andrju13
21.04.05, 16:07
Witam
Szukalem w arch. Na temat zdrady wiele. Ale podobnego watku nie znalazlem –
choc niektóre odpowiedzi na temat zdrady i w tym przypadku tez by pasowaly.
Chce sprobować sexu z kims innym – chodzi jej to po głowie od dawna i
twierdzi, ze TEGO NIE WYKLUCZA, ze tak się stanie, ale zaznacza zaraz, ze
najprawdopodobniej TO SIĘ NIE WYDARZY - ale nie wyklucza.
Slowem wprowadzenia
jestesmy razem od 3 lat, a od pół mieszkamy razem, oboje po 26 lat, ona
powoli konczy studia prawnicze – obecnie wyjechala na semestr do Londynu. I
tu zaczynaja się schody - bo o ile wczesniej sytuacji bycia podrywana miala
rzadko (choc wg mnie jest ladna) lub jak twierdzi w ogole, to teraz w krotkim
czasie było już ich kilka i pewnie szykuja się nastepne.
Dlatego tez wrocila jej ta mysl która w niej przez caly czas wczesniej w niej
siedziala – a teraz stworzyly się doskonale warunki do zrealizowania tego.
ta „CHĘĆ” (potrzeba) obcowania z kims innym tlumaczy tym, ze:
- jestem jej 1 i jedynym partnerem ( dodam ze ona moim tez – 1 i
jedynym)
- i chcialaby wiedziec jak to jest z kims innym
- chce się w pelni wyszalec za mlodu
- to bylby kontakt czysto fizyczny, ale nie szybki numerek
- boi się, ze pozniej będzie zalowac, ze nie sprobowala – a wówczas
będzie za pozno
- i inne których teraz nie pamietam
Wtrace – uwazam nasz zwiazek bardzo mocno scementowany, kochamy się bardzo
mocno, tworzymy plany na przyszlosc itd
lista powodow dlaczego tego nie zrobi jest duzo krotsza:
- głównym powodem jestem JA i mój negatywne podejscie do tego
- wie, ze gdyby to zrobila nie ukrylo by się to i nie wyobraza sobie
konsekwencji czyli mojego odejscia od niej
Nie powiedziala nic o MILOSCI do mnie – choc wiem ze jest szczera – to tutaj
NIE STANĘŁA by jej na przeszkodze.( – patrz podejscie do sexu.)
Straczy. Bo ciezko mi mysli już zebrac.
Osatnimi czasy rozmawialismy wiecej na ten temat – wlasnie spowodowane to jej
wyjazdem.
Używałem wielu argumentów filozoficzno-Etycznych, psychologicznych ile
zdolalem, probowalem jej uswiadomic jak wielkie może to uczynic spustoszenie
w niej samej i we mnie.
Dalo jej to wszystko do myslenia – na razie wie, ze tego nie zrobi – ale nie
może poradzic, ze chodzi jej to po glowie i ... nie wyklucz ze się to zdarzy.
Rece opadaja.
Teraz zwracam się do Was drodzy forumowicze o wasza opinie i poglad na to
wszystko?
Czy to ja jestem jakis skostnialy, nie rozumiejacy takich potrzeb?
Czy jej się poprzewracalo?
Jak mam do tego podejsc?
Wstrzasnac ja by się opamietala, czy zostawic – przejdzie jej?
I pytanie tego watku: Czy myśl o zdradzie jest już zdradą ?!
Pozdrawiam
Andrzej