Mam aktualnie w domu te dwa osobniki
Mimoza- moja teściowa
Mamisynek - chyba nie muszę tłumaczyć.
Jesteśmy na siebie skazani w takim układzie jeszcze trzy tygodnie, nie wiem czy to wytrzymam. Moja teściowa jest włoszką, widzimy się kilka razy do roku, i wtedy mój samiec alfa, na co dzień: męski jaskiniowiec przynoszący zwierzynę do domu zamienia się kufa w maminsynka, nonstop skupionego na mamusi, adorującego mamusię 24 na dobę. A czarę goryczy przelał fakt, że rano pije z nią herbatkę/ mleko (wtf!!!)kiedy ze mną na co dzień pija kawę !

))) Mamusia nie pija kawy,nie je słonego/słodkiego/ z gramem tłuszczu/ woda niegazowana tylko z lodówki ( i to nie każda), chleba nie, ziemniaków nie, makaronu nie, w ogóle zachowuje się jak lelija i chyba to mnie jeszcze bardziej (wk..ia). Ja te kilka razy w roku staram się ( to delikatnie powiedziane!), ja się poświęcam żeby tą sytuację tolerować, ale tym razem chyba nie zdzierżę i bez ofiar się nie obędzie.
A najlepsze to, jak zaczęły się fochy od pana maminsynka, że nie jestem gościnna,nie rozmawiam z nią i nie spędzam czasu tyle .... Ja.p...lę
Która ma dywan?