Dodaj do ulubionych

Optymistycznie

23.02.05, 19:52
Ostatnio tyle się dzieje w mojej glowie... pozytywnie. Dużo się dzieje w moim
życiu. Jakoś tak nie myślę już tyle o jedzeniu. Jem kiedy jestem głodna, jem
na co mam ochotę. Wydaje mi się, że już całkiem zdrowo myślę. Nie skupiam się
na papu, nie mam wyrzutów... Rzadko pisuję na forum, bo i coraz rzadziej
potrzebuję wsparcia. Ale nadal chętnie powspieram Was, jeśli macie potrzebę
się wyżalić (ale po głowie kiepsko głaskam ;).
Właśnie tym chciałam się z wami podzielić.
Czyli ogólnie u mnie tendencja wzrostowa, czasem mam gorsze dni, czasem się
gubię, ale wracam do zdrowia :DDD
Czego i Wam życzę.
Obserwuj wątek
    • ikka Re: Optymistycznie 23.02.05, 23:13
      a ja jem i płaczę. niby wydaje mi się, że lepiej myślę, ale wciąż nie potrafię
      zrezygnować z marzeń. czyli w międzyczasie 1050 kcal. no, w każdym razie nie
      tyję, trzy kilo w te, trzy wewte, bilans na zero. jakby postęp jest, poznaję
      siebie, coraz lepiej wiem, czego chcę, próbuję polubić ludzi. ale jak co do
      czego, mała trudność, wyzwanie, problem - rozpad kompletny. ajaj, nie jest tak
      dobrze jak myślałam. i nie wiem, co będzie dalej, nie jestem skazana na sukces.
      jakby co, ostatnia deska ratunku - terapia. wiecie, co mnie wkurza: ja się zbyt
      wolno uczę cieszyć życiem. a ono nie zaczeka.
      • szczesliwawa Re: Optymistycznie 23.02.05, 23:54
        > a ja jem i płaczę. niby wydaje mi się, że lepiej myślę, ale wciąż nie
        potrafię
        > zrezygnować z marzeń. czyli w międzyczasie 1050 kcal. no, w każdym razie nie

        Jeśli dobrze rozumiem, z marzeń o spełnianiu własnych, wyśrubowanych norm
        estetycznych? A kiedy marzysz, że je spełniasz, co jeszcze dzieje się w
        marzeniu?

        > jakby co, ostatnia deska ratunku - terapia. wiecie, co mnie wkurza: ja się
        zbyt
        >
        > wolno uczę cieszyć życiem. a ono nie zaczeka.

        Wiesz, ale fajnie, że w ogóle uczysz się życiem cieszyć. Może powoli, ale na
        pewno efektywnie.
        W końcu życie trwa.

        Pozdrawiam,
        Sz
    • ikka Re: Optymistycznie(?) 25.02.05, 15:15
      szczerze i dołująco: próbuję wymyślić sposób na życie bez miłości (w sensie
      faceta, bo mam mamę, psa i kocham ich, ale to przecież nie to samo) i żeby nie
      było na pół gwizdka. możliwe jest takie życie? bo mam obraz: psy, adoptowane
      dziecko, książki, znośny i uczciwy sposób zarobkowania, mała grupka przyjaciół.
      taki alternatywny, na pocieszenie. no właśnie. to by były te marzenia. (aha, ja
      nie sugeruję, że chcę być szczupła, żeby znaleźć faceta. długo byłam szczupła -
      nie zadziałało:/ ) normalne, nie estetyczne specjalnie.
      • be81 Re: Optymistycznie(?) 25.02.05, 15:32
        ikka a czemu bez milosci chcesz zyć jak mozna zapytac? Ty jestes z krk tak
        jak ja? (dobrze pamietam?;-0) moze lepiej wymyslec gdzie mozna spotkac taka
        milosć;))??????
        Ja ,jak na razie znam pelno miejsc z kraka gdzie sa marne szanse na fajnych
        chlopakow hihi:D
        • ikka Re: Optymistycznie(?) 26.02.05, 16:19
          nie chcę żyć bez miłości, ale muszę. bo nikt mnie nie chce. i ja tego po
          prostu nie rozumiem. ale takie dziwne rzeczy się zdarzają. i znam jedno miejsce
          w krk:), a pewnie jest ich więcej (to są takie miejsca, gdzie przychodzą
          ludzie, których pasjonuje to, co Ciebie - taka zasada:), gdzie można spotkać
          tylko fajnych chłopców. ale oni po prostu mnie lubią. nic więcej zgoła. ja już
          nawet nie cierpię, ale mi smutno, bo nikt mnie nie przytula ( w każdym
          sensie ).dość gadania, to na nic. zostaje dziecko(po trzydziestce najwcześniej,
          bez przesady;) pies, rodzice i mnóstwo innych pomysłów. pozdrawiam:)
      • oka10 Re: Optymistycznie(?) 25.02.05, 15:38
        O Boże jakie my jesteśmy podobne... Ja mam kota i nie mieszkam z rodzicami, ale
        za to często myślę o adopcji dziecka. I mam taką możliwość. I wcale mi nie brak
        faceta. Choć wiem, ze to jedzenie wynika z braku miłości...
        • ikka Re: Optymistycznie(?) 26.02.05, 16:29
          właściwie gadanie na tym forum to jakby z samą sobą, takie jesteśmy podobne:)
          nie mam obaw, że nie zostanę zrozumiana, no i mogę pozwolić sobie na szczerość,
          bo brak momentu, kiedy żeby coś wyjaśnić, trzeba by powiedzieć o chorobie. ja
          tam nie mam oporów,mogę się przyznać, tylko że ona jest tak dziwna, że i tak
          nikt by nie zrozumiał, w czym problem (te mamy pakujące ciasto na drogę itp.)
          • be81 Re: Optymistycznie(?) 28.02.05, 09:32
            Ikko nie wmawiaj sobie, iż nikt Cie nie chce. Tym trudniej przy takiej myśli
            będzie i Ty to dobrze wiesz :D
            Jakie masz pasje? Mnie kręcą raczej babskie rzeczy …bo w tych miejscach
            prawie same kobiety…:-0
            Dziewczyny według mnie- tak na dłuższą metę miłość do dziecka nie zastąpi
            miłości faceta:( Nic nie zastąpi , chyba że złudnie..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka