Dodaj do ulubionych

zdradzilem

24.01.05, 15:51
Mam 40 lat, bardzo ladna 38-letnia zone i 10-letnia corke, na zewnatrz zycie
ukladalo sie calkiem ladnie, dom pod miastem, samochody, wakacje za granica 2-
3 razy w roku, psy, kot..., dziadkowie w poblizu, spokojne, zamozne choc
bardzo pracowite zycie. Nam nie ukladalo sie od poczatku, choc ogromna praca
i checia jakos latalismy rany. roznilismy sie tak wieloma rzeczami, sposobem
spedzania wolnego czasu, temperamentem seksualnym, charakterem, wlasciwie
mijalismy sie w domu - prowadzac go jednak jak dobrze funkcjonujaca firme.
Wlasciwie nie nauczylismy sie rozmawiac ze soba przez te wszystkie lata (choc
mam poczucie, ze wiele razy probowalem). Zona od poczatku miala zupelnie inny
temperament seksualny - "czesto bolala ja głowa", często odmawiała tak ze
czułem się natrętem. Stawało się to dla mnie torturą,bo byłem wierny, a ona
ma piękne (ma je nadal!), kuszące ciało (zajrzyjcie do muzeum Kapitolińskiego
w Rzymie - jest tam taka rzeźba...). Bardzo wcześnie zasypiała, wieczorem
przychodziłem do niej - ale gdy całowałem ją lub po prostu wyciągałem jej
gazetę z ręki i gasiłem lampę nocną - złościła się. Chodziłem sfrustrowany.
Zły. Zdarzały mi się okazje, aby ją zdradzić, ale nie myślałem wówczas nigdy
że warto. Żona miewała napady niepohamowanej wściekłości. Zaczęliśmy się
kłócić. Krzyczeliśmy razem na naszą małą córeczkę. Mimo to czas sie toczyl a
bylo i wiele dobrych chwil. Oboje robilismy kariery (tak nie calkiem duże ale
i nie calkiem male). Zona nie chciala moec kolejnego dziecka - bala sie o
swoje zdrowie - teraz mysle ze to dbrze - choc ja bardzochcialem i o to tez
sie spieralismy. Kilka lat potem żona mnie zdradziła - lub udała zdradę -
jak mówi sama - poszliśmy na zupełnie nieudaną terapię, ja w jej trakcie
zgodziłem się na wszystko - zacząłem udawać, że wszystko jest w porządku,
czekałem aż coś się na prawdę zmieni. Usmiechalismy sie do Siebie i oddalali
wszystkie problemy, nie rozmawiając. Na narty wyjeżdżałem sam albo z
córeczką. Napady złości (i chyba depresji ?) żony wróciły - wysłałem ją do
psychologa - pomagało ale tylko na jakiś czas. Nie prosiłem żony abyśmy ze
sobą sypiali, mimo ze pragnąłem jej ogromnie, czekałem. Okazało się, że jej
własny zegar to mniej więcej raz na 3-4 tygodnie. Zacząłem spędzać czas w
internecie, oglądając pornografię, umawiając się na czacie i nie przychodząc
później na randki. Trochęjak w samotności w sieci. Ale zacząłem szukać. Mając
poczucie ogromnej samotności zakochałem się bezrozumnie w byłej narkomance,
teraz alkoholiczce - do niczego nie doszło a ja na szczęście otrząsnąłem się
z tego. Wieczorami moja żona zasypiała w łóżku przed telewizorem (a gdy nie
spała, prosiła bym kładłsię do niego tak by jej nie zasłaniać), a ja
pracowałem albo częściej siedziałem w sieci. Jakiś czas temu spotkałem
dziewczynę, z którą potrafiłem rozmawiać, która była dla mnie czuła i dobra,
potrafiłem jej dawać siebie i dostawałem od niej czułość dobroć spokój i
miłość. Odszedłem od żony, wyprowadziłem się z domu. Rozpoczęło się dla mnie
piekło, moja żona zaczęła mówić córce, że odszedłem bo się zużyła, że jej nie
kocham, moja mama zaczęła bać się że żona odetnie ją od możliwości spotykania
się z ukochaną wnuczką, a ja zacząłem strasznie tęsknić za córką, za swoim
domem, za tyloma dobrymi rzeczami, które w ciągu wielu lat tam przeżyłem (bo
przecież piszę tylko o tych złych, a było wiele wspólnych wakacji, śniadań,
śpiewania piosenek przy gitarze, a żona to cała moja młodość - znamy się od
naszego 17 roku życia). Od tego czasu mineło wiele miesięcy - nic sie nie
zmieniło - mieszkam z dziewczyna do ktorej odszedlem, mam wszystko -jej
dobroc, spokoj, wspolnie spedzany czas, zainteresowania. a jednak nie daje
sobie rady z wyrzutami sumienia - zdradzilem, opuscilem zone i dziecko - i
choc nie wiem jak wrocic i nie wiem do czego - zmienilo sie tylko na gorsze,
a proby porozumienia z zona, na ktore potrafilem sie odwazyc ne zostaly
przyjete - to czuje sie coraz bardziej samotny i zrozpaczony.
Nie zaluje, że odszedlem - od czasu odejscia mam znacznie lepszy kontakt z
corka - zrozumiałem, że przelewałem na nią wszystkie swoje niespełnione
życiowe marzenia. Żałuję, że nie potrafiłem wrócić. Żałuję, że nie wiem jak
orozumieć się ze swoją żoną, jak mieć nadzieję, że coś się jeszcze zmienić
może. Spędzam czas na rozmowach u psychoterapeutów. Inadal nie wiem jak
powinienem poprowadzić swoje małżeństwo od początku , tak aby nie stało się
torturą dla nas obojga. Gdy myślę racjonalnie - w dzień nie widzę podstaw do
powrotu, ale nocą tęsknię za swoją żoną (choć nie wiem za czym?), i chcę
wracać (doczego?). I mieszkam z kobietą pełną miłości i spokoju a chcę wrócić
do miejsca, które było dla mnie torturą. I nie rozumiem. I nie wiem. Będę
miał dziecko. Urodzi się latem. Zawsze pragnąłem mieć jeszcze dwoje dzieci.I
nie potrafię się cieszyć. I powinienem poprosić o rozwód - i nie chcę. Chcę
spróbować naprawić moje małeństwo - i nie wiem jak. A z resztą na to pewnie
jest już za późno... A moja opieka, troska i miłość należy się także i mojemu
obecnemu domowi.
Obserwuj wątek
    • rachela180 Re: zdradzilem 24.01.05, 15:57
      nnn999, jeśli chcesz - napisz: rachela180@wp.pl.

      Rozumiem Twój problem lepiej niż myślisz.
    • paco_lopez Re: zdradzilem 24.01.05, 16:02
      A idź w cholerę. Jak sie nie obrócisz dupa zawsze z tyłu. Dobrze żeś napisał to
      nie jeden przeczyta i pomysli, ze w czepku urodzony. Tyle przynajmniej
      pożytecznosci. I co ci napisać. Film o tobie kręcic beda niedługo. Co jakis
      czas zresztą kręcą.
    • rachela180 Re: zdradzilem 24.01.05, 16:04
      Sprawdż skrzynkę, nnn999 :)
    • armia5 Re: zdradzilem 24.01.05, 16:18
      Nie wiem co ci poradzić .Chcesz wrócic do zony , ale przeciez mówisz , ze
      urodzi ci się dziecko w czerwcu , więc nie rozumiem jak masz zamiar
      zyc .Pomyslałes , ze wracajac do zony zostawiasz inną kobiete z dzieckiem i czy
      nie zdarzy sie tak , ze zaczniesz chcieć po powrocie do zony , wrócic do
      tamtej .Mam wrazenie , ze jestes bardzo niezdecydowany , a jesli tak jest to po
      co było robic krok.W takich sytuacjach musie się byc pewnym czego sie chce i
      decydować szybko bo jakbyś nie postapił to zranisz.W tej chwili ranisz i siebie
      i żone i tą i dziecko, musisz zdecydować i to szybko.
      • selma8 Re: zdradzilem 24.01.05, 17:24
        Porażające to, mam wrażenie jakbyś szukał rzeczywistego głębokiego kontaktu i
        pomocy,tylko myślę, że tu jest średnio dobre miejsce do tego,w realu jednak
        trudniej wyśmiać, skrytykować tak prosto w oczy.

        Tutaj jesteś jeszcze jednym wpisem niewiadomo kogo.

        Tak sobie myślę, ze może warto się zastanowić co dla Ciebie jest ważne,co
        takiego było w poprzednim związku, że chcesz go kontynuować?
        Co się z tobą dzieje gdy kobieta jest niedostepna,a co gdy uległa?


    • witch-witch Re: chyba jednak idz do cholery... 24.01.05, 18:21
      Widzisz facet, ty jestes specjalista od gmatwania sobie i innym zycia. Brak ci
      charakteru, prawdziwego samca. Jezeli zona nie chce sie kochac przecietny facet
      taki Egoi czy Sta, zaraz znajduje sobie cycasta blondynke na boku i pompki
      rypie az kurz pod koldra leci. Brzydkie postepowanie a jakze, lecz proste i
      nieskomplikowane. Tobie jednak zachcialo sie grac bochatera gamonia, odejsc do
      innej i zaplodnic ja po drodze. I owszem kobitka spokojna jak owieczka ale ani
      nie taka ladna jak zona, ani to jaka wielka milosc. I co tu teraz robic?
      Ano kupic maszyne do zmywania garow, nowa patelnie z zelaza i nierdzewna,
      wanienke dla beibiska i kwiatki dla nowej damy serca.... a starej pozwolic
      spotkac jakiegos nowego gamonia ktory rypie i chrapie jednoczesnie pod koldra i
      czasem pierdzi do wiwatu, ot co!
      • rachela180 Re: chyba jednak idz do cholery... 24.01.05, 18:23
        On cierpi. Żona, którą kochał - go odtrąciła. Nie da się z dnia na dzień
        przestać kogoś kochać.
        • vielonick lepiej po rozum do glowy 24.01.05, 18:39
          ja mam wrazenie, ze on 'zaczal' kochac zone
          jak drugi dom stal sie faktem, od ktorego nie mozna juz uciec...

          manie fajnej kochanki-plastra na dusze to jedno
          a bycie mezem i ojcem odpowiedzialnym za druga rodzine to drugie

          wspolczuje bo sobie nagmatwal ale...
          tej dziewczynie w ciazy tez wspolczuje
          to potencjalna samota matka 'ofiara' silnej milosci, zapewne
          taka co go jeszcze wypchnie do zony "zeby byl szczesliwy"
          • mandragora666 Re: lepiej po rozum do glowy 24.01.05, 18:51
            Masz problem.Ale jak znam zycie do pewnych spraw nie ma powrotu. To sie po
            prostu nie udaje.Mozesz sprobowac i pewno to zrobisz. Ach te niezaspokojone
            tesknoty i nierealne marzenia i oczekiwania. Bardzo ci wspolczuje i radze
            zostac z nowa kobieta.Wybor nalezy do ciebie.
    • rachela180 Re: zdradzilem 24.01.05, 21:28
      nnn999, będziesz miał dziecko, będziesz odpowiedzialny za nowe życie. To
      dziecko zasługuje na prawdziwego ojca tak jak Twoja córka. Tyle że z córką masz
      dobry kontakt i jest już na tyle duża, by wiele zrozumieć. Ale co winne to
      maleństwo, które właśnie spłodzileś? Myśl o tym. Jesteś ojcem.

      Rozwiedż sie i nie krzywdż dwojga niewinnych ludzi w imię własnej słabości.
    • blue_as_can_be Re: zdradzilem 24.01.05, 22:02
      mysle, ze to, z czym tak trudno Ci sie rozstac, to gotowe, poukladane zycie, na
      ktore "pracowales" latami. nie bylo doskonale, ale bylo Twoje, bliskie,
      zorganizowane, bezpieczne. mysle, ze jest w Tobie protest i lek przeciwko
      zaczynaniu wszystkiego od nowa. to dlatego tesknisz za zona - a takze dlatego,
      ze ona w oczywisty sposob stala sie kawalkiem Ciebie przez te wszyskie lata.

      to jednak nie zmienia faktu, ze tamto zycie nie bylo pelne, szczesliwe. dobrze,
      ze zdecydowales sie je zakonczyc. nie zaluj tego. wloz wysilek w napisanie
      nowego rozdzialu swojego zycia. nie chodzi o to, zeby zapomniec o przeszlosci,
      tylko zeby ja "odkreslic". czerpac sile z tego, co bylo w niej dobre,
      zachowujac swiadomosc tego, co bylo zle i co spowodowalo, ze odszedles.

      pozdrawiam
      b
    • julka1800 Re: zdradzilem 25.01.05, 11:02
      Drogi nnn999 zastanów się co Ty właściwie robisz! Bo jak na razie to pieprzysz
      życie kilku osobom; żonie, dziecku, nowej kobiecie i jeszcze nienarodzonemu
      dziecku. ZDECYDUJ się na coś!!! chłopie masz 40 lat! nie dzwiłabym sie gdyby
      cos takiego napisał 20 latek ale Ty. Wybacz, nie moge byc dla Ciebie
      wyrozumiała, bo oprócz tego ze wierzę że cierpisz, cierpią przede wszystkim
      przez Ciebie inni
      • muniek3 Rozumiem go! 26.01.05, 14:49
        Ja faceta rozumiem.
        Żona miała go gdzieś i dobrze jej z tym było -
        Tyle lat żył z depresantem z agrsją.

        Koszmar!!!
        Myśle że gorzej niż z alkocholikiem!

        Chciał mieć żone
        -miał lodówke

        To on został oszukany.

        M.

        PS
        Zastanawiałem sie ile chłodu można wytrzymać?
        Dziś wiem że jest granica po pzrekroczeniu której już nie ma
        po co sie starać i iść sobie.



        • emu27 Re: Rozumiem go! 29.01.05, 19:22
          "Żona miała go gdzieś i dobrze jej z tym było -
          > Tyle lat żył z depresantem z agrsją."

          Jemu prawdopodobnie nie przyszło do głowy, że jest kiepskim kochankiem i że
          żona nie daje rady z nim tego robić bo jest taki kiepski. To, że próbował się
          do niej dobierać nie usprawiedliwia go zupełnie. Kobieta, która dba o swoje
          ciało nie jest oziębła... Po prostu facet prawdopodobnie nie zrobił NIC aby
          seks stał się dla nich insipiracją związku...Pewnie kochała go i datego nie
          odeszła ale... czekała na jego inicjatywę. Niektórzy po prostu nie mają
          odrobiny samokrytyki...
    • mskaiq Re: zdradzilem 25.01.05, 15:54
      Mysle ze postapiles slusznie. Nie mozna byc z kims kogo sie nie kocha. To jest
      nie do zaakceptowania ani dla Twojej Zony ani dla Ciebie. Bylem w podobnej
      sytuacji i poprosilem o rozwod. Moje dzieci zaakceptowaly to, Zona rowniez,
      jestesmy przyjaciolmi.
      Wystrzegaj sie tych wyrzutow sumienia, one potrafia zrujnowac zycie jesli
      bedziesz im ulegal.

    • robert78 Re: zdradzilem 25.01.05, 17:58
      Hehe :)))))))))))))))))
      To prawda, że głupich nie sieją.
      Nie wciskaj kitu, że zrobiłeś jakiejś panience dziecko, do tego trzeba mieć jaja, a twoje powiesiła sobie na ścianie zaraz nad porożem suka, która cię tresowała przez ostatnie 20 lat. Zrób sobie testy na ojcostwo w obu przypadkach.
      • rachela180 Re: zdradzilem 26.01.05, 10:59
        Łajdak.
        • robert78 Re: zdradzilem 26.01.05, 12:51
          Jeśli jesteś zawsze w romantycznym nastroju możemy się razem połajdaczyć:)
          • rachela180 Re: zdradzilem 26.01.05, 13:55
            Jestem ale tylko dla mojego chłopa :P
            • robert78 Re: zdradzilem 26.01.05, 16:31
              Chyba nie żałujesz światu swego romantyzmu?:)
              Jestem swój chłop, możesz na mnie mówić mój i nikt się nie dowie:P
              • rachela180 Re: zdradzilem 26.01.05, 16:38
                A jak wyglądasz? Bo ja nie każdego lubię.
                • komandos57 Re: zdradzilem 26.01.05, 16:40
                  rachela180 napisała:

                  > A jak wyglądasz? Bo ja nie każdego lubię.

                  xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                  Wiesz co.....ona ma przy brosze takie wisiory jak indor przy gardzieli.
    • zagubionaaa wyrzuty, tesknota ... 26.01.05, 11:22
      Zawsze beda wyrzuty, bedzie tesknota za przeszloscia, przezyles wiele lat z
      nimi, amsz wiele wspomnien, nie wazne jakich ale one sa.......... wiec napewno
      te uczucia beda w Tobie wiecznie a napewno dlugo.
      Bardzo duzo tu krytyki do Twoje watka, bo tacy sa u nas ludzie. Nie rozumieje
      ze ktos czuje sie samotny, nie wglebia sie w problem tylko umieja oceniac i
      krytykowac. Najpierw kazdy powinien zaczac od siebie a potem dopiero zaczac
      oceniac innych. Nikt nie jest swiety.
      Ja tylko moge Ci pozazdroscic odwagi ze poczyniles krok, zeby zostawic rodzine,
      zone , dziecko i "uciec" do milosci, spokoju, ciepla jakie ofiarowala Ci druga
      partnerka. Ja tkwie w podobnym zwiazku o ile mozna tak to ujac ( bez uczucia,
      milosci, ciepla.... niczego) wiec doskonale Cie rozumiem. Tylko ze nie umiem
      podjac kroku......... albo nie mam nuz nawet sily zeby zaczac od nowa........
      Mysle jednak ze jeszcze duzo przed Toba i nie wiem czy tego Ci zazdroscic czy
      wspolczuc ale pamietaj ze w tym wszystykim dzieci sa najwazniejsze!!!!!!!!!
      Powodzenia
    • baba2005 Re: A to wozna sie zmienila?No nie wiedzialem 26.01.05, 16:49
      komandos57 napisał:

      > baba2005 napisała:
      >
      > > Korzystaj, ze kagiebe jest podobno na urlopie - jak wroci, wszystko wytni
      > e.
      > > Pozdrawiam :)
      > > baba
      > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxx
      > Tam korzystać!Tylko chce sie odkasztanic na mądre wypowiedzi zacnych
      psycholkow
      > .


      O tak, zmienila sie - nazywaja ja podobno Nozycoreka :))))
      Bardzo sie tutaj wykazuje - wybitna osobistosc ;)))
      No i logowanie jest juz obligatoryjne - same przyjemne nowosci :)
      Jetes znowu u nas?
      :)
    • malvina2 Re: zdradzilem!!!!!!!!!!! 26.01.05, 18:30
      To niezwykle jak moze sie potoczyc zycie. W kazdej chwili mozesz sprobowac
      zmienic to co nie daje ci spokoju,lecz zastanow sie czy twoja zona rowniez tego
      chce??Jesli tylko by chciala wszystko by sie ulozylo. Lecz z tego co napisales
      wydaje mi sie ze miedzy wami nie ma juz milosci!Dlatego nie powinienes miec
      wyrzuty sumienia z tego powodu.Wiem jednak ze zal ci corki, gdyz nie wiesz jak
      potoczy sie jej zycie bez ciebie.Jestem pewna ze jesli dasz jej duzo milosci
      to niczego nie bedzie jej brakowac.Bedzie szczesliwa, bo nie wazne jest czy nie
      mieszkasz z nia i jej matka, ale to czy o niej pamietasz i ze ja kochasz. Pokaz
      jej jak bardzo ja kochasz, bo na pewno na to zasluguje! Twoja zona natomiast
      sama powinna zrozumiec pewne rzeczy. A ty ciesz sie ze jest teraz przy tobie
      kobieta ktora naprawde cie kocha i ktora ty kochasz!
    • glajda Re: zdradzilem 29.01.05, 22:04
      Drugi związek który załozyłes nie ma szans na przetrwanie. Nie kochasz swojej
      obecnej partnerki, nie fascynuje Cię. Jedyne co masz o niej do powiedzenia to
      to, że jest DOBRA. Dobra oczywiście dla Ciebie. Juz za kilka lat przekonasz
      się, jak to z tą dobrocią będzie. Bo żadna kobieta nie zniesie sytuacji, że
      jest tylko plasterkiem na rany zadane przez okrutną, lecz PIĘKNĄ, FASCYNUJACĄ
      byłą żonę, żonę za którą się tęskni, pożąda. Twoja "dobra" dziewczyna zrobi Ci
      piekło, na które zresztą w pełni zasłużyłeś. Bo potraktowałes Ją przedmiotowo.
      Ona sama natomiast naiwnie myśli, że dziecko Was zwiąże i wyleczy Twoje
      problemy. Jest naiwna, a decydując się na związanie z żonatym mężczyzną i
      poczynając z nim dziecko daje dowody swojej determinacji, bezwględnosci a takze
      zaborczosci. Co możesz w tej sytuacji zrobić? Zapomnieć o sobie i spróbować
      naprawić zlo, ktorego sprawca jesteś. A zrobić to dla swoich dzieci,
      narodzonego i tego oczekiwanego. To pierwsze powinno wzrastać w pełnej
      rodzinie, zrob wiec wszystko by mu ja zapewnić. Wróćdo zony, zwłaszcza ze tego
      pragniesz. W ten sposób dasz szansę takze temu drugiemu na pełną rodzine, po
      prostu uwalniajac od siebie jego Mamę. Jest duze prawdopodobieństwo, ze
      znajdzie Ona jeszcze meżczyzne, ktory ja pokocha, a nie tylko polubi za
      ciepelko. I podejmij dodatkowa pracę, bo czeka Cie teraz conajmniej 25 lat
      alimentacji drugiej pociechy.
      • nnn999 mądry list 31.01.05, 15:35
        To niezwykła rada. Najlepsze z możliwych rozwiązań.

        Jak jednak rozwiązać problem niemożności porozumienia się z żoną - nie było to
        możliwe przez wiele poprzednich lat - dlaczego miałoby być możliwe teraz?
        Chciałbym wrócić, to prawda, ale nie do poprzedniej,nieudanej relacji (jaki
        miałoby to sens, a stworzyć nową. Mimo że długo szukałem, nie znalazłem
        odpowiedzi na pytanie jak zmienić tę relację?

        Co do obecnej partnerki
        Być może masz rację - wówczas, jak pisze Stanisław Staszewski, "wśród wielu
        różnych dróg przez życie każdy ma prawo wybrać źle..." - zobaczymy.

        • greengrey Re: mądry list 31.01.05, 22:56

          > Chciałbym wrócić, to prawda, ale nie do poprzedniej,nieudanej relacji (jaki
          > miałoby to sens, a stworzyć nową. Mimo że długo szukałem, nie znalazłem
          > odpowiedzi na pytanie jak zmienić tę relację?

          Tak naprawdę to tu chyba jest " pies pogrzebany"....
          Chciałbyś wrócić- ale nie do STAREGO układu z żoną- ale do nowego- jak sądzę
          lepszego, opartego na bliskości, zaufaniu, szczerości, zrozumieniu i szanowaniu
          wzajemnych potrzeb.....

          Czy jest to możliwe?

          Po tym wszystkim co się stało?

          Nikt w zasadzie nie odpowie Ci na to pytanie- Ty sam masz najwięcej danych,żeby
          to ocenić.

          Nawet jeśli Ty uznasz że jest to możliwe- to tak samo musi tę sytuację ocenić
          Twoja żona
        • julka1800 Re: mądry list 01.02.05, 16:11
          Jak rozwiązać problem niemożności porozumienia się z żoną?
          Juz Ci odpowiadam : szczerością przede wszystkim! szczera rozmowa, bez owijania
          podchodów, zwalania winy na kogokolwiek. A nieudane relacje o których piszesz
          sa również Twoją zasługą, prawda? Więc jesli chccesz je zmienic powinienieś sam
          popracować nad sobą.
          Pozdrawiam julka
    • dees7 nnn999 - I tak zrobisz jak zechcesz 31.01.05, 00:23
      ale skoro zwróciłeś się tutaj ze swoim problemem, to i ja powiem co myślę. A
      myślę, że skoro zdecydowałeś się na tan krok i odszedłeś od despotycznej żony -
      to odetnij się od niej raz na zawsze - duchowo i psychicznie też. Wystarczy
      przecież wyobrazić sobie taką sytuację, że wracasz - nawet, gdyby na to
      zezwoliła ( w co nie wierzę ) to całą resztę swego życia będziesz miał TO "na
      talerzu" - NIGDY CI TEGO NIE WYBACZY i cierpiał będziesz bardziej niż
      kiedykolwiek. Zyłbyś na dodatek z poczuciem krzywdy jaką wyrządziłeś kobiecie,
      z którą jesteś teraz. Tym bardziej, że oczekuje Twojego dziecka - owocu Waszej
      miłości. Uważam, że Twoje rozterki są w ogóle pozbawione sensu zatem. Weź się w
      garść i zasypiaj z myślą o kobiecie, która Cię kocha. Bo masochistą chyba nie
      jesteś? A sadystą możesz się stać wybierając beznadziejne rozwiązania.
      Pozdrawiam.
    • luty10 Re: zdradzilem 31.01.05, 00:25
      nie w kij dmuchal, ze powtorze za Malone...:)
    • ramyus Natychmiast przestan zalowac! 31.01.05, 10:24
      Bo stracisz zwiazek w ktorym jestes teraz szczesliwy, a tamtego juz i tak nie
      naprawisz.
    • robert78 Re: zdradzilem 31.01.05, 16:15

      :)))
      Pomyślcie przez chwilę i odpowiedzcie sobie na pytanie dlaczego tego postu nie mógł napisać facet:]
      • glajda Re: zdradzilem 31.01.05, 20:52
        Bo nie pisze o seksie w dwóch następnych zwiazkach? Tylko o czulosci i spokoju?
    • armia5 Re: zdradzilem 01.02.05, 16:21
      Wypowiadałam sie juz , ale zagladnełam jeszcze raz po to aby bez ogródek
      napisać , ze to totalnie popaprany facet.Cholera mnie bierze na takie typy
      niezdecydowane.Przepraszam.
    • viola2 Re: wszystko jest mozliwe 02.02.05, 13:13
    • viola2 wszystko jest mozliwe 02.02.05, 13:37
      sorki, za szybko enter wcisnelam. Otoz moim zdaniem, dziwna z niej kobieta ze
      uwierzyla ze moze byc cudownie miedzy wolna kobieta i zonatym facetem, i jest
      chyba bardzo nieodpowiedzialna skoro zaszla w ciaze. Nie mnie jednak to
      oceniac,ale nie moglam sie powstrzymac.
      Powiem Ci kawalek mojej historii. Z mezem znalismy sie od 15 roku zycia,Kiedy
      sie pobralismy nie bylo kolorowo, wrecz ciezko(mam na mysli warunki
      mieszkaniowe i finansowe) Koniec koncow byl taki ze i nasza wielka, ogromna,
      wspaniala, cudowna milosc przerodzila sie w nienawisc. (wtedy tak sadzilam) .
      Mimo ze mam dziecko, wtedy zdecydowalam, ze nie moge tak dalej zyc, w domu
      gdzie nie ma milosci, zrozumienia. Rozwiedlismy sie. Maz prosil, bym dala czas
      itd, ale ja mowilam ,ze nie chce juz do tego wracac, czulam sie upokazana,
      niedowartosciowana. Po rozwodzie ukladalismy sobie zycie na nowo, z innymi
      partnerami. Nadal nie mopglismy sie porozumiec, prawie wcale nie rozmawialismy
      ze soba jak przychodzil do corki. Minely ok. dwa lata. Byl czerwiec . Maz mial
      ja u siebie bo ja pracowalam, a mala miala wakacje. Ja za corka tesknilam, wiec
      sie spotkalismy raz, drugi, kolejny. Chodzilismy do pieknych miejsc, lub
      zwyczajnie na jakis obiad, pozniej piwo. Mala byla bardzo szczesliwa. Co raz
      wiecej rozmawialismy. O rzeczach mniej czy bardziej waznych. Zaczelam
      postrzegac go jako faceta ,a nie jako ojca mojej corki. Jak mala wrocila do
      mnie, zaczelo mi brakowac naszych spotkan. Zapraszalam go wiec do siebie.
      Chodzilismy razem na plaze, do parku, na spacery, na piwko, na pilkarzyki.
      Oczywiscie niby wszystko dla malej. Ona nadal nieposiadala sie z radosci. No i
      nadszedl dzien, czy raczej noc kiedy zostal u mnie. Od tej pory jestesmy
      szczesliwa para. Nosimy obraczki i wiemy ze jestesmy dla siebie stworzeni i ze
      nie mozemy popelnic tego samego bledu, czyli przede wszystkim braku szczerej
      rozmowy. Planujemy slub, moze kolejne dziecko. Znow jestem najszczesliwsza
      kobieta na swiecie:)
      Pisze Ci to po to bys moze wyciagnąl wnioski. W moim mezu najbardziej urzeklo
      mnie wlasnie to ze sie otworzyl, mowil, ze wie jakie bledy popelnil, ze dalby
      wszystko by cofnac czas, ze zaluje strasznieMowil, ze jestem jedyna kobieta
      jaka zna, z tak duza klasa, uroda, ze zawsze chwalil mnie przy kolegach, ze
      nigdy nie poznal rownie dobrej cudownej kobiety itd.. Mowil rowniez, ze wciaz o
      mnie myslal, i ze tak na prawde nigdy nie przestal mnie kochac. Potrzebowalismy
      czasu na przemyslenie pewnych spraw, zapewne musielismy dojrzec, bo bylismy
      bardzo mlodzi:)
      Jeszcze jedno, ktos tam napisal, ze 10cio letnie dziecko zrozumie. Bzdura!!!
      Nawet jesli przyjmie do wiadomosci, to na pewno nie bedzie dzieki temu
      szczesliwsze, podejrzewam wrecz, ze moze czuc sie odrzucone i zdradzone skoro
      tatus poszedl do innej pani i ma nowego dzidziusia.Moze niech osoby nie majace
      pojecia na temat dzieci nie pisza o tym..
      pozdrawiam
      • barwa1 Re: wszystko jest mozliwe 08.02.05, 15:10
        Masz rację viola2, że wszystko jest możliwe. I że warto pamiętać, że najpierw
        jesteśmy partnerami, a dopiero potem rodzicami. Spełnieni jako partnerzy mamy
        szansę stać się dobrymi rodzicami...
        Myślę, że jest też możliwe mieć udany, dojrzały związek z drugim partnerem.
        Nawet najmniejszemu dziecku w sytuacji rozstania rodziców można wiele wyjaśnić,
        a przede wszystkim nie starszyć drugą panią, do której odszedł tatuś. Dziecku
        potrzebne jest poczucie bezpieczeństwa i miłości. Dzieci np.marynarzy też mogą
        czuć się bezpieczne i kochane... To, jak dzieci przeżywają rozstanie rodzców
        zależy głównie od rodziców. Jak im wyjąśnią sytuację. Rozwód to rozstanie
        rodziców, a nie dzieci i rodziców. Myślę, że twoje doświadczenie (pozytywne)
        związane z powrotem do ojca dziecka jest dowodem na to, że ludzie mogą dojrzeć
        do związku i przezwyciężyć trudy bycia razem. Ale przesłaniają ci obiektywną
        możliwość dostrzeżenia innych rozwiązań. Nie wszystko w życiu jest takie
        proste. Tzw. drugi partner to też człowiek czujący, mający prawo do oczekiwania
        uczciwości. A ja uważam, że nnn999 jest nieuczciwy wobec swojej kochającej
        partnerki (o przepraszam! ona nie jest dla niego partnerką, lecz służy mu do
        zabliźniania ran). Przecież nnn999 musiał mówć i robić coś, co pozwoliło tej
        kobiecie zaufać, że jest kochana, że jest i będzie uczciwie traktowana.
        Czytając wynurzenia nnn999 mam wrażenie, że jesteś egoistą, który dba tylko o
        siebie. I nie wiesz czy chcesz być z tą czy z tamtą. Nie można ci zaufać, nie
        można na kimś takim polegać. Może twoja żona zamknęła się przed tobą właśnie
        dlatego, że byłeś nijaki - ni dobry ni zły. Obawiam się, że to nie ty jesteś
        ofiarą tego związku. Teraz następna kobieta doświadczy twojej "miłości", a ty
        dalej nie będziesz wiedział czego chcesz. Ciekawe, że takie osoby jak ty,
        znajdują zawsze kogoś, kto ich pocieszy. Ale kto pocieszy tę zimną kobietę -
        twoją żonę, a szykuje się, że i tę ciepłą?
        Tak, tak, łatwo się domyśleć, że doświadczyłam podobnego układu i teraz gorycz
        się że mnie wylewa. Mam prawo do goryczy. Minęło 6 lat, a człowiek, którego
        bardzo kochałam dalej nie wie co zrobić. Kiedy go poznałam, jego małżeństwo
        było w rozpadzie od kilku lat (tak mówił). Żona go zdradziła, a on nie mógł
        przeboleć, ale był z nią dla dobra dzieci. Jakiego dobra doświadczyły dzieci
        widać dziś po nich samych. Patrzyły na ojca, który nie wiedział co zrobić przez
        6 lat. Teraz została ruina, a on już wie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka