Dodaj do ulubionych

o miłości...

10.02.05, 21:15
Warto kochać jedynie tę osobę którą jesteśmy w stanie zatrzymać u swego
boku... Zgadzasz się ???
Obserwuj wątek
    • hubkulik Re: o miłości... 10.02.05, 21:29
      Dla mnie to byloby gorsze od smierci. Widziec i zachwycac sie tylko jedna roza.
      A poza tym swiat szary, smutny i do d u p y.
      Widze niebezpieczenstwo, ze i ta roza od tego zwiednie i mozna stracic wtedy
      juz zupelnie wszystko.
      Nie warto ograniczac milosci.
      Co innego seks.

      Pozdrawiam Hubert
    • alfika Re: o miłości... 10.02.05, 22:44
      nie

      warto kochać, po prostu i jakkolwiek
    • sdfsfdsf Re: o miłości... 11.02.05, 07:53
      kochac kochac walentynki rozowy
    • wuka6 Re: o miłości... 11.02.05, 19:28
      Kochac to utracić panowanie nad sobą...
      to tak z kompletnie innej beczki...
    • mlynek_do_kawy a co w tym zlego? 11.02.05, 20:04
      warto kochac wszystko co nas otacza, nawet wroga, choc nie jest to latwe i boli
    • yoosh Re: o miłości... 11.02.05, 20:07
      CHodzi ci o milośc czy o uzależnienie kogoś od ciebie,bo to dwie rózne sprawy.
      • alicja-ciekawska Re: o miłości... 11.02.05, 20:10
        yoosh napisała:

        > CHodzi ci o milośc czy o uzależnienie kogoś od ciebie,bo to dwie rózne sprawy.

        a jaka jest ta roznica?
        • yoosh Re: o miłości... 11.02.05, 22:23
          Wyobraż sobie,że do osoby,którą kochasz,mówisz:"Pozwól mi być sobą,zachować
          swoje myśli,mieć swoje przyzwyczajenia,zaspokajać swoje kaprysy,zachowywać się
          w sposób,który odpowiada moim gustom,dążyć do celów,kóre sobie
          wybiorę,realizować się na moją modlę"

          1. Czy taka wypowiedz przyjdzie ci z latwością?
          2. Jakiej odpowiedzi spodziewasz się?

          Jak dlugo trzymasz się kogoś kurczowo,dajesz wyraz nie swojej milości ale chęci
          przywiązania go do siebie,oferujesz tej osobie lańcuch,którym jesteście spętani.

          Efektem tego jest co najmniej polowa postów na tym forum dotycząca problemów w
          związkach.Milośc to nie przywiązanie i uzaleznienie.Zatrzymać przy sobie i
          przywiązać/czyt.uzależnić/ można co najwyżej psa/bo z kotem już tak latwo nie
          będzie/.
          • julita4 Re: ja-a 12.02.05, 01:13
            Swięta racja yoosh. Jakoś ciągle są pytania o tę kochaną i poszukiwaną 'MIŁOSC"
            ale jakos, nie wiadomo CZYM to - ona- ta MIŁOŚĆ naprawdę jest... jak ją
            rozumieć, traktować itd. A po minucie patrzenia sobie w oczy ludzie mówią do
            siebie, że łączy ich miłośc.... heheheh
            • back.door Re: ja-a 12.02.05, 09:58
              Milosc to "proces" dlugotrwaly - przecież nie kazda fascynacja przeobraza sie w
              uczucie glębsze. Poza tym na etapie fascynacji nie odczuwa się radości z samej
              swiadomości, ze ta osoba jest - po prostu jest. Nieważne, gdzie - jest i
              kontakt z nia nie niszczy naszych pragnien, rozwija:) Przed żadnym uczuciem tak
              bardzo nie uciakamy, jak przed nią, ale jakie to piękne moc przed druga osobą
              stanąc takim, jakim sie jest i nie wstydzic sie niczego! [to akurat nie dotyczy
              seksu, o wiele latwiej czasem rozebrac sie publicznie, niz przyznac sie innym
              ludziom do swoich slabosci]...
              :)
            • samotny_bialy_zagiel Hipoteza 12.02.05, 11:19
              Istnieje taka hipoteza według której podstawowym podłożem miłości są własne
              niedopełnione czy niezrealizowane potrzeby bądź braki. Ważne bywa tu także
              niezadowolenie z siebie, różnorodne tkwiące w jednostce możliwości czekające na
              aktualizację lub też sama potrzeba miłości.
    • xy2 co to znaczy zatrzymać przy sobie? 12.02.05, 01:23
      wg ciebie oczywiscie
      • back.door Re: co to znaczy zatrzymać przy sobie? 12.02.05, 12:02
        xy2, odpowiem za siebie, hihi
        klaps, ujecie 1:
        Ona - utargana, wytargana i zrezygnowana z namiętności ( hahaha), odchodzi, bo
        ma dość kochania, hustawek czekania na przełamanie wlasnych i jego blokad. Z
        braku zdecydowania, podejmuje decyzje. Nie ucieka, postanawiam nie być i co
        sie dzieje?
        klaps 2, ujecie 2:
        On widzi - "ona nie zartuje"! Zaczyna rozumiec, ze obawami i swoimi zagrywkami
        rani nie tylko ja, ale i siebie. Co robi?:) Siedzi i mysli. Probuje uciec przed
        mysla o niej, ogladajac filmy - zeby nie myslec i zapomniec.
        klaps3, ujecie 3:
        Ona - oglada filmy, zeby nie myslec [oczywiscie kazde wykonuje te czynnosc z
        osobna, bez umawiania, dopiero pozniej okaze sie, ze znow tesknią tak samo,
        kiedys w jednym czasie czytywali te sama ksiazke, trafiali na ten sam film...]
        klaps4, ujecie 4:
        Wpadaja na siebie nieoczekiwanie i kurczę trudno im ukryc, jak wielka radosc
        daje im to spotkanie. Nie pamietaja wszystkich tych koszmarnych rzeczy, ktore
        zrobili kazde przeciwko sobie, ze strachu i bezsilnosci [ona Twardzielka a on
        Twardziel przeciez, hihi] Nie moga sie nagadac, ale kazde musi leciec w swoja
        strone, zajety swoimi sprawami. Jednak pozostaje bloga swiadomosc - jak to
        cudnie, ze On ( Ona jest)! Spierają sie, ktore ma wiecej szczescia, az wreszcie
        on wyznaje: " nie kloc sie ze mna, po prostu oboje mamy szczescie, ze
        jestesmy":))))
        Klaps 5, ujecie 5:
        Przez nieuwagę wyrywa mu sie z gardla, ze ja uwielbia. Ona zaklopotana chce do
        niego strzelac, ale postanawia mu w koncu dac buziaka i znow ida kazde w swoja
        strone...
        Klaps 6, ujecie 6:
        Ona czeka ( oraz zyje po swojemu, cieszac sie kazdym dniem).
        klaps 7, ujecie 7:
        On czeka, co zrobi ona. Tez zyje, cieszac sie kazdym dniem...:)
        klaps8, ujecie 8:
        cholera to wie?;)

        PS. wlasnie, jak mozna zatrzymac kogos, gdy wciaz trzeba rozwijac?:)))

        • xy2 ciebie to ja lubie:) 12.02.05, 12:26
          • back.door Re: to mile:) 12.02.05, 16:31
    • nova_niva Re: o miłości... 12.02.05, 10:54
      wuka6 napisała:

      > Warto kochać jedynie tę osobę którą jesteśmy w stanie zatrzymać u swego
      > boku... Zgadzasz się ???


      Warto ...poprostu kochac:)
    • witch-witch Re: o miłości... 12.02.05, 11:41
      U swego boku i tak nikogo nie zatrzymamy na stale, przeciez razem ze swoim
      ukochanym nie umrzesz. A swoja droga to trudne, wybrac wygodnictwo nad
      prawdziwym i szczerym uczuciem. Osobiscie powiedzialabym NIE! NIE WARTO! I
      nigdy sie nad tym nie zastanawiaj. Kochaj tego, do ktorgo masz sklonnosci i cie
      ciagnie...a nie tego, ktory jak piesek u nogi jest na twoje kazde skinienie i
      choc cie tak bardzo do niego nie kreci. Daj szanse swojej osobistej wolnosci...
      Sama jestem osaczona gronem " wielbicieli" wydzwaniaja, obiecuja a ja ich
      olewam- bo mnie ciagnie i tak do innego, z ktorym mam fajnie w .....no i dobrze
      jest!:=)))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka