vicca
18.06.02, 12:25
Czytam sobie różne wątki o zdradzie. Wypowiadają się na nich i tacy co
zdradzają, i tacy którzy są czy byli zdradzani, i tacy którzy takich
doświadczeń nie mają.
To co mnie dziwi, to fakt, iż w wielu przypadkach osoby zdradzające podchodzą
to takiej sytuacji "na luzie". Ba, nie widzą w niej nic złego. Podobnie osoby,
które są "tymi drugimi". Przeraża mnie to, bo okazuje się, że coraz mniej osób
wierzy w słowo "wierność" i uczciwe postawienie sprawy. Okazuje się, że lepiej
jest być z kimś "na przychodne" mając świadomość że gdzieś tam spokojnie śpi
zdradzany mąż/żona podczas gdy my świetnie się bawimy.
Dla mnie jest to bardzo egoistyczne. Nie rozumiem tego. Moze mi ktoś spróbuje
wytłumaczyć?