Dodaj do ulubionych

ZMARNOWANE ZYCIE

07.07.02, 21:47
Tyle tutaj(i nie tylko tutaj) narzekania, ze "zycie przecieka miedzy
palcami", "czas ucieka", "kto nie idzie naprzod ten sie cofa"...Tyle rad
dawanych (z zyczliwosci naturalnie! ;-)
"nie marnuj zycia!", "zrob cos ze swoim zyciem, bo...", "na co czekasz"?
ale takze: "nie marnuj zycia dla takiego dupka"! ;-).

Czy macie takie wrazenie, ze to, co aktualnie robicie - to nie jest
"to wlasciwe zycie"? Czy to dlatego, ze sie wydaje, ze "zostalem(am)
stworzony(a) do wyzszych celow"?.

Ciagle w biegu, ciagle z oczyma wbitymi w horyzont...co sie
stamtad ma wylonic?

Jaki wlasciwie jest wzorzec "udanego zycia"?


Pozdrawiam wszystkich
(slodkiego, milego zycia zyczac ;-)

(A to wszystko przez to pedalowanie wkolo Malty i te palmy (przepraszam -
wierzby, oczywiscie ;-) co /sie w wodzie/ odbijaja )
Obserwuj wątek
    • Gość: 007wc Re: ZMARNOWANE ZYCIE IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.07.02, 22:33
      Bo takie właśnie jest życie.
    • noida Re: ZMARNOWANE ZYCIE 07.07.02, 22:40
      Każdy może marnować sobie życie wedle własnego upodobania. Ci, którzy
      doradzają, też czasem mają skopane życie (czy inaczej siedzieliby tutaj?), ale
      widocznie dobrze im z tym albo są tutaj, bo szukają porady... Poza tym łatwiej
      zauważyć właściwe rozwiązanie patrząc na kogoś, trudniej wynieść się ponad
      własną sytuację i zobaczyć ją obiektywnie (a co za tym idzie- zrozumieć, że
      należy nie marnować życia na tego dupka). Ja nie uważam, żeby moje życie było
      doskonałe, generalnie jestem jedną wielką marudą, ale jeśli wydaje mi się, że
      mogę komuś pomóc lub poradzić, lub przynajmniej moje zdanie wyrazić to robię
      to. A i tego samego oczekuję w zamian.
      Pozdrawiam tych ze zmarnowanym życiem.

      PS. Och, przypomniał mi się genialny cytat z Sartre'a, obrazujący doskonałość
      zmarnowanego życia:
      "Ale oto wypróbowa moralność oferowała mu już
      dyskretnie swoje usługi: był tam zblazowany epikureizm, uśmiechnięta
      pobłażliwość, rezygnacja, duch poważnych rozmyślań, stoicyzm
      wszystko, co pozwala, minuta za minutą, smakować ze znawstwem w nieudanym życiu"

      J. P. Sartre "Drogi wolności"
    • re_ne Re: ZMARNOWANE ZYCIE 08.07.02, 00:21
      Chyba wiekszosc ludzi odnosi wrazenie, ze zmarnowalo swoje zycie, ze minelo czy
      mija ono nie tak jak by sobie tego chcieli. I wydaje mi sie, ze glownej
      przyczyny takiego stanu, nalezy doptrywac sie w blednym mysleniu, w ktorym to
      wszystko ma swoj poczatek.
      Mysl, slowo i czyn, to 3 poziomy tworzenia. Kiedy nachodzi nas np mysl "Chce
      odniesc sukces", "Chce byc bogaty", dokladnie temu co myslimy nadajemy energie,
      ktora zostaje z nas wyemitowana w wszechswiat, ktory to wszechswiat z ta mysla
      calkowicie sie zgadza odpowiadajac na to "W porzadku, chcesz".
      Cokolwiek nastepuje po slowie "ja" z reguly przejawia sie w swiecie fizycznym.
      Dlatego "JA" + "Chce odniesc sukses" w efekcie umacnia tylko nasza chec
      odniesienia sukcesu, stwarzajac nam sytuacje w ktorej bedziemy tylko chcieli.
      I nie moze byc inaczej, gdyz mysl i slowa sa tworcze, czyny tez. Wiec jesli
      postepujemy w sposob ze czegos chcemy, wystepuje zgodnosc mysli, slow i czynow,
      wskutek czego na pewno doswiadczac bedziemy sytuacji chcenia.

      W ruchu New Age modna jest obecnie sztuka afirmacji, i ktora to afirmacja nie
      dziala, jesli jest zaledwie wyrazem tego co bysmy chcieli, aby bylo prawda.
      Afirmacja sprawdza sie tylko wtedy, gdy wyraza to, ze na pewno juz wiemy, ze
      jest prawda.

      To nie jest latwe, ale gdy sie juz opanuje - nasze marzenia stana sie
      rzeczywistoscia, czego wszystkim Wam serdecznie zycze!!! :))
      • Gość: Malwina Re: ZMARNOWANE ZYCIE IP: *.abo.wanadoo.fr 08.07.02, 10:34
        moze w konfrontacji z marzeniami z czasow mlodosci ? ja mialam niby byc tlumaczka w ONZ !
        a tu zadupie (z palmami ktore rowne sa wierzbom na Malcie)
        moze trzeba zarzucic swiat mlodocianych marzen i sprobowac dojrzec pozytywne w trasie ktora sie
        pokonalo i w terazniejszosci tez (morze, +28°C, lazur, swiety spokoj, jednak przyjemna praca, nawet
        jesli nie w onz...)
    • kwieto Re: ZMARNOWANE ZYCIE 08.07.02, 01:24
      Termin "zmarnowane zycie" pojawia sie wtedy, gdy to czego bysmy chcieli rozmija
      sie mniej lub bardziej z naszymi mozliwosciami. I wydaje sie nam, ze gdybysmy
      byli inni, nasze zycie byloby o wiele lepsze i piekniejsze.
      Tyle, ze takie myslenie jest najczesciej plapka, bo zwykle gdy juz to czego
      pragniemy osiagniemy, to okazuje sie, ze ani nie jestesmy szczesliwsi, ani
      wspanialsi.

      Poza tym, wszystko zalezy od tego jak traktujemy siebie i swoje zycie. Jesli
      jestesmy przkonani, ze powinnismy byc idealni, to kazda porazke, bedziemy
      traktowac jako "marnowanie zycia". Ale mozna do porazki podejsc tak, zeby
      wyciagnac z niej jakies wnioski, nauczyc sie czegos o sobie, o swiecie,
      ludziach... czy wtedy mozna powiedziec, ze to co robilismy bylo "marnowaniem
      zycia"?

      Tak samo z czasem. Czy przepuszczanie czasu przez palce jest "marnowaniem
      zycia"? A jesli jest ono potrzebne, by sie zregenerowac, jesli bez tego gorzej
      funkcjonujemy, albo po prostu lubimy?

      Chyba nigdy nie mozna powiedziec, ze sie "marnuje zycie". Bo wszystko co sie
      robi lub nie robi, mozna przekuc na wlasna korzysc, albo spojrzec na to z
      szerszej perspektywy. No chyba ze ktos jest zupelnie pozbawiony mozgu, ale to
      sie raczej nie zdarza...
    • Gość: ela Re: ZMARNOWANE ZYCIE IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 08.07.02, 09:49
      Od jakiegoś czasu kiedy przyglądam się innym i sobie zuważam dwa sposoby
      potrzenia na swoje życie.

      Nazwałam to "ucieczką w tył" i "ucieczką w przód".

      W ucieczce w tył ludzie relacjonują swoje teraźniejsze odczucia/sukcesy/porażki
      poprzez to co było w przeszłości.

      W ucieczce w przód natomiast "budują w swojej głowie" to co zamierzają osiągnąć
      w przyszłości.

      W obu przypadkach moim zdaniem brakuje dobrego kontaktu ze sobą w chwili
      obecnej (teraźniejszości).

      Wydaje mi się, że nie poświęcamy sobie wystarczającej uwagi, zwłaszcza swoim
      odczuciom. Np. w relacjach z innymi staramy się bardziej zadowolić ich niż
      siebie. Tak na marginesie, ciekawe jest to, że często zabiegamy o "względy"
      osób, których nie lubimy.

      Wogóle stosujemy bardzo wiele "zagłuszaczy" siebie tj. atrakcyjny partner,
      dobre studia, ciekawa praca, dom czy mieszkanie w dobrej dzielnicy, wyjazdy za
      granicę itp. Ale "nie mamy czasu" się tym cieszyć, bo czekają juz nowe bodźce,
      a potem jeszcze inne itd.

      Takie "zabiegi" odbywają się kosztem nas. Magazynujemy w sobie, poprzez
      wypieranie rożnych "nie dobrych" odczuć, jakieś bliżej nieokreślone twory,
      których coraz trudniej się pozbyć.

      Czy można cieszyć się życiem i sobą jeśli cały czas coś nas uwiera?
    • maritsa Re: ZMARNOWANE ZYCIE 08.07.02, 13:18
      Ja przeż moje skromne 24 lata ani razu nie pomyślałam, zę marnuję sobie życie w
      taki czy iny sposób. Bo o życiu można cokolwiek mówić dopiero, jak się skończy.
      Skąd mam wiedzieć, czy z tego, co uważam za swoj bład dzisiaj, nie wyjdzie coś
      dobrego jutro? Chociażby fakt,że mam nauczkę na przyszłośc?
      Zycie bloby zmarnowane chyba tylko wtedy, gdyby się popadło w totalna
      pasywnośc, i nie zdobywalo w ogóle nowych doświadczeń, nie doznało żadnych
      uczuć, nie wywołało ich u innych.
      Po co nam jeszcze więcej pesymizmu?
      Tyle go juz dookoła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka