Dodaj do ulubionych

Zaborczosc i dominacja

26.05.02, 16:01
Mam problemy ze swoim chlopakiem. Jest strasznie zazdrosny co powoduje mnostwo
nieporozumien pomiedzy nami. Wciaz mnie podejrzewa, odprowadza wszedzie,
wypytuje, przeglada moja komorke, sprawdza historie by sprawdzic jakie strony
przegladalam w necie. Jest przy tym bardzo czuly i kochajacy ale czuje sie
osaczona przez niego. Wiem ze ta milosc ktora od niego otrzymuje jest
niesamowita, tylko ta zazdrosc:-( Uzywam roznych argumentow ale nic do niego
nie trafia. Jest nawet zazdrosny gdy odwiedzam swoich rodzicow lub chce isc do
kolezanki. Zastanawiam sie co mam zrobic. Jak do niego przemowic by zrozumial
ze jego zaborczosc jest chora i ze zniecheca mnie do niego. Czemu tak jest ze
dwoje ludzi sie kocha a nie sa ze soba szczesliwi. Ostatnio sie lapie na tym ze
nie lubie z nim przebywac. A jestesmy ze soba juz ponad 4 lata.
Obserwuj wątek
    • lalka74 Re: Zaborczosc i dominacja 26.05.02, 16:02
      wyjście jest jedno... przemówić się nie da.
    • kwieto Re: Zaborczosc i dominacja 26.05.02, 16:09
      Niektorzy myla milosc z checia posiadania. Owszem sa czuli, ale w tej czulosci
      prawie zawsze jest taki podtekst - "robie to po to by Cie nie stracic" - jest
      to swego rodzaju przekupstwo, a najgorsze, ze zwykle taka osoba nie zdaje sobie
      sprawy z tych pobudek swoich czynow, dla niej takie zachowanie (milosc
      poplatana z zazdroscia) jest jak najbardziej normalne.
      Coz mozesz zrobic? - mowic mu, ze Ty sie w tym zle czujesz, ze to Cie zraza...
      Byc moze on zacznie wtedy szalec, oskarzac, ze masz kogos na boku, ze juz go
      nie kochasz... wtedy zostaje albo poslanie go na psychoterapie, albo
      rozstanie... Skoro nie potrafi dbac o wlasny zwiazek.

      Ale najpierw sproboj go przekonac, powiedziec, ze Ciebie boli takie traktowanie
      z jego strony. jesli postara sie zrozumiec... to znaczy, ze kocha Cie naprawde.
      • kwietoklon Re: Zaborczosc i dominacja 26.05.02, 16:40
        jam przy Twym Kwieto BOKU na AMEN i Alleluja!!!!!!
    • antosia Re: Zaborczosc i dominacja 26.05.02, 16:21
      Wciaz mu mowie ze jego zazdrosc jest meczaca. Czasem zaprzecza i mowi ze nie jest
      wcale zazdrosny, ze po prostu nie lubi gdy mnie nie ma przy nim. Czasem obiecuje
      ze sie zmieni. Ale zmiana jest krotkotrwala. A jesli nawet to nie jest wtedy
      soba i pomimo ze nic nie mowi to wyczuwam napiecie pomiedzy nami.
      Taki termin jak psychoterapia w ogole nie wchodzi w rachube w jego przypadku. On
      uwaza ze sobie swietnie radzi w zyciu (zawodowo owszem) i ze nie ma zadnych
      problemow. Odeszlabym ale zal mi tej milosci.
      • Gość: ida Re: Zaborczosc i dominacja IP: *.csk.pl 26.05.02, 16:31
        antosia napisał(a):

        >Odeszlabym ale zal mi tej milosci.


        Co masz na mysli mówiąc, że żal Ci tej miłości?
      • kwieto Re: Zaborczosc i dominacja 26.05.02, 16:50
        No wlasnie, co masz na mysli mowiac - "zal tej milosci"?
        Czyli jestes gotowa zamienic swoje zycie w pasmo walki o wlasna wolnosc,
        poczucia inwigilowania wszystkich Twoich posuniec, klotni o bezpodstawne
        oskarzenia, tylko dlatego, ze Ci zal?

        Dziwne to jakies.
        • antosia Re: Zaborczosc i dominacja 26.05.02, 21:29
          Jest mi zal bo wiele nas laczy: wspolne podroze, wspolne marzenia, wspolne plany
          na przyszlosc, wspolni znajomi. On wie o mnie wszystko. Odciac sie teraz od tego
          wszystkiego to stracic kawalek swoje zycia. Wiele zainwestowalam w ten zwiazek i
          teraz trudno jest mi przyznac przed sama soba ze to jednak nie to:-(
          Poza tym tak jak pisalam on mnie kocha. Nie wiem czy to jest prawdziwa milosc.

          > Czyli jestes gotowa zamienic swoje zycie w pasmo walki o wlasna wolnosc,
          > poczucia inwigilowania wszystkich Twoich posuniec, klotni o bezpodstawne
          > oskarzenia, tylko dlatego, ze Ci zal?
          > Dziwne to jakies.

          Nie dla mnie:-( A najsmieszniejsze jest to ze on taki byl od samego poczatku. On
          sie nie zmienil. Tyle ze kiedys mi to imponowalo a teraz zaczyna mi przeszkadzac.
          Czyli wychodzi na to ze to ja jestem pokrecona.
          • Gość: ida Re: Zaborczosc i dominacja IP: *.csk.pl 26.05.02, 22:23
            antosia napisał(a):

            > Wiele zainwestowalam w ten zwiazek
            > i
            > teraz trudno jest mi przyznac przed sama soba ze to jednak nie to:-(
            > Poza tym tak jak pisalam on mnie kocha. Nie wiem czy to jest prawdziwa milosc.



            A Ty kochasz go tak zwyczajnie, dla niego samego, czy dlatego, że on Cię kocha?
            I wydaje Ci sie, że powinnaś mu to odwzajemnić?



            • antosia Re: Zaborczosc i dominacja 26.05.02, 22:38
              Zawsze go kochalam i lubilam z nim przebywac, rozmawiac. Znamy sie jeszcze ze
              szkoly sredniej. To naprawde dluga znajomosc. Tyle ze ostatnio zauwazam ze bardzo
              drazni mnie jego zazdrosc. Nawet moze nie ostatnio a juz od dluzszego czasu.

              Zazdrosny byl od samego poczatku. Tyle ze to co mi sie wtedy podobalo teraz mi
              przeszkadza. Jestem uczulona na jego proby kontrolowania kazdego mojego kroku.
              Mecze sie i nie wiem co robic:-( Czuje ze to jest glebszy problem i czasem sie
              zastanawiam czy go kocham. A zreszta nie wiem co to jest milosc.
              Gość portalu: ida napisał(a):

              > antosia napisał(a):
              >
              > > Wiele zainwestowalam w ten zwiazek
              > > i
              > > teraz trudno jest mi przyznac przed sama soba ze to jednak nie to:-(
              > > Poza tym tak jak pisalam on mnie kocha. Nie wiem czy to jest prawdziwa mi
              > losc.
              >
              >
              >
              > A Ty kochasz go tak zwyczajnie, dla niego samego, czy dlatego, że on Cię kocha?
              >
              > I wydaje Ci sie, że powinnaś mu to odwzajemnić?
              >
              >
              >

              • kwieto Re: Zaborczosc i dominacja 27.05.02, 00:38
                Nie wydaje mi sie zebys byla pokrecona. W kazdym nie bardziej, niz kazdy z nas
                :")))

                Wiesz, zazdrosc partnera moze dzialac jako swego rodzaju komplement, "on za mna
                szaleje do tego stopnia, uwaza mnie za tak wspaniala, mysli ze jestem tak
                atrakcyjna, jzalalby na moim punkcie kazdy mezczyzna". Tyle, ze po jakims
                czasie okazuje sie, ze ten komplement jest dosc uciazliwy, bo zazdrosc zaczyna
                przejawiac sie "pacyfikowaniem" ukochanej za wszelkie proby uzyskania odrobiny
                swobody.

                Nie wiem, ja bym zwiewal gdzie pieprz rosnie, zwyczajnie nie jestem w stanie
                wytrzymac z kims, kto ogranicza w jakikolwiek sposob moja wolnosc. Takie
                ograniczenia swiadcza, ze mi nie ufa, a jesli nie ufa - to znaczy, ze nie
                traktuje mnie jako dorosla odpowiedzialna osobe, ale jak dziecko, ktoremu
                trzeba mowic co powinno zrobic. A taki uklad mi nie odpowiada - czy odpowiada
                on Tobie?
    • Gość: fnoll Re: Zaborczosc i dominacja IP: *.bydgoska.krakow.pl 26.05.02, 17:36
      czy uwazasz, ze macie rowne prawa? czy tego chcesz?

      czy on tak uwaza? czy tego chce?

      jesli oboje uznajecie rownosc swych praw, to mozesz mu pomoc w zrozumieniu, ze
      te zachowania, ktore jemu zapewniaja poczucie bezpieczenstwa (usmiezaja jego
      lek przed zdrada z twojej strony, opuszczeniem go) dla ciebie staly sie
      meczace: zawsze, gdy on cie sprawdza - ty sprawdzaj jego, i rozmawiajcie o tym
      jak sie w tym momencie czujecie

      punktem wyjscia do otrzasniecia sie z zazdrosci, jest odczucie, ze
      przesadne "sprawdzanie" drugiej osoby podwaza nasze zaufanie do niej, a bez
      wzajemnego zaufania nie ma intymnych relacji, jest raczej cos w rodzaju umowy
      miedzy podejrzliwym pracodawca, a podejrzanym pracownikiem, czy umowy
      handlowej (nie ufamy sobie, ale chcemy sie wymieniac i mamy system grozb i kar
      gwarantujacych dotrzymanie umowy)

      inna historia, jesli ktores z was, lub oboje, nie uwaza, ze macie rowne prawa,
      i nie chce aby tak bylo - wtedy to czy godzicie sie na "skosny" zwiazek, czy
      nie jest pierwszorzedna sprawa - i o tym tez warto porozmawiac

      bo poza uczuciami dobre zwiazki oparte sa tez na rozumie, a rozum nam
      podpowiada, ze jesli ktos chce byc z nami na sposob, ktory zupelnie nie lezy w
      naszej naturze - to zle to rokuje; poza tym ze zwiazkiem jest jak z
      zakladaniem firmy - aby dobrze prosperowala to udzialowcy musza potrafic sie
      ze soba dogadac, stworzyc wspolne strategie itd.

      powodzenia razem czy osobno :)

      fnoll
      • antosia Re: Zaborczosc i dominacja 26.05.02, 22:07
        Fnoll dziekuje za wypowiedz ktora zmusila mnie do myslenia:-))))))))))

        Mam pytanie.
        Przygladalam sie ostatnio rodzicom mojego chlopaka i doszlam do wniosku ze moj
        partner probuje wcielic w zycie dokladnie taki model rodziny jaki wyniosl z domu.
        U niego ojciec jest dominujacym wladca i "panem" (oczywiscie bardzo kochajacym
        swoja zone) a zona jest cichutka, potulna i nie ma wlasnego zycia. Moja przyszla
        tesciowa nawet kolezanek nie odwiedza, nie zna sasiadow, zyje tylko zyciem
        swojego meza. Wyglada na szczesliwa i spelniona matke i zone.
        Zastanawiam sie co moj chlopak we mnie widzi. Jestem calkowitym przeciwienstwem
        jego mamy. A on chce byc taki jak ojciec.

        ALe pytanie dotyczy czegos innego. Czy mozna sie zmienic jesli z dziecinstwa
        wynioslo sie taka wizje zycia w rodzinie? CZy sila doswiadczenia wyniesionego z
        najwczesniejszych lat zycia nie determinuje tego jakim czlowiekiem bedzie sie w
        przyszlosci? Czy jest w ogole jakas szansa na przepracowanie swoich wyobrazen na
        zycie?

        • Gość: mrowka Re: Zaborczosc i dominacja IP: *.proxy.aol.com 26.05.02, 22:27
          a moze wlasnie o to chodzi ze trzeba doswiadczac przeciwienstw azeby moc sie
          zmieniac i rozwijac. Nikt nie jest doskonaly. I w takim razie od Ciebie zalezy
          to jak on dostosuje wzorzec kobiety jaki nabyl z dziecinstwa do Twojej
          konkretnej osoby i Twoich potrzeb. Jesli problem zauwazylas Ty to Ty jestes
          teraz glownie odpowiedzialna za dalszy ciag (chyba ze kiedys rzeczywiscie go
          zawiodlas i on zaczal byc zazdrosny od takiego momentu, potem popadajac w
          paranoje). Jesli chcesz ratowac te milosc, a mysle ze warto, to pierwsza
          decyzje masz za soba. Gdyby Ci nie zalezalo, to gdybys spotkala
          kogos 'lepszego' to bys sie po prostu przerzuciala na niego, i problem bylby
          poozornie z glowy. Wspolistnienie przeciwienstw to proces dlugotrwaly i
          dynamiczny, opierajacy sie na roznych milych i niemilych doswiadczeniach.
          Pierwsza warstwa slodyczy kiedy sie wyczerpuje to oobjawia roz-czarowanie.
          Potem trzeba walczyc o radosc trwalsza niz ta ktora jest tylko reagowaniem.
          Jak? Moze zaczac jednak z roznych frontow, i na terapie tez. Kobieto, jestes
          mistrzem przekonywania. A zreszta mozesz wpierw pojsc sama i obgadac strategie
          z fachowcem, psychologiem, psychiatra, psychoterapeuta, etc. Lepiej nie czekac.
          Kazda chwila niecheci do niego tworzy bariere ktora pozniej moze przemienic sie
          w nienawisc nie do przebicia. A dzieci macie?
          • antosia Re: Zaborczosc i dominacja 26.05.02, 23:01
            Planowalismy slub za rok i dopiero wtedy dzieci. Na razie jestesmy sami. Teraz
            gdy tak patrze na to swoje zauroczenie i milosc do niego to jest mi dziwnie.
            Wydaje mi sie ze jestem dojrzalsza i ze teraz widze wszystko inaczej , nie tak
            rozowo, och i ach. Moze takie jest zycie? Malzenstwa tez przezywaja swoje
            kryzysy. Szara rzeczywistosc i wspolne "bycie" zwykle powoduja weryfikacje tego
            czy sie pasuje do siebie czy nie.

            Mrowko bardzo ciezko jest doswiadczac przeciwienstw. Moze gdybysmy mieli dzieci
            czy byli juz malzenstwem nie mialabym wyboru ale poki co to cale zycie przed
            nami. Czuje ze mam jeszcze szanse powiedziec "nie". Potem bedzie o wiele trudniej.

            > a moze wlasnie o to chodzi ze trzeba doswiadczac przeciwienstw azeby moc sie
            > zmieniac i rozwijac.
            Masz na mysli to ze udreka wynikajaca z zycia z kims kto jest trudnym partnerem
            moze byc interesujacym wyzwaniem i okazja do pracy nad soba i przeksztalcania
            siebie? Mam z nim swiadomie i odpowiedzialnie zostac?
            • Gość: mrowka Re: Zaborczosc i dominacja IP: *.proxy.aol.com 26.05.02, 23:14
              no to pol biedy, ale i tak smutno. W kazdym razie zycze Radosci.
              Macie szanse znalezc swoje dopelnienia. A jesli jest jak mowisz z jego wzorcem
              kobiecym, to na pewno ciezko Ci bedzie doswiadczyc prawdziwego partnerstwa z
              kims kto przede wszystkim oczekuje posluszenstwa i chce uszczesliwiac druga
              osobe na wlasne kopyto.
              • Gość: inka_s Re: Zaborczosc i dominacja IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.05.02, 23:49
                W miłości musi byc miejsce na zaufanie i wolność.
                Nie wytrzymasz całego zycia pod kontrolą.
                Miłość powinna obejmować np. pasje ukochanej osoby czyli -kocham ja więc
                pozwalam jej rozwijać swoje zainteresowania, poświęcać czas na rzeczy nie
                związane ze mną. To powinno działać w obie strony. Ni eda się żyć tylko soba w
                związku. Zrobi sie duszno i wreszczie ktoś wyrwie sie z tego ciasnego kręgu by
                złapać powietrza. Jeśli ktoś czule obejmuje to fajnie. Ale jeśli ktoś obejmuje,
                ściska bez końca to może zadusić...
                A może pokaż mu jak to jest - i spróbuj jego metod na jakis czas - a potem
                spytaj jak się z tym czuje?
        • kwieto Re: Zaborczosc i dominacja 27.05.02, 00:44
          Oczywiscie, ze mozna zmienic wzorce wyniesione z domu. Trzeba tylko chciec. To
          znaczy, w tym przypadku, to on musi chciec, musi dostrzec problem.

          Nie zgadzam sie z mrowka, ze to Ty ponosisz odpowiedzialnosc za to czy on sie
          zmieni, czy przystosuje. To jest jego postawa i JEGO odpowiedzialnosc za jego
          poczynania.

          Pomysl, jak sie bedziesz czula za 10 lat? Ciagle inwigilowana, ograniczana?
          Jesli Ci to odpowiada - to w porzadku i zyjcie szczesliwie. Jesli nie - to
          sproboj to zmienic, albo po prostu sie rozstan. Zycie masz przeciez tylko
          jedno, szkoda by bylo zmarnowac je na zludzenia.
        • Gość: fnoll Re: Zaborczosc i dominacja IP: *.bydgoska.krakow.pl 27.05.02, 16:13
          antosiu, z twoich postow wynika, ze myslisz takze nie zmuszana do tego ;), co
          pewnie uchroni cie od zycia w relacji, w ktorej konflikt miedzy partnerami jest
          schowany i niejako rzadzi "zza kulis", sprawiajac, ze nasze zachowania staja sie
          nieco, delikatnie mowiac, irracjonalne

          czyms, co, niejako z natury swej, jest ukryte sa wlasnie modele rodziny jakie
          zakodowano nam w dziecinstwie - i dopoki nie wyciagniemy ich sobie na swiatlo
          dzienne, nie uczynimy swiadomymi i mozliwymi do dyskutowania, przerabiania -
          beda nami rzadzic "zza kulis", mimo ze moga sie okazac niezbyt praktyczne wobec
          ludzi, z ktorymi chcemy tworzyc rodzine, powodujac niejednokrotnie powazne
          konflikty wbrew naszym uczuciom i dobrej woli

          przed twoim partnerem poza uczynieniem swiadomym swojego modelu rodziny stoi
          jeszcze jedno wyzwanie - oddzielenie go od postaci ojca, czyli by twoj partner
          mogl bezpiecznie "odrzucic" model, ktory pasowal jego tacie, bez odrzucania
          samego ojca, i to nie jest latwe, powiedzenie: "tato, jestes nadal dla mnie
          wzorem meskosci, ale moja rodzina nie bedzie wygladala tak, jak ty uwazasz za
          dobre" - oczywiscie nic z tego sie nie wydarzy bez wewnetrznej potrzeby zmiany,
          rozwoju, lepszego dostosowania sie, ktora latwiej pobudzic pokusa niz grozba,
          choc i grozba czasem bywa jedynym mozliwym kamyczkiem, ktory rusza lawine

          nie zapomnij jednak antosiu, ze relacje miedzy dwojgiem ludzi tworza zawsze obie
          strony wspolnie, i ze przyzwolenie jest takze wzieciem na siebie
          odpowiedzialnosci - czyli, ze twoj "odziedziczony" model rodziny i to, co z
          niego mozesz wykorzystac, a co jest juz niepraktyczne, ma rownie duze znaczenie
          dla waszego zwiazku, co "odziedziczony" model twojego partnera

          powodzenia w "rodzinnej" ewolucji i sztuce rozmawiania

          fnoll
    • Gość: mrowka Re: Zaborczosc i dominacja IP: *.proxy.aol.com 27.05.02, 01:04
      odpowiedzialnoscia antosi w tym zwiazku jest, moim zdaniem, skoro ona ten
      problem zauwazyla, uswiadomic go swojemu chlopalkowi i, jesli rzeczywiscie sie
      kochaja, przekonac go do zajecia konkretnej postawy. Gdyby milczala i tylko
      narzekala tu i tam, a problem by rosl, bo chlopakowi odpowiaqda status quo lub
      zawsze nieswiadomie dazylby do utrzymania swojej dominacji, to chocby nie wiem
      jakie pomyje na niego beda sie sypaly za niskie czlowieczenstwo,
      odpowiedzialnosc za nieusilowanie naprawienia sytuacji lezy po stronie tych
      ktorzy byli swiadomi, lecz nic nie robili w kierunku zmiany. Taka jest
      struktura wspolistnienia. Odczucie antosi jest naturalna reakcja na czyjs
      problem, jak tez na rzeczywiste doswiadczanie innosci we wlasnym zyciu, i jej
      obowiazkiem jest zareagowac naciskajac alarm, a nie cierpliwie znosic
      upokorzenia. Jego reakcja bedzie rowniez konfliktowa, poniewaz bedzie to walka
      miedzy miloscia siebie a miloscia konkretnej innosci. Taki problem jest
      naturalnym procesem uczenia sie akceptacji innosci. Uwazam, ze w kazdym zwiazku
      przechodzi sie przez ten etap, albo ciagle na nim sie zatrzymuje, dopkoki sie
      go nie przejdzie, wowczas kiedy mija pierwszy etap egzaltacji emocjonalnej.
      • kwieto Re: Zaborczosc i dominacja 27.05.02, 01:25
        Zgoda, nalezy starac sie porozumiec, aczkolwiek nie traktowalbym tego jako
        "odpowiedzialnosc". Natomiast trzeba przede wszystki zaakcentowac, ze Antosia
        NIE JEST odpowiedzialna za sama zazdrosc, czyli za caly problem. Powinna go
        ujawnic, i starac sie go wspolnie rozwiazac, (co zreszta zdaje sie probowala
        juz robic), ale nie mozna jej obarczac odpowiedzialnoscia za powstanie problemu
        (czyli pojawienie sie zazdrosci). To chcialem zaakcentowac, bo w Twojej
        wypowiedzi troszke (jak na moj gust) sie to rozmywa.
        • Gość: mrowka Re: Zaborczosc i dominacja IP: *.proxy.aol.com 27.05.02, 03:17
          prawdopodobnie nie jest, ale przeciez nie znamy szczegolow ich pozycia, poza
          tym zgadzajac sie na bycie z takim a nie innym chlopakiem, stala sie czescia
          jego problemow, i vice versa, w takim stopniu w jakim laczy ich to uczucie
          wspolnosci i wzajemnej akceptacji. Czy nie popelnila wczesniej bledu, kiedy byc
          moze ambicjonalnie, jego zazdrosc odbierala jako dowod... milosci. I dopiero po
          czasie zaczela odczuwac to jako dominacje itd. Poza tym nie mamy relacji
          drugiej strony, azeby moc wyrobic sobie w miare obiektywny wizerunek tego
          zwiazku. Z reguly sa to sprawy dosyc kompleksowe.
          Jesli on rzeczywiscie taki byl od poczatku, tylko na poczatku antosia to
          akceptowala, to jest to co najmniej wspolodpowiedzialnosc. Nie za jego reakcje
          zazdroscia, ale za podtrzymywanie status quo. Ale moze musialo to nabrzmiec,
          zanim w koncu moglo zaistniec jako problem w swiadomosci poszkodowanej, a nie
          szkodnika, azeby moc cos zmienic.
          Ale czy nie jest to regula, iz tak wlasnie przebiega proces dojrzewania i
          docierania sie w zwiazku? Czy tez dopiero jak jest slodko i bez zgrzytow, to
          znaczy ze jest prawdziwa milosc i cacy? Jesli antosia walczyla juz wczesniej z
          tymi objawami to albo trzeba w koncu dac sobie spokoj z nieuleczalnym baranem,
          albo trzeba zmienic metode, udac sie do ludzi bardziej doswiadczonych po
          porade. Jesli chce sie ratowac zwiazek. Dopiero jesli to zawiedzie, to mozna
          sobie powiedziec ze zrobilam co moglam. Inna sprawa ze jesli baran to baran, a
          nie tylko naiwna ignorancja z klapkami na oczach, to im dluzej sie z takim
          osobnikiem przebywa, tym bardziej zwieksza sie niebezpieczenstwo zaistnienia
          zniewalajacych konsekwencji takiego zwiazku, zniewalajacych dla antosi. Np.
          nagle moze pojawic sie w momencie pozegnan, niechciana ciaza. Czasem wlaczaja
          sie takie podswiadome mechanizmy samoobronne (tzn. desperacko broniace barana
          przed wszelka zmiana). A wiec rozpoznanie prawdziwych intencji takiego
          delikwenta, jak tez zwiekszenie presji na poddanie sie pewnej uczlowieczajacej
          terapii, moze wywolac taki wlasnie opor wewnetrzny, pomimo zewnetrznych pozorow
          rozumienia potrzeb drugiej strony. Ale to tylko takie sobie dywagacje z braku
          szczegolow.
    • Gość: inayat Re: Zaborczosc i dominacja IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.05.02, 09:20
      Antosia uciekaj. On sie NIE ZMIENI na pewno. Ten typ juz taki jest. Kiedys mialem
      podobna dziewczyne. Wole byc sam niz z kims tylko dlatego ze ktos mnie "bardzo"
      kocha. Milosc nie ma nic wspolnego z zazdroscia.
    • otryt Zazdrość zazwyczaj nasila się z czasem 27.05.02, 11:32
      Witaj Antosiu !
      Nie zgadzam się z osobami, które proponują "odgrywanie zazdrości" przez Ciebie,
      aby on zrozumiał jak się z tym czujesz. Masz inny charakter niż on i nie
      zrobisz tego przekonywająco.

      Wg mnie taka chorobliwa zazdrość zazwyczaj nasila się z wiekiem, nasili się w
      sytuacji , gdy w życiu zazdrośnika pojawią się róźne problemy, gdy zwiększy się
      poziom emocji. Zazdrość w połączeniu z alkoholem daje mieszankę wybuchową -
      pojawiają się stany paranoidalne.
      Po ślubie zacznie Cię traktować jak swoją własność i będziesz całkowicie
      ubezwłasnowolniona. Przerwanie takiego układu zazwyczaj jest bardzo
      dramatyczne, a niekiedy rodzi sytuacje kryminalne. Im dłużej trwa taki układ
      tym trudniej.

      Jedynym wyjściem jest to , abyś już od dziś, od tej chwili, nie godziła się na
      żadną kontrolę z jego strony, która jest dla Ciebie uciążliwa i upokarzająca.
      Masz do tego prawo, masz także prawo do jego zaufania, a jeśli go nie ma , to
      nie ma i miłości.

      A do Ciebie , Antosiu mam jedno pytanie: Czy w ciągu Waszych czterech,
      wspólnych lat jego zazdrość nasiliła się? Czy też odwrotnie, dzięki Twojej i
      Jego pracy zmalała?
      Odpowiedź na to pytanie jest kluczowa dla podjęcia dalszych decyzji.

      Pozdrawiam serdecznie
      Otryt
    • Gość: Alek Re: Zaborczosc i dominacja IP: *.bmj.net.pl 28.05.02, 17:24
      Po prostu go olej! bo jesli sie zdecydujesz na dalsze wspolne zycie z nim, on
      Ci je bardzo umiejetnie zamieni w piekło i to takie przez duze "P"

      Pzdr.
    • antosia Re: Zaborczosc i dominacja 28.05.02, 20:44
      Dziekuje wszystkim za pomoc. Kazda z waszych wypowiedzi jest bardzo cenna.

      Boje sie zostac sama wiec nie odejde na razie:-((((

      a.
      • Gość: A la Re: Zaborczosc i dominacja IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.05.02, 05:11
        Zawsze bedziesz tylko sama jesli nie odejdziesz teraz. W obecnej chwili tez
        jestes sama, jestes jego wlasnoscia. Jak mozesz poznac kogos zdrowego
        psychicznie jesli placzesz z nim?
    • Gość: Ala Re: KONTROLA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.05.02, 05:05
      To sie nie nazywa zazdrosc to sie nazywa KONTROLA NAD TOBA. Chcesz tak zyc
      przez cale zycie? Czy to jest to co cie satysfakcjonuje? Jak sie z tym czujesz?
      Jak bedziesz sie czula gdy bedziesz jego zona i bedziecie mieli dzieci?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka