasta, o czym od bardzo dawna marzyłam,
ponieważ nie zgodzili się na to moi rodzice (mieli swoje powody, które
rozumiem), a ja nie potrafiłam walczyć o siebie. Do obu podejść bardzo mocno
i intensywnie się uczyłam. Po drugim razie chyba coś we mnie umarło. Takie
mam wrażenie. Jakby coś pękło. Od tego momentu bardzo łatwo się poddaję, nie
jestem w stanie realizować do końca wyznaczanych sobie celów (obojętnie
małych czy dużych). Wcześniej byłam ambitna, nie poddawałam się zmęczeniu i
lenistwu. Teraz cały czas mam w głowie myśli: po co? I tak nic z tego nie
będzie. Nie dam rady. Nie nadaję się. Itp. Denerwuje mnie ten marazm ale nic
nie robię żeby go pokonać. Martwię się i wściekam się na siebie, bo od 6
miesięcy szukam pracy i nic z tego nie wynika. Myślę, że moje lękowe
nastawienie jest wyczuwalne. Jak mogę siebie zmienić? Co zrobić żeby dawny
zapał i siła wróciły? Jak pokonać bezradność?