ikoniecikropka
09.02.24, 16:19
Sześć tygodni czystości od narko i alko, czwarty tydzień terapii zamkniętej. Za każdym razem, gdy z synem rozmawiam, mam wrażenie, że rozmawiam z innym człowiekiem, jest labilny emocjonalnie, a to pokorny, zgaszony, a to zbuntowany, zniecierpliwiony. Strasznie mu się dłuży, mówi, że najchętniej by wyszedł, żeby innym razem powiedzieć, że osiem tygodni to będzie za mało, nie da rady. Mówią nam, że humorki normalne w jego przypadku, ale ja go trochę nie poznaję. Nie ma tej energii, wesołości, widzę strach, bezradność, zmęczenie. Zastanawiam się, czy to już nie etap, kiedy to się powinno normować, kiedy już powinien myśleć, że bez alko i narko nie cierpi, przeciwnie, cierpiał, gdy pił i brał. Nie wydaje mi się, żeby był zadowolony z leczenia. Sama mam jeszcze w tej chwili poczucie, że on się złamie, szybko się złamie. Czy efekty terapii powinny być już widoczne?