Dodaj do ulubionych

maminsynek??

19.01.05, 19:24
Mój facet ma 30 lat; jesteśmy ze sobą od 8 miesięcy. Od początku mam wrażenie,
że jego stosunki z matką nie są najzdrowsze (moje poprzednie doświadczenia z
facetami były zupełnie inne) - naprawdę sama nie wiem już czy się czepiam czy
nie i liczę że ktoś z was obiektywnie to oceni. Oto w czym rzecz:

1. Chociaż od 6 lat mieszka sam (odziedziczył mieszkanie po dziadku), nigdy
samodzielnie nie zrobił sobie kanapki, nie mówiąc o obiedzie. W lodówce miał
tylko monte (oczywiścei kupione przez mamę). Nawet kiedy przynosił sobie od
rodziców obiady - jadał ja na zimno bo zwyczajnie nie wiedział jak je odgrzać.
Sprzatać o dziwo potrafi, chociaż mama też mu sptząta (naturalnie też pierze)
no i ma klucze do jego mieszkania (moi rodzice na przykłąd nie mają do mojego
mieszkania).
2. Mimo tego, że od kilku miesiecy mieszkamy razem, mamusia nadal zwozi mu
tony żarcia (głownie słodyczy i gotowych obiadków), chociaż doskonale wie, że
ja potrafię gotować.Mimo tego, że dziesiątki razy prosiłam, że jeśłi chce nam
pomagać, to wystarczą np. półprodukty (o ile smaczniejsze jest przeceiż świeże
zarcie a nie odgrzewane!!).
3. Mamusia robi synkowi kanapeczki do pracy. Pracę zresztą sama mu załatwiła -
przez prawie rok był bezrobotny bo wszystkie ogłoszenia wydawały mu się
"poniżej jego godności". Teraz jego głownym zajęciem jest sprzątanie w muzeum,
co już poniżejjego godności nie jest.
4. Oblał maturę w młodości. Chciałam go zmotywować żeby to nadrobił (jest
naprawdę inteligentnym facetem i uważam że się marnuje), oczywiście poleciał
na skargę do mamy. Obydwoje uważają że mam chore ambicje i nic nie wiem o
życiu bo matura i ewentualne studia nie polepszą jego perspektyw na przyszłośc.
5. Mamusia dzwoni niemal codziennie.. Synuś codziennie śle jej smsy z prośbą o
kanapeczki do pracy (pracują w tym samym muzeum ale w róznych budynkach) albo
np. żebyt mu przyniosła na jutro poszewkę do ulubionej poduszki (naprawdę!).
6. Kiedykolwiek mamy poważniejszą kłótnię, jedzie obrażony "do mamy".
7. Wielokrotnie próbowałam porozmawiac o tym wszystkim z moim facetem - nie
widzi nic złego w swoich kontaktach z mamą. Czasem udaje, że go wkurza jej
nadopiekuńczość ale mam wrażenie że tylko na pokaz. Odkąd wie jakie mam zdanie
na ten temat, ich bliskie relacje jakby zeszły "do podziemia" - wiem z smsów
ze widują się codziennie ale oficjalnie przestał w ogóle o mamie napomykać.

Dla oddanie sprawidliwości - przez te 8 miesięcy bycia razem, bardzo się
zmienił pod moim wpływem. (Prawie) nauczył sie gotować, zrobił sie bardziej
samodzielny.. Ale mimo wszystko - ciągle czuję że walczę z "ta trzecią"..

Jego matka ponoć na dobry stosunek do mnie i nawet mnie lubi ale czy ja tam
wiem.. Sama twierdzi że ona się już nie zmieni.. On chyba też nie widzi
potrzeby zmian...

Co wy na to?
Obserwuj wątek
    • ziemiomorze Re: maminsynek?? 19.01.05, 19:46
      Jest wiele zwolenniczek tezy, ze 'chlopa trzeba sobie wychowac'. Ale
      skoro 'trzeba wychowac' to automatycznie zaczyna sie zajomowac miejsce szanowne
      mamusi.

      Masz silna konkurencje,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka