Dodaj do ulubionych

poczucie winy....

01.06.05, 12:17
nie wiem jak to sie dzieje ze mam ciągłe poczucie winy że to tamto, że mogłem
coś zrobić lepiej, że to z mojej winy coś sie stało - prowadzi to do sytuacji
w których ja wyciągam reke i chce sie godzić jak nic nie zrobiłem. Za czesto
stawiam sie w czyjejś sytuacji i zamiast mysleć o swoich potrzebach to myśle
o kimś - to bez sensu - w efekcie powoduje to ze rezygnuje ze swoich potrzeb
i sie mecze.... no wiec: może ktoś mądry powie skąd sie bierze poczucie winy
u ludzi i jak z tym walczyć? jak nie dać sie zwariować i zacząć myśleć w
końcu o sobie... i to nie chodzi tylko o mnie ale też o kilka innych osób
z "ciągłym poczuciem winy..." - jak postepować w takich przypadkach?
Obserwuj wątek
    • dzien.dziecka Re: poczucie winy.... 01.06.05, 12:26
      tatus..?
    • mskaiq Re: poczucie winy.... 01.06.05, 16:45
      Poczucie winy bierze sie ze strachu. Boisz sie ze to co robisz jest
      niewlasciwe. Jak z tym walczyc? Probuj wylapywac takie mysli i udowodniaj Sobie
      ze zarzuty ktore Sobie stawiasz nie maja sensu albo nie istnieja. Zwykle
      pojawia sie uczucie winy, jak zaczniesz analizowac to zauwazazysz ze za tym
      uczuciem nie stoi zadna przyczyna.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • gosiaxxxx Re: poczucie winy.... 02.06.05, 11:48
      Też tak mam. Np kiedy odkryłam romans męża, przepraszałam kochankę męża, że im
      wszystko zepsułam. Normalne to chyba nie jest. Ponoć są jakieś kursy
      asertywnośći.Może tam uczą jak myśleć o sobie. Trzymaj się, pozdrawiam.
    • aspolecznie Re: poczucie winy.... 02.06.05, 12:00
      ianusz napisał:

      > nie wiem jak to sie dzieje ze mam ciągłe poczucie winy że to tamto, że mogłem
      > coś zrobić lepiej, że to z mojej winy coś sie stało -

      bo to jest tak, że albo ty będziesz miał poczucie winy, albo to swoje poczucie
      winy "przerzucisz" na kogoś innego.
      w naszej kulturze najlepiej na takiego , który przyjmuje na siebie wszystkie
      winy jest Jezus na krzyżu.
      jak w swojej asertywności uda ci się swoje wszystkie niedociągnięcia i
      niedoskonałości "zrzucić" pod "krzyż" to od razu zrobi ci się lepiej.
      ale ja teraz sobie lekko pokpiwam z tego twojego poczucia winy.
      bądź silny facet i postaraj się następnym razem "zrobić lepiej" lub uniej sobie
      powiedzieć, że "lepiej" to ty nie potrafisz a i tak jesteś O.K.
    • malvvina Re: poczucie winy.... 02.06.05, 12:51
      za duzo myslisz za malo dzialasz
      • aspolecznie Re: poczucie winy.... 02.06.05, 13:13
        malvvina napisała:

        > za duzo myslisz za malo dzialasz

        no tak
        jak się dużo dziala to się już nie ma czasu na sprawdzenie czy się zadziałało
        dobrze i nie ma wobec tego myśli mniej przelotnej, że zadziałało się źle co
        mogłoby wywołać poczucie winy.
        Malvvina
        trzymaj taki kurs dalej a daleko zajdziesz, a raczej wysoko
        • malvvina Re: poczucie winy.... 02.06.05, 13:32
          ja mam taki wiek ze jesli mialam zajsc to zaszlam
          (twoje zdanie ma barwe pogrozki, burza ciemnosci i otchlanie piekla sie zaraz
          przede mna otwieraja - ale niech ci, to pewnie jak zwykle zazdrosc a co ja
          moge zrobic zeby cie nie zzerala ? nic - wiec sobie gadaj)

          czy sie zadzialalo dobrze wie sie przed akcja (jesli ma sie zasady)
          a czy rezultat jest dobry wie sie po akcji
          jesli jest zly to zycie (tzw konsekwencje) jasno nam to pokazuja

          francuzi maja zwyczaj mowic : tylko ten kto nic nie robi nigdy sie nie myli

          PS osobiscie nie lubie tzw poczucia winy bo to rezultat tego tam grzechu z
          jablkiem itd .
          • aspolecznie Re: poczucie winy.... 02.06.05, 13:49
            malvvina napisała:

            > ja mam taki wiek ze jesli mialam zajsc to zaszlam
            > (twoje zdanie ma barwe pogrozki, burza ciemnosci i otchlanie piekla sie zaraz
            > przede mna otwieraja - ale niech ci, to pewnie jak zwykle zazdrosc a co ja
            > moge zrobic zeby cie nie zzerala ? nic - wiec sobie gadaj)

            a po czym rozpoznałaś moją zżerającą mnie zazdrość?
            że życzyłam ci "wysokiego" zajścia" w swoich działaniach?
            uważasz, że takie życzenia mogą wynikać tylko z zazdrości?
            możnaby teraz zadać pytanie-a skąd wiesz jak wysoko ja teraz siedzę i czy jest
            możliwe, abyś siedziała wyżej niż ja?
            wykluczasz taką możliwość?
            bo bardziej ci pasuje, że z zazdrości mnie zżerającej z twojego postu "dobra
            rada Malvviny"sobie zakpiłam.

            >
            > czy sie zadzialalo dobrze wie sie przed akcja (jesli ma sie zasady)

            a to ciekawe
            zadanie z fizyki rozwiązujesz?
            a potem udane doświadczenie?
            znajomość zasad fizyki?
            a może specjalizujesz się w innej dziedzinie z zasadami potwierdzonymi
            laboratoryjnie?


            > a czy rezultat jest dobry wie sie po akcji
            > jesli jest zly to zycie (tzw konsekwencje) jasno nam to pokazuja

            zmiana jednego z warunków "doświadczenia" zawsze ci daje taki sam wynik końcowy?

            >
            > francuzi maja zwyczaj mowic : tylko ten kto nic nie robi nigdy sie nie myli

            to ja ci napiszę parafrazując, ze kto dużo robi dużo się myli
            nie dotyczy oczywiście sapera, który myli się tylko raz
            no i oczywiście mistrza, bo doświadczenie go czyni, a nie odwrotnie

            >
            > PS osobiscie nie lubie tzw poczucia winy bo to rezultat tego tam grzechu z
            > jablkiem itd .
            >

            no i tak trzeba było zacząć i...na tym zakończyć, bo to co w środku to takie
            ble ble aby coś tam napisać
            • malvvina Re: poczucie winy.... 02.06.05, 17:26
              no bo mnie nie interesuje gdzie i jak zaszlas ... sorry
              reszte pomine milczeniem (na fizyce sie nie znam i wcale nie mam poczucia
              winy ;-)


              La vita e' bella
      • fp Re: poczucie winy.... 02.06.05, 13:49
        malvvina napisała:

        > za duzo myslisz za malo dzialasz


        a ja sie zgodze z tym.
        pewnie siedzi i kweka, roztrzasa kazda mozliwosc, i w efekcie nic nie robi
        sensownego tylko grzeznie w jakies bagienko.
        ciezko sie zyje z takimi ludzmi bo nie wiedza czego chca a cokolwiek nie zrobia
        to wychodzi zle.

        slyszlam o takim ktory z poczucia winy wobec zony się nie rozwiodl mimo braku
        milosci i zdrad
        potem z poczucie winy wobec dzieci mieszkal w tygodniu z zona a w weekendy z
        kochanka zeby wszystkim dogodzic
        potem z poczucia winy wobec ktorejs kolejnej kochanki ktorej naobiecywal cuda
        sie jednak rozwiodl z zoną
        a na koniec zostalo mu tylko poczucie winy bo wszyscy go mieli dosc.

        ty lepiej raz a dobrze sie zastanow kim jestes i czego chcesz a potem to
        dzialaj a nie zastanawiaj sie jak wszystkim dogodzic
    • hansii poczucie winy....jest... 02.06.05, 13:40
      Naturalnym pragnieniem trenscendencji, wyjscia poza samego siebie...
      o ile jednak uzyskanie tej umiejetnosci jest pozadane, o tyl "normalny"
      czlowiek ma z czasem coraz mniejsze "napady" tego poczucia.

      Glowa do gory i badz dobrej mysli.
      • aspolecznie Re: poczucie winy....jest... 02.06.05, 14:04
        hansii napisał:

        > Naturalnym pragnieniem trenscendencji, wyjscia poza samego siebie...
        > o ile jednak uzyskanie tej umiejetnosci jest pozadane, o tyl "normalny"
        > czlowiek ma z czasem coraz mniejsze "napady" tego poczucia.
        >
        > Glowa do gory i badz dobrej mysli.

        i niechby zaprzestał chęci stania się perfekcjonistą życiowym, bo nawet świętym
        się to nie udaje
    • mmax20 Re: poczucie winy.... 02.06.05, 14:02
      poczucie winy to wynik prób wypełnienia życiem ideału siebie samego, posianego
      sobie w głowie na wskutek presji z zewnątrz
      NIEMOZLIWE!!!, dlatego
    • ona.nieproszona Re: poczucie winy.... 02.06.05, 14:11
      Może był w Twoim życiu ktoś, kto "wytresował" w Tobie to poczucie winy,
      ktoś na kim Tobie bardzo zależało. I nie musiał to byc koniecznie rodzic.
      Ktoś , kto zręcznie manipulował Twoimi uczuciami i wykorzystywał dla
      swoich potrzeb. Może masz za sobą jakiś toksyczny związek...?

      W pozbyciu sie tego syndromu mogą pomóc osoby, które
      z wyrozumiałością i akceptacją podejdą do Twoich "wyimaginowanych
      potknięć", i takie, które nie będzą chciały karać Ciebie zbyt długo
      za rzeczywiste Twoje uchybienia.
      W przeciwnym wypadku stan może sie pogłebiać.

      Żeby jednak nie być uzależnionym od pomocy osób drugich,
      należałoby odbudować poczucie własnej wartości, dać sobie
      prawo do pomyłek, umieć wybaczać sobie potknięcia w postępowaniu,
      nie oczekiwać od siebie bycia doskonałym. Pozbyć się strachu,
      o którym wspomniał już mskaiq.

      Nie drżeć o utratę sympatii osób, na których Ci zależy.
      Podejść na spokojnie do ewentualnej kolejnej "straty",
      próbować nie rozpaczać z tego powodu, a pokładami akceptacji
      i wyrozumiałości, którymi obdarzasz innych, starać się przelać
      na siebie, wybaczając sobie pomyłki i będąc wspaniałomyślnym
      wobec siebie samego.

      Mam ten sam problem i pomimo znajomości teoretycznej
      zagadnienia, jego mechanizmów powstawania, destrukcyjnego
      wpływu na samopoczucie i relacje z innymi osobami,
      wprowadzenie teorii w życie często graniczy z cudem.
      Ale w końcu cuda też się mogą zdarzyć, czego Tobie i sobie zyczę.:)


      • mmax20 Re: poczucie winy.... 02.06.05, 15:14
        i jeszcze dorzucę: to również hormony, system "równowagi" wewnętrznej ustawiony
        od lat (kilkudziesięciu), w którym wszystko miało swoje miesto - w twoim
        przypadku grzeczny chłopczyk. Ty starasz się to teraz zmienić i jak domek z
        kart, wszystko musi się rozlecieć i złożyć ponownie. Trzeba się uzbroić w
        cierpliwość. Mówi się, że leczenie takich musi trwać co najmniej tak długo, jak
        długo trwało w nie wpadanie, czasami życia braknie;) ale co masz do stracenia?
      • serpiko Re: poczucie winy.... 02.06.05, 16:24
        zgodzę się z tobą w 100%. Ja żyłem w czymś takim o czym piszesz. Mimo, że nic
        nie zrobiłem to ta druga osoba powodowała to, iż ja czułem się winien. To było
        totalnie bez sensu, ale momentami naprawdę dochodziło do absurdalnych sytuacji.
        Tak jak piszesz paniczny strach przed utratą tych, na których ci zależy
        najbardziej. Najgorsze jest to, że wcale łatwo nie jest się tego pozbyć. Jak
        już zostało zasiane wewnątrz, to wyplenienie tego zajmuje trochę czasu.
        • ona.nieproszona Re: poczucie winy.... 02.06.05, 16:50
          bywa i gorzej

          podświadomie szukamy potem osób podobnie zachowujących się
          i powielamy znane już wzorce
          • mmax20 Re: poczucie winy.... 03.06.05, 07:31
            i praktycznie może to wyglądać tak, że zaczynasz dzień od ustawienia się
            pozytywnie, uświadomienia sobie, że chcesz po prostu przeżyć go tak, żeby było
            dobrze, dla ciebie i innych, dla świata, i starasz się po prostu zachować ten
            nastrój w każdej sytuacji dnia - wyjdą zapewne problemy, bo masz taką nadrzędną
            myśl w głowie i to nie harmonizuje z dotychczasowym porządkiem, więc od razu
            rano załóż sobie, że takie będą, bo są nieuniknione i trzeba je przyjąć, m.in.
            niedopatrzenia, których do tej pory nie było, 'błędy' itp.,, boisz się że
            wylecisz z roboty?, jeżeli stanie się to z powodu, bo chcesz być lepszym
            człowiekiem to taka g... warta, znajdziesz inną
            powodzenia
    • paco_lopez Re: poczucie winy.... 03.06.05, 11:31
      W ostatnim zdaniu tak żeś się przestraszył, że miałbyś zrobic cos dla siebie,
      że obowiązkowo dorzuciłeś jeszcze kilka innych osób.
      Coś ściemniasz. Nie mozliwe że tak strasznie czujesz sie winny a jednocześnie
      ciagle myślisz o innych. Ja sądzę, że tak około 80 % u ciebie to poczucie winy.
      Jakby było odwrotnie, to bys tu o tym nie pisał. No chyba, że chciałes coś tam
      utworzyć.
    • ianusz Re: poczucie winy.... 03.06.05, 12:58
      ilość postów pozytywnie zaskakująca:) dzieki za rady i bede tu cześciej
      zaglądał:)
      • tilly Re: poczucie winy.... 03.06.05, 20:53
        Tez sie nad tym kiedys zastanawialam i doszlam downiosku , ze to duza zasluga
        innych ludzi ktorzy wymuszaja na nas takie reakcje ciagle oczekujac pomocy
        ,zrozumienia i dzielenia razem z nimi ich niedoli.Czysty przyklad egoizmu i
        zerowania na czyjejs wrazliwosci.Dlatego zaczynamy przedkladac problemy innych
        nad swoje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka