Gość: inka_s
IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl
11.05.02, 10:42
Czytam tak sobie różne wątki, widzę ile razy udzielana jest rada: porozmawiaj o
tym z psychologiem, idź do psychologa.... Skąd właściwie w nas taka wiara że
psycholog - jakby nie patrzeć człowiek na ogół nam nie znany - sprawi że nasz
stan ducha i umysłu sie poprawi?
Zastanawiam się jak to było w czasach "przed-psychologicznych" - ludzie nie
mieli problemów??? Mieli, mieli... A jak sobie z nimi radzili? Ano "domowymi"
sposobami...
Czy my nie przesadzamy z ta wiara w specjalistów?
Wiem , wiem, chirurga nie zastapi sąsiadka, a speca od komputerów ekspedient.
Tyle że poddajac się operacji i tak nie wiem do końca jakim specjalista jest
ten lekarz (no może troche wiem...) ale na pewno nie wiem czy mu reka tego dnia
nie drgnie....
A psycholog operuje na czymś duzo bardziej delikatnym niz ciało. Moze jemu
tez "drgnie reka" akurat przy operowaniu mnie???