Dodaj do ulubionych

nie moge jakos znalezc sobie miejsca

IP: *.imit.kth.se 12.06.02, 22:16
To takie idiotyczne zawsze mnie ciagnelo do przygod do pomieszkiwanie w roznych
miejscach,juz jako studentka wyjechalam z rodzinnego miasta do innego zeby
mieszkac w Akademiku byc z dala od rodzicow, a potem po kazdym weekendzie w
domu, wracalam tam z niechecia. Potem wyjechalam na pol roku do Francji, ja
przebojowa, zawsze usmiechnieta nie moglam sie jakos odnalezc, bylam jakas taka
uwrazliwiona, latwa do zranienia,taki kloc, i dopiero dla siebie samej stalam
sie atrakcyjna jak wrocilam. . potem wyjezdzalam z pracy na krotko i
wymarzylam sobie, ze bede sie przenosic z miejsca w miejsce wedrowac po
swiecie. Jakies 3 lata temu wywialo mnie do Szwecji. To ma byc moja wymarzona
przesiadka w drodze na kochane poludnie Europy- zaplanowalam podniesc swoje
kwalifikacje, zeby moc na poludniu latwo znalezc prace. Ale..no wlasnie, Znam
niezle angielski i moge sie wyrazic w tym jezyku, ale wciaz czuje jakbym nie
byla ta sama osoba tracila energie, osobowosc, i chec do aktywnosci. Wlasciwie
to wszytsko co zaplanowalam ( i w sumie z trudem realizuje) rozmydla mi sie w
depresjach niecheci jakiejs ociezalosci. Wlasciwie najlepiej wychodzi mi spanie
i siedzenie przed komputerem.Ukladam sobie tutaj jakies zycie jakies
znajomosci...ale tak naprawde, naprawde szczesliwa jestem jak jestem w podrozy
do Polski. Wciaz tam sie lepiej odnajduje.i Beskid Niski ma wieksza wartosc
niz cokolwiek tutaj... czy ktos z Was rez tak mial? Co to za diabel siedzi we
mnie z ktorym nie moge sobie dac rady?
PS niestety nie moge zwalic tego na samotnosc bo ani wczesniej ani teraz nie
jestem sama- jezeli juz odczuwam samotnosc to taka w srodku.
Obserwuj wątek
    • Gość: inayat Re: nie moge jakos znalezc sobie miejsca IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 13.06.02, 20:14
      Wciaz obserwuj i odkrywaj siebie. W koncu przyjdzie taki dzien ze uswiadomisz
      sobie ze juz wlasciwie wiesz czego potrzebujesz.
      • Gość: Ewelina Re: nie moge jakos znalezc sobie miejsca IP: *.imit.kth.se 14.06.02, 20:41
        spojrze tam ...mam nadzieje ze nie zobacze pustki
      • Gość: ryża Re: nie moge jakos znalezc sobie miejsca IP: 195.116.167.* 16.06.02, 20:09
        Mam to samo. Tylko obawiam się, że "dzień oświecenia" przyjdzie za późno. I co
        wtedy?
    • Gość: ania Re: nie moge jakos znalezc sobie miejsca IP: 195.27.162.* 17.06.02, 12:18
      ja tez mam taki problem, tez nie moge sobie znalezc miejsca
      ciagnie mnie do tego zeby wyjechac z kraju, jak wyjade to wracam bo wydaje mi
      sie ze w polsce mi sie bardziej podoba, a jak juz wroce to zaluje ze wrocilam i
      tak na okraglo, zycie mija a ja nie wiem gdzie chce byc
      • Gość: ewelina Re: nie moge jakos znalezc sobie miejsca IP: *.imit.kth.se 17.06.02, 18:48
        no to witajcie w gronie. A moze to ta Polska tak siedzi gleboko?
        • Gość: Pola Re: nie moge jakos znalezc sobie miejsca IP: *.extern.kun.nl 17.06.02, 23:44
          ja mam podobnie...i kocham te cholerna Polske i jej
          nienawidze...
          • Gość: Ewelina Re: nie moge jakos znalezc sobie miejsca IP: *.imit.kth.se 19.06.02, 13:30
            Same panie odpowiedaja...czy Panom jest latwiej??
            • tomi469 Re: nie moge jakos znalezc sobie miejsca 20.06.02, 22:47
              Ja nawet podziwiam Polaków którzy wymigrowali do innego kraju i potrafią tam
              się zaaklimatyzować. Sądzę, że nie potrafiłbym mieszkać w innym kraju o tak
              odmiennej kulturze jak np. Niemcy, Szwecja, USA. Po prostu nie czułbym się tam
              dobrze. Wyjazd z Polski (oczywiście nie mówię tu o turystycznych wypadach) to
              dla mnie ostateczność.
        • deemonika Re: nie moge jakos znalezc sobie miejsca 20.06.02, 22:22
          Jest taki wiersz Gałczyńskiego, nazywa się bodajże "Emigranci". Leci mniej
          więcej tak: "gdzie jest wasza ojczyzna pytają nas/a my nie wiemy, a my
          płaczemy/jak woda morska/pod sztuczną palmą listy piszemy/na brudnych dworcach"
          Widocznie wielu tak miało... może nie trzeba się tym przejmować,
          być "osiadłym", bo inni są. Może niektórzy ludzie powinni żyć "w drodze" i tak
          sobie życie ustawiać, żeby móc to robić...?
          d.
          • kwieto Re: nie moge jakos znalezc sobie miejsca 20.06.02, 22:43
            A moze dlatego, ze Polska jest synonimem szczeniecych szczesliwych lat, do
            ktorych chcialoby sie powrocic? I o ile w kraju jest mnostwo rzeczy ktore nam o
            tym przypominaja - Palac Kultury, Kafejka gdzies w zagubionej uliczce,
            kapliczka nad mazurskim jeziorem... to za granica te wszystkie symbole znikaja,
            i do nich sie teskni?

            Gdybam sobie, bo nie wyjezdzalem nigdy z Polski na dluzej niz pare tygodni,
            wakacyjnie. I nie znane mi jest uczucie nostalgii, tesknoty za krajem.
            • Gość: Ewelina Re: nie moge jakos znalezc sobie ../kwieto i. IP: *.imit.kth.se 24.06.02, 20:24
              Moze lata szczeniece, milosci itd. ale moze tez ludzie np. taka sasiadka do
              ktorej mozna poleciec po cukier, i po krzesla jak za duzo gosci. za tym sie
              teskni.
              wiesz czego mi najbardziej brakuje nie kawiarenek a tego cholernego dzwieku
              klaksonow w W-wie, tego przeplywu ludzi.
              Moze lekcje polskiego tworza wciaz w nas taki element patriotycznego Polaka.
              W koncu jako narod ktoremu dowalano utrzymal swoj jezyk i historie. I potem
              kocha sie ten kraj i rzeczywiscie nienawidzi.
          • Gość: dzokejka Re: nie moge jakos znalezc sobie miejsca IP: *.tychy.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 16:31
            deemonika napisał(a):

            > Może niektórzy ludzie powinni żyć "w drodze" i tak sobie życie ustawiać, żeby
            móc to robić...?

            Wiesz, wspaniale to ujęłaś, właśnie jestem na takim "zakręcie", że muszę podjąć
            parę ważnych decyzji, a mam dylemat podobny do Eweliny.... dziś nastąpiło
            apogeum "rozmyślań" i przeczytałam twojego posta. Dzięki.

            Jest we mnie taki lęk, jak ktoś już powiedział powyżej, że marnuję w ten sposób
            czas, ze do niczego konkretnego nie dojdę w ten sposób, ale może tak już jest, że
            dla niektórych jest to jedyny sposób, żeby zrozumieć kim się jest i czego się
            naprawdę w życiu chce, metodą prób i błędów... I że jest ten niewielki odsetek
            takich "odmieńców", których zawsze gdzieś ten niepokój gna, że wciąz zadajemy
            sobie pytania, a nie spoczywamy na laurach samozadowolenia.

            >Znam niezle angielski i moge sie wyrazic w tym jezyku, ale wciaz czuje jakbym
            nie byla ta sama osoba tracila energie, osobowosc, i chec do aktywnosci.
            Wlasciwie to wszytsko co zaplanowalam ( i w sumie z trudem realizuje) rozmydla mi
            sie w depresjach niecheci jakiejs ociezalosci. Wlasciwie najlepiej wychodzi mi
            spanie i siedzenie przed komputerem.Ukladam sobie tutaj jakies zycie jakies
            znajomosci... ale tak naprawde, naprawde szczesliwa jestem jak jestem w podrozy
            do Polski.

            Ewelino, chciałam Cię spytać własnie o twoje plany. Piszesz, że z trudem
            realizujesz to, co sobie zaplanowałaś. CZy jesteś zadowolona z tego co robisz?
            Moze to, czym się zajmujesz po prostu w ogóle Cię nie bawi? Bo wydaje mi się, że
            w tym wszystkim nie chodzi o kraj, miejsce zamieszkania, ale o to kim jesteś i
            czego w życiu pragniesz...
            • Gość: Ewelina Re: nie moge jakos znalezc sobie miejsca-opowiedz. IP: *.imit.kth.se 24.06.02, 20:07
              >
              > Ewelino, chciałam Cię spytać własnie o twoje plany. Piszesz, że z trudem
              > realizujesz to, co sobie zaplanowałaś. CZy jesteś zadowolona z tego co robisz?
              > Moze to, czym się zajmujesz po prostu w ogóle Cię nie bawi? Bo wydaje mi się, ż
              > e
              > w tym wszystkim nie chodzi o kraj, miejsce zamieszkania, ale o to kim jesteś i
              > czego w życiu pragniesz...

              Przepraszam swieto, oderwalo mnie jednak. Piekne wiersze, w drodze, szukajace
              jednostki kiedys sie zastanawialam czy szukajace czy uciekajace przed soba?

              Pytasz mnie o plany...moj plan na zycie, napisze Ci jak to bylo w
              przeszlosci...plan zakladal brac wszystko, probowac wszystkiego, zyc szybko i
              mialam cel ze jezeli bede umierac to bede myslec ze ani chwili nie zmarnowalam.
              troche to brzmi jak plan nastolatki ale udawalo mi sie tak zyc. do czasu. kiedys
              po kolejnym debecie wsrod pogoni z jednych korepetycji na drugie stwierdzilam
              chrzanie, mam dosyc. jezeli nie stac mnie na tak wiele rzeczy to wcale nie znaczy
              ze mam tutaj zyc. W Polsce. Bylam samotna kobieta taka dajaca sobie rade, z
              ambicjami zeby nie uwiesic sie zadnemu panu na ramieniu, rozwijaca naukowa
              kariere i chcialam zeby mnie bylo zjeszcze stac na chodzenie po gorach
              nurkowanie itd itd.kino wyjscie wieczorem do restauracji.
              Rzucilam wszystko i stwierdzilam, ze to co moze mi dac wolnosc w wyborze miejsca
              zycia to doktorat zrobiony w UE. lekie spaczenie mojej osobowosci polega na tym ,
              ze wolnosc i niezaleznosc te dwie rzeczy stanowiace dla mnie ogromna
              wartosc.Pragnelam, wiec stworzyc sobie mozliwosc wyboru. No i jak sie domyslasz
              studiuje ale zamiast sie cieszyc, korzystac z mozliwosci dostepu do wielu ludzi
              eksperymentow, czuje sie bardzo stlamszona. Wiatr ze skrzydel mi ulecial.
              Myslalam ze moze poprzeczke postawilam sobie zbyt wysoko, ale jak glebiej sie nad
              tym zastanowilam wlasnie odkrylam ze zawsze jak jestem daleko dzieje sie podobnie
              z tym wiatrem.
              Wiesz jedynym chyba sukcesem jak na razie tego calego zawirowania jest to ze,
              kiedys postawnowilam sie rozwiesc bo stwierdzilam ze sie nie rozwijam a zwiazek
              mnie przytlacza. I spotkalam tutaj osobe, z ktora sie dobrze czuje. I choc jest
              to obcokrajowiec i mnostwo kosztuje mnie wytlumaczenie mu o co mi chodzi w takich
              zyciowych szczegolach to w ogolnym zarysie jest to ktos kto nie zaslania mi
              zycia. Mysle ze to miala na mysli autorka postu 'czy zona moze podrozowac sama'
              Ona podrozuje sama a ja zasadniczo moge z Nim i jest fajnie. Czyli mam jakis
              dowod ze czasem trzeba poszukac i troche pod prad. No ale bylabym tak z siebie
              zadowolona gdybym wyskoczyla z tych depresji i prula do przodu. A ja stanelam na
              mieliznie. Nie wiem moze mam problem z dotarciem do ludzi. Juz sie chyba
              nauczylam,ze to co nas rozni pomiedzy krajami - kulturami to sposob dotarcia do
              drugiegiego czlowieka. Bo w srodku wyglada na to ze wszyscy jestesmy tacy sami.
              Moze w tym jest problem nie wiem?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka