Dodaj do ulubionych

> myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! < długie

21.04.05, 16:07
Witam
Szukalem w arch. Na temat zdrady wiele. Ale podobnego watku nie znalazlem –
choc niektóre odpowiedzi na temat zdrady i w tym przypadku tez by pasowaly.

Chce sprobować sexu z kims innym – chodzi jej to po głowie od dawna i
twierdzi, ze TEGO NIE WYKLUCZA, ze tak się stanie, ale zaznacza zaraz, ze
najprawdopodobniej TO SIĘ NIE WYDARZY - ale nie wyklucza.

Slowem wprowadzenia
jestesmy razem od 3 lat, a od pół mieszkamy razem, oboje po 26 lat, ona
powoli konczy studia prawnicze – obecnie wyjechala na semestr do Londynu. I
tu zaczynaja się schody - bo o ile wczesniej sytuacji bycia podrywana miala
rzadko (choc wg mnie jest ladna) lub jak twierdzi w ogole, to teraz w krotkim
czasie było już ich kilka i pewnie szykuja się nastepne.
Dlatego tez wrocila jej ta mysl która w niej przez caly czas wczesniej w niej
siedziala – a teraz stworzyly się doskonale warunki do zrealizowania tego.

ta „CHĘĆ” (potrzeba) obcowania z kims innym tlumaczy tym, ze:
- jestem jej 1 i jedynym partnerem ( dodam ze ona moim tez – 1 i
jedynym)
- i chcialaby wiedziec jak to jest z kims innym
- chce się w pelni wyszalec za mlodu
- to bylby kontakt czysto fizyczny, ale nie szybki numerek
- boi się, ze pozniej będzie zalowac, ze nie sprobowala – a wówczas
będzie za pozno
- i inne których teraz nie pamietam

Wtrace – uwazam nasz zwiazek bardzo mocno scementowany, kochamy się bardzo
mocno, tworzymy plany na przyszlosc itd

lista powodow dlaczego tego nie zrobi jest duzo krotsza:
- głównym powodem jestem JA i mój negatywne podejscie do tego
- wie, ze gdyby to zrobila nie ukrylo by się to i nie wyobraza sobie
konsekwencji czyli mojego odejscia od niej
Nie powiedziala nic o MILOSCI do mnie – choc wiem ze jest szczera – to tutaj
NIE STANĘŁA by jej na przeszkodze.( – patrz podejscie do sexu.)

Straczy. Bo ciezko mi mysli już zebrac.

Osatnimi czasy rozmawialismy wiecej na ten temat – wlasnie spowodowane to jej
wyjazdem.

Używałem wielu argumentów filozoficzno-Etycznych, psychologicznych ile
zdolalem, probowalem jej uswiadomic jak wielkie może to uczynic spustoszenie
w niej samej i we mnie.
Dalo jej to wszystko do myslenia – na razie wie, ze tego nie zrobi – ale nie
może poradzic, ze chodzi jej to po glowie i ... nie wyklucz ze się to zdarzy.
Rece opadaja.

Teraz zwracam się do Was drodzy forumowicze o wasza opinie i poglad na to
wszystko?
Czy to ja jestem jakis skostnialy, nie rozumiejacy takich potrzeb?
Czy jej się poprzewracalo?
Jak mam do tego podejsc?
Wstrzasnac ja by się opamietala, czy zostawic – przejdzie jej?

I pytanie tego watku: Czy myśl o zdradzie jest już zdradą ?!

Pozdrawiam
Andrzej
Obserwuj wątek
    • rozgwiazda1 Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 21.04.05, 16:17
      Hmmm,ciezka sprawa.Bo niby sie kochacie,jestescie dlugo ze soba,ale..ona sie
      jeszcze nie wyszalala,tak?Czy w takim razie uwaza,ze jeden numerek na boku po
      to,zeby sprobowac jak to jest z kims innym,nic miedzy wami nie zmieni??
      Szczerze mowiac nie rozumiem jej zachowania(czy raczej mysli).
      Nie wyklucza,ze moze sprobowac z kims innym..To przeciez czysto typowa
      zdrada,wedlug mnie.No bo co-ty juz jej nie wystarczasz???
      Rownie dobrze TY moglbys jej powiedziec,ze moze spobujesz jak to jest z twoja
      kolezanka,bo szukasz odmiany..Mysle,ze moglaby sie niezle oburzyc na takie
      slowa.
      Wydaje mi sie,ze jest osoba niedojrzala emocjonalnie.
      • andrju13 Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 21.04.05, 16:24
        no wlaśnie - zeby bylo zabawniej
        zeby bylo "po rowno" chcialaby zebym tez sprobowal (chociaz do konca nie jest
        tego pewna) - ale ja do diabla jansego nie chce !!

        to jest dodatkowy chyba powod ja wstrzumujacy

        • rozgwiazda1 Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 21.04.05, 16:38
          Kurcze,czyli ze wedlug niej oboje powinniscie wzbogacic swoje doswiadczenie?
          W wieku 26 lat?To co ona robila wczesniej?Rozumiem,gdyby byla niedojrzala
          nastolatka.Ale chyba juz nia nie jest..
      • andrju13 Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 21.04.05, 16:34
        > Hmmm,ciezka sprawa.Bo niby sie kochacie,jestescie dlugo ze soba,ale..ona sie
        > jeszcze nie wyszalala,tak?

        nie wyszalala - w szerokim tego slowa znaczeniu, boi sie ze brak tego doznania
        w jakis sposob pomniejszy jej zyciowe doswiadczenia i pozniej moze za mocno
        powiedziane na starsc bedzie zalowac tego co sie nie zdarzylo.

        >Czy w takim razie uwaza,ze jeden numerek na boku po
        > to,zeby sprobowac jak to jest z kims innym,nic miedzy wami nie zmieni??

        Boi sie mojej reakcji, gdybym nie mial nic przeciwko, sadze ze moglaby to
        zrobic.

        > Szczerze mowiac nie rozumiem jej zachowania(czy raczej mysli).
        > Nie wyklucza,ze moze sprobowac z kims innym..To przeciez czysto typowa
        > zdrada,wedlug mnie.No bo co-ty juz jej nie wystarczasz???

        wystarczam jest wszystko OK. Ale ona chce wiecej, albo czegos innego.
        • rozgwiazda1 Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 21.04.05, 16:41
          andrju13 napisał:

          boi sie ze brak tego doznania
          > w jakis sposob pomniejszy jej zyciowe doswiadczenia i pozniej moze za mocno
          > powiedziane na starsc bedzie zalowac tego co sie nie zdarzylo.

          Rownie dobrze niedlugo moze powiedziec,ze chcialaby jeszcze "przed smiercia"
          sprobowac seksu grupowego,seksu z Chinczykiem i z kaloryferem. Widocznie to juz
          taki typ kobiety,szukajacej nowych wrazen.
    • niewybrany mysli o zdradzie jest juz zdrada? 21.04.05, 16:31
      to juz nawet mysli nie sa wolne?

      straszne.

      to chyba , jak u Orwella, "Policje Mysli" trzeba powolac?
      • rozgwiazda1 Re: mysli o zdradzie jest juz zdrada? 21.04.05, 16:34
        Przeciez ma prawo myslec, o czym chce.Ale ona nie tylko o tym mysli,ale w
        dodatku MOWI o tym otwarcie...Ja bym sie czula zraniona na miejscu andrju13.
        • andrju13 Re: mysli o zdradzie jest juz zdrada? 21.04.05, 17:03
          pol biedy, ze mysli a nawet mowi -
          bardziej mnie boli to ze nie wyklucza zrealizowania tego
          • niewybrany Re: mysli o zdradzie jest juz zdrada? 21.04.05, 17:06
            wolalbys, by zapewniala Cie o wiernosci,
            a tylko w duchu mowila sobie: nie wykluczam tego...

            poinformowala Cie o swojej slabosci.
            przemysl, co to dla Ciebie oznacza.
            • andrju13 Re: mysli o zdradzie jest juz zdrada? 21.04.05, 17:15
              Ok. Spoko. Ja tez tego nie wykluczam!
              ale na pewno nie z takich pobudek i nie teraz poki wszystko jest wspaniale

              Chialalaby zjezc ciastko i miec ciastko. Ale wszystkiego nie mozna miec -
              powtarzalem jej to jak mantre.
              • niewybrany Re: mysli o zdradzie jest juz zdrada? 21.04.05, 17:21
                nie mozna.
                ale do umiejetnosci dokonywania wlasciwych wyborow niektorzy dorastaja
                zbyt pozno, a inni (znam takich) w ogole nie zamierzaja do tego dorosnac.
    • natalyya Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 21.04.05, 17:28
      odsyłam do opowiadania Cortazara "Pasaty" (zbiór "Nikt, byle kto..."- przeł.
      Zofia Chądzyńska). Przeczytaj i zobacz jak to się kończy. W ogóle juliusza C na
      takie dylematy polecam. O to wszystko pieknie spłyca, tak po latynoamerykansku,
      ze az ci wstyd, ze twoje życie to taka telenowela. A Kobeta Twa najwyraźniej sie
      toba znudziła, i pod przykrywką partnerskiego porozumienia chce cię zwyczajnie
      zrobic w bambo. To nie fair, bo fajny gość z ciebie. I zakochany.
      pozdr nata
      • andrju13 Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 22.04.05, 11:34
        natalyya napisała:

        > odsyłam do opowiadania Cortazara "Pasaty" (zbiór "Nikt, byle kto..."- przeł.
        > Zofia Chądzyńska). Przeczytaj i zobacz jak to się kończy.
        Dzieki na pewno po nia sięgnę, albo lepiej jej wyslę.

        W sumie zastanawiam się, czy nie wyslac jej @ jakiś odpowiedzi z tego
        watku czy nawet caly do poczytania?

        > toba znudziła, i pod przykrywką partnerskiego porozumienia chce cię zwyczajnie
        > zrobic w bambo. To nie fair, bo fajny gość z ciebie. I zakochany.
        > pozdr nata
        Dzieki
        zapewne nie fair ...
        czuje sie duzo gorzej kiedy pomysle ile w tym
        wstrzymywaniu sie od realizacji pragnie - swiadomosc ze moze nie znalezc
        kogos lepszego. Ale takiego wyrachowania nie chce brac pod uwage.

        pozdrawiam

        P.S.
        powiedziala, ze jak wyobraza sobie brak mnie czuje wielka puste i niemoznosc
        odnalezienia sie w nowej rzeczywistosci - to rowniez sciaga wodze.
    • witch-witch Re: Myśl o zdradzie nie jest zdradą! 21.04.05, 17:46
      Czy myślenie o zadziganiu kogoś nożem jest już morderstwem? Przeciez wiesz, ze
      nie. Nic nikomu do twoich myśli. To co jest przed tobą to fakt, ze twoja
      kobieta nie dojrzała do związku na serio i nawet nie pomoże ci jak bardzo się
      kochacie. A bardziej jak ty ją kochasz. Ona jest ciekawa, bo myśli, że z innym
      chłopem będzie rewelacyjnie. JEJ BRAK DOŚWIADCZENIA! Gdyby je miała nie byłaby
      taka naiwna. A i ty nie bądź naiwny bo naiwność będzie cię kosztowała sporo
      bolesnego rozczarowania. Twój związek nie jest do uratowania z taką kobietą,
      wcześniej czy później zaspokoi swoją ciekawość za twoimi plecami! Przykre to ale
      taka jest prawda. Poszukaj sobie bardziej rozsądnej kobiety, a nie takiej
      głupawej fruwajki. Jest dość sporo ładnych i inteligentnych kobiet, które mają
      wiecej rozsadku w głowie niż twoja niedojrzała emocjonalnie dziewczyna. Bolesne
      to, ale lepiej spojrzeć prawdzie w oczy niż się łudzić.
      • kulka-babulka Re: Myśl o zdradzie nie jest zdradą! 21.04.05, 19:31
        Coz, mam nieco podobna historie :) Oboje z mezem 10 lat po slubie, pierwsi dla
        siebie partnerzy, wielka milosc, dzieci, przekonanie o wiernosci az po grob, i
        nagle ten facet/znajomy, ktory tak wyraznie dawal do zrozumienia ze mnie
        pragnie bez zadnych zobowiazan :) I w koncu moja ciekawosc zwyciezyla, juz wiem
        jak to jest z innym facetem, wiecej probowac nie mam zamiaru. Ale w
        przeciwienstwie do twojej pani utrzymuje sprawe w absolutnej tajemnicy. Nie
        dopuszcze do tego by moj jednorazowy wybryk rozwalil moje malzenstwo i
        skrzywdzil mojego meza.
        Widzisz, mnie tak jak Tobie, dlugie lata nie miescilo sie w glowie, ze moglabym
        zapragnac kogos innego nie odkochawszy sie w mezu, jednak tak sie stalo i
        uleglam, choc wcale latwo mi to nie przyszlo... Wyrzuty mam nieustannie, ale
        sprawa jest zamknieta, staram sie do tego nie wracac.
        Myslec o zdradzie to jeszcze nie zdrada, takie mysli ma mnostwo ludzi. Ale
        kurcze, tak wprost powiedziec 'mam ochote cie zdradzic i chyba to zrobie...' -
        chyba jej na tobie niezbyt zalezy :(
        • andrju13 Re: Myśl o zdradzie nie jest zdradą! 21.04.05, 20:07
          > Ale
          > kurcze, tak wprost powiedziec 'mam ochote cie zdradzic i chyba to zrobie...' -
          > chyba jej na tobie niezbyt zalezy :(

          Rzecz w tym, że nie nazywa tego zdradą lub nie chce nazywać !

          kiedy z nia o tym rozmawialem slyszalem mocna niepewność w to co mowi,
          a z drugiej strony to kuszenie w niej siedzi.
          • josarna Re: Myśl o zdradzie nie jest zdradą! 21.04.05, 20:49
            kulka-babulka ma rację: czasem pokusa jest bardzo silna. Ludzie bardzo różnią
            się między sobą i nie da się przykładać jednakowej miary do wszystkich. Nie
            bronię dziewczyny, ale wiem, że zwykle jest coś za coś. Nie zrozumcie, że chcę
            kogoś obrażać, ale bywa, że kobieta idealna, bezgranicznie zakochana, staje się
            nudna po latach i facet wymienia ją na taką o trudniejszym charakterze. Poza
            tym ludzie szukający stale nowych wyzwań życiowych (np. w pracy), potrzebujący
            odrobiny adrenaliny jak powietrza czasem wpadają w taką właśnie pułapkę.
            Ryzykują sporo - to fakt - ale bywa to silniejsze od nich.
            Kobieta skomplikowana, nieodgadniona zawsze jest dla mężczyzny bardziej
            interesująca, podobnie jak często kobiety wpadają w sidła fascynujących drani.
            I jeszcze coś: odrobina zazdrości jest potrzebna jak przyprawa w gulaszu. Mój
            mąż jest dla mnie najbardziej interesujący wtedy, gdy jakaś smarkula gapi się w
            niego z cielęcym zachwytem :). Odwrotnie chyba też :).
            • isabar Re: Myśl o zdradzie nie jest zdradą! 22.04.05, 02:38
              Fajnie, że są tacy chłopcy jak Ty, zawsze miałam dobre zdanie o Andrejkach.
              Andrzej znaczy człowiek.
              Człowiek to zwierze posiadające możliwość wyboru swoich zachowań, czasem mu to
              tak nie na rękę, tak wymyśla, ucieka od odpowiedzialności i nazwania rzeczy po
              imieniu, że wymyśla sobie te"pragnienia nad którymi niemal nie można
              zapanować", samoutrudnia sobie życie, zamiast nazwać po imieniu, nie ściemniać,
              nie trzymać w niepewności.
              Tu jest taki moment gdzie prawda i miłość spotykają się ze sobą i tworzą
              jedność.
              Miłość jest chęcią dobra dla, wychodzeniem ku,odgadywaniem, uważnością.

              Narcyzm jest nienasyceniem, braniem łapczywym, zaprzeczeniem swojej prawdziwej
              naturze, chęcią wykąpania się w blasku innych, zniszczeniem "Ty".

              Miłosierdzie nie pozwala na potępianie innych, uzbraja w wytrwałość,
              cierpliwość, rodzi pokorę, uczy wybaczania.
              Powodzenia.
              • kingakunowska Re: Myśl o zdradzie nie jest zdradą! 22.04.05, 20:46
                Otoz to! Bravo. To mi wlasnie przyszlo do glowy: ze ona juz podjela decyzje,
                ale boi sie odpowiedzialnosci za ewentualny rozpad zwiazku i "ojej to bylo
                silniejsze ode mnie, uprzedzalam, i co teraz?".
        • bambo44 do Kulka-babulka i Andrju13 29.04.05, 00:43
          Kulka-babulka:

          Napisałaś:
          > Ale w
          > przeciwienstwie do twojej pani utrzymuje sprawe w
          > absolutnej tajemnicy.

          I co, myślisz, że takie zachowanie czyni Cię lepszą od dziewczyny Andrju13?
          Lepiej zdradzać i kłamać (bo przecież Ty to robisz), niż nie zdradzać i mówić
          prawdę o swoich wątpliwościach i rozterkach (bo przecież ona to robi)?

          > Wyrzuty
          > mam nieustannie, ale sprawa jest zamknieta, staram sie do
          > tego nie wracac.

          I to czyni Cię lepszą od dziewczyny, która chce o tym rozmawiać??? I dobrze
          się z tym czujesz? Bo dla mnie to trochę wygląda jak obłuda. Ja nie
          chciałbym, żeby moja żona przeżywała intensywne emocje (bo przecież do takich
          dochodzi) a ja nie miałbym o tym najmniejszego pojęcia. Nie czujesz, że to was
          dzieli, że musisz się ukrywać, że to przykre, że nie możesz być z nim szczera?

          > Ale kurcze, tak wprost
          > powiedziec 'mam ochote cie zdradzic i chyba to zrobie...'
          > ? chyba jej na tobie niezbyt zalezy

          A ja myślę całkiem inaczej. Andrju13: to, że Twoja dziewczyna z Tobą o tym
          rozmawia, może znaczyć o tym, że jej na Tobie zależy. Przynajmniej wiesz, co
          ją trapi i to samo trapi Ciebie. Poprzez rozmowę dała Ci szansę na reakcję.
          Nie sądzę, aby postawa "zrobię to, ale on nigdy się o tym nie dowie"
          proponowana przez Kulka-babulka była tak naprawdę dużo lepsza. Problem polega
          na Tym, że większość ludzi nie stać na szczerość, bo boją się konsekwencji.
          Nie sprawiaj, aby Twoja dziewczyna bała się być z Tobą szczera!

          Pozdrawiam,
          • andrju13 Re: do Kulka-babulka i Andrju13 01.05.05, 00:17
            dziękuję za twóje słowa w tej sprawie

            ostatnio dużo rozmawiamy
            i myślę, że będzie dobrze - zrobie wszystko by skonczylo sie bardzo dobrze -
            postanowilem sie do niej wybrac.

            bede walczyl do konca, zrobie wszystko co tylko sie da !
      • andrju13 Re: Myśl o zdradzie nie jest zdradą! 22.04.05, 10:11
        Czy na prawdę nie ma wyjścia?

        Nie chce - momimo przywoływanych tu podobnych przypadkow -
        wpisywać tego w jakiś schemat.

        Do sierpnia i dnia jej powrotu jest sporo czasu.
        nie chce generalizować. Chce znalezc rozwiazanie, wyjscie
        ale nie od razu skrajne.

        Pozdrawiam
        andrju

    • aga033 Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 22.04.05, 03:21
      wedlug mnie tak (ale jest to tylko moje zdanie, pewno sa tez inni ktorzy mysla
      inaczej)
      ja mowie to z mojego doswiadczenia
      bedac w wieku twojej dziewczyny zerwalam z chlopakiem ktorego na swoj sposob
      kochalam. (dlaczego na swoj sposob ? poniewaz mysle ze jezeli sie naprawde
      kocha, tak zreszta jak ty kochasz swoja dziewczyne to nie mysli sie w ten sposob
      a tym bardziej nie mowi wprost). byl osoba z ktora rozumialam sie bez slow.
      dlaczego zerwalam ? on byl moim pierwszym partnerem i pomimo jego zalet myslalam
      o innych. zdradzilam. nie podobalo mi sie. zdradzilam znow. i wkrotce potem
      zerwalam poniewaz moje sumienie nie pozwalalo mnie go dalej oklamywac. ja po
      prostu czulam ze musze jeszcze cos przezyc zaczym sie ustatkuje.
      teraz sama jestem w odwrotnej mysle sytuacji. mam meza dla ktorego jestem jego
      pierwsza partnerka i prawde mowiac mamy problem poniewaz moj maz jak mowi chyba
      za wczesnie mnie spotkal. od dluzszego czasu ma fantazje na temat seksu (on w
      roli glownej) z kobieta o wygladzie zupelnie odmiennym do mojego.tym razem tez
      zamierzam odejsc pierwsza ale tylko dlatego ze wiem ze on i tak to zrobi
      "kiedys", a nie moglabym zyc z kims kto mnie zdradzil, nie zaufalabym i juz.
      • bambo44 do aga033 29.04.05, 00:59
        Aga033:

        Napisałaś:
        > byl osoba z ktora rozumialam sie bez slow.
        (...)
        > wkrotce potem zerwalam poniewaz
        > moje sumienie nie pozwalalo mnie go dalej oklamywac.

        A może gdybyś go nie okłamywała, to wszystko potoczyłoby się inaczej. Może,
        gdybyś go nie okłamywała, to nadal rozumielibyście się bez słów. A może on
        czułby się nawet lepiej wiedząc, że nie jesteś z nim tylko dlatego, że nie
        wiesz jak byłoby z innymi facetami, ale dlatego, że wiesz jak jest z innymi
        facetami i mimo to z nim jest Ci najlepiej.

        > mysle ze jezeli sie naprawde kocha, tak zreszta jak ty
        > kochasz swoja dziewczyne to nie mysli sie w ten sposob
        > a tym bardziej nie mowi wprost).

        To jest tragiczne, ta zasada, że zdradzać można, ale absolutnie nie można o tym
        mówić. A ja dla odmiany myślę, że nawet jak się naprawdę kocha, to i tak różne
        myśli przychodzą do głowy. Na dodatek każdy ma prawo popełniać błędy, nawet
        gdy bardzo kocha. Myślę także, że jeszcze gorsze od mówienia wprost w ten
        sposób jest kłamanie (lub przemilczanie) takich rzeczy. Wtedy właśnie buduje
        się barierę milczenia i nieszczerości, która niszczy związek.

        Pozdrawiam,
    • 1611ab Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 22.04.05, 08:23
      Kiedy wkurza mnie sąsiad, bo co noc urządza imprezę , a ja muszę wstać o 6.00
      żeby zdążyć do pracy to myślę intensywnie o zamordowaniu go. Czy to już
      morderstwo ??
      Strasznie emocjonalnie o tego podchodzisz. Pewnie jesteś zakochany i to od
      niedługiego czasu. Rozumiem że takie gadanie twojej dziewczyny cię drażni i
      niepokoi ale nie popadaj w paranoję.
      Jednej rzeczy tylko nie rozumiem ?? Po jaką chlerę mówi ci o
      swoich , "odkrywczych " przemyśleniach dotyczących zdrady ?? Ma taki dylemat to
      niech sama siebie tym zadręcza nie człowieka , któremu na niej zależy.
      • kulka-babulka Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 22.04.05, 09:08
        No wlasnie...
        Mysli powstrzymac sie nie da, ale zeby z zimna krwia krzywdzic kogos kogo sie
        kocha... chyba ze sie nie kocha. Jestem w stanie zrozumiec ciekawosc i rozterki
        Twojej pani, tym bardziej ze nie jest jeszcze Twoja zona, ale jesli tak stawia
        sprawe i uprzedza Ci ze prawdopodobnie sprobuje jeszcze z kims innym, to sprawa
        jest raczej jasna :(
        Ja tez zdradzilam (to chyba jedyne miejsce gdzie te slowa mi przeszly przez
        palce ), ale zrobilam wszystko, zeby moje chwilowe otumanienie (wiedzialam ze
        chwilowe, ale przyznaje tez ze popelnione z premedytacja) nie uszkodzilo zycia
        moich najblizszych. Gdybym sie w kims zakochala, przestala kochac meza i
        chciala odejsc, nie krylabym tego, a i on by to napewno zauwazyl.
        Andriu, 3mam kciuki za was, ale cienko to widze...
        • andrju13 Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 22.04.05, 10:31
          kulka-babulka napisała:

          > No wlasnie...
          > Mysli powstrzymac sie nie da, ale zeby z zimna krwia krzywdzic kogos kogo sie
          > kocha... chyba ze sie nie kocha. Jestem w stanie zrozumiec ciekawosc i
          rozterki
          >Twojej pani, tym bardziej ze nie jest jeszcze Twoja zona, ale jesli tak stawia
          > sprawe i uprzedza Ci ze prawdopodobnie sprobuje jeszcze z kims innym, to
          sprawa
          > jest raczej jasna :(

          Nie chce jej bronic, lecz zwracam na fakt, ze sytuacje przedstawiam JA.
          Postawilem sobie za cel, aby bylo jak najblizsze rzeczywistosci.
          Jednakże podswiadomie moglem narzucic sens i wydzwiek niektorym faktom.
          Nie da sie tutaj dodac emocji ktore temu towarzysza.

          > Ja tez zdradzilam (to chyba jedyne miejsce gdzie te slowa mi przeszly przez
          > palce ), ale zrobilam wszystko, zeby moje chwilowe otumanienie (wiedzialam ze
          > chwilowe,

          Jestem Ci szczegolnie wdzieczny za Twoj tutaj udzial ! Tobie jak i aga0033
          rowniez.
          w zwiazku z powyzszym - zrobilas wszystko - ale juz po.
          A czy byloby cos przed zebys zmienila to swoje "chęć"?
          Co mogloby sie wydarzyc, abys dzisiaj nie brala udzialu w tym watku?

          > Andriu, 3mam kciuki za was, ale cienko to widze...

          Dzieki, czuję nie najlepiej, ale nie załozylem jeszcze ciemnych okularow.
          Gapie sie w slonce. ;-)
          • kulka-babulka Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 22.04.05, 16:30
            Co mogłoby sie wydarzyc? Zeby sie nie stało to, co sie stało? Hmm, obawiam sie,
            ze moja odpowiedz ci rozczaruje, bo miedzy mna a moim mezem naprawde dobrze sie
            ukladalo i uklada dalej, ja po prostu nie chcialam przezyc zycia majac tylko
            jednego faceta... Glupie to moze, ale tak bylo... Zabawne jest to , ze jak sie
            okazuje, z mezem jest najcudowniej i nie mam zamiaru ponownie eksperymentowac.
            Nie [planowalam tego 'skoku', to sie samo napatoczyło, nie szukałam przygody,
            sama mnie znalazła... choc moze w to nie uwierzysz... Ale poniewaz kocham
            mojego meza naprawde, to zrobiłam/zrobie wszystko, aby moj bład go nie
            skrzywdził. Jakkolwiek obłudnie czy wrecz cynicznie to moze dla niektorych
            zabrzmiec.
            Pozdrawiam ciepło
          • accident Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 28.04.05, 19:14

            > A czy byloby cos przed zebys zmienila to swoje "chęć"?
            > Co mogloby sie wydarzyc, abys dzisiaj nie brala udzialu w tym watku?

            Andrju, ja tez o tym rozmawialam z moim bylym... gdyby mi wtedy powiedzial
            twardo: woz albo przewoz, jestes ze mna i tylko ze mna, albo nie jestesmy
            razem.... to nie doszloby do zdrady...
            Tylko ze... nie raz rozmawialaismy o tym ZANIM doszlo do tego. Nigdy po fakcie.
            On nadal o tym nie wie.. Bylismy razem jeszcze przez ponad rok, powoli
            rozsypywalo sie... wyrzuty sumienia.. a z drugiej strony kurczowe trzymanie sie
            tego, ktorego bylam "niegodna" na tyle, ze nie bylam w stanie sama sobie
            przyznac sie, ze czas to skonczyc. Dopiero zmiana srodowiska (jak ponizej) i
            uwierzenie we wlasna wartosc spowodowaly, ze skonczylam ten zwiazek. Nie bylam
            na tyle dojrzala, zeby go docenic. Obecnie jestesmy "przyjaciolmi".
      • andrju13 Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 22.04.05, 10:52
        1611ab napisała:

        > Kiedy wkurza mnie sąsiad, bo co noc urządza imprezę , a ja muszę wstać o 6.00
        > żeby zdążyć do pracy to myślę intensywnie o zamordowaniu go. Czy to już
        > morderstwo ??
        Jasne. Pomijajac, że troche nie pasuje mi ten przyklad do mojej sytuacji,
        zaznaczam, że było chyba cos nie tak - jakby ta mysl stala sie uporczywa nawet
        jak jest dlugo dlugo cicho w mieszkaniu.

        > Strasznie emocjonalnie o tego podchodzisz.

        delikatnie mowiac - troszke tak

        >Pewnie jesteś zakochany i to od niedługiego czasu.

        raczej dluzszego - przy krotszym czasie pewnie by mnie tu nie bylo

        Rozumiem że takie gadanie twojej dziewczyny cię drażni i
        > niepokoi ale nie popadaj w paranoję.

        O! Ciesze sie ze sa i takie zdania. Pomaga mi to spogladac na to chlodniej
        i zgasic emocnie utrudniajace racjonalna ocene. Lecz roznie z tym bywa -
        serce nie sluga.

        watek "zaintalowałem" rowniez na pl.sci.psychologia
        usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.psychologia&tid=1079803
        jest tam rowniez wiele ciekawych podejsc



        > Jednej rzeczy tylko nie rozumiem ?? Po jaką chlerę mówi ci o
        > swoich , "odkrywczych " przemyśleniach dotyczących zdrady ?? Ma taki dylemat
        to niech sama siebie tym zadręcza nie człowieka , któremu na niej zależy.

        no wlasnie ma to dobre i zle strony
        mnie tu by nie bylo - ale nie bylaby do konca szczera
        co jej nie dawalo spokoju, a mnie poczujcie jakies tajemnicy ktora by zżerała
        od srodka.
    • hubkulik Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 22.04.05, 13:57
      Jezeli sie umawiales z zona, ze nie bedziesz myslal o zdradzie i bedziesz
      myslal o niej, to wtedy lamiesz ta umowe. W przeciwnym wypadku nie rozumiem w
      czym problem.

      Pozdrawiam Hubert
    • hsirk Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 22.04.05, 16:34
      zdecydowanie za slabo ja dymasz

      moze jakies metody przedluzania ???

      i czasu trwania i fiuta, ma sie rozumiec...
    • alterna Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 22.04.05, 22:47
      Ludzie, co Wy robicie ze swoim życiem....
      Ile ja bym dała, żeby być pierwszą kobietą mojego partnera i żeby on był
      pierwszym dla mnie...
      Macie największy skarb jaki potrafię sobie wyobrazić...
      Oddałabym za niego całe moje szaleństwo z młodości, wszystkie przygody i
      namiętności ze szczenięcych lat. Mój partner myśli dokładnie tak samo jak ja.
      Wy macie to, o czym my możemy tylko marzyć.
      I chcecie zmarnować, zaprzepaścić, podeptać.
      Zdrada, nie zdrada. Jeśli ktoś kogoś nie kocha, to nie czuje że zdradza. Twoja
      partnerka tego nie czuje. To nie jest miłość. I chwała Bogu, bo gdyby tak miała
      wyglądać miłość, to byłabym sama do końca życia.
      Pozdrawiam Cię ciepło i szczerze radzę - uciekaj już teraz, bo potem to może
      być za późno, ale dla Ciebie, nei dla niej. Dla niej zawsze będzie odpowiednia
      pora żeby spróbować czegoś nowego, w końcu wyraźnie Cię do tego przygotowuje.
      Ona będzie próbować, a Ty tylko cierpieć. Wtedy już może z dwójką dzieci. I co
      wtedy?
      Alterna
      • kulka-babulka Do Alterny 25.04.05, 08:48
        Wiele bys dała? Zebyscie byli dla siebie pierwszymi? Co by sie wtedy zmieniło?
        Bardzo mnie to ciekawi:)
        Ale widzisz, abstrahując od sytuacji andrju, moj mąż pozostał i pozostanie dla
        mnie pierwszym ,tak jak i ja dla niego, tego juz nic nie zmieni przeciez :) Po
        prostu, w tak zwanym miedzyczasie, raz zdarzył sie ktos inny. Bo była
        ciekawosć, bo była pokusa przygody i adrenaliny, bo była swiadomosc ze czas
        płynie i to coraz bardzier widac, bo tak dawno juz brakło poczucia ze ktos az
        tak bardzo mnie chce... I nie bedzie wiecej, bo juz wiem, ze nie warto, ze za
        duzo mam do stracenia i ze juz wcale tego nie chce. Teraz wiem. To sie
        rozegrało we mnie i tam pozostanie. To najlepsze wyjscie :)
    • kommeta Re: ziemiomorze,to twoj styl.posukany 22.04.05, 22:51
      jw.
    • ya_bolek Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 23.04.05, 00:52
      Mistrzu,

      Z calym szacunkiem, yesli nie mieliscie w zyciu innych partnerow, nie yestescie
      przygotowani do utworzenia trwalego zwiazku. Nie znacie ani siebie ani zycia.
      Dla dobra was obojga, rozstancie sie, im szybciej tym lepiej.


      andrju13 napisał:

      > Witam
      > Szukalem w arch. Na temat zdrady wiele. Ale podobnego watku nie znalazlem ̵
      > 1;
      > choc niektóre odpowiedzi na temat zdrady i w tym przypadku tez by pasowaly.
      >
      > Chce sprobować sexu z kims innym – chodzi jej to po głowie od dawna i
      > twierdzi, ze TEGO NIE WYKLUCZA, ze tak się stanie, ale zaznacza zaraz, ze
      > najprawdopodobniej TO SIĘ NIE WYDARZY - ale nie wyklucza.
      >
      > Slowem wprowadzenia
      > jestesmy razem od 3 lat, a od pół mieszkamy razem, oboje po 26 lat, ona
      > powoli konczy studia prawnicze – obecnie wyjechala na semestr do Londynu.
      > I
      > tu zaczynaja się schody - bo o ile wczesniej sytuacji bycia podrywana miala
      > rzadko (choc wg mnie jest ladna) lub jak twierdzi w ogole, to teraz w krotkim
      > czasie było już ich kilka i pewnie szykuja się nastepne.
      > Dlatego tez wrocila jej ta mysl która w niej przez caly czas wczesniej w niej
      > siedziala – a teraz stworzyly się doskonale warunki do zrealizowania te
      > go.
      >
      > ta „CHĘĆ” (potrzeba) obcowania z kims innym tlumaczy tym, ze:
      > - jestem jej 1 i jedynym partnerem ( dodam ze ona moim tez – 1 i
      > jedynym)
      > - i chcialaby wiedziec jak to jest z kims innym
      > - chce się w pelni wyszalec za mlodu
      > - to bylby kontakt czysto fizyczny, ale nie szybki numerek
      > - boi się, ze pozniej będzie zalowac, ze nie sprobowala – a wówczas
      > będzie za pozno
      > - i inne których teraz nie pamietam
      >
      > Wtrace – uwazam nasz zwiazek bardzo mocno scementowany, kochamy się bardz
      > o
      > mocno, tworzymy plany na przyszlosc itd
      >
      > lista powodow dlaczego tego nie zrobi jest duzo krotsza:
      > - głównym powodem jestem JA i mój negatywne podejscie do tego
      > - wie, ze gdyby to zrobila nie ukrylo by się to i nie wyobraza sobie
      > konsekwencji czyli mojego odejscia od niej
      > Nie powiedziala nic o MILOSCI do mnie – choc wiem ze jest szczera –
      > to tutaj
      > NIE STANĘŁA by jej na przeszkodze.( – patrz podejscie do sexu.)
      >
      > Straczy. Bo ciezko mi mysli już zebrac.
      >
      > Osatnimi czasy rozmawialismy wiecej na ten temat – wlasnie spowodowane to
      > jej
      > wyjazdem.
      >
      > Używałem wielu argumentów filozoficzno-Etycznych, psychologicznych ile
      > zdolalem, probowalem jej uswiadomic jak wielkie może to uczynic spustoszenie
      > w niej samej i we mnie.
      > Dalo jej to wszystko do myslenia – na razie wie, ze tego nie zrobi –
      > ; ale nie
      > może poradzic, ze chodzi jej to po glowie i ... nie wyklucz ze się to zdarzy.
      > Rece opadaja.
      >
      > Teraz zwracam się do Was drodzy forumowicze o wasza opinie i poglad na to
      > wszystko?
      > Czy to ja jestem jakis skostnialy, nie rozumiejacy takich potrzeb?
      > Czy jej się poprzewracalo?
      > Jak mam do tego podejsc?
      > Wstrzasnac ja by się opamietala, czy zostawic – przejdzie jej?
      >
      > I pytanie tego watku: Czy myśl o zdradzie jest już zdradą ?!
      >
      > Pozdrawiam
      > Andrzej
    • rycerzowa Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 23.04.05, 01:04
      Wiesz, dla mnie to wszystko brzmi troche niepoważnie.
      1. Jeśli kobieta myśli o zdradzie, jej partner jest ostatnią osobą, która się o
      tym dowiaduje. Niektóre wypowiedzi na forum potwierdzają tę tezę.
      2. Piszesz o swym wielkim uczuciu, ale z drugiej strony szukasz potwierdzenia
      dla opinii, że nie warto kochać tej kobiety. Potrzebujesz pretekstu, żeby się
      rozstać?
      3. Może właśnie w tym problem? Może dziewczyna nie czuje się wystarczająco
      kochana i "podpuszcza cię", prowokuje, aby wywołać twą zazdrość? Takie "kobry
      miłosne", jak śpiewał Młynarski?
      4. A może jest zbyt pewna siebie i igra z twoim uczuciem?

      • andrju13 BYĆ MOŻE 23.04.05, 12:12
        być może - wszystko co napisalas moze miec miejsce
        poza pkt.2 - jest wrecz przeciwnie!

        jestem po rozmowie z nią ...

        Powiedzialem ( bardzo burzliwie) jak trudno mi z tym zyc
        co powiedziala i ze chce to ostatecznie
        wyjasnic, abym wiedzial na czym stoje.

        nie bede opisywal calej otoczki rozmowy ostateczne jej stanowisko jest takie:
        Nie planowala i nie planuje tego.
        Pytajac o to chciala poznac moje zdanie i teraz:
        - jesli ja mam negatywne podejscie do tego to ona tego NIGDY nie zrobi.
        - jesli dalbym zielone swiatlo, MOZE by sie zdecydowala, ale tez nie jest do
        konca pewna czy be sie odwazyla, bo mimo mojej zgody mogloby i tak cos popsuc.

        jestem spokojniejszy - nie wiem czy slusznie?
        mam nadzieje ze to rozwiazuje sprawe, i jednoczenie nie zmieni mnie w jakiegos
        kapo ;-)

        Dziekuje wszystkim za uwage, myśli, rady i sugestie.
        Pomoglo mi to spojrzec trzezwo na to wszystko.

        miłego zycia

        Andrju
        • andrju13 Jak nie urok to ... :-) 26.04.05, 10:04
          Nowa wiesc jest taka, ze powaznie rozwaza pozostanie
          tam jeszcze pol lub caly rok :-)

          Rok nie wyrok! ;)

          ech - a kto wroci do mnie po takim czasie - ta sama dziewczyna co wyjechala?
          Czy ja bede ten sam ktorego zostawila?
          • veronnica Re: Jak nie urok to ... :-) 26.04.05, 15:02
            dla mojego faceta jestem pierwsza partnerka (dla mnie jest on drugim..) i jakos
            jestem pewna ze bedzie chcial sprobowac z inna...Caly czas mysle jak sie
            zachowam jesli juz to mialoby sie stac...

            A tobie mowie-skoncz to!

            ona nie czuje tesknoty i checi powrotu do Ciebie po takim czasie?? daruj sobie,
            szkoda zycia..Wiedz na pewno ze po jej powrocie bedzie zupelnie inaczej.WY
            bedziecie inni.
            • andrju13 Re: Jak nie urok to ... :-) 26.04.05, 20:22
              veronnica napisała:

              > dla mojego faceta jestem pierwsza partnerka (dla mnie jest on drugim..) i jakos
              >
              > jestem pewna ze bedzie chcial sprobowac z inna...Caly czas mysle jak sie
              > zachowam jesli juz to mialoby sie stac...

              A może się nie stanie. Może to tylko strachy na lachy. Jak i jak długo można
              żyć w takich rozmyślaniach - to wykańcza.

              > A tobie mowie-skoncz to!

              Łatwo powiedzieć. Chyba nie wszystkie rozwiazania innych można "kopiować"
              kiedy opowiadają swoje historie. Bo i historie inne i ludzie nie ci sami.
              Poza tym zawsze przy okazji poznaje się samego siebie. Doświadczenia
              innych za to pomagają określić i zrozumieć to co nas doświadcza.

              takie dywagacje przy kolacji :-)

              > ona nie czuje tesknoty i checi powrotu do Ciebie po takim czasie?? daruj sobie,
              >
              > szkoda zycia..Wiedz na pewno ze po jej powrocie bedzie zupelnie inaczej.WY
              > bedziecie inni.

              - To jest bardziej niz pewne. Mam nadzieje, ze lepsi ;)
              szkoda zycia - raczej nerwow szkoda, zycia nigdy nie szkoda


              ------------

              Na wytartych schodach, pod niebem starym jak słońce
              stoję – popołudnie gorące pulsuje;
              tak się zaczyna każda misja,
              znaleźć człowieka, swoją przystań,
              urządzić po swojemu fragment świata,
              zbratać się z nim (tak czyń)
              i nie żałować słowa dobrego,
              mądrego słowa, po drogach wędrować,
              zrobić co tylko się da, aż się dopełni czas.
              Tańcz!
              J. Czyżykiewicz
    • inw.nn Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 23.04.05, 22:48
      "Mózg myśli to, co ciało chce aby myślał. I to nas właśnie różni od zwierząt - my to wiemy, a one nie. "
      • natalyya Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 28.04.05, 12:41
        że też napisze o swoim doświadczeniu...kilka dni temu, przedwczoraj dowiedzialam
        sie o "wyskoku" mojego faceta- stało się to kiedy przechodzilismy Wielki Kryzys,
        jakis czas temu(przyczyny:mieszkanie razem-sesja-stress-zakonczony jego
        powtarzaniem roku, kłócenie, moja zaciętość i pseudodeprecha, jego upór i
        zimnota)- ot, pyknął jakąś młodą laseczkę, koleżankę młodszego brata. Był na
        tyle głupi, że zostawił niezamknięta rozmowe na gadu i wyszedł, ja w tym czasie
        wróciłam z pracy...i..ech.
        jednak z rozmowy wynikalo jednoznacznie, ze nie zamierza kontynuowac znajomosci.
        ze to wyskok. przypomnalo mi sie, ze w poprzednich zwiazkach- mialam ich ze dwa
        powazne- to ja uskutecznialam podobne "wyskoki". Ja jestem "pierwsza" mojego
        obecnego. POd kazdym wzgledem.
        Od ponad miesiaca jest naprawdę bardzo dobrze. Zblizylismy się do siebie. Mowimy
        spobie to. Mowimy o innych rzeczach.
        Cieszę się ze nie wyspiewał mi swojej zdrady i ukrył ją, a ze dowiedziałam się o
        tym przypadkiem- coz ciekawosc nie poplaca, powinnam wylaczyc ta rozmowe jak
        robie to zawsze.
        Wiecie- ja nie wiem czy bedziemy razem zawsze, ale wiem, ze teraz jest jeden z
        lepszych okresow w moim zyciu- spełniam się na roznych płaszczyznach, mam swoj
        swiat, mamy swoj wspolny mianownik z facetem...jest słaby, ze uległ, coż...wiem,
        ze teraz o tym juz nie mysli, a tamto- stało się i tyle. Zycie, nie?
        • natalyya Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 28.04.05, 12:46
          a juz najgorzej byloby, gdyby zrobil to z premedytacją uprzednio mnie o tym
          informując. nie dałabym rady.
          byc moze podchodze do tego lekko, za lekko, ale gdybym sie zadreczala- byloby
          ZNACZNIE gorzej.
          zdrada moze zdarzyc, i zdarza sie wszedzie. mam wrazenie ze za wszystko ponosza
          odpowiedzialnosc amerykanskie filmy, gdzie wystepuje wylacznie milosc idealna,
          bez brudnych majtek i kłotni o zmywanie
          pozdrawiam cie, Endrju
          stay strong
          nata
          (sory za chaotyczny stajl)
    • accident Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 28.04.05, 18:57
      Hej :)
      Myslenie? Nie, nie jest.. Bo ma sie nadal wybor. Myslac o skoku na bank nie
      stajemy sie przestepcami. Gorzej, jesli sa to sprecyzowane plany, czekanie na
      pierwsza okazje.
      Ja tez myslalam.. przez proawie caly swoj poprzedni zwiazek. To byl moj
      pierwszy facet, ja jestm.. hmm... do pieknosci nie naleze. A do Londynu
      pojechalismy razem. Zdrady nie bylo. Po prostu zakrecilo mi sie w glowie jak
      zobaczylam, ze JA SIE MOGE PODOBAC FACETOM! I zabiegaja o mnie. I juz
      wiedzialam, ze nawet gdyby nie to, ze miedzy nami od dawna sie nie ukladalo, to
      w Londynie nie pociagnelibysmy juz razem zbyt dlugo... Kochalam go. Nadal mam
      do niego.. sentyment.
      Obecnie jestem zwiazana z kims innym. Wciaz w Anglii. Nie wyobrazam sobie, ze
      moglabym go zdradzic, nie potrzebuje juz tego, nie chce, zeby ktokolwiek inny
      mnie dotykal. Lubie sobie poflirtowac, ale nic wiecej.
      Teraz dopiero widze, jak to powinno wygladac.
      Wnioski wyciagnij sam...
    • accident Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 28.04.05, 18:57
      Hej :)
      Myslenie? Nie, nie jest.. Bo ma sie nadal wybor. Myslac o skoku na bank nie
      stajemy sie przestepcami. Gorzej, jesli sa to sprecyzowane plany, czekanie na
      pierwsza okazje.
      Ja tez myslalam.. przez proawie caly swoj poprzedni zwiazek. To byl moj
      pierwszy facet, ja jestm.. hmm... do pieknosci nie naleze. A do Londynu
      pojechalismy razem. Zdrady nie bylo. Po prostu zakrecilo mi sie w glowie jak
      zobaczylam, ze JA SIE MOGE PODOBAC FACETOM! I zabiegaja o mnie. I juz
      wiedzialam, ze nawet gdyby nie to, ze miedzy nami od dawna sie nie ukladalo, to
      w Londynie nie pociagnelibysmy juz razem zbyt dlugo... Kochalam go. Nadal mam
      do niego.. sentyment.
      Obecnie jestem zwiazana z kims innym. Wciaz w Anglii. Nie wyobrazam sobie, ze
      moglabym go zdradzic, nie potrzebuje juz tego, nie chce, zeby ktokolwiek inny
      mnie dotykal. Lubie sobie poflirtowac, ale nic wiecej.
      Teraz dopiero widze, jak to powinno wygladac.
      Wnioski wyciagnij sam...
      • andrju13 Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 28.04.05, 23:57
        accident napisała:

        > Ja tez myslalam.. przez proawie caly swoj poprzedni zwiazek. To byl moj
        > pierwszy facet, ja jestm.. hmm... do pieknosci nie naleze. A do Londynu
        > pojechalismy razem. Zdrady nie bylo. Po prostu zakrecilo mi sie w glowie jak
        > zobaczylam, ze JA SIE MOGE PODOBAC FACETOM! I zabiegaja o mnie.

        Jakbym jej slowa czytal.

        > Teraz dopiero widze, jak to powinno wygladac.
        Co? Zwiazek?
    • bambo44 Nie! Docen ja! 29.04.05, 00:22
      Według mnie tragiczne jest to, że nieuczciwi w głębi serca ludzie, zakładają
      nieuczciwość innych ludzi. Wszystkie wypowiedzi tutaj mówią, że Twoja
      partnerka postępuje źle, bo powinna albo zdradzić Cię i niczego Ci nie mówić,
      albo nie zdradzać Cię i również niczego Ci nie mówić. Przecież to kompletny
      zanik moralności. Ludzie nie widzą nic złego nie tylko w zdradzie, ale i w
      kłamstwie, nieszczerości.

      Proponuję spojrzeć na to z innego punktu widzenia. Ona Ci zaufała. Pomyślała,
      że może podzielić się z Tobą swoimi rozterkami, wątpliwościami. Może
      oczekiwała od Ciebie wsparcia, rozmowy, dyskusji. Może chciała Cię lepiej
      poznać, poprzez poznanie Twojego punktu widzenia. Może chciała, żebyście się
      nawzajem lepiej poznali poprzez rozmowę na ten temat. I to wszystko jest
      według Was karygodne?

      Według mnie taka szczera postawa jest dużo lepsza, niż postawa niektórych osób,
      które piszą na tym forum, że zdradziły, ale nigdy za żadne skarby się do tego
      nie przyznają. To jest dopiero obłuda! Facet ma rogi, i nawet o tym nie wie!
      Można go robić w balona i wszystko jest OK dopóki on się o tym nie dowie?
      Gratuluję moralności!

      Nie twierdzę, że tak jest na pewno, ale jest szansa, że dziewczyna chciała się
      przed Tobą otworzyć. Nie krytykuj jej, nie oceniaj. Jeśli się zorientuje, że
      nie może z Tobą szczerze rozmawiać na ważne tematy (sam przyznajesz, że to
      ważne), to przestanie z Tobą rozmawiać. I wtedy właśnie skończysz z partnerką,
      która BYĆ MOŻE Cię zdradzi, ale NA PEWNO Ci o tym nie powie. Według wielu osób
      z tego forum o to prawidłowa postawa, ale zastanów się, czy TY tego właśnie
      chcesz.

      Pozdrawiam,
    • swierszczzakominem Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 29.04.05, 01:39
      myśl o zdradzie nie jest zdradą... to powolne umieranie miłości.
      ........
      wroc tu andrzeju, kiedy ta milosc juz umrze i opowiedz o tym innym.. ku
      przestrodze.
      • andrju13 FINAŁ ? 08.05.05, 23:43
        swierszczzakominem napisała:

        > myśl o zdradzie nie jest zdradą... to powolne umieranie miłości.
        > ........
        > wroc tu andrzeju, kiedy ta milosc juz umrze i opowiedz o tym innym.. ku
        > przestrodze.

        WROCIŁEM

        i opowiem.
        Siedze wlasnie na lotnisku po powrocie od niej ...
        mialem byc tydzien skonczylo sie na 4 i pol dniach.

        Ogolny zarys jej "dylematu" ujela w ten sposob:
        pomimo różnych moich błędów, zaniedbań i zranień kocha mnie
        i nie wyobraża sobie życia beze mnie. Lecz ona czuje, że ją ograniczam
        poprzez moj stosunek do roznych kwestii. Niemogąc sie zrealizowac dusi sie.
        Zrywajac ze mna naraża sie na niebezpieczenstwo, że nie znajdzie nikogo lepszego
        i skończy znacznie gorzej. Ponadto nie pociagam juz ja (nie pocalowala mnie ani
        razu). powiedziala: chce zjesc ciastko i miec ciastko. - to ja boli
        podchodzila do tego wszystkiego z roznych stron przez co rozmowa stawala sie
        momentami chaotyczna.
        Wywlekala moje bledy w stosunku do niej (co do ktorych sie przyznawalem i
        zalowalem ich - braly sie one raczej z niewiedzy i ignorancji natury kobiecej -
        nie naumyslnego zamiaru) robila to, aby niejako wplątac mnie
        w przyczyne tego dylematu. Nie wiem czy ma racje!

        powiedzialem, aby to jeszcze raz przemyslala i okreslila ostatecznie juz jak
        sobie to wyobraza - zaznaczajac jednoczesnie ze bedzie to odpowiedz czy bedziemy
        dalej razem czy che byc dalej ze mna? czas: 13 czerwiec- dzien moich urodzin
        (masochista ze mnie :) )

        na 4 dnien ... nieoczekiwanie oznajmila ze nie musze czekac do 13 czerwca
        ona juz wie, ze chce byc ze mna i czuje ze tak ma wlasnie byc!
        wieczorem moj dotyk jej "cielesnosci" odrzucony - gdyz dalej nie umie sobie
        poradzic z tym iz nic nie czuje wowczas ...
        tej samej nocy placz - bo ona dalej nie wie czego chce.
        nastepnego dnia postanowilem wrocic do wczesniejszych ustalen i czym predzej
        opuscic miejsce tej tragi-farsy.

        Na koniec w ostatnich slowach prosila bym nie brał tego wszystkiego tak poważnie,
        i przeprasza za caly ból i cierpienie jakie miałem z tego wszystkiego.

        Nie spodziewam sie juz niczego niezwyklego. Nie wiem czy to się wyprostuje
        być moze juz nigdy, byc moze tak, ale po dlugim czasie?
        Czuję się psychicznie lepiej - jakieś katarsis może.

        to tyle

        wiedziałem, że życie boli, to dobrze - ale żeby aż tak.
        • natalyya Endrju: 09.05.05, 13:34
          jau, no i wsystko jasne...trzymam za ciebie kciuki w nowym Lepszym Zyciu.a mysl
          o zdradzie jest: lenistwem, egoizmem, nieodpowiedzialnością, dziecinadą,
          bezmyslnym marzycielstwem, żenadą, degrengoladą, krwiopijstwem emocjonalnym,
          wygodnictwem i obciachem...aczkolwiek najgorsze są jednak mysli o partnerze
          który to ciebie zdradza. dla myslącego o własnej zdradzie sa one raczej przyjmne.
          a za poczucie zagubienia Twojej Byłej Kobiety nie masz prawa czuc się w żaden
          sposób odpowiedzialny. byc może zrozumie Ciebie, kiedy sama zostanie zdradzona.
          widzisz- mam tak samo jak ona, gdyz całe młode zycie beztrosko podchodzilam do
          kwestii wiernosci i wspolodpowiedzialnosci za partnera, natomiast obudziło się
          we mnie dopiero gdy moja aktualna miłośc zaczeła robic mnie w przysłowiowego
          l.u.j.a.
          czasem myślę, że dla ogólnonarodowego dobra powinno wprowadzic sie zakaz zycia w
          wolnych związkach i powrócic do aranzowania małżeństw.
          ackolwiek muszę przyznać , że mnie, neurotyka nad neurotykami niepowodzenia
          miłosne napędzają do wytężonej pracy twórczej.
          czego i tobie życzę
        • nie.tak Re: FINAŁ ? 14.05.05, 17:48
          Zerwać - sprawa prosta!
          A co będzie jak powie, że zbłądziła i jednak chce pozostać w związku?
          Zapomnisz o tym co powiedziała i przejdziesz do porządku dziennego?

          Moim skromnym zdaniem wówczas będzie niewiele lepiej. :-/
        • andrju13 KONIEC FINAŁU ?! 24.05.05, 10:56

          Miałem już nie wracać do tego tutaj,
          ale należą się ludziom choćby wypowiadającym się na mój temat.

          Jakiś tydzień temu moje Szczęście przerwało ciszę w eterze
          i zadzwoniła do mnie. Bo chciała mnie usłyszeć i dowiedzieć
          się co u mnie itd ...

          Nie była mi w smak taka rozmowa, więc powiedziałem
          żeby skupiła się na sprawach obecnie dla nas istotnych.
          Wysunęła propozycję spotkania się, że najlepiej będzie,
          aby mogła sprawdzić czy jest ta iskra między nią a mną.
          Nie zacytuję, ale miało to wydźwięk jakby testu kontaktu cielesnego.
          Powiedziała coś w stylu, że to jest bardzo ważne itd ...
          Szerzej nie powiedziała, bo gdy zacząłem jej unaoczniać ten absurd,
          zmieniła stanowisko na sprawdzenie tego co naprawdę czuje.

          Zatykało mnie co chwile.
          Oznajmiła, że zamierza przyjechać albo przylecieć na kilka dni pod koniec
          czerwca, bo i tak ma coś do załatwienia na uczelni. I wówczas
          mogłoby dojść do spotkania, które wiele by jej wyjaśniło.
          Na moją sugestię czy nie mogła by już wówczas zostać (a nie musi już wracać)
          i spróbować razem uratować - odbudować nasz związek - odmówiła.
          Jednocześnie zaznaczając nie daje gwarancji, że po spotkaniu będzie
          już wszystkiego pewna. Ponadto poważnie myśli nad zostaniem tam jeszcze rok.
          Na pytanie po co? Odp. Aby się sprawdzić się. Lecz szybko "pocieszyła",
          że po miesiącu już może mieć dość i wróci.

          powiedziałem, że ja teraz mam dość
          szerzej rozmowy końcowej nie będę przytaczał

          koniec końców - to koniec

          popelnilem jeszcze maly blad, gdyż powiedziałem
          albo dałem do zrozumienia, że nie jestem swojej decyzji pewny -
          ale ją podjąłem.

          wskutek czego dostałem dostałem smsa
          ze cieszy sie, ze nie jestem pewnien tego i ona jest przekonana,
          że się wszystko ułoży, a teraz mam się już nie martwić i cieszyć się wiosną.

          jest to bardzo lakoniczny opis tego co się stało
          nie usłyszycie tutaj płaczu, ciepłych i gorzkich słów, krzyku i szeptu
          a to wszystko było ...

          Zastanawiam się teraz czy ja ją tak słabo znałem
          (niedostrzegałem - mówiła, że ona była"taka" wcześniej
          - pewnie to te "różowe okulary"), czy ona się zmieniła?
          ;-)

          pozdrawiam
          andju


    • lisval Re: > myśl o ZDRADZIE jest już ZDRADĄ ?!?! & 09.05.05, 14:15
      Długi post, nie czytałam całego, brak czasu, ale odpowiem ci: Myśl o zdradzie
      jest równa z myślą o zdradzie. A zdrada jest zdradą. Nie można zabierać ludziom
      prawa do ich swobodnego myślenia! Bo to już jest tyrania i psychiczna przemoc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka