ja,mąż i on

20.05.05, 10:25
... dobry znajomy naszej rodziny, włściwie męża, rozumiemy się bez słów gdy
rozmawiamy zamykamy się w świecie między nami gdzie doskonale się rozumiemy,
ta nasza nigdy nie zwerbalizowana płaszczyzna porozumienia jest dla mnie
niesamowita, on wie że ja wiem , ja wiem że on wie, czasami tylko upewniamy
się jakimiś dziwnymi smsami. ale wiem że żadne z nas nigdy nie zrobi nic by
cokolwiek zmienić, i nie wiem czy to dobrze tylko on jest tak naprawde w
moich marzeniach i snach.
niektórzsy mówią że widać to po nas jak jesteśmy razem. mój mąż nigdy tego
nie zauważył...
nigdy nie rozumiałam się z nim tak dobrze
    • fleuret Re: ja,mąż i on 20.05.05, 10:30
      i co? i co?
      dalej
      • mila39 Re: ja,mąż i on 20.05.05, 10:36
        ... dalej nie ma nic , nigdy nie zrobimy nic by się zdradzić. ja jestem
        mężatką, on jest sam. ale takie mamy zasady , poprostu. taka troche
        schizoidalna sytuacja.
        • fleuret Re: ja,mąż i on 20.05.05, 10:38
          schzoidalna sytuacja, piszesz
          i tak ma pozostać po wsze czasy?
          • alicja-ciekawska Re: ja,mąż i on 20.05.05, 10:48
            fleuret napisała:

            > schzoidalna sytuacja, piszesz
            > i tak ma pozostać po wsze czasy?

            -a jak inaczej?
            -zdecydowalabys sie na zdrade meza?
            • eary Re: ja,mąż i on 20.05.05, 10:52
              Ciekawe pytanie..
              • mila39 Re: ja,mąż i on 20.05.05, 10:55
                ja na zdradę się nie zdecyduję, co więcej ON też napewno nigdy. taka dziwna
                sytuacja kiedy ta sfera porozumienia jest większa z "obcym " facetem niż z
                własnym mężem.
                • speer Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:00
                  Ale chcialabys sie mu oddac?
                • alicja-ciekawska Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:02
                  mila39 napisała:

                  > ja na zdradę się nie zdecyduję, co więcej ON też napewno nigdy. taka dziwna
                  > sytuacja kiedy ta sfera porozumienia jest większa z "obcym " facetem niż z
                  > własnym mężem.

                  -bardzo dziwna !
                  -ale bardzo nagminna:(
                  • mila39 Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:10
                    nie uważam że to męczeństwo. są ważniejsze reczy niż chwile przyjemności, za
                    dużo mamy do stracenia, zresztą znam siebie. nie byłoby problemu sięgnąć po to
                    na co mam ochotę (po Niego) ale nie mogłabym z nim żyć wiedząc jakm kosztem.
                    nic nie zrobie nie dlatego że jestem tchórzem, ale dlategoże koszty byłyby za
                    duże :(
                    • joanna77 Re: ja,mąż i on 07.06.05, 00:46
                      Nie masz nic do stracenia
                      Bo to co zyskasz będzie cenniejsze - już sama to napisałaś w swoim pierwszym liście.
                      Rozumieć się bez słów- to najcenniejsze co może istnieć między dwojgiem ludzi:-)
              • alicja-ciekawska Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:01
                eary napisał(a):

                > Ciekawe pytanie..


                a wiec ,odpowiedz:)
                • eary Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:09
                  alicja-ciekawska napisała:

                  > eary napisał(a):
                  >
                  > > Ciekawe pytanie..
                  >
                  >
                  > a wiec ,odpowiedz:)


                  Hm.. skłamie mówiąc "nie", ale bardzo chce powiedzieć "tak".
                  powiem: Nie mam męża
                  :P
                • eary Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:10
                  alicja-ciekawska napisała:

                  > eary napisał(a):
                  >
                  > > Ciekawe pytanie..
                  >
                  >
                  > a wiec ,odpowiedz:)


                  TAK POWAŻNIE..nie wiem.. nauczyłam się, że ,życie zaskakuje na miliony
                  sposobów.
                  Ale bardzo mnie to zastanowiło. to pytanie..Czy umiałabym- pomimo tego w co się
                  wplątałam.
    • fleuret Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:15
      a jaki rodzaj przyciagania jest najsilniejszy w waszym przypadku:
      emocjonalny
      intelektualny
      fizyczny
      ???
      • eary Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:21
        wszystkie?
      • alicja-ciekawska Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:23
        fleuret napisała:

        > a jaki rodzaj przyciagania jest najsilniejszy w waszym przypadku:
        > emocjonalny
        > intelektualny
        > fizyczny
        > ???

        bycie dla kogos interesujacym obiektem;)
      • mila39 Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:24
        fizyczny ? gdy stoi obok mam gęsią skórkę
        doskonale się rozumiemy , zgadzamy się w poglądach, w sposobie na życie,
        obydwoje nie chcemy żyć banalnie, robimy różne rzeczy, dbamy o jakość naszego
        życia... to też nas łączy, jakość relacji z innymi, jakość spędzania wolnego
        czasu, jakość pracy, generalnie poważnie podchodzimy do wielu żeczy tak było
        odkąd się poznaliśmy, myślimy poprostu tak samo, jesteśmy podobni
        temperamentalnie. gdy jest poważnie to jest poważnie gdy się bawimy to na
        max ;)
        • fleuret Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:25
          a mąż jest we wszystkim gorszy niz jego kumpel?
          • mila39 Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:29
            mąż? nie nie jest gorszy. jest inny.
            z mężem nie czuję takiego porozumienia, płomienia,
            nie czuję że nie porywa i unosi.
            ale nie jest gorszy, jest inny,
            • fleuret Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:31
              a juz mnie pasuje?
              • fleuret mniej 20.05.05, 11:32
        • mila39 Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:27
          sory za błędy , jestem dyslektyczką;)
          myślę że na każdym poziomie coś nas łączy. fizycznego staram się nie rozwijać.
          podchodzę poważnie do decyzji że nie zdradzę mężą dlatego nie chcę się karmić
          czymś z czego nic nie będzie a w naszym przypadku trzymanie się za ręke to też
          taka mała zdrada, prawda?
          • zbig0807 zdrada... 25.05.05, 21:21
            dzieje się w umyśle i już się dokonała moim skromnym zdaniem. Kiedy jest się
            bliżej innego niż własnego męża. pozdrawiam...
        • eary Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:28
          :)
          to banalne: ale ja to znam :)
          Z nim tak było. Moj friend! i to the best! nawet na pracoholizm mamy takie samo
          podejscie hihi. i wiesz.. on zdradził zone (na odwrot). troche straciłam go -
          jako przyjaciela. cos za cos. moze czasem warto zostawic niedopowiedziane. nie
          wiem. nie czas na oceny :)
          • mila39 Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:30
            ja to wiem że zdrada zniszczyłaby to co jest między nami , na bank!
            • mila39 Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:39
              nie wcale mniej nie pasuje, (mąż)
              zawsze tak było
              stałość i stabilność jego uczuć bezpieczeństwo - to jest to co mi się w nim
              podobało
              ale nigdy nie było unoszenia się w powietrzu ;)
              czy unoszenie jest niezbędne w przypadku męża? wychodząc za niego uznałam że nie
              • fleuret Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:43
                mila39 napisała:

                > nie wcale mniej nie pasuje, (mąż)
                > zawsze tak było
                > stałość i stabilność jego uczuć bezpieczeństwo - to jest to co mi się w nim
                > podobało

                jednak czas przeszły?

                > ale nigdy nie było unoszenia się w powietrzu ;)
                > czy unoszenie jest niezbędne w przypadku męża? wychodząc za niego uznałam że ni
                > e

                a teraz zmieniłaś zdanie
                i pytasz o co?
                • mila39 Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:57
                  czas przeszły całkiem przypadkowo (nie dopatruj się psychoanalitycznych
                  interpretacji na prawde przypadkowo)
                  nie zmieniłam zdania. "unoszenie się" w moim przypadku to nie jest dobra
                  recepta na szczęście małżeńskie

                  już raz kiedyś zatraciłam się w facecie (nie był to mój mąż) wiem że jest to
                  dla mnie raczej niszczące doświadczenie,DLA MNIE

                  zastanawiam się czy można się unosić z własnym mężem....
                  • fleuret Re: ja,mąż i on 20.05.05, 11:59
                    to Twój mąż
                    każdy jest inny (mąż)
                    kto to może wiedzieć...
                    jeśli nie Ty
                  • alicja-ciekawska Re: ja,mąż i on 20.05.05, 12:00
                    mila39 napisała:

                    > czas przeszły całkiem przypadkowo (nie dopatruj się psychoanalitycznych
                    > interpretacji na prawde przypadkowo)
                    > nie zmieniłam zdania. "unoszenie się" w moim przypadku to nie jest dobra
                    > recepta na szczęście małżeńskie
                    >
                    > już raz kiedyś zatraciłam się w facecie (nie był to mój mąż) wiem że jest to
                    > dla mnie raczej niszczące doświadczenie,DLA MNIE
                    >
                    > zastanawiam się czy można się unosić z własnym mężem....


                    to znaczy lepiej ,jak ma sie w pamieci ze kiedys "sie unosilo" ..
                    to ratuje zwiazek.
                    • mila39 Re: ja,mąż i on 20.05.05, 12:08
                      miłość jest dla mnie decyzją- najpierw, dbaniem o uczucie,
                      dbam o mojego męża o nasz związek ( i może gdyby nie ON dbałabym mniej... mały
                      wyrzut sumienia:/)
                      ale nigdy nie zrezygnuje z mojej RONDUI (jonathan carrol)mojego świata
                      wyobraźni z Nim, nie potrafię też sobie za bardzo odmówić spotkań i rozmów z
                      Nim
                      • fleuret Re: ja,mąż i on 20.05.05, 12:12
                        podoba Ci się zwiazek Isabel i Ettricha?
                        mnie szalenie...
                        • mila39 Re: ja,mąż i on 20.05.05, 12:17
                          ... mnie też
                          ja mam chyba w głowie podobny odjazd..
                          ;)
                          • fleuret Re: ja,mąż i on 20.05.05, 12:20
                            wszystko przez jonathana
                            (przynajmniej u mnie)
                            • mila39 Re: ja,mąż i on 20.05.05, 12:23
                              ;) jak o tym myślę to zgadzam się "wszystko przez jonathana"
                              czasami ale tylko czasami RONDUA pozwala mi się podnieść z łóżka rano


                              • fleuret Re: ja,mąż i on 20.05.05, 12:25
                                mnie podnosi na duchu talerz szklanej zupy
                                • mila39 Re: ja,mąż i on 20.05.05, 12:40
                                  imresja :
                                  a mnie to że możemy milczeć na wspólny temat razem z Nim.
    • mila39 Re: ja,mąż i on 20.05.05, 12:52
      idziemy jutro do kina ja, mąż,on i jego koleżanka
      gdy byliśmy ostatni raz zapomniał że przyszedł z kimś...
      czasami ale tylko czasami myślę żwe zwarjuje
    • trea Re: ja,mąż i on 20.05.05, 15:34
      :)W moim przypadku bylo podobnie, ale nie skonczylo sie tylko na marzeniach i
      snach.Wystarczyl jeden dotyk...
      Pisze tu dlatego, zeby mimo wszystko wesprzec Cie w postanowieniu, poniewaz
      mozesz stracic wszystko...kochajacego meza i przyjaciela.
      btw Maz nie zauwaza, poniewaz z reguly nie tyka sie zony przyjaciela;)

      Pozdrawiam
      trea
      • mila39 Re: ja,mąż i on 20.05.05, 15:58
        no i do czego doprowadził ten dotyk?
        napisz
        • trea Re: ja,mąż i on 20.05.05, 16:16
          nie tutaj, na priva, ok?
          • mila39 Re: ja,mąż i on 20.05.05, 16:20
            ok. tylko powiedz jak bo nie wiem
            • trea Re: ja,mąż i on 20.05.05, 16:29
              na stronie gazety kliknij okienko "poczta"...i dalej juz sobie poradzisz;)
              • lena61 Re: ja,mąż i on 20.05.05, 16:37
                właśnie przeglądałam to forum.. poszukiwałam czegoś co mi pomoże.. zrozumieć,
                wytrwać... znalazłam ten wątek.. czy mogę dołączyć do Waszej rozmowy, trea,
                mila39 ??? Też się troszkę pogubiłam.. ciężko mi, nie mam z kim pogadać o tym...
                pozdrawiam
                • mila39 Re: ja,mąż i on 21.05.05, 18:56
                  ok lena61
                  • david1970 Re: ja,mąż i on 21.05.05, 20:05
                    Mila jesteś ? Chętnie pogadałbym - mam podobnie tylko od strony faceta...
                    • mila39 Re: ja,mąż i on 21.05.05, 20:11
                      jestem. pisz
                      • david1970 Re: ja,mąż i on 21.05.05, 20:21
                        Po pierwsze witam i pozdrawim Cie ciepło...
                        Jestem w podobnym układzie. Tylko, że między mną a przyjaciółką jest
                        niesamowite przyciąganie erotyczne. Nie chcemy (przez rozsądek itd.) iść ze
                        sobą do łóżka. Nie uwierzysz - to trwa już 3 lata ....a myśmy nie wyszli poza
                        stadium dotyku i pocałunków. Ale ostatnio dotyk stał sie smielszy i sięgał
                        miejsc, które są już zastrzeżone... Zachowujemy sie jak para małolatów -
                        chcieliby a boja się...Zwykły dylemat - jak daleko możemy (?) się posunąć ?.
                        Rozum mówi, ze to już i tak za daleko...Ale odczuwamy, że teraz zwykła
                        obecnośc, porozumienie dusz i umysłów już nam nie wystarczy. Brakuje nam coraz
                        bardziej kontaktu fizycznego. Ona kocha swojego męża (ta,tak...), ja ...swoją
                        żonę.
                        Jak jest u Ciebie z erotyka tego układu ?
                      • david1970 Re: ja,mąż i on 21.05.05, 21:02
                        Przeczytałem teraz uważnie wszystkie wypowiedzi …Pisałaś, że nie zdecydujesz
                        się nigdy na zdradę. Ale równolegle pisałaś, że masz gęsią skórkę jak jesteś
                        obok. Czyli jest między wami przyciąganie. A jeśli jest porozumienie i
                        przyciąganie to twoje „nigdy” jest zagrożone …
                        Poza tym ten syndrom owocu zakazanego…. Im dłużej jestem w moim układzie tym
                        bardziej jej pragnę…
                        Wiesz kiedyś się zgadaliśmy z moją przyjaciółką, że byliśmy w stanie iść ze
                        sobą do łóżka po pierwszym 10 minutowym spotkaniu w życiu – bez najmniejszych
                        zahamowań. Po prostu wtedy to dopasowanie, o którym piszesz zagrało od razu.
                        Tylko u nas chyba zaczęło się od pociągu fizycznego a dopasowanie psychiki,
                        intelektu, upodobań odkrywaliśmy potem… Ale nie jest to układ przyjacielski i
                        platoniczny. Zapewne u ciebie jest podobnie…
                        Nie jesteśmy osobami, które miały czy miewają dużo partnerów. Wręcz przeciwnie –
                        i dla mnie i dla mojej przyjaciółki moja zona i jej mąż to pierwsi…i jedyni
                        partnerzy w życiu…

                        Interesuje mnie kwestia granicy…fizyczności kontaktów w takich układach - gdzie
                        jest i jak sobie z nią radzisz ? Czy po spotkaniu z przyjacielem …wspominasz go
                        i rozmyślasz…? Czy miewasz projekcję jego osoby podczas zbliżeń z mężem…?

                        Czy zmagasz się z sytuacją co jest lepsze: dotychczasowy (niepełny w sensie
                        fizycznym) kontakt czy podjęcie ryzyka w kierunku zbliżenia….może jednokrotnego
                        i rozstania…z przyjacielem. Bo układ bycia w zdradzie (układ ciągły) jest dla
                        mnie i jak rozumiem dla Ciebie zupełnie niemożliwy i nie do przyjęcia….

                        Jeśli uważasz, że są to tematy zbyt delikatne – napisz na priv. Zresztą tak
                        chyba będzie lepiej – nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie żona czasem zagląda
                        przez ramię co robię….chyba sobie dzisiaj nie pogadamy…
    • mxp4 Re: ja,mąż i on 22.05.05, 04:34
      mila39 napisała:

      > ... dobry znajomy naszej rodziny, włściwie męża, rozumiemy się bez słów gdy
      > rozmawiamy zamykamy się w świecie między nami gdzie doskonale się rozumiemy,
      > ta nasza nigdy nie zwerbalizowana płaszczyzna porozumienia jest dla mnie
      > niesamowita, on wie że ja wiem , ja wiem że on wie, czasami tylko upewniamy
      > się jakimiś dziwnymi smsami. ale wiem że żadne z nas nigdy nie zrobi nic by
      > cokolwiek zmienić, i nie wiem czy to dobrze tylko on jest tak naprawde w
      > moich marzeniach i snach.
      > niektórzsy mówią że widać to po nas jak jesteśmy razem. mój mąż nigdy tego
      > nie zauważył...
      > nigdy nie rozumiałam się z nim tak dobrze



      Ten "dobry" znajomy to szuja i swina. Wlazi do kolegi do domu i kokietuje jego
      zone. Wot dobry kumpel.
      • mila39 Re: ja,mąż i on 22.05.05, 19:09
        ten "szuja" nigdy nie "właził" do naszego domu
        właśnie ze względu na to co nas łączy
        ten "szuja" i ja odkąd jestem mężatką, nigdy nic nie powiedział na "ten" (czyli
        o tym co nas łączy) temat
        (wcześniej owszem)
        ten "szuja" pomimo wszystko postanowił wyjechać z mojego miasta aby i tak
        ograniczyć nasze sporadyczne kontakty...
        nigdy nie zrobiliśmy nic, co by mogło prowadzić do zdrady... nawet słownie - od
        kąd żyje z mężem.
    • hubkulik Re: ja,mąż i on 22.05.05, 20:15
      Przyjazn jest ok.
      Chcialabys przezyc z tym mezczyzna zycie?
      Chcialabys miec z nim seks?

      Pozdrawiam Hubert
      • david1970 Re: ja,mąż i on 22.05.05, 20:23
        To nie jest takie proste, to nie jest czarno białe....
        • hubkulik Re: ja,mąż i on 22.05.05, 20:32
          Co nie jest proste?

          Pozdrawiam Hubert
          • david1970 Re: ja,mąż i on 22.05.05, 20:39
            hubkulik napisał:

            > Co nie jest proste?


            układ w jakim jest uwikłana Mila albo ja.... Możesz kochać swojego stałego
            partnera i być w związku emocjonalnym z kimś z poza
            • hubkulik Re: ja,mąż i on 22.05.05, 20:54
              Zgadzam sie ze tak mozna, nawet pozostajac w porzadku wobec partnera.
              Nie mamy zbyt wielkiego wplywu na to w kim sie zakochujemy i kto nas fascynuje.
              Dlaczego mielibysmy to tlumic? Panowac nad swoim popedem seksualnym i
              zobowiazaniami wobec innych ludzi tez jest mozliwe.

              Pozdrawiam Hubert
              • mila39 Re: ja,mąż i on 22.05.05, 22:00
                bo są rzeczy ważniejsze niż nasz pragnienia i nasze pożądanie...
    • olimpia01 Re: ja,mąż i on 25.05.05, 11:10
      Hmm, jesteś pewna że sobie nie imaginujesz, że on czuje takie same przyciąganie
      do ciebie jak ty do niego? skoro nigdy nie dał ci do zrozumiena że tak może być?

      Póki istnieje "zakazany i nieskonumowany owoc" powstrzymywana namiętność,
      wyobrażenia jakby było gdyby...istnieje pewna podniecająca dla was
      niezwerbalizowana tajemnica...Potem już po zdradzie są tylko dramaty i poczucie
      winy. Kombinowane randki i poczucie świństwa. Wasz świat nagle się zmieni na
      cyniczny i okrótny...

      Jeśli będziesz podtrzymywała ten stan zawieszenia może to doprowadzić wg mnie
      do kroku za daleko...Może lepiej prześć z nim na bardziej szczere, jasne i
      domówione przyjacielsko-sielskie stosunki?
      Proponuję na odtrutkę film pt. "Niewierna" z Richardem Geere :)

      • mila39 Re: ja,mąż i on 25.05.05, 13:30
        na początku też myślałam że warjuje, ale jeszzcze przed ślubem rozmawialiśmy o
        tym ja i On.
        a teraz nie ma co wyjaśniać, wszystko zostało wyjaśnione... wcześniej.
        pisze to w każdym poście- ZDRADY NIE BĘDZIE! właśnie dlatego nie chcemy o tym
        rozmawiać, nie ma o czym , taką podjęliśmy decyzje razem , a raczej tacy
        jesteśmy. to już trwa ładnych pare lat...
    • olimpia01 Re: ja,mąż i on 25.05.05, 14:54
      No to kochana masz dwa wyjścia albo cierpieć i marzyć podsycając w sobie
      wyimaginowane lub niespełnione uczucie albo zajmąć się (co doradzam) innymi
      sprawami wiążącymi cię bardziej z mężem np. ciąża lub kolejne dziecko...
      Ach i te "dziwne smsy" między wami nieciekawie wyglądają...

      życzę powodzenia i zdrowego rozsądku
    • jacy.oni Re: ja,mąż i on 25.05.05, 17:14
      mysle, ze dla mezczyzny taki 'uklad' nie ma az takiego znaczenia jak dla
      kobiety
      mezczyzna zawsze bedzie dazyl do czegos wiecej, samo 'porozumienie dusz' mu nie
      wystarcza tym bardziej jesli to trwa kilka lat
      wiec wydaje mi sie, ze wiecej dzieje sie w Twojej glowie niz w rzeczywistosci
      on kidys spotka kobiete ktora zawladnie nim w calosci - i dusza i cialem
      jak to przetrzymasz...?
      • mila39 Re: ja,mąż i on 25.05.05, 20:22
        wiem o tym
        masz racje
        właśnie mam nadzieje i On też że to się wypali.... bo nic z tym nie robimy...
        już pare lat czekam aż się wypali i On też czeka... ale to ciągle dymi
        pierwszy raz odważyłam się to zwerbalizować tutaj na forum, wiem że to jest
        beznadziejne, wiem to ale ta wiedza niczego między nami nie zmienia
        • david1970 Re: ja,mąż i on 25.05.05, 20:26
          Jedyna rada - to urwać kontakt... Półsrodki nic nie zdziałaja. Każdy facet
          będzie dążył do czegoś więcej. A jesli nie bedzie dążył...będzie Ci żal, ze
          tego nie robi
          Pozdrawiam
          • mila39 Re: ja,mąż i on 25.05.05, 20:28
            ... no i właśnie ON wyprowadza się... daleko
            myśle że robi to bardziej dla siebie niż dla mnie
            to dobrze... tak myślę
        • lena61 Re: ja,mąż i on 06.06.05, 12:59
          Może być tak, że nigdy się nie wypalicie... tym bardziej, że zatrzymujecie się
          na dość "wysokim poziomie".. chociaż mówią, że czas potrafi zabić wszystko.
          MIla39, jak czytam Twoje posty to współodczuwam. Moja sytuacja jest trochę
          inna, zdecydowałam się przerwać, wspólnie postanowiliśmy, mamy rodziny..
          byliśmy przez chwilę razem, najbliżej jak można, nie żałuję, nie czuję się
          źle.. chociaż ponoć to zdrada. Niczego nie żałuję i ... kocham swojego męża.
          Dziwne to wszystko. Ale wiesz... wiem jedno, i piszę też do Ciebie david1970,
          to oddala od naszych partnerów (tych zaślubionych)...niestety oddala, i nie
          będzie tak, że będą istniały jednocześnie obok dwa "dobre" związki, ten
          zaślubiony i ten drugi. Nie da rady. Coś się psuje. Zaczynasz "planować" z nim
          (nią), kochać się z nim (nią)...pomimo, że obok wciąż jest mąż (żona).
          Ja zerwałam kontakt, tzn. próbuję, chociąż to strasznie trudne. Zaczynasz mieć
          wątpliwości, że szkoda, że tak troszeczkę przynajmniej tego kontaktu, tak tyci
          tyci - nie da się!!!! Albo wszystko albo nic!! Tęsknię, chociaż wiem, że to
          dobre, chyba dobre...
    • psychopata.z.borderline i wiesz co jeszcze ale obiecałam sie nie będę 25.05.05, 20:28
      brzydko mówić
      • psychopata.z.borderline ale domyślasz sie ze to...c...o to? 25.05.05, 21:23

        • neoja1 biedna ps z bo. 26.05.05, 18:24
          domyśleć się tylko można że ty psychopatko bardzo potrzebujesz uwagi.....
          cierpliwości i wyrozumiałości
    • maureen2 Re: ja,mąż i on 06.06.05, 13:07
      to jest uleczalne.
    • kamajkore Re: ja,mąż i on 06.06.05, 14:23
      ależ nie zdradzaj męża, zróbcie trójkącik!
      to jest pomysł zupełnie na serio - jeśli twój przyjaciel jest wolny, a i z mężem
      się lubią, to czas na powiększenie rodzinki :) chyba, że już męża nie kochasz?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja