zagubionaaa
04.03.05, 17:30
Czuje sie fatalnie, dlatego pisze o tym, zeby wyrzucic to z siebie bo nie mam
moznosci opowiedziec o tym komus w realu.
Moj maz bardzo pije a ja nie umiem mu pomoc. Probowalam roznych sposobow,
wizyty wspolne u lekarzy, rozmowy wewnatrz rodziny, nadzorowanie jego wyjsc i
czekanie co bedzie dalej czy sie zmieni. Dzis wiem ze nic z tego nie bedzie.
On zamiast byc z rodzina jest z kolegami, wraca do domu jak juz nie jest na
silach stac... potem jest czas na oczekiwania kiedy zasnie, zebym mogla
spokojnie sie polozyc. I tak wkolko......
Nie mam juz sily, pracuje zawodowe na powaznym stanowisku , wymagajacym
skupienie, ciaglego myslenia. Nikt nie wiem co nosze w srodku, bol i stres co
bedzie jak wroce do domu.... On spedza cale dnie pod sklepem, z lumpami albo
w melinie. Nie przejmuje sie rodzina, tym co inni sadza o tym..... Wprost
mowi ze ma to gdzies..... kazda wolna chwile wykorzystuje na wypad z
kolegami... Co robic??? Niby sprawa jest prosta rozwod ale jak uratowac
czlowieka.... czy to sie moze jeszcze udac mimo wielu usilnych prob!!!
Moze to jest uzaleznienie od niego .... czytalam duzo o tym, jednak jestem
bardzo silna kobieta psychicznie i fizycznie. Zauwazam ostatnio jak sie
poglebiam w tym, jak bardzo sie wypalam. Bardzo mi brakuje
wszystkiego ...doslownie wszystkiego... rozmowy, normalnego
zycia .......tesknie za spokojem i jakims celem zyciowym.
Nie umiem juz tak zyc. Nie chce zeby ktos mnie do niego upodabnial. Moze ktos
mial podobne sytuacje chetnie porozmawiam.