Dodaj do ulubionych

Alkoholizm i ja

02.07.01, 09:24
Wiecie co ostattnie 15 lat mijegozycia piłem o d roku juz nie piję ale mam
straszne problemy ze swoja osobowościa &#62 stra prawde A A ,że najłatwiej
naprawić szkody związane ze zdrowiem i byrem ...najtrudniej uporać się ze soba..
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: Alkoholizm IP: *.abo.wanadoo.fr 02.07.01, 09:46
      Masz racje stokrotnie - najtrudniej uporac sie z soba. Ta sprawa nie musi byc zwiazana z alkoholizmem,
      jezeli moge cie tym pocieszyc to wiedz ze kupa ludzi ma problemy z osobowoscia a nie pije.

      Jako palaczka (parowozowa) rozumiem ze w momencie gdy przestales pic, przestales w pewnym
      sensie interesowac ludzi, ktorzy po kilku miesiacach przyjeli to jako pewnik a ty walczysz codziennie i
      samotnie (mam nadzieje ze z AA....)
      Glowa do gory :-)
      • Gość: Asiunia Re: Alkoholizm IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 30.07.01, 11:41
        Wiem co przezywasz, tzn. mam problemy z alkoholem. Kiedys pilam codziennie
        mialam wtedy 16 lat!!! Pozniej stalo sie cos co pomoglo mi trzezwiec, ale tylko
        na 3 miesiace pozniej znow zaczelam. Teraz nadal pije alkohol, nie chce ale
        uwazam ze nie dam rady, wole aby nikt juz nic nie robil, nie chce nikogo
        zawiesc, boje sie zycia siebie, chce ci pogratulowac tego ze zrobiles tak wazny
        krok uratowales zycie, swoje zycie, teraz czeka cie ejsczez ciezka praca i
        walcz o siebie bo warto choc mi sie nie udalo, dalabym wiele aby zyc jak
        kiedys, jednak dla siebie nie widze juz nadzieji...
    • Gość: inna Re: Alkoholizm i ja IP: 195.117.174.* 02.07.01, 11:12
      Alkoholizm to stan ducha, nie trzeba się upijać, żeby być alkoholikiem, nie
      trezeba nawet regularnie pić. Można być alkoholikiem, który pije jedno piwko na
      tydzień, pod warunkiem, że tego piwka potrzebuje.
      • Gość: rico Re: Alkoholizm i ja IP: 195.136.25.* 02.07.01, 11:59
        Gość portalu: inna napisał(a):

        &#62 Alkoholizm to stan ducha, nie trzeba się upijać, żeby być alkoholikiem, nie
        &#62 trezeba nawet regularnie pić. Można być alkoholikiem, który pije jedno piwko na
        &#62
        &#62 tydzień, pod warunkiem, że tego piwka potrzebuje.

        Ciekawa teoria rodem z rynsztoka. Nie trzeba pić żeby być alkoholikiem. Nic z
        tego nie rozumiem. W takim razie wszyscy jestesmy alkoholikami. Witam w klubie!!!

        • Gość: inna Re: Alkoholizm i ja IP: 195.117.174.* 02.07.01, 13:15
          Gość portalu: rico napisał(a):

          &#62 Gość portalu: inna napisał(a):
          &#62
          &#62 &#62 Alkoholizm to stan ducha, nie trzeba się upijać, żeby być alkoholikiem, ni
          &#62 e
          &#62 &#62 trezeba nawet regularnie pić. Można być alkoholikiem, który pije jedno piw
          &#62 ko na
          &#62 &#62
          &#62 &#62 tydzień, pod warunkiem, że tego piwka potrzebuje.
          &#62
          &#62 Ciekawa teoria rodem z rynsztoka. Nie trzeba pić żeby być alkoholikiem. Nic z
          &#62 tego nie rozumiem. W takim razie wszyscy jestesmy alkoholikami. Witam w klubie!
          &#62 !!
          &#62

          Czytać nie umiesz, rico. Napisane wyraźnie: upijać się, nie pić. Czy ty jak
          pijesz, to zawsze kończy się to upijaniem?
          P.S. Sam jesteś z rynsztoka
          • Gość: Malwina Re: Alkoholizm without me IP: *.abo.wanadoo.fr 02.07.01, 13:29
            Nie przejmuj sie : czasem trafi tu jakis zblakany i chcialby pokazac ze ma zdanie, chcialby sie
            "ustosunkowac" , a ze nie umie( bo zeby myslec trzeba treningu codziennego), wali rynsztokami.
    • Gość: ania Re: Alkoholizm i ja IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 02.07.01, 15:01
      Czy probowales profesjonalnej terapi grupowej. Podobno bez tego nie ma szans na
      zdrowienie. Jest wiele osrodkow w Polsce, ktore sie tym zajmuja. Znam kilka
      osob, ktore poddaly sie takiej terapi i mowia, ze duzo latwiej jest im teraz
      zyc. Sprobuj!
      • dexterwawa Re: Alkoholizm i ja 03.07.01, 08:44
        Tak uczestniczyłemw terapii grupowej na Solcu. Jestem w 100% pewny że dzieki
        tej terapii nie piję juz rok a dzięki AA mam zamiar nie pic jeszcze bardzo
        długo. Wykończyły mnie lęki ...Typowe leki jakie pokazują się w zespole
        odstawiennym . Po roku nie picia mimo wszystko raz czy dwa razy w miesiącu
        przychodzą do mnie są lzejjsze ale są ...Ciekawe czy wiecie o co chodzi ...np"
        po roku nie picia budzisz sie rano i czujesz w całym ciele drgania
        przyspieszone bicie serca duszności ...wszytko jest w porządku rodzina . są
        jakies pieniądze ale ty i tak się boisz nie wiadomo czego to mnie strasznie
        rozwala . Zasuwam w tedy na mitting AA słucham tych madrych ludzi którzy nie
        pijja juz powiedzmy 8 lat i podziwiam ich .Przeraz mnie tylko to że oni wszyscy
        są zakochani w bogu w jezusie chrystusie do mnie to jeszcze nie dociera nie ma
        we mnie siły wyższej jak kolwiek ja pojmujemy. Jestem jak by wypłukany z uczuc .
        Ale cóz życie trzeba jakos przezyć .
        • Gość: Majka Re: Alkoholizm i ja IP: *.abo.wanadoo.fr 03.07.01, 09:21
          Widzisz, nigdy nie pilam (kilka slawetnych ekscesow z czasow studenckich...) i nie bede pila ( z
          powodu traumy rodzinnej, kazdy ma mola co go gryzie :) ale moge cie zapewnic ze znakomicie wiem
          co to jest taki napad leku, niepokoju, trzesiaczki bez widocznego powodu. Ostatnio musialam zatrzymac
          samochod na poboczu i zadzwonic do kolegi o pomoc : biale plamy, brak rownowagi, trzesiaczka, serce
          jak ptak przerazony, niemoznosc oddychania. Zadna choroba fizjologiczna mnie nie gryzie, nie mam
          specjalnych powodow, szoku (ochraniam sie przed), ewenementow stresujacych (moze tu pies
          pogrzebany ? ze nie mam ZADNYCH ewenementow w zyciu ?) - wydaje mi sie ze place za
          przeszlosc, ze organizm odreagowuje. Twoj na pewno tez.
          Musi przejsc, wierze ze przejdzie, trzymaj sie cieplo.
          • dexterwawa Re: Alkoholizm i ja 03.07.01, 09:50
            dzięki M
        • Gość: ania Re: Alkoholizm i ja IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 03.07.01, 10:28
          Moj chlopak, ktory wlasnie jest w trakcie terapi tez zaczal miec podobne objawy. W czasie ostatniego
          weekendu byl kompletnie "rozwalony" i nie do zniesienia. Wrzeszczal ze to wrzystko przez terapie, ze
          prezemnie i ze chyba przerwie terapie bo wyladuje na oddziale psychiatrycznym. Po rozmowie z
          kumplem, ktory tez jest uzalezniony (trzezwy od roku) jakos mu przeszlo. Mam wielu znajomych z
          niemalze takimi samymi objawami jak twoje (wiekszosc z nich nie ma nic wspolnego z choroba
          alkoholowa). Ponoc najlepszy na tego typu dolegliwosci jest Xanax (ale mozna sie od niego
          uzaleznic) wiec lepiej uwazac.
          Moze widziales serial Rodzina Soprano na HBO. Jesli nie to polecam ! Mozna sie troche
          zdystansowac do tego typu problemu.
          Powodzenia
          • Gość: dexterwa Re: Alkoholizm i ja IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.07.01, 11:45
            xanax brałem na samym początku ale to nie jest metoda mozna wpaść od nowa w
            inny problem rozmawiałem kiedys z niepijacym od 8 lay alkoholikiem powiedział
            mi ,że z roku na rok jest lepiejj ale nigdy juz nie będzie tak jak w sreniej
            szkole ....zresztą boże tto jest zycie pa
            • Gość: all Re: Alkoholizm i ja IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.01, 23:21
              Rozstać się z alkoholem, to wcale nie jest proste.
              Aby to zrobic trzeba sobie zdzć sprawę co tracisz.
              - a tracisz wiele;
              poczucie mocy, wspomnienia przeszłości, kawałek siebie, może coś jeszcze...
              Rozstać się z alkoholem, to rozstać się z obrazem siebie tworzonm przez te 15
              lat.
              Wizją świata, wizją siebie w tym świecie, poglądami o sobie i innych.
              Takie rozstania bolą. Czasmi lęk przed rozstaniem podsuwa pomysł o przerwaniu
              terapii.
              Ale co potem, jeżeli nie przejdziesz takiego rozstania?
              Nie powrócą czasy szkoły średniej, czy studiów, to nie jest możliwe i chyba nie
              jest celem twojego życia powrót do tych czasów.
              Rozumiem, że chcesz się tak czuć - tak jak kiedyś spokojnie i bezpiecznie.
              Będziesz się tak czuł jak dowiesz się gdzie jest twoja MOC.
              Kiedy zaczniesz z niej korzystać.
              Bez sensu są pytania; Dlaczego tak się czuję?
              Sens ma pytanie: Co robić, aby poczuć się dobrze?
              Bez terapii jest raczej mało prawdopodobne samemu sobie poradzić z rozstaniem.
              Nie pić - To nie robić czegoś, co było sensem życia przez ostatnie 15 lat.
              Nie pić to doświadczyć pustki jakia pozostaje po odstawionym alkoholu,
              kolegach, sposobie życia.
              Coś z tą pustka trzeba zrobić. Trzeba zacząć żyć. Żyć "do przodu" bez oglądania
              się na "szkołę średnią", bez liczenia lat abstynencji.
              Życzę powodzenia!
              Przepraszam za mentorski ton, ale kilka lat nie piję i kilka lat żyję na nowo i
              To tak z życzliwości.
              • Gość: gadula Re: Alkoholizm i ja IP: *.ym1.on.wave.home.com 04.07.01, 23:49
                bardzo trafne i interesujace spostrzeżenia.
                jeżeli nie masz nic przeciwko temu to bym cię poprosił o porównanie
                starej wizji świata, siebie w tym świecie, poglądami o sobie i innych
                z nowa wersja. (z grubsza)
                mysle, ze to by pomoglo wielu w zrozumieniu natury alkoholizmu.
                • Gość: all Re: Alkoholizm i ja IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.01, 23:29
                  Na początku swej drogi z alkoholem doświadcza się odkrycia, że za pomoca tego
                  srodka niemiłe uczucia można zmienić na przyjemne. Co więcejodkrywa się
                  przyjemnośc płynącą ze zmniejszenia napięcia - tego wspaniałego wyluzowania się.
                  Mieć moc zmieniania nastroju, to dar boski. Daje poczucie panowania nad sobą i
                  wyższości nad innymi, którzy tego nie potrafią doswiadczyć i wykorzystać.
                  Poczucie mocy zwiększa się wraz z ilością wypijanego alkoholu. "Mam silną
                  głowę - panuje nad sobąm i nad wypijanym trunkiem" i tak wpada się w pułapkę.
                  Im większe poczucie kontroli i mocy u pijącego, tym więcej informacji przynosi
                  doświadczana rzeczywistość swiadczących właśnie o utracie kontroli.
                  Jak to pogodzić?
                  Najprościej nie słuchać informacji "złych", które przynosza wiedzę nieporządaną
                  a zbierać te "dobre".
                  Biedak tłumaczy sobie jakoś kolejne stratyjakie niesie kolejny dzień picia.
                  Jego umysł pracuje jak je wytłumaczyć - przecież to przypadek.
                  Biedak robi wszystko, żeby udowodnić sobie i innym, że panuje nad sytuacją.
                  Żmudnie zbiera argumenty, że nie jest z nim aż tak źle, że są gorsi.
                  Jednocześnie izoluje się od tych co mówią inaczej. I tak buduje swój pijany
                  świat.
                  Buduje obraz siebie wizje ról jakie pełni, wizje świata. Oparte są one jednak
                  nie na doświadczeniu a na CHCENIU. Np. "Jestem dobrym ojcem" w ustach
                  alkoholika nie oznacza świadomości roli ojca i nie jest poparte konkretnymi
                  świadomymi działaniami. - To "chęć bycia dobrym ojcem" poparta na przykład
                  wrażeniami z radosnej reakcji dziecka na widok powrotu do domu "zgubionego" na
                  kilka dni tatusia.
                  Pułapka ma podwójne dno.
                  Uczucia, którymi manipulował pijąc i uzyskującsatysfakcję z ich poprawiania i
                  zmieniania przestały pełnić swoją rolę.
                  Normalnie, uczucia pozwalaja "orientować" się w świecie. U alkoholika przestały
                  jednak pełnić swoją rolę.
                  Alkoholik pije aby CZUC SIĘ DOBRZE. Panicznie boi CZUC SIĘ ŹLE. Pije aby nie
                  czuć się źle.

                  Nagle przestaje pić. - Bo, na ogół coś się wydarzyło, coś co zawaliło pijany
                  konstrukt.
                  I co?
                  Dalej nie wie kim jest. Poczucie wartości buduje na CZUCIU SIĘ dobrze lub źle,
                  ważnym lub mało ważnym.
                  Role jakie pełni opierają się dalej na CHCENIU.
                  Panicznie boi się CIERPIENIA, bo nie umie cierpieć.
                  A cierpienie niesie wstyd i poczucie winy i wspomnienie straconych lat, okazji.
                  To tak w skrócie.
                  • Gość: gadula dzieki - to chyba za malo IP: *.ym1.on.wave.home.com 06.07.01, 01:24
                    mógłbym słuchać takich jak ty bez końca.
          • Gość: dex Re: Alkoholizm i ja IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.07.01, 11:48
            wiesz jeszcze cos dodoam ja tez zrezygnowalem z terapii po roku tylko dlatego
            że jak sie zbliżał termin pracy do p rzeczytania kompletni emnie to rozwalało
            nerwy niepokój teraz wydaje mi się że jest lepiej ale koniecznościa sa mityngi
            aaa pozderowieni adla chłopaka
            • Gość: ania Re: Alkoholizm i ja IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 03.07.01, 12:28
              dziekuje, pozdrowie go :-)
              • Gość: mycha Re: Alkoholizm i ja IP: 10.3.1.* / *.acn.pl 05.07.01, 22:55
                slyszeliscie cos moze o DDA ?
                • Gość: all Re: Alkoholizm i ja IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.01, 23:32
                  dużo słyszałem. Co chcesz wiedzieć?
                  • Gość: mycha Re: Alkoholizm i ja IP: 10.3.1.* / *.acn.pl 06.07.01, 10:06
                    wszystko
                    • Gość: all Re: DDA IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.01, 12:35
                      Dorosłe dzieci alkoholików lub Dorosłe dzieci z rodzin dysfukcyjnych.
                      Straszne dzieciństwo - niełatwe życie.
                      U osób dorosłych żyjących z alkoholikiem dostrzegają psychiatrzy zaburzenia
                      zachowania związane z długotrwałym przebywaniem w stresie zwane często
                      współuzależnieniem.
                      - a co dopiero dziecko.
                      Dorosły ma możliwość wyboru - dziecko nie. Dziecko jest "skazane" na tatusie
                      czy mamusie. Nie tylko na przebywanie z nimi ale na miłość do nich.
                      Skazani na miłość do kogoś kto miłość odrzuca cierpią w dorosłym życiu.
                      Bo skąd wiemy JAK KOCHAĆ? Tego nie nauczy się w szkole czy po szkole.
                      O tym jak kochać dowiadujemy się od najbliższych doświadczając ich zachowań,
                      Uczymy się gestów, dowiadujemy się co one oznaczaja. Poznajemy cały świat
                      znaków - język porozumiewania się w świecie uczuć.
                      Jak można sie tego nauczyć, kiedy dziecko doświadcza sprzecznych informacji?
                      Kiedy znaki miłość przeplataja gesty odrzucenia?
                      Od rodziców uczymy się JAK BYĆ kobietą czy mężczyzną?
                      Jak być to znaczy; Jak się zachowywać, jak wyrażać uczucia, co cenić i
                      szanowac? Otrzymuje do rodziców klucz do świata wartości. Ich klucz - i w swój
                      dorosły świat wchodzi przez ich drzwi.
                      Jak być to znaczy - co kobieta czy mężczyzna robić powinien aby swoją rolę
                      pełnić.
                      Dziecko uczy się doświadczając wzajemnych relacji swoich rodziców.
                      Czego może się dowiedzieć np. o tym jak być kobietą obserwując matkę z
                      niepokojem oczekująca ojca i kontrolującą jego stan na wejści? Pozostanie
                      zapis, że być kobietą to być w ciągłym niepokoju i kontrolować.
                      A zachowania ojca - można snuć tu długie opowieści
                      Ktoś może powiedzieć - to nie prawda w przyszłości skoryguje swoje
                      doświadczenie.
                      Doświadczenie można skorygować na tym poziomie na jakim jest zapisane.
                      Dziecko doświadcza i poznaje świat emocjonalnie. Ono doświadcza napięcia,
                      niepokoju, lęku - nie werbalizuje - czuje.
                      Od rodziców też uczy się dziecko JAK BYĆ Z KIMŚ.
                      Nie chodzi tu o kontakt werbalny ale na emocjonalnym byciu razem.
                      Czy można nauczyć się tego od rodziców tłumiących uczucia, oszukujących
                      uczuciowo?
                      Dziecko staje się dorosłe zdobywa wiedzę o świecie, ludziach. Dojrzewa
                      umysłowo, fizycznie, psychicznie. Zaczyna życ z wśród innych i z innymi ale nie
                      mając odpowiedzi na powyższe pytania jest mu stasznie strasznie trudno.
                      Szczególnie, że życie z pijącym dorosłym upośledzoło całą sferę uczuciowa.
                      Jak kochać? Jak być? Jak być z kimś? To pytania, które powracają z
                      doświadczeniem lęku, zawodu, odrzucenia.
                      DDA zastanawia się czy umie kochać, bo z lęku przed odrzuceniem nie potrafi
                      przłamać niewidzialnej bariery, która kiedyś zbudowało by nie doświadczac
                      ciągłego zawodu.
                      DDA nauczyło się wiązć miłość z cierpieniem i cierpi aby kochac bo nie potrafi
                      kochać radośnie.
                      DDA nie wyobraża sobie, że można byc kochanym, kocha się przecież za coś, i
                      przez dorosłe życie stara się "kupić" miłość.
                      DDA wybiera partnera "z problemami" bo wie jak z takim się postępuje i może się
                      sprawdzic w tym kontakcie bo bycie z kimś to "zadanie" i "sprawdzanie się".
                      DDA woła, że "nie czuje" miłości partnera, że "nie czuje" swojej miłośći.
                      DDA towarzyszy lęk, bo jest to uczucie z dzieciństwa. (często wyparte w
                      podświadomość)
                      DDA MUSI kontrolować siebie, partnera chociaż męcz go to.
                      DDA szuka dowodów miłości "sprawdza" czy partner go kocha.
                      I tak jest to bywa.
                      • Gość: mycha Re: DDA IP: 10.3.1.* / *.acn.pl 07.07.01, 23:07
                        Serdeczne dzieki bo w skrocie pokazales mi istote problemu.
                        Pozdrawiam.
                      • Gość: SA Re: DDA IP: *.pp.rzeszow.pl 09.07.01, 09:54
                        no dobrze, ale czy warto chodzic na grupy DDA ? czy mozna sie tego wszystkiego
                        tam nauczyc ? jestem ksiazkowym przykladem w/w cech, w dodatku z potezna
                        depresja, jaki jest sposob postepowania w takim wypadku ?
                        • Gość: Malwina Re: DDA IP: *.abo.wanadoo.fr 09.07.01, 10:08
                          Wazne :

                          wyjasnijcie mi prosze co to te grupy DDA i gdzie to dziala ? Przy AA ? W kazdym kraju ?
                          • Gość: mycha Re: DDA IP: 10.3.1.* / *.acn.pl 09.07.01, 14:22
                            DDA to inaczej Dorosle Dzieci Alkoholikow - czy dziala taka grupa w calym
                            kraju tego nie wiem - trzeba zapytac w AA

                            Powinno to byc bo niestety alkoholizm w rodzinie wyciska pietno w psychice
                            dziecka - czesto dorosle dzieci nie potrafia sie odnalezc. Nasza podswiadomosc
                            zawsze kiedys wychodzi .... tak jak z oliwa - zawsze wyplywa na wierzch.
                            Powodzenia.
                          • Gość: all Re: Do Malwiny i SA IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 17:55
                            DDA to skrót od nazwy syndromu jaki obserwuje się u dorosłych pochodzących z
                            rodzin alkoholowych.
                            Aby poradzić sobie z objawami syndromu dobrze jest przejść profesjonalną
                            terapię. Terapie taką prowadzą większe placówki leczenia uzależnień.
                            Warto.
                            Jeszcze słowo o terapii;
                            Piszesz, że chciałabyś się nauczyć.
                            Terapia nie daje wiedzy. Terapia ma odblokować czucie. Dziecko pijących
                            rodziców z jednej strony kocha rodziców z drugiej doświadcza rozczarowań i
                            cierpienia. Aby jakoś w tej sytuacji żyć musi "zamrozić uczucia", nauczyć się
                            nie czuć, unikać wszelkich uczuć, (bo np. odebranie radości jest też
                            cierpieniem, wiec lepiej oduczyć się cieszyć).
                            Terapia ma "odmrozić serce". Jest trudna bo wymaga powrotu do dzieciństwa,
                            odnalezienia tam siebie zagubionej i samotnej.
                            AA, Alanon-czyli grupy dzieci alkoholików, aktywnie pijących, Alatin - grupy
                            dzieci alkoholików aktywnie pijących sa GRUPAMI WSPARCIA.
                            Grupa wsparcia tworzą osoby, które "mają problem" np. są uzależnieni, mają
                            uzależnionych rodziców itp. Nie mogą sytuacji zmienić (lub nie chcą - np
                            rozwieść się)więc wspierają się aby jakoś żyć.
                            Myślę, że warto postawić sobie cel - ZMIENIE SWOJE ZYCIE, COŚ W ZYCIU ZMIENIĘ.
                            Można to zrobić "rozstając się" z dzieciństwem.
                            Uczestniczenie wyłącznie w grupie wsparcia - nie polecam. To jest takie
                            tkwienie w problemie i użalanie się. Pomaga ale tylko w tym sensie aby nie czuć
                            bólu.
                            Szczególnie przestrzegam, przed uczestniczeniem w terapii organizowaniej przez
                            AA, czy grupach organizowanych przez AA.
                            Wziął sie niewiem skąd taki "trend" wśród alkoholików, że jak tylko przestaną
                            pić to zabierają się do leczenia żon i dzieci.
                            Żony, partnerki i dzieci to alkoholicy powinni przepraszać a nie leczyć.
                            Widać jednak lepej byc lekarzem...
                            Radzę korzystać z profesjonalnej terapii.
                            Powodzenia. Pozdrawiam
                            • Gość: Malwina Re: DDA IP: *.abo.wanadoo.fr 11.07.01, 09:37
                              Nie bardzo zrozumialam dlaczego nie kontaktowac AAA przy AA ? Od trzech lat chodze do prywatnego
                              psy i wydaje mi sie ze czas wdepnac w "bagno" (prywatny psy jest luksusem pod kazdym wzgledem).
                              Szczerze mowiac mysle ze czas nazwac problem po imieniu, tym bardziej ze spedzilam cale
                              dotychczasowe zycie na negacji problemu, gorzej - on nie istnial !
                              Zaledwie dwa lata temu po raz pierwszy w zyciu odwazylam sie sobie na glos powiedziec ze ...moj
                              rodzic jest (byl) alkoholikiem !
                              I od momentu gdy to sformulowalam stalo sie obsesja ! musze z tego wyjsc ! Wiec juz sie
                              poinformowalam - istnieje u mnie sekcja DDA i jutro (czwartek) pojde na pierwsze spotkanie. Co z tego
                              wyniknie...? nie wiem. Opisze wam wrazenia. Po latach ukrywania prawdy przed ludzmi i SAMA
                              SOBA , mam potrzebe mowienia o tym (i cholera, trzeba do tego odwagi !)
                              Jestem bardzo bardzo polamana, popekana i trzeba mosty przerzucic przez te przepascie w osobowosci
                              bo jak nie to ........

                              Jezeli powyzsze daje do myslenia alkoholikom z dziecmi, bede niezwykle usatysfakcjonowana ....
                              • Gość: all Re: Do Malwiny IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.01, 23:07
                                Bardzo daje do myślenia - Malwino. Jestem alkoholikiem, który ma dzieci i coraz
                                wyraźniej widzę to co im zrobiłem wtedy kiedy piłem. Piłem kiedy dzieci moje
                                były bardzo małe i wydawało mi się, że nie rozumieją tego. Nie piję już wiele
                                lat i dziś rozumiem, że tak nie jest. Odebrałemdzieciom dzieciństwo nie dałem
                                tego co powinienem i zostawiło to trwały ślad. Syn jest już prawie dorosły ale
                                gdy zaczynam rozmawiać o jego dzieciństwie widzę w oczach taki błysk obawy-Czy
                                można o tym mówić. Czy mnie tym nie urazi, kiedy powie -Pamiętasz tato, jak
                                wtedy piłeś i wcale mnie nie zauważałeś. Jak musiałem moemu łodszemu bratu
                                tłumaczyć, że tata nie ma czasu, bo przyszli do niego koledzy...
                                Myślałem, że moja abstynencja iczas uleczą rany. Dziś wiem, że nie. Moi synowie
                                będa sami musili spotkać się z przeszłością. Ja mogę im pomóc ale tylko w
                                nieznaczny sposób. Wiem, że część życia minie zanim wyleczą rany jakie zadał im
                                pijący ojciec. Mnie to też boli... I strasznie ciężko mi przyznać się do tego.
                                Latwiej jest pisać o swojej abstynencji własnej przemianie, osiągnięciach.
                                Znajduje się łatwo słuchaczy, szczególnie wśród osób, których życie
                                doświadczyło pijącym ojcemczy partnerem. Można błyszczec opowiadając swoją
                                historię pt "Jak stałem się dobrym człowiekiem".
                                Bardzo poruszyło mnie to co Malwino napisałeś. Chciałbym Ci, życzyć abyś
                                poczuła się wolna i potrafiła cieszyć się życiem i czuć życie.
                                To co pisałem o AA i terapii DDA prowadzonej przez alkoholików to polska
                                specyfika. Brak regulacji prawnych powoduje, że ostatnimi czasy często można
                                spotkac w klubach AA domorosłych terapeutów alkoholików, którzy szukają
                                słuchaczy do podzielenia się z nimi swoją historią. Najczęściej znajdują ich
                                wśród osób, którzy marzą o tym aby ich ojciec przestał pić. Uczestnicy tej niby
                                terapii zyskują przekonanie, że można jakos wpłynąc na ojca, skoro pan który
                                się z nimi spotyka nie pije.
                                Taka terapia pomaga tylko "terapeucie" bo słyszy on głosy podziwu. Ale jeszcze
                                raz powtórze to tylko w Polsce i to w niektórych regionach.
                                Jeszcze raz pozdrawiam. Napisz jak Ci było.
                                • Gość: mycha Re: Do All IP: *.pl 15.07.01, 22:01
                                  Ty przynajmniej masz swiadomosc ze kogos skrzywdziles swoim postepowaniem , a
                                  moj ojciec dalej uwaza ze wszystko jest ok. i nawet gdybym mu to jeszcze raz
                                  powiedziala mialby to gleboko w d.... i wg. niego wszystko jest w porzadku

                                  ciekawa jestem jak mozna uwolnic sie psychicznie od takiego dupka (sorry za
                                  wyrazenie)
                                  • allex Re: Do All 16.07.01, 06:45
                                    Co to znaczy uwolnić się psychicznie?
                                    Świat pijaka opiera się na pijanej logice. I to co powiesz a co do tej logiki
                                    nie przystaje będzie ignorowane. Alkoholik zbiera informacje, które mają
                                    potwierdzic jego najbardziej absurdalne racje. (np. że powinnaś być mu
                                    wdzięczna za wykształcenie, wychowanie, osobisty sukces, że całe życie
                                    poświęcił dla siebie, że dalej on dla Ciebie serce na dłoni a Ty...)Przy okazji
                                    może nawet przekonał Ciebie do prawdziwaści niektórych stwierdzeń....
                                    Więc co to jest uwolnić się?
                                    Świadomość wyrządzonej krzywdy to żadna pociecha. Im większ świadomość tym
                                    większe poczucie winy. Fakt, że ojciec żałuje tego co zrobił może czasami pomóc
                                    dzieciom.
                                    Czego Ty oczekujesz od ojca? Jakiego zachowania? Jak ono wpłynęłoby na twoje
                                    życie?
                                    • allex Re: Do mycha 16.07.01, 06:51
                                      To wyżej było do mychy ale kliknęło mi sie.
                                    • Gość: mycha Re: Do All IP: *.pl 16.07.01, 10:11
                                      czego oczekuje ? glupiego : przepraszam

                                      a co wdziecznosci za wyksztalcenie za to ze zyje itp itd to uwazam ze za
                                      nic nie musze mu dziekowac - do wszystkiego doszlam sama (wbrew jego slowom
                                      ktore ranily jak sztylety) i za nic nie musze byc wdzieczna - to chore ze on
                                      oczekuje ode mnie wdziecznosci za cos czego mi nie dal a wrecz przeciwnie
                                      utrudnial jak mogl.
                                      • Gość: all Re: Do mycha IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.01, 19:29
                                        Nie doczekasz się. Chyba, ze coś się stanie, jakiś cud. Ale po co czekać na
                                        cud.Trzeba się z tym pogodzić.
                                        Poczucie skrzywdzenia jest jak fala, która napływa i cofa się. Poczucie krzywdy
                                        nie pozwala przeżyć szczęścia. Nie pozwala się cieszyć. To jest tak -
                                        Osiągnęłem sukces, wbrew Tobie, wbrew przeszkodom jakie mi stawiałeś - patrz.
                                        Ale On nie patrzy, co więcej, mówi to ja to mój sukces ty mnie to zawdzięczasz.
                                        Znasz pewnie to.
                                        Potem żal trzyma. Czasami w chwili szczęścia pojawia się muśl. Choć zobacz. I
                                        chwila szczęścia przestaje nią być. Mażymy o chwili kiedy przyjdzie powie -
                                        cieszę się, że jesteś, kochana córeczko. Przepraszam Cie. Ale on nie przychodzi
                                        i kombinujemy co zrobić aby przyszedł. I nie nasze życie staje się
                                        najważniejsze ale On itd. Jutro napiszę więcej dziś muszę spadac
                                        Pozdrawiam
                                        • Gość: mycha Re: Do All IP: *.pl 17.07.01, 20:34
                                          masz racje ..... 100%
                                          tylko co teraz ? przeciez nie moge unikac kontaktow - jak mam sie zachowywac ?
                                          ta "piekna maska" jest wszystko ok. wkurza mnie

                                          co powinnam zrobic i jak z nim rozmawiac ? Moze tu chodzi o kwestie
                                          przebaczenia ? Nie wiem jak sie do tego zabrac .
                                          Pozdrawiam
                                • Gość: Malwina Re: do all IP: *.abo.wanadoo.fr 25.07.01, 13:41
                                  To prawda, ze bylam dojrzala jak gruszka klaps ale dzieki tobie dowiedzialam sie o istnieniu al alanon i
                                  chodze teraz na spotkania -nieslychanie mi to pomaga ! nie moge doczekac sie kazdego czwartku !
                                  Nawet i to bez zadnej premedytacji zrobilam postepy w relacjach z rodzicem, POWIEDZIALAM slowo
                                  ktorego NIE MOZNA bylo powiedziec w rodzinie przez lata. Spokojnie. Neutralnie. I nie bylo na przeciw
                                  ani dramatow ani awantur, ani zaprzeczania, ani krzyku. Wydaje mi sie ze jestem na dobrej drodze.
                                  Dziekuje.
                                  • Gość: allex Re: do all IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.01, 01:54
                                    Nawet nie wiesz jak się cieszę.
                                    Trzymaj się Malwinko
    • Gość: dexterwa Siła wyższa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.07.01, 21:29
      Byłem na mitingu w sobotę i niedzielę wiecie co mnie przeraża chodzęe już tam
      rok i nie mogę odnaleść siły wyższej. Nie widzę boga i nie czuję że go
      potrzebuję .Smutne i przerażające
      • allex Re: Siła wyższa 16.07.01, 06:30
        Dlaczego jest to dla Ciebie "smutne i przerażające"?
        Co cię przeraża?
        Jakbyś miał tą Siłe wyższą doświadczać?
        Po co Ci ona?
        • Gość: dexterwa Re: Siła wyższa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.01, 21:37
          Wiecie co ja o tej sile wyższej tak mówię bo dowiedziłąem się ostatnio i chyba
          też poamłu tak cżuje .Żeby wytrzeźwieć nie wystarczy przestac pić.I ja się tym
          zgadzam chociaż w kościele mogę wytrzymać maximum 10 minut a potem musze wyjść
          to czuję że potrzebuję tej siły żeby pomigła mi nie sięgnąc już nigdy po alkohol
          Sport , sex, doznania z inną kobietą chociaż jestem żonaty to mi pomaga to jest
          jak substytut alkoholu emocji które on mi dawał przez 15 lat . Nawet ni emam
          wyżutów sumienie . Chore co?
      • Gość: Malwina Re: Siła wyższa IP: *.abo.wanadoo.fr 16.07.01, 08:49
        No wiec bylam na pierwszym seansie DDA i po pieciu minutach interweniowalam z niepokojem mowiac
        ze jezeli program opiera sie na wiarze to ja jestem w beznadziejnej sytuacji, bo niewierzaca. I
        poinformowano mnie ze opiera sie na koncepcji sily wyzszej, ktorej szukac i czerpac w sobie, cala kupa
        ateistow na tym zebraniu byla i DDA nie jest zwiazane z zadna religia ani partia. BD.
        Wniosek : nie upraszczac, a mobilizowac sily ktore mamy lecz sa one pogrzebane pod
        masa negatywow i traumy. To sie trzyma kupy. A atmosfera przyjacielskiego zrozumienia jest
        fantastyczna...
        • Gość: all Re: Siła wyższa IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.01, 17:35
          Dajej nie rozumiem jak się ma Siła Wyższa do trzeźwienia. Oczekujesz, że pomoże
          ci nie zdradzać Żony, osiągać emocje jakie dawał Ci alkohol
          Pomoże - co to znaczy, za ciebie zdecyduje, czy masz pić czy nie?
          Co ma być "chore"?
          Nie rozumiem.
          • Gość: Z Re: Siła wyższa IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 17.07.01, 18:03
            To wszystko co piszecie jest bardzo ok. Ale umnie nie jest to takie proste.
            Problem alkoholu nie dotyczy bezpośrednio moich rodziców. Problem leży w
            dziadku. przez ostatnie pięćdziesiąt parę lat sukcesywnie niszczył całą
            rodzinę ,w tym i moja matke. Ona chcac jak najlepiej dla mnie doprowadziła do
            pewnych przegiec w druga strone, gdzie ja nie bedac swiadom przez wiele lat
            sytuacji traktowalem wszystko jak najbardziej ok. Brak bliskiej wiezi z
            rodzicami, wyobcowanie, bo wyniesione przez nich z domu wzorce musiały byc
            wybielone i w tej chwili nie bardzo widza gdzie popelnili bledy. Osobiscie rok
            wizyt u psycho dalo u mnie wiele pozytywnych rezultatow ale obawiam sie ze nie
            do konca jestem ok. Jak dotrzec do rodziców? Macie moze jakis pomysl, bo ja nie
            mam zamiaru ich skreslic nigdy, ale chcialbym nawiazac kontakt. Osobista
            rozmowa, z racji roznicy wieku nie daje szans zrozumienia. Zawsze jest to
            kwitowane "dorosniesz, zrozumiesz" czy 30 nie wystarczy aby powaznie rozmawiac?
            • allex Re: do mycha 18.07.01, 21:59
              Stawiasz bardzo trudne pytanie: Co robić? Musiałbym przyjąć ton dyrektywny i
              bawiś się w psychterapeutę na odległość - to nie miejsce na to.
              Po pierwsze - NIE ZMIENISZ GO!!! To czy będzie pił czy nie. To czy ciebie
              przeprosi czy nie - nie zależy od Ciebie. Nawet gdybyś stawała na głowie.
              To co zrobi to jego decyzja i podejmie ją niezależnie od ciebie.
              Musisz żyć dla siebie!!! Ty masz jedno życie i nie warto go marnować. Nie warto
              go układać tak aby swoim życiem coś mu udowodnić. Nie warto podejmować decyzji
              życiowych tak aby Jemu to się podobało albo nie.
              Po drugie - NAUCZ SIĘ CZUĆ!!! Zobacz - wkurza Cię twoja maska ale coś
              silniejszego karze ci ją nakładać. Nakładasz ja a potem czujesz może nawet
              wtret ale następnym razem znowu. Co jest silniejsze od twoich uczuć? Co
              powoduje, że je tłumisz? Co powoduje, że trudno Ci je nazwać, wyrazić?
              Zastanawiasz się "Co powinnam zrobić?" - TO CO TY CHCESZ a nie co powinnaś.
              Mówisz o PRZEBACZENIU.
              To trudna sztuka. Dobrze, że mówisz o niej na końcu. Bo żeby przbaczyć to
              trzeba najpierw wiedzieć ZA CO MASZ PRZEBACZYĆ - Czy to nazwałaś.
              Trzeba poczuć złość - Nie na siebie, a o takiej złości piszesz. Miałaś kiedyś
              możliwość i okazję złościć się na niego, ża to, że odebrał ci dzieciństwo i
              złość tą wyrazić? czy czujesz tylko żal?
              Potrzeba podróży w przeszłość - trudnej i bolesnej. trzeba jeszcze raz przeżyć
              ból, po to aby więcej go nie odczuwać.
              Przebaczenie jest potrzebne Tobie nie jemu. On może to olać, nie zauważyć.
              Często sądzi się też, że aby przebaczyć trzeba stać się silniejszy od tego kto
              krzywde wyrządził - "pokazać mu". Niestety nie jest tak. Na ogół sprawca krzywd
              pozostaje silniejszy.
              Jak to zrobic. Spróbuj spotkać podobnych sobie którzy poradzili sobie posłuchaj
              ich i wybierz droge, swoją drogę.
              Nie wystrzegłem się mentorstwa. Jak chcesz wiedzieć coś konkretnego wyślij
              maila. Pozdrawiam
              • Gość: mycha Re: do all IP: *.acn.waw.pl 27.07.01, 13:18
                Wiesz to co piszesz to nic dodac nic ujac . Jestem teraz w trakcie
                fachowej lektury i ze zdumieniem odkrywam pewne podobienstwa i uswiadamiam
                sobie przyczyny mego zachowania. Dosc sporo sie we mnie zmienilo i mysle ze na
                lepsze.
                Do ojca czuje zal, litosc i patrze caly czas na niego inaczej. Nie potrafie
                i nie chce mu wierzyc. Tylko wkurza mnie to ze mowi: spelnilas coreczko moje
                marzenia , jestes przedluzeniem moich rak - dla mnie to jest smieszne. Nie
                poczuwam sie do jakiejkolwiek formy wdziecznosci dla tego czlowieka . On stal
                sie dla mnie obcy.
                Mam nadzieje ze po lekturze bede wiedziala jak te sprawe zakonczyc raz na
                zawsze by juz do tego nigdy nie wracac. Jesli wiesz to podpowiedz.
                Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka