Dodaj do ulubionych

Zabezpieczenie na przyszlosc

13.03.05, 10:25
Ostatnio kumpela mi wyznala: "Nie chce byc sama, chce miec kogos na starosc-
kogos kto bedzie sie mmna opiekowal". Ja rozumiem, ze fajnie jest sie z kims
zestarzec, ale zeby szukac kogos tylko ze strachu, ze sie samemu zostanie i
nie bedzie komu nam herbaty przynosic do lozka...
Jakie to interesowane i dla mnie obrzydliwe. Zresza to samo tyczy sie
posiadania dzieci. Niektorzy mowia: "Oj dzieci warto miec-przynajmniej bedzie
sie mial kto o ciebie troszczyc na starosc".
No nie potrafie zrozumiec takiego punktu widzenia, brzydze sie takim
mysleniem. NIe wiem, moze za malo dbam o wlasne interesy i moze bede tego w
przyszlsci zalowac...Moze trzeba byc bardziej cwanym?
Jesli popelniam blad, uswiadomcie mmnie:)

Obserwuj wątek
    • psychoguru Rozsadek jest dobry 13.03.05, 10:36
      magi_27 napisała:

      > Ostatnio kumpela mi wyznala: "Nie chce byc sama, chce miec kogos na starosc-
      >...
      > mysleniem. NIe wiem, moze za malo dbam o wlasne interesy i moze bede tego w
      > przyszlsci zalowac...Moze trzeba byc bardziej cwanym?
      > Jesli popelniam blad, uswiadomcie mmnie:)

      Ludzie formuluja poglady na poziomie opowiesci ludowych i stad bierze sie takie
      podejscie. Opowiesci te sa na podstawie dawnych czasow gdy potomstwo bylo
      absolutnie konieczne bo na starosc ono przejmowalo opieke na staszymi. Nie bylo
      przeciez rent i emerytur (tak, tak, byly takie czasy choc to wydaje sie
      niewiarygodne:). Zreszta i tak jest obecnie w naprawde biednych krajach przy
      ktorych Polska to kraj bardzo bogaty. Tam trzeba miec kilka sztuk przychowku
      by nie umrzec z glodu.

      Z opowiesci ludowych mozna wydestylowac jednak pewne ogolne prawdy, na przyklad
      to ze w miare uplywu wieku samotnosc zwykle (nie zawsze!) staje sie uciazliwa
      i jest powodem problemow psychicznych. Dlatego zapobieganie samotnosci jest
      rozsadne ale oczywiscie problem jest w tym ze partner to nie lodowka wiec nie
      zawsze spelnia role jaka by sie chcialo.
      • magi_27 Re: Rozsadek jest dobry 13.03.05, 16:42
        . Dlatego zapobieganie samotnosci jest
        > rozsadne ale oczywiscie problem jest w tym ze partner to nie lodowka wiec nie
        > zawsze spelnia role jaka by sie chcialo.

        Wlasnie.Mozna sie przeliczyc, lub zupelna zlosliwosc losu sprawi,ze to my
        bedziemy musieli sie opiekowac kims, a nie ktos nami. Zresta od opieki jest dom
        starcow. Trzeba miec czyste intencje decydujac sie na bycie z kims, a
        pozniejsza opieka jest czyms naturalnym /Kocham cie, wiec sie o ciebie troszcze/
        • procesor Re: Rozsadek jest dobry 14.03.05, 10:37
          magi_27 napisała:
          > Wlasnie.Mozna sie przeliczyc, lub zupelna zlosliwosc losu sprawi,ze to my
          > bedziemy musieli sie opiekowac kims, a nie ktos nami. Zresta od opieki jest
          > dom starcow.

          Z ciekawości - czy twoja babcia mieszka w domu starców?? Dziadek? Starsza ciocia??
          Czy właśnie tak widzisz swoją starość??

          Bardzo mnie to ciekawi.
          • magi_27 Re: Rozsadek jest dobry 14.03.05, 22:05
            Nikt z mojej rodziny nie jest w domu starcow. Ale mialam okazje bywac w takiej
            instytucji i wcale nie jest tak zle (co prawda nie bylam w Polsce). A mysle, ze
            wstyd (przed rodzina,znajomymi) jest glowna przyczyna tego, ze ludzie nie
            decyduja sie na dom starcow. Bycie w domu starcow jest dla nich upokarzajace i
            boja sie opinii, ze zle i niewdziecznie wychowali swoje dzieci. A to
            niekoniecznie musi byc prawda.
            Moze dzisiaj tak mowie, a za kilkadziesiat lat dolacze do tych ludzi, co mowia:
            jesli umrzec, to tylko we wlasnym domu:)Pozdrwiam.

            • procesor Re: Rozsadek jest dobry 14.03.05, 22:21
              Jak sie tam jest prze chwile w odwiedzinach to pewnie nie jest tam tak źle..
              Zwłaszcza w Stanach..

              Widziałam jednak własnie w Stanach realizowany program, temat jakiś tam - ale
              nie zapomnę twarzy dwojga mocno starszych ludzi którzy przez swoje dzieci
              zostali postawieni przed faktem pójscia do domu starców.. Te oczy!
              Do tamtej chwili byli dość niezalezni, podróżowali, żyli aktywnie. Gdy tylko
              powstała potrzeba by dzieci więcej czasu im poświęciły - a przedtem naprawdę nei
              wymagali opieki - natychmiast postanowiłe miłe dziatki, że oni czasu nie mają,
              dom nalezy sprzedac a rodzice do domu Spokojna Dolina..
              To nie był film fabularny. To był dokumment.
              Nie zapomnę wyrazu twarzy tych ludzi..

              Nie tak dawno miałąm okazję być na pogrzebie w rodzinie męża. Zmarł niestary
              jeszcze wujek. W domu opieki. Myślę ze główna przyczyną śmierci był brak chęci
              do życia - bo jedyne jego dziecko wolało słono zapłącić za umiesczenie go z
              daleka, niż za te same pieniądze przyjąc opiekunkę dla niego i wziąć go do
              siebie (miał warunki).

              Tak wiem, opieka na ciężko chorym człowiekiem jest trudna. Ale akurat tu nie
              było to problemem bo płatna pomoc byłą możliwa. A w atmosferze miłości, czując
              się potrzebnym - ten człowiek pewnie by żył dłużej i bardzo możliwe że choroba
              uległąby złagodzeniu. Tez w dalszej rodzinei miałam przypadek ż efaceta chcieli
              od aparatury odłączyć - bo uznali że to niemożliwe zeby wyszedł z tego stanu po
              wylewie (spiączka). Rodzina stanęła na uszach - nie odłączyli. Facet od lat ma
              się świetnie - nie tylko sie wybudził ale i cofnął sie paraliz..

              W artykule o polskich stulatkach tez było o ty,m ż eto osoby mieszkając ez
              rodziną.. To szansą na dłuższe życie jeśli jest poczucie bycia potrzebnym komuś!

              I jeszcze jedna bardzo istotna rzecz.
              Dzieci jest coraz mniej.
              Ludzie coraz chętniej marza o wielkiej karierze..
              Za kilkadziesiat lat będzi a zgraja staruszków potrzebujących opieki w takich
              Domach Starości (Spokojnej, hehe).
              Tylko czy będzie wystarczająco dużo chętnych do takiej opieki? Czy faorsa
              wszystko załatwi?
              ....
              Pozostaję w zamyśleniu.. :)

              PS. Ale jak mówi Imagine w 2012 i tak nam coś zakłóci istnienie i wtedy domy
              starości nie będa nikomu potrzebne.... ;)
              • magi_27 Re: Rozsadek jest dobry 14.03.05, 22:58
                Wiesz...to sa bardo trudne decyzcje. Ja patrze na to przez swoj pryzmat, ze ja
                nie chcialabym byc ciezarem dla moich dzieci, nie chcialabym sie im narzucac i
                zabierac im czasu. Wiadomo, kazdego w sercu bedzie kluc, a lzy bedzie sie
                powstrzymywac, jesli uslyszy sie od wlasnego dziecka,ze najlepiej bedzie jak
                sie przeniesie do domu spokojnej starosc (tym bardziej jak sa warunki ku temu
                zeby razem zamieszkac). Czym innym jest swiadoma decyzja. Czasami opieka nad
                starsza osoba jest niemozliwa po prostu przez brak czasu, nierzadko jest tak,
                ze konieczna jest opieka 24-godzinna. Mysle, ze wazne jest to, zeby nikogo nie
                wysylac tam wbrew woli. To rodzi bol, u jednej i u drugiej strony.
                A jesli juz mowimy o smierci. Pewna pani goscila swoja matke (90-letnia) przez
                ostatnie 3 miesiace i w zeszlym tygodniu ta babia zmarla, a miala u corki
                wszystko, dogadzanie na kazdym kroku. Wiec nie wiadomo jak to jest z ta
                smiercia, ona po prostu juz wie kiedy ma po nas przyjsc:).
                Moze i jest tak, ze smutek i bol moga przyspieszyc smierc, ale to jest
                niezalezne od miejsca gdzie przebywa dana osoba (ona musi po prostu czuc
                milosc, troske, zainteresowanie...)
    • hubkulik Re: Zabezpieczenie na przyszlosc 13.03.05, 10:50
      Zawsze jest jakis interes.

      Pozdrawiam Hubert
      • noie Re: Zabezpieczenie na przyszlosc 13.03.05, 12:32
        a mnie sie wydaje ze wlasnie przy dzieciach zadnego interesu nie ma....same
        straty ( patrz watek .dlaczego warto miec dzieci-plusy i minusy)
        pozdr
        noie
        • magi_27 Re: Zabezpieczenie na przyszlosc 13.03.05, 13:30
          :)to nie tak, ze z dzieci sa same straty. Lecz faktem jest, ze my, jako
          przyszli rodzice bedziemy mieli z tych dzieci coraz mniej. Smieszne to jest,
          najpierw sa wielkie marzenia o dzieciach, ogromna radosc ze bedziemy mieli
          takiego slodkiego dzidziusia...I nasza fantazja juz zaczyna pracowac,widzimy
          nas jako doskonalych rodzicow...I nasze przyszle zycie rodzinne tez widzimy
          przez rozowe okulary...Ale to co nas czeka moze byc bardzo smutne, nasze
          ukochane dziecko ktorym mielismy tak dlugo sie cieszyc, moze juz w wieku 12 lat
          palic trawke i zaczac uprawiac regularny seks:).
          Bo czy mozna jeszcze wogole zapanowac nad dziecmi w takich czasach...?
          • hubkulik Re: Zabezpieczenie na przyszlosc 13.03.05, 14:13
            Oczywiscie. Moim zdaniem do pewnego wieku warto wymagac od dziecka
            posluszenstwa. Zreszta dziecko w sposob naturalny bedzie Cie sluchac do pewnego
            wieku. Gorzej jak rodzice (lub nawet 1 z nich) beda dawac sprzeczne komunikaty
            i polecenia. Wtedy dziecko bedzie w sposob naturalny dazylo do rozwiklania tej
            sprzecznosci lub sie w niej zagubi. Jesli nie bedzie granic i zasad co wolno a
            czego nie, moze dazyc do odkrywania wszystkiego. To naturalne.
            Poza tym zasada "dazyc do przyjemnosci, unikaj cierpienia" jest obecna na
            wszystkich etapach zycia czlowieka.

            Pozdrawiam Hubert
            • xy2 Re: Zabezpieczenie na przyszlosc 13.03.05, 14:17
              Hubert pierniczysz jak zawsze duzo i bez sensu.

              od dziecka nie powinno sie wymagac posłuszeństwa,tylko szacunku- ale szacunku
              sie nie wymaga.
              na szacunek dziecka trzeba sobie zapracowac od momentu jego narodzin

              tyle
              • hubkulik Re: Zabezpieczenie na przyszlosc 13.03.05, 14:31
                A jak chcesz okazywac szacunek komus kto ciagle i duzo pierniczy?
                Szacunku tez warto dziecka nauczyc. Takze do rodzicow. Nawet jesli piernicza. W
                koncu sa to elementarne wiezi i jesli dziecko bedzie sie bez szacunku odnosic
                do rodzicow, to jakie relacje i wiezi w zyciu zbuduje? Dlatego wlasnie min.
                moja siostra mowi do swojej coreczki gdy ona mowi: "Daj mi" - "Mowi sie
                poprosze". Mysle ze dobrze robi, bo w ten sposob tworzy sie kultura wzajemnego
                komunikowania sie juz od dziecinstwa.
                To znaczy mysle, ze mogloby byc teoretycznie tak, ze ludzie mowiliby do siebie
                na codzien "Daj mi", albo "Stale i duzo pierniczysz". Ale chcialabys zyc w
                takim swiecie?

                Pozdrawiam Hubert
                • xy2 Re: Zabezpieczenie na przyszlosc 13.03.05, 14:44
                  mówilam ze pierniczysz głupoty co do wymogu posłuszeństwa.
                  patrz jak błednie w naszym kraju kojarzy sie słowo respekt. jest to dla
                  wiekszosci polskiej posłuszeństwo. a dla mnie to słowo oznacza szacunek.

                  ja mam wizje wychowania mojego dziecka- jak będzie w czyms dobre zrobie
                  wszystko zeby było najlepsze. poświeciłabym bardzo wiele
                  a czrodziejskie słowa to elementarz, wiec nie wiem czemu o tym wspominasz
            • magi_27 Re: Zabezpieczenie na przyszlosc 13.03.05, 16:27
              Widze, ze optymista jestes. Wspolczesny swiat,ze swoja drapieznoscia jest
              bardzo grozny dla dziecka (gdzie konsumpcjonizm rzadzi, gdzie wyglad i
              posiadane dobra materialne stoja na 1 miejscu). Wiesz o czym mowie, to zycie
              staje sie takie plytkie, a poza dazeniem do przyjemnosci coraz czesciej brak
              jest miejsca na cokolwiek innego...
              Zreszta martwie sie tym, ze rodzice moga byc calkiem w porzadku,ale i tak
              dziecko bedzie sprowadzane na zla droge przez np srodowisko szkolne. Wiem, ze
              to jest odwieczny proces, ze tak bylo od zawsze.
              Wydaje mi sie jednak,ze kiedys latwiej bylo zbudowac ta baze, ukszaltowac to
              dziecko, wpoic mu pewne zasady...a pozniej moglo sobie ono eksperymentowac z
              roznymi rzeczami, ale po ich odstawieniu byla ta baza. A teraz te dzieciaki
              rosna przed telewizorem, w swiecie gier,w pogoni za roznymi gadzetami,maja
              problemy z przezywaniem glebszych uczuc i odrozniania dobra od zla.
              Moze i troszke generalizuje, ale taki jest trend:).
              A to ze para musi zgodnie wychowywac dziecko to swieta prawda. Raz jadalm obiad
              z pewnym malzenstwem i dwojka ich dzieci. Dziewczynka zaczele walic lyzka w
              stol, mamusia usmiechala sie i cieszyla sie ze ma muzykalne dziecko. Ojciec zas
              pouczal to dziecko, aby sie uspokoilo, ze to nie wypdada przy jedzeniu. Dziecko
              nadal walika ta lyzka w stol, rodzice zarli sie, zamiast zrec zarcie:), ja sie
              nie odzywalam tylko wspolczulam im przyszlosci. Czesty problem malzenstw,
              jedno propaguje bezstresowe wychowanie a drugie wymaga dyscypliny.
              Pozdrowionka



              • xy2 Re: Zabezpieczenie na przyszlosc 13.03.05, 16:42
                ja wychowam bezstresowo, to pewne

                jest cos innego. bratowa zony mojego ojca swietnie wychowała dzieci- bez strsu,
                w szcunku, w zaufaniu. dzieci sa dobre i ja uwielbiaja.

                a kobieta nie jest typem świętojebliwej
                • magi_27 Re: Zabezpieczenie na przyszlosc 13.03.05, 16:54
                  To pewnie jest tak, ze kazdy inaczej rozumie definicje bezstresowego
                  wychowania. Mnie dane bylo zyc przez jakis czas w takiej rodzince, gdzie
                  mamusia byla zwolenniczka takiego wychowania. Ale zmienila swoje podejscie.
                  Dziecko stawalo sie malym potworkiem. A wogole to sa chyba rozne "rodzaje
                  dzieci" i jest taka grupa dzieci, ktorych nie wychowa sie bezstresowym
                  wychowaniem, a nawet ciezko jest je wychowac troszke silniejsza reka (kwestia
                  temperamentu,nadpobudliwosci itd.).
              • hubkulik Re: Zabezpieczenie na przyszlosc 14.03.05, 09:48
                Jesli jest tak, ze rodzic ma przekonanie ze "swiat jest drapiezny i grozny", to
                wcale sie nie dziwie ze dziecko bedzie chcialo to w przyszlosci sprawdzic czy
                rzeczywiscie tak jest. Chyba ze bedzie mu pasowac siedziec pod kloszem
                bezpieczenstwa domu rodzinnego (a potem firmowego powiedzmy itp). Tylko ze w
                ten sposob chyba nie rozwinie skrzydel.
                Dobry przyklad podalas: jeden rodzic mowi tak, a drugi inaczej. Jakos dziecko
                bedzie musialo pewnie rozwiklac te rozbieznosc.
                U mnie osobiscie sprzecznosci rodzicow doprowadzily do tworczej syntezy i
                rozwoju (po prostu zauwazylem w koncu ze nie sa to sprzecznosci i na wyzszym
                poziomie mozna je pogodzic mimo ze oni tego nie dostrzegaja).

                Pozdrawiam Hubert
          • xy2 Re: Zabezpieczenie na przyszlosc 13.03.05, 14:27
            wiem co to trawka, wiem co to alkohol, wiem co to seks.
            ale... wiem tez z kim, ile i kiedy


            dziecku w wieku 12 lat trzeba pomóc rozwijac zainrteresowania to nie siegnie po
            trawke. a w dorosłym zyciu to nie jest najgorsze jak zapali, wazne zeby
            odpowiedzialnie. wszystko jest dla ludzi

    • noie Re: Zabezpieczenie na przyszlosc 13.03.05, 12:37
      Wydaje m i sie ze to sa tylko wymowki , lub poprpstu takie gadanie dla innych.
      Moze o tej starosci mowi to wlasnie osoby samotna, spragniona faceta, milosci ?
      No a o dzieciach...bo to jest jedno logiczne wytlumaczenie dla innych....Jak
      zareagowaliby ludzie, gdyby nagle ktos powiedzial ze chce miec dzieci by kogos
      kochac, troszczyc sie i waychowac na czliweka , albo byo chce miec
      nieprzespane noce ;-)
      Ja tez czesto mowie, ze trzeba miec faceta . Dlaczego ? Jest po kim krzyczec,
      kim zadzic, on zarabia dla nas forse i jesli sie uda jest pod pantoflem ;-)
      Ale co swiadzcy o tym ze tak naparwde mysle ? czyzbym tylko dlatego miala meza
      zktorym juz jestem 15 lat ? zastanow sie nad tym.... :-)
      pozdrawiam
      noie
    • rybolog Re: Zabezpieczenie na przyszlosc 14.03.05, 11:17
      I to jest podle. Ja swojej babie kupilem prywatna emeryture, tak na wszelki
      wypadek zeby dzieciakowi krzywdy w zyciu nie zrobila i nie zmuszala jej zeby
      byla pielegniarka czy tam kims innym. Jak stara baba bedzie miala kase, to i od
      pomocy nie bedzie mogla sie odgonic...Wtedy moja corka bedzie miala dla mnie
      wiecej czasu :)
      • noie Re: Zabezpieczenie na przyszlosc 14.03.05, 13:52
        No i po to mamy dzieci albo meza . Jak nie one, to stary zadba o nasza
        przyszlosc ;-)hihihh
        pozdrawiam
        noie
      • magi_27 Re: Zabezpieczenie na przyszlosc 14.03.05, 21:45
        Sprytne, nie powiem.Gratuluje...:)Jejku, ze ludzie az tak mysla o swojej
        przyszlosci..Gdzie jest moja odpowiedzialnosc za zycie??:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka