29.04.05, 20:23
Porzucił mnie bez słowa, nagle.Odłozył na bok jak zużytą zabawkę.Nagle
spotkałam go z inną. To był szok, bo mało być tak pięknie, wspólne plany na
teraz i na dłużej.To było rok temu. Przemodliłąm i przepłakałam ten rok- by
zapomnieć. Nie umiem.Dziś( mimo że prawie wcale się nie widujemy)zobaczyłąm
go z nią pod rękę na ulicy.Dobrze ,że mnie nie widzieli. Musiałąm usiąść na
ławce z wrażenia. To tak jakby uderzonym byż w sam środek. Ból po roku jest
taki sam jak na początku. Jestem brzydka, porzucona, odtrącona, nic nie warta.
I momo tego jak postąpił ze mną ja nadal go kocham.
Obserwuj wątek
    • witch-witch Re: Porzucona 29.04.05, 21:00
      To nie wesoło, że to trwa tak długo i ty nie potrafisz wyjść jeszcze z tego.
      pomyśl czy on jest wart tak długiego rozpamietywania? Watpie w przeciwnym
      razie nie rozstalibyście się. Pomyśl, ze każdy koniec jest początkiem czegoś
      nowego. Piszesz,że jesteś brzydka. Ale nie ma brzydkich kobiet są tylko takie,
      ktore o sobie zapominają. Idzie wiosna może zmienic kolor włosów, nowe ubranko
      jakiś ciekawy kurs, pływalnia. Żaden mężczyzna na świecie nie jest wart aby
      płakać przez niego. A czy tamci są szczęśliwi. Może są ale jakie to ma znaczeie
      dla ciebie. myśl o sobie.
      • oollaa3 Re: Porzucona 01.05.05, 16:59
        Boję się co będzie dalej. Nie umiem spojrzeć na żadnego mężczyznę, wywołują we
        mnie niechęć do jakichkolwiek kontaktów. Jest 2 meżczyzn w moim życiu, którym
        chyba zależy na mnie. Są dla mnie tylko kolegami, próbowałam inaczej na nich
        spojrzeć, nie umiem. A kiln klinem nie chcę, bo nie mam zamiaru nikomu
        przykrości robić. Nie umiem się zakochać. Nie jestem już młodą dziewczyną, czas
        myśleć o życiu poważne. Tamten po wielu poprzednich znajomości- był tym na
        poważnie. Tyle czasu minęło, a ja stoję w miejscu. Zapełniam czas jak mogę,
        haruję nawet w weekendy, biegam na kurs, na aerobik, żeby tylko nie myśleć. I
        czuję się jak za szybą. Wypalona. To straszne przegrać, być odtrąconą, już
        niechcianą. Więc czuję się jak taka mysz, szara, bura, ona jest lepsza,
        piekniejsza, ciekawsza. Przecież nie będę zmieniać fryzur, kolorów włosów,
        ciuchów bo to nie pomoże.
        • witch-witch Re: Porzucona 01.05.05, 17:14
          Chyba nie umiem ci pomóc jak jedynie głęboko współczuję. Jednak tak długi
          smutek po rozstaniu ma ogromny wpływ na twoje samopoczucie. Na twoim miejscu
          szukałabym pomocy u psychologa. Może jest cos w twoim dzieciństwie co zawazyło
          na tym,że rozstania nabieraja takich czarnych kolorów? Może masz lekką
          depresję, na którą dobre są lekarstwa? Nie wiem co mam ci radzić, jak tylko
          jedynie szczęścia i dobrego zdrowia, nie martw się, radość do ciebie wróci.

          • oollaa3 Re: Porzucona 02.05.05, 11:25
            Wiem, że sama muszę sobie z tym poradzić. Boję się tylko tych chwil, że mogę
            ich spotkać- teraz już twarzą w twarz. Mieszkamy w sumie niedaleko. Do tej pory
            jakoś nie było okazji, ale nie mogę przecież kanałami chodzić.
    • nom73 Re: Porzucona 29.04.05, 22:29
      oollaa3 napisała:

      > taki sam jak na początku. Jestem brzydka, porzucona, odtrącona, nic nie warta.
      > I momo tego jak postąpił ze mną ja nadal go kocham.

      Według mnie to nie jest miłość a uzależnienie, obsesyjne uzależnienie od
      drugiej osoby. A jak z tym sobie poradzić? Jak z każdym uzależnieniem nie jest
      łatwo, ale trzeba próbować, bo to do niczego dobrego nie prowadzi.
    • alicja-ciekawska Re: Porzucona 29.04.05, 22:50
      oollaa3 napisała:

      > Porzucił mnie bez słowa, nagle.
      -trafilas na chama ,ktory odchodzi bez slowa.
      Odłozył na bok jak zużytą zabawkę.Nagle
      > spotkałam go z inną.
      -niedlugo bedzie nastepna.
      To był szok, bo mało być tak pięknie, wspólne plany na
      > teraz i na dłużej.To było rok temu. Przemodliłąm i przepłakałam ten rok- by
      > zapomnieć. Nie umiem.Dziś( mimo że prawie wcale się nie widujemy)zobaczyłąm
      > go z nią pod rękę na ulicy.Dobrze ,że mnie nie widzieli. Musiałąm usiąść na
      > ławce z wrażenia. To tak jakby uderzonym byż w sam środek. Ból po roku jest
      > taki sam jak na początku.

      Jestem brzydka, porzucona, odtrącona, nic nie warta.

      -czemu uwazasz ,ze jesli pozucil Cie Cham jestes nic nie warta.
      -on Ciebie byl nie wart.
      -spotkasz jeszcze takiego,ktory Cie nie zrani.


      > I momo tego jak postąpił ze mną ja nadal go kocham.
      -tak Ci sie tylko wydaje.
    • magda792 Re: Porzucona 01.05.05, 17:12
      jeszcze parę tygodni temu byłam w podobnym stanie, dobre rady nie docierają,
      denerwuja, ale mogę zapewnić że czas jest najlepszym lekiem na to wszystko,
      uśmiechnij się do ludzi, wróć do znajomych, pomaluj się ładnie albo zmień
      fryzurę, rozejrzyj się dookoła bo może jest ktoś kogo nie widzisz, a mógłby ci
      pomóc, trzyamam kciuki i jestem przekonana że to minie:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka