_ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 24.08.02, 20:33 Witam wszystkich moich netowych Rozmowcow :-) Chcialabym moc napisac, ze cos sie zmienilo, ze jestem okropnie zajeta, bo jakis "on" wtargnal w moje zycie... Ale tak nie jest. Na brak zajec nie narzekam, bo w pracy mam co robic. Zagladam na to forum regularnie, ale obiecalam sobie, ze nie bede wskrzeszac dyskusji, jesli nie bede miala nic waznego do powiedzenia. Oczywiscie miewam dni, gdy chcialabym sie Wam (znow) pozalic, ze jest mi samej zle. Bo jest, a moze raczej bywa, zalezy od dnia, od nastroju, od pogody. Dzis widzialam slub i przez chwile pomyslalm o sobie, ze jakos mnie to ominelo... Za 10 lat pewnie stwierdze, ze glupia bylam, ze sie tak tym wszystkim przejmowalam, majac zaledwie 30 lat, bo 30 to wcale nie tak duzo, ale 30 to jednak nie 20... Mam znajomego z internetu - a jakze! – i on mi napisal, ze dobrze mu sie ze mna rozmawialo na czacie, ale w mailach jestem osoba niezbyt optymistycznie patrzaca na swiat. Moze w tym tkwi wlasnie przyczyna mojej samotnosci. Obnosze swoje smutki - bo tak bywa/jest - przyznaje, a to przeciez odpycha. Ja sama tez wole ludzi pogodnych, bo przy nich zapominam o swoich prawdziwych i wydumanych zmartwieniach. Ok, to by bylo na tyle w tonacji melancholijnej... Co sie u mnie ostatnio dzialo? Zrobilam sobie krotkie, kilkudniowe wakacje. Pojechalam z kolezanka w gory, dobrze sie bawilam, wypoczelam. Niczyjego serca jednak nie podbilam. Ten wyczyn udaje mi sie tylko w relacjach via internet. Czasem wymieniam sie z kims fotka i bywam komplementowana (choc nie za kazdym razem), ale boje sie kontaktow internetowych, bo trudno je osadzic w realnym zyciu. Sa chyba pozbawione korzeni. Wiem, co mowie, bo probowalam. Głownie udaje mi sie utrzymac kontakty z tymi osobami, z ktorymi sie nie spotkalam na zywo. Czasem ja rozluzniam kontakt, ale czasem ta druga strona. Szkoda. Dziekuje za wszystkie posty, takze te, w ktorych wytykacie mi biernosc czy zbytnie koncentrowanie sie na sobie. Cholera, chyba jestem egocentryczka i smutaska. To juz chyba nawet do mnie dotarlo, tylko jak wprowadzic skuteczny program naprawczy? To mi na razie tak srednio wychodzi, ale wierzcie mi, ze chwilami bardzo sie staram. Nie jestem jakims odludkiem, tylko czasem brak mi spontanicznosci. Chyba za bardzo sie kontroluje. Chyba... ;-) Pozdrawiam serdecznie Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 007wc Re: Tylko do Ewy IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 24.08.02, 23:14 A ja się cieszę że znowu jesteś.Jakoś tak mi z Tobą fajnie na tym forum. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasik Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: 194.196.228.* 11.12.03, 17:05 Wlaczam sie do tej dyskusji,bo to chyba najmadrzejsza jaka dotad spotkalam na forum i wypowiadaja sie tu dorosli ludzie.Ewo,samotnosc nie jest straszna,a zwiazywanie sie z kims na sile moze bys 100 razy gorsze.Ja byla kiedys wesola,pewna siebie osoba,towarzyska itd.Teraz jestem zakompleksiontm smutasem,z wiecznym poczuciem winy,za rzeczy,ktore wmawia mi moj facet.To jest toksyczny zwiazek,kocham go,on mnie,jest nam z reguly fajnie,ale psychicznie jestem wykonczona po kazdej sprzeczce,zamykam sie sobie,ludzie,najblizsi,rodzina mnie nie poznaja!A mam przyjaciolke i siostre,one tez sa same od wielu lat i mimo,ze czaasem dopada je dolek,wydaja mi sie ogolnie rzecz biorac szczesliwsze. A mysle,ze jestes wspaniala osoba,to co piszesz mnie wzrusza do lez. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.net 26.08.02, 11:36 Droga Ewo!!! Czytając Twój list odniosłam wrażenie, jakby ktoś napisał o moim życiu. Wiem i doskonale rozumiem co przeżywasz. Nie będę Cię pocieszać, bo sama nie wiem jak mam sobie poradzić z tym co sama czuję. Ja również nie mam dużego doświadczenia z mężczyznami. Ze mną jest tak jak w powiedzeniu: "I chciałabym i się boję". Kilka miesięcy temu poznałam wspaniałego mężczyznę przez Internet. Rozpoczęliśmy niewinne pogaduszki w necie na początku tego roku. Uwielbiałam to. Na początku wydawał mi się trochę wyniosły. Jednak z czasem zmieniłam o nim zdanie. Jest otwartym na ludzi i wesołym człowiekiem. Ma wiele zalet, które sama chciałabym posiadać. Pewnego dnia przysłał mi swoje zdjęcie. Wyglądał inaczej niż go sobie wyobraziłam, ale bardzo mi się spodobał. Z biegiem czasu zaczęłam nawet myśleć, że fajnie byłoby gdybyśmy się spotkali. I nadszedł pewnego dnia e-mail z propozycją takiego właśnie spotkania. Szalałam ze szczęścia – oczywiście w tajemnicy przed całym światem. Bardzo przeżywałam, przygotowałam się skrupulatnie i poszłam zobaczyć mojego znajomego z netu. Było bardzo sympatycznie. Potem były kolejne randki, – bo tak ON zaczął to nazywać. Biegałam na nie jak na skrzydłach. Świat wydał mi się nagle taki wspaniały, problemy, które mnie do tej pory otaczały – takie błahe i nie warte przejmowania się nimi. Kiedy wyjechał, poznałam znaczenie tęsknoty za ukochaną osobą – bo zakochałam się w nim bez pamięci. Zakochałam się, ale wiedziałam o tym tylko ja i mama, której nie wtajemniczałam w nic, ale ona ma nosa i doskonale wiedziała co się dzieje obserwując moje zachowanie. Wiedziałam, że ON chce czegoś więcej niż tylko zwykłych spotkań dwójki znajomych. Jego zachowanie, gesty, słowa......mówiły o tym dobitnie. Ale ja...tradycyjnie, bałam się przyznać przed samą sobą do tego co czuję, a tym bardziej bałam się aby ON się tego domyślił. Taka moja przewrotna natura. Utrudniam sobie rzeczy, które wydają się banalnie proste. Nie wiem z czego to wynika.....albo inaczej – wiem jakie są tego przyczyny...ale to już trwa tak długo, że nie wiem czy można tak z dnia na dzień zmienić, poprawić, ukierunkować na inny tor. I ostatnie nasze spotkanie....miłe jak zwykle, a jednak inne. Pierwszy raz rozmawialiśmy o naszych wzajemnych relacjach. Nie była to długa rozmowa, a jednak strasznie mnie zabolała, przeryczałam całą noc. Zapytał mnie czy boję się go. Jest wyśmienitym obserwatorem. W ciągu tych kilku spotkań, zwrócił uwagę na te cechy mojego charakteru, które ja odkryłam dopiero niedawno i niedawno też uświadomiłam sobie na czym tak naprawdę polegają moje problemy w kontaktach z ludźmi. On też to wiedział. Pierwszy raz także powiedział, że bardzo mu się podobam i że myślał nawet o trwalszym związku. Postanowiliśmy jednak, a raczej to była moja decyzja, że na razie pozostaniemy przyjaciółmi. Dlaczego właśnie tak? Oczywiście znowu mój strach, aby powiedzieć, przyznać się do tego co czuję. Nie wiem czy nie zrobiłam przez to jakiegoś fatalnego błędu. Było cudownie, ale teraz nagle uświadomiłam sobie, że to co żyło do tej pory w mojej wyobraźni, może w niej pozostać na zawsze. Nie było już pocałunku na pożegnanie....nie było tak pogodnie.....było nijak.....i tylko rzucone na koniec słowa „do następnego spotkania...” Dziwnie się czuje Rano pokłóciłam się z mamą. Chciała koniecznie się dowiedzieć, jak było na spotkaniu. A co ja jej miałam powiedzieć? Przecież widziała moje oczy, powinna się domyśleć, że coś jest nie tak i dać mi święty spokój. Nie miałam ochoty na opowiadania jak genialnie potrafię palić za sobą mosty. Pozdrawiam - pamiętaj, że nie jesteś sama :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ogast Re: do Magdy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 12:31 Droga Magdo! O ile dobrze Cie zrozumiałam żałujesz, że byłaś powściągliwa, nie deklarowałaś się od razu słowem i czynem, ze chcesz wejsc z nowo poznanym w internecie czlowiekiem w staly zwiazek. To oczywiste i zrozumiałe, ze masz marzenia o byciu z kims, ale moze poznaj najpierw tego kogos w miare dobrze zanim rozpoczniesz zwiazek. Z tego punktu widzenia Wasza rozmowa i jego zachowanie przed i po niej sa niczym więcej jak informacjami dla ciebie na jego temat. Nie ma wiec narazie o co ronic lez. Pozdrawiam Cie serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Re: do ogast IP: *.net 29.08.02, 15:45 Gość portalu: ogast napisał(a): > Droga Magdo! > O ile dobrze Cie zrozumiałam żałujesz, że byłaś powściągliwa, nie deklarowałaś > się od razu słowem i czynem, ze chcesz wejsc z nowo poznanym w internecie > czlowiekiem w staly zwiazek. To oczywiste i zrozumiałe, ze masz marzenia o > byciu z kims, ale moze poznaj najpierw tego kogos w miare dobrze zanim > rozpoczniesz zwiazek. Z tego punktu widzenia Wasza rozmowa i jego zachowanie > przed i po niej sa niczym więcej jak informacjami dla ciebie na jego temat. Nie > > ma wiec narazie o co ronic lez. > Pozdrawiam Cie serdecznie. Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak ja takich słów potrzebowałam. Pozdrawiam serdecznie Magda Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: do ogast 29.08.02, 21:06 Powściągliwość jest zawsze wskazana, ale... Nie ma co gratulować. Bo czego? Ukrywania swoich uczuć, zamknięcia w sobie??? Pozdrawiam Janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eva07 DO MAGDY - o ryzyku IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 05:50 Magda! Do licha -przełam się bo będziesz żałowała pól zycia. Czego tu sie bać? Ze cię nie chce? Ze się wygłupisz? Najstraszniejszy jest sam strach. A kiedy nawet okaże się, że tobie na nim zalezy, a jemu nie (choc z tego co piszesz wyglada, że jest odwrotnie)to co z tego? No tak bywa. Wiem,bo to przezywałam. Bardzo przykre, boli, ale ludzkie. I wierz mi najlepiej jest po prostu przyznawac sie do swoich słabosci. Obawiasz się czegoś - powiedz. Nie wiesz co masz powiedzieć? I to powiedz."Czuje sie troche niepewnie, nie wiem co mam powiedzieć..." Nie narzucaj się ale nie uciekaj!!!!! Ludzie o wiele bardziej żałuja w zyciu niewykorzystanych szans niż błednych decyzji (były takie badania). Wiem, ze jeden post cie pewnie nie przekona, ale jesli moge cos zrobic to proszę: daj sobie (i jemu) szansę. Nie musisz nic obiecywać - daj szansę. Raz w zyciu się nie bój. Jak się nie uda na koniec, rozpadnie się to trudno. Ale bedzie jakies fajne wspomnienie. Coś. Acha, czy ty sie boisz seksu? Jestes dziewicą? Może to o to chodzi, że boisz sie co on pomysli, jak ty się zachowasz? Nie bój sie. Najlepiej sie po prostu przytulic i powiedziec o swoich obawach. POzdrawiam ciepło. E. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiesiek Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: 217.153.84.* 26.08.02, 16:38 Mój pomysł jest z pewnościa zaskakujący, ale przebija go jego skuteczność. A o co chodzi? Chodzi o neurolinglistyczne programowanie i wykorzystanie go do zjednania sobie ludzi lub tej jednej drugiej części. Sam tak zrobiłem i jestem zadowolony. Polecam strone www.nlp.net.pl i trenera Pawła Sowe. Pozdrawiam Serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
afiana Re: Jak wyjsc z samotnosci? 01.09.02, 20:13 Mój serdeczny przyjaciel 007wc prosił mnie abym w jego imieniu zawołała Ewo,Ewo gdzie znowu jesteś i co u Ciebie słychać. Przekazuję Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 01.09.02, 21:00 :-))) W pracy, dzis, a takze wczoraj, wiec sa chwile, gdy nie mysle o swojej samotnosci, bo musze sie koncentrowac na czym innym. U mnie bez zmian, dlatego nie pisze. Odezwal sie moj znajomy, ten o ktorym wspominalam, ten, ktory nie chcial ze mna byc. Spytal, czy kogos mam. Stwierdzil tez, ze zawsze bedzie o to pytal, bo jestem mu bliska. No i to juz wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olrunn Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.szeptel.net.pl 02.09.02, 13:48 Witajcie Wątkowicze! Uff, ale się naczytałam. Temat fantastyczny i bardzo mi bliski. Wy też jesteście wspaniali. Aleś Ty Ewo maruda ;) przypominasz mi mą przyjaciólkę. Polubiłam Cię. Również jestem sama. Co jakis czas daję kosze po prostu i vice versa- co jakiś czas i ja je dostaję. Teraz np. boli mnie serducho, "dym wściekłości ulatnia się mi z uszu, nosa i ust, a z oczu błyskawice" , bo ktoś do tej pory mi bliski ignoruje mnie totalnie i boi mi się wprost powiedzieć o co chodzi. Ale to inna kwestia, tak na marginesie. Mimo to staram sie zachować pogodę ducha, lubię się z siebie śmiać, a humor wisielczy to też fajna sprawa. Ewo patrząc na mężczyzn wyobrażaj sobie jaką mają bielizne pod ubrankiem, pomyśl, jaki moga mieć wzór bokserki i wyobraź. Niech to będzie zabawne, na pewno uśmiechniesz sie w ten sposób do siebie i tym samym inni zobaczą Twój uśmiech. Nie trzeba być w życiu aż za bardzo serio. Nie bój się ludzi, toż my "swoi" ;) Nikt nie chce Cię specjalnie krzywdzić lub śmiać się z Ciebie. Powodzenia. P.S.Chaotycznie napisałam, głodna czekam na obiad ;) Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 02.09.02, 19:10 Gość portalu: Olrunn napisał(a): > Witajcie Wątkowicze! > Uff, ale się naczytałam. Temat fantastyczny i bardzo mi bliski. Wy też > jesteście wspaniali. > Aleś Ty Ewo maruda ;) przypominasz mi mą przyjaciólkę. Polubiłam Cię. Jak mnie polubilas, to juz sie tak bardzo nie martwie, ze jestem marudna ;-) Kurde, masz troche racji. Wiem, ze bywam maruda, rodzina mi to tez od czasu do czasu wytyka. Ale, i musisz mi uwierzyc na slowo, potrafie byc bardzo wesola. Moze problem polega na tym, ze ja najwiecej mowie, gdy cos tam mnie boli, gdy cos idzie nie po mojej mysli. Kiedy wszystko jest ok, nie opowiadam o tym specjalnie, zeby nie bylo, ze sie chwale. Pozdrawiam ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olrunn Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.szeptel.net.pl 02.09.02, 22:20 _ewa napisała: > Gość portalu: Olrunn napisał(a): > > > Witajcie Wątkowicze! > > Uff, ale się naczytałam. Temat fantastyczny i bardzo mi bliski. Wy też > > jesteście wspaniali. > > Aleś Ty Ewo maruda ;) przypominasz mi mą przyjaciólkę. Polubiłam Cię. > > Jak mnie polubilas, to juz sie tak bardzo nie martwie, ze jestem marudna ;-) > Kurde, masz troche racji. Wiem, ze bywam maruda, rodzina mi to tez od czasu do > czasu wytyka. Ale, i musisz mi uwierzyc na slowo, potrafie byc bardzo wesola. > Moze problem polega na tym, ze ja najwiecej mowie, gdy cos tam mnie boli, gdy > cos idzie nie po mojej mysli. Kiedy wszystko jest ok, nie opowiadam o tym > specjalnie, zeby nie bylo, ze sie chwale. > Pozdrawiam ;-) Wiem, ze jestes wesoła, to sie mimo wszystko czuje w Twych wypowiedziach:) Chwal się i dziel sie swą radością i sukcesami :) Pozdrawiam serdecznie > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eva07 Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 01:36 Wiesz imienniczko, od wczoraj zastanawiam sie czy coś ci napisać. Tyle osób wypowiadało sie i niektóre nawet calkiem niegłupio. Padło tyle dobrych rad... W koncu się zdecydowałam. Nie dla tego,ze moge powiedziec "ja tez tak jak ty" tylko wręcz przeciwnie. Ja własciwie odkąd skończyłam 16 lat nigdy nie byłam sama dłuzej niz rok, półtora. Nie żeby mi tak świetnie w zyciu szło, zrobiłam pare głupstw, nie zawsze umiałam wybrac, nie zawsze umiałam tez "ułozyc" wszystko tak zeby wszystkim było dobrze, ale na brak faceta nigdy nie narzekałam. I zaczełam sie zastanawiac czemu. Nie jestem bardzo piekna, nie. Mysle, ze niewielu z moich facetów okresliłoby mnie jako ładną. Może "interesująca" to tak, ale nic więcej. Nie jestem tez przesadnie "kontaktowna". Zadna "dusza towarzystwa". I z tych moich rozważań urodziły sie dwie rady dla ciebie (jesli masz cierpliwośc jeszcze czytac rady). PO pierwsze (o tym juz troche chyba było) trzeba polubic siebie jako kobietę. Nie tylko jako człowieka. (Swoja droga ta siłownia, gimnastyka, ruch to niezły pomysł).Trzeba lubic to, że się ma ekstra biust, albo niezłe nogi, albo zgrabna pupę, albo zmysłowe usta. Trzeba czuć swoją seksualnośc i sie jej nie wstydzić.Nie upuszczac idiotycznie chusteczki, ani nie krecic kosmyków jak nastolatka, ale cały czas pamiętać, że w tobie jest cos co może sie podobać, co może ekscytowac faceta. I pamiętac to także patrząc w oczy takiemu,który ci sie podoba. Warto tez jednak popracowac nad wygladem. PO co straszyc męzczyzn widokiem skrepowanej "grzecznej dziewczynki". PO drugie pamietac cały czas, że faceci takze sa ludżmi.I ponad wszystko inne boja sie złej oceny i odrzucenia. Ty myslisz, ze on cie lekcewazy, a on mysli, że ty z ta swoja powsciagliwoscia masz go w nosie. Boi się, że nie da rady pokonac twojego skrepowania, że może dlatego zachowujesz się tak nieprzystepnie, albo tak milcząco, bo cie nudzi, bo ci kompletnie nie zalezy... PO trzecie nie bać sie ośmieszenia. (Wiem,że to okropnie trudne)Sa naprawde gorsze rzeczy (na przykład depresja,samotność,czy jeszcze gorzej - fizyczna ułomnośc)niz to, że on sobie pomysli, ze ty pomyslalaś, że on pomyslał... i wyjdziesz na idiotkę.I co z tego? On tez się boi, że wyjdzie na idiotę. A i ty i on za jakis czas o tym zapomnicie. Życie się nie kończy. A ten naprzeciwko to też tylko człowiek. Spróbuj więcej myslec o tym z kim sie spotykasz lub własnie spotkałaś, niz o o sobie. Jaki jest? Czego chce? Czego się boi? PO czwarte: nie bój sie seksu nawet jesli z tego nie wyjdzie slub. Nie masz 15 lat i przyznaj sie przed soba, a także przed nim(jak ci sie bedzie podobał), że ci tego brak, ze pragniesz męzczyzny. To bardzo podniecające dla faceta.KObiety od seksu nie ubywa. Jak sie cos bardzo głupio robi to potem może troche bardziej boleć "dusza", ale w koncu juz nie jestes dzieckiem. A ze nie możesz znaleźc nikogo bo po prostu fizycznie - NIE MA - Wybacz - nie wierzę. POszukaj. Nie wstydź się, bo w tym nie ma nic złego. Internet nie jest najgorszy (to z doswiadczeń koleżanki), choc trzeba miec duzo cierpliwosci i wyrozumiałości. NIe szukaj odrazu kogos "na zawsze" tylko najpierw takiego co go możesz troche polubic. Bez wielkich oczekiwań. I to by chyba było na tyle. Pozdrawiam i mam nadzieje, że nie zniecierpliwiły cie kolejne "rady". E. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.09.02, 19:34 Też czułam się okropnie samotna, dokładnie przeżywałam to, co Ty teraz, tylko, że ja miałam kogoś na oku. Przystojny, inteligentny nad wyraz, wrażliwy, ciepły, szczery, po prostu taki ktoś o jakim marzyłam. Był zajety, a ja tkwiłam w czymś co nawet trudno nazwać związkiem. Dowiedziałam się pewnego dnia, że dziewczyna jakiś czas temu go zostawiła. I zadzwoniłam do niego, rozmawialiśmy chwilkę o studiach, egzaminach o pogodzie, znaliśmy się trochę, więc nie było niezręcznie. Potem napisałam do niego o swoich uczuciach, spotkaliśmy się (ponoć też mu się podobałam), i dziś jesteśmy jednością. Wiem, że na zawsze. Kiczowate??? Ale prawdziwe. Po prostu zanim byliśmy razem wiedziałam, że to TEN. I życzę także Tobie spotkania takiego kogoś. Pamietaj, nic na siłe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kris Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.compower.pl / 192.168.1.* 03.09.02, 19:08 Ewo jestes 31-letnią dziewicą? Odpowiedz Link Zgłoś
otryt Re: Jak wyjsc z samotnosci? 10.09.02, 13:58 Kris, czy jesteś 13-letnim gimnazjalistą? Proponuję przejść na forum Quake. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vincenta Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.09.02, 19:31 Czesc Ewa :) Ze wszystkich wypowiedzi, najbardziej ujął mnie list Alli. Tylko ona zapomniala napisac jedna rzecz. Mezczyzna,ktorego poznala poza tym, ze jest przystojny, madry, elegancki itp. ma jeszcze wady, A ONA UMIALA JE ZAAKCEPTOWAC. Kiedys przeczytalam, ze jesli kobieta wejdzie do pokoju w ktorym jest 30 mezczyzn, to powinna najdalej uciekac od tego, ktory najbardziej jej sie podoba. Podobno, on mialby byc urzeczywistnieniem naszych marzen i w bezposredniej konfrontacji nigdy nie spelni zalozen o naszym ideale :) Pozdrawiam Vincenta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olrunn Re: No ładnie Ewy nadal brak? IP: *.szeptel.net.pl 13.09.02, 08:57 W każdym bądź razie ja na ten wątek często zaglądam, licząc na reakcję Ewy. Również będę czekać. Pozdrawiam Olrunn :) Odpowiedz Link Zgłoś
qw5 Re: No ładnie Ewy nadal brak? 13.09.02, 12:10 Choroba Ewo, ale Ci zazdroszczę - i Ty niby nie potrafisz zjednywać facetów, ja tu naliczyłam kilku w tym 1 jest na 100% zaangażowany uczuciowo :-) I jeszcze jedno - choć mam kochającego męża i dziecko - uwierz mi że bywają chwile kiedy czuję się bardzo samotna , kiedy jest mi cholernie żle i nie mam się nawet komu poskarzyć..... Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Juz jestem z powrotem 13.09.02, 19:05 Witam ponownie ;-) To naprawde bardzo mile, ze o mnie nie pamietacie i pytacie, co slychac ;-) Milczalam, bo nie bylo mnie chwilowo w kraju. Swietnie sie bawilam, choc w sumie byl to wyjazd sluzbowy. Poznalam tez troche nowych ludzi. W srode zajrzalam tutaj na chwile i widzialam, ze Olrunn mnie szuka, ale nie mialam jak napisac, ze u mnie wszystko ok. Tyle ze nadal jestem w pojedynke. Przyznam sie Wam, ze bylam tam nawet, za granica, podrywana. Od dwoch obcych mezczyzn uslyszalam mile slowa, choc moze dlatego, ze mezczyzni ci naleza do nieco innej kultury. Ale tak czy inaczej bylo to bardzo mile i dowartosciowujace. Problem w tym, ze wciaz mysle o tym, ktory lubi mnie tylko jako kolezanke. Gdybysmy sie chociaz spotykali, ale niestety mamy sporadyczny kontakt sms'owo-telefoniczny. A teraz kilka słow na temat tego, co napisala "qw5": > choć mam kochającego męża i dziecko - uwierz mi że bywają > chwile kiedy czuję się bardzo samotna , kiedy jest mi cholernie żle i nie mam > się nawet komu poskarzyć..... Wiem, ze w prawdziwywm zyciu nie jest az tak dobrze, ze jak sie juz kogos ma, to zyje sie u boku tej drugiej osoby dlugo i szczesliwie. Wiem, ze i wtedy moze czlowieka dopasc samotnosc. Ja mowie tylko o tym, jak nieznosna bywa samotnosc w pojedynke, bo ten stan znam po prostu (i niestety) najlepiej. Pozdrawiam serdecznie _ewa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olrunn Re: Juz jestem z powrotem IP: *.szeptel.net.pl 13.09.02, 19:19 Witaj ewo! Cieszę się, że się odezwałaś. Muszę Ci się przyznać,że Twoja sytuacja poruszyła mnie w jakiś sposób. Wszystkie opinie i odpowiedzi na Twój wątek czytałam bardzo uważnie, niektóre wzięłam sobie nawet do serca. Często o tym myślałam. Trzymam za Ciebie kciuki cały czas. Pozdrawiam serdecznie - Olrunn Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Juz jestem z powrotem 13.09.02, 20:06 Gość portalu: Olrunn napisał(a): > Witaj ewo! > Cieszę się, że się odezwałaś. Muszę Ci się przyznać,że Twoja sytuacja > poruszyła mnie w jakiś sposób. Wszystkie opinie i odpowiedzi na Twój wątek > czytałam bardzo uważnie, niektóre wzięłam sobie nawet do serca. Często o tym > myślałam. > Trzymam za Ciebie kciuki cały czas. Pozdrawiam serdecznie - Olrunn > Hej Olrunn, Pamietam Twojego pierwszego maila do mnie, jak mna potrzasnelas za marudnosc. Niedawno uslyszalam od takiego sobie znajomego, ze: - jestem straszna gadula, - jeste uparta i zawsze probuje postawic na swoim, - wszystkie wypowiedzi zaczynam od "nie". W pierwszej chwili jak zwykle chcialam zripostowac, ze tak NIE jest, co tylko - jego zdaniem - potwierdzalo slusznosc jego obserwacji. Moglam mu przyznac slusznosc co do gadulstwa, bo tej wady jestem swiadoma, ale pozostale uwagi... Czesto uwazam, ze jestem zbyt ulegla, a on zarzucil mi, ze wymuszam na innych okreslone zachowania. Troche sie w tym wszystkim pogubilam, choc od najblizszych - i bynajmniej nie zlosliwie - slysze czasem, ze potrafie byc tyranem. Moze ja mam faktycznie paskudny charakter i stad moja samotnosc. Wiem, ze jestem kiepska w podnoszeniu innych na duchu, a sama lgne do osob, ktore maja taki dar, ze ludzie w ich otoczeniu czuja sie fajni i sympatyczni. Bywam czasem strasznie zasadnicza, nosze chyba maske takiej ulozonej, grzecznej osobki (zasadniczo jestem grzeczna, ale czy az tak?) i chyba to powoduje, ze choc ludzie zasadniczo mnie lubia, to jednak nikt nie ma ochoty zblizyc sie do mnie bardziej. Chcialam pogadac ;-) Pozdrawiam serdecznie _ewa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olrunn Re: Juz jestem z powrotem IP: *.szeptel.net.pl 16.09.02, 08:49 Dzień dobry Ewo! :) Nie sądzę, żeby te cechy charakteru, o których wspomniałaś musiały Cię skazywać na samotność, determinować Twoją sytuację. Ludzie są przecież tak różni... :) Ostatnio zastanawiałam się nad tym najczęściej zadawanym pytaniem: "Dlaczego jestem sam(a)?", "dlaczego jesteśmy samotni?". Ciekawe co byłoby, gdyby to pytanie odwrócić. Jak to jest, że nie jestem sam(a)? Pozdrawiam serdecznie :) Olrunn Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Juz jestem z powrotem 14.09.02, 19:00 _ewa napisała: > Witam ponownie ;-) > To naprawde bardzo mile, ze o mnie nie pamietacie i pytacie, co slychac ;-) Oczywiscie mialo byc tak: "To naprawde bardzo mile, ze o mnie pamietacie..." ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 13.10.02, 17:06 Zalozylam watek w lipcu, a tu nagle (a moze wcale nie nagle) jesienia taki wysyp watkow dotyczacych tego samego, ze smutno zyc w pojedynke. Ja nadal jestem sama. Sa dni, gdy sobie z tym radze, nie dopuszczam czarnych mysli, sa dni, gdy jednak nerwy puszczaja. Mam sporo zajec: praca, kursy, szkolenia, wiec czas zdawaloby sie szczelnie wypelniony, ale to nie zaspokaja wszystkich moich potrzeb. Bywam czasem na czacie. Ostanio ktos zaproponowal spotkanie, ale ja nie chce sie spotkac. Po pierwsze on mieszka w innym miescie, wiec nie byloby latwo umowic sie na spotkanie. Ale tak naprawde chyba nie chce sie z nim spotkac. Boje sie kolejnego rozczarowania, mam juz na koncie kilka takich spotkan. Ktos tu pisal chyba wczoraj, ze pewien "on", poznany przez net swietnie sie bawil na spotkaniu z "nią", nalegal na kolejne, a potem zamilkl na amen. Ona nie rozumie, on milczy. Jakis absurd, ale znam podobna sytuacje, wiec juz sie takiemu obrotowi sprawy dziwie mniej niz kiedys. Nie spotkam sie chyba tez dlatego, ze czuje ze to nie to. To irracjonalne i sama sie juz kilkakrotnie przekonalam, ze czasem warto zrobic cos wbrew sobie, ale... Ale na dwoje babka wrozyla. Chcialam pogadac. Aha, ktos zapropnoal singlom z Lodzi wspolne spotkanie, wspolne wyjscie - to bardzo fajny pomysl, szkoda, ze mieszkam zupelnie gdzie indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mimi Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 13.10.02, 20:06 JA też mieszkam gdzie indziej i żałuję ,bo to naprawdę fajny pomysł.TO zupełnie co innego niż spotkania ,które przeżyłyśmy i mamy w związku z nimi przykre doświadczenia. JA też jestem raczej samotna-teraz coś niby się zmienia ,ale wolę nastawić się do tego sceptycznie.Boję się rozczarowania,cierpienia itd.MOże nie powinnam tak do tego podchodzić ,ale niestety tak jest. Twój wątek pomógł mi poczuć się mniej samotną-napisałaś to ,co ja napisałabym zakładając taki wątek.JEstem taka sama i tak samo samotna! Odpowiedz Link Zgłoś
tao27 Re: Myślcie pozytywnie dziewczyny 13.10.02, 20:49 Witam Cię Ewo i nadal się cieszę że jesteś, życzę Ci wszystkiego najlepszego i radosnego uśmiechu. Pozdrawiam w tym miejscu także Mimi,powodzenia i pogodniejszych dni dla samotnych, myśl pozytywnie dziewczyno. A najlepiej "Zostańmy razem"na sieci jak śpiewa Stachurski. Pozdrawiam 007wc Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Myślcie pozytywnie dziewczyny 13.10.02, 21:12 tao27 napisał: > > Witam Cię Ewo i nadal się cieszę że jesteś, życzę Ci wszystkiego najlepszego > i radosnego uśmiechu. > Pozdrawiam w tym miejscu także Mimi,powodzenia i pogodniejszych dni dla > samotnych, myśl pozytywnie dziewczyno. > A najlepiej "Zostańmy razem"na sieci jak śpiewa Stachurski. > > Pozdrawiam 007wc Czasem sie usmiecham, choc chyba za rzadko. A co do piosenek, to lubie piosenke Myslovitz, tyle ze nie pamietam tytulu, o jednym jedynym zyciu, jakie mamy. W jednym z kobiecych pism tez pojawil sie ostatnio artykul w podobnym tonie, jak ton tej piosenki. Radza, by zyc tak, jak by sie mialo przed soba jeszcze tylko rok zycia. Nieglupie, chco troche straszne, gdyby by mialo sie okazac prawda. Pozdrawiam PS. Widze, ze dokonala sie mala zmiana wizerunku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anahita Re: Myślcie pozytywnie dziewczyny IP: *.acn.pl / 10.128.128.* 13.10.02, 22:15 Ewo, kibicuje Ci po cichu od jakiegos miesiaca i trzymam kciuki, zwlaszcza, ze bardzo bardzo przypominasz mi mnie sama :) bede tu wpadala czasem w oczekiwaniu na wiadomosci, co u Ciebie. tymczasem zycze pogodnego usmiechu - nic nie kosztuje, a dziala! pozdrawiam serdecznie Anahita Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaro Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 13.10.02, 22:13 Zacznij sie usmiechac do ludzi, wyjdz do nich, otworz dzrzwi, a inni je otworza dla Ciebie. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
eva07 Re: Jak wyjsc z samotnosci? 14.10.02, 19:20 To chyba jeden z najdłuższych watków na tym forum. Nie wątpię więc, że bardzo aktualny. Co do spotkan na czacie a potem "w realu", to Ewo, nie zrażaj się. Bo to jest tak, jak w zyciu: czasem zapierwszsym razem spotyka sie kogoś super ciekawego (ale to sie zdarza bardzo rzadko), czasem za trzecim lub czwartym, a czasem za dziesiatym. To jest zupełnie tak jak w zyciu. Trzeba poznawać ludzi i nteresowac się nimi, żeby oni interesowali się nami. A w sprawie tych spotkan - nie jestem gołosłowna. Znam (blisko) przykład bardzo udanego i interesującego spotkaniaprzez sieć.Jeśli wolno mi cos radzić: nie przejmuj się zbytnio tym jak wyjdzie, traktuj to w kategoriach rozrywki,spedzenia wolnego czasu, zabawy i w trakcie spotkania mów naprawde to co myslisz. Jesli jest ci trochę głupio, albo czujesz sie niezręcznie - mów to. Warto pozanwac ludzi i tyle. POzdrawiam serdecznie ciebie i inych forumowiczów. E. Odpowiedz Link Zgłoś
nulla Re: Jak wyjsc z samotnosci? 13.10.02, 22:22 Ja mam podobny problem, tyle tylko, ze w przeciwnieństwie do Ewy i pozostalych samotnych nawet nie liczę na to, ze ten stan rzeczy kiedykolwiek uda się zmienić. Nawet jeśli stałoby sie inaczej, to nie wierzę, aby udalo mi się taki zwiazek utrzymać - nie mam przeciez praktycznie żadnych doświadczeń, żadnej wiedzy, jak to jest w związku, jak sobie radzić z konfliktami itd. Nie dążę więc do znalezienia drugiej połówki (a choćby nawet i "ćwiarteczki"), bo... boję się też, ze ja "Jemu" nie będę miała nic do zaoferowania, no bo co bedę umiała dać po nieprzerwanej niemal samotności (damsko - męskiej) - ani czułości, ani ciepła, zostaje tylko niepewność, moje kompleksy, obawa, że "On", jak tylko się zorientuje, że ma do czynienia z taką nieudacznicą, to raz, dwa ten związek zakończy, a minie dojdzie kolejny powód od frustracji. To tak jakby jakieś drzwi byłby dla mnie na zawsze zamknięte. Dlatego zazdroszczę Ci, Ewo, że masz w sobie tyle siły, aby przynajmniej mysleć o zmianie "status quo" i próbujesz znaleźć partnera - ja nawet nie myślę o szukaniu, usztywniam się na samą myśl o tym , że gdzieś coś mogłoby zakiełkowac. I wydawałoby się, że wszystko jest OK, tylko dlaczego często jest mi tak cholernie smutno..., tak przeraźliwie pusto Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anahita Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.unused.zigzag.pl 14.10.02, 09:40 o, matko, dziewczyno! takim podejsciem niszczysz sobie zycie... kazdy przeciez ma cos do zaoferowania, a skad mozesz wiedziec, czego oczekuje ktos, kogo jeszcze nawet nie poznalas? los ma to do siebie, ze bywa zlosliwy i absolutnie nieprzewidywalny, cos przydarzy Ci sie, kiedy calkiem stracisz nadzieje, co nie znaczy, ze masz machnac reka i przestac wierzyc, ze jeszcze czeka Cie cos dobrego! przede wszystkim uwierz w siebie i w to, ze na pewno masz cos do zaoferowania, cos, czym mozesz zaintrygowac, zaciekawic. radze poczytac dokladnie caly watek Ewy, dopasowac go do Twojej sytuacji i ZMIENIC PODEJSCIE. Pozdrawiam serdecznie Anahita Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nulla Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.02, 19:52 Dziekuję Anahito za slowa otuchy. Tylko widzisz, jak już prawie na 100 % uwierzyłam, że reyzgnacja jest najlepszym wyjściem w mojej sytuacji. Na nic nie czekam, bo dzięki temu nie przeżyję rozczarowań, żalu,że nie wyszło itd. ( no bo takie rozczarowania na pewno bedą , na pewno niemożliwe, zeby mnie udało się stworzyć coś trwałego - błędne koło i samospełniająca się przepowiednia !). Co jednak ciekawe, gdyby ktoś z przyjaciól opowiedział mi o takim problemie, to ja dawalaby te same rady, co Ty mnie i byłabym przekonana o ich sluszności. Tak wiec w teorii jestem dobra, gorzej z praktyką... Poza tym dochodzi jeszcze obawa, ze gdyby - o cudzie ! - przytrafił mi się jednak jakiś związek, to ja zwyczajnie "przeinwestowałabym" tę relację i po tak dłuuuugim "poście" moje rozbuchane nadzieje i oczekiwania moglyby nie spotkać równie mocnego odzewu drugiej strony. Tak wiec - byłyby to powód od kolejnej frustracji, a poczucie własnej wartości (i tak juz słabiutkie), leciałoby na łeb, na szyję . Więc właśnie w obawie przed tym wmawamiam sobie, że ja nic dla siebie nie chcę. Do tego dochodzi jeszcze poczucie ( i wstyd) ,że takie dylematy mogą być udziałem co najwyżej naiwnej nastolatki, a nie kobiety od dawna pełnoletniej. Ktoś na tym bodajże forum napisał: "ilu psychologów potrzeba do zmiany żarówki ? Jednego, ale żarówka sama musi chcieć sie zmienić" Dobrze chociaż, ze Ewa chce takiej zmiany. Pozdrawiam Nulla Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 14.10.02, 21:38 Gość portalu: nulla napisał(a): > Dziekuję Anahito za slowa otuchy. Tylko widzisz, jak już prawie na 100 % > uwierzyłam, że reyzgnacja jest najlepszym wyjściem w mojej sytuacji. Na nic nie > > czekam, bo dzięki temu nie przeżyję rozczarowań, żalu,że nie wyszło itd. ( no > bo takie rozczarowania na pewno bedą , na pewno niemożliwe, zeby mnie udało się > > stworzyć coś trwałego - błędne koło i samospełniająca się przepowiednia !). Co > jednak ciekawe, gdyby ktoś z przyjaciól opowiedział mi o takim problemie, to ja > > dawalaby te same rady, co Ty mnie i byłabym przekonana o ich sluszności. Tak > wiec w teorii jestem dobra, gorzej z praktyką... > Poza tym dochodzi jeszcze obawa, ze gdyby - o cudzie ! - przytrafił mi się > jednak jakiś związek, to ja zwyczajnie "przeinwestowałabym" tę relację i po tak > > dłuuuugim "poście" moje rozbuchane nadzieje i oczekiwania moglyby nie spotkać > równie mocnego odzewu drugiej strony. Tak wiec - byłyby to powód od kolejnej > frustracji, a poczucie własnej wartości (i tak juz słabiutkie), leciałoby na > łeb, na szyję . Więc właśnie w obawie przed tym wmawamiam sobie, że ja nic dla > siebie nie chcę. Do tego dochodzi jeszcze poczucie ( i wstyd) ,że takie > dylematy mogą być udziałem co najwyżej naiwnej nastolatki, a nie kobiety od > dawna pełnoletniej. Ktoś na tym bodajże forum napisał: "ilu psychologów > potrzeba do zmiany żarówki ? Jednego, ale żarówka sama musi chcieć sie > zmienić" Dobrze chociaż, ze Ewa chce takiej zmiany. > > Pozdrawiam > > Nulla Witaj Nulla, Ten nick, jak sadze, nie jest przypadkowy, prawda? Nullo, nulla... Czy ja wierze? Moze chwilami tak, jak wczoraj. Tylko w co ja mam wierzyc... Chociaz z drugiej strony, nie pozostaje mi chyba nic poza wiara, bo biorac to rozumowo, na logike, wychodzi, ze bede sama. Skoro zawsze bylam sama. Z jakimis epizodami, ktore na dobra sprawe sa niczym. Niczym. Chcialabym Ci napisac, ze Twoje zycie sie zmieni, chcialabym moc napisac ze moje sie zmienia. Wczoraj wieczorem moj brat ze swoja dziewczna, moja siostra z chlopakiem i ja sama. Oni sa mlodsi, bywam dla nich ta, ktora pytaja o to czy tamto, ale to ja nigdy nie umialam sobie ulozyc zycia. Przejrzalam dzis niemal wszystkie zamieszczone tu posty, takze swoje. Czasem czytajac to, co napisalam, bylam poirtowana. Chwilami pisze jak mala dziewczynka, ktora tupie, gdy nie dostaje tego, co chce. Kilka osob pisze, ze powinnam uatrakcyjnic swoje zycie, by stac sie atrakcyjna dla otoczenia. Jestem zmeczona, nie chce mi sie, mam dosc. Mam dosc analizowania, stawiania pytan i odgadywania, dlaczego tak jest. A tak po prostu jest. Jedni sa madrzy, inni glupi, jedni sa szczesliwi w milosci, inni nie, jedni sa odwazni, inni tchorzliwi. Ja jestem tchorzliwa, itd. Kiedys w takim jednym filmie, jednym z moich ulubionych, bohaterka, profesorka literatury (stara panna, choc pogodna) pyta swoich studentow, dlaczego my-ludzie sie zakochujemy. Padaja rozne bardziej lub niej wydumane odpowiedzi. W koncu pani profesor kwitue to mniej wiecej takim stwierdzeniem, "bo wtedy czujemy sie kurewsko (tak bylo na kasecie video, slowo honoru) szczesliwi". Chcialabym sie tak poczuc. Z niektorych postow, pisanych - tak sadze - w jak najbardziej dobrej wierze, wynika, ze swoim zachowaniem nie zasluzylam na milosc. No coz, jesli milosc nawiedza ludzi podle zaslug, to moze faktycznie tak jest. Pozdrawiam wszystkich, samotnych i niesamotnych. PS. Nie potrafie pocieszac, przykro mi. Odpowiedz Link Zgłoś
eva07 Re: Jak wyjsc z samotnosci? 14.10.02, 22:35 Ja też już kiedys przeczytałam twoje posty i wyszło mi z nich, ze jesteś zdecydowanie interesująca jednostką. Powsciagliwą, mało histeryczną, pełną godności. Nie chce ci się nic zmieniać w sobie? Szkoda.Masz jeszcze tyle zycia przed soba.Zycie bez zmian i niespodzianek jest nudne. A jak mówił z krzaku gorejacego Bóg do Mośka, który prosił o wygraną na loterii: Mosiek daj mi szansę! Kup los! Acha,jeszcze jedno. Zewnetrzne zmiany sa fajne, bo daja rozrywkę w zyciu, ale to wewnętrzne przynoszą zmianę zycia. I myslę sobie, ze chyba ty musialabyś trochę sobie i inym "odpuscić", poluzować. Może sie oczywiście mylę, ale tak mi się wydaje. BYłoby dobrze gdybys umiała nie bać się byc śmieszną, nie wstydzić własnych slabości. Byc ciekawą innych. Wtedy pewnie i pocieszać byś umiała lepiej. A Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anahita Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.unused.zigzag.pl 15.10.02, 09:51 Dziewczeta moje drogie, moje zdanie jest takie, ze NIE WOLNO pod zadnym pozorem dopuszczac do siebie mysli w stylu "moze faktycznie nie zasluzylam na milosc" - Chryste, a kto zasluzyl? i to wlasnie jest wspaniale - bez wzgledu na to, jakie posiadamy cechy, czy jestesmy chodzaca dobrocia czy lamiemy wszystkie istniejace zasady moralne, zawsze moze znalezc sie ktos, kto odnajdzie w nas cos do kochania... trzeba po prostu dac innym szanse, obnizyc poprzeczke, bo raczej niewiele jest osob, ktore sa w stanie spelnic WSZYSTKIE wymagania. trzeba dac sobie wiecej luzu, nauczyc sie cieszyc drobiazgami, usmiechem obcego mezczyzny na ulicy, nowa fryzura etc. poza tym Ewo droga, to nie jest kwestia zmiany czegos w Tobie, po to, abys mogla zainteresowac soba innych, bo jak zdazylam sie zorientowac, JESTES wlasnie taka, nieprzecietna osoba, tylko dania szansy innym na zainteresowanie soba Ciebie! jak pisalam wczesniej, nigdy nie wiesz, co ma w sobie drugi czlowiek - moze sie okazac, ze ma 10 cech, ktore Ci sie nie podobaja, ale kolejne 5 sprawia, ze to bedzie wlasnie TO... o, matko, nie wiem czy ktos zdola przebrnac przez ten wywod :) Anahita Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pom Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: 1ProxyWebServer:* 15.10.02, 10:53 Ja zdołałam.:))) Nie był takie straszny, nie przesadzaj. Dorzucę coś od siebie, jeśli pozwolicie, bo problem w jakiejś części i mnie dotyczy. Moge o sobie powiedzieć tyle, że ani nie zamykam sie na innych ani inni na mnie. Mam wokół siebie mezczyzn, czuję sie podziwiana i dowartościowana jako kobieta. Mam z kim wychodzić na spacery, do kina, mam z kim spędzać wieczory. Ale jestem sama. I nie zgodzę sie do końca, że to jest wyłącznie brak akceptacji tego, co dostaję, że nie jest doskonałe, a przynajmniej takie, ze może mnie zadowolić. Bo czy mam się zadowalać kimś, kogo nie kocham i pokochać nie jestem w stanie? Moge kogoś lubić, szanować ale nie chcę zamykać oczu na wady, które by przeszkadzałyby mi w zyciu i o tym jestem głęboko przekonana. Dla ścisłości, to nie sa błahostki ale pryncypia. Co innego nie czuć się samotnym w tym znaczeniu, że mamy wokół siebie oddanych i kochających ludzi a co innego być z kimś, kogo kocham. Kobieta po 30, wrażliwa, przymyślana, wykształcona, świadoma siebie, wie czego chce. Nie powierzy swego życia komuś tylko dlatego, że komuś się spodobała. Nie zrozumcie mnie źle - to nie jest hymn kobiety w wygórowanymi oczekiwaniami. Gdyby zapytać: kogo szukasz? większość kobiet odpowie: kochający, dobry, wierny, zaradny, rodzinny, dający oparcie i bezpieczeństwo... no i konia z rzędem temu, kto go znajdzie dla każdej z nas. Bo prawda jest dla nas dość okrutna: popyt jest większy od podaży i na to wpływu nie mamy. I przestańmy o wszystko obwiniać tylko siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mimi Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 15.10.02, 11:41 Czasami poczucie niskiej wartości sprawia ,że boimy się "wchodzić"głębiej w jakiś związek.TAk jest u mnie.Na wszelki wypadek wolę zachować dystans i wiem ,że powodem jest strach przed odrzuceniem.Nigdy nie jestem pewna co ta druga osoba o mnie myśli ,czy zalezy jej na mnie itd.A może spotyka się ze nmą tylko tak...I choć czasami mam dowody na to ,że tak nie jest ciągle dręczą mnie te obawy. I zauważyłam jeszcze jedno.JAk wielką siłę daje mi świadomość ,że ktoś jest -mimo tych wszystkich obaw czuję się silniejsza ,pewniejsza,weselsza.Gdyby nie ten lęk,że może się to skończyć czułabym sie naprawdę szczęśliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anahita Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.unused.zigzag.pl 15.10.02, 11:58 obawiam sie, ze chyba troche niepotrzebnie wrzucamy do jednego worka rozne odmiany jednego problemu... jest przeciez samotnosc i samotnosc, sa kobiety, ktore jak nulla, postanowily zrezygnowac z marzen, zeby potem sie nie rozczarowac, ale inne, jak nasza Ewa, nadal maja w sobie ducha walki :) chodzi mi o to, ze u czesci z nas ten problem wynika z jakiegos wewnetrznego niedopasowania do rzeczywistosci - mamy glowe napakowana wyobrazeniami o idealnym facecie, z ktorym sila rzeczy normalny mezczyzna z krwi i kosci nie jest w stanie wygrac...w takim wypadku trzeba po prostu stuknac sie w glowe i zaczac wreszcie zyc w realnym swiecie, wsrod normalnych ludzi - to mialam na mysli piszac o obnizaniu poprzeczki :) druga sytuacja jest troche bardziej skomplikowana, bo ja niestety nie potrafie odpowiedziec na pytanie co sprawia, ze inteligentna, mloda, mniej lub bardziej atrakcyjna, interesujaca NORMALNA kobieta (ze zdrowym podejsciem do mezczyzn) jest samotna... zreszta zeby nie bylo, ze ja tak pisze sobie z ksiezyca, powiem, ze sama jestem w podobnej sytuacji, co Pom ;)duzo znajomych, w tym mezczyzn, nie narzekam na brak zainteresowania, ciagle poznaje nowych ludzi, ale ostatni zwiazek zakonczylam jakies 1,5 roku temu i od tamtej pory borykam sie z problemem samotnosci...jestem wiec takze egoistycznie zainteresowana calym tym watkiem :) pozdrawiam Anahita Odpowiedz Link Zgłoś
zeb Re: Jak wyjsc z samotnosci? 15.10.02, 14:40 Nie doczytałem do końca watku, troszke sie pogubiłem. Chce powiedziec jedynie, ze nie wolna sie zmieniac, ani tez dokonywac zmian pod jakas presja, niby dostosaowania sie do partnera - gdyz to i tak jest na krótką mete - czasami trwajaca miesiac moze i 7 lat. Najlepiej byc soba, dawac siebie i brac to co jest dawane. Trzeba byc otwartym, nie mozna zakladac skorupy i czekac nie wiadomo na co. Mowiac inaczej trzeba wziac los w swoje rece. Sam obecnie przechodze zalamanie i wiem jak ciezko jest samemu, ale zmierzam do tego zeby sie podniesc, pozbierac. Siedzenie w domu i klikanie w czat nie daje rozwiazania, no moze na chwile - ucieczka nic wiecej, a co pozniej? Wszystkie obawy, leki pryskaja, jak przestajemy wciaz o nich myslec, trzeba myslec zawsze pozytywnie. Co do ideałow to faktycznie zdarzaja sie tylko w kinach na ekranie filmowym, w zyciu bywa roznie, zazwyczaj trzeba patrzec przez "rozowe okulary". Mozna o ile są checi i wola kompromisu pominać drobne wady. Ewo trzymaj się i otworz się troche na swiat, widac, ze zmian nie musisz dokonywac, troche pewnosci siebie i bedzie sukces. To tyle w wielkim skócie. To moj mail, jakby co proszę wykorzystać: zeb@gazeta.pl ------------------------------------------ ("`-''-/").___..--''"`-.__ `6_ 6 ) `-. ( ). `-.__.`) (_Y_.)' ._ ) `._ `. ``-..-' _..`--'_..-_/ /--'_.' ,' (il),-'' (li),' ((!.-' ps. pom, sa tacy faceci jak piszesz, są. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PMS Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.pspeng.cz 15.10.02, 11:48 Preczytałem pare twoich postów, bo więcej nie miało sensu, bo stwierdziłem, że to tak jak bym sam napisał. Jestem troszeczke młodszy od ciebie i mam ten sam problem. Najlepszym sposobem na samotność jest chyba praca, kiedy to nie masz czasu o niej myśleć. Ale po pracy przychodzisz do domu i ... nic. Poszedł bym gdzieś, do baru, na spacer, ale samemu? Najgorsze są weekendy a zwłaszcza kiedy jest ładna pogoda, bo musisz siedzieć w domu i słuchać rodziców "dlaczego ciągle siedzisz w domu, może byś gdzieś wyszedł". Wtedy to też trzeba znaleźć se jakąś robotę, żeby zapomnieć. Nie ma sensu się zbytnio rozpisywać, bo nie jest mi to miłe znowu sobie uświadamiać, że nie ma dla kogo żyć. Może tam gdzieś daleko jest i czeka na nas ta druga połówka, która nadejdzie w odpowiednim czasie, albo po prostu takie jest nasze przeznaczenie i trzeba się z tym pogodzić. Za bardzo ci nie pomogłem, ale współczuję ci, bo wiem co to jest. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mimi Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 15.10.02, 12:22 A już najgorsze jest to ,kiedy po długiej samotności spotkamy kogoś i parę weekendów mamy "zapełnionych",a potem to się kończy i znowu trzeba uczyć się być samemu.OKROPNE!!! CHyba to trochę pesymistyczne :( .Przepraszam. Wiecie co? Wydaje mi się ,że jeśli raz uda nam się uwierzyć w siebie,przekonać sie ,że nie jest tak źle...to potem jest coraz łatwiej.DUżo zależy od naszego nastawienia.A żeby zmienić nastawienie trzeba czasami się przełamać ,zrobić coś wbrew sobie.Ja też dopiero uczę się tego i mam nadzieję ,że nie jest za póno. Odpowiedz Link Zgłoś
onnanohito Ja wiem jak, naprawdę. 15.10.02, 14:29 No cóż. Czytam, czytam i czytam. I wreszcie postanowiłam, że musze napisać. MUSZĘ, bo ja wyszłam z samotności, naprawdę wiem co to znaczy i ... to trzeba opowiedzieć po kolei. NULLA! To Ty spowodowałaś, że piszę!!! Nie wolno Ci tak mysleć, Jezu, tak mi smutno. Proszę Cię, pzreczytaj mój post. Też jestem z Gdańska, pozdrawiam Cię serdecznie. I Ciebie Ewo_ i Was wszystkich. Opisałam już tu gdzies moja historię, chciałan znaleźć, ale jakoś mi nie wyszło. Opowiadam i proszę wszystkich tych, którzy to czytali o wybaczenie. Zacznijmy od dnia dzisiejszego. Mam 31 lat i 2 miesiące. Wyższe wykształcenie, pracę, Ukochanego Męża i 2 koty. Dwa i pół roku temu - Męża nie miałam i nawet Go nie znałam. Zawsze byłam sama. W sensie - bez faceta - w pierwszej klasie ogólniaka poznałam Moja Przyjaciółkę i chyba tylko dzięki Niej przetrwałam to wszystko. Dziewczyny samotne, które tu pisałyście i któe potrzebujecie Tego Kogoś do życia jak powietrza - rozumiem WAS!!! No więc tak - imprezy klasowe w ogólniaku - czasem z kimś zatańczę i nic więcej. Jestem bardzo lubiana, wszyscy lubią moje towarzystwo, tylko jakoś nikt się nie chce ze mną umówić. No dobra, kogoś wreszcie spotkam. Raz po raz zakochiwałam się platonicznie, życie nabierało rumieńców, może uśmiechnie się do mnie na korytarzu? Zresztą wtedy wszystkie moje koleżanki też były same - nie było tak źle, razem się z tego śmiałyśmy. Studia. Wyjazd do innego miasta. Wielka przygoda - tak o tym myslałam. I ... pierwsze miesiące to był po prostu najkoszmarniejszy okres mojego życia. SAMA. Pamiętam pewien deszczowy wieczór. Wracałam do domu z kina, mieszkałam na stancji. I pomyślałam sobie, że gdyby ktos mnie teraz zabił - NIKT by sie tym nie zaniepokoił. Przecież nie gospodyni! A Rodzice daleko! Nikt by mnie od razu nie szukał. Czułam się fatalnie. No nic - to wtedy właśnie nauczyłam się chodzić sama do kina, na spacery, z książką do parku itd. - w Gdańsku miałam od tego Moją Przyjaciółkę, a tam trochę potrwało, zanim znalazłam znajomych. Generalnie studia - strasznie dużo nauki, strasznie dużo imprez, strasznie dużo znajomych i .... SAMOTNOŚĆ, coraz bardziej widoczna i coraz bardziej doskwierająca. Wszystkie przyjazdy do domu ... kolejno wszystkie koleżanki i Przyjaciółka łączyły się w pary, a ja .... Nie. Święta: Życzymy Ci fajnego chłopaka - to jak miałam 20 lat. Życzymy Ci fajnego Męża - to jak miałam 25 lat. Życzymy Ci zdrowia - to jak byłam starsza - machnęli na mnie ręką - męża juz nie będzie miała, może chociaż zdrowie jej dopisze. I tak to się kręciło. Pamietam taki czas w moim życiu, niedługo po studiach - koleżanki jedna po drugiej wychodzą za mąż a ja nawet nie mam z kim iść na ich wesele ... Nie było to przyjemne. Miałam wtedy straszne dołki, nie mogłam pic alkoholu, bo jak mi tylko w głowie zaszumiało robiłam występ pt.: spowiedź z mojego samotnego życia :-(. Powoli z osoby smutnej zaczynałam się robić wściekłą - co jest, cholera, życie ucieka, a ja tak wiecznie będę marudzić i utyskiwać nad własnym losem??? Koniec tego!!! Pamiętam taki czas (miałam własną działalność gosp., wstawałam kiedy chciałam) jak cały dzień siedziałam w pidżamie, cos tam jadłam, paliłam, czytałam dużo książek. Ale zewnętrze jakoś nie istniało. I w końcu miarka się przebrała. Trafiał mnie coraz większy szlag!Postanowiłam, że w d.... mam to wszystko, nie będę się całe życie zamartwiac, ma byc fajnie!!!! I że będę szczęśliwa SAMA!!!! Dziewczyny, przysięgam Wam, że robiłam to na siłę. Zapisałam się na basen, chociaż nie cierpię wysiłku fizycznego - wiedziałam, że mi to dobrze zrobi - i to jak!!!! Po basenie człowiek czuje się taki lekki i czysty i zadowolony! Polecam. Chodziłam na wszystko na co miałam ochotę do kina, wstawałam rano, puszczałam sobie moją ulubioną muzykę, gotowałam sobie odjazdowe żarcie. Przysięgam!!! Na początku to było trudne, bo : dla siebie samej, tak będe gotowac??? Ale odkryłam coś, z czym powinnismy sie rodzić: otóż zdałam sobie sprawę z tego, że mam tylko to jedno życie i że nikt tak o mnie nie zadba, jak ja sama. Bo nikt mnie tak dobrze nie zna. I że powinnam robić wszystko, co dla mnie najlepsze - naprawdę dziewczyny - pomyślcie tak o tym! Przygotowujecie kolację uroczystą dla gości - bo ich lubicie i chcecie ich jakoś uszanowac itp. To tym bardziej Wy same zasługujecie na to!!! Przygarnęłam dwa Koty - to najmądrzejsza rzecz, jaką wtedy zrobiłam, tez polecam. No i polubiłam siebie, naprawdę. Rysowałam sobie co nieco, działalność jakoś się kręciła, koty mnie kochały a ja je, mieszkanko sobie czasem remontowałam, zmieniałam kolory, przemeblowywałam. Było fajnie. Ale to nie zmieniło faktu, że bardzo chciałam kogos kochać, a jeszcze bardziej, żeby on mnie kochał :-) Po drodze zdarzyła się 8-miesięczna znajomość - w zasadzie szkoda na nią słów - była na odległość i po prostu mnie rzucił. Ale też na coś się przydała, bo jej koniec zmobilizował mnie do działania. Bo ja wreszcie chciałam być z kimś, naprawdę, w słońcu i w deszczu i w chorobie i w szczęściu i na wszystkie złe i dobre chwile, tak bardzo chciałam z kimś być. I żeby ten ktoś mnie potrzebiował i ... żeby nie był kotem, tylko facetem :-) Dziewczyny!!!! Trzeba "brać sprawy w swoje ręce"!!!! Co zrobiłam? Niektórzy wiedzą, a Ci co nie wiedza a chcą - musza poczekać na część drugą. Nullo, Ewo_ proszę Was. Napiszcie do mnie, jeżeli chcecie. Ja naprawdę rozumiem Was w 100% i wydaje mi się, że mogłabym Wam pomóc, wysłuchać, wesprzeć. Czekam na znak. Ach, tyle wątków przy okazji do opisania - i to o poprzeczkach i to o lęku strasznym - że po co, że lepiej niech Go w ogóle nie poznam, bo jak Go potem stracę, to będzie jeszcze gorzej ... Nullo! Prawie rok mój Ukochany czekał, żebym Mu uwierzyła, że On jest naprawdę i że zawsze będzie przy mnie rano, gdy się budzę i że mnie nie opuści. Bo po prostu mnie kocha. I EWO_ - rozumiem Cię, że nie chce Ci się zastanawiać - a dlaczego ja jestem sama, a co powinnam zmienić, mi też tak radzili, analizowaliśmy razem - o co chodzi? Przecież fajna ze mnie dziewczyna - a tu nic. No i wymyślili znajomi, że ... ja jestem za inteligentna i każdemu facetowi na wstępie przeprowadzam test na inteligencjję. Co czytał, co sądzi o tym i tamtym itd. No i facet ucieka, bo ... nie wiem co, i w d... mam takie analizy. Bo - nie będę przed nikim udawać innej osoby, a jak dla kogos jestem za inteligentna, no to chyba i tak nic by z tego nie wyszło. Wszyscy, którzy to przeczytaliście - wiem, że to strasznie chaotyczne, ten list powinien być ze 4 razy dłuższy, żebym przekazała część tego, co chciałam. Mam nadzieję dziewczyny, że jednak cos Wam dał ten list. Takie wywnętrznienie się naprawdę mnie sporo kosztowało, prosze napiszcie. Czekam na odzew i ściskam Was mocno. M. Odpowiedz Link Zgłoś
anahita_jedyna Re: Ja wiem jak, naprawdę. 15.10.02, 14:47 takie wlasnie historie sprawiaja, ze nie opuszcza mnie wiara w happy-end :)) serio... zebys kochana wiedziala, jak mnie podbudowalas... mam nadzieje, ze zarowno Ewa jak i Nulla przeczytaja Twoj post i usmiechna sie, bo zycie naprawde plata figle :) pozdrawiam serdecznie Anahita Odpowiedz Link Zgłoś
eva07 Re: Ja wiem jak, naprawdę. 17.10.02, 03:13 Onnanohito! Zawiesiłaś historię w najciekawszym momencie.. Umieram z ciekawości. No i wreszcie coś pozytywnego, bo taki wątek o samotności ma to do siebie,że najwięcej w nim piszą samotni i robi się coraz bardziej beznadziejnie. Bardzo mi się podba twoja postawa, bo była szalenie sensowna. Jakoś tak intuicynie sensowna... Mnie jest trudno dawać rady, bo nie jestem i własciwie prawie nigdy nie byłam samotna (nie licze tu takich wypadków,jak ktoś napisał, że "od 1,5 roku jestem sama.." oojjj!!!! To akurat mi się zdarzało.) Ale tak sobie mysle, że może warto napisać, w czym widzę sekret tego,że samotna nie jestem i nie byłam. Oczywiście poza szczęśliwym trafem (co też należy uwzględnić i Panu Bogu podziękować). Otóz jakos tak mi się zdarzało, że kiedy pasjonowalam się i interesowałam czymś bardzo (wcale nie mężczyznami) - zazwyczaj bywały to rozmaitego rodzaju prace i zaangażowania społeczne, to znajdowali się mężczyźni,którzy bardzo zainteresowani byli mną. To jest sekret nr.1. Sekret nr.2 jest taki, ze zawsze ogromnie ciekawa byłam ludzi. Uwielbiałam ich poznawać, otwierać. To dotyczyło także mężczyzn. Raczej nie grałam, nie kokietowałam, (co nie znaczy,że nie starałam się być zadbana i atrakcyjna).Ale po prostu naprawdę szczerze się nimi interesowałam, jako ludźmi, kandydatami na przyjaciól. I to zainteresowanie było odwzajemniane.Sekret 3. W pewnym momencie przestalam sięprzejmować tak bardzo "despektem" jaki mnie spotka, jesli ktoś się zorientuje, ze mi sie podoba, a na przykład nie odwzajemni mojego zainteresowania. Wytłumaczyłam sobie,ze nie ma się czego wstydzić. Nie robię nic złego - a tylko tego by się można wstydzić. Po prostu boli jesli ktoś nas nie chce i tyle. Mam prawo czuc ten ból. Ale to nie ma związku z godnościa, honorem itd. BYłam więć szczera. Przestałam się bawić z ludxmi, a zwłaszcza z męzczyznami w podchody. Przestałam się BAĆ. I to tyle. Na koniec wkroczył i łut szczęścia, który sprawil, że poznałam odpowiedniego faceta. Ale gdyby się tak nie stało byłabym pewno z innym. Byc może nie tak idealnie do mnie dpasowanym,ale też ciekawym,tez mogącym mi dać wiele. Bo tu jest sekret 4 i ostatni: nie jest tak, że mozemy być tylko z tym jednym,wymyslonym. Jest wielu niegłupich, pragnących miłości, wrażliwych mężczyzn. Naprawdę.Miłość nie zawsze "jak złoczyńca wypada zzaułka".Czasem przychodzi powoli,wzajemną sympatią, zrozumieniem i zaufaniem. To by było na tyle. E. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikowhy(juwo@o2.pl Badz obok samotnosci i podlewaj podsw pozyt myslam IP: *.artkom.lublin.pl / 192.168.1.* 15.10.02, 15:16 _ewa napisał(a): czesc droga Ewo Pytasz sie o rade kobiety ale postanowilem Ci cos napisac. Moja sytuacja zyciowa wygladala podobnie do twojej .mam 24 lata i do niedawna mialem sfrustrowane zycie. do 23 roku zycia z nikim sie nie spotykalem pozniej bylem z kims kogo poznalem w anglii ale okazalo sie ze bylo nie tak choc wtedy bylem niedojrzaly emocjonalnie.pozniej bylem 2 razy z dziewcz poznanymi przez net i ciagle cierpialem a to majac watpliwosci czy ktos chce byc ze mna czy to bedzie trwac dawalem sie wykorzystywac.Od czerwca bylem sam i bylo mi z tym coraz lepiej. hatha yoga duzo mi dawala i medytacja dzieki temu mialem jakis cel.w sierpniu bylem na warsztacie yogi i poznalem w normalny sposob Sylwie ktora tez cwiczy yoge i jestem z nia od ponad tygodnia .jestem naprawde szczesliwy a jush myslalem ze nie znajde osoby mi tak bliskiej.jest troche ode mnie starsza ma 31 lat ale dzieki temu moze mi przekazac wiele rad i staje sie przy niej naprawde dorosly. Radze Ci bardziej otworzyc sie do ludzi podjac 1 krok(nie patrz na stereotypy ,jak ktos ci sie podoba podejdz do niego i np.spytaj o ulice nawet jak ja znasz:)pozniej rozmowa sie jakos potoczy) nie mysl duzo o tym ze nie mozesz kogos znalesc podswiadomosc przyjmuje wszystkie zle mysli i rodzi rosliny nieszczescia.podlewaj ja pozytywnymi myslami i nie mysl o smutkach a zobaczysz zmiany. mozesz sprobowac koncentracji na oddechu co daje spokoj umyslowi. siedzisz po turecku skupiasz sie na dzwiekach a pozniej liczysz oddechy.wazny prosty kregoslup barki do tylu klatka do przodu zamkniete oczy,miednica do przodu. odnajdziesz spokoj i wewnetrzna sile co umozliwi ci nie targac sie w zyciu. zycze wytrwalosci w wewnetrznym rozwoju napisz maila jak postepy jak bedziesz ciekawa szczegolow pisz: juwo@o2.pl > Wkrotce skoncze 31 lat. 31 samotnych lat. Bez nikogo. Nie wiem, co jest ze mna > nie tak. Wiem tylko, ze od blisko roku ten stan wyprowadza mnie z rownowagi. > Jedyne, a i tak niemal sladowe znjomosci z mezyzczynami, jakie udalo mi sie > nawiazac, to znajomosci przez internet. Kilka nieudanych randek, kiedy albo on > mnie, albo ja jemu nie przypadlam do gustu. Jedna znajomosc, ktora miala, jak > mi sie wydawalo, sznase na bycie czyms wiecej niz internetowa znajomoscia. > Uslyszalam komlementy i slowa "zakochuje sie w tobie, a tego nie chce". Ta > znajomosc trwa, ale ma chcarakter kolezenski. Mysle, ze powinnam ja jednak > zerwac, bo po kazdym jego i tak sporadycznym telefonie, ja wszystko przezywam > od nowa. Potem z jego milczeniem jakos sie wyciszam, a potem znow to samo: jego > > kurtuazyjny mail i moje emocje znow sa na wierzchu. > Jak wyrwac sie z samotnosci? Nie mam wielu znajomych, wiec nie "bywam", bym > mogla poznawac ludzi. Nie umiem podrywac. Czuje jak zycie przecieka mi przez > palce. Czuje sie coraz bardziej sfrustorwana i zgorzkniala. Nie jestem brzydka, > > choc nie jestem tez laska z okladek kobiecych magazynow. Wiem, ze czasem > podobam sie mezczyznom, problem w tym, ze nie tym, ktorym chce sie podobac, a > nie porafie zmusic sie do spotkan z kims, kto nie wzbudza we mnie pozytywych > wrazen. > Jestem zalamana, placze rano, w ciagu dnia. Na widok ludzi, ktorzy sie obejmuja > > czy caluja, odwracam glowe. Zazdroszce im. Ludzie zwyczajni jak ja, ale maja > kogos, a ja wcaz jestem w pojedynke. Trace nadzieje w odmiane losu. No bo ten > wiek i moj brak jakiegokolwiek doswiadczenia z mezczyznami. > Jak to zmienic? Moze ktoras z Was byla w podobnej sytuacji i cos zmienila w > swoim zyciu, i to poskutkowalo. Ja juz po prostu tego ne wytrzymuje. Drazni > mnie wszystko, od piosenek w radiu (to zaskakaujace, jak wiele jest o > uczuciach), po filmy i prase. > Jest weekend, kolejny, ktory spedze sama. Potem tydzien pracy, gdy juz na nic > nie starcza mi czasu. Sprawdzam tylko poczte, odpisuje na maile wirtualnych > znajomych i tak uplywa mi zycie. Czuje sie parszywie. Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 15.10.02, 19:14 Dzis mialam mozliwosc pojsc na kawe z kims, kto mi sie podoba. Udalam, ze nie moge. A potem oczywiscie bylam na siebie zla. Bardzo dziekuje wszystkim za posty. Tylko ze ja jestem chyba niereformowalna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mmi Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 15.10.02, 19:28 Nie poszłaś i juz! Ale następnym razem idź!!! Odpowiedz Link Zgłoś
eva07 Re: Jak wyjsc z samotnosci? 17.10.02, 03:25 _ewa napisała: > Dzis mialam mozliwosc pojsc na kawe z kims, kto mi sie podoba. Udalam, ze nie > moge. A potem oczywiscie bylam na siebie zla. > Bardzo dziekuje wszystkim za posty. Tylko ze ja jestem chyba niereformowalna. NO pewno, jak nie chcesz "się reformować" to jesteś niereformowalna. Lubisz to czy jak? To jak z alkoholikiem. Lekarz pyta: no dobrze, ale tak naprawde czy pan chce przestac pić? Na to pacjent: tak szczerze, to chyba nie. "Czego się boisz głupia?" (w razie czego - to cytat)Boisz się, że nie sprostasz, boisz się odrzucenia, prawda? Ale czemu u licha? Przecież ci nic ale to nic od tego nie ubędzie. Nie spodobasz mu się. OK.I co z tego? Czy twoje zycie się skończy? Umrzesz od tego? Czy jest coś wstydliwego w tym, że ktoś ci się podoba? przeciez ten ktoś podobnie, jak ty boi się odrzucenia, tez pragnie akceptacji.Też jest niepewny. Serio. Dramat w zyciu to jest jak umiera ktoś najbliższy, albo jak tracimy zdrowie i stajemy się cięzarem, albo jak nie mamy za co utrzymac rodziny... ale nie to że ktoś zorientuje się, że się nam podoba, nawet jak nie podziela tych emocji.BO co w tym, powtarzam, złego????? NO co? jesli jesteś miła,życzliwa, nie narzucasz się,to czy cię pokocha czy nie, będzie do ciebie czuł szacunek,a twoje zaiteresowanie będzie mu pochlebiać. Weź się w garść! Pozdrawiam. E. Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 16.10.02, 00:36 Zastanawiam sie, jak Wam podziekowac za wszystkie posty, za przyklady z wlasnego zycia, ktorymi probujecie nie tylko mi, ale takze pozostalym samotnym dac nadzieje, ze nie wszystko stracone. To naprawde jest mile i chwilami bardzo budujace ;-) Dzieki. Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 24.11.02, 18:40 No wiec skonczylam 31 lat i to chyba jedyna zmiana. Tkwie w swojej samotnosci. W tygodniu idzie wytrzymac, mam troche zajec, wiec chwilami nie starcza czasu, zeby ja dostrzegac. Czekam na weekend, zeby odetchnac (a nie kazdy weekend mam wolny), a wtedy samotnosc mnie dopada. Niemal fizyczny bol - mdli mnie z samotnosci. Rozmawialam niedwno z tym mezczyzna, ktory mnie nie chcial. Poryczalam sie po rozmowie. Chodze czasem na basen. Plyne tam i z powrotem iles tam basenow. Zjezdzam na zjezdzalni, ale to mi nic nie daje w sferze psychiki. Milcze sobie w tej wodzie, milcze, gdy wracam do domu. Czasem wyjde z kims z pracy na kawe. Kolezenskie wyjscia. Ciesze sie, ze jutro poniedzialek, bo zacznie sie cotygodniowy kolowrotek, bedzie mniej czasu na smutek, a z drugiej stronu kolejny tydzien zycia, ktory przeleci ot tak. Myslalm o wiycie u psychologa. Moze podpowie, co jest nie tak. Bo cos musi byc nie tak, skoro przez 31 lat tylko 1 osoba zaistniala na krotko w moim zyciu. Odpowiedz Link Zgłoś
eva07 Re: Jak wyjsc z samotnosci? 24.11.02, 19:09 Może z tym psychologiem to niezły pomysł? Zalezy oczywicie na kogo trafisz.Ale spróbuj. Naprawdę warto próbować wszystkiego,bo zeby nie wiem jak okolicznosci były niesprzyjające to coś z przyczyn tej samotności tkwi w tobie. I chyba wszystko zalezy od tego czy będziesz chciała nad soba popracowac czy nie. Problem z "praća nad sobą" polega na tym, że choc czasem ona jest swietna i daje ekstra rezultaty, to częściej człowiekowi sie nie chce i nie ma do niej przekonania... Bo taka juz jestem i trudno mówi sobie. Tak mi się zdaje, że ty nalezysz do tych upartych, skrytych o dosyc silnym chrakterze...POzdrawiam cię serdecznie i idź dalej w zycie bez strachu i z podniesionym czołem!. E. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysztof Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.02, 19:29 Droga Ewo Czytalem wiekszosc postow dotyczacych Twojego problemu. Zgadzam sie z tym co napisalas na koncu, warto pojsc do psychologa, nie zaszkodzi a moze naprawde pomoc. Wiesz, mam podobny problem. Jestem troszke mlodszy, ale bardzo brakuje mi wlasnie bliskiej osoby. Moim dodatkowym problemem jest to, ze mieszkam na wsi, a co za tym idzie mam o wiele mniej osob do poznania, do spedzania czasu z nimi. Probowalem bywac w roznych miejscach, ale niestety to nie pomoglo. Odezwij sie jesli chcesz na adres krzysztof76pila@gazeta.pl Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kkk30 Re: Jak wyjsc z samotnosci? 25.11.02, 16:15 _ewa napisała: > No wiec skonczylam 31 lat i to chyba jedyna zmiana. Tkwie w swojej samotnosci. > W tygodniu idzie wytrzymac, mam troche zajec, wiec chwilami nie starcza czasu, > zeby ja dostrzegac. Czekam na weekend, zeby odetchnac (a nie kazdy weekend mam > wolny), a wtedy samotnosc mnie dopada. Niemal fizyczny bol - mdli mnie z > samotnosci. Rozmawialam niedwno z tym mezczyzna, ktory mnie nie chcial. > Poryczalam sie po rozmowie. Chodze czasem na basen. Plyne tam i z powrotem iles > > tam basenow. Zjezdzam na zjezdzalni, ale to mi nic nie daje w sferze psychiki. > Milcze sobie w tej wodzie, milcze, gdy wracam do domu. Czasem wyjde z kims z > pracy na kawe. Kolezenskie wyjscia. Ciesze sie, ze jutro poniedzialek, bo > zacznie sie cotygodniowy kolowrotek, bedzie mniej czasu na smutek, a z drugiej > stronu kolejny tydzien zycia, ktory przeleci ot tak. Myslalm o wiycie u > psychologa. Moze podpowie, co jest nie tak. Bo cos musi byc nie tak, skoro > przez 31 lat tylko 1 osoba zaistniala na krotko w moim zyciu. Czytam Twoje posty. Wiem jak się czujesz. Od dwóch miesięcy znam dokładnie ten stan. Ponoć są dobre strony bycia "singlem", ale ja ich jeszcze nie zauważam. A najgorsze są rzeczywiście weekendy. Trudno jest polubić tą samotność i polubić siebie samotnego. pozdrawiam Cię K. Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 25.11.02, 20:56 kkk30 napisał: > Czytam Twoje posty. Wiem jak się czujesz. Od dwóch miesięcy znam dokładnie ten > stan. Ponoć są dobre strony bycia "singlem", ale ja ich jeszcze nie zauważam. Ponoc... tak mowia tutaj niektorzy. Ja juz nie znajduje w tym zadnych plusow. Moze ktos, kto jest singlem, ale miewa jakies przelotne zwiazki lubi ten stan. > A najgorsze są rzeczywiście weekendy. Trudno jest polubić tą samotność i polubić > siebie samotnego. > pozdrawiam Cię > K. Rowniez pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
tao27 Re: Ewa ty łobuziaku 25.11.02, 19:53 Wiesz co Ewa powiem krótko SŁÓW MI DO CIEBIE BRAK. A kto to powiedział to pewnie się od razu połapiesz.Przypomnij sobie Aiciland. Czy wiesz że wkrótce obchodzić będziemy kolejne święta,a ja tu ciągle zaglądam dlatego że jesteś łobuziaczek i nadal Cię lubię. pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Ewa ty łobuziaku 25.11.02, 21:45 tao27 napisał: > > Wiesz co Ewa powiem krótko SŁÓW MI DO CIEBIE BRAK. > A kto to powiedział to pewnie się od razu połapiesz.Przypomnij sobie Aiciland. > Czy wiesz że wkrótce obchodzić będziemy kolejne święta,a ja tu ciągle zaglądam > dlatego że jesteś łobuziaczek i nadal Cię lubię. > > pozdrawiam cieplutko Juz mowilam, ze ludzie mnie raczej lubia ;-) Mi tez juz slow brak. Z tego zycia w pojedynke, juz powoli zapominam ludzkiej mowy ;-) Pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysztof Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.02, 19:34 Droga Ewo Czytalem wiekszosc postow dotyczacych Twojego problemu. Zgadzam sie z tym co napisalas na koncu, warto pojsc do psychologa, nie zaszkodzi a moze naprawde pomoc. Wiesz, mam podobny problem. Jestem troszke mlodszy, ale bardzo brakuje mi wlasnie bliskiej osoby. Moim dodatkowym problemem jest to, ze mieszkam na wsi, a co za tym idzie mam o wiele mniej osob do poznania, do spedzania czasu z nimi. Probowalem bywac w roznych miejscach, ale niestety to nie pomoglo. Odezwij sie jesli chcesz na adres krzysztof76pila@gazeta.pl Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 25.11.02, 21:32 Gość portalu: Krzysztof napisał: > Droga Ewo > Czytalem wiekszosc postow dotyczacych Twojego problemu. > Zgadzam sie z tym co napisalas na koncu, warto pojsc do psychologa, nie > zaszkodzi a moze naprawde pomoc. > Wiesz, mam podobny problem. Jestem troszke mlodszy, ale bardzo brakuje mi > wlasnie bliskiej osoby. Moim dodatkowym problemem jest to, ze mieszkam na wsi, > a co za tym idzie mam o wiele mniej osob do poznania, do spedzania czasu z nimi > . > Probowalem bywac w roznych miejscach, ale niestety to nie pomoglo. > Odezwij sie jesli chcesz na adres krzysztof76pila@gazeta.pl > Pozdrawiam > Witaj Krzysztofie, Brakuje mi bliskiej osoby. Boli mnie, ze gdy sie w kims zadurze, to bez wzajemnosci. Jestem lubiana, ale na tym koniec. Gdy ktos czasem chce sie do mnie zblizyc (az tak czesto znowu to sie nie zdarza), ja nie chce. Niemal dwa lata temu odkrylam internet. W pierwszej chwili euforia, ze tak latwo kogos poznac. Ciekawe rozmowy na necie, ale proby przeniesiena tych znajomosci do swiata realnego konczyly sie fiaskiem. Na kilka takich prob, tylko dwie uwazam za pozytywne. Ja dwukrotnie chcialam podtrzymywac nawiazane w ten sposob kontakty, ale tak to juz u mnie jest, oni... postrzegali te znajomosc mniej entuzjastycznie niz ja. Probuje poznawac ludzi w realu, ale na razie nic z tego nie wynika. Pozdrawiam K. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOJO Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.junisoftex.pl / *.solar.silesianet.pl 24.11.02, 20:17 Droga Ewo, Dokladnie wiem co przeżywasz.Jestem pewna,że powiedzie Ci sie.Ja tez 30 urodziny świętowałam sama,ale juz 31 świętowałam z tym Kimś,na kogo czekałam. Codzienne frustracje związane z samotnościa łagodziły czeste wizyty u przyjaciólki i jej męża-traktowali mnie jak członka rodziny.Pogodziłam sie poniekad z brakiem mężczyzny,przestałam opłakiwać dawne miłości...zapomniałam jak to jest być dla kogoś całym światem.Pocieszające było,że mialam samotne koleżanki,z którymi wyjeżdzałam,spotykałam sie. Znalazłam mojego X w internecie (strona randkafuture czy coś takiego).Napisałam tylko do niego.Moje 2 samotne koleżanki tez znalazły tam narzeczonych(jedna jest juz mezatką)Obie chodziły na wiele randek ale udało się. Długotrwała samotność powoduje cos jakby obawe przed jej utratą-porzucenie stanu który tak dobrze sie zna nie jest łatwe.Dzieki wytrwałości i cierpliwości X przuciłam obawy i pierwszy raz w życiu PRAWDZIWIE się zaangazowałam. Ty też to przeżyjesz -wykaz cierpliwość i działaj.Z każda minuta samotności jestes blizej miłości. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nom73 Re: Jak wyjsc z samotnosci? 24.11.02, 21:54 Gość portalu: JOJO napisał: > Znalazłam mojego X w internecie (strona randkafuture czy coś takiego). to chyba chodzi o www.randka.future.pl/ no to ja tez sprobuje :) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
eva07 Re: Jak wyjsc z samotnosci? 24.11.02, 23:24 Kiedy dziś siedzialam i gawędziłam z dawno niewidzianym znajomym z innego miasta przyszła mi do głowy jeszcze jedna rzecz. Tak mi sie wydaje, że ty słabo chcesz próbować, a jak juz się zdecydujesz zrobic coś innego niz zwykle, a się raz nie uda to rezygnujesz. Nie mam racji? A znaleźć kogoś, kto będzie do ciebie pasował nie jest niemozliwe, ale nie jest tez łatwo. Tak to bywa z internetem i randakami przez internet. Pogawędzisz z jednym, dwoma, trzema panami, może i z pięcioma czy szescioma...ale trzeba się zdecydowac na spotkanie a tu... rozczarowanie..cos znów sie nie udało. I tak jest skonstruowany swiat. Trzeba spróbowac i drugi raz i trzeci, a może i piąty i szósty... Nie miec zbyt wielkich oczekiwań tylko ciekawość drugiego człowieka. Wtedy się udaje. Spróbuj prosze nie przejmowac się tyle tym co wyjdzie głupio, a co kto o tobie pomysli -zastanów się lepiej jakie to drobne wydarzenie czy gest, którego się dzisiaj boisz, będzie miało znaczenie za 10 lub 15 lat? Albo jesli staniesz przed sytuacją naprawde trudną (na przykład powazna choroba kogos bliskiego) czy będziesz się zastanawiała nad tym, że kiedyś tam w zyciu sie wygłupiłaś? Nie. To juz nie będzie się liczyć. POmyślisz raczej: Panie Boże gdyby to tylko miało przywrócić mu (jej) zdrowie gotowa jestem jeszcze raz iśc do tego palanta co sie na mnie tak ironicznie i z lekceważeniem popatrzył i zaprosic go na randkę... nie raz ale dwa razy i trzy...Gotowa jestem zrobic wiele...bo to nie jest to co najważniejsze... Jeszcze raz pozdrawiam cię serdecznie i zchęcam: próbuj - chodź na internetowe randki, do psychologa, zgłos sie jako wolontariuszka do schroniska dla dzieci ulicy, albo osrodka dla uchodźców z Czeczenii, ubierz sie wreszcie seksy,kup buty na szpilkach, skróć spódnicę, naucz robić dyskretny i elegancki makijaż (choc doskonale wiesz, że to całkiem nie dla ciebie i już...), spraw sobie kota... jednym słowem - zrób coś. Bądź aktywna. To oczywiście wszystko takie moje fantazje, ale sens jest bardzo pradziwy. E. Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 25.11.02, 20:40 eva07 napisała: > Tak mi sie wydaje, że ty słabo chcesz próbować, a jak juz się zdecydujesz zrobic coś innego niz zwykle, a się > raz nie uda to rezygnujesz. Nie mam racji?... Czasem, przyznaje, poddaje sie niezwykle szybko, ale wiem tez, ze potrafie byc uparta jak osiol i bronic, nawet skutecznie, spraw - zdawalo by sie - nie do obronienia. Ale musze czuc, ze to jest wazne. Zrezygnowalam, przyznaje, z kilku meskich znajomosci (bedacych jednak w bardzo wczesnym stadium), ale dlatego, ze ich podtrzymywanie bylo dla mnie raczej obowiazkiem, niz przyjemnoscia. A w sprawach uczuc nie potrafie sobie wytlumaczyc, ze uczucie z rozsadku to jest to. Wiem, ktos mi moze zarzuci, ze wierze w ksiecia z bajki. Ale to nie tak. Nie wierze w idealnego mezczyzne. Takich nie ma. Tak samo jak ja nie jestem idealna kobieta. > Wtedy się udaje. Spróbuj prosze nie przejmowac się tyle tym co wyjdzie głupio, Tu masz racje. Bardzo czesto mysle, co oni sobie pomysla. Niby opinia "Iksa" czy "Igreka" nie ma dla mnie znaczenia, a jednak ma. Nigdy nie wystapilabym w "Randce w ciemno" czy jakimkolwiek innym programie tego typu. W sumie to nic takiego, ale dla mnie to nie do przeskoczenia ;-) Czasem mysle, zeby wyslac maila temu mezczyznie i powiedziec, ze nadal za nim tesknie. Kiedy stwierdzil, ze nasza znajomosc musi sie zmienic, zaakceptowalam to. Przeciez gdyby chcial... Wiec najwyrazniej nie chce. Nie przekonam go, by chcial ze mna byc, tak samo jak mnie nikt by nie naklonil do pokochania kogos, na kim by mi nie zalezalo. > serdecznie i zchęcam: próbuj - chodź na internetowe randki, do psychologa, > zgłos sie jako wolontariuszka do schroniska dla dzieci ulicy, albo osrodka dla > uchodźców z Czeczenii, Na to nie mam po prostu czasu. Nie siedze z zalozonymi rekoma. Z pracy wracam pozno, mam tez dodatkowe zajecia, wiec... > ubierz sie wreszcie seksy,kup buty na szpilkach, skróć > spódnicę, naucz robić dyskretny i elegancki makijaż (choc doskonale wiesz, że > to całkiem nie dla ciebie i już...) Co do seksownych ubiorow... staram sie dobrze wygladac, ale nie epatuje glebokim dekoltem (popracuje nad soba ;-), natomiast co do makijazu - alez ja sie maluje i to naprawde calkiem dobrze. Maluje tez czasem kolezanki ;-) Dziekuje Ci za post. Twoje uwagi, nawet jesli nie ze wszystkimi sie zgadzam, sa dla mnie wazne. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh życie solo ma istotne plusy! 25.11.02, 00:02 naucz sie czerpać frajdę z własnego towarzystwa, a zrobisz poważny krok w kierunku bycia z kimś innym a życie solo naprawdę ma wiele zalet - sprawdziłam i paru moich znajomych też Odpowiedz Link Zgłoś
nulla Re: Jak wyjsc z samotnosci? 25.11.02, 22:10 Rację mają ci, którzy twierdzą, że najpierw trzeba polubić siebie i swoją samotność, a dopiero później można szczęśliwie z kimś być. Tylko trzeba uważać, zeby w tej swoje samotności się nie zasklepić, a ja jestem tego najlepszym przykładem. Tak już się przyzywczaiłam do samotnych (w większości) wypadów do kina czy teatru, samotnych wyjazdow na wakacje, samotnych wieczorów i organizowania sobie czasu na własną rękę (typu basen, gminastyka itp), że nie potrafię sobie nawet wyobrazić sobie siebie w innej sytyuacji. Owszem , oataczją mnie ludzie , i nie jest tak, ze nikt ie pamięta o moich urodzinach. Jestem zapraszana u i ówdzie, w zasadzie tak "po wierzchu", to cały czas cos się u mnie dzieje. Ale ja nie dążę w żaden spsoób do poglębienia tych znajomości - czy to tych nowych, czy starych, na już chyba nie czuję potrzeby związania się z kimś. Tak wiec rady - "wyjdź do ludzi, otwórz się na świat", mimo że są dawane w najlepszej wierze, nie zawsze prowadzą do przełamania samotności. dają skutek. To w gruncie rzeczy kwestia chęci - Ewa chce, więc to w końsu się uda, zwlaszcza, ze tyle żylczliwych rad tutaj usłyszała. Ja -przyznając slusznośc ich autorom - mówię pas. Tak więc Ewo - Ja jestem sama, nikogo nie szukam, bo jak gdzies wyzej pisałam - w moim wyskuteczność Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ??? Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.visp.energis.pl 26.11.02, 01:45 Zgadzam sie z Nulla. Zeby byc z kims najpierw trzeba sie nauczyc byc w pojedynke. Znam ten stan bardzo dobrze, wlasciwie dobrze mi z nim. Nie znam innego, nie wiem jak to jest gdy mezczyzna interesuje sie kobieta, gdy mu zalezy na niej, jak to jest gdy kocha, troszczy sie itp. I wlasciwie wszystko byloby w porzadku gdyby nie jeden szczegol, to ze jestem sama to nie wybor swiadomy, tak naprawde to nikt sie mna nigdy nie interesowal. I tak naprawde to mi przeszkadza a nie brak faceta. U mnie to kwestia nie braku faceta ale chyba ambicji. Ze nikt nigdy nie chcial. Wydaje mi sie, ze ze mna jest cos nie tak, bo skoro do tego czasu nic sie nie wydarzylo.... Nawet sie nie calowalam. Nie siedze w piwnicy i znam roznych ludzi wiec nie wiem. Cudak jaki czy co? Ale juz sie przyzwyczailam, samotne kino, spacer, wyjscie z kolezankami to nie problem. Jeszcze czasem sobie tylko mysle, dlaczego wlasciwie nie ja? Chyba rzeczywiscie cos ze mna jest nie tak. Dlatego troszeczke Ci zazdroszcze ;)))), Ewo. Toba przynajmniej ktos sie interesowal, tylko Tobie nie odpowiadal. Ja bym sie tym zadowolila w zupelnosci, moja ambicja zostalaby zaspokojona ;))))) Pozdrawiam i zycze szczescia w poszukiwaniach :))) "Szukajcie a znajdziecie" - jestem pewna, ze odnajdziesz swoja druga polowe. Trzymaj sie :)))) ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOJO Do ??? IP: *.junisoftex.pl / *.solar.silesianet.pl 26.11.02, 11:14 Zastanawiam się jak to możliwe,że to Ty -???-nigdy nie czułaś zainteresowania kimś,chęci okazania,że to Ty uważasz go za specjalnego. Zamiast biernie czekać,możnaby zrobić kilka dyskretnych kroków.Poza tym myślę ,że zbytnie przyzwyczajenie do samotności trzeba zwalczać.Bycie tylko ze sobą i wieloletnia stagnacja w tym stanie po części wzbogaca ,ale też i zubaża o przeżycia ,których samemu się nie doświadczy.W samotności strona intelektualna moze i ma więcej szans na rożwój, strona emocjonalna jest jednak zaniedbana. Warto zdobywać nowe doświadczenia.Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ??? Re: Do JOJO IP: *.visp.energis.pl 27.11.02, 01:54 Alez czulam takie checi, zapewniam Cie, bylam zakochana ;)))). Ale tak sie akurat skladalo, ze oni mna - zupelnie nie. Traktowali mnie jak powietrze. Blad - powietrze jest niezbedne do zycia, po prostu mnie nie zauwazali, jakbym byla przezroczysta. Czasem tak sie zdarza. Takie juz moje szczescie ;))))). Moze to kwestia rodziny, wychowania, nie wiem. Jakies przyczyny takiego stanu rzeczy na pewno istnieja. Juz kiedys wypowiadalam sie tutaj na temat samotnosci, w innym watku, nie pamietam tytulu. Wydaje mi sie, ze tak czasem po prostu jest - jedni sa stworzeni do zycia w pojedynke a inni do zycia w parach. Jedni maja kilku (nastu) partnerow w ciagu zycia a inni zadnego. Tacy ludzie byli i beda. Dlatego trzeba, wg mnie, taki stan zaakceptowac a nie miotac sie w poszukiwaniach partnera "na sile" i byc z kims dla samego bycia, bo wszyscy maja to ja tez chce. Mnie to nie interesuje. Ale w sty procentach sie z Toba zgadzam, to rzeczywiscie zubaza emocjonalnie, mysle, ze niektore rzeczy sa chyba juz nie do przeskoczenia. I naturalnie, zawsze warto zdobywac nowe doswiadczenia ;). Ale do takich doswiadczen potrzeba dwoch osob. Pozdrawiam rowniez :) ??? Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 26.11.02, 18:11 Gość portalu: ??? napisał: > Zgadzam sie z Nulla. Zeby byc z kims najpierw trzeba sie nauczyc byc w > pojedynke. Znam ten stan bardzo dobrze, wlasciwie dobrze mi z nim. Nie znam > innego, nie wiem jak to jest gdy mezczyzna interesuje sie kobieta, gdy mu > zalezy na niej, jak to jest gdy kocha, troszczy sie itp. I wlasciwie wszystko > byloby w porzadku gdyby nie jeden szczegol, to ze jestem sama to nie wybor > swiadomy, tak naprawde to nikt sie mna nigdy nie interesowal. I tak naprawde to > > mi przeszkadza a nie brak faceta. U mnie to kwestia nie braku faceta ale chyba > ambicji. Ze nikt nigdy nie chcial. Wydaje mi sie, ze ze mna jest cos nie tak, > bo skoro do tego czasu nic sie nie wydarzylo.... Nawet sie nie calowalam. Nie > siedze w piwnicy i znam roznych ludzi wiec nie wiem. Cudak jaki czy co? Ale juz > > sie przyzwyczailam, samotne kino, spacer, wyjscie z kolezankami to nie problem. > > Jeszcze czasem sobie tylko mysle, dlaczego wlasciwie nie ja? Chyba rzeczywiscie > > cos ze mna jest nie tak. Dlatego troszeczke Ci zazdroszcze ;)))), Ewo. Toba > przynajmniej ktos sie interesowal, tylko Tobie nie odpowiadal. Ja bym sie tym > zadowolila w zupelnosci, moja ambicja zostalaby zaspokojona ;))))) Kiedy poznalam tego mezczyzne, o ktorym wciaz nie moge i nie chce zapomniec, czulam sie naprawde wspaniale. Po raz pierwszy w zyciu, czulam, ze komus na mnie zalezy. Dzis nie wiem, ile bylo gry i udawania z jego strony. Nie wiem, moze jestem niesprawiedliwa, moze on jednak nie udawal, ale z czasem po prostu mu przeszlo. Mi nie. Nie do konca. Wiem, ze byloby mi latwiej, gdyby ktos sie pojawil w moim zyciu. JOJO pyta ???, dlaczego jest bierna. Ja tez jestem bierna. Moja aktywnosc to bylo powiedzenie sobie: ok, moge sie spotkac z kims poznanym na necie. Boje sie jednak okazywac uczucia innym. Jedynym wyjatkiem byl ten mezczyzna. On nie mial watpliwosci, czy mi na nim zalezy. On to wiedzial. Ale... W pracy jest 1 kolega i choc mi sie podoba, nie potrafie mu tego okazac. Jestem tylko kolezanka. Rozmawiamy, zartujemy, ale ja sie nie wychylam. Czemu? Bo boje sie odrzucenia i osmieszenia. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ??? Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.visp.energis.pl 27.11.02, 02:08 _ewa napisała: > Kiedy poznalam tego mezczyzne, o ktorym wciaz nie moge i nie chce zapomniec, > czulam sie naprawde wspaniale. Po raz pierwszy w zyciu, czulam, ze komus na > mnie zalezy. Dzis nie wiem, ile bylo gry i udawania z jego strony. Nie wiem, > moze jestem niesprawiedliwa, moze on jednak nie udawal, ale z czasem po prostu > mu przeszlo. Mi nie. Nie do konca. Dziewczyno, czemu tego z nim nie wyjasnisz? Nie zapytasz? Moze on mysli dokladnie to samo co Ty w tej chwili? Ze nie ma szans u takiej kobiety albo ze Ci sie znudzil. Moze nie byl tak do konca pewny Twoich uczuc wobec niego. Nie masz z nim zadnego kontaktu teraz, nawet mailowego? Moze warto napisac skoro caly czas o nim myslisz i tesknisz. Nie szukaj klina, najpierw trzeba zalatwic "stare" sprawy a potem myslec o tworzeniu nowego zwiazku. > Wiem, ze byloby mi latwiej, gdyby ktos sie > pojawil w moim zyciu. JOJO pyta ???, dlaczego jest bierna. Ja tez jestem > bierna. Moja aktywnosc to bylo powiedzenie sobie: ok, moge sie spotkac z kims > poznanym na necie. Boje sie jednak okazywac uczucia innym. Jedynym wyjatkiem > byl ten mezczyzna. On nie mial watpliwosci, czy mi na nim zalezy. On to > wiedzial. Ale... W pracy jest 1 kolega i choc mi sie podoba, nie potrafie mu > tego okazac. Jestem tylko kolezanka. Rozmawiamy, zartujemy, ale ja sie nie > wychylam. Czemu? Bo boje sie odrzucenia i osmieszenia. "No risk no fun"... to zart, ale moze warto sprobowac w jakis delikatny sposob okazac mu, ze nie jest jednym z wielu znajomych. On tez Cie lubi, zartujecie, rozmawiacie. Mysle, ze warto na poczatek sie z nim zaprzyjaznic a moze rozwinie sie z tego cos wiecej. Przypuszczam, ze ten kolega bedzie zachwycony i nie w glowie mu bedzie smiac sie z Ciebie ani tym bardziej odrzucac. Sprobuj! Pozdrawiam ??? Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 28.11.02, 00:07 Gość portalu: ??? napisał: > Dziewczyno, czemu tego z nim nie wyjasnisz? Nie zapytasz? Moze on mysli > dokladnie to samo co Ty w tej chwili? Ze nie ma szans u takiej kobiety albo ze > Ci sie znudzil. Moze nie byl tak do konca pewny Twoich uczuc wobec niego. Nie > masz z nim zadnego kontaktu teraz, nawet mailowego? Moze warto napisac skoro > caly czas o nim myslisz i tesknisz. To on zerwal, a mi nie pozostalo nic innego, jak uznac jego racje. Bolalo. Byly lzy i on o nich wiedzial. Czasem rozmawiamy. Pyta, czy kogos mam. Ja nie pytam. Nie chce wiedziec. Czasem kusi mnie, zeby mu powiedziec, ze tesknie, ze mysle o nim, choc nie stale. On nie jest moja obsesja, ale nie odzalowalam tego jeszcze. > "No risk no fun"... to zart, ale moze warto sprobowac w jakis delikatny sposob > okazac mu, ze nie jest jednym z wielu znajomych. On tez Cie lubi, zartujecie, > rozmawiacie. Mysle, ze warto na poczatek sie z nim zaprzyjaznic a moze rozwinie > > sie z tego cos wiecej. Przypuszczam, ze ten kolega bedzie zachwycony i nie w > glowie mu bedzie smiac sie z Ciebie ani tym bardziej odrzucac. Sprobuj! Probuj. Naprawde ;-) Dzis podjelam kolejan probe, ale... nie chce zapeszyc ;-) Pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ??? Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.visp.energis.pl 28.11.02, 01:36 _ewa napisała: > To on zerwal, a mi nie pozostalo nic innego, jak uznac jego racje. Bolalo. Byly > > lzy i on o nich wiedzial. Czasem rozmawiamy. Pyta, czy kogos mam. Ja nie pytam. > > Nie chce wiedziec. Czasem kusi mnie, zeby mu powiedziec, ze tesknie, ze mysle o > > nim, choc nie stale. On nie jest moja obsesja, ale nie odzalowalam tego jeszcze. Hm, a powiedzial czemu? Moze myslal, ze tak bedzie lepiej dla Ciebie? Moze wstydzi sie zmienic zdanie. Skoro w dalszym ciagu utrzymujecie kontakt ze soba... Pyta czy jestes sama... Chyba w jakims stopniu interesuje sie Toba, tak mysle. > Probuj. Naprawde ;-) Dzis podjelam kolejan probe, ale... nie chce zapeszyc ;-) Trzymam kciuki!! :)))))))))) ??? Odpowiedz Link Zgłoś
angrzel Re: Jak wyjsc z samotnosci? 29.11.02, 23:07 Witam wszystkich, troche czasu zajelo mi przeczytanie wszystkich postow, ale dokladnie je czytalam. To co napisaliscie jest o mnie. Ewa, ja to samo moge powiedziec, a mam juz 32 lata. I jakos nadal sama.... Wiem, dlugo bylam bardzo zablokowana - niesmiala, balam sie bliskosci, ale kilka lat nad tym pracowalam, bo bardzo chcialam cos z tym zrobic, przelamac te leki..... i czuje, ze w duzym stopniu udalo mi sie, chociaz mam czesto jakis dystans do ludzi, zwlaszcza nowo poznanych, ale nie.... z cala szczeroscia moge powiedziec, ze nie boje sie ich. Faceci..... wiem, ze podobam sie facetom, jak ja nie bylam gotowa, powiedzmy, to duzo bylo fajnych kolegow. Zreszta studia itp., sa okazja to poznawania wielu osob, czestych imprez, chociazby andrzejki. Wtedy bylam odludkiem (na co nalozylo sie duzo problemow). Istniala wtedy tylko dla mnie nauka. Ja wiem, ze cos za cos - zrobilam wymarzony doktorat - co takze odizolowalo mnie troche od towarzystwa, bo odkladalam kontakty, czasem imprezy z powodu.... "oj, bo ja musze..... egzamin, artykul, poster na zjazd itp." Tak towarzysko jestem pogodna i slysze, ze sympatyczna, ale..... czasem nie mam po prostu ochoty na towarzystwo. Do konca studiow moje milosci byly tylko platoniczne. Potem byl facet - chyba moja milosc zycia - skonczylo sie na romansie, bo .... ujrzalam jak bardzo jest niedojrzaly i chyba dzieki niemu dostrzeglam to w sobie... Moze bardzie chodzilo o lek przed bliskoscia.... A potem, gdzies rok temu, po doktoracie, odkrylam internet.... Wiele spotkan, mimo fajnych rozmow e- mailowych bylo rozczarowaniem. Ale byl jeden - naprawde zakochalam sie w nim....ale, trwalo to chyba cztery miesiace... spotkania, wspolny wyjazd w gory.... Nie wyszlo, bo.... mielismy inne oczekiwania - tak chyba to moge okreslic. I wychodzi na to, ze jestem singlem, ale stan ten juz wlasnie od roku zaczyna mi nie wystarczac. Chcialabym miec kogos bliskiego, a chyba nie mam juz sily poznawac kogos. I ja to wszystko wiem - otwartosc, trzeba czasem samemu wyjsc.... i naprawde staram sie wychodzic.... tylko...., nawet na jakiejs imprezie generalnie wszyscy sa sparowani.... Jak pojedynczy to mlodsi i jak uslysza ile mam lat to.... znika zainteresowanie (wygladam ladnych pare lat mlodziej). To co mowiliscie o uczuciach chyba wszystko moge o sobie powiedziec... I co? Gdzie mam poznac kogos? Zostaje mi chyba tylko internet :( Ostatnio na silowni jakis facet przygladal mi sie. Byl zwyczajny, moze nie oszalamiajaco przystojny, ale mily z wygladu. Wiedzialam co ten wzrok wyraza i bez leku odpowiadalam wzrokiem. Tylko jak sie ubralam i wyszlam z szatni..... i spotkalam go przy drzwiach (wydaje mi sie, ze chcial mnie zaczepic i celowo pilnowal mnie kiedy wychodze) to..... przeszlam nie patrzac na niego. A przeciez moglam zagadac np. czy sie zmeczyl albo cos tak, ale... nie przyszlo mi nic do glowy, moze troche sie speszylam i jakos tak nie pomyslalam, aby moze sie usmiechnac.... Nie iwem, nie podobal mi sie bardzo, ale przeciez moglam nawiazac z nim kontakt.... Takich sytuacji zdarza mi sie czy zdarzalo mnostwo (czesciej chyba zdarzalo), ale ja wlasnie reaguje w taki jak napisalam sposob. Wczesniej towarzyszyl temu lek, teraz juz nie, ale jakos tak sie dzieje.... Moze jak on by cos zagadnal..... I czy ja mam siebie z tego powodu zabic, zmienic sie... Jak? Tyle lat sie zmienialam, juz nie mam sily. Czy nie moge byc po prostu soba? Moge, tylko chyba mam styl bycia "zasiedzialego" singla. Znam na pamiec: byc otwarta, polubic swoja samotnosc, polubic siebie, nie szukac na sile itp. Nie jest mi zle samej, nie "ssie" mnie z samotnosci, jestem raczej towarzyska, usmiechnieta do ludzi, ale np. dzis, jutro, pojutrze mam czas dla siebie. Tylko i wylacznie. Moge zadzwonic i pogadac z kolezanka. Zaprosic ja do siebie, namowic aby gdzies wyjsc, posprzatac w domu, zrobic wielkie pranie. Ale to nie to do konca. Mam czekac? To latwe, aby wejsc chociaz na jakas strone internetowa, ale.... ja juz to znam. Moze ktos podobnie sie tu czuje..... Marudze dzis chyba troche :))) Ale, jesli za duzo, to wybaczcie, wokolo ktos gdzies idzie na andrzejki, a mnie jakos smutno. Nic to, wygadalam sie. Ewus, pozdrawiam Cie serdecznie i wszystkich tutejszych watkowiczow :) Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 02.12.02, 21:14 Angrzel, Piszesz o blokadzie. Znam to. Mam wrazenie, ze to moje zablokowanie to jedna z glownych przyczyn bycia w pojedynke. Mam wrazenie, ze na zewnatrz, poza domem jestem zupelnie inna niz np. w pracy. W domu jestem prawdziwsza, bardziej naturalna. Probuje byc bardziej spontaniczna takze na zewnatrz, ale roznie z tym bywa. Wiem, ze ja takze podobam sie czasem mezczyznom, choc nie zawsze. Pracuje w srodowisku, w ktorym jest wielu mezczyzn. Czasem slucham ich rozmow o kobietach i bywa, ze robi mi sie przykro. Mam wrazenie, ze najwazniejsze jest mlode cialo, wtedy bolsnie odczuwam moje 31 lat. I wtedy tez zaczynam sie bac, ze juz nigdy nikogo nie spotkam, ze jestem za "duza". Ale w piatek bylam na bardzo udanej imprezie andrzejkowej. Z kolega z kursu. Swietnie sie bawilismy (ja w kazdym badz razie na pewno). Tanczylismy jakis wolny taniec (moj pierwszy wolny taniec od 2 lat) i choc to tylko kolega czulam sie b.fajnie w meskich ramionach. Pozdrawiam cieplo. Odpowiedz Link Zgłoś
angrzel Re: Jak wyjsc z samotnosci? 04.12.02, 22:46 Dziekuje Ci za odpowiedz. Ciesze sie, ze fajnie sie bawilas :) Jakbys chciala o czyms pogadac to napisz do mnie na priv :) Pozdrawiam Cie serdecznie :) Odpowiedz Link Zgłoś
laura_1 droga ewo 27.12.02, 00:06 przestudiowałam pracowicie cały wątek i jak wiele osób przede mną odnalazłam w nim cząstkę siebie(zresztą co tam cząstkę, ja tu znalazłam cały wielki kawał odnoszący się do mnie ;))) co więcej jest tu co najmniej 10 osób, które bardzo chciałabym poznać. miło jest wiedzieć, że ludzie nadal się starają, że piszą do siebie i dbają o wcześniej nawiązane kontakty. w związku z tym jestem trochę zaniepokojona ciszą jaka zapanowała tu w grudniu. mam nadzieję, że wątek nie umrze... ewo odezwij się!!! w końcu tu wszystko zależy od ciebie. pozdrawiam serdecznie i ciepło wszystkich wątkowiczów, licząc, że jeszcze się odezwą zapraszam też na priva. (ostatnio widzę wszystko w cieplejszych barwach, więc może uda mi sie kogoś tym zarazić) Odpowiedz Link Zgłoś
nom73 Do ??? 28.11.02, 22:48 Gość portalu: ??? napisał(a): > "No risk no fun"... to zart, ale moze warto sprobowac w jakis delikatny sposob > okazac mu, ze nie jest jednym z wielu znajomych. On tez Cie lubi, zartujecie, > rozmawiacie. Mysle, ze warto na poczatek sie z nim zaprzyjaznic a moze rozwinie > > sie z tego cos wiecej. Przypuszczam, ze ten kolega bedzie zachwycony i nie w > glowie mu bedzie smiac sie z Ciebie ani tym bardziej odrzucac. Sprobuj Bardzo fajnie, że dobradzasz _ewie, ale dlaczego Ty nie zaryzykujesz i nie umówisz sie z jakimś fajnym kolegą??:) Wiem, że można być szczęśliwym w pojedynkę, ale we dwójkę szczęście jest podwójne :) Pozdrawiam ciepło, buziaki :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ??? Re: Do nom73 IP: 62.29.232.* 29.11.02, 00:35 Odpowiedz jest banalnie prosta: nie mam zadnego fajnego kolegi, uprzedzajac kolejne pytanie - niefajnego tez nie mam. W moim otoczeniu nie ma zadnego człowieka, ktory wykazywalby chocby sladowe zainteresowanie moja osoba. Samotnego, zonatego, rozwiedzionego... kogokolwiek. Nie mam takiego problemu jak Ewa: chcialabym i boje sie, ktos jest a ona mu odmawia. Gdyby byl ktos taki to skorzystalabym z okazji bo, mowiac w skrocie, nie mam nic do stracenia :)))). Pozdrawiam serdecznie :)))) ??? Odpowiedz Link Zgłoś
nom73 Re: Do nom73 29.11.02, 16:38 Gość portalu: ??? napisał(a): > Odpowiedz jest banalnie prosta: nie mam zadnego fajnego kolegi, uprzedzajac > kolejne pytanie - niefajnego tez nie mam. W moim otoczeniu nie ma zadnego > człowieka, ktory wykazywalby chocby sladowe zainteresowanie moja osoba. Czyli w Twoim otoczeniu nie ma żadnych kolegów? Przepraszam, że zadam Ci niedyskretne pytanie, czy Ty nie jesteś przypadkiem w zakonie?? :) A tak poważnie, to że ktoś nie wykazuje Ci żadnego zainteresowania nie znaczy, że się Tobie nie przygląda. Niektórych onieśmielają inteligentne kobiety, z góry zakładają, że u takich nie mają żadnych szans. Ze mną było podobnie, podobała mi się koleżanka z pracy, ale stwierdziłem, że nie mam u niej szans. No i po jakimś czasie to ona się ze mną umówiła i okazała się naprawdę fajna. Więc do dzieła i nie przejmuj się jak ktoś Ci odmówi, nie traktuj tego jako randkę, ale jako koleżeńskie spotkanie. Pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ??? Re: Do nom73 IP: *.visp.energis.pl 30.11.02, 00:42 nom73 napisał: > Czyli w Twoim otoczeniu nie ma żadnych kolegów? Przepraszam, że zadam Ci > niedyskretne pytanie, czy Ty nie jesteś przypadkiem w zakonie?? :) Nie, nie jestem, ale to fakt, przebywam glownie w zenskim gronie. Jesli mam znajomych mezczyzn to sa zonaci. Chyba rozumiesz, ze nie bede im sie narzucac ani zapraszac. Tym bardziej, ze tez nie sa mna w jakimkolwiek stopniu zainteresowani, ot - dzien dobry, co slychac, to wszystko. > A tak poważnie, to że ktoś nie wykazuje Ci żadnego zainteresowania nie znaczy, > że się Tobie nie przygląda. Niektórych onieśmielają inteligentne kobiety, z > góry zakładają, że u takich nie mają żadnych szans. Ze mną było podobnie, > podobała mi się koleżanka z pracy, ale stwierdziłem, że nie mam u niej szans. > No i po jakimś czasie to ona się ze mną umówiła i okazała się naprawdę fajna. :))))))) nie doceniasz kobiet. Jestem w stu procentach przekonana, ze ta kolezanka widziala, ze sie nia "starasz" nie interesowac ;)). Moge Cie zapewnic, ze gdyby byl w moim otoczeniu ktos kto np. zachowywalby sie podobnie jak Ty, to dostrzeglabym go. To nie jest tak, ze faceci umieraja u moich stop a ja ich nie widze bo caly czas marze o rycerzu na bialym koniu ;))) nie dostrzegajac tego przyslowowego "chlopaka z sasiedztwa". Pozdrawiam rowniez ??? Odpowiedz Link Zgłoś
nom73 Re: Do ??? 02.12.02, 21:12 Gość portalu: ??? napisał(a): > Nie, nie jestem, ale to fakt, przebywam glownie w zenskim gronie. Jesli mam > znajomych mezczyzn to sa zonaci. Chyba rozumiesz, ze nie bede im sie narzucac > ani zapraszac. Tak doskonale rozumiem, zonatym nie nalezy sie narzucac, bo oni sa juz zajeci. Ja najlepszy kontak mam z mezatkami, chyba wynika to stad, ze mi na nich nie zalezy i moge sie zachowywac "normalnie", ale nawet mi przez mysl nie przeszlo, aby sie z nimi umawiac. No coz, jest jeszcze internet, wiem, sporo tam oszustow i wykorzystywaczy, ale moze trafi sie ktos interesujacy, zdaj sie na kobieca intuicje, nie daj sie nabierac na czule slowka :) Pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gościówa Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.interecho.com / *.interecho.com 08.12.05, 23:01 Mam dla Ciebie i dla wszystkich dziewczyn radę, może nieco trudną do zrealizowania dla większości, ale dla niektórych... Mozna sobie poćwiczyć umiejętność flirtowania, roztaczania kobiecych wdzięków na facetach z innej niż nasza kultury. Niedawno byłam w Maroku. Tamtejsi faceci są zachwyceni urodą Polek i w ogóle Europejek. Zaczepiają (calkiem miło i kulturalnie) przy każdej możliwej okazji i zupelnie bez okazji. Znając jakikolwiek język obcy choć trochę, można się poczuć jak gwiazda. Cudowna terapia... Tylko powrót do naszego smutnego i nie spontanicznego kraju jest tym boleśniejszy. W życiu nie spotkalam się z taką ilością holdów, jak tam, naprawdę można zregenerować swoje poczucie własnej wartości i kobiecej siły! To były cudne wakacje. Pozdrawiam i zyczę powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomcio Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.fish.ar.szczecin.pl 26.11.02, 11:29 Jak czytalem Ewo Twoja wypowiedz to tak jak bym sam to napisal... i wlasciwie nie wiem nawet co wiecej napisac:( Pozdrawiam bardzo serdecznie! Trzeba nadal wierzyc,ze bedzie dobrze.... T. Odpowiedz Link Zgłoś
lezkapieska Re: Jak wyjsc z samotnosci? 21.01.03, 17:13 Co do samotności... była. Okropna. i to nie to, ze nie znalazł sie nikt koło mnie. byli... ale jednak nie potrafiłam pokochać.... tak przez dwa lata. Wcale nie tak dawno poznałam kogoś w necie... i cóz... jedna, znacząca iskierka.... to "coś"... nie wiem jak to się ułoży.... moze dodam jeszce że ta kochana osóbka siedzi czasem na tym forum... dzieki, ze sie pojawiłes skarbie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.02, 19:27 Ja jestem w tym samym położemiu. Jak sobie radzę Stram sobie wmówić iż jestem wartościowa, pomagam innym. Ja też jak ty mam faceta i też go wyczekuję. Myslę że nie mozna sie poddać racjom być czy nie być z nim. Ja sobie daję sznsę. Ale jak się nie uda to i tak będę dalej szukać. Warto zyć chociażby dla malutkiej chwili szczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOJO Blokada IP: *.junisoftex.pl / *.solar.silesianet.pl 02.12.02, 22:15 Myśle,ze faktycznie samotnośc to często kwestia blokady.Ja popełniłam tak wiele błedów w relacjach międzyludzkich(a w damsko-męskich szczególnie)że mogłabym obdzielić nimi kilkanaście osób.Po kolejnej b.bolesnej lekcji przeżyłam tak wiele samotnych dni,ze przeanalizowałam dość dogłebnie moja blokadę. Gdy odzywają się moje "komplikatory" ,włącza mi się też "sygnał alarmowy",zebym je powstrzymała. Choć obecnie nie jestem samotna, ciagle jest we mnie coś z samotnika. Kibicuje wszystkim samotnym(a ??? polecam randki internetowe jeśli nie ma wokół niej samotnych mężczyzn interesujących dla niej) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ??? Re: Do Jojo i Nom73 IP: *.visp.energis.pl 04.12.02, 01:12 Dzieki za rady. Internet.... sama nie wiem. Wlasciwie to dobrze mi tak jak jest. Oczywiscie, mogloby byc lepiej ale... teraz tez nie jest najgorzej. Chyba nie jestem tak zdeterminowana jak Ewa, zeby sie z kims zwiazac. Tez jestem samotnikiem, tylko ta moja ambicja... Ale to zly powod szukac kogos z powodu niezaspokojonych ambicji. Pozdrawiam wszystkich samotnych, nie samotnych tez, i zycze Ewie i innym samotnym odnalezienia szczescia z druga osoba. Jak na razie, dla mnie, to chyba niemozliwe. Coz.... widac nie kazdy jest stworzony do zycia w parze. Moze jestem osobnikiem, ktory powinien byc sam. Odpowiedz Link Zgłoś
laura_1 Do Ewy i wszystkich Wątkowiczów 27.12.02, 00:09 przestudiowałam pracowicie cały wątek i jak wiele osób przede mną odnalazłam w nim cząstkę siebie(zresztą co tam cząstkę, ja tu znalazłam cały wielki kawał odnoszący się do mnie ;))) co więcej jest tu co najmniej 10 osób, które bardzo chciałabym poznać. miło jest wiedzieć, że ludzie nadal się starają, że piszą do siebie i dbają o wcześniej nawiązane kontakty. w związku z tym jestem trochę zaniepokojona ciszą jaka zapanowała tu w grudniu. mam nadzieję, że wątek nie umrze... ewo odezwij się!!! w końcu tu wszystko zależy od ciebie. pozdrawiam serdecznie i ciepło wszystkich wątkowiczów, licząc, że jeszcze się odezwą zapraszam też na priva. (ostatnio widzę wszystko w cieplejszych barwach, więc może uda mi sie kogoś tym zarazić) Odpowiedz Link Zgłoś
kazaa Re: Blokada 02.01.03, 20:03 B. ciekawy temat. Ewa daj znac co sie u Ciebie zmienilo. Zyjesz w ogole ?? Pozdr. K. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JO Gdzie Ewa?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 00:13 Ewus! co u ciebie??? Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Gdzie Ewa?? 16.01.03, 18:54 Witam ;-) Dzieki za zainteresowanie. Zagladam tu kontrolnie, ale obiecalam sobie, ze nie bede marudzic bez potrzeby. Czuje sie jednak wywolana do odpowiedzi. Na razie w sumie bez zmian... Jestem sama. Choc czasem kolega z pracy mnie, a wczoraj kolege z pracy ja wycignelam na kawe ;-) Bylam z siebie dumna. Ale kolega nadal jest tylko kolega, choc chcialabym, zeby byl kims wiecej. Tylko boje sie, ze to moje mrzonki. Poznalam takze kogos, kto mi czasem zadaje trudne pytania, potrzasa i probuje popchnac do przodu. Pozdrawiam ;-) _ewa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jo Re: Gdzie Ewa?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 18:58 skoro kolega ciebie tez wyciaga.... hmmm- to juz duzy plus! Ewcia- badz odwazna. czasem warto sprobowac, aby sie porzekonac,ze nie warto o kims marzyc. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: donjuan Re: Gdzie Ewa?? IP: 212.191.70.* 19.01.03, 14:52 Ewo ! A moze Ty zbytnio przebierasz w ofertach lub prowadzisz poszukiwania w niezbyt odpowiednich kregach znajomych ? Mna zainteresowala sie pani mlodsza az o 38 lat i oboje jestesmy z tego powodu bardzo zadowoleni . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do Ewy do Ewy IP: 212.160.235.* 21.01.03, 20:51 Hej, Mam 27 lat, od kilku mieszkam w Warszawie. Chętnie poznałabym jakąś dziewczynę, z którą można byłoby porozmawiać, czasem gdzieś wyjść (na tzw. podryw :::)))). Znajomych mam najczęściej z pracy, a to nie jest dobre miejsce na zawieranie znajomości opartych na zaufaniu. Jestem wesoła, interesuję się psychologią, skończyłam studia w zeszłym roku, teraz szukam pracy Napisz proszę: pracus5@gazeta.pl Pozdrawiam.... Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: do Ewy 23.01.03, 19:23 Gość portalu: do Ewy napisał(a): > Hej, > Mam 27 lat, od kilku mieszkam w Warszawie. Chętnie poznałabym jakąś dziewczynę, > > z którą można byłoby porozmawiać, czasem gdzieś wyjść (na tzw. podryw :::)))). > Znajomych mam najczęściej z pracy, a to nie jest dobre miejsce na zawieranie > znajomości opartych na zaufaniu. Jestem wesoła, interesuję się psychologią, > skończyłam studia w zeszłym roku, teraz szukam pracy > Napisz proszę: pracus5@gazeta.pl > Pozdrawiam.... Witaj, To zaproszenie do wspolnych eskapad w celu usidlenia jakichs sympatycznych przedstawicieli tej brzydszej plci ;-), pozostanie bez odzewu, przynajmniej z mojej strony. Moze jednak ktoras z pan wypowiadajacych sie w tym watku chetnie sie z Toba wspolnie gdzies wybierze. Ja musze odmowic: nie jestem warszwianka. Mieszkam jakies 300 km od stolicy. Pozdrawiam _ewa Odpowiedz Link Zgłoś
_annie Re: do Ewy 05.02.03, 21:20 Ewo!!!! Wzbudziłas ogromne zainteresowanie swoim wątkiem, nie znikaj, daj od czasu do czasu znać , co u Ciebie;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: reks Re: Jak wyjsc z samotnosci IP: *.comm.pl 09.02.03, 12:18 Witam wszytkich Śledze ten watek od samego poczatku, od dluższego juz czasu zbieralem sie do napisania kilku slow. Robie to dzis. Odwołam sie do historii założycielki wątku - jestem w identycznej sytuacji, w zasadze mógłbym się podpisac pod Twoimi, Ewo słowami. Od zawsze sam i bez wyraźnych perspektyw na zmianę tego stanu. Niestety, tak bywa, tylko czemu akurat mnie to spotyka? Nie godze sie na taki stan rzeczy, jakos próbuje to zmienic, na razie bez skutku, ale to wlasnie nadzieja na zmiany wyzwala chec do zycia. Wierze, ze moja obecna sytuacja nie jest ostateczna, ze to sie zmieni. Zresztą, nawet w tym wątku pojawiły się pozytywne przykłady. I to mnie jakos motywuje do w miarę normalnego zycia. Najpierw były studia, 5 lat to mnóstwo czasu. Nic z tego, nie tym razem. Po studiach powrót do domu, pourywane wszelakie kontakty, rozpoczynam praktycznie zycie od nowa. Praca, coś tam po pracy, i tak schodzi dzien po dniu. Najgorsze jest to poczucie totalnej pustki, swiadomosc samotnosci, czasami wrecz ból fizyczny. Co pomaga? Czasami alkohol, duzo alkoholu. Mozna sie upic i zapomniec. Przynajmniej raz, dwa razy w tygodniu, w weekendy, bo te są najgorsze. Dwa nieskonczenie długie dni. Niekiedy jakoś mijają na spotkaniach z przyjaciółmi, znajomymi. Ale tez bywają takie, kiedy nie cieszy nic, żadne z kilku zainteresowań nie potrafi przykuć uwagi, robi sie nudne po kilku chwilach. Wtedy mysle tylko o jednym-zapomnieniu. I się zapominam. Wiem, wiem, to droga donikąd, tyle ze przynosi ulge, przynajmniej chwilową. Później jest kac i poczucie winy. Świadomosc straconego weekendu, który mozna było wykorzystac znacznie lepiej. I tak odbijam sie od sciany do sciany. Czasami myslę sobie, ze gdyby ludzie wsród których przebywam wiedzieli co sie chwilami ze mną dzieje "w środku" chybaby sie przerazili. Nie, nie jestem Mr Jeckyl i dr Hyde (nie wiem, czy tak to się piszę), nie mam obsesji na punkcie samotności, czasami po prostu sobie z nią nie radzę. Paradoksalnie, jestem uważany za dość wesołkowatego i rozrywkowego gościa. I nie udaję, naprawdę jestem optymistycznie nastawiony do rzeczywistości, a paradoksem podwójnym jest fakt,ze od kilku kobiet zdarzyło mi się usłyszeć, ze nie moga pojąć dlaczego jestem sam. Momentami moja samotność wywołuje u mnie wręcz poczucie braku własnej wartości. Dość często jest tu przywoływana jedna z piosenek Myslovitz, pt. Acidland. Zgadzam sie w 100% w zawartych w niej słowach. Ale na tej płycie jest też utwór pt. "Szklany człowiek". Oto on: "Jeszcze noc się wokół tli, a już wiem, że dzień jest zły Zdjęcia gwiazd, w gazecie chleb I jak zwykle moja twarz byle jaki wygląd ma A na włosach jakiś spray Palę w piecu, ciepło jest, moje wiersze - trochę wstyd Gdzieś na ścianie dyplom mam - trzecie miejsce w skoku w dal Znowu na nic przydam się, lepiej chyba pójdę spać Nie oglądaj moich zdjęć Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart I zapominać chcę tak często jak się da Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart Ty pilnuj moich snów i przychodź kiedy chcesz Te chwile z moich dni do jednej dłoni zbierz I nie pocieszaj mnie i tak tu będę stał Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart" Tak wlasnie sie chwilami czuje. Pustka, pustka, pustka...., nic więcej. Przepraszam, ze tak smutno wyszło, ale wlasnie mija kolejny "zły"weekend, jeszcze tylko kilka godzin i będę mógł pójść do pracy. I jakoś to będzie. Ale wiem i wierze w to co już powiedzaiłem na początku, ze to tylko stan przejściowy i się zmieni. Bardzo budujące, opiasne wyżej przykłady utwierdzają mnie w tym mocniej. Bo tak to już jest, ze jednym jest łatwiej, a innym ciągle pod górkę. Ale pokonanie tej górki lezy w zasiegu możliwości każdego. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci 09.02.03, 13:42 Gość portalu: reks napisał(a): Czesc, Przeczytalam Twoj post. Znam ten smutek. Ale alkohol to nie jest dobre wyjscie. Sam zreszta wiesz. Pozdrawiam cieplo _ewa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przemek Re: Jak wyjsc z samotnosci IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.03, 22:25 Ja jestem w podobnej sytuacji, choc po studiach nigdzie nie przenosilem sie. Najgorsze jest to, ze kobiety uwazaja mnie atrakcyjnego faceta, mowia mi to czesto wprost. Bywalo nawet, ze potrafily podrywac mnie na ulicy. Ale te, w ktorych ja sie zakochiwalem (a bylo ich kilka) nigdy mnie nie chcialy. Paranoja, teraz znow jestem zakochany i juz wiem, ze nic z tego nie bedzie. Po prostu ze strony tej kobiety nie ma zainteresowania. Jestem tym juz tak sfrustrowany, ze nie mam pojecia co w tej sytuacji zrobic. Nie chodzi o niesmialosc, brak kontaktow. Wyglada na to, ze zupelnie nie dopisuje mi szczescie. Los sobie ze mnie kpi. Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: do Ewy 09.02.03, 13:37 _annie napisała: > Ewo!!!! > Wzbudziłas ogromne zainteresowanie swoim wątkiem, nie znikaj, daj od czasu do > czasu znać , co u Ciebie;-) Milo mi. Zagladam tu bardzo czesto, ale nie pisze, bo na razie wszystko jest po staremu. Byl kolega, z ktorym poszlam kilkakrotnie na kawe, ale na tym sie skonczylo. Kolega jest tylko kolega. Nie jestem odludkiem, ale wciaz jestem sama. Pozdrawiam _ewa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: starsza pani Re: do Ewy IP: *.ny5030.east.verizon.net 09.02.03, 23:50 "przelecialam" pobieznie ten watek. Troche rozszyfrowalam Twoje osobowosc, jestes interesujaca osoba, ale podchodzisz do wszystkiego z rezerwa i jestes bardzo serio. To dobrze, ale nie do konca - najgorzej widziec w kazdym kandydata na meza. Najpierw zaloz skromniej - chcialabym miec kolege na lepsze i gorsze dni, nawet przed soba sie nie przyznawaj, ze masz lepsze i gorsze dni. Czy znasz jakis jezyk? Na swiecie jest miliony singli po 30-stce, ktorzy uwazaja, ze maja najlepsze lata. Nie znasz za dobrze angielskiego? To pomecz sie troche ze sformulowaniem ogloszenia np. do "Yahoo",chociaz cos mi sie wydaje, ze jest ono teraz platne. No to masz zadanie - znajdz odpowiednie strony internetowe, gdzie mozesz sie zaanonsowac, uloz po angielsku ogloszenie. "Jestem atrakcyjna, wyksztalcona,lubie to i to i chcesz nawiazac znajomosc z kims co chcialby i bla, bla, bla... musisz miec wymagania, moze najmniej co do urody" Nie miej zahamowan. Jestes lepsza niz polowa, albo wiecej tych na "miedzynarodowym rynku". Zobaczysz ile dostaniesz odpowiedzi od naprawde milych ludzi, nie martw sie odlegloscia. A jak sie podciagniesz w angielskim. Nie starczy Ci weekendu na odwalenie roboty. A jaka zabawa! Znam nawet przypadki( dwa), ze zakonczylo sie miloscia. Nie poluj specjalnie, traktuj jako "fun". Good luck. Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: do Ewy 10.02.03, 19:36 Gość portalu: starsza pani napisał(a): > "przelecialam" pobieznie ten watek. Troche rozszyfrowalam Twoje osobowosc, > jestes interesujaca osoba, ale podchodzisz do wszystkiego z rezerwa i jestes > bardzo serio. Owszem, trzymam sie na dystans i jestem serio, ale czy bardzo serio? > To dobrze, ale nie do konca - najgorzej widziec w kazdym > kandydata na meza. Najpierw zaloz skromniej - chcialabym miec kolege na lepsze > i gorsze dni, nawet przed soba sie nie przyznawaj, ze masz lepsze i gorsze dni. Nie szukam meza, choc istotnie szukam kogos na dluzej, na blizej. Rozdzielam niestety pojecia typu "kolega" i "przyjaciel". Mam kolegow. Mam kolegow w pracy, ale nie chce sie do nich zblizac. Nie czuje potrzeby. Jest jedna osoba, do ktorej mnie "ciagnie". Czasem gdzies razem idziemy, ale ja chcialabym wiecej. Bo on mi sie podoba. Nie chce, zeby byl tylko moim kolega, bo on nim juz jest. Chcialabym, by byl mi blizszy, chcialabym, by laczyla nas relacja kobieta-mezczyzna. Nie moge zrozumiec jednej rzeczy, a mianowicie dlaczego np. mojemu bratu udalo sie poderwac dziewczyne, ktora mu sie podobala, dlaczego taki wyczyn udal sie mojej przyjaciolce, czemu jednak nigdy nie udalo sie to wlasnie mnie? > Czy znasz jakis jezyk? Na swiecie jest miliony singli po 30-stce, ktorzy > uwazaja, ze maja najlepsze lata. Nie znasz za dobrze angielskiego? To pomecz > sie troche ze sformulowaniem ogloszenia np. do "Yahoo",chociaz cos mi sie > wydaje, ze jest ono teraz platne. No to masz zadanie - znajdz odpowiednie > strony internetowe, gdzie mozesz sie zaanonsowac, uloz po angielsku > ogloszenie. "Jestem atrakcyjna, wyksztalcona,lubie to i to i chcesz nawiazac > znajomosc z kims co chcialby i bla, bla, bla... musisz miec wymagania, moze > najmniej co do urody" Nie miej zahamowan. Jestes lepsza niz polowa, albo wiecej > tych na "miedzynarodowym rynku". Zobaczysz ile dostaniesz odpowiedzi od > naprawde milych ludzi, nie martw sie odlegloscia. A jak sie podciagniesz w > angielskim. Nie starczy Ci weekendu na odwalenie roboty. Tak sie sklada, ze jestem z wyksztalcenia filologiem. Studiowalam pewien jezyk obcy, przy okazji uczylam sie innego. Ale to nadal bylyby znajomosci internetowe, ze wszystkimi plusami i minusami, jakie sie z tym wiaza. Inna rzecz, ze ja nie mam na to czasu. Pracuje, chodze na zajecia jezykowe, zaczelam studia podyplomowe. Zreszta ja mam znajomych z internetu. To fajne, wzbogacajace, ale nie w tym rzecz. Swiadomie nie dawalam nigdzie anonsu towarzyskiego. Nie znaczy to, ze zdania nie zmienie, ale nie o to mi chodzi. Pozdrawiam _ewa Odpowiedz Link Zgłoś
_kreska_ Re: Jak wyjść z samotności 10.02.03, 12:17 Ewo, bardzo dziękuje za Twój list i za zainicjowanie tego tematu. Jestem twoją rówieśniczką i dobrze rozumiem to, o czym piszesz, bo żyje tym na co dzien. Tak jak Ty nie chce pogodzić się z samotnością i tak jak Ty nie potrafię się z niej wyrwać. Wręcz przeciwnie, pogrążam się coraz bardziej. Dostałaś od Forumowiczow wiele cennych rad, które i dla mnie są bardzo ważne (dzięki Wam wszystkim :-) ). Próbuje wprowadzać je w życie, ale w naszym wieku ;-) , z ukształtowanym już charakterem i nawykami, bywa to trudne. Przyszedł mi, jednak pewien pomysł do głowy. Nie wiem czy dobry, ale może warto byłoby się o tym przekonać. Powiem wprost. Ewo, czy chciałabyś wyjechać ze mną na wakacje? Nie na podryw czy polowanie na facetów, ale po to, żeby złamać schemat, według którego zachowujemy się i żyjemy. Ja też za mało się uśmiecham, jestem zbyt grzeczna i usztywniona, gdy wchodzę w nowe środowisko. Wycofuje się w milczenie, gdy w rzeczywistości chciałabym gadać i bawić się. Mało tego, wiem, że potrafię, a właściwie potrafiłam, być inna. Pomyślałam, ze mogłybyśmy wyjechać gdzieś w Polskę lub za granice. Może na narty, kurs języka, jazdy konno, czy czegoś tam, i spróbowały przez ten czas żyć inaczej. Nawet do przesady. Do ośmieszenia, tak jak ktoś już wcześniej napisał. Piszesz, ze w twoim środowisku jest ktoś, kto Ci się podoba, ale boisz się i nie potrafisz mu tego okazać. Ja jestem w podobnej sytuacji. Na jego (chyba) zainteresowanie odpowiadam niemal wrogim spojrzeniem albo udaje, ze on mnie zupełnie nie obchodzi. Chciałabym to zmienić, ale nie jestem jeszcze gotowa. Nie potrafię. Ewo, przemyśl to co napisałam. Może taki wspólny wyjazd byłby dobrym początkiem końca naszej samotności. Pozdrawiam serdecznie K. Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Jak wyjść z samotności 10.02.03, 19:16 Ciekawa propozycja, ale musze to przemyslec, spontanicznosc nie jest moja najmocniejsza strona ;-) Do wakacji powinnam jednak zdazyc, bo jest jeszcze troche czasu. Napisze wkrotce. Obiecuje! Pozdrawiam _ewa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: starsza pani Re: Jak wyjść z samotności IP: *.ny5030.east.verizon.net 12.02.03, 06:38 Odpowiedzialac na moj entuzjastyczny post, w ktorym chcialam Cie obudzic do zycia a nastepnie na post Twojej rowiesnicy, ktora zapraszla Cie na wakacje, w sposob grzeczny oblalas nas kublem zimnej wody. Pozwol, ze jako starsza pani od wielu lat obserwujaca losy mlodych dziewczat, potem kobiet powiem ci to co czuje. Czarno widze Twoja przyszlosc na polu damsko - meskim. Bez watpienia jestes inteligentna, pracowita, uczciwa zapewne wystarczajaco urodziwa - jednym slowem: wartosciowy czlowiek. Niestety w relacjach miedzyludzkich masz kilka wad: jestes zimna i zasadnicza , tym mrozisz ewentualnych partnerow. Nie masz luzu, radosci zycia, zapatrzona jestes w siebie i swoja chec znalezienie powaznego partnera. To sie wyczuwa jeszcze bardziej w bezposrednim kontakcie. Znalam i znam ( z powodu moich dzieci mlodszych i starszych od Ciebie) wiele mlodycvh kobiet - juz 10 lat kiedy 8 z nich nie mialo faceta ( a wszystkie byly dobrze po dwudziestce) powiedzialam, ktora nie wyjdzie za maz - i nie wyszla. Piszesz, ze nie interesuje Cie internet, bo kolegow to masz. A moze poznalabys kogos interesujacego ? Bliska mi osoba poznala niewidomego pracownika naukowego z Harvardu, zajmujacego sie etyka genetyki. Jaki to wspanialy mlody czlowiek, juz trzy lata koresponduja ze soba, w miedzyczasie obydwoje zalozyli rodziny. Wejdz na strony "depresantow" - ja tak weszlam i moze uratowalam zycie mlodemu chlopakowi z Londynu. Moglabym tak dlugo, ale wiem, ze Ty sie nie zmienisz bez pomocy dobrego terapeuty. Wiele osob w sposob bardziej lub mniej delikatny mowilo Ci w tym watku - obudz sie, zyj , a nie oczekuj. Acha, jesli ktos w jednym miejscu pisze, ze nie ma czasu na internet a w drugim rozpacza, nad pustymi weekendami - to co tu nie gra. A kiedy w takim razie miaaby czas na randki? Traktuj swoje obecne zycie jako normalne a nie jak poczekalnie do szczesliwosci z mezczyzna skrojonego wg Twoich wymiarow. Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Jak wyjść z samotności 12.02.03, 20:42 Gość portalu: starsza pani napisał(a): > Odpowiedzialac na moj entuzjastyczny post, w ktorym chcialam Cie obudzic do > zycia a nastepnie na post Twojej rowiesnicy, ktora zapraszla Cie na wakacje, w > > sposob grzeczny oblalas nas kublem zimnej wody. Pozwol, ze jako starsza pani od > > wielu lat obserwujaca losy mlodych dziewczat, potem kobiet powiem ci to co > czuje. Czarno widze Twoja przyszlosc na polu damsko - meskim. Bez watpienia > jestes inteligentna, pracowita, uczciwa zapewne wystarczajaco urodziwa - jednym > > slowem: wartosciowy czlowiek. Niestety w relacjach miedzyludzkich masz kilka > wad: jestes zimna i zasadnicza , tym mrozisz ewentualnych partnerow. Nie masz > luzu, radosci zycia, zapatrzona jestes w siebie i swoja chec znalezienie > powaznego partnera. To sie wyczuwa jeszcze bardziej w bezposrednim kontakcie. > Znalam i znam ( z powodu moich dzieci mlodszych i starszych od Ciebie) wiele > mlodycvh kobiet - juz 10 lat kiedy 8 z nich nie mialo faceta ( a wszystkie byly > > dobrze po dwudziestce) powiedzialam, ktora nie wyjdzie za maz - i nie wyszla. > Piszesz, ze nie interesuje Cie internet, bo kolegow to masz. A moze poznalabys > kogos interesujacego ? Bliska mi osoba poznala niewidomego pracownika naukowego > > z Harvardu, zajmujacego sie etyka genetyki. Jaki to wspanialy mlody czlowiek, > juz trzy lata koresponduja ze soba, w miedzyczasie obydwoje zalozyli rodziny. > Wejdz na strony "depresantow" - ja tak weszlam i moze uratowalam zycie mlodemu > chlopakowi z Londynu. Moglabym tak dlugo, ale wiem, ze Ty sie nie zmienisz bez > pomocy dobrego terapeuty. Wiele osob w sposob bardziej lub mniej delikatny > mowilo Ci w tym watku - obudz sie, zyj , a nie oczekuj. Acha, jesli ktos w > jednym miejscu pisze, ze nie ma czasu na internet a w drugim rozpacza, nad > pustymi weekendami - to co tu nie gra. A kiedy w takim razie miaaby czas na > randki? Traktuj swoje obecne zycie jako normalne a nie jak poczekalnie do > szczesliwosci z mezczyzna skrojonego wg Twoich wymiarow. W pierwszym poscie npisalas, ze pobieznie czytalas ten watek. Wiec Twoja ocena mojej osoby tez musi byc pobiezna. Uwazasz ze potrafisz mnie trafnie scharakteryzowac, czytajac iles tam postow? Jest takie przyslowie o beczce soli... W niektorych sprawach masz racje, ale Twoje sformulowanie, ze jestem zimna... Coz, uwazam, ze sie mylisz. Owszem jestem skoncentrowana na sobie, niespecjalnie ciesze sie zyciem. Przykro mi, ze nie jestem dosc "funny". Piszesz, ze fajnie miec znajomych z internetu. Owszem, fajnie. Poznalam tak kilka osob. Cenie sobie te znajomosci, ale zaluje, ze nie sa rzeczywiste. W internecie nie mozna poznac ludzi naprawde. Poznajemy sie tylko przez slowa, im lepiej je ktos formuluje, tym lepszym, tym ciekawszym sie wydaje. Skad ta pewnosc, ze jestem pracowita i uczciwa? I skad to przekonanie, ze jestem zimna? W tym watku wypowiadaly sie tez osoby, ktorym moje doswiadczenia nie sa obce, bo tez byly samotne. Masz racje, i tak nie mam czasu na randki. Odpowiedz Link Zgłoś
_kreska_ Re: Jak wyjść z samotności 12.02.03, 09:47 Hej, to ja, specjalistka od ciekawych pomysłów ;-) _ewa napisała: > spontanicznosc nie jest moja > najmocniejsza strona Ha, no to ja właśnie do tego próbuje Cię przekonać. Ale nie naciskam. Zrozumiem, jeśli odmówisz. Feel free. W końcu wakacje ma się tylko raz w roku i muszą być udane! Właściwie przyszedł mi jeszcze jeden pomysł do głowy. Równie ciekawy :-). Jeśli obawiasz się, że nie załapiesz ze mna kontaktu, to proponuje takie spotkanie probne. Na dzień lub dwa, gdzieś w Polsce. I jeśli zadziałamy na siebie jak płachta na byka, albo co gorsze woda na ogień, to po prostu powiemy sobie do widzenia i zapomnimy o sprawie. Ewo, chcę Ci pomóc. I sobie. Serdecznie pozdrawiam. Aha, wcale nie czuję, żebym była mokra. To tak a propos kubła zimnej wody ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lena Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.chello.pl 22.02.03, 12:53 Minęło pare miesięcy , czy coś zmieniło sie w twoim życiu Prosze napisz Odpowiedz Link Zgłoś
_ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 23.02.03, 22:36 Zagladam tu czasem, nawet dosc czesto. Nadal wiode zycie w pojedynke. Czy cos sie zmienilo? Cos na pewno, choc oczekiwalam nieco innych zmian ;-) Jesli moje zycie zmieni sie diametralnie, z mila checia to obwieszcze. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś