Dodaj do ulubionych

Obietnica.

26.11.04, 15:11
Raz tak zrobilam, i podzialalo - napisalam tu, ze nie bede jesc slodzika
(zalosne, nie...?), ktory zdarzalo mi sie wyzerac lyzka w wielkich ilosciach
(zwlaszcza wieczorem, przy okazji slodzenia czegos). Powiedzialam Wam, ze nie
bede - i jakos wychodzi, po prostu.
Dzisiaj jem slodycze. Mialo byc rano, troche (wyjatkowe smakolyki na
sprobowanie). Bylo duzo. Dokladalam sobie - rozumiecie. Teraz wlasnie jem
znowu, zamiast obiadu. Abstrahujac od wagi - z tego moze byc napad. Bo to juz
nie dieta, wiec zadna roznica... Bo i tak jem, wiec czy jedno ciastko mniej,
czy wiecej...
Jesli sie uda dzis z reszta dnia, jutro powinno byc ok. A jest
niebezpiecznie - rano sama z dziecmi, wieczorem baby-sitting. Jesli rano sie
objem, bede juz tylko czekac na wieczor, a wtedy kleska.
Zatem obietnica - moze glupia;) Na 2 sniadanie, jesli bede miala ochote (taa,
na pewno nie;)) zjem TRZY SZTUKI czegos slodkiego. Czegokolwiek. Zabronic
sobie nie moge i byloby to bez sensu, bo dzis beda goscie i jutro sie bede
slinic do nowosci. A jakbym sie skusila, uprzednio zabroniwszy - wiadomo.

Dobrze? Tylko na 2 sniadanie - wieczorem nie, i tylko trzy sztuki. Najwyzej
wybiore to, co bedzie najwieksze;)

Mysle, ze sie uda.

Oho. Konczy mi sie to, co mam pod reka. Uwaga: teraz tez juz nic nie doloze,
nawet jesli bym mogla (zaraz ci goscie zjada). Raczej pojde zeby umyc.

pozdrawiam Was, dziewczyny
Obserwuj wątek
    • kasiolda Re: Obietnica. 26.11.04, 18:51
      3mam za Ciebie kciuki.Dobry pomysł,lepiej zjesc codziennie cos slodkiego niz
      potem nadrabiać zaległości w trakcie napadu.
      Pozdrawiam
    • mostena Re: Obietnica. 26.11.04, 23:24
      Dzieki, Kasiolda.

      Coz, mozecie sie smiac, wierzyc albo nie, ale jakos pomoglo. Dzis sie udalo.
      Mysle, ze jutro tez bedzie ok. Za ktoryms razem takie cos nie wyjdzie, wymysle
      wiec co innego. Co sie odwlecze, uciecze;P W tym wypadku przynajmniej.
      • kasiolda Re: Obietnica. 27.11.04, 12:37
        wierze.i nadal trzymam kciuki.
        masz racje,nie ma sensu marnowac czasu,trzeba kombinowac na wszelkie mozliwe
        sposoby,nie wazne jak,wazne zeby pomagalo.
        pozdrawiam
        • horlaa Re: Obietnica. 27.11.04, 15:20
          własnie nie wiem, czy
          "nie ważne jak, ważne żeby pomagało".

          kwestia, czy chce się wyzdrowieć czy chce się dorywczo, chwilowo mieć z tym
          spokój i nie tyć. to są dwie różne rzeczy.
          obietnice mają sens tylko na krotką metę.
          obietnice sięgają do zupełnie innej części twojego charakteru, niż inne, zdrowe
          myśli, które mają ci pomóc w wyzdrowieniu.

          oczywiscie życzę ci jak najlepiej, mostena, życzę, żeby Ci się udało.

          każda z nas jest inna, może to, co nie działało u mnie, u Ciebie się sprawdzi.
          życzę Ci tego z całego serca.,
          serdeczne uściski
          • mostena Re: Obietnica. 27.11.04, 23:32
            Zgadzam sie z toba, horlaa! Wazne jak! Tzn wazne, zeby pomagalo WYZDROWIEC a
            nie nie objesc sie w tym momencie, o to chodzi, prawda?

            Ale pisalam juz jaka jest moja sytuacja - pamietasz?
            Dzis niestety sie nie udalo. Ale teraz - juz w tym momencie - nie jem. Od pol
            godziny. Dobre i to. I dobre, ze wyszlo wczoraj.
            I... ja sie staram zmienic caloksztalt! Powaznie! A takie kombinowanie...
            Kurcze. W koncu jesli nie moge uciec, wyjsc do ludzi, na spacer, do kina,
            gdziekolwiek - to chociaz to.
            Ruszylam sie, walcze teraz z anglicka biurokracja (nie pytajcie...). Widze w
            ogole, ze sie strasznie wkopalam na ten rok pod wzgledem BED. Niemniej staram
            sie.
            Buziaki;))
            • kasiolda Re: Obietnica. 28.11.04, 11:43
              ale dziewczyny,jesli nic nie pomaga,jesli jest zle,czy nie lepiej nie objesc
              sie w danej chwili niz jesc caly czas,czy taki maly kroczek,maly sukces nie
              jest wazny?czy od tego sie nie zaczyna?i czy tak naprawde jest skuteczna metoda
              na wyzdrowienie,czy rozwiazanie nie tkwi wlasnie w kombinowaniu,w staraniu sie
              kazdego dnia by nie doszlo do napadu?
              ciesze sie ze mostena Tobie sie udaje.a moglabys wyjasnic co to znaczy ze
              zmieniasz caloksztalt?
              powodzenia w walce z biurokracja.myslalam ze tylko u nas jest zle.
              starasz sie i to sie liczy.robisz cos.to wazne.
              ja tez caly czas cos zmieniam,caly czas odkrywam cos nowego i widze ze kiedys
              bylo naprawde zle ze mna,teraz dopiero zaczynam rozumiec pewne rzeczy.i udalo
              mi sie wyciagnac kogos na pizze.pierwszy raz to ja zapraszam.fajnie ze sie
              udalo.tylko boje sie jak bedzie,ale coz ucze sie,moge popelnic bledy.wszystko
              da sie naprawic.ale w koncu chce zyc prawdziwie,nie snic.(cytat z Vanilla
              Sky,swietny film)
              3mam kciuki za Ciebie mostena i za reszte forumowiczek.pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka