Na HONOR!

08.05.02, 14:51
Hmmm... tak mi zeszlo przy czytaniu watku o ludzkich ludziach na sprawe honoru.
A czym jest honor? Poczuciem dumy? Wywyzszaniem sie? Ale tez ludzie honorowi
spelniali nawet najpodlejsze poslugi, jesli zobowiazali sie do nich slowem
honoru wlasnie...

Z ksiazki Wladyslawa Boziewicza - "Kodeks Honorowy" - Reprint wydania ksiegarni
J. Czarneckiego w Krakowie, 1939:

ROZDZIAŁ 1.
Osoby zdolne do żądania i dawania satysfakcji honorowej.

Art. 1.
Pojęciem osoby zdolnej do żądania i dawania satysfakcji honorowej, albo krótko:
osobami honorowymi lub z angielskiego: gentlemanami nazywamy (z wykluczeniem
osób duchownych) te osoby płci męskiej, które z powodu wykształcenia,
inteligencji osobistej, stanowiska społecznego lub urodzenia wznoszą się ponad
zwyczajny poziom uczciwego człowieka.
U w a g a: Określenie powyższe usuwa zatem kobietę z pod mocy obowiązującej
przepisów honorowych, dając tym samym wyraz swej średniowiecznej genezie i
czyniąc zadość zasadzie francuskiej, określającej kobietę, jako ,,impropre au
duel?.
Art. 2.
Przez pojęcie ,,osób stanu duchownego" należy rozumieć nie tylko osoby o
święceniach kapłańskich, ale również wszystkie osoby posiadające święcenia
niższe, dalej zakonników, kleryków, wreszcie słuchaczy uniwersyteckich wydziału
teologicznego.
U w a g a: Dla braku jakiegokolwiek zwyczaju polskiego, określającego pojęcie
,,osoby duchownej?, przyjmujemy określenie włoskie, uznające każdego człowieka,
noszęcego prawnie szaty duchowne, jako wyłączonego od obowiązków, złączonych ze
świeckim pojęciem honoru.
Art. 3.
Z tytułu w y k s z t a ł c e n i a zaliczyć należy do osób zdolnych do żądania
i dawania satysfakcji honorowej tych wszystkich którzy ukończyli szkoły
średnie.
Art. 4.
Mimo braku wykształcenia średniego należy wciągnąć pod pojęcie osób honorowych
tych wszystkich, którzy swoją i n t e l i g e n c j ą lub w y b i t n y m i
z d o l n o ś c i a m i w rzeczywistości dorośli, jeśli nie przewyższyli
poziom średniego wykształcenia.
U w a g a: Dlatego nie można odmówić satysfakcji artyście malarzowi, mimo, iż
tenże studiów średnich nie odbył. lub np. powieściopisarzowi, który ukończył
trzy klasy gimnazjalne.
Art. 5.
Osoby nieposiadające wymaganych art. 3 i 4, kryteriów, posiadają mimo to
zdolności dawania i żądania honorowego zadośćuczynienia, o ile zajmują wybitne
stanowisko społeczne.
U w a g a: W myśl tej zasady należy udzielić satysfakcji honorowej wieśniakowi,
który jest posłem na sejm
Art. 6.
Wreszcie osobom stanu szlacheckiego należy się bez względu na wymogi art. 3?5
prawo gentleman6w.
U w a g a: Postanowienie te tego artykułu, manifestującego jaskrawo zabytek
feudalizmu, jest wszędzie respektowane po dziś dzień i na tej zasadzie
przyjęte.
Art. 7.
Wszyscy ludzie honorowi są sobie bezwzględnie równi. Dlatego nie wolno odmawiać
zadośćuczynienia z powodu różnicy stanu, urodzenia, stanowiska lub majątku.
Osoba odmawiająca na takiej podstawie satysfakcji honorowej staje się
niehonorowa,.
U w a g a: Zasada powyższa, odpowiadająca w zupełności współczesnej
demokratyzacji społeczeństw, nie dozwala np. członkowi rodu książęcego odmówić
satysfakcji honorowej robotnikowi, który jest posłem na sejm.
Art. 8.
Wykluczonymi ze społeczności ludzi honorowych są osoby, które dopuściły się
pewnego ściśle kodeksem honorowym określonego czynu; a więc indywidua
następujące:
1. osoby karane przez sąd państwowy za przestępstwo pochodzące z chciwości
zysku lub inne, mogące danego osobnika poniżyć w opinii ogółu;
2. denuncjant i zdrajca;
3. tchórz w pojedynku lub na polu bitwy;
4. homoseksualista;
5. dezerter z armii polskiej;
6. nie żądający satysfakcji za ciężką zniewagę wyrządzoną przez człowieka
honorowego;
7. przekraczający zasady honorowe w czasie pojedynku lub pertraktacji
honorowych;
8. odwołujący obrazę na miejscu starcia przed pierwszym złożeniem względnie
pierwszą wymianą strzałów;
9. przyjmujący utrzymanie od kobiet nie będących jego najbliższymi krewnymi;
10. kompromitujący część kobiet niedyskrecję;
11. notorycznie łamiący słowo honoru;
12. zeznający fałsz przed sądem honorowym;
13. gospodarz łamiący prawa gościnności przez obrażanie gości we własnym
mieszkaniu;
14. ten, kto nie broni czci kobiet pod jego opieką pozostających;
15. piszący anonimy;
16. oszczerca;
17. notoryczny alkoholik, o ile w stanie nietrzeźwym popełnia czyny poniżające
go w opinii społecznej;
18, ten, kto nie płaci w terminie honorowych długów;
19. fałszywy gracz w hazardzie;
20. lichwiarz i paskarz:
21. paszkwilant i członek redakcji pisma paszkwilowego;
22. rozszerzający paszkwile;
23. szantażysta;
24. przywłaszczający sobie nieprawnie tytuły, godności lub odznaczenia;
25. obcujący ustawicznie z ludźmi notorycznie niehonorowymi;
26 podstępnie napadający (z tyłu, z ukrycia itp.);
27 sekundant, który naraził na szwank honor swego klienta;
28. stawiający zarzuty przeciw honorowi osoby drugiej i uchylający się od ich
podtrzymania przed sądem honorowym.
Art. 9
Nieślubne urodzenie nie stanowi powodu do odmówienia satysfakcji honorowej.
Art. 10.
Każdą wątpliwość dotyczącą zdolności danej osoby do dawania i żądania
satysfakcji honorowej, rozstrzyga sąd honorowy.
Art. 11
O ile jedną z osób, wiodących spór honorowy, jest człowiek nieznany w miejscu
prowadzenia sprawy honorowej, jest jego obowiązkiem na źądanie strony
przeciwnej podać wszystkie dane, dotyczące jego osoby i wykazujące jego
honorowość.
Art. 12.
Sądowe przedawnienie przestępstwa nie przedawnia tegoż jako zarzutu przeciw
honorowości.



    • pastwa Re: Na HONOR! 08.05.02, 15:29
      kwieto:
      Hmmm... tak mi zeszlo przy czytaniu watku o ludzkich ludziach na sprawe honoru.
      A czym jest honor? Poczuciem dumy? Wywyzszaniem sie? Ale tez ludzie honorowi
      spelniali nawet najpodlejsze poslugi, jesli zobowiazali sie do nich slowem
      honoru wlasnie...

      Dla mnie, zobowiązanie się słowem honoru do możliwości popełnienia podłej
      posługi, tym samym ten honor podważa, ale mniejsza z tym...
      W mym odczuciu definicja honoru podana przez Wladyslawa Boziewicza, nie jest mi
      bliska, gdyż dopuszcza wypaczenia tzn. owo podłe postępowanie w świetle mojego
      go widzenia.
      Stąd, albo przyjmiemy tą niechlubną w pełni definicję, albo znajdziemy bardziej
      poprawną, albo też doszukamy się takiego pojęcia, które bliżej i w sposób
      akceptowany przez nas wyjaśnia „ chlubne” zachowanie się ludzi w owych trudnych
      warunkach.
      Powstaje pytanie, bowiem, czy człowiek nie poddający się owemu skrajnemu złu,
      jest jednocześnie osobą godną naśladowania, czy tylko podziwiania, ze względu
      na swe niezwykłe poczucie godności( osobowości nie koniecznie godnej
      naśladowania) i honoru?


      Ps. wyczuwam nadchodzące zawirowanie pojęciowe.
    • masaker Re: Na HONOR! 08.05.02, 15:47
      A ja do niedawna miałem ex lege nieskazitelny charakter. Z całą pewnoscią byłem człowiekiem
      honorowym, ale czy jestem nim teraz? Zatrwożenie wdarło się w me serce - liczę na uczciwych ludzi,
      którzy rzecz całą po prawdzie mi wyłożą.
    • vicca Re: Na HONOR! 08.05.02, 16:17
      Wszystko to pięknie Kwieto, ale odnosi się raczej do pojedynków, w których
      broniło się np. honoru damy.
      Honor damy (niewiasty, kobiety) na przestrzeni wieków był postrzegany w sposób
      rozmaity - od pretekstu do bójki (męskiej oczywiście) po piedestał świętości.
      Kobiety nie pojedynkowały się (robili to za nie mężczyźni), ale od czasu do
      czasu musiały swój honor (często tożsamy z cnotliwością) udowadniać poddając
      się różnym ciekawym próbom np. wyciąganiu gołymi rękami rozpalonego zelaza z
      ognia (biedna Izolda). Czasami mężczyźni sprawdzali ten kobiecy honor
      (np. "badanie czarownic" przez świętą Inkwizycję). i w sporadycznych wypadkach
      nawet uniewinniali taką wiedźmę.
      W poźniejszej epoce kobieta "z honorem" wychodziła za mąż, a ta bez honoru -
      zyła z mężczyzną na "kocią łapę".
      Aktualnie, mam wrażenie (na podstawie obserwacji moich sąsiadek), honor damy
      polega na tym by nie iść do ołtarza w stanie błogosławionym - trochę mi przykro
      z powodu takiego postrzegania "honoru" :(
      • kwieto Re: Na HONOR! 08.05.02, 17:53
        No nie, ja sie nie moge zgodzic, ze meski honor polegal glownie na
        pojedynkowaniu sie o kobiete. Romantyczne, przyznaje, ale bardzo dalekie od
        prawdy.
        Kobiety w tym 12 paragrafowym fragmencie wystepuja tylko w dwoch paragrafach. A
        co z reszta?? Co z oszczercami, ludzmi niehonorowymi, zniewazajacymi (wcale
        niekoniecznie czesc niewiescia, zniewaga ma przeciez o wiele szersze
        znaczenie), czy innymi osobami od ktorych powinnismy zadac satysfakcji?
      • fragola Re: Na HONOR! 08.05.02, 18:52
        Dawniej honor odnosił się do działań na polu publicznym do czego nie miały
        dostępu kobiety i to utrwaliło się w języku.Np. Joseph Conrad
        twierdził,że "kobiety nie mają honoru". Słowo honor ma do dziś ograniczoną
        łączliwość i mężczyzna może "mieć honor", a kobieta może "mieć poczucie
        godności osobistej":))Pozdrawiam :)
        • trzcina Re: Na HONOR! 08.05.02, 19:46

          W języku małe grzebanie...
          Człowiek honoru - rzadziej już chyba używane, trąci lekko mychą, ale brzmi
          poważnie i mocno. Czy to znaczy, że honor obumiera? Punkt honoru, słowo honoru
          trwają, zyskując pewien odcień żartobliwy lub odnosząc się do spraw mało
          ważnych. Kontekstowo się przemieszczają.
          I oprócz człowieka honoru ( nie tylko mężczyzny wszak ), mamy takze honornego,
          który to epitet odbiegł nieco od źródła i więcej w nim buńczuczności czy
          zaczepności nawet, niż honoru honorowego.
          Może to znaczy, że pozostaniemy przy godności, rozleglejszej znaczeniowo i
          mniej kojarzonej historycznie z określonym zbiorem sytuacji?
          A sedno pozostanie - bez pojedynków i kodeksów.
          • kwieto Re: Na HONOR! 08.05.02, 20:29
            Jednak mimo wszystko godnosc a honor to dwie rozne sprawy, przynajmniej dla
            mnie. Godnosc kojarze ze sposobem bycia, honor - na przyklad z dotrzymywaniem
            obietnic. Przeciez obietnica, przyzeczenie nie moze byc godne, jesli juz to
            tylko honorowe!

            A z honornym kojarzy mi sie jedynie Wlodzimierz Nahorny, niestety. A moze i na
            szczescie, bo piekna muzyke gra... :"))
            • trzcina Re: Na HONOR! 08.05.02, 20:49

              Zawsze były rozdzielne(honor i godność). Teraz ich znaczenia zaczynają się
              zlewać i przenikać. W j.polskim potocznym, a ten zawsze za życiem podąża.

              A honorny choćby góralszczyzną jaką Ci nie brzmi? Cóż,pewnie bardziej
              południackie.A północni i środkowi ani nie powąchali słowa;)
              • masaker A kto odpowie na moje pytanie... 09.05.02, 09:29
                ...bo usycham z niecierpliwosci. Może powtórzę, w czym rzecz: Do 31 marca 2002r. wykonywałem
                pewną funkcję, którą pewna ustawa rezerwowała wyłącznie dla ludzi o nieskazitelnym charakterze.
                Ergo - byłem człowiekiem o nieskazitelnym charakterze, ergo - sądzę, że byłem człowiekiem
                honorowym. Teraz nie pełnię już tamtej funkcji (sam zrezygnowałem, nie wypieprzyli mnie). A zatem:
                1. Czy zachowałem nieskazitelny charakter? 2. Czy nadal jestem człowiekiem honorowym?

                Żądam odpowiedzi! Tak nie wolno traktować człowieka! Ja tu się obnażam z problemem, a wy macie
                mnie w dupie! Co za szkaradztwo moralne! Oj, bo zażądam satysfakcji...

                Z wyrazami oburzenia,

                masaker

                • kwieto Re: A kto odpowie na moje pytanie... 09.05.02, 09:48
                  Masz wyksztalcenie srednie i nie utrzymuje Cie kobieta, kwalifikujesz sie :")))

                  Chrumanie tez nie jest notorycznym obrazaniem...
                  • masaker Re: A kto odpowie na moje pytanie... 09.05.02, 10:36
                    Słyszales ten huk? Lawina kamieni spadła mi z serca. Pochrumię sobie w domu, jak będę sam.
    • Gość: Sla Ale sciemniłeś! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.02, 20:47
      Facet, ale ściemniłeś
      szkoda że nie zacytowałeś przedmowy do tej ksiązki, Boziewicza krytykowali już
      w jego czasach za jego militarno-towarzyskie podejście do honoru.

      Jest tak.
      W historii narodów, honor jest jedyną trwałą wartością.

      W przypadku ludzi,sprawa jest nieco bardziej skomplikowana.
      Honor to coś takiego, co wynika z tradycji. Dotyczy szacunku do samego siebie i
      innych osób. Zasadniczo dotyczy osób , na których ci zależy, w szczególności
      rodziny. Honor to granice, których nikomu nie pozwalasz przekraczać. Sam musisz
      je ustalić, albo ustalone są przez tradycję.
      pzdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja