Dodaj do ulubionych

Psychoterapia grupowa

IP: *.chello.pl / *.chello.pl 09.05.02, 02:29
Czy ktoś z Was ma doświadczenia w terapii grupowej, jaka była skuteczność
waszego leczenia, z jakimi problemami przyśliście na terapię grupową. Napiszcie
proszę !!!
PS
Ten wątek został wrzucony do zdrowia, a nie depresji celowo. Liczę na więcej
odwiedzin i więcej postów.
hi
Jestem w bardzo trudnym momencie mojego życia /jakkolwiek subiektywnej ocenie
by tego nie poddawać/ i bardzo, ale to bardzo potrzebuję madrych i
zdroworozsądkowych przemyśleń...
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: Psychoterapia grupowa 09.05.02, 09:00
      Moim zdaniem nie ma sensu. Siedzicie sobie w pare osob i rozmawiacie o swoich
      problemach. Jesli nie masz na tyle odwagi, zeby o wszystkim opowiedziec,
      zwierzyc sie z najglebszych lekow i tajemnic - to wtedy konczy sie na tym, ze w
      kolko komentujecie i rozmawiacie o sprawach zastepczych, malo waznych. I
      dyskusja zamiast do czegos prowadzic, kreci sie w kolko...
      • Gość: kvovo Re: Psychoterapia grupowa IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 09.05.02, 10:07
        A jeżeli człowiek dochodzi już do takiego momentu, że zupełnie puszczają
        hamulce emocjonalne, nie broni swojej prywatności, mówi o wszystkim bo i tak
        jest mu wszystko jedno...
        • kwieto Re: Psychoterapia grupowa 09.05.02, 11:23
          Tylko czy 10 osob takich samych jak on, nie radzacych sobie ze swoimi
          problemami jest mu w stanie pomoc? Pewnie tak, o ile on jest w stanie wyciagac
          wnioski i analizowac uwaznie to co sie do niego mowi, nie odbierajac tego jako
          "dokopywanie mu". Ale wtedy w ogole psychoterapia jest niepotrzebna, bo taki
          ktos moze ja sobie zapewnic samemu, wystarczy troche uwagi na codzien.
          • Gość: alinca Re: Psychoterapia grupowa IP: *.akademiki.lublin.pl / *.gazeta.pl 09.05.02, 12:11
            Kwieto, uczestniczyles kiedys w takiej psychoterapii czy tak teoretyczne
            piszesz? Pozdrawiam (niezalogowana alinca bo sie cus zepsulo)
            • kwieto Re: Psychoterapia grupowa 09.05.02, 12:35
              Uczestniczylem, zrezygnowalem po 3/4 nie widzac celu w ciaglym kreceniu sie w
              kolko. Rozwiazalem swoje owczesne problemy na wlasna reke...
              • alinca Re: Psychoterapia grupowa 09.05.02, 13:05
                No tak, skutecznosc takiej terapii porownywalna jest ze skutecznoscia innych
                form leczenia. Nie wszystkim odpowiada, nie kazdy wynosi z niej korzysci no i
                nie kazdemu jest zalecana. Ale ma pozytywne skutki (to z wlasnego
                doswiadczenia) i naprawde moze pomoc.
                • kwieto Re: Psychoterapia grupowa 09.05.02, 13:16
                  nie przecze, ze komus moze pomoc. Ja tylko mowie o swoich zastrzezeniach, ktore
                  nasunely mi sie w trakcie owej terapii. Moze to zalezy od prowadzacego, moze od
                  ludzi ktorzy w tej grupie sie znajda... Ale swoja droga zostalem na taka
                  terapie skierowany po wczesniejszej rozmowie z psychologiem, wiec chyba
                  wiedzial co robi?
                  • alinca Re: Psychoterapia grupowa 09.05.02, 13:24
                    :)) z psychologami to nigdy nic nie wiadomo :)) Moze wiedzial a moze i nie...Po
                    prosu zabraklo mi w Twoim pierwszym poscie zaznaczenia ze to Twoje
                    doswiadczenia z psychoterapia grupowa sa takie sobie. Uogolnienie nie zawsze
                    jest sluszne. (A najczesciej nie jest :))
                    • kwieto Re: Psychoterapia grupowa 09.05.02, 13:35
                      Z drugiej strony - na czym niby sie mam opierac jak nie na wlasnych
                      doswiadczeniach? A swoja droga, szarpnalem sie wtedy na Labolatorium
                      Psychoedukacji, i srogo sie zawiodlem :(((
                      • alinca Re: Psychoterapia grupowa 09.05.02, 13:45
                        Moze to jeszcze kwestia oczekiwan? Moje np byly minimalne , z rozpedu niejako
                        trafilam na grupe w studenckiej przychodni i uwazam ze mi taka forma
                        psychoterapii wiele daje. Ale widze (po swoich wspolgrupowcach ) ze nie
                        wszystkim to odpowiada. A autor (czy tez autorka) watku powinnien sprobowac,
                        skoro chce. Bo nigdy sie nie dowie czy to jest wklasnie to czego potzrebuje :))
                        Ja w kazdy razie zachecam.
                      • Gość: Alla Re: Psychoterapia grupowa IP: *.a2000.nl 12.05.02, 22:25
                        Kwieto, ja tez bylam w Laboratorium Psychoedukacji na tzw grupie otwarcia
                        (tydzien na wyjezdzie). Grupa ta mi wiele dala, ale dlatego ze SAMA to sobie
                        wzielam co chcialam wziac i co mi bylo potrzebne. Grupa nie rozwiazuje
                        problemow mowiac - zrob tak a tak, a bedzie dobrze. Tego typu odpowiedzi moze
                        udzielic wrozbita, a nie grupa otwarcia.
                        Opowiem o swoich doswiadczeniach, bo uwazam, ze w Laboratorium bylo naprawde
                        dobrze (porownujac z inna grupa w ktorej bralam udzial)i profesjonalnie.
                        Co bylo dla mnie najwazniejsze - skoncentrowalam sie na sobie i swoich
                        odczuciach - probowalam nowych relacji z innymi ludzmi - tego wszystkiego czego
                        nie mam odwagi zrobic w zyciu codziennym, w rutynie ktora trudno przerwac.
                        Grupa dala mi sile, zeby dalej probowac zmian na zywo. Biorac udzial w grupie
                        otwarcia nie nalezy oczekiwac, ze grupa rozwiaze jakis problem - raczej, ze
                        poprzez grupe, czyli w takiej cieplej bezpiecznej malej przestrzeni zagubionych
                        ludzi, mozna sie pozmagac samemu z soba. Moze to byc krecenie sie w kolko
                        jezeli nikt nie moze zdobyc sie na szczerosc, wtedy kazdy uczestnik moze to
                        przerwac. Nie jest wazne co inni zagubiency maja do powiedzenia na moj problem
                        - przeciez sami sobie nie radza, wiec skad mieliby wiedziec jak to ma byc ze
                        mna, a poza tym nie sa mna, nie wiedza o moim systemie wartosci i
                        ograniczeniach.
                        Terapia grupowa wymaga tworczego podejscia do wlasnego problemu i nie dania
                        zbicia sie z tropu.
                        Byl jeden uczestnik grupy, bogaty biznesmen, ktory sobie przyjechal na grupe,
                        bo chcial sie rozerwac - spodziewal sie, ze bedzie taki teatr na zywo - lzy,
                        prawdziwe miesiste emocje, ludzkie dramaty, flaki na wierzchu. Jednym slowem
                        zblazowany, zadny wrazen osobnik. Byl najbardziej odwazny wiec zabral glos jako
                        pierwszy opowiadajac, ze wlasciwie to w zyciu radzi sobie doskonale, ma dobra
                        zone z ktora sie rozumieja, ma fajne dzieci, ma duza kase, ma prace i zatrudnia
                        iles tam ludzi. Ma wszystko, a nawet wiecej i jest mu dobrze. Po takiej
                        przemowie wszyscy sie wystraszyli i wycofali, zalegla cisza, a we mnie obudzil
                        sie duch strasznej przekory, o ktora sie dotychczas nie podejrzewalam: wiec ja
                        zabralam glos i powiedzialam, ze ja dla odmiany to mam same problemy - nie
                        radze sobie z tym i z tamtym, nic mi sie nie wiedzie i nie uklada i w ogole
                        jest mi zle i do niczego, podalam dramatyczne przyklady. Przesadzilam, ale to
                        specjalnie. Ciekawa bylam reakcji. Ludzie sie rozluznili, uspokoili. Powoli
                        zaczeli opowiadac o sobie. Bylo to dla mnie bardzo ciekawy eksperyment - takich
                        momentow bylo duzo duzo wiecej.
                        W sumie potraktowalam grupe otwarcia jak poletko doswiadczalne i to chyba o to
                        chodzi. Wyjechalam bardzo podbudowana, ale manipulacji nie mam zamiaru
                        wykorzystywac. Ciekawe jest jak dzialaja rozni ludzie i jak dzialam ja w tym
                        zbiorowisku.


                        • kwieto Re: Psychoterapia grupowa 13.05.02, 08:13
                          Zgoda, przeciez juz powiedzialem, ze byc moze wszystko zalezy od grupy, od
                          psychologow rowniez. Rozumiem probe tworczego podejscia do problemow, moze ja
                          po prostu trafilem na takich ludzi, z ktorymi to bylo niewykonalne? Nie wiem.
                          Rozumiem, ze w grupie nie beda rozwiazywane moje problemy, ale liczylem na to,
                          ze grupa jest mi w stanie cos pokazac, cos uswiadomic, zaproponowac inne
                          podejscie do pewnych problemow. Widac grupa grupie nie rowna, sek w tym ze ja
                          trafilem na zespol, ktory tylko kreccil sie w kolko, mowiac o
                          oczywistosciach...
                          Dlatego nie mowie "to badziewie" ale zaznaczam, ze jest ryzyko, iz cala terapia
                          niewiele przyniesie.
                          • Gość: Ruminka Re: Psychoterapia grupowa IP: *.erathia.szczecin.pl 13.05.02, 14:09
                            kwieto napisał(a):

                            > Zgoda, przeciez juz powiedzialem, ze byc moze wszystko zalezy od grupy, od
                            > psychologow rowniez. (..)
                            > trafilem na zespol, ktory tylko kreccil sie w kolko, mowiac o
                            > oczywistosciach... (...)

                            To nie tyle zalezy od uczestniczących ludzi, ale od kierujacych - od psychologa i
                            terapeuty, ktorzy POWINNI umieć tak kierowac grupa, aby bylo to konstruktywne, by
                            sprzyjalo otwarciu sie i efektywnej pracy. Jesli terapeuta nie potrafi
                            ukierunkowac grupy na wiecej niz pleplanie oczywistosci to nie powinien sie
                            zajmowac taka pracą. To nie wina ludzi na grupie. Oni tam przyszlo sobie pomagac,
                            z roznymi problemami, a nie leczyc innych. Terapeuta powinien zadawac odpowiednie
                            pytania, poruszac trudne tematy, docierac do glebi i kierunkowac to co sie
                            dzieje. Co to byl za psycholog (sam psycholog, bez terapeuty??), ktory tak
                            spartolil prace?

                            • kwieto Re: Psychoterapia grupowa 13.05.02, 15:17
                              W kwestii formalnej - byla dwojka czy byl to duet psycholog-terapeuta, to nie
                              wiem, nie pamietam nazwisk.

                              A swoja droga, jak sobie przemyslalem tamten okres czasu, to wyszlo mi, ze z ta
                              grupa w moim przypadku bylo tak, ze ja zmienilem nieco srodowisko, zaczalem cos
                              robic, rozwijac sie... i grupa zaczela byc po prostu hamulcem! Takie
                              przynajmniej mialem wtedy wrazenie
    • Gość: OLT Re: Psychoterapia grupowa IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 09.05.02, 12:10


      z gory mowie: nie mam osobistych doswiadczen, ale z tego co wiem, "po prostu"
      powinienes porozmawiac o swoich problemach z kompetentnym psychologiem ktory
      poradzi ci co robic zaleznie od twojej konkretnej sytuacji i uwarunkowan.
      pewne sposoby terapii nadaja sie gorzej lub lepiej dla roznych osob/sytuacji
      chyba ze juz jestes po takiej rozmowie?

      pozdr
      OLT

      • Gość: katbiel Re: Psychoterapia grupowa IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 09.05.02, 13:41
        Moja opinia jest na grupie Zdrowie. A do Kwieto: jeżeli zrezygnowałeś z grupy w
        trakcie jej trwania to nie zaliczyłeś całości i nie podsumowałeś tego co tam
        się działo. W trakcie psychoterapii w człowieku występują różne stany
        emocjonalne i szkoda, że zrezygnowałeś (pewnie w momencie kryzysowym). Ale
        fajnie, że przynajmniejmniej się nie poddałeś i sam sobie poradziłeś.
        • kwieto Re: Psychoterapia grupowa 09.05.02, 15:32
          No nie tak. Nie moglem odejsc w momencie kryzysowym, bo ten kryzys jakos nie
          nastepowal. Tak naprawde, juz wolalbym kryzys (bo mozna nad nim pracowac, cos z
          nim zrobic) niz nic... :(((
          Po prostu poza "grupa" staralem sobie inaczej poradzic ze swoimi problemami.
          Odkrylem co pomaga mi najbardziej, i zrezygnowalem z bezowocnej pracy w grupie.
          Gdyby byl to kryzys, to rzeczywiscie moglibysmy polemizowac. Ale moja terapia
          grupowa nie odbiegala niczym od tego co dzieje sie tutaj. Rozmawiamy na rozne
          tematy, a to co jest prawdziwym problemem, bardzo czesto pozostaje nawet nie
          dotkniete. A jesli place za cos, to wymagam efektow, a nie bezproduktywnego
          siedzenia. A tak wygladaly (z mojego punktu widzenia) terapie grupy. Niektorym
          rzeczywiscie cos niecos ta forma pomagala, ale byly to raczej problemy blahe
          (np. "czy odgrywac sie na innych") a nie to, z czym tak na prawde wszyscy tam
          przyszli.
          • Gość: mariposa o bananach... IP: *.biz.mindspring.com 09.05.02, 21:14

            dawno, dawno temu, kiedy bylam mala dziewczynka, a banany istnialy tylko w
            filmach przyrodniczych, bardzo bylam ciekawa tego smakolyku.

            pewnego roku w okolicach Bozego Narodzenia przyjaciolka mojej Babci dostala
            paczke z DDR'u, a w niej BANANY. Owa dobra kobieta podarowala jednego wnukom
            mojej Babci w liczbie sztuk 3 badz 4 (wnukow, nie bananow). W pierwszy dzien
            swiat Banan zostal obrany i podzielony w asyscie wszystkich czlonkow rodziny.
            i tu nastapil pewien szok - banany sa niesmaczne!!!

            przez nastepne kilkanascie lat tkwilam w przekonaniu, ze banany sa niedobre i
            ich nie lubie.

            az tu nadszedl pamietny rok 1989 i kolejne po nim i pomimo pewnych oporow
            sprobowalam znowu bananow. a teraz stanowia jeden z podstawowych elementow
            mojej diety.

            m.

            ps. dla uscislenia dodam, ze ow pamietny Banan byl niedojrzaly i wyjatkowo
            niedobry
            • ya-cek Re: o bananach... 10.05.02, 01:21
              Mariposo ! Nie mogę się powstrzymać od wybitnie infantylnego zachowania:) i
              powiem, co nastepuje :
              To było pyszne (nie, nie banan oczywiście:)
              Dostajesz ode mnie samozwańczo ustanowioną nagrodę Złotego Posta !
              (R w kółeczku)
    • Gość: Ruminka Re: Psychoterapia grupowa IP: *.erathia.szczecin.pl 12.05.02, 21:45
      To zalezy jakie masz problemy i czego oczekujesz. Ja bylam na terapii grupowej
      rok temu i oceniam ją b. pozytywnie - wielka pomoc! Majac kontakt z roznymi
      ludzmi, nie tylko z mojej grupy widze jak duzo dalo im uczestnictwo w grupie. U
      nas bylo wiele osob tzw nerwicowych, ja depresyjna, kilka cierpialo na fobie
      spoleczne itd. Zdecydowanie godna polecenia jest dla kazdego, kto ma problem w
      kontaktach z ludzmi - tego sie nie przepracuje na indywidualnych wizytach.
      Mozna sie wiele dowiedziec o sobie - jak funkcjonujemy wsrod ludzi, jakie role
      obieramy, jak odbieraja nas i nasze reakcje inni, jak to na nich dziala itd.
      Poza tym najczesciej jest muzykoterapia, relaksacja i trening interpersonalny.
      No i psychodramy - przenicowujace na drugą stronę, wywalajace emocje i sedno
      problemow - a ktore bez pomocy innych ludzi sie nie obejda. U*czymy sie tez
      przekazywac tzw informacje zwrotne - co nas poruszylo, jak zareagowalismy na
      inne osoby. Uczymy sie mowic o tym. Oczywiscie, jesli ktos przyjdzie zeby sobie
      odfajkowac nie nastawiajac sie na trudną pracę to i malo skorzysta. Ogolnie -
      im emocji, bolu, spraw trudnych tym wieksze kozysci. Im wiecej sie przelamiesz
      tym wiecej zyskasz. Nad caloscią czuwa terapeuta i psycholog (tak bylo u nas).
      Nie nastawija sie tez, ze sama terapia wszystko rozwiąże. Pracuje sie caly
      czas, po terapii juz samodzielnie. Ja po roku nadal pracuje nad soba i powiem
      Ci, ze nigdy tak wiele nie widzialam, nie wymagalam od siebie i nie zylam tak
      swiadomie.

      Tyle ode mnie na temat terapii. Zdrowka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka