Dodaj do ulubionych

Terapia małżeńska

IP: *.chello.pl 28.06.02, 10:07


Czy ktoś z Was poddawał się terapii małżeńskiej?
Jak ona wyglądała w Waszym przypadku? Jak długo trwała? Czy przyniosła
pozytywne efekty? Tzn. czy jakoś się dogadujecie teraz ze swoim
współmałżonkiem/współmałżonką?

Huda

Obserwuj wątek
    • Gość: paprotka Re: Terapia małżeńska IP: *.krak.gazeta.pl 28.06.02, 10:56
      witaj,
      rozumie, ze ineresuje Cie ten temat ponieważ sama chciałabyś skorzystać z takiej pomocy?
      Moj pierwszy kontakt z terapia małzeńska miał miejsce w styczniu tego roku. Najpierw Ty i Twój
      wspołmałżonek zostaniecie zarejestrowani, potem wypełnicie kilka ankiet. Pytania dotycza sposobu
      zycia pojmowania różnych spraw w domu - odczuwania itp. potem nastepuje wstepna rozmowa. W
      naszym wypadku był to psychoterapeuta, którego widzieliśmy i który z nami rozmawiał. Oprócz niego
      W sesji uczestniczyły jeszcze dwie osoby - kobiety, były osobami wspomagającymi, siedzacymi za
      weneckim lustrem. Porozumiewały sie z terapeuta prowadzacym za pomoca telefonu.
      Ich zadaniem jest obserwacja reakcji na zadawaane pytania i wyłapywaniem takich
      niuansów. które wymagaja dopowiedzenia, wszelkich niejasności. Psychoterapeuta zapoznał sie z
      naszymi ankietami, poczym zaczał zadawać pytania typu - co ta terapia ma wam dać, w czym pomóc,
      czego po niej oczekujecie itd. Kolejne pytania dotycza zarysowania ogólnej sytuacji i problemów,
      narazie bez wdawania sie w szczegoły. Cała sesja była nagrywana na wideo. Po terapi oglada sie
      takie sesjeje ponownie. Chociaż w naszym wypadku wyraziliśmy takze zgode pisemna na
      możliweość wykorzystania naszych sesji do nauki dla studentów, czyli w tzw. celach naukowych. Po
      tym pierwszym spotkaniu, psychoterapeuta powinien zapytać Was czy chcecie uczestniczyć w
      dalszych essjach i czy widzicie w tym sens. Jesli tak tpo umawiacie sie już na terapie z tym
      konktretnym terapeuta który was poprowadzi. I tak sie zaczynają regolarne spotkania np raz w
      miesiacu. W naszym wypadku ja sie nie zgodziłam na kontynuacje terapii uzasadniając decyzje tym
      że to mąz mnie do tego nnakłanił a ja sama tego niechce. Trafilam na nią ponownie dwa miesiące
      później już z własnej woli, były to juz spotkania tzw. indywidualne, w obecności dwojga
      psychoterapeutów. Generalnie terapia polega na rozmowie - nazwałabym ja " moderowana".
      Prowadzi ja jeden z terapeutów. Pytania dotycza waszego odczuwania. Przy czym zadawane są
      każdemu z was "osobno". Mówicie nie do siebie tylko do terapeuty, nie patrzycie na siebie - to
      pozwala sie otworzyć, ponieważ generalnie przestajecie obawiac sie reakcji wspólpartnera. Byliśmuy
      na 4 takich spotkaniach i bardzo nam pomogły. Oczywiście była to zasługa profesjonalistów na jakich
      trafiliśmy ale była to także zasługa tego ze wreszcie zaczeliśmy słuchać a nie tylko nadawać "swoje". I
      jeszce jedno - zadna terapia sama w sobie nie załatwi za was sprawy powrotu do siebie. Czesto takie
      terapie prowadza np do tego ze małżonkowie potrafia sie w końcu dogadać co do tego ze niech być
      razem. Polecam Ci bardzo tego typu rozwiazanie jeśli macie klopoty ale zanim podejmiesz działania,
      zrób wywiad co do najlepszego ośrodka. Nie wyobrażasz sobie ile osób korzysta z takiej pomocy. W
      moim mieście kolejka oczekujacych to ..... pól roku. Prawda jest taka ze oni mają nauczyć was
      porozumiewania sie i rozwiazywania waszych problemów. A zapewniam Cie ze nie jest to łatwe....
      Zycze powodzenia i jeślito tylko bedzie możliwwe - skorzystaj z fachowej pomocy i nie przejmuj sie
      opiniami typu - psychiatrzy istnieja po to zeby wyłudzać pieniadze. Pewnie ze czasem ma sie do
      czynienia z nieodpowiedzialnymi lub niedouczonymi typami co to tylko pogarszaja sytuacje. Nikt nie
      szuka psychiatry jeśli sam sobie radzi. W moim przypadku szkoda ze nie obudziłam sie wcześniej.
      Terapia trwa tak długao jak jest wam to potrzebne- nam wystarczyły 4 spotkania, inni chodza rok.
      Pozdrawiam, i życze owocnej terapii.
      • miriah Re: Terapia małżeńska 28.06.02, 13:13
        Jak rany Julek, uczę się psychoterapii, sama chodzę bo jako przyszły terapeuta
        mam to w wymaganiach, ale pierwsze słyszę o weneckich lustrach i podwójnych
        terapeutach. Gdzie to jest w jakim miescie w jakim zakładzie prywatnym czy
        państwowym, napisz paprotka?
        • Gość: 46-latek Re: Terapia małżeńska IP: *.man.polbox.pl 05.07.02, 20:36
          Pewnie sa rozne szkoly malzenskiej psychoterapii. Ja z zona chodze na cos
          takiego od ponad pol roku - i w naszym wypadku sa to po prostu zwykle rozmowy.
          Czy pomagaja? Na pewno tak, ale w jakim stopniu - nie wiem, bo to nie jedyny
          czynnik, wplywajacy na moje z zona relacje.
          A o weneckich lustrach tez slyszalem...
        • Gość: Melba Re: Terapia małżeńska IP: *.chello.pl 06.07.02, 17:48
          Bardzo szeroko stosowane w terapii rodzinnej, polecam zajrzenie do terapii
          systemowej i Virginii Satir.
    • rozdarta mediacje 06.07.02, 22:45
      hej,

      ja bralam udzial w mediacjach rodzinnych z moim narzeczonym. mediator pomagal nam
      podjac decyzje co do naszej przyszlosci. nie jest to terapia, ale proces
      podejmowania decyzji z neutralna osoba trzecia, ktora pomaga zneutralizowac
      konflikt i komunikowac miedzy soba.

      polecam w przypadkach kiedy musicie podjac decyzje, np. kiedy i dokad sie
      przeprowadzic, jak podzielic majatek, co zrobic z dziecmi po rozwodzie itp.
      mediacje pomagaja okreslic wlasne potrzeby i znalezc rozwiazania akceptowalne
      przez obie strony. ale jesli chcecie mowic o tym czy byc ze soba czy nie -
      potrzebny jest terapeuta.

      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka