Dodaj do ulubionych

o związkach - znów

06.06.02, 13:48
Przeczytałam wątek Toi i serce mi się ścisnęło. Przeczytałam też wątek Kwieto.
Kolejny związek umarł. I to co mi przychodzi na myśl odnośnie tego tematu to...
kłamstwo. Jakoś tak strasznie dużo tego kłamstwa zaczyna się pojawiać w różnych
związkach (wliczając w to mój były) - od takich "zwykłych" typu "kocham Cię" po
bardziej niezwykłe typu "badźmy przyjaciółmi".
Smutne to...

:( Vicca
Obserwuj wątek
    • proo Re: o związkach - znów 06.06.02, 14:09
      Vicco ,
      nie ma kłamstw w tych związkach , przynajmniej w tym o którym mówisz.
      Czasami miłość umiera szybciej niż chcielibyśmy a ponieważ zwykle nie dzieje
      się to jednocześnie u obojga zakochanych .. ktoś cierpi , ale przecież to
      nie znaczy , że należy skreślić wszystko co z nim związane.
      Na pewno były piękne chwile , przegadane godziny , ciepłe spojrzenia ,
      aksamitne dotyki .. i to jest warte wspomnień. Nie niszczmy najpiękniejszych
      przeżyć , zachowajmy je na smutniejsze lata , bo co nam zostanie na starość ,
      Vicco?
      • Gość: smutno Re: o związkach - znów IP: 213.77.9.* 06.06.02, 15:02
        proo napisał(a):

        > Vicco ,
        > nie ma kłamstw w tych związkach , przynajmniej w tym o którym mówisz.

        Skad wiesz?
        • proo Re: o związkach - znów 06.06.02, 17:15
          Znam życie , smutno , i z opisu to wynika.
          Jeśli kochasz kogoś i w pewnym momencie czujesz , że miłość z Ciebie wyciekła
          i już jej nie ma - to "kocham" wypowiadane w tamtym czasie uważasz za kłamstwo?
          Zdefiniuj słowo KŁAMSTWO.
          Czy to było kłamstwo?
          proo.
          • vicca dlaczego 07.06.02, 09:15
            Otóż dlatego, iż jeżeli coś jest powtarzane bez skupienia i uwagi dla tego
            słowa to kłamstwo. Słowo "kocham" bardzo się zdewaluowało, ale nic nie straciło
            ze swojej "magicznej" mocy. Nie wiem jak dla Toi czy innych forumowiczów ale
            dla mnie to słowo ma ogromne znaczenie. Nie wypowiadam go bez zastanowienia i
            na "odczepnego" i oczekuję tego samego z drugiej strony. A w moim przypadku,
            niestety tak nie było - wszystkie "kocham", "tęsknię" itp. były ewidentnymi
            kłamstwami, ale o tym dowiedziałam się po 7 latach.
            • Gość: ida Re: dlaczego IP: *.csk.pl 07.06.02, 09:27
              vicca napisał(a):

              A w moim przypadku,
              > niestety tak nie było - wszystkie "kocham", "tęsknię" itp. były ewidentnymi
              > kłamstwami, ale o tym dowiedziałam się po 7 latach.

              Może nie wszystkie? Może tylko nie zauważyłaś momentu od kiedy przestały byc
              prawdziwe?

              Ale tak z innej beczki- jeśli naprawdę kocha i tęskni, to wcale nie musi tego
              mówić. Bo to zwyczajnie widać "gołym okiem" :-))))
            • proo Re: dlaczego 07.06.02, 10:18
              vicca napisał(a):

              > Otóż dlatego, iż jeżeli coś jest powtarzane bez skupienia i uwagi dla tego
              > słowa to kłamstwo. Słowo "kocham" bardzo się zdewaluowało, ale nic nie straciło
              >
              > ze swojej "magicznej" mocy. Nie wiem jak dla Toi czy innych forumowiczów ale
              > dla mnie to słowo ma ogromne znaczenie. Nie wypowiadam go bez zastanowienia i
              > na "odczepnego" i oczekuję tego samego z drugiej strony. A w moim przypadku,
              > niestety tak nie było - wszystkie "kocham", "tęsknię" itp. były ewidentnymi
              > kłamstwami, ale o tym dowiedziałam się po 7 latach.


              Vicco,
              dla mnie słowo "kocham" nie wymaga skupienia i uwagi a mimo to ma
              swoją "magiczną" moc.Wprost przeciwnie , wcale nie jestem skupiona
              kiedy je wypowiadam - po prostu czuję , że kocham i mówię o to.:-))
              Jest to zupełnie spontaniczne aczkolwiek nigdy na "odczepnego".
              Wszystkie "kocham" , które wypowiedziałam i usłyszałam były prawdą
              chociaż nie wszystkie są aktualne.
              Może tu właśnie się różnimy?
              Może uważasz , że miłość to uczucie , które dotyka nas raz na
              całe życie? W takim pojmowaniu masz prawo myśleć , że wypowiedziane raz
              "kocham' musi być aktualne do końca naszych dni.
              Niestety życie weryfikuje ten pogląd.
              Czy już to wiesz? Czy kochałaś tylko raz?
              Jeśli tak , to uwierz mi , pokochasz jeszcze raz .. i czy wtedy tamto "kocham"
              nazwiesz kłamstwem , Vicco?

              proo

              • Gość: inka_s i nigdy .... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.06.02, 11:05
                "... i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
                czy pierwsza jest ostanią -
                czy ostatnia - pierwszą! "


                W ogóle jak my mało wiemy, nie?
              • vicca Re: dlaczego 07.06.02, 11:09
                proo napisał(a):

                > Może tu właśnie się różnimy?
                > Może uważasz , że miłość to uczucie , które dotyka nas raz na
                > całe życie? W takim pojmowaniu masz prawo myśleć , że wypowiedziane raz
                > "kocham' musi być aktualne do końca naszych dni.
                > Niestety życie weryfikuje ten pogląd.
                > Czy już to wiesz? Czy kochałaś tylko raz?
                > Jeśli tak , to uwierz mi , pokochasz jeszcze raz .. i czy wtedy tamto "kocham"
                > nazwiesz, Vicco?

                Może ujmę to w ten sposób - uważam, że miłość przydarza się tak naprawdę raz (o
                ile ktoś ma szczęście), natomiast stan zakochania, dostosowywania się i
                przyzwyczajania do zycia w związku - wiele razy. Wśród moich znajomych znam tylko
                jedną parę która po 6 latach związku ewidentnie się kocha - reszta związków to
                efekt jakiejś tam sympatii i stagnacji bo "tak jest dobrze". Wiem, że być może
                moi znajomi i mój były związek nie są "próbkami reprezentatywnymi" ale pozwalają
                dojść mi do pewnych wniosków.

                Co do aktualności "kocham" - kazde tego typu słowo jest aktualne, chociażby
                dlatego, że w wielu przypadkach jest kłamstwem - myślę, że nie można żadnej
                takiej sytuacji "odłozyć do archiwum". Ona ciągle jest gdzieś obecna - wyraźnie
                lub mniej, lecz zawsze. I rzutuje na nasze stosunki z innymi.

                Tak, kochałam tylko raz (choć czas przeszły nie jest tu na miejscu) i ciągu
                dalszego się nie spodziewam.


            • kwieto Re: dlaczego 07.06.02, 10:34
              No dobrze, ale to nie jest tak, ze ktos kto sie "odkochal" nie kochal nigdy.
              Przyczyn moze byc naprawde wiele. Szczegolnie przy dlugich zwiazkach - bo oboje
              sie zmieniacie, przeciez po siedmiu latach nie jestescie tymi samymi osobami,
              ktore w tamtym czasie sie poznawaly - narosly pewne doswiadczenia, zmienily sie
              tez przemyslenia, punkt widzenia na swiat... I w pewnym momencie okazuje sie,
              ze oboje podazanie w zupelnie innych kierunkach, ze wasze przemyslenia nie sa
              skierowane w ta sama strone. Na przyklad Ty zaczynasz dobrze czuc sie w
              otaczajacym swiecie, on zaczyna twierdzic, ze swiat jest do dupy... Wtedy coraz
              trudniej sie dogadac, coraz mniej macie sobie wzajemnie do powiedzenia. Albo
              okazuje sie, ze poznana przez Ciebie osoba jest zupelnie inna niz wynika to z
              jej opisu... Przeciez w poczatkowej fazie zwiazku wiecie o sobie bardzo
              niewiele, nie wiesz jak dana osoba zachowuje sie w trudnych sytuacjach, jakie
              ma zwyczaje, jak wygladaja jej relacje z innymi ludzmi... Poznajecie sie, i
              opierasz sie na szczatkowych obserwacjach tej osoby, oraz na jakims jej opisie
              samej siebie - opowiadacie o swojej przeszlosci o tym co jest dla was wazne...
              I w tym wizerunku sie wlasnie zakochujesz. I szczescie, jesli ta osoba nie
              podkoloryzowala siebie, jesli to co ona sama mysli o sobie zgadza sie z tym jak
              jest na prawde (a nie zawsze tak jest i nie zawsze ta osoba udaje - czesto
              wierzy, ze jest taka jak o sobie mysli, choc jest zupelnie inaczej). I co
              wtedy, gdy stopniowo odkrywasz, ze ten obraz w ktorym sie zakochalas, jest
              tylko obrazem? Ze nie przystaje do rzeczywistosci, ze coraz bardziej rozmija
              sie z tym co widzisz i czego dotykasz, doswiadczasz?

              Czy oznacza to, ze to pierwsze kocham bylo klamstwem?
              A moze w takim razie nie mowic "kocham" dopoki nie poznacie sie "jak lyse
              konie" - ale czy wytrzymasz zwiazek, w ktorym slowo "kocham" nie pada przez
              rok, dwa lata, trzy lata...? To juz pytanie do Ciebie.
              • vicca Re: dlaczego 07.06.02, 11:42
                Człowiek się zmienia - to fakt, lecz będąc z kimś starasz się akceptować te
                zmiany. Mogą Ci nie pasować i wtedy należy o tym porozmawiać a nie uciekać w
                kłamstwo ("nic się nie dzieje", "jestem zmęczony/a" itp.). Długo, naprawdę bardzo
                długo zastanawiałam się dlaczego w moim wypadku skończyło się to wszystko tak jak
                się skończyło. I doszłam do wniosku, że było to kłamstwo, bo byłam okłamywana, bo
                on mnie nie kochał (choć utrzymywał że i owszem) a był ze mną (i planował slub)
                bo tak wygodnie (o czym poinformował mnie mówiąc że kocha kogoś innego i spotyka
                się z nią już jakiś czas). To mnie zaskoczyło, bo myślałam iż czas beze mnie
                spędza u chorego dziadka a wyjazdy w delegacje (mój Boże - jakie to trywialne!)
                są służbowe. "Isn't it ironic?"
                • kwieto Re: dlaczego 07.06.02, 11:48
                  No dobrze, ale czy jego pierwsze "kocham" w stosunku do Ciebie bylo klamstwem?
                  Skad wiesz to z taka pewnoscia? Przyznajesz, ze w ktoryms momencie zaczal
                  klamac - zgoda. Ale czy klamal od samego poczatku? A skoro od poczatku mu nie
                  zalezalo - czemu spedzil nad tym 7 lat? Dla wygody? A nie wygodniej byloby co
                  tydzien podrywac inna panienke? Dlaczego tego nie robil?
                  • vicca Re: dlaczego 07.06.02, 12:04
                    Zgodnie z jego słowami - tak, to było kłamstwo.
                    A dlaczego "nie podrywał innych panienek"? Pojęcia nie mam, ale może dlatego,
                    iż czuł się potwornie brzydki (co nie było takie dalekie od prawdy - w żaden
                    sposób nie można by go uznać za przystojnego - opinia niezależna)? A dlaczego w
                    końcu mi się udłao kogoś poderwać? Na ten temat mam swoją teorię (niezbyt
                    pochlebną dla jego aktualnej towarzyszki), która się zdaje aktualnie
                    potwierdzać.
                    • kwieto Re: dlaczego 07.06.02, 12:09
                      Acha, czyli on sam powiedzial ze od poczatku to bylo klamstwo? To ja sie juz
                      nie wtracam. Choc mam na ten temat prywatna teorie :")) Tak czy siak - jeszcze
                      zdarzy Ci sie kochac, nie tylko byc zakochana. A z tego zwiazku jeszcze sie
                      bedziesz smiac :")
                      • vicca Re: dlaczego 07.06.02, 12:37
                        Podziel się teorią.
                        • kwieto Teoria 07.06.02, 12:54
                          Zakochal sie w innej, usilowal znalezc jakies wytlumaczenie, widzial, ze Tobie
                          zalezy - wiec zeby sie Ciebie pozbyc (wybacz za brutalnosc) powidzial Ci, ze
                          nigdy Cie nie kochal i ze od poczatku Cie oszukiwal - i faktycznie, po takim
                          tekscie rece opadaja i przecietny czlowiek ma dosc... A jak bylo naprawde?
                          Diabli wiedza i nikt sie pewnie tego nigdy nie dowie...
                          • vicca Re: Teoria 07.06.02, 13:06
                            kwieto napisał(a):

                            > Zakochal sie w innej, usilowal znalezc jakies wytlumaczenie, widzial, ze Tobie
                            > zalezy - wiec zeby sie Ciebie pozbyc (wybacz za brutalnosc) powidzial Ci, ze
                            > nigdy Cie nie kochal i ze od poczatku Cie oszukiwal - i faktycznie, po takim
                            > tekscie rece opadaja i przecietny czlowiek ma dosc... A jak bylo naprawde?
                            > Diabli wiedza i nikt sie pewnie tego nigdy nie dowie...


                            Teoria faktycznie ładna. Nawet mi się podoba bo zawsze to jakieś wyłumaczenie na
                            coś na co ja wytłumaczenia nie znajduję. Ale... taka logika do niego nie pasuje.
                            Lepiej zostawię to tak jak jest, bo zaczyna mnie głowa boleć gdy myślę o
                            implikacjach Twojej teorii
                            • kwieto Re: Teoria 07.06.02, 13:27
                              Coz... bywa... to wytlumaczenie ktore podalem jest dosc zgrabne. Ale nie znam
                              tej osoby, wiec nie wiem co jej moze w glowie siedziec.
              • wirkkala Re: dlaczego 07.06.02, 11:52
                I na tym polega chyba różnica między zakochaniem (fascynacją,zauroczeniem),a
                miłością.Nagle otwierają się oczy i okazuje się,że ten ktoś nie przystaje do
                naszych wyobrażeń.Można wtedy podjąć bolesną decyzję o rozstaniu.Bolesną,bo
                przecież cieszyliśmy się ze znalezienia bratniej duszy.Ale można kochać kogoś
                mimo pewnych różnic,tylko trzeba się trochę nagiąć.A tego musimy chcieć, nie
                czując się przy tym do niczego zmuszani.Jeśli ktoś pragnie idealnego związku ma
                do tego zupełne prawo,tylko będzie mu nieco trudniej ,a w odwodach zostanie
                jedynie częsta zmiana partnerów.
                • kwieto Re: dlaczego 07.06.02, 12:02
                  Zgoda. Chciec musza jednak obie strony. I obie strony powinny od samego
                  poczatku unikac udawania (wiem, idealizm).
                  A co jesli dana osoba po prostu w rzeczywistosci za bardzo sie rozni od tego
                  pierwszego wizerunku? Ze tak czy siak porozumienie nie jest mozliwe? Pakowac
                  sie na sile?
                  • vicca Re: dlaczego 07.06.02, 12:07
                    Och nie! Żadnego "na siłę", ale na litość Boską - bez oszustw!
                  • wirkkala Re: dlaczego 07.06.02, 12:16
                    Dlatego napisałam o pewnych różnicach,lekkim naginaniu,do którego nie czujemy
                    się aż tak bardzo zmuszani.
                    Wbrew pazurom zrozumiałam co masz na myśli i palca oskarżycielsko w Twoją
                    stronę nie wyciągam.
                    • kwieto Re: dlaczego 07.06.02, 12:55
                      Ciesze sie :")
    • Gość: marija Ktory to watek? IP: *.euv-frankfurt-o.de 07.06.02, 13:48
      prosze o informacje ktore to byly watki (toi i kwieto)?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka