Dodaj do ulubionych

dojrzalosc

24.05.05, 14:45
co to jest? im jestem starsza, tym bardziej dochodze do wniosku, ze byc moze
nic takiego nie istnieje. wszyscy mamy prawo do kryzysow, niekonsekwencji,
wahan, etc.

kiedy mowimy o kims "emocjonalnie niedojrzaly" to co wlasciwie mamy na mysli
oprocz tego, zeby okazac swoja wlasna wyzszosc?

czlowiek dojrzaly - to jaki, Waszym zdaniem?
Obserwuj wątek
    • po_godzinach Re: dojrzalosc 24.05.05, 14:50
      Tak mi się zkojarzyło z pewną książką dla dzieci:

      "- mamo, co to jest?
      - to są czarne (dojrzałe) jagody
      - a czemu są czerwone?
      - bo są jeszcze zielone".

      Jest w ogóle cos takiego, jak dojrzałość?
      Tak w ogóle?
      • po_godzinach errata 24.05.05, 14:51
        tfu, skojarzyło)
      • blue_as_can_be Re: dojrzalosc 24.05.05, 15:00
        po_godzinach napisała:

        > Jest w ogóle cos takiego, jak dojrzałość?
        > Tak w ogóle?

        no wlasnie, w tym rzecz. czasem mi sie zdaje, ze ludzie postrzegani
        jako "dojrzali" po prostu lepiej maskuja swoje problemy. jesli udawanie
        twardziela to oznaka dojrzalosci, to ja dziekuje za taka dojrzalosc.
      • dabrowianin Re: dojrzalosc 29.05.05, 12:39
        >to są czarne (dojrzałe) jagody
        sprostowanie: "czarne jagody" są trujące i to nie są zwykłe jagody wiec tu nie
        chodziło o to ze sa "(dojrzałe)" bo są czarne tylko o to, że "czarne jagody"
        można zrozumieć, na 2 sposoby. Ktoś tu nie zrozumiał tego co wkleił.
    • hsirk Re: dojrzalosc 24.05.05, 15:11
      > czlowiek dojrzaly - to jaki, Waszym zdaniem?


      ktory nie ma postaw roszczeniowych

      ktory nie zwala na innych winy za swoje zycie



      emocjonalnie niedojrzali sa np wszelkiej masci socjalisci i sprawiedliwisci
      spoleczni

      dlatego ich wynalazki maja jedna wade:

      nie dzialaja
      • blue_as_can_be Re: dojrzalosc 25.05.05, 12:00
        hsirk napisał:

        > ktory nie ma postaw roszczeniowych
        >
        > ktory nie zwala na innych winy za swoje zycie

        czy to jest warunek konieczny i wystarczajacy? czy tylko konieczny?
        • hsirk Re: dojrzalosc 26.05.05, 09:52
          pewnie konieczny i wystarczajacy


          ale jak sie dobrze zastanowic wg tego warynku

          w zasadzie nie ma ludzi dojrzalych

          sa tylko bardziej lub mniej niedojrzali
      • fakiros Re: dojrzalosc 29.05.05, 18:20
        hsirk napisał:

        > > czlowiek dojrzaly - to jaki, Waszym zdaniem?
        >
        >
        > ktory nie ma postaw roszczeniowych
        >
        > ktory nie zwala na innych winy za swoje zycie
        >
        >
        >
        > emocjonalnie niedojrzali sa np wszelkiej masci socjalisci i sprawiedliwisci
        > spoleczni
        >
        > dlatego ich wynalazki maja jedna wade:
        >
        > nie dzialaja

        Dokładnie tak jak mówisz tylko że:
        Potem rosną różnice społeczne które i tak muszą się wyrównać dochodzi do
        kryzysów, przestępstw a potem wojen i wszystko zaczyna się od nowa.
        Wszystko to ma krótkie nogi :)
    • hubkulik Re: dojrzalosc 24.05.05, 15:32
      Dojrzaly partner z szacunkiem podchodzi do drugiej osoby (partnera, partnerki).
      Szanuje
      jego autonowmie i wolny wybor. Nie probuje nic zmieniac na sile, ani
      manipulowac druga osoba. Oznacza to, ze moze zaproponowac cos,
      ale gdy ta druga osoba odmowi, to z szacunkiem podchodzi do tej decyzji.
      Dojrzale partnerstwo polega na zdrowej komunikacji. Osoba taka jest
      swiadoma siebie i swoich potrzeb. Gdy czegos oczekuje od drugiej osoby, to mowi
      jej o tym (a nie np. czeka oczekujac ze druga strona sie domysli). Niezaleznie
      od tego jaka bedzie odpowiedz partnera, traktuje
      ja z szacunkiem. Ta druga osoba tez ma swoje potrzeby, czasami niezgodne z
      drugim partnerem i to jest dojrzale partnerstwo uszanowac to, a nie np.
      manipulowac oczekujac ze partner bedzie "idealnym partnerem" spelniajacym
      wszystkie zachcianki (jak tata czy mama w wieku dzieciecym).

      Pozdrawiam Hubert
      • po_godzinach Re: dojrzalosc 24.05.05, 15:40
        Drogi Hubercie,
        łezka w oku sie zakreciła.

        Ilu znasz takich ludzi, jeśli mog spytać?)
        • hubkulik Re: dojrzalosc 24.05.05, 15:54
          Nie wiem ilu znam ludzi dojrzalych.
          Wazniejsze jest to, ze zachowan dojrzalych (np. asertywnych) mozna sie nauczyc
          i stopniowo zaczynac stosowac. Np. mozna w danym momencie stanac przed wyborem,
          czy zareagowac automatycznie i dysfunkcjonalnie (tak jak do tej pory, tak jak
          inni ludzie), czy swiadomie i dojrzale. I zareagowac swiadomie (elastycznie),
          czyli dojrzale.
          Po jakims czasie takiej praktyki mozna sobie uswiadomic, ze czesciej reagujemy
          dojrzale niz dawniej i jest to latwiejsze, swobodniejsze. Jestesmy w tym
          pewniejsi siebie. Mamy w sobie mniej lęku, a wiecej spokoju. Sytuacje, ktore
          kiedys byly trudne i czulismy sie wobec nich jak dziecko bezradni oczekujac
          pomocy z zewnatrz, teraz nie stanowia juz takiego problemu. To jest
          poszerzajacy sie obszar dojrzalosci. Czy jest jakis punkt krancowy tego
          procesu? Nie wiem, ale mysle ze zeby pielgnowac dojrzalosc w sobie trzeba byc
          uwaznym na codzien (uwaznym nie znaczy napietym, ale wrecz przeciwnie
          zrelaksowanym, bo czlowiek bedacy swiadomy siebie i swoich granic, czuje sie
          bezpieczniej).

          Pozdrawiam Hubert
          • po_godzinach Re: dojrzalosc 24.05.05, 16:01
            Zgadzam się z każdym słowem, jakie na ten temat napisałeś - stąd ta łezka).
            Jako, że Twój "przepis na dojrzałość" realizowany jest przez niewielu ludzi, a
            chciałoby się przebywać wyłącznie wśród takich właśnie).
            Człowiek, którego opisujesz, jest człowiekiem idealnym.

            Jak zaś sprawić, aby wielu chciało z niego korzystać?)
            • hubkulik Re: dojrzalosc 24.05.05, 16:07
              Nie wiem jak czlowiek, ale zachowanie, jakkolwiek idealne - jest mozliwe.
              Uwazam, ze doskonalosc moze sie przejawiac w swiecie ludzi (nie tylko slonce,
              nie tylko trawa;)

              Pozdrawiam Hubert
              • po_godzinach Re: dojrzalosc 24.05.05, 16:10
                Oczywiście, że może.

                Czemu więc, jesli mozna zyc lepiej / dojrzale /, tak niewielu do tego dąży?
                • hubkulik Re: dojrzalosc 24.05.05, 22:02
                  > Czemu więc, jesli mozna zyc lepiej / dojrzale /, tak niewielu do tego dąży?

                  Dlatego ze jeszcze dojrzewaja do tego.

                  Pozdrawiam Hubert
              • hubkulik Re: dojrzalosc 24.05.05, 16:11
                A co do ludzi, to z doswiadczenia wiem, ze jak przejawiac zachowania dojrzale,
                to w poblizu zawsze znajdzie sie wystarczajaca ilosc ludzi, ktora dostraja sie
                do tego poziomu chetnie.

                Pozdrawiam Hubert
    • itsmeagain Re: dojrzalosc 24.05.05, 15:38
      > czlowiek dojrzaly - to jaki, Waszym zdaniem?

      odpowiedzialny
    • vialle Re: dojrzalosc 24.05.05, 18:00
      ja bym okreslila dojrzalosc jako stan gdy czlowiek wie kim jest, ma
      pewna "samoswiadomosc", rozumie wlasnie motywacje, stara sie - a w wiekszosci
      przypadkow potrafi - panowac nad tym co robi i jakie podejmuje decyzje.
      • blue_as_can_be Re: dojrzalosc 25.05.05, 12:15
        czy to znaczy, ze dojrzaly czlowiek kontroluje swoje zycie?
    • imagiro Re: dojrzalosc 24.05.05, 22:06
      to martwi ludzie ... przyjrzyj im sie ... zero emocji ... twardzi jak
      kamien ... nie ubliza, nie opluja ...
      • hubkulik Re: dojrzalosc 24.05.05, 22:07
        Czyzbys mylil dojrzalosc z rodzicami?

        Pozdrawiam Hubert
      • psychopata.z.borderline to aluzja do mnie czy mój egocentryzm? 24.05.05, 22:08

      • blue_as_can_be Re: dojrzalosc 25.05.05, 12:16
        imagiro napisał:

        > to martwi ludzie ... przyjrzyj im sie ... zero emocji ... twardzi jak
        > kamien ... nie ubliza, nie opluja ...

        KTO??? chyba sie zgubilam...
      • hieroglif1 Re: dojrzalosc 27.05.05, 17:26
        > to martwi ludzie ... przyjrzyj im sie ... zero emocji ... twardzi jak
        > kamien ... nie ubliza, nie opluja ...
        A to ciekawe jest, co napisałeś. Czy dojrzałośc emocjonalna wyklucza to, co w
        stanie niedojrzałości emocjonalnej wyraża się ubliżaniem i opluwaniem,czyli to
        co jest zwane krytyką ( swoistego rodzaju, jeśli wziąć pod uwagę to, że
        ubliżanie i opluwanie także jest jakiegoś rodzaju wyrażeniem emocji wywołanych
        przez rzecz/-osobę opluwaną i której ubliża się, a skoro jest to wyrażenie
        emocji negatywnych i w sposób bezpardonowy, ma wiele wspólnego z krytyką,
        podobnie jak z krytycznym zachowywaniem się ubliżających i opluwających,
        których również można by opluć i ubliżyć im. Ale na to mogą zdecydowac się
        osoby niedojrzałe emocjonalnie. Dojrzałe emocjonalnie mogą natomiast zdobyć się
        na krytykę. Kulturalną.)
        Ja Tobie gratuluję poza tym tego, na co zwróciłeś uwagę, to znaczy wniosków
        gratuluję Ci. Że osoby niedojrzałe emocjonalnie, według Ciebie to takie, które
        mogą opluć, ubliżyć, komuś/-czemuć. A w rozwinięciu tematu wyraźnie napisane
        jest, że chodzi o zupełnie odmienne, skrajne od tego co napisałeś cechy osoby
        niedojrzałej emocjonalnie- niekonsekwencja, wahanie i kryzys. Według mnie,
        prócz dwóch odmiennych postaw, skrajnych do tych, które opisałam wyżej jest
        jeszcze jedna, która nie kwalifikuje się ani pod pierwszą z postaw osób
        dojrzałych lub niedojrzałych emocjonalnie, ani pod drugą, która znajduje się
        pośród tych, o których wspomniałam- a jest to postawa osoby, która nie zdaje
        sobie sprawy z tego, czy jest dojrzała emocjonalnie, czy jeszcze nie jest osoba
        dojrzałą emocjonalnie- i w dyskusjach, do których bardzo chętnie się przyłącza,
        a nie raz nawet prowadzi je z uporem i zacięciem osoby uwielbiajacej
        dyskutować, stara się sprawdzić samą siebie- dla niej wyznacznikiem
        emocjonalnej dojrzałości jest zyskanie przewagi nad dysputantem oraz nad tym,
        co ma ów dysputant do powiedzenia; nie ważne co dysputant ma jemu do
        powiedzenia, ważne, że zanim cokolwiek od dysputanta usłyszy, potrafi temat, w
        którym bierze udział (pod jakim kolwiek tematem nie rozmawiałby) opluć oraz
        ubliżyć komukolwiek, kto w danym temacie myśli inaczej od niego. A jeśli
        ktokolwiek będzie bronił własnego zdania, nie dając się ponieść emojom (tzn.
        nie opluwając opluwającego, nie ubliżając ubliżającemu) otrzyma w odpowiedzi
        tekst, który Ty umieściłeś tutaj w formie postu- martwy, zero emocji, twardy
        jak kamień...A czy moje zdanie, lub kogolowkiek innego, nie zmieniającego
        swojego zdania jest czymś, co można zmienić ot tak sobie, wyrzeźbić na nowo,
        coś co składa się z emocji, a nie z prostych wniosków (z wcale nie prostych,
        jednak pozbawionych emocji przemyśleń)? I jak tu sobie lub komukolwiek ubliżyć,
        jak tu opluć siebie, skoro swoje zdanie się ma i zdania o swoim zdaniu nie
        zmienia się? Nie zmienia się tak jak nie zmienia się swojego zdania. A ci,
        którzy swoje zdanie wiecznie zmieniają i są wiecznie niezdecydowani, jakie jest
        ich własne zdanie.. Może te osoby po prostu są pisarzami lub za dużo mówią?
    • jan_stereo Re: dojrzalosc 25.05.05, 13:40
      Mamy dojrzalych pilkarzy,kibicow,rodzicow,...,gruszki,sliwki,...


      Slowo dojrzalosc ma sens w relacji z "czyms",dojrzewamy bowiem
      do "czegos",chociazby i decyzji.

      ps."emocjonalnie niedojrzaly" natomiast,to taka osoba,u ktorej rodzace sie
      emocje wyraznie goruja nad rozumem i logika w postepowaniu.
      • aramisek Re: dojrzalosc 25.05.05, 23:38
        Dla mnie odpowiedzialnosc to moc byc odpowiedzianym rozniez za kogos ...
        dziecko na przyklad, aby i ona bylo dojrzale
    • camel_3d Re: dojrzalosc 26.05.05, 09:52
      mnie sie wydaje, ze dojrzalosc to umiejetnosc przewidywania konsekwenji
      wlasnych czynow...
      oczywiscie jest tez dojrzalosc fizyczna..ale to chyba zupelnie inna bajka:)
      • mag132 Re: dojrzalosc 26.05.05, 14:54
        dojrzałosci nie ma sie na całe zycie. Takie było moje myslenie do pewnego
        momentu. Osoba, kochana przeze mnie zaczęła robic takie rzeczy, które naruszały
        moje granice i zagrazły jej samej. Wtedy nie mogłam myslec racjonalnie,
        wyluzowac sie, wziac na spokój, przyjac zasade "co go nie zabije to go
        wzmocni", niech poniesie konsekwencje swoich czynów, bo tylko w ten sposób
        mozna sie czegos nauczyc itd.
        Z perspektywy niejakiego czasu oceniam, ze zachowywałam sie nawet racjonalnie
        (stawianie granic, szacunek dla tej drugiej osoby, szanowanie jej granic -
        pewna elastycznosc, zgoda na podejmowanie przez nia decyzji itp)i sensownie ale
        ile mnie to kosztowalo! Złapałam sie na tym ,że najblizsza
        przyszłosc 'przewiduje" na podstawie np.tego czy od razu znajde odpowiedni
        klucz do drzwi domu itp.!
        Mysle, ze na każdego moze przyjsc taki czas, w którym to co zycie przynosi
        przerasta nasze doswiadczenie i wydaje sie, że równiez nasze mozliwosci.
        Sposób w jaki sobie z tym radzimy nazwałabym dojrzewaniem do dnia nastepnego.
        Mysle, że czasami dzieje sie to skokowo (wtedy kiedy w zyciu przydarza sie nam
        cos bardzo trudnego) oraz łagodnie (liniowo?) gdy zmieniamy sie niezauwazalnie
        kazdego dnia (przeciez kazdy dzień przynosi nam nowe doswiadczenia czy tego
        chcemy czy nie). Dojrzewanie wiec to proces a nie poziom na który mozna wejsć ,
        w któryms momencie swojego zycia.
        PS: ta osoba z poczatku mojego postu to mój 16-letni syn, który dostarczył mi w
        tym roku wielu baaaardzo silnych emocji.
    • hieroglif1 Skrótem 27.05.05, 16:55
      Myślę, a propos tego co napisałaś, że dojrzałość a wyrozumiałość to są dwie
      zupełnie różne sprawy, wydaje mi się, że pomyliłaś dwa różne pojęcia, które
      rozwinęłaś w jednym wątku pod tematem "dojrzałość". Każdy z nas ma prawo do
      kryzysów, niekonsekwencji, oraz innych rzeczy, które mogą świadczyć o tym, że
      brak nam czegoś co pozwoliłoby uniknąć kryzysów i niekonsekwencji, w tym
      wypadku nazywasz do brakiem dojrzałości, jednak czy tak naprawdę stan kryzysu
      świadczy o tym, że brak nam dojrzałości, lub o tym, że w stanie dojrzałości
      jeszcze nie znaleźlismy się, to znaczy, nadal pozostajemy
      osobami "niedojrzałymi emocjonalnie"? Nie, wydaje mi się, że wręcz przeciwnie.
      Prawo, jak ujęłaś to wczesniej, do kryzysu ma każdy, niezależnie od stopnia
      dojrzałości- z tą różnicą, że u osoby niedojrzałej emocjonalnie stan taki
      zaczął się i trwa od początku jej emocjonalnej niedojrzałości, a u osoby
      emocjonalnie dojrzałej są to stany przejściowe, wywoływane najczęściej
      dojrzałym podejściem do życia, to znaczy takim podejściem, za które sam bierze
      odpowiedzialność-zarówno za swoje życie jaki i swoje podejście do życia, a więc
      także za to, co nie wiąże się bezpośrednio z jego życiem oraz jego podejściem,
      a na co jego życie i jego podejście ma wpływ. I kryzys to taki skutek uboczny
      brania pod uwagę tego, że wpływ na nasze życie i podejście do życia kształtują
      inni, w podobny sposób w jaki my kształtujemy ich podejście i życie, przez
      kontakt z nimi. A życie nasze, innych kształtuje się niezaleznie od tego, czy
      jesteśmy dojrzali emocjonalnie czy też nie. Dlatego "prawo" do kryzysu i wahań
      mają wszyscy, których życie kształtuje sie, (a którym nie kształtuje, tym
      pewnie należy współczuć, a więc w pewien sposób na nich oddziaływać, chociażby
      tylko "współ-czuciem", by zacząć kształtować w nich czucie, i może osoby, w
      których trzeba cos ukształtować można nazwać osobami niedojrzałymi
      emocjonalnie;jednakto wszystko poza nawiasem całego postu).
      A człowiek dojrzały, moim zdaniem to taka osoba, która nie zdaje sobie sprawy z
      tego, że istnieje jakiś problem, tylko zdaje sobie sprawę z tego,co zrobić, by
      temu problemowi zapobiec.
      • aspolecznie Re: Skrótem 28.05.05, 23:23
        hieroglif1 napisała:

        > A człowiek dojrzały, moim zdaniem to taka osoba, która nie zdaje sobie sprawy
        >z tego, że istnieje jakiś problem, tylko zdaje sobie sprawę z tego,co zrobić,
        by
        > temu problemowi zapobiec.

        czy to zdanie jest dojrzałe do zrozumienia?
        na jakim etapie dojrzałości trzeba być, aby zrozumieć że "nie zdaje sobie
        sprawy z tego, że istnieje jakiś problem, tylko zdaje sobie sprawę, co zrobić
        by temu problemowi zaradzić" oczywiście "zaradzić problemowi" z którego
        wcześniej "nie zdaje sobie sprawy, że istnieje jakiś problem".
        a ja mam problem jak mam zrozumieć jako osoba dojrzała(czyli zaradzić) czemuś z
        czego nie zdaję sobie sprawy, że istnieje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka