Bezradność bezrobotnego

06.07.05, 17:29
Kiedy była praca i to w dwóch firmach nie zastanawiałem się nad tym terminem.
Wydawał mi się daleki i sądziłem, że mnie to nigdy nie dopadnie. Dzisiaj
jestem rocznym bezrobotnym i już wiem co oznacz bezradność . Mimo szczerych
chęci i wytrwałego poszukiwania pracy różnym sposobami, kanałami nie mam nic.
Ba dołączyła do mnie żona. Obydwoje więc snujemy się po domu , milcząc. Już
wyczerpaliśmy wszystkie tematy. Ona zapadła na depresję i jest po opieką
psychiatry a ja jak to chłop staram się być twardy ale dziwnie często śpię i
nic mnie już nie interesuje. Próbowałem działać na własna rękę ale tylko
dołożyłem do tego skarpetkowe oszczędności. Mamy dwójkę dzieci. Starsze od
roku jest za granicą i od czasu do czasu przyśle nam parę groszy co nas
krępuje a młodsze jest świadkienm nieudaczności i frustracji swoich starych
rodziców. Starych bo mamy już półwiecze na karku a on dopiero 13 lat. Udało
sie chociaż przy pomocy brata wysłać go na obóz ZHP. Zona oszczędza na
jedzeniu ostanio nic nie je żeby tylko dla mnie było ale ja też starciłem
apetyt i podobnie jak ona coraz bardziej tracę ochotę do życia. Mimo wysiłku
i ustawicznego dokształcania sie nie mamy szans na rynku. Zona ostatnio
sprzątała bawiła dzieci ale od kiedy dopadła ją depresja to zupełnie nie
nadaje sie do pracy. Gorzej, że na jej leki idzie 120 zł m-cznie. Jesteśmy
zadłużeni po uszy u znajomych i rodziny.
Nie wierzyłem, że mnie dopadnie bezrobocie żona zresztą też . Ja spadłem z
dyrektorskiego stołka a żona z nauczycielskiej posady. Nie da sie zyć, jak
wyjść z tej czeluści juz brak nam pomysłów. wszędzie widzimy w perspektywie
mur nie do przebycia. może ktoś miał taki problem albo z jego otoczenia imoże
coś doradzić. Mieszkamy w podwarszawskiej miejscowości.
    • imagiro Re: Bezradność bezrobotnego 06.07.05, 17:40
      to pewnie zabrzmi idiotycznie : zapytaj Lecha Walesy o co wlasciwie walczyl ...
      poczytaj jeszcze raz Karola Marksa i zastanow sie, czy aby przypadkiem nie mial
      racji ... jak bedziesz mial jakies pytania ... pytaj ...
      Imagine.
      • lilit555 Re: Bezradność bezrobotnego 06.07.05, 20:18
        takie posty jak ten mojego poprzednika / imagiro/ tylko dolewaja oliwy do ognia, poteguja frustracje, a w efekcie pogarszaja sytuacje, zamiast pomagac
        proponuje ci nie zwracac na podobne wypowiedzi uwagi

        jesli rozwiazania problemu zaczniesz szukac na zenatrz, to go nie znajdziesz
        szukaj w sobie - bez obwiniania sie
        chodzi o znalezienie wyjscia z sytacji, a nie winnego
        w zwiazku z tym, jesli obwinisz za swoje niepowodzenie zyciowe Wałese, Marksa lub jeszce kogos innego, to ...co ci to da? :-)))

        proponuje ci równiez zaczac od pozytywnego myslenia - jakkolwiek wyswiechtane i bezuzyteczne w tej chwili wydaje Ci sie to okreslenie
        zacznij od takich "drobiazgów' jak myslenie o sobie,
        przejawem negatywnego myslenia własnie jest twój nick
        "trupwszafie" to figura unieruchomiona i bezsilna, nie ma na nic szans - jest trupem, a wiec nie zyje, w dodatku jest to figura umieszczona w szafie / przez kogos, bo przeciez trup juz o sobie nie decyduje/
        zacznij od zmiany myslenia o sobie - ty NIE JESTES TRUPEM, ty zyjesz
        dałes tego dowód piszac tutaj
        twoja obecna sytuacja to tylko rok z twojego zycia, masz w sobie potencjał do zmian i innego zycia
        masz TYLKO piecdziesiat lat
        pozytywne myslenie to nie znaczy myslenie magiczne, bez ogladania sie na realia, takie mrzonki typu: usiade w fotelu i wyobraze sobie, ze jestem bogaty
        to budowanie w sobie poczucia własnej wartosci, przez takie drobne z pozoru sprawy jak nagradzanie siebie za cos, co udało ci sie zrobic
        sztuka umiec to dostrzec; kiedys byłes dyrektorem, a wiec pewnie porównujesz tamte dokonania z obecnymi i te dzisiejsze nic przy nich nie znacza - a to bład!
        udało ci sie kupic taniej rzodkiewke - to juz cos, oddałes jakas droba kwote z długu jaki masz - sukces
        i tak krok po kroku
        ani sie nie oejrzysz jak zaczniesz przyciagac powodzenie i obfitosc

        uwazasz moze, ze to co pisze to brednie?
        kto wie, moze i brednie...
        ale co ci szkodzi spróbowac, co masz do stracenia?...

        pozdrawiam serdecznie
        • imagiro Re: Bezradność bezrobotnego 06.07.05, 21:12
          trup w szafie pewnie juz sie nie odezwie, wiec ja za niego .... pieprzysz
          farmazony, ksiazek sie naczytales o pozytywnych energiach i nic poza tym.
          • yoosh Re: Bezradność bezrobotnego 06.07.05, 21:47
            A ty tak zawsze wszystko tylko z wlasnej glowki? Do ksiazeczek nie zagladasz? :O
          • lilit555 Re: Bezradność bezrobotnego 06.07.05, 22:29
            no no...uduchowiony imagiro pokazał co potrafi...
            czyzby brak argumentów?
            a tak na marginesie: skad wiesz czego sie naczytałam?
            podaj jeden dobry powód, dla ktorego masz prawo nazywac moje poglady pieprzeniem
            poza oczywiscie agresja, z która najwyrazniej sobie nie radzisz


            • imagiro Re: Bezradność bezrobotnego 06.07.05, 22:46
              nie widze zadnej agresji w tym co mowie ani jak mowie ... problem z toba to
              infantylnosc i bycie trendy .... dzisiaj setki ksiazek na temat pozytywnego
              myslenia zalewa nasze umysly, wielu niezla kase na tym robi, podobnie jak
              psychologowie, psychiatrzy i KK Klan ... problem lezy gdzie indziej i radze
              czytac Marksa ... ten pan dokladnie wytlumaczyl nieludzkosc kapitalistycznego
              wyzysku a autor tego watku jest jedna z wielu ofiar ... twoje porady niczego
              nie zmienia w zyciu tego czlowieka ...
              Imagine.
              • psychopata.z.borderline Re: Bezradność bezrobotnego 06.07.05, 22:54
                w europejskich rozwiniętych, laickich państwach jest właściwie rozumiany
                socjalizm..
                ale czytanie Marksa tez niczego nie zmieni w jego sytuacji..
                • paco_lopez Re: Bezradność bezrobotnego 07.07.05, 13:14
                  jak zapewne wiesz socjalizm państw wysoko rozwinietych wziął się z nadwyżki
                  stworzonej w wyniku nieludzkiego kapitalizmu. Jednak socjalizm ten jest tak
                  wygodny i kosztowny, że sam z siebie nie jest juz w stanie obsłużyc wszystkich
                  według potrzeb. Wiesz to czy nie.
                  największym złudzeniem jest jednak to, że ktoś tutaj pomoże otwierającemu
                  wątek. A mnie sie tez wydaje, ze on dobrze wie, że jest zdany na siebie.
                  Paradoksalnie jego post niesie więcej nauki dla czytających. I jemu to nie
                  Wałesa przeszkodził, a raczej zastosowanie Marksa w praktyce.
              • beton-stal Bezradność imagira 06.07.05, 22:59
                imagiro napisał:

                > nie widze zadnej agresji w tym co mowie ani jak mowie ... problem z toba to
                > infantylnosc i bycie trendy .... dzisiaj setki ksiazek na temat pozytywnego
                > myslenia zalewa nasze umysly, wielu niezla kase na tym robi, podobnie jak
                > psychologowie, psychiatrzy i KK Klan ... problem lezy gdzie indziej i radze
                > czytac Marksa ... ten pan dokladnie wytlumaczyl nieludzkosc kapitalistycznego
                > wyzysku a autor tego watku jest jedna z wielu ofiar ... twoje porady niczego
                > nie zmienia w zyciu tego czlowieka ...

                Mistrz bełkotu w swojej szczytowej formie.
              • lilit555 Re: Bezradność bezrobotnego 07.07.05, 09:21
                imagiro napisał:

                > nie widze zadnej agresji w tym co mowie ani jak mowie ...


                to standard - zaden agresor tego nie widzi i uwaza, ze jest ok



                problem z toba to infantylnosc i bycie trendy ....



                rozumiem, ze masz problem...ze mna :-), choc sama nie wiem dlaczego, ale przyjmuje do wiadomosci, wolno ci


                dzisiaj setki ksiazek na temat pozytywnego myslenia zalewa nasze umysly,


                rozumiem, ze przeczytałes te setki ksiazek, które zasmieciły twoj umysl
                troche to wyjasnia dlaczego tak mnie nudza twoje watki tu na forum, stad rzako je czytam
                moich lektur nie znasz, wiec prosze, nie wypowiadaj sie na ten temat



                wielu niezla kase na tym robi,


                na czym ty zarabiasz, jesli wolno spytac i co ci do tego na czym zarabiaja inni?




                podobnie jak psychologowie, psychiatrzy i KK Klan ...



                jak w kazdej profesji i tu bywaja hochsztaplerzy, ale nie o tym rozmawiamy
                zestawienie psychologów, psychiatrow i KK Klanu jest naduzyciem i pachnie dogmatyzmem



                problem lezy gdzie indziej i radze czytac Marksa ... ten pan dokladnie wytlumaczyl nieludzkosc kapitalistycznego wyzysku


                cokolwiek wytłumaczyl ten pan, nie podal jednak recepty jak odnalezc sie w swiecie, który nie jak, jak wiesz pewnie, doskonały
                a wyzysk kapitalizmu jest ...jak najbardziej ludzki
                nawet gdyby uznac, ze Marks byl teoretycznym zbawca ludzkosci, to w dalszym ciagu pozostaje otwarty problem trupawszafie, a mianowicie : co dalej z jego zyciem?



                a autor tego watku jest jedna z wielu ofiar ...


                i tylko on moze zmienic swoj "status" ofiary na inny - o tym własnie pisałam



                twoje porady niczego nie zmienia w zyciu tego czlowieka ...


                a tego to juz naprawde nie mozesz wiedziec, podobnie zreszta jak ja
                roznica miedzy nami polega na tym, ze ja daje mu cos konstruktywnego/ on zdecyduje czy to bierze, czy nie/, a ty wciskasz go w kanal wlasnej niemocy



                i na koniec optymistyczna konkluzja: stac cie na cos na cos wiecej niz bluzgi, wprawdzie jeszcze ciagle ex katedra, ale moze z czasem bedzie lepiej...

                pozdrawiam
                > Imagine.
    • co_dzienna Re: Bezradność bezrobotnego 06.07.05, 21:44
      Czym zajmowałeś się w pracy? Jaki masz zawód? Czego uczyła Twoja żona?
      Jaka to była działalność?
      Pracy w tym zwariowanym kraju pewnie nie znajdziesz, ale to nie znaczy, że nie
      da się nic robić.
      Czy macie dom, czy mieszkanie?
      Czy próbowałes wziąć pożyczkę na działalnośc z UP?
      • ciekawska_z_forum Re: Bezradność bezrobotnego 06.07.05, 23:20
        Mysle ze imagiro bierze wszystko zbyt doslownie i nie rozumie istoty pewnych
        mechanizmow. Pozytywne myslenie jest faktycznie w gruncie rzeczy oszukiwaniem
        siebie (nie wspominam o napelnianiu kasy autorow literatury o nim), ale ....Ile
        w zyciu jest prawdy? I komu sie ona tak naprawde przynosi pozytek? A w tak
        trudnej sytuacji jak stawiajacy pytanie pozytywne myslenie jest jedynym
        ratunkiem. Inaczej grozi mu depresja. A depresja doprowadzi do bezczynnosci i
        poglebienia sie jego problemu. A wiec drogi bezrobotny, obojetnie jak cynicznie
        to brzmi: Oszukuj sie a zobaczysz ze prace znajdziesz. A badz madrym realista -
        to doczekasz w tym stanie emerytury. A konstruktywnie: Dzialaj, nie czekaj na
        pomoc tylko o nia pros i jej szukaj, pisz, badz pewny siebie i zachowaj spokoj
        mysli. Gdzie jest problem tam jest rozwiazanie. Jak to przeczytasz to nie mysl
        tylko przyjmij za aksjomat.Powodzenia, trzymam kciuki!
    • rybolog Re: Bezradność bezrobotnego 06.07.05, 23:14
      No, Panie Dyrektorze, cos mi tu nie gra. A nie gra poniewaz: dyrektor musi byc
      przedsiebiorczy, zarowno w domu jak i pracy. dyrektor nie moze sie poddawac, z
      kazdego dolka musi wyjsc. itd, itd. A u Pana jest wszystko na odwrot...Czy
      czasami nie byl Pan dyrektorem marionetka? Zreszta, nie jest to wazne. Wazne
      jest to, zeby Pan sie szybko wzial w garsc i udowodnil sobie, ze moze byc
      prawdziwym dyrektorem. Czyli, jak pozycza Pan szmal, to musi Pan sobie i
      szmalowi szanse dac - tzn. pozyczyc trzeba odpowiednio duzo...i nie wydawac
      wszystko na papu, tylko na cele ktore kiedys (niekoniecznie szybko) zaczna
      przynosic dochody...

      Szczescia zycze:)
      • psychopata.z.borderline Re: Bezradność bezrobotnego 06.07.05, 23:22
        znam człowieka, który robił bardzo szybko zawrotna kariere zawodowa
        w "łatwiejszych" czasach- ma ponad 50 lat w dniu dzisiejszym. Nie kradł,
        chociaz mógł, przez to nie odnalazł sie w polskim kapitalizmie. to, co
        przeszedł i jak sie poświęcił, żeby dzieciom zapewnić start, żeby je
        wykształcić. człowiek dobrze po 40 nauczył sie trudnego języka obcego...
        odnalazł sie tam, gdzie szanują uczciwych specjalistów. jestem pełna szacunku i
        uznania
        • ciekawska_z_forum Re: Bezradność bezrobotnego 06.07.05, 23:37
          Ja rowniez nie znam przypadkow ludzi, ktorzy by chcieli a nie mogli. Czasami
          jednak w takiej sytuacji zachodzi konflikt pomiedzy aspiracjami i mozliwosciami.
          Moze to warto przemyslec.
          • psychopata.z.borderline Re: Bezradność bezrobotnego 06.07.05, 23:38
            nic nie usprawiedliwia siniaków...
            • psychopata.z.borderline sorry, pomyliłam wątek 06.07.05, 23:43

      • eary Re: Bezradność bezrobotnego 07.07.05, 13:22
        Ryb ma rację.. Zainwestuj.. I weź się w garść. nie będzie nikt ci zaglądać
        jakim byłeś dyrektorem i czego. Teraz masz szanse na swój interes ale wymaga to
        wielkiego poświecenia. choćby godzin na czytaniu o wsparciach z UE na
        odpowiednie branże. w Polsce temat kompletnie nie wykorzystany bo wymaga
        dokładnej lektury wielu stron.. a opłacalny. Trochę pomogłam pewnym młodym
        ludziom i co? :) udało się..
        Dasz radę.
        A żonie przypomnij że jest tym kogo widzi w lustrze. a może jeszce zobaczyć
        piękną kobietę. Czasem one o tym zapominają.
    • hansii nie boj sie! 06.07.05, 23:45
      glowa do gory!
      europejski rynek dla chcacych pracowac jest wreszcie otwarty.
      majatku sie tu nie dorobisz.
      ale zarobisz na utrzymanie rodziny.
      gdybym nie mial co jesc - juz jutro bylbym w Londynie...
    • trupwszafie Re: Bezradność bezrobotnego 07.07.05, 11:45
      Właśnie żona dostała propozycje wyjazdu do UK na dłuższy czas. To zapewne
      szansa i dla nas pozostających w kraju. Dzieki za wypowiedzi a nick jest syna
      ja swojego nie posiadam. Co do dyrektorowania to była mała firemka którą zjadła
      konkurencja a ja nic takiego w życiu nie robiłem no może tylko to że byłem
      jednym z wielu projektantów w czeskiej elektrowni atomowej w Temelinie, a żona
      zajmowała sie głównie młodzieżą patologiczną i upośledzoną. Pozdrawiam
      • bazylia7 Re: Bezradność bezrobotnego 07.07.05, 12:30
        Hej, tylko sie nie przejmuj rybem,
        on ostatnio coraz czesciej sfrustrowany i trudno mu sie rozroznia realia
        polskie od UK..

        nie przejmuj sie tez nieposiadaniem "cech dyrektorskich", bo to nie o to w
        zyciu chodzi

        dobrze byloby tez gdybys moze wytlumaczyl swojemu synowi (lat 13) ze bycie
        bezrobotnym czy tez bez nadziei na prace czyni z czlowieka "nieudacznika".
        Moze go to przygotuje lepiej do zycia, nauczy pokory wobec... i zrozumienia
        dla...

        co do Ciebie - nic nie jest stracone

        znalam kobiete ktora stracila prace "za komunizmu" w wieku lat 50. Miala na
        utrzymaniu 2 studiujacych dzieci, samotna,

        jakos sobie poradzila :)

        nie bede Ci tlumaczyc jaki blogoslawiony (nie ironia to) wplyw miala ta trudna
        sytuacja na wzmocnienie wiezow rodzinnych. Wszyscy maja sie dobrze do tej pory

        od tego czasu byly wzloty (WZLOTY!!!) i upadki (malutkie;)


        ja nauczylam sie jednego: wszystko jest mozliwe, wszystko! - ale tylko dla
        wariatow (i optymistow)

        jedno z pewnoscia nalezy odrzucic, lub zrewidowac: dotychczasowe przekonania na
        temat WSZYSTKIEGO

        pozdrawiam,




      • co_dzienna Re: Bezradność bezrobotnego 07.07.05, 13:12
        Na pewno szansa dla żony, a i Ty swoją znajdziesz.
        Jeżeli jesteś projektantem, może inż budowlanym-projektantem, może znasz CAD,
        to w UK też znajdziesz swoją szansę.
        To, że nie znalazłeś pracy przez 1 rok nie wynika z tego, ze niewiele
        potrafisz, a z tego jak jst w Polsce.
        Ja bym zrobiła tak:
        jeżeli masz doświadczenie z ta elektrownią znajdź wszystkie okoliczne,
        europejskie i wyślij do nich swoją ofertę opisując doświadczenie, ale tak, by
        pokazać wiele pozytywów dotyczących swojej osoby.
        Nie można powiedzieć - ja nic takiego w życiu nie robiłem, bo każdy robi coś.
        Usiądź i przypomnij sobie najmilsze wspomnienia i tylko te pamiętaj.
        Stań przed lustrem i mów - jestem kimś wartościowym, wszystko potrafię.
        I tak codziennie po 15 minut :-)
        Jeżeli znasz CAD, ucz tego studentów Politechniki, jest duża potrzeba - własna
        firma, w mieszkaniu, dlatego pytałam o dom, bo łatwiej wygospodarować coś na
        działalność, bez ponoszenia kosztów.
        Co do stwierdzenia - mała firemka - nigdy nie umniejszaj siebie i swoich
        dokonań. Musisz być z nich dumny.
        To nie Twoja wina, że świat zwariował.
        Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja