ydorius
30.10.02, 01:50
Ponieważ zauważyłem na forum tendencję do udzielania porad redakcyjnych,
postanowiłem sam się w to również pobawić. Załóżmy, ze jestem redaktorem
(szumnie powiedziane) gazety dla samotnych panów (powiedzmy, ze mogłaby się
zwać... "Samotny Pan"? E, nie, to pesymistyczne. Może "Wolny Samiec"..? To
mi jakoś tak pachnie faszystowsko... Hm, no sam nie wiem. Ponieważ mój
poprzedni konkurs z bliżej nieokreśloną nagrodą wciąż się nie zakończył, co
uniemożliwia nagrodzie przyjąć konkretne kształty, a jak powszechnie wiadomo*
wszyscy lubią konkretne kształty, więc ogłaszam drugi konkurs: "jak mógłby
zwać się miesięcznik dla samotnych panów?". Dodam, że najlepsze odpowiedzi
nie zostaną wykasowane z tego wątku :-))
Ale do rzeczy. Załóżmy, ze jest wtorek wczesne rano, zaś Ty, drogi czytelniku
(zapewne jesteś kobietą, ale abstrahujmy od niskiego oceniania ludzi na
podstawie tak błahych różnic. W końcu kobieta też może być jak samotny
mężczyzna, czyż nie?) musisz być dość wcześnie w pracy (powiedzmy na tyle
wcześnie, by swym żałosnym wyglądem sugerować, że siedzisz tu od zeszłego
piątku). Wybiegasz więc z domu jak na skrzydłach** i pędzisz do roboty. Po 45
minutach wymyślania obraźliwych neologizmów na cały świat w ogólności a na
pana kierowcę w szczegółach docierasz na miejsce.
Załóżmy, że wszystko jest na tyle zajmujące, że postanawiasz pozostać w tym
pięknym miejscu do, powiedzmy pierwszej w nocy wykańczając jakąś prezentację
(i siebie zarazem), gdyż jutro trzeba będzie ją wygłosić...
W okolicach dziesiątej wieczorem przypominasz sobie, że generalnie masz się w
co ubrać (wniosek optymistyczny). Generalnie – o ile uda Ci się ukryć fakt,
że nie masz koszuli. Ani nic, co te koszulę może zastąpić, chyba, że...
Oczywiście: w szafie na pewno jest jakiś golf! Oczywiście, golf Twoim
wybawieniem (albowiem na pewno nie zdołasz już nic kupić dziś, nie łudź się).
Po chwili przypominasz sobie, że nie masz żelazka...
Oczywistym to jest jak najzupełniej. Prawdziwy samotny mężczyzna nie ma
żelazka, gdyż jest mu ono niepotrzebne. Ciężko zarobione pieniądze wydaje na
orzeszki, piwo i płyty kompaktowe, więc zakup żelazka odpada... To znaczy –
nie ma żelazka... No jest jedno... Ale ono nie działa...
I tu, drogi czytelniku zaczyna się moja rola. Założywszy, że czasem zdarza Ci
się spełnić wszystkie warunki sinekwanony posłuchaj mej rady.
Otóż:
1)Bierzesz golf, który wygląda jakby ktoś go przeżuł i wypluł...
Kilkakrotnie...
2)Bierzesz niedziałające żelazko. Sprawdzasz, czy na pewno nie działa. Nie
działa.
3)Idziesz z golfem i żelazkiem do kuchni
4)Z lodówki wyciągasz piwo
5)Odkręcasz gaz, kładziesz żelazko na palniku...
Do zobaczenia za miesiąc.
modrzew,
.y.
* uwaga natury erystycznej: należy wystrzegać się osób, które używają
zwrotu "jak powszechnie wiadomo". :-))
** osoby stosujące niespodziewane składnie i połączenia wyrazów zapewne są
poetami. Poetów też się należy wystrzegać. No... Z wyjątkiem kilku... :-)))
----------------------------------
What is home without Plumtree's Potted Meat?
Incomplete.