natallie
24.05.05, 01:23
Jak pomóc komuś kto schowal w sobie głebokie urazy z dziecinstwa i przekonal
siebie, ze wszsytko ok a to przeciez siedzi tam w srodku......i wylazi w
najmniej oczekiwanych momentach i stwarza problemy, ktorych moznaby uniknac.
Jak to sie mowi fachowo? odrzucenie, czy tak?
Ogolnie ujmujac - bardzo zle relacje rodzicow i atmosfera domowa odbily sie na
dziecku, a dzis doroslym mezczyznie.....
Nie chce wymuszac na nim rozmow i zwierzania sie, ale dowiaduje sie jakis
strzepek, powiedzianych czasem przypadkeim, czasem pod wplywem emocji i
ukladam sobie powoli jakis obraz. Nagle zdalam sobie sparwe, jak duzo jego
zachowan dziwnych dla mnie wynika wlasnie z tego, jest reakcja na schowane zle
wspomnienia, ze sa to jakies leki chyba podswiadome nawet. Ta chec obrony za
wszelka cene nawet wtedy kiedy nikt go nie atakuje....
Jest mi przykro, chce pomoc jemu, chce pomoc nam, zebysmy unikneli problemow
jakie wynikaja czasem z jego nastawienia do pewnych spraw.
Jak to zrobic zeby nie zepsuc? Nie mam pojecia.
Jak zrobic, zeby zrozumial, ze jesli krzykne to tak naprawde krzykne na dana
sytuacje jaka mnie wkurzyla a nie na niego tylko i wylacznie - to nie zmienia
moich uczuc wzgledem niego, szacunku, milosci. To tylko chwilowa sprzeczka,
mormalna rzecz wsrod ludzi a nie awantura z nienawiscia w tle. Jak pzrekonac,
ze jesli ktos kiedys zmuszal go do czegos to nie moze cale zycie osadzac
innych tym samym. Ze moze cos zrobic na co nie ma ochoty i nie jest to znowu
zmuszanie go sila tylko po prostu kompromis, a wlasnego zdania nikt mu
przeciez nie odbierze.