kalarepka30
27.05.05, 22:07
wiem ze był zapewne poruszony ten temat ale opisze krotko mam 31 lat, małe
ale wlasne mieszkanie, jestem po rozwodzie,dzieci nie mam, mam prace - wiec w
sumie nie ma powodow do narzekań.
Mam w 2 kolezanki z ktorymi sporadycznie sie widuje bo u nich albo studia,
facet albo brak kasy zeby wyjsc gdzies. Mialam fajne duze grono znajomych ale
jak bylam z mezem bo to jego znajomi i wiadomo malzenstwo sie rozpadlo i
kontakty byly przez jakis czas ale teraz nie ma. Koło siebie nie mam
znajomych ani sasiadki (same stare plociuchy)Wracam z pracy nie mam z kim
pogadać, wyjść, ciagle sama i przez to zaczynam łapać doły.
Sorki za smutki ale tak mam nie cierpie tego stanu ale pewne rzeczy sa
silniejsze powinnam sie cieszyc ze mam gdzie mieszkac i co jesc ale naleze do
osob ktorym do szczescia brakuje kogos
pozdrawiam