Dodaj do ulubionych

zakończenie

26.01.05, 08:05
idziesz do lekarza, a on mówi:
game is over
no, nie tak natychmiast
miesiąc do godziny zero
co robisz?
fleur
Obserwuj wątek
    • maika7 Re: zakończenie 26.01.05, 09:04
      piszę kilka listów
      smakuję "ostatki", każdy dzień
      M.
      • m.malone Re: zakończenie 26.01.05, 09:07
        Idę do innego lekarza. Bo tym co mówią "jeszcze miesiąc", albo "jeszcze trzy
        miesiace" powinno sie odbierać dyplomy.
        • fleuret Re: zakończenie 26.01.05, 09:18
          to unik, dobrze wiesz,
          że nie chodzi o słuszność
          diagnozy
        • maika7 Re: zakończenie 26.01.05, 09:19
          Dzięki takiemu jednemu, któremu chcesz odebrać dyplom, Tato zdążył załatwić
          kilka ważnych spraw.
          Nadzieja, że się myli - to inna sprawa :-)
          M.
          • m.malone Re: zakończenie 26.01.05, 09:46
            Myślę że wiem o co chodzi. Jeśli ma sie zaufanie do lekarza, to takie słowa
            brzmią jak "został pan skazany na śmierć, a wykonanie wyroku odbędzie się za
            miesiąc". Jak myślicie, ile życia dawali Durczokowi? Uważam, że nikt nie ma
            prawa do ferowania takich prognoz(czytaj wyroków).
            • maika7 Re: zakończenie 26.01.05, 09:55
              Chciałabym wiedzieć jakie są prognozy. To nie zabiera mi szansy, ale ustawia
              pewne rzeczy. Ważne. Wtedy (gdy Tato był chory) spytałam ilu pacjentów z takim
              schorzeniem wyszło z tego. Usłyszałam "jeden, ale był źle zdiagnozowany,
              chorował na coś innego". Tato zawsze mógł być tym pierwszym, który wyszedł mimo
              prawidłowej diagnozy.
              Ale pytanie Fleuret odczytałam nie jako zaproszenie do rozmowy o tym czy mówić
              o prognozach zejściowych pacjentom czy też nie. Tylko jako pytanie -jeśli
              WIESZ, że masz przed sobą miesiąc - co robisz ? Jak przeżywasz ten czas, który
              Ci został?
              :-)
              M.
              • procesor Re: zakończenie 26.01.05, 10:20
                maika7 napisała:
                > Ale pytanie Fleuret odczytałam nie jako zaproszenie do rozmowy o tym czy
                > mówić o prognozach zejściowych pacjentom czy też nie. Tylko jako pytanie -
                > jeśli WIESZ, że masz przed sobą miesiąc - co robisz ? Jak przeżywasz ten
                > czas, który Ci został?

                Na pewno o to chodziło.
                Ciekawe że ten temat tak regularnie wraca?

                Sens życiu nadaje śmierć? W pewnym sensie tak - stosunek do smierci w jakims
                stopniu przekłąda isę na to jak zyjemy.
                • maika7 Re: zakończenie 26.01.05, 10:34
                  >Ciekawe że ten temat tak regularnie wraca?

                  Powoli zaczynamy o śmierci swobodniej rozmawiać. Widocznie potrzebujemy tych
                  rozmów. Temat tabu w wielu rodzinach. Między bliskimi osobami. Próba oswojenia.
                  Wymiana pogladów na samo podejście do nieuchronności :-)

                  >Sens życiu nadaje śmierć? W pewnym sensie tak - stosunek do smierci w jakims
                  stopniu przekłąda isę na to jak zyjemy.

                  W takim, jak piszesz chyba też. Dla mnie jeszcze ma sens biologiczny :-) Śmierć
                  umożliwia zmienność, ewolucję organizmów.
                  Dla mnie smierć to składnik życia.
                  :-)
                  M.
              • m.malone Re: zakończenie 26.01.05, 10:33
                Majka7:
                > pytanie Fleuret odczytałam ...jako pytanie -jeśli
                > WIESZ, że masz przed sobą miesiąc - co robisz ? Jak przeżywasz ten czas, który
                > Ci został?
                > :-)
                > M.

                Ja też. Tylko można było to sformułować właśnie tak (z całym szacunkiem dla Kwiatka)
                Pozdrowienia
                MM
                • maika7 kiedy ona nie kwiatek .... 26.01.05, 10:45
                  tylko floret :-) Kwiatek by była jakby fleurette napisała ;-)
                  :-))))
                  M.
                  • fleuret Re: kiedy ona nie kwiatek .... 26.01.05, 10:51
                    fleuret w wersji angielskiej
                    fleur w wersji francuskiej
                    • hsirk Re: kiedy ona nie kwiatek .... 26.01.05, 10:56
                      fleur, czy to Ty czasami robisz tort szwarcwaldski z wisniami?
                      • fleuret Re: kiedy ona nie kwiatek .... 26.01.05, 11:26
                        ostatnio na imieniny
                        • hsirk Re: kiedy ona nie kwiatek .... 26.01.05, 11:28
                          no to witaj, e.

                          to ja, nick wspak.

                          a kiedys sprobuj po porostu wisniowa kijafe
                          • fleuret Re: kiedy ona nie kwiatek .... 26.01.05, 12:34
                            skoro ekspert poleca
                            czy aby nie jest słodka?
                            • hsirk Re: kiedy ona nie kwiatek .... 26.01.05, 12:37
                              jest. obrzydliwie slodka i wisniowa

                              myslalem, ze lubisz slodkie

                              bo ja, wino i kobiety wylacznie wytrawne


                              a ekspert ze mnie rzeczywiscie, ale w tanich kwachach, wiec moje doradztwo moze
                              Cie zaprowadzic w kierunku niepozadanym
                              • fleuret Re: kiedy ona nie kwiatek .... 26.01.05, 12:59
                                chyba ten dupek wer czy jakos tak
                                nie wpędził Cię w kompleksy?
                                • hsirk Re: kiedy ona nie kwiatek .... 26.01.05, 13:01
                                  w kompleksy nie jest w stanie wpedzic mnie dupek

                                  a to co napisalem, to prawda
                    • maika7 Re: kiedy ona nie kwiatek .... 26.01.05, 10:59
                      toś jednak kwiatek? Taki łagodny nick?
                      W wersji fr:
                      - fleur - kwiat
                      - fleuret - floret
                      - fleurette - kwiatek

                      :-)))
                      Myslałam, żeś "biała broń"
                      Przepraszam za błędna interpretację :-)
                      M.
                      • m.malone Re: kiedy ona nie floret .... 26.01.05, 11:09
                        floret - foil (ang.) - i do tego nie wiem czy nie z francuskiego (nie znam tego
                        języka).
                        Przeprawszam. że sie mądrzę, ale w młodości trenowałem szermierkę (właśnie floret)
                        :))))
                        • maika7 Re: kiedy ona nie floret .... 26.01.05, 11:15
                          Wygląda na to, że masz rację :-)))
                          Myślałam, że taki "ostry" nick z francuska wybrała
                          Ach te języki :-)))
                          M.
                          • m.malone Re: kiedy ona nie floret .... 26.01.05, 11:19
                            No jakże ostry? FLEUR:)
                            Chyba, że to róża...
                        • fleuret Re: kiedy ona nie floret .... 26.01.05, 11:24
                          fleuret- ornament resembling a small flower
                          po francusku prócz floretu ozn. tez jedwabną tkaninę
                          • m.malone Re: kiedy ona nie floret .... 26.01.05, 11:46
                            Jednym słowem Molly Bloom:)
                            • fleuret Re: kiedy ona nie floret .... 26.01.05, 12:33
                              wstyd, ale mam duże braki edukacjne w temacie dżojs
                              ale byc molly to chyba nie wstyd?
                              • m.malone Re: kiedy ona nie floret .... 26.01.05, 13:21
                                W tym temacie trudno nie mieć braków. Przecież ile ich miał sam Joe Alex!

                                Żaden wstyd...Weź tylko ostatnich kilkanaście wierszy ostatniego epizodu. Jakaż
                                to poezja...

                                ps. I nie bądź taka (fałszywie) skromna...w sprawie dzojs

                                --
                                Niech go tam! Łajdak, myślę, ale człowiek przyjemny. (MZ)
                                • fleuret Re: kiedy ona nie floret .... 26.01.05, 13:33
                                  mm potrafisz namówić kobietę do lektury
                                  lecę do biblioteki
                                  fleur
                                  • m.malone A jak!:))))))))))))))))))))))))) nt 26.01.05, 13:49

      • fleuret Re: zakończenie 26.01.05, 09:24
        jak się smakuje ostatki życia?
        • maika7 Pewnie różnie :-) 26.01.05, 09:31
          Łatwiej mi powiedziec - czym.
          Zmysłami. Smak herbaty, zapach ziemi, intensywnośc kolorów, dotyk... Tak jakby
          się chciało zapamiętać na "potem".
          Jak - jak najświadomiej :-)
          Ten miesiąc to wobec nieuchronności bardzo dużo czasu. Za mało na życie, za
          dużo na umieranie. Wystarczył by mi tydzień.
          :-)
          M.
    • procesor Re: zakończenie 26.01.05, 10:22
      Sprzatam chłupę żeby po sobie porządek zostawić i wyjeżdżam z rodziną na
      wakacje!

      Chyba poszukam w archiwum co odpowiadałam w ostatnich latach w takich samych
      watkach. ;) Bo juz nie pamiętam.
    • hubkulik Re: zakończenie 26.01.05, 10:33
      Jak przed kazda inna moja podroza: spakowac sie, pozegnac sie z bliskimi,
      jakies przygotowania, plany, mapa. I fru w droge.

      Pozdrawiam Hubert
      • m.malone Hej! Tam akurat mapa nie jest potrzebna:) nt 26.01.05, 10:35

        • hubkulik Re: Hej! Tam akurat mapa nie jest potrzebna:) nt 26.01.05, 10:46
          Chyba jednak przydalaby sie. Dla wielu to zupelnie nieznany teren.
          Nawet jak to nieistnienie, to jak sie w takim nieistnieniu odnalezc, co dalej
          robic, gdzie pojsc?

          Pozdrawiam Hubert
          • m.malone Podobno wystarczy wejść do tunelu... 26.01.05, 11:12
            a na końcu jest świetliste wyjście. Wyjdziesz i kłopoty sie konczą:)
            • kingakunowska Re: Podobno wystarczy wejść do tunelu... 26.01.05, 11:52
              I za to światło nie będzie trzeba płacić. I w ogóle wszystko będzie za darmo,
              miejmy nadzieję.
              • m.malone Re: Podobno wystarczy wejść do tunelu... 26.01.05, 12:09
                tak. Podobno trzeba będzie tylko spłacić rachunki za nasze "dokonania" na tym
                padole:(
                • kingakunowska Re: Podobno wystarczy wejść do tunelu... 26.01.05, 12:14
                  E tam, tego się nie boję.
                  Ale mówisz, że co, to trzeba będzie cv ze sobą zabrać?
                  • m.malone Re: Podobno wystarczy wejść do tunelu... 26.01.05, 12:30
                    nie. To znaczy nie wiem:)
                    • kingakunowska Re: Podobno wystarczy wejść do tunelu... 26.01.05, 12:32
                      Jak jeszcze tam chcą referencji, to ja już nie wiem! Świat się kończy :-)
                  • procesor Re: Podobno wystarczy wejść do tunelu... 26.01.05, 13:01
                    kingakunowska napisała:
                    > E tam, tego się nie boję.
                    > Ale mówisz, że co, to trzeba będzie cv ze sobą zabrać?

                    Ekhm..
                    Ponoć każdy ma takiego chipa co tam sie wszystko odnotowuje.. samo.. i
                    chorobcia, nie da sie nic poszachrowac. :)
                    • kingakunowska Re: Podobno wystarczy wejść do tunelu... 26.01.05, 13:08
                      Gdzieś czytałam pomysł, że po śmierci każdy deponuje kasetę ze swojego życia, a
                      piekło polega na tym, że w gronie znajomych potem te kasety się puszcza :-)
                      • procesor Re: Podobno wystarczy wejść do tunelu... 26.01.05, 13:18
                        kingakunowska napisała:
                        > Gdzieś czytałam pomysł, że po śmierci każdy deponuje kasetę ze swojego życia,
                        > a piekło polega na tym, że w gronie znajomych potem te kasety się puszcza :-)

                        No ale w tym celu to i oni muszą sie pożegnac z tym padołem..
                        A to oznacza że i ich kasety w gronie znajomych puszczaja. :)

                        Nie, inaczej widzę piekło.
                        • kingakunowska Re: Podobno wystarczy wejść do tunelu... 26.01.05, 13:30
                          Źlem się wyraziła, chodzi o to, że jako dusza spotkasz się z inymi duszami, w
                          konfiguracjach, w jakich znaliście się za życia, i będziecie po kolei ogladać
                          swoje filmy (czasu będzie dosyć), a to będzie obciach okropny! Wyobrażasz sobie?
                          A jak widzisz piekło?
                          • procesor Re: Podobno wystarczy wejść do tunelu... 26.01.05, 13:38
                            kingakunowska napisała:
                            > Źlem się wyraziła, chodzi o to, że jako dusza spotkasz się z inymi duszami, w
                            > konfiguracjach, w jakich znaliście się za życia, i będziecie po kolei ogladać
                            > swoje filmy (czasu będzie dosyć), a to będzie obciach okropny! Wyobrażasz
                            > sobie?
                            > A jak widzisz piekło?

                            Po co zaraz znajomi? Oglądanie filmu na który widzimy wsyztsko co zrobiliśmy,
                            gdy musimy sami sobie w oczy spojrzec.. Wrażliwym osobom wystarczy. :) A tam
                            ponoć każdego uwrażliwia..

                            Piekło?
                            Na pewno nie żar.
                            Pustka, zimno, samotność.
                            Cos jak depresja gigant i znikąd pomocy. I tak na zawsze??
                            :)
                            Te pogłoski o ciepełku, fajnych laskach i imprezkach to tylko chwyt
                            marketingowy. :))
                            • kingakunowska Re: Podobno wystarczy wejść do tunelu... 26.01.05, 13:42
                              No to zależy, ja np. jako egocentryczka mogłabym się skupić na tym, jak
                              wyglądałam w kolejnych chwilach życia i zachwycona byłabym oglądaniem siebie!
                              siebie! siebie! na takim oto filmie :-P

                              Twoja wizja jest okropna, ale piekło to w końcu piekło, a nie wczasy! Depresja
                              gigant mnie nie przeraża, ale pomyśl, jakaś ciężka robota albo właśnie zupełny
                              brak zajęcia? Okropne!
                              • procesor Re: Podobno wystarczy wejść do tunelu... 26.01.05, 13:59
                                kingakunowska napisała:
                                > No to zależy, ja np. jako egocentryczka mogłabym się skupić na tym, jak
                                > wyglądałam w kolejnych chwilach życia i zachwycona byłabym oglądaniem siebie!
                                > siebie! siebie! na takim oto filmie :-P

                                Nie ma tak łatwo. :)
                                Bo nie jest to podobno filmik - jeno mocno interaktywne (o ile tak mozna
                                określić). Czujesz nie tylko to co wtedy przezywałaś - ale i to co czuli inni.
                                Dołozyłaś siostrze? Poczujesz co ona czuła. Zrobiłas świństwo - poczujesz czego
                                doswiadczya ofiara.. :)
                                Pociechą ma być fakt że jak coś dobrego zrobiłas - tez to odczujesz jako radość
                                uszczęśliwionego. :)

                                > Twoja wizja jest okropna, ale piekło to w końcu piekło, a nie wczasy!
                                > Depresja gigant mnie nie przeraża, ale pomyśl, jakaś ciężka robota albo
                                > właśnie zupełny brak zajęcia? Okropne!

                                To na szczęście chyba depresji nie miałaś nigdy. (Ni emylić z chandrą)
                                Przy depresji i tak niczym nie jstes w stanie się zająć.
                                Robota? Coś jak Syzyf? No, przynajmniej byłoby co robić..;)
                                • kingakunowska Re: Podobno wystarczy wejść do tunelu... 26.01.05, 14:47
                                  Nie ma tak łatwo. :)
                                  Bo nie jest to podobno filmik - jeno mocno interaktywne (o ile tak mozna
                                  > określić). Czujesz nie tylko to co wtedy przezywałaś - ale i to co czuli
                                  inni."

                                  Ale jaka pociecha, że ini poczują wreszcie to, co mi robili!
                                  Dobrze im tak :-))))

                                  "To na szczęście chyba depresji nie miałaś nigdy."

                                  Jak to nie, całe życie mam depresję! No nie, dobra, może to nie depresja, tylko
                                  hipochondria i egocentryzm do kupy.
                                  Mam takie stany dramatyczne, ale lubię dramatyzmy, więc czuję się więcej
                                  romantycznie wtedy.

                                  "Przy depresji i tak niczym nie jstes w stanie się zająć."

                                  Ja to i normalnie jestem leń ...

                                  "Robota? Coś jak Syzyf? No, przynajmniej byłoby co robić..;)"

                                  Niee, takie coś, że siedzisz i nic się nie dzieje. No zupełnie nic! I czas się
                                  wlecze, i tak całą wieczność.
                                  • hubkulik Re: Podobno wystarczy wejść do tunelu... 26.01.05, 14:59
                                    Pieklo polega wlasnie na tym, ze wydaje sie ze jest sie w sytuacji bez wyjscia.
                                    I ze nigdy nie bedzie wyjscia, a wiec szczescia juz nie bedzie.
                                    Na szczescie to UROJENIE i oczywiscie zawsze jest wyjscie z tego stanu.
                                    W praktyce wystarczy np. skierowac skoncentrowac mysli na Bogu. Moze nie
                                    rozwiaze to od razu calego problemu, ale daje na poczatek poczucie swiatla, ze
                                    jest pozytywne wyjscie.
                                    Kto nie wierzy, niech sprobuje.
                                    Nie trzeba nawet wierzyc w Boga. Wystarczy myslec o nim, pomodlic sie,
                                    skoncentrowac sie na tym Swietle.
                                    Ludziom ktorzy TO odkryli i wzmacniaja, daje to bardzo duze oparcie w zyciu.

                                    Pzodrawiam Hubert
                                    • kingakunowska Re: Podobno wystarczy wejść do tunelu... 26.01.05, 15:34
                                      Jak zwykle madrze mowisz! Tak!
                      • hubkulik Re: Podobno wystarczy wejść do tunelu... 26.01.05, 13:52
                        > Gdzieś czytałam pomysł, że po śmierci każdy deponuje kasetę ze swojego życia,
                        a
                        >
                        > piekło polega na tym, że w gronie znajomych potem te kasety się puszcza :-)

                        Dla jednych to pieklo. A dla innych niebo.
                        I o to chodzi:)

                        Pozdrawiam Hubert
    • yoosh Re: zakończenie 26.01.05, 10:37
      Tupię nogą i mówię - taka wala,mam inne plany!
      • procesor Re: zakończenie 26.01.05, 10:42
        yoosh napisała:
        > Tupię nogą i mówię - taka wala,mam inne plany!

        Heh, idx na cmentarz i popatrz gdzie leżą ci co pewnie tez tak mówili. :)
        • yoosh Re: zakończenie 26.01.05, 10:47
          Lekarz informuje o tym ,co może byc a nie musi.
          Nie wszyscy,ktorzy uslyszeli taką wiadomość ,leżą na cmentarzu,co nie wyklucza
          faktu,że prędzej czy póżniej tam się znajdziemy.Ja wolę póżniej.
          • procesor Re: zakończenie 26.01.05, 10:57
            Czy możesz jednak łąskawie zauwazyć że nie chodzi tu o to czy istnieje
            mozliwość że lekarz tak ci powie?

            Sensem tego wątku jest co robisz gdy WIESZ że niewiele przed toba zycia.
            Równie dobrze - może właśnie masz przed soba miesiąc zycia. I twoja nadzieja
            nie ma tu nic do gadania.

            Chodzi o sama postawę wobec faktu śmierci.
    • procesor luźne skojarzenie 26.01.05, 11:01
      Jest krymianał A. Christie "Zakończeniem jest śmierć".

      Ale - zabijcie - nie pamietam tresci ni w ząb. :)
    • scylla Re: zakończenie 26.01.05, 11:19
      Nic nie mówie rodzinie,
      Daje z siebie wszystko co magę, aby zapamietali
      mnie takiego jakim byłem przez całe życie,
      żeby nie pamiętali mnie jako męczącego się i poirytowanego umierającego
      człowieka, myśle przedewszystkim o nich,
      bo wierzę że "game over" to nie koniec gry,
      tylko przejście do następnej.
      Tak myślę jak jeste zdrowy, nie wiem jak bym myślał jak bym się dowiedział,
      mam nadzieję że tak bym postąpił.
    • baba2005 Re: zakończenie 26.01.05, 11:35
      Obejrzyjcie "Inwazję barbarzyńców" - to jedna z opcji.
      :)
    • kingakunowska Re: zakończenie 26.01.05, 11:53
      Czuję się wolna i szczęśliwa, że nic już nie muszę. Opieprzam się więc i robię,
      co mi się żywnie podoba.
    • jan_stereo Re: zakończenie 26.01.05, 14:50
      Koncze zatem gre,i jak mam jeszcze ochote na nowe, to ją rozpoczynam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka