Dodaj do ulubionych

czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni

12.07.05, 19:35
beda domagac sie wolnosci ? odpowiedz wydaje sie oczywista ... NIE, nie beda
sie domagac czegos co maja ... w ich mniemaniu, niestety ...
czy oplaca sie budowac imperia oparte na swiadomym zniewoleniu ludzi ?
odpowiedz i tu wydaje sie oczywista, ale juz nie w sposob bezposredni ...
oto wiec co mamy ... zniewolone i oglupiale spoleczenstwa, ktorym sie wydaje
ze osiagnely zadowalajacy poziom wolnosci wlasnej ... nikt juz dzisiaj nie
stawia elektrycznych pastuchow ... nikt nie domaga sie juz tak naprawde
naszych paszportow ... czy osiagnelismy wolnosc ? czy zludzenie tylko ?
a moze rozebrano pare scian powiekszajac nasz wybieg spacerowy zachowujac
jednak niezmieniony metraz wiezienia jako calosci ... swiat wydaje sie
mniejszy nie tylko poprzez supersoniczne predkosci naszyh powietrznych
autobusow, ale poprzez to, ze nie ma sie juz gdzie schowac ... chodzimy sobie
jak pod wielkim szklem powiekszajacym ... nasze odciski, dna , profile
fotograficzne sa juz dostepne w kazdym zakatku swiata ... czemu to sluzy ?
zastanowmy sie ... po jaka cholere komus potrzebne sa wymiary mojej rogowki
oka ?
odpowiedz na te nurtujace pytania moze byc tylko jedna : FASZYZM .
Z jedna roznica ... kiedys byla jeszcze mozliwosc ucieczki z transportu
do obozu smierci .... dzisiaj juz tej mozliwosci nie ma, gdyz nagle i
niepostrzezenie wszyscy znalezlismy sie juz w obozie ... nie wierzycie ?
OCZYWISCIE, ze nie wierzycie ... przeciez ludzie myslacy ze sa wolnymi nie
domagaja sie wolnosci ... I OTO CHODZI !!!!!!!!!!!!!!!!!
PS.
Praca czyni wolnym albo jak kto woli bog z nami ..... buahahahahahahahaha.
Imagine.
Obserwuj wątek
    • yoosh Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 12.07.05, 19:45
      dawniej wyprowadzali cie na smyczy,teraz masz obrozke z chipem i zludzenie
      wolnosci.Mozesz nawet wybrac drzewko do obsikania ,prawdziwa frajda!

      a ty niegodziwcze nie doceniasz tych dobrodziejstw.
      • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 12.07.05, 19:49
        juz taki jezdem ... ciesze sie, ze rozumujesz podobnie ...
        • yoosh Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 12.07.05, 19:52
          tak,rozumuje podobnie od zawsze,jeno cierpliwosci do oswiecania mi brak,ta
          droga bynajmniej :) Podziwiam twoj upor i wytrwalosc,dlatego dla relaksu
          proponuje czasem cukiereczka lub masazyk.W ramach regeneracji sil. :))
          • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 12.07.05, 19:53
            znowu z buzi do buzi ? ty jestes diablica ...
            • yoosh Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 12.07.05, 19:53
              a niech bedzie,co mi tam ....:))))
              • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 12.07.05, 19:55
                no to wyciagaj tego pysia ...
                • yoosh Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 12.07.05, 19:56
                  :)))) chlup.... ciup..... poszlo? :)))
    • yoosh Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 20:27
      Nie mozna uczynic niewolnikiem czlowieka wolnego,bo czlowiek wolny pozostaje
      wolny nawet w wiezieniu.
      • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 20:40
        to jest tak ezoteryczne, ze mi sie plakac chce ... na tej samej zasadzie nie
        mozna uczynic niewolnikiem kogos, kto nie jest wolnym ... zwyczajnie ten ktos
        jest juz w wiezieniu ...
        • yoosh Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 21:09
          ciesze sie,ze wzruszylam cie do lez,niewazne czym.:))
          Powiedz,czy ktos zabrania ci myslec,wypowiadac sie w kazdej formie o czym
          chcesz?Nie mozesz pojechac dokad chcesz,mieszkac gdzie chcesz,jesc i pic,co
          lubisz, sexowac sie z kim chcesz:) ? Zabrania ci ktos?
    • xy2 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 20:42
      a jak wspominałam o bóg z nami na rekawach i o KK to pluli na mnie...

      dlaczego?
      • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 20:45
        to sa pieski zaganiajace do stada .... nie potrzeba policji, ss, gestapo ...
        oni sami sie zagonia ....
        • xy2 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 20:47
          ja sie boje tego stada, zawsze agresywny tłum może stratowac
          • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 20:50
            wedlug lutego powinnas z usmiechem calowac zycie w dupe ...
            • krtysia Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 20:51
              imagiro napisał:

              > wedlug lutego powinnas z usmiechem calowac zycie w dupe ...

              a Ty powinienes sie leczyc;))
              u ortophedy ,bo na wszystko inne juz za pozno;((
              • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 20:52
                czemu ?
                • xy2 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 20:59
                  ej, to ja miałam przeciez leczyc sie na kolana bo na wszystko inne za późno;)
            • xy2 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 20:58
              nie umiem...

              wiesz ile razy spotkałam sie z obelgami tylko dlatego, że jestem ateistką, że
              nie chodze do kościoła, że nie mam żadnych symboli religijnych, za to, że
              wierzyłam bardziej w człowieka niz w boga..

              • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 21:00
                tak nie wypada ... odstajesz i to bardzo ... owieczki nie lubia jak ktos
                wypada poza ogrodzenie ... pomoga ci powrocic na lono ... jestes niebezpieczna
                bo burzysz te cieplutkie komoreczki jakie sobie wszyscy zbudowali ...
                • xy2 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 21:04
                  nie chodze pijana z nozem w kieszeni, nie krzycze, nie wszczynam awantur, nie
                  zabijam, nie kradne, nie ku..e sie wiec o co chodzi?
                  • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 21:11
                    to jest wlasnie niebezpieczne ... ty masz sie bac, masz tanczyc jak przystalo
                    na dobrego, ziemskiego pacholka ... a ty co robisz ? pewnie szpiegujesz, chcesz
                    obalic na drodze rewolucyjnej "demokratycznie" wybrany rzad ...
                    • xy2 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 21:18
                      wiesz co, jak patrze na moja delikatnie starsza kolezanke, która jak zawsze
                      mówiłam ze jest jednym wielkim sercem, na moja Dane z UK... tak strasznie na
                      nie pluli, ile one łez wylały.. zawsze były sobą, to cały czas wierze, ze
                      kiedyś sie zmieni, ze moze warto miec ideały...
    • lilit555 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 21:11
      imagiro napisał:

      > odpowiedz na te nurtujace pytania moze byc tylko jedna : FASZYZM .
      > Z jedna roznica ... kiedys byla jeszcze mozliwosc ucieczki z transportu
      > do obozu smierci .... dzisiaj juz tej mozliwosci nie ma, gdyz nagle i
      > niepostrzezenie wszyscy znalezlismy sie juz w obozie ... nie wierzycie ?
      > OCZYWISCIE, ze nie wierzycie ... przeciez ludzie myslacy ze sa wolnymi nie
      > domagaja sie wolnosci ... I OTO CHODZI !!!!!!!!!!!!!!!!!
      > PS.
      > Praca czyni wolnym albo jak kto woli bog z nami ..... buahahahahahahahaha.
      > Imagine.
      >
      >



      nie mam zamiaru polemizowac z twoimi pogladami - masz jakie chcesz i wolno ci
      jednego ci jednak nie wolno zdecydowanie: porównywac dzisiejszego zycia milionow ludzi zyjacych swoim zyciem w cieplutkich mieszkankach, zajadajacych sie chocby i nawet hamburgerami, i piszacych podobne do twoich brednie na kompach do tych milionow, którym jednak nie udało sie uciec przed piecem w Oswiecimiu, a takze i tych, którzy uciekli...

      jesli nie masz o czyms pojecia, to zamilknij, chocby przez szacunek dla innych

      ktos kiedys madrze powiedzial, ze gdyby takt był na sprzedaz, kupowaliby go i tak ci co juz go maja

      twoje brednie maja duzo wiekszy kaliber, niz tylko brak taktu - i nie sadze, zebys w tym momencie zrozumiał o co mi chodzi

      poza tym twój wywód o "Wielkim Bracie" ma pewien sens, ale to juz zupełnie inna historia; sam siebie dyskwalifikujesz jako kandydata do sensownej dyskusji, bo nie mozna traktowac powaznie kogos kto nie odróznia konsumpcjonizmu od faszyzmu na przykład, zeby skupic sie chocby na tym aspekcie twoich bajan

      • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 21:20
        widzisz, jestes w tej przewazajacej masie, ktorej sie wydaje ze jest wolna ...
        oddalas sie w obrone swoim "dobroczyncom", bo tak cie zaprogramowano ...
        jestes mieskiem armatnim broniacym swego pana, myslac, ze w slusznej sprawie.
        oj, o czym tu mowic ... ja ciebie doskonale rozumiem, ale ty nie jestes w stanie
        wyjsc poza ciasne ramy rozumienia swiata ...
        a co do faszyzmu ... ktoregos dnia obudzisz sie w sytuacji, ze nie bedziesz
        miala gdzie uciec ani sie schronic ... zreszta tobie to nie grozi ... kochaj
        swoje wiezienie, nie masz wyboru ... ale mnie go pozostaw ...
        to stara spiewka z tym szacunkiem czy brakiem tegoz w stosunku do tych co
        przezyli holocaust ... tylko ze do takiego holocaustu doszlo miedzy innymmi
        przez takich ignorantow jak ty ... faszyzm sie zbliza, ale nie beda juz
        potrzebni ss-mani ... tacy jak ty beda zaganiac odstepcow do szeregu ...
        Imagine.
        • lilit555 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 21:28
          imagiro napisał:

          > widzisz, jestes w tej przewazajacej masie, ktorej sie wydaje ze jest wolna ...
          > oddalas sie w obrone swoim "dobroczyncom", bo tak cie zaprogramowano ...
          > jestes mieskiem armatnim broniacym swego pana, myslac, ze w slusznej sprawie.
          > oj, o czym tu mowic ... ja ciebie doskonale rozumiem, ale ty nie jestes w stani
          > e
          > wyjsc poza ciasne ramy rozumienia swiata ...
          > a co do faszyzmu ... ktoregos dnia obudzisz sie w sytuacji, ze nie bedziesz
          > miala gdzie uciec ani sie schronic ... zreszta tobie to nie grozi ... kochaj
          > swoje wiezienie, nie masz wyboru ... ale mnie go pozostaw ...
          > to stara spiewka z tym szacunkiem czy brakiem tegoz w stosunku do tych co
          > przezyli holocaust ... tylko ze do takiego holocaustu doszlo miedzy innymmi
          > przez takich ignorantow jak ty ... faszyzm sie zbliza, ale nie beda juz
          > potrzebni ss-mani ... tacy jak ty beda zaganiac odstepcow do szeregu ...
          > Imagine.


          wiedziałam, ze nie zrozumiesz

          co o mnie wiesz? nic
          a mowisz jakbys wiedział

          z mojej wypowiedzi nie wynika nic z tego o co mnie posadzasz

          masz problemy z odroznieniem faktów - w tym wypadku tekstu pisanego przeze mnie, a własciwie jego tresci od własnych wyobrazen i projekcji




          • xy2 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 21:31
            obejrzyj sobie kilka dobrych projekcji... niektóre naprawde warto (ale patrzec
            i rozumiec a nie ślepo patrzec i czytac napisy)
          • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 21:32
            nie oczekuje zebys zrozumiala o czym jest ten watek ... jestes dla mnie
            czlonkinia elektoratu ... radze cos poczytac na tematy, ktore delikatnie
            zasugerowalem ...
            • lilit555 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 21:46
              imagiro napisał:

              > nie oczekuje zebys zrozumiala o czym jest ten watek ... jestes dla mnie
              > czlonkinia elektoratu ... radze cos poczytac na tematy, ktore delikatnie
              > zasugerowalem ...


              kolejny raz brak argumentow zastepujesz atakiem

              nie interesuje mnie kim dla ciebie jestem, ale skoro juz poruszyłes ten temat: jestem ci wdzieczna za ten brak sympatii :-)

              dobranoc


              • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 21:50
                tu sie mylisz ... brak sympatii jest tylko do twych powszechnych, akceptujacych
                niewolnictwo pogladow ... a do Ciebie ? czuje ze jestes slodka dziewczyna ...
                ale bez wlasnego zdania ( rozumiem przez to brak rzeczywistej wiedzy na temat
                wydarzen i ich przyczyn )
                Imagine.
                • lilit555 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 22:27
                  imagiro napisał:


                  > tu sie mylisz ... brak sympatii jest tylko do twych powszechnych, akceptujacych
                  >
                  > niewolnictwo pogladow ... a do Ciebie ? czuje ze jestes slodka dziewczyna ...
                  > ale bez wlasnego zdania ( rozumiem przez to brak rzeczywistej wiedzy na temat
                  > wydarzen i ich przyczyn )
                  > Imagine.


                  mylisz sie tak bardzo, ze az mnie smieszysz
                  co do słodkiej dziewczyny równiez

                  jeszcze raz dobranoc
                  • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 22:37
                    cos nie mozesz pojsc spac ... i ty chcesz bym cie nie lubil ... na sile ...
                    nie uda ci sie ...
      • sweetnighter Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 22:41
        jesli rozumiec to porownanie doslownie, to kultura konsumpcyjna oczywiscie
        rozni sie od faszyzmu - majac wybor, zawsze wybralbym te pierwsza. imagine z
        pewnoscia tez i nie o to mu jak sadze chodzilo.

        ale to nie zmienia faktu, ze wspolczesna kultura konsumpcyjna ma de facto
        totalitarny charakter, tyle, ze jest to totalitaryzm miekki - bo eliminacja
        wszelkich watkow i dyskrusow krytycznych w kulturze i polityce odbywa sie tu
        nie za pomoca pałki, nie za pomoca bezposredniej przemocy fizyznej, ale -
        przemocy symbolicznej: obrazow, idei, systemow wartosci i stylow zycia, przez
        cala ta machine rozrywkowo-reklamowo medialna, przed ktora literalnie nie ma
        ucieczki, a ktora produkuje poslusznych funkcjonariuszy systemu w sposob
        subtelniejszy, i dlatego wlasnie duzo bardziej skuteczny, niz pałka.
        to właśnie wpływ tej machiny skutecznie powstrzymuje ludzi przed jakimklowiek
        krytycznym namysłem nad racjonalnością systemu, który z jednej strony produkuje
        taką obfitość dóbr, a z drugiej nie potrafi uporać się z głodem, w którym przez
        nidgy nienasyconą chciwość dewastuje się planetę, w imię intersów koncernow
        naftowych i zbrojeniowych plądruje i wszczyna wojny itp.

        imagine ma absolutną rację, zresztą ten wątek w myśli zachodu jest obecny od
        dawna - to jest właśnie zasadnicza problematyka podejmowana przez szkołę
        frankfurcką, od fromma przez adorno i marcuse-a po horkheimera.


        • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 22:43
          dziekuje ...
        • xy2 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 22:48
          Fromm był wielkim humanistą jak dla mnie
        • lilit555 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 08:45
          sweetnighter napisał:

          > jesli rozumiec to porownanie doslownie, to kultura konsumpcyjna oczywiscie
          > rozni sie od faszyzmu - majac wybor, zawsze wybralbym te pierwsza. imagine z
          > pewnoscia tez i nie o to mu jak sadze chodzilo.
          >


          najsmieszniejsze w tej dyskusji jest to, ze pokazuje jak dalece mozna nie słszec/nie widziec tego co ktos inny mówi/pisze
          przed konsumpcjonizmem jest jednak jakas ucieczka, bo nie zniewala on w sposób fizyczny
          obozy smierci takiej szansy nie dawały - z załozenia słuzyły unicestwianiu
          dlatego uwazam, ze niedopuszczalnym naduzyciem i brakiem szacunku jest mówienie, ze tamci ludzie "mieli lepiej", bo mogli z tych obozów przynajmniej uciec

          gdybys zadał sobie trud uwaznego przeczytania moich słow, nie dostrzegłbys róznicy w tym aspekcie pomiedzy moim i imagina zdaniem

          on mógłby zrobic to samo...he he he..

          jednak moja dezaprobata dla jego arogancji w kwestii niefortunnego porównania transportow smierci do obecnych czasow zaprowadziły imagina w kierunku agresywnych, protekcjonalnych, ale mało merytoryczych ataków na moja osobe
          to bardzo smutne

          i zgadzam sie z lutym, ze wolnosc to stan umysłu, nie kazdemu dany, to fakt
          ale swiat nie jest sprawiedliwy, czyz nie?...

          >
          • sweetnighter Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 09:37
            > przed konsumpcjonizmem jest jednak jakas ucieczka, bo nie zniewala on w
            sposób
            > fizyczny

            > i zgadzam sie z lutym, ze wolnosc to stan umysłu, nie kazdemu dany, to fakt
            > ale swiat nie jest sprawiedliwy, czyz nie?...

            a kto i co ksztłtuje ten stan umysłu, dlaczego jednemu jest on "dany", innemu
            nie? i czy to że świat nie jest sprawiedliwy, oznacza, że nie może być? kto tak
            zawyrokował, pani w telewizji?

            ja nie sądze, żeby imagine popełnił nadużycie, jeśli tylko czyta się to co
            napisał w dobrej wierze; po prstu wyjaskrawił pewne zjawisko, zeby je lepiej
            unaocznic. idea jest dosyć prosta: zniewolenie dotykajace sfery umysłu i
            swiadomosci jest pod wieloma względami_głębsze_, bardziej obezwladniające, niz
            fizyczne - właśnie dlatego, że jest niewidoczne, przezroczyste. kaze ludziom
            chciec robic to, co robic muszą. człowiekowi zamkniętem w obozie pozostaje
            jeszcze "wolnośc wewnętrzna", wolność ducha, jak to się mówi. ale co wtedy,
            kiedy twój "duch", wszystkie twoje myśli, są od początku sfabrykowane i
            narzucone z zewnątrz, do tego stopnia, ze nie jesteś nawet w stanie pomyśleć
            nic wbrew panującemu porządkowi? w tym sensie przed kulturą konsumpcyjną
            ucieczki nie ma, bo wdziera się w każdą sferę życia. zniewolenie wygodne i
            komfortowe jest najtrudniejsze do przezwyciężenia.
            • lilit555 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 12:18
              sweetnighter napisał:

              >
              >
              > a kto i co ksztłtuje ten stan umysłu, dlaczego jednemu jest on "dany", innemu
              > nie?


              kazdy sam odpowiada za stan swojego umysłu
              to ze jednemu jest dany taki, a drugiemu inny nie oznacza bynajmniej
              wartosciowania
              kazdy z nas rozwija sie / lub nie/ w swoim własnym tempie

              obozy smierci nie dawały szansy na rozwój umysłu, a w kazdym razie od momentu
              spalenia w krematorium juz na pewno nie
              dlatego porównanie tegoz z obecna sytuacja na swiecie uwazam za naduzycie
              co nie zmienia faktu, ze i obecnie istnieje faszyzm, totalitaryzm, obozy
              smierci, ale to inny temat


              i czy to że świat nie jest sprawiedliwy, oznacza, że nie może być? kto tak
              >
              > zawyrokował, pani w telewizji?


              widzisz, telewizji nie ogladam, dlatego nie wiem co mowia panie w tejze
              ale rozumiem, ze ty wiesz i głeboko sie z nimi nie zgadzasz, tak?

              co do swiata: nie było celem mojej wypowiedzi czy swiat moze byc sprawiedliwy
              czy nie, lecz stwierdzenie faktu, ze obecnie nie jest
              w tej kwestii, jak sadze zgadzamy sie
              dywagacje na temat czy mogłby byc sprawiedliwy zostawmy na inna okazje
              >

              > ja nie sądze, żeby imagine popełnił nadużycie,

              to kwestia twojej wrazliwosci


              jeśli tylko czyta się to co
              pisał w dobrej wierze;

              szkoda, ze jemu samemu, a i tobie, niestety, zabrakło tej dobrej wiary podczas
              czytania tego co ja napisałam

              po prstu wyjaskrawił pewne zjawisko, zeby je lepiej
              > unaocznic. idea jest dosyć prosta: zniewolenie dotykajace sfery umysłu i
              > swiadomosci jest pod wieloma względami_głębsze_, bardziej obezwladniające,
              niz
              > fizyczne - właśnie dlatego, że jest niewidoczne, przezroczyste. kaze ludziom
              > chciec robic to, co robic muszą. człowiekowi zamkniętem w obozie pozostaje
              > jeszcze "wolnośc wewnętrzna", wolność ducha, jak to się mówi. ale co wtedy,
              > kiedy twój "duch", wszystkie twoje myśli, są od początku sfabrykowane i
              > narzucone z zewnątrz, do tego stopnia, ze nie jesteś nawet w stanie pomyśleć
              > nic wbrew panującemu porządkowi? w tym sensie przed kulturą konsumpcyjną
              > ucieczki nie ma, bo wdziera się w każdą sferę życia. zniewolenie wygodne i
              > komfortowe jest najtrudniejsze do przezwyciężenia.


              czujesz sie zniewolony? imagiro tez?

              rozumiem, szczerze wspólczuje

              ja sie zniewolona nie czuje

              nie zamierzam ci tego udawadniac, ani przekonywac
              mysl sobie co chcesz na mój temat, pamietaj jednak, ze fantazje na temat innych
              wiecej mowia o nas samych, niz o nich

              pozdrawiam
              • sweetnighter Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 14:14
                nie watpie, ze nie czujesz sie zniewolona - i na zdrowie. tyle, ze brak
                _swiadomosci_ zniewolenia to nie jest jeszcze zaden argument, bo jak
                zauwazylas, my tu wlasnie mowimy o mechanizmach, ktore ugruntowuja w ludziach
                przekonanie, ze to, co musza robic, to jest wlasnie to, co w glebi duszy _chca_
                robic, wiec problem (braku) wolnosci dla nich nie istnieje na poziomie
                swiadomym. ale nie zamierzam cie przekonywac, ze twoja swiadomosc jest
                falszywa, mam ciekawsze reczy do roboty.

                na koniec jedna tylko uwaga, ktora odnosi sie na rowni do wielu innych
                forumowiczow, ktorzy z luboscia glosza poglad, ze swiat "jest taki jaki jest"
                (na mocy jakiegos odwiecznego niezmiennego porzadku), a kazdy, kto mysli o tym,
                zeby cos zmienic - kto chocby chce na ten temat dyskutowac - to utopista,
                jezeli nie grozny fanatyk. tym wszystkim przypominam: cynizm to najczestsza
                forma naiwnosci.
                • lilit555 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 15:06
                  sweetnighter napisał:

                  > nie watpie, ze nie czujesz sie zniewolona - i na zdrowie. tyle, ze brak
                  > _swiadomosci_ zniewolenia to nie jest jeszcze zaden argument, bo jak
                  > zauwazylas, my tu wlasnie mowimy o mechanizmach, ktore ugruntowuja w ludziach
                  > przekonanie, ze to, co musza robic, to jest wlasnie to, co w glebi duszy
                  _chca_
                  >
                  > robic, wiec problem (braku) wolnosci dla nich nie istnieje na poziomie
                  > swiadomym. ale nie zamierzam cie przekonywac, ze twoja swiadomosc jest
                  > falszywa, mam ciekawsze reczy do roboty.
                  >


                  a skad akurat ty mozesz wiedziec cos na temat mojej swiadomosci?
                  cały czas cos mi imputujesz
                  mow za siebie
                  czy uwazasz, ze kazdy bez wyjatku jest zniewolony przez system czy robisz
                  wyjatek dla siebie oraz imagiro, jako istot o wyzszej swiadomosci?

                  wiesz, ja jestem przekonana, ze miedzy nami nie ma zasadniczych róznic w
                  podejsciu do tematu, o ktorym mowimy
                  problem pojawia sie jedynie w tym, ze trudno ci to dostrzec, zreszta nie wiem
                  dlaczego
                  próbujesz mi docinac - to bez sensu

                  a co do swiadomosci, nie znasz mojej drogi zyciowej, moich wyborów, moich
                  przemyslen
                  skad taki pomysł, zeby wmawiac mi cos o czym nie masz pojecia?
                  tak jak wczesniej powiedziałam - ocena innych najbardziej swiadczy jednak o
                  oceniajcym, bo pochodzi z jego swiata, a ten swiat naprawde moze miec sie nijak
                  do swiata osoby ocenianej





                  > na koniec jedna tylko uwaga, ktora odnosi sie na rowni do wielu innych
                  > forumowiczow, ktorzy z luboscia glosza poglad, ze swiat "jest taki jaki jest"
                  > (na mocy jakiegos odwiecznego niezmiennego porzadku),



                  nie podejmuje sie mowic za innych forumowiczow, mówie za siebie
                  swiat jest jaki jest, to stwierdzenie jak najbardziej swiadome, nie cyniczne
                  zakłada przyjecie do wiadomosci stanu jaki odbieraja moje zmysły, moja
                  swiadomosc wreszcie
                  tobie ten swiat moze jawic sie całkiem inaczej
                  czy w zwiazku z tym powinnam starac sie zmienic ciebie, jesli nie pasujesz do
                  mojej układanki?
                  nie, moge zmienic co najwyzej siebie, a konkretnie swoje podejscie do ciebie,
                  czyli jednego z elementów tego swiata
                  to w najwiekszym skrócie, bo temat jest duzo głebszy


                  a kazdy, kto mysli o tym,
                  >
                  > zeby cos zmienic - kto chocby chce na ten temat dyskutowac - to utopista,
                  > jezeli nie grozny fanatyk. tym wszystkim przypominam: cynizm to najczestsza
                  > forma naiwnosci.


                  to co tu napisałes jest zbyt ogólnikowe, byc moze ma zródlo w jakichs twoich
                  osobistych frustracjach, nic mi do tego
                  dlatego tematu nie podejmuje

                  gdybys mnie znał, wiedziałbys, ze ani o cynizm, ani zachowawczosc posadzic mnie
                  nie mozna
                  ale oczywiscie, nie musisz wierzyc mi na słowo :-)))

                  • ziemiomorze Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 15:17
                    lilit555 napisała:
                    > a skad akurat ty mozesz wiedziec cos na temat mojej swiadomosci?
                    > cały czas cos mi imputujesz
                    > mow za siebie
                    > czy uwazasz, ze kazdy bez wyjatku jest zniewolony przez system czy robisz
                    > wyjatek dla siebie oraz imagiro, jako istot o wyzszej swiadomosci?

                    To ja moze wejde koledze w slowo:
                    czy istota, ktora tkwi w matrixie, moze wiedziec, ze jest w matrixie? Nie kazdy
                    napotyka kogos, kto mu daje do _wyboru_ czerwona lub niebieska pigulke.
                    Zyjemy w kontekscie, w systemie spolecznym, ktory sila rzeczy dyktuje nasz
                    gust, moralnosc, zachoania, upodobania, sposob myslenia... wszystko.
                    Nawet jesli to odrzucasz i kontestujesz, to i tak odrzucasz i kontestujesz
                    system, czyli zyjesz wedlug niego, tyle ze odwrotnie. Paragraf 22.
                    Czyli mozna zyc w systemie lub kontrujac system - mala w istocie roznica.
                    Trzecia droga to uparte zadawanie sobie na kazdym kroku pytan, refleksja nad
                    kazdym uczynkiem i spostrzezeniem, nieustanna czujnosc, stwarzanie swiata w
                    kazdej sekundzie... malo kogo na to stac, najpierw trzeba sie oswiecic raczej.

                    (A i tu przeciez oszukuja nas nasze niedoskonale zmysly no i wydajemy
                    nasze 'obiektywne' spostrzeganie na pastwe podswiadomosci, ktora tradycyjnie
                    widzi co chce).

                    > problem pojawia sie jedynie w tym, ze trudno ci to dostrzec, zreszta nie wiem
                    > dlaczego
                    > próbujesz mi docinac - to bez sensu

                    Moze po prostu probuje Cie poderwac?

                    > a co do swiadomosci, nie znasz mojej drogi zyciowej, moich wyborów, moich
                    > przemyslen
                    > skad taki pomysł, zeby wmawiac mi cos o czym nie masz pojecia?
                    > tak jak wczesniej powiedziałam - ocena innych najbardziej swiadczy jednak o
                    > oceniajcym, bo pochodzi z jego swiata, a ten swiat naprawde moze miec sie
                    nijak
                    >
                    > do swiata osoby ocenianej

                    Sek w tym, ze na tej podstawie moznaby uniewaznic _wszystkie_ dyskusje.

                    > czy w zwiazku z tym powinnam starac sie zmienic ciebie, jesli nie pasujesz do
                    > mojej układanki?
                    > nie, moge zmienic co najwyzej siebie, a konkretnie swoje podejscie do ciebie,
                    > czyli jednego z elementów tego swiata
                    > to w najwiekszym skrócie, bo temat jest duzo głebszy

                    Tak jeszcze bardziej mozesz zmienic swoje podejscie do takiego sweetnigthera,
                    jaki istnieje w Twojej glowie.
                    System, hehe.
                    • lilit555 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 18:08
                      ziemiomorze napisała:

                      >
                      > Trzecia droga to uparte zadawanie sobie na kazdym kroku pytan, refleksja nad
                      > kazdym uczynkiem i spostrzezeniem, nieustanna czujnosc, stwarzanie swiata w
                      > kazdej sekundzie... malo kogo na to stac, najpierw trzeba sie oswiecic raczej.
                      >


                      skad wiesz, ze mnie własnie na to nie stac?



                      >
                      > Moze po prostu probuje Cie poderwac?
                      >
                      moze...:-)) na to nie wpadłam, moze on sam sie wypowie?... :-))))


                      >
                      > Sek w tym, ze na tej podstawie moznaby uniewaznic _wszystkie_ dyskusje.
                      >
                      nieprawda
                      dyskusja to wymiana pogladów, nie ocenianie dyskutantów
                      mowinie, ze ktos ma "fałszywa swiadomosc" jest ocena osoby /a niby jakim prawem? /a nie argumentem


                      a ty ziemiomorze jestes w matrixie czy zazyłas pigułke?


                      >
                      > Tak jeszcze bardziej mozesz zmienic swoje podejscie do takiego sweetnigthera,
                      > jaki istnieje w Twojej glowie.
                      > System, hehe.
                      >
                      niwatpliwie w twojej głowie istnieje on w innym kształcie niz w mojej
                      jest nawet pewne prawdopodobienstwo, ze to jedyne formy jego istnienia
                      to jedno z pytan na ktore brak odpowiedzi: czy swiat istnieje obiektywnie czy jest jedynie nasza interpretacja?

                      pozdrawiam
                      • ziemiomorze Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 15.07.05, 10:10
                        lilit555 napisała:

                        > > Trzecia droga to uparte zadawanie sobie na kazdym kroku pytan, refleksja
                        > nad
                        > > kazdym uczynkiem i spostrzezeniem, nieustanna czujnosc, stwarzanie swiata
                        > w
                        > > kazdej sekundzie... malo kogo na to stac, najpierw trzeba sie oswiecic ra
                        > czej.
                        >
                        > skad wiesz, ze mnie własnie na to nie stac?

                        A gdzie napisalam, ze tak uwazam? Ciekawe, ze Ty o to pytasz :-)

                        > > Sek w tym, ze na tej podstawie moznaby uniewaznic _wszystkie_ dyskusje.
                        > >
                        > nieprawda
                        > dyskusja to wymiana pogladów, nie ocenianie dyskutantów
                        > mowinie, ze ktos ma "fałszywa swiadomosc" jest ocena osoby /a niby jakim
                        prawem
                        > ? /a nie argumentem

                        Jasne, ze ocena nie jest argumentem, nie o tym pisalam. Mialam na mysli to, ze
                        kiedy rozmawiaja dwie osoby, w istocie rozmawia ich szesc: ja taka jaka jestem
                        z Toba taka jaka jestes; ja taka jaka chcialabym, zebys mnie widziala z Toba,
                        taka jaką chcialabys, zebym Cie widziala i ja, taka jaką mnie widzisz, z Toba,
                        jaką ja Cie widze. Brak miejsca na obiektywnosc, nawet jej cien. Za tloczno.

                        > a ty ziemiomorze jestes w matrixie czy zazyłas pigułke?

                        I to, i to.

                        > niwatpliwie w twojej głowie istnieje on w innym kształcie niz w mojej
                        > jest nawet pewne prawdopodobienstwo, ze to jedyne formy jego istnienia
                        > to jedno z pytan na ktore brak odpowiedzi: czy swiat istnieje obiektywnie czy
                        j
                        > est jedynie nasza interpretacja?

                        A czy to nie wszystko jedno?
                  • sweetnighter Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 15:59
                    o rany! przecie mówię, że nie mam zamiaru zajmować się twoją świadomością,
                    stwierdzam tylko, że deklaracja "a ja tam czuje się wolna" wcale nie wyklucza
                    zniewolenia w sensie, o którym mówimy.
                    • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 16:01
                      lilit555 jest typowem reprezentantem mojej tezy ... ona czuje sie wolna,
                      dlatego nie interesuje ja walka o prawdziwa wolnosc ... to jest elektorat
                      busza, i kazdego innego tyrana na tej ziemi ...
                      • lilit555 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 18:16
                        imagiro napisał:

                        > lilit555 jest typowem reprezentantem mojej tezy ... ona czuje sie wolna,
                        > dlatego nie interesuje ja walka o prawdziwa wolnosc ... to jest elektorat
                        > busza, i kazdego innego tyrana na tej ziemi ...


                        prowokujesz czy po prostu jestes tak mało inteligentny, ze masz problemy z cztaniem ze zrozumieniem?
                    • lilit555 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 18:13
                      sweetnighter napisał:

                      > o rany! przecie mówię, że nie mam zamiaru zajmować się twoją świadomością,
                      > stwierdzam tylko, że deklaracja "a ja tam czuje się wolna" wcale nie wyklucza
                      > zniewolenia w sensie, o którym mówimy.


                      niestety twoja obecna deklaracja przeczy faktom: wczesniej stwierdziłes, ze moja swiadomosc jest fałszywa :-)))
                      ale masz racje co do tego, ze stwierdzenie, iz czuje sie wolna wcale nie wyklucza zniwolenia
                      jednak ty na obecnym etapie naszej znajomosci nie mozesz wiedziec jak jest naprawde

                      jeszcze raz powtarzam: nie róznimy sie w podejsciu do tej kwestii
                      nie podoba mi sie jedynie wyrokowanie o mojej osobie
          • imagiro do lilit555 14.07.05, 15:23
            "obozy smierci takiej szansy nie dawały - z załozenia słuzyły unicestwianiu" -
            powiedziala lilit555 ...
            ****
            masz racje, ale udana ucieczka z obozu konczyla sie NA WOLNOSCI ...
            mnie chodzi o to, ze juz niedlugo ucieczka gdziekolwiek, bedzie niemozliwa, nie
            dlatego, ze zasieki ja unieumozliwia, nie dlatego, ze ktos cie zastrzeli
            podczas ucieczki .... ale dlatego, ze NIE BEDZIE GDZIE uciec ... szkoda, ze
            tego nie widzisz ...
            nie widzisz rowniez tej niezwykle misternie tkanej sieci zaleznosci od
            produktow, od medycyny, od religii ... i tak jak powtarzam od zawsze, dzisiaj
            nie potrzebny jest oboz dla niepokornych ... my sie sami zakupujemy we wlasnych
            grobach ... nikt juz nie potrzebuje przystawiac nikomu pistoletu w tyl glowy ...
            sami sobie podcinamy galaz na ktorej siedzimy ...
            a luty to wyslannik z innego wymiaru ... niech opowiada swoje brednie
            tym ,ktorych stac na osiagniecie takiego stanu ducha, ktory moznaby nazwac
            wolnoscia ... wolalbym jednak praktykowac ta wolnosc pod golym niebem niz
            w klatce ... w jakiej wlasnie zyjemy ...
          • luty10 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 15.07.05, 18:40
            lilit555 napisała:

            i zgadzam sie z lutym, ze wolnosc to stan umysłu, nie kazdemu dany, to fakt
            > ale swiat nie jest sprawiedliwy, czyz nie?...

            no wlasnie... hi hi...
    • yoosh Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 13.07.05, 22:26
      Jesli ktos usiluje zmienic zewnetrzna rzeczywistosc,wydostajac sie z
      wiezienia,aby byc wolnym,to pozostaje on nadal wiezniem.Wolnosc nie lezy w
      okolicznosciach zewnetrznych,lecz nosi sie ja w sobie,w swojej
      swiadomosci.Jesli osiagnales madrosc,to kto moze cie zniewolic?

      a teraz mozesz sie poplakac lub posmiac-wybor nalezy do ciebie:))))))))))
    • luty10 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 01:39
      wolnosc, to stan umyslu...

      ani ci dac nikt wolnosci nie moze,

      ani zabrac...
    • fnoll proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 14.07.05, 14:16
      bez wybrania konkretnej definicji nie wiadomo w zasadzie o czym traktuje ten
      post, poza tym, że wyraża niechęć autora do tzw. "cywilizacji zachodniej"

      gdyby na przykład przyjąć najbardziej chyba racjonalną definicję wolności,
      wziętą od behawiorystów, która mówi, że wolni jesteśmy wtedy, gdy okoliczności
      zmuszają nas do robienia rzeczy w większości dla nas przyjemnych, to trzeba
      przyznać, że mieszkańcy państw zachodnich należą do najbardziej wolnych ludzi
      na świecie, bo spotyka ich najwięcej szybkich przyjemności na wyciągnięcie
      ręki, od paczki orzeszków pistacjowych po samochód, dom, jacht i odrzutowiec...

      czy nas determinuje "system", czy własny układ kary/nagrody w mózgu, to
      doprawdy nie ma znaczenia... nie ma znaczenia tak długo, jak długo jest w sumie
      przyjemnie

      ;)
      • fleuret Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 14.07.05, 14:26
        mieszkańcy państw zachodnich należą do najbardziej wolnych ludzi
        na świecie, bo spotyka ich najwięcej szybkich przyjemności na wyciągnięcie
        ręki, od paczki orzeszków pistacjowych po samochód, dom, jacht i odrzutowiec...
        --------------------------------------------
        "sztuczy miód, erzac, cholera nie życie..."
        • krtysia Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 14.07.05, 14:28
          fleuret napisała:

          > mieszkańcy państw zachodnich należą do najbardziej wolnych ludzi
          > na świecie, bo spotyka ich najwięcej szybkich przyjemności na wyciągnięcie
          > ręki, od paczki orzeszków pistacjowych po samochód, dom, jacht i
          odrzutowiec...

          tak na wyciagniecie reki ,
          tylko potem trzeba splacac kredyty...
          hi hi hi...

          > --------------------------------------------
          > "sztuczy miód, erzac, cholera nie życie..."
          • imagiro Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 14.07.05, 15:13
            hej krtysiu, jednym zdaniem pokonalas fnolla, bywszego tu na forum wschodzacego
            gwiazdora ... tak, tylko ludziom, ktorzy tu nie mieszkaja wydaje sie, ze
            yachty, odrzutowce i domy sa za darmo i mozna je zrywac jak maki polne, za
            darmo ... szkoda, ze taki mysliciel jak fnoll wpada w taka pulapke ... panie
            fnoll, aborygeni sa bardziej wolnymi niz pan Donald Trump, posiadajacy co drugi
            budynek w Nowym Jorku .... dociera cos ... ? poza tym, dokladnie wiadomo o co
            mi chodzi w tym watku ... trzeba tylko zdjac powszechnie uzywane, rozowe
            okularki ...
            Imagine.
            • fnoll Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 15.07.05, 20:11
              imagiro napisał:

              > tak, tylko ludziom, ktorzy tu nie mieszkaja wydaje sie, ze
              > yachty, odrzutowce i domy sa za darmo i mozna je zrywac jak maki polne, za
              > darmo ...

              stary druhu, czy nie wiesz, że fnoll również pisze z państwa zachodniego i
              wobec tego wie, co pisze, pisząc "państwo zachodnie"? choć żelazna kurtyna
              dawno opadła, niektórzy zachowali ją widać głęboko w sercu i umyśle... ;)

              druhu (stary), zapewniam, twoje państwo nie jest bardziej zachodnie od mojego,
              i na odwrót - oba są zachodnie, w odróżnieniu od np. birmy, kazachstanu,
              pakistanu, salwadoru, indonezji, maroka, chin, czy indii

              oba notują stały, choć różny, wzrost konsumpcji, który jest istotą ich bytu,
              przedmiotem powszechnej troski, i źródłem zadowolenia ich obywateli

              a że w "sztanach" rojsy rosną na drzewach, to wiesz, wydawało się raczej
              wyposzczonym i niedoinformowanym obywatelom prl'u, niektórym

              na przykład tobie zapewne, skoro byłeś na tyle nierozsądny, by się tam przenieść
              • imagiro Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 15.07.05, 20:22
                jestem ostatnim, ktory tu wyjechal po darmowe rojsy ...
                • fnoll Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 15.07.05, 20:37
                  to jakaż to gruszka na wierzbie skusiła waćpana?
                  • imagiro Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 15.07.05, 20:52
                    mam wrazenie, ze bylem zabijaka w czasach Dzikiego Zachodu ... uwielbiam upalne
                    dni, puste bary i zimne piwo ... jak na dobrym westernie, zanim sie cos
                    naprawde zacznie ... a powaznie ... nie wiem, cos mnie tu ciagnelo, ale nie
                    szybki majatek, czy wyksztalcenie ... jakas tesknota ktorej nie umiem okreslic.
                    Do dzisiaj, ja niepalacy od lat, gdy widze wielka reklame Marlboro Country i
                    cowboya z lassem na tle gor Utah czy cos w tym stylu to tak jakbym ogladal
                    zdjecia z dziecinstwa ... jest cos co kocham w tym kraju, ta przestrzen,
                    spogladanie w strone Zachodu ... strzel mnie w pysk, nie wiem co to jest.
                    Imagine.
                    • fnoll Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 15.07.05, 21:00
                      trzask!

                      czujesz zapach gruszek? no? z której strony?

                      w moim przypadku są to morele z podola, ale musiałbym na głowę upaść, by się
                      tam przeprowadzić - chyba domyślasz się, dlaczego? hem? ;)
                      • imagiro Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 15.07.05, 21:03
                        domyslam sie, tutaj gdy znudza mi sie dzieciece wspominki i tesknoty mozna
                        zawsze sobie rojsa sprawic czego na podolu oczekiwac nie nada ...
                        • fnoll Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 15.07.05, 21:11
                          ano
              • sweetnighter Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 15.07.05, 21:39
                niestety, fnoll, przyjęta przez ciebie definicja wolności jest albo zbyt
                ogólna, albo - jesli rzeczywiście utożsamić "przyjemność" z konsumpcją
                materialną - mocno niedorzeczna. jej logiczne dopełnienie pokazał w jaskrawej
                formie huxley, choc w odniesieniu do nieco innego rodzaju "przyjemnosci"..

                już bauman pisał, nic w tym oryginalnego, że współczesny kapitalizm nie tylko
                nie tłumi, ale podsyca ludzkie dążenie do przyjemności jako warunek własnego
                przetrwania. ale sęk w tym, że to ogólnoludzkie dążenie do przyjemności można
                rozumieć bardzo różnie, różnie też może być ono realizowane - i nie zawsze w
                interesie wolnosci, a raczej wręcz przeciwnie. twoje instynktowne utożsamienie
                wolności z materialną konsumpcją, a człowieka z konsumentem jest tylko wytworem
                świadomości dobrze wytresowanego pieska kapitalizmu. po przekroczeniu pewnej
                granicy obsesyjne dążenie do wzrostu konsumpcji jest potężnym narzędziem
                zniwloenia, nie wiem, jak można tego nie dostrzegac. mowiac potocznie, ogon
                zaczyna machac psem. marcuse nazwał to represywną desublimacją - represywną, bo
                w interesie systemu, i z uszczerbkiem dla innych wartości, których realizowanie
                jest w ten sposób tłumione.

                a jakich wartości? wielu ludzi, mających się teraz materialnie lepiej niz za
                prl, mowi, ze czuje sie rownie, albo bardziej zniewolona, niż wtedy - szalonym
                pędem za...niewiadomo czym", jak powiedziała pewna kobieta dziennikarce
                polityki. dlaczegóż to - zapyta naiwny fnoll. "przecież ich standard
                konsumpcyjny wzrósł." ale "przyjemność" - jakośc życia - to nie tylko
                konsumpcja materialna, to także poczucie więzi z innymi, czas dla bliskich,
                brak niepewności jutra i strachu przed bezrobociem - a na brak tych wartości
                skarżą sie ludzie w każdym sondażu. w tych bardzo istotnych sprawach nie mają
                kontroli nad własnym życiem - nie są wolni.

                oczywiście miłosiernie nie wspominam tu juz o bezrobotnych, ludziach
                pracujących w nadgodzinach bez wynagrodzenia itp. w polsce obecnie 26 proc.
                dzieci zyje w biedzie, ich rodziców nie stać na przedszkole, chociaż w kazdej
                rodzinie jest magnetowid. i to nie żadna spuścizna po prl, bo wówczas zjawiska
                dzieciecej biedy nie bylo - a w takiej anglii dzieci zyjących w biedzie jest
                3,5 mln - co trzecie dziecko. to jest druga strona konsumpcyjnego raju.
                • fnoll Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 15.07.05, 23:04
                  pięknie, pięknie

                  w tym sęk, że duch konsumpcji wieje już po całym świecie - a nigdzie nie ma
                  tylu szans, by dać się mu ponieść, co na zachodzie

                  reszcie zostaje frustracja, topienie żali w nałogach, lub złudna tarcza
                  fundamentalizmu - są z wszech miar mniej wolni od przeciętnego mieszkańca
                  zachodu, który tyra ile może, by spłacić kredyt na dom, samochód, czy komplet
                  hi-fi (raty o%) - bo ten mieszkaniec ma jednak szansę!

                  szansę na to i owo w przecenie i promocji, której większość mieszkańców tego
                  globu nie ma - i ta szansa na przyjemność czyni go bardziej wolnym, bo co
                  najmniej czuje się na przedsionku wolności - jakby co, wystarczy przy
                  najbliższych wyborach zagłosować na partię, która odsunie złodziei od koryta, i
                  będzie gites - jak wiadomo, naszym niepowodzeniom zawsze winni są inni, a
                  zachodnia demokracja daje nam tę satysfakcję (która właśnie zwiększa nasze
                  poczucie wolności), że możemy sobie na nich swobodnie poużywać, popsioczyć,
                  poprzeklinać - w ilu krajach na świecie, poza zachodem, można głośno
                  powiedzieć, że rządzą złodzieje, a nawet napisać to w gazecie??

                  pytanie w wątku było o wolność w powiązaniu z krajem zamieszkania - ja, z braku
                  wskazanej definicji, przyłożyłem najprostszą z definicji wolności jaką znam, bo
                  przecież nie będę się tu angażował np. w egzystencjalny elborat, i wyszło jak
                  wyszło - chyba dość logicznie mimo wszystko? ;)

                  masz jakąś inną propozycję? :)
                  • sweetnighter Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 15.07.05, 23:56
                    nie chce mi się wszczynać fundamentalnej dyskusji filozoficznej. powtórzę
                    tylko, że twoje rozumienie wolności jest bardzo specyficzne. jak można mówić,
                    że człowiek, któy "tyra, ile może" żeby zdobyć kolejny przedmiot - jest wolny,
                    bo ma szansę "na to i owo w promocji"?! w tym wątku chodzi przecież właśnie o
                    to, że w kapitalizmie on nigdy nie przestaje tyrać, bo zawsze jest jeszcze
                    jeden przedmiot, i jeszcze jeden, i jeszcze - który mu zachwala reklama, który
                    już ma sąsiad czy kolega z pracy, a on jeszcze nie! a społeczeństwo mówi mu, że
                    wyznacznikiem i źródłem wartości człowieka są właśnie rzeczy materialne. więc
                    on jest sfrustrowany w zasadzie niezależnie od tego, ile ma, bo cykl życia
                    produktu jest sztucznie skracany, bo zawsze jest nowy model, nowa wersja itp.
                    czy ty naprawdę nie rozumiesz, czy po prostu stosujesz prowokację?

                    wolność jest kwestią potrzeb, które jak wiadomo warunkowane są kulturowo.
                    ponieważ w konsumpcyjnym kapitalizmie naczelnym imperatywem działalności
                    gospodarczej jest maksymalizacja zysku, więc ludziom są narzucane potrzeby
                    sztuczne, wciskane rzeczy niepotrzebne, w interesie pomnażania zysków.

                    tymczasem są inne sfery, w których wolność człowieka może i powinna się
                    realizować - nie tylko w sklepie! co więcej, czasem im więcej wolności w
                    sklepie, tym mniej gdize indziej.
                    np. co warta jest obfitośc dóbr i niezłe zarobki, kiedy nie masz czasu na
                    wypczynek, na kontakt z bliskimi - choćby w garażu stał najnowszy model
                    samochodu albo i dwa?

                    wreszcie - czy wolność i demokracja nie powinna przynajmniej w pewnym stopniu
                    mieć zastosowania tam, gdzie każdy z nas spędza ogromny kawał życia - w miejscu
                    pracy? to tam człowiek zachodu jest najbardziej zniewolony.

                    jeszcze jedno. przecież nikt tu nie broni feudalizmu i tyranii - jestem
                    pierwszą osobą, która przyzna, że w porównaniu z nimi kapitalizm wolność
                    posunął najdalej, dając np. wolność polityczną, wyższą stopę życiową, itp. więc
                    to jest argument w stylu "a wy to murzynów bijecie" - my tutaj krytykujemy
                    konsumpcyjny kapitalizm jako ludzie zachodu właśnie, niejako od wewnątrz.

                    ale te zachwyty nad demokracją kapitalistyczną są śmieszne - w kapitalizmie
                    władza jest gdzie indziej, i wszystkie partie realizują - bo muszą - w zasadzie
                    jeden i ten sam program. widowisko pt. wymiana ekipy rządzącej to jest
                    widowisko właśnie - na użytek gawiedzi.

                    gdyby gospdoarka kapitalistyczna była rzeczywisćie podporządkowana zaspokojeniu
                    potrzeb ludzi, to nie byłoby w niej bezdomnych i głodnych, nie byłoyby
                    współistnienia obok siebie nędzy i obrzydliwego bogactwa.

                    ty jakby zatrzymałeś się na etapie wczesnych lat dziewięćdziesiątych - kiedy
                    ludzie wygłodzeni po latach prl-u, gdzie właśnie jako konsumenci nie mieli
                    wiele do powiedzenia, rzucili się na to wszystko (te wycieczki do
                    mcdonalda...) - pora się obudzić, to wszystko lipa, tylko trochę ładniej
                    wygląda.

                    • fnoll Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 16.07.05, 00:30
                      ejże, panie akademik - gdzie ja napisałem, że jest to MOJE rozumienie wolności,
                      hm? to tylko i wyłącznie jedna z istniejących definicji, co zaznaczyłem na
                      początku

                      no i... wiesz, są rzeczy, których się człowiek nie nauczy z książek: np.
                      samodzielnego myślenia, ironii i poczucia humoru ;) to tak na marginesie

                      przejdźmy do rozumienia wolności, jakie ty zaprezentowałeś, piszesz:

                      > wolność jest kwestią potrzeb, które jak wiadomo warunkowane są kulturowo.
                      > ponieważ w konsumpcyjnym kapitalizmie naczelnym imperatywem działalności
                      > gospodarczej jest maksymalizacja zysku, więc ludziom są narzucane potrzeby
                      > sztuczne, wciskane rzeczy niepotrzebne, w interesie pomnażania zysków.

                      jak wiadomo nie wszystkie potrzeby są warunkowane kulturowo i nie ma czegoś
                      takiego jak "sztuczne" i "naturalne" potrzeby - potrzeba jest albo nabyta, albo
                      wrodzona, i tyle - co ma jednak do nich wolność jako "kwestia potrzeb" ??

                      poza tym nie demonizujmy - w każdym społeczeństwie jedne potrzeby są bardziej
                      nagradzane, inne mniej, inny zaś wcale lub są wręcz karane, itak się właśnie
                      zmienia ich waga, tak stają się "kulturowo uwarunkowane" - nie da się jednak
                      ludziom czegokolwiek wcisnąć wbrew ich potrzebom - często występuje jednak coś,
                      co możnaby nazwać "sprzedażą wiązaną", czyli np. poczucie bezpieczeństwa plus
                      zakaz mówienia głośno, co się myśli - i ludzie czasem to kupują, a czasem nie

                      jednakże nikt nikomu nic nie "wciska" - ani w kapitaliźmie takim czy siakim,
                      ani w innych systemach - nam się może wydawać, że komuś coś "wciśnięto", jeśli
                      nabył towar, który uważamy za zły lub szkodliwy - lecz on, nabywając go, widzi
                      go zupełnie inaczej! ten towar najpewniej odpowiada na jego potrzebę, której my
                      nie znamy - zaspokojeniem potrzeby może być np. usunięcie, choćby chwilowe,
                      źródła frustracji - czyli np. obywatel może wiwatować na paradzie
                      pierwszomajowej nie dlatego, że mu ją "wciśnięto", ale dlatego, że wie, że tego
                      dnia go nie zamkną nawet, gdy na festynie wypije za dużo i odleje się pod
                      klombem w centrum, bo to wyjątkowy dzień - co dla obserwatora z zewnątrz może
                      być niepojęte

                      interesujące jest to, że powiązałeś wolność z potrzebami, bo zaspokojenie
                      potrzeby, to jest właśnie przyjemność, o której pisałem wyżej ;)

                      w dalszej części twojego postu nie natknąłem się na żadne próby zdefiniowania
                      wolności, choć używałeś tego słowa z taką swobodą, jakbyśmy obaj rozumieli je
                      tak samo...


                      może byś jednak spróbował przybliżyć wybrane przez ciebie w tym poście
                      rozumienie wolności? wtedy mógłbym nawiązać :)
                      • sweetnighter Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 16.07.05, 01:56
                        to, co prezentujesz, to czysta sofistyka i psychologia dla ubogich. oczywiście
                        jeżeli odpowiednio szeroko rozumieć zasadę maksymalizacji korzyści, to każde
                        działanie człowieka jest racjonalne, każde zaspokaja "jakąś" potrzebę. w tym
                        sensie wg freuda nawet neurotyk działa racjonalnie. a bohaterowie "nowego
                        wspaniałego świata" byli ludźmi "wolnymi". gdyby potraktować to serio, wówczas
                        trzeba by także przyjąć, że społeczeństwa nie różnią się od siebie zakresem
                        wolności, nie widzisz tego?

                        bo prawda jest taka, że nie uciekniemy tutaj od deklaracji w sferze wyznawanych
                        wartości. moje rozumienie wolności, insirowane np. frommem, odwołuje się do
                        pojęcia wolności pozytywnej, i jest następujące: możliwość jak najbardziej
                        pełnej i wszechstronnej realizacji osobowości, ludzkiego potencjału, w sferze
                        materialnej - ale i duchowej, możność twórczej działalności i urzeczywistniania
                        bliskich więzi z innymi ludźmi. to jest to, co uważam za niezmienne w naturze
                        człowieka, co wyróżnia go w przyrodzie jako istotę twórczą i społeczną. wolność
                        to możliwość realizacji tego potencjału. oczywiście nie jestem utopistą i
                        zawsze twierdziłem, że warunki po temu mogą powstać jedynie w społeczeństwie,
                        co więcej, realizacja tak rozumianej wolności może się odbywać wyłącznie na
                        fundamencie odpowiedniego rozwoju cywilizacyjnego. kapitalizm umożliwił to w
                        stopniu dużo większym niż feudalizm czy wspólnota pierwotna - ale na mocy
                        swojej wewnętrznej logiki tez na nowy sposób tłumi i wypacza, mimo, że rozwój
                        cywilizacyjny już dawno pozwolił na postęp w tej dziedzinie. o tym właśnie
                        m.in. jest ten wątek.

                        jak to tłumienie wygląda? system kapitalistyczny promuje wzorzec osobowości
                        skrajnie jednostronny, podsycając nieustanną obsesyjną krzątaninę za dobrami
                        materialnymi; narzuca niedemokratyczne stosunki w miejscu pracy; pozostawia
                        bardzo niewiele czasu i przestrzeni na stosunki oparte na altruizmie i
                        solidarności, na wypoczynek i twórczą działalnośc w czasie wolnym, na
                        realizowanie potrzeb duchowych;

                        kapitalizm wytwarza potrzeby sztuczne, ponieważ ich jedyną racją jest
                        zagwarantowanie przetrwania systemu, nie dobro człowieka. jasne, że człowiek
                        kupując czwartą komórkę "zaspokaja potrzebę" ale chodzi przecież właśnie o
                        źródło tej frustracji, tego poczucia braku, które tę potrzebę wytwarza :
                        źródłem jest reklama, a ostatecznie to, że operator telefonii komórkowej musi
                        wyrobić kwartalną prognozę zysku. w ten sposób człowiek staje się niewolnikiem
                        potrzeb "sztucznych".


                        • fnoll Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 16.07.05, 07:45
                          sweetnighter napisał:

                          > to, co prezentujesz, to czysta sofistyka i psychologia dla ubogich.

                          tia... najprędzej dostrzegamy w innych własne wady... ;)

                          > oczywiście
                          > jeżeli odpowiednio szeroko rozumieć zasadę maksymalizacji korzyści, to każde
                          > działanie człowieka jest racjonalne, każde zaspokaja "jakąś" potrzebę.

                          to, że dane działanie zaspokaja jakąś potrzebę, nie oznacza jeszcze, że jest
                          ono racjonalne! skąd w ogóle tak daleko posunięty wniosek?? proszę nie mylić
                          racjonalności z racjonalizacją post factum... ;)

                          > w tym
                          > sensie wg freuda nawet neurotyk działa racjonalnie.

                          tia... kichnięcie też jest działaniem racjonalnym, hm? czy może mu jednak
                          czegoś brakuje do "racjonalności" ?

                          > gdyby potraktować to serio, wówczas
                          > trzeba by także przyjąć, że społeczeństwa nie różnią się od siebie zakresem
                          > wolności, nie widzisz tego?

                          nie traktuję serio twojej sugestii, że to, iż każde działanie jest powiązane z
                          zaspokajaniem potrzeb, czyni każde działanie racjonalnym - więc nie, nie
                          widzę "tego" :D


                          no, tyle nieporozumień, cieszę się, że w dalszych słowach wyklarowałeś wreszcie
                          definicję wolności, którą się w tym wątku posługujesz

                          ma pewne wady, jak to humanistyczne definicje, bo wymaga dalszego
                          zdefiniowania "pełnej i wszechstronnej realizacji" (co to jest??), "osobowości"
                          (definicja ze słownika psychologicznego?), "ludzkiego potencjału" (hm?), "sfery
                          materialnej" i "duchowej" (tu już będzie pozanaukowa definicja jak domniemuję)

                          ja bym myśl tej definicji skrócił do zdania: wolność jest wtedy, gdy człowiek
                          ma warunki do rozwoju, za model i kryteria poszczególnych etapów rozwoju
                          przyjmując np. model eriksona, bo obejmuje całe życie

                          czyli, żeby stwierdzić "poziom wolności" najpierw musimy mieć uniwersalny model
                          rozwoju człowieka, i wtedy możemy już dokonać procentowych porównań między
                          społecznościami: ile ludzi w danym wieku "zaliczyło" przypisany mu etap, ilu
                          jest "do przodu", ilu "do tyłu", a ilu "stanęło w miejscu"

                          warto byłoby wcześniej sprawdzić założenie, czy człowiek znajdując się w
                          warunkach zewnętrznych sprzyjających rozwojowi zawsze się rozwija, czy też może
                          sobie rzec: "nie, inny już być nie chcę"

                          i na pewno interesujące byłyby przypadki, które roziwjają się wbrew
                          niesprzyjającym okolicznościom...

                          może nawet odkrylibyśmy "genetyczną niezdolność do wolności" w przypadku części
                          ludzi ?


                          a do twojego rozumienia kapitalizmu mam parę zastrzeżeń:

                          > system kapitalistyczny promuje wzorzec osobowości
                          > skrajnie jednostronny,

                          coś słabo promuje, bo typów osobowości w kapitaliźmie mamy cały wachlarz ;)

                          > podsycając nieustanną obsesyjną krzątaninę za dobrami
                          > materialnymi;

                          a także wokół samokształcenia...

                          > narzuca niedemokratyczne stosunki w miejscu pracy;

                          ooo, proszę pana, niedemokratyczne stosunki to się w miejscu pracy zachowały, a
                          nie że zostały "narzucone" - np. po drugiej wojnie światowej większość firm
                          była organizowana na model... wojskowy (podział na dywizje, hierarchia, sztab),
                          bo większość osób na stanowiskach kierowniczych miało doświadczenie właśnie
                          wojskowe - a wojsko, jak wiemy, nie ma demokratycznych struktur; długi czas
                          ludzie uważali, że demokratyczne struktury w przypadku biznesu, tak jak w
                          przypadku wojska, są po prostu nieskuteczne - od dłuższego czasu, gdy
                          przedsiębiorstwa zaczęły konkurować ze sobą już nie tylko jakością produktu czy
                          usługi, ale też jakością zarządzania, to się zmienia radykalne

                          demokratyzację przedsiębiorstw wymusza rynek, właśnie teraz, w czasach, w
                          których żyjemy, to się dzieje - ale to temat na osobny wątek...

                          > pozostawia
                          > bardzo niewiele czasu i przestrzeni na stosunki oparte na altruizmie i
                          > solidarności, na wypoczynek i twórczą działalnośc w czasie wolnym, na
                          > realizowanie potrzeb duchowych;

                          zdziwiłbyś się pewnie firmą, która wypłaca swoim przeciwnikom specjalne premie
                          z przeznaczeniem na... hobby! to taka jedna z nowinek w zarządzaniu -
                          dowiedziono, że ludzie, którzy mają możliwość oderwania się od swojego
                          zarobkowego zajęcia i angażowania się w coś niezarobkowo (hobby), pracują
                          ogólnie efektywniej

                          natomiast pomysły z "objęciem" przez firmę życia rodzinnego kompletnie nie
                          wypaliły - różne przedszkola firmowe, wspólne pikniki rodzinne pracowników
                          itp., ludzie ogólnie preferują rozdzielenie życia zawodowego od rodzinnego

                          > kapitalizm wytwarza potrzeby sztuczne, ponieważ ich jedyną racją jest
                          > zagwarantowanie przetrwania systemu, nie dobro człowieka.

                          tia... spróbuj to jeszcze udowodnić, podać jakikolwiek przykład...

                          > jasne, że człowiek
                          > kupując czwartą komórkę "zaspokaja potrzebę" ale chodzi przecież właśnie o
                          > źródło tej frustracji, tego poczucia braku, które tę potrzebę wytwarza :
                          > źródłem jest reklama, a ostatecznie to, że operator telefonii komórkowej musi
                          > wyrobić kwartalną prognozę zysku.

                          o, widzę że kolega nie zna mechanizmu wpływu reklamy na decyzje człowieka, to
                          ja przedstawię w skrócie: jeśli ktoś nie chce czegoś kupić ŻADNA reklama nie
                          skłoni go do kupna tego czegoś, reklama odwołuje się do już zaistniałej chęci
                          kupna zwiększając motywację do zakupu konkretnego produktu

                          reklama jest jak krążące wśród znajomych opinie na temat tego, gdzie warto
                          pojechać latem - jeśli nie jesteś zainteresowany wyjazdem, puszczasz je mimo
                          uszu, dopiero gdy będziesz chciał wyjechać, to weźmiesz je pod uwagę


                          jakie to przykre, że nie można zrzucić całej odpowiedzialności
                          za "konsumenckość" człowieka na reklamę i "maksymalizację zysku", hm? ;)


                          osobną kwestią jest, że w warunkach gospodarki wolnorynkowej uzyskujemy wysokie
                          nasycenie informacjami dotyczącymi zakupu - te decyzje mają mocne wsparcie
                          informacyjne - natomiast wiele innych, nie mniej istotnych dla człowieka
                          decyzji, tego informacyjnego wsparcia nie ma, i na przykłąd jeśli chcę wybrać
                          najlepszy względem swych potrzeb samochód, to reklama daje mi możliwość
                          trafnego wyboru, ułatwia go w dużym stopniu

                          a jeśli chcę wybrać najbardziej dla siebie odpowiednią towarzyszkę życia? jeśli
                          nie czytam choćby forum "psychologia", to mogę mieć niewsytarczające wsparcie
                          informacyjne dla dokonania właściwego wyboru... ;)

                          ale spoko, spoko, właśnie się z nas robi społeczeństwo informacyjne, w którym
                          będziemy mieli wsparcie informacyjne dokładnie w każdej dziedzinie
                          • fnoll errata!!! 16.07.05, 07:52
                            a mówiła mama: nie pisz postów przed kawą, ech...

                            w zdaniu:

                            > zdziwiłbyś się pewnie firmą, która wypłaca swoim przeciwnikom specjalne
                            > premie z przeznaczeniem na... hobby!

                            ma być:

                            > zdziwiłbyś się pewnie firmą, która wypłaca swoim pracownikom specjalne premie
                            > z przeznaczeniem na... hobby!

                            ciekawe, co freud by powiedział o takiej omyłce? ;)

                            no, załóżmy, że wczułem się w osobę, z którą polemizuję... :D
                            • sweetnighter Re: errata!!! 16.07.05, 11:22
                              ta dyskusja nie ma najmniejszego sensu. powtarzasz banialuki na
                              temat "wylacznie informacyjnej" roli reklamy, serwowane przez jej
                              funkcjonariuszy - nie zdziwilbym sie, gdyby sie okazalo, ze jestes jednym z
                              nich (chociaż nie, oni prywatnie nie są wcale tacy naiwni, trochę znam to
                              środowisko). to, ze reklama, media itp. aktywnie ksztaltuja aspiracje, style
                              zycia sysytemy wartości itp., ze tam, gdzie się pojawiają, zaczyna królować
                              konsumpcja jako żródło statusu społecznego i sens życia jest zupelnie
                              oczywiste - widac to dobitnie chocby po wynikach sondazy wsrod polskiej
                              młodzieży juz wychowanej w kapitalizmie. polecam ci tekst z marcowego wydania
                              briefa na ten temat. (oczywiście reklama jest tylko _narzędziem_, bo zasadniczą
                              przyczyną jest zasada rządząca działalnością gospdoarczą, czyli wspomniana
                              maksymalizacja zysku, któa wymaga m.in. właśnie skracania cyklu życia,
                              wprowadzania coraz to nowych "nowych wersji" i rzekomych "ulepszeń" itp.,
                              apelowania do emocji itp., na czym wspiera się branding , itp. bronisz
                              marketngowców jak lew, ale jak widzę o marketingu masz pojęcie tak naprawdę
                              bardzo mgliste i niesamowicie naiwne.

                              tak samo smieszne jest podniecanie sie nowinkami w zarzadzaniu. ja te wszystkie
                              nowinki dosklnale znam, bo trochę w tym siedzię. jasne, ze dziś już w
                              większości firm nie sposób motywować metodami taylora, i robi się to w inny
                              sposób, m.in. dająć pozór partycypacji. ale to absolutnie nie zmienia
                              fundamentalnej pozycji człowieka pracy najemnej w kapitalizmie, któa wynika z
                              własności środków produkcji, nie zmienia i nie znosi wyzysku - wierzyć w to, to
                              znowu dawać wiarę propagandzie. w wyjaskrawionej formie pokazuje to przykład
                              biedronki, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. generalnie myślę, że świat
                              reklamy i funkcjonowana biznesu znasz z książek, a sam pracujesz na państwowej
                              posadce.
                              • fnoll Re: errata!!! 16.07.05, 17:50
                                intuicja to sie chlopie nie popisales, oj nie :)

                                ale, skoro uwazasz, ze dalsza dyskusja nie ma sensu, to juz nie bede cie nekal
                                polemikami... blizsza jest ci widze dyktatura "oswieconych" przedstawicieli
                                umeczonego proletariatu, niz ewolucja na glebie pluralizmu pogladow, trudno

                                nie tacy jak ty ksztaltuja oblicze swiata, kanapowy malkontencie ;)


                                [epietow sobie nie moglem oszczedzic w ramach tworczego rewanzu, wiesz...]

                                pzdr,
                                fnoll
      • lilit555 Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 14.07.05, 15:13
        fnoll napisał:

        >
        >
        > czy nas determinuje "system", czy własny układ kary/nagrody w mózgu, to
        > doprawdy nie ma znaczenia... nie ma znaczenia tak długo, jak długo jest w
        sumie
        >
        > przyjemnie
        >
        > ;)


        zgadzam sie z tym
      • ziemiomorze Re: proszę zacząć od zdefiniowania wolności... 14.07.05, 15:19
        Wolni, ze powtorze swoj dowcip z innego watku, jestesmy fnollo wtedy, kiedy
        robimy cos bez pospiechu, leniwie, bez nerw.
        I tak, koniecznie dlugo w sumie,
    • ja-jestem Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 15:47
      Ustalmy:

      * kazdy ma/moze miec/ inna definicje wolnosci.Nie w tym rzecz,kto ma racje,bo w
      sadzie nie jestesmy ;)

      * jesli chodzi o sztuke dla sztuki,to tak mozna ten temat walkowac do usranej
      smierci.Tylko ,czy poczujemy sie wolniejsi?

      * zdajemy sobie sprawe z pewnych uwarunkowan zewnetrznych,manipulacji itp.Ok.A
      ucieczki ponoc nie ma,bo dokad?Konkluzja? Ze umrzemi bardzie swiadomi? ;)

      * Mowic: wy ciemniaki,nic nie wdzicie-kazdy potrafi.Moze jakies konstruktywne
      rozwiazanko ktos odwazny zaproponuje.

      zycze owocnego blablabla i poczucia wielkiej wolnosci

      • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 15:57
        wszystko sie zgadza ... ale uwazam, ze wolnosc jest nie tylko stanem umyslu ale
        i PRZESTRZENIA w jakiej porusza sie moje fizyczne cialo. Nie chce wolnosc
        umyslu jednoczesnie bedac na smyczy (niech kazdy sobie zrozumie po swojemu owa
        smych). Ludzie, mogacy poruszac sie w kierunku jaki sobie sami wybiora maja o
        niebo wieksza szanse osiagnac stan umyslu zwany wolnoscia ... jak ktos ladnie
        zauwazyl (czego luty nie dostrzega), ze pobyt w obozie smierci nie sprzyjal
        rozkwitowi wolnego umyslu ... dlatego tylko wyjscie poza oboz (nie kazdy i
        teraz sobie sam wstawi swoje rozumienie)zapewni wolnosc umyslu ...
        Pytasz o jakies rozwiazanko ? Ha, tu lezy pies pogrzebany. Elicie wcale nie
        zalezy na rozwiazaniu ... czlowiek wolny to czlowiek niebezpieczny ... ale
        trzeba isc wbrew temu co elita gotuje dla nas ... to jedyna droga, droga
        oswiecenia jak najszerszej masy ludzkiej ...
        Imagine.
        • ja-jestem Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 16:14
          * co ogranicza ci ta PRZESTRZEN?



          * Isc wbrew-ok. Ale wtedy beda tez rozne wybory i mozna sie poprztykac i
          poobijac.Kto zadecyduje,ktora droga WBREW jest ta wlasciwa? MOze znow znajdzie
          sie jakas elita?


          * Jaki procent/w przyblizeniu/ okreslilbys jako elite w skali globalnej?

          • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 16:35
            ja-jestem napisała:

            > * co ogranicza ci ta PRZESTRZEN?
            ******
            wszystko ... praca zawodowa, dojazdy do pracy, zakupy, remonty, rozklad miast,
            biura paszportowe a nawet to co z pozoru porzerza ja ... jak samoloty,
            samochody etc.



            > * Isc wbrew-ok. Ale wtedy beda tez rozne wybory i mozna sie poprztykac i
            > poobijac.Kto zadecyduje,ktora droga WBREW jest ta wlasciwa? MOze znow
            znajdzie
            > sie jakas elita?
            ******
            mozliwe ... ale probowac warto ....

            > * Jaki procent/w przyblizeniu/ okreslilbys jako elite w skali globalnej?
            ****
            scisla elita to kilka czy kilkanascie(tylko)rodow ... potem ida tzw. frontmen,
            i tych nie wiecej niz 2 procent populacji ... frontmen to ci, o ktorych widzisz
            slyszysz na codzien: krolowie, prezydenci, szefowie megakorporacji roznego
            typu ... reszta to my, od sumeryjskich czasow my, nic nie znaczacy my ...
            • ja-jestem Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 16:48
              imagiro napisał:

              > ja-jestem napisała:
              >
              > > * co ogranicza ci ta PRZESTRZEN?
              > ******
              > wszystko ... praca zawodowa, dojazdy do pracy, zakupy, remonty, rozklad miast,
              > biura paszportowe a nawet to co z pozoru porzerza ja ... jak samoloty,
              > samochody etc.
              >
              > -------------------------
              >
              hmm..to chlopie na tej planecie masz przechlapane,ale w nastepnym wcieleniu
              masz szanse trafic na inna galaktyke,byc bezielesnym i poruszac sie sila
              swojego umyslu.
              > > * Isc wbrew-ok. Ale wtedy beda tez rozne wybory i mozna sie poprztykac i
              > > poobijac.Kto zadecyduje,ktora droga WBREW jest ta wlasciwa? MOze znow
              > znajdzie
              > > sie jakas elita?
              > ******
              > mozliwe ... ale probowac warto ....
              > --------------------------
              no wlasnie,ile razy ludzkosc juz probowala/a Polacy szczegolnie/.Zawsze zdawalo
              sie,ze jak jeden mur runie,pojawi sie wolnosc a tu guzik-wyrastal nastepny.



              > > * Jaki procent/w przyblizeniu/ okreslilbys jako elite w skali globalnej
              > ?
              > ****
              > scisla elita to kilka czy kilkanascie(tylko)rodow ... potem ida tzw. frontmen,
              > i tych nie wiecej niz 2 procent populacji ... frontmen to ci, o ktorych
              widzisz
              >
              > slyszysz na codzien: krolowie, prezydenci, szefowie megakorporacji roznego
              > typu ... reszta to my, od sumeryjskich czasow my, nic nie znaczacy my ...
              -------------------------------

              krolowie i prezydenci to z reguly marionetki,pociaga za sznurki kto inny.Za
              wszystkim kryja sie dwa slowa PIENIADZ I ZYSK.Co do koncernow i korporacji-
              zgadzam sie.Poza tym jest w tej elicie jeszcze grupka psycholi,ktorzy doznaja
              orgazmu na mysl,ze sprawuja rzady nad maluczkimi.
              • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 17:18
                jednej rzeczy nie dostrzegasz ... za nimi wszystkim kryje sie garstka, ktora
                rzadzi wszystkim i wszystkimi ... jestem ciekaw, czy domyslasz sie jej
                istnienia ... to nie jest jakis abstrakcyjny PIENIADZ i ZYSK ... to sa tylko
                srodki do utrzymania wladzy ...
                • ja-jestem Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 14.07.05, 17:27
                  Nie,nie domyslam sie,ale bardzo mnie to intryguje,o rany,nawet nie wiesz jak
                  bardzo.Mozesz napisac publicznie:) ? albo na priv@?
            • renkaforever Re:punkt widzenia 14.07.05, 19:22
              Chwile wolnosci krotko trwaja, jak chwile szczescia i sa tak samo subiektywnie
              odbierane przez kazdego.Im wiecej tych subiektywnych radosnych chwil upojenia
              tym bardziej wolny CZUJE sie czlowiek.Czy on jednak mysli, ze jest wolny to
              jest jego sekret.Drobna roznica miedzy czuciem, a mysleniem:)
              • lilit555 Re:punkt widzenia - do Lutego 15.07.05, 09:50
                Luty, ja ci wierze
                wierze, ze to co piszesz jest twoja prawda
                takie jest twoje zycie
                moje zycie tez jest odbiciem stanu mojego umysłu
                podobnie jak zycie kazdego człowieka
                tyle, ze ja podobnie jak ty, o tym wiem
                i równiez nie zrzucam odpowiedzialnosci na innych
                co nie znaczy, ze nie dostrzegam istnienia systemu
                ale on byl, jest i bedzie zawsze, nawet jesli ewoluuje na przestrzeni lat
                w kazdym momencie istnienia zycia na ziemi byli zarówno ludzie szczesliwi, jak i nieszczesliwi
                od czego to zalezy?
                na tym swiecie jest wszystko czego potrzebujemy do zycia
                nie wszyscy maja chec lub odwage po to siegnac, ich sprawa
                ale niechze, do cholery dadza zyc,tym którzy to robia







                • yoosh Re:punkt widzenia - do Lutego 15.07.05, 10:11
                  Jesli kazdy podniesie swoja swiadomosc i zadba o wlasne szczescie/byle nie
                  kosztem blizniego/ to te zewnetrzne uwarunkowania,moga okazac sie zludne,umra
                  smiercia naturalna,gdy nie bedziemy sie nimi karmic.


                  Czego nie akceptujesz,co zwalczasz-to rosnie w sile,to umacniasz.
                  nauczono nas blednie,ze szczescie i milosc sa uwarunkowane.To wielkie
                  nieporozumienie.czlowiek przychodzi na swiat kompletnie i idealnie wypoazony do
                  szczesliwego zycia.I potem zaczyna sie proces bledow i wypaczen.:)
                • sweetnighter Re:punkt widzenia - do Lutego 15.07.05, 20:48
                  hehe, dobre to: "zycie jest odbiciem stanu umyslu".

                  jest oczywiscie odwrotnie.

                  ale ja nie z tych, co by probowali na sile stawiac lutego et consortes z glowy
                  na nogi.

                  twoje wywody historiozoficzne to tez zalosna lutczyzna.

                  tylko jedno pod rozwage: to, ze niektorzy z latwoscia "siegaja po to wszystko,
                  czego potrzebuja od zycia", moze nie pozostawac bez zwiazku z tym, ze inni
                  dosiegnac tego nie moga - bynajmniej nie dlatego, ze "nie maja checi lub
                  odwagi".
                  • yoosh Re:punkt widzenia - do Lutego 15.07.05, 20:51
                    czyli byt okresla swiadomosc?
                    pisal cos o tym jakis marx czy engels,hehe:)
                    • imagiro Re:punkt widzenia - do Lutego 15.07.05, 20:55
                      nie jakis marx tylko Pan Marks .....
                      • yoosh Re:punkt widzenia - do Lutego 15.07.05, 20:58
                        mlodka wtedy bylam,stosownego szacunku nie nauczono:)))


                        ale kolegowac sie z tym panem Marksem i tak nie mam zamiaru..
                        • imagiro Re:punkt widzenia - do Lutego 15.07.05, 21:00
                          szkoda, moze wtedy dowiedzialabys sie, dlaczego na tym swiecie mamy tak jak
                          mamy. zapewniam cie, ze mozna lepiej ...
                  • imagiro Re:punkt widzenia - do Lutego 15.07.05, 20:55
                    problem w tym, ze luty tego nie akceptuje ... jak jemu sie udalo, wszystkim ma
                    sie podobnie udac ...
                    • luty10 Re:punkt widzenia - do Lutego 15.07.05, 21:50
                      imagiro napisał:

                      > problem w tym, ze luty tego nie akceptuje ... jak jemu sie udalo, wszystkim
                      ma
                      > sie podobnie udac ...

                      nie 'ma sie udac', tylko 'moze sie udac'...
                      wierze ze kazdemu moze sie udac...

                • luty10 Re:punkt widzenia - do Lutego 16.07.05, 15:29
                  lilit555 napisała:

                  > Luty, ja ci wierze
                  > wierze, ze to co piszesz jest twoja prawda
                  > takie jest twoje zycie
                  > moje zycie tez jest odbiciem stanu mojego umysłu
                  > podobnie jak zycie kazdego człowieka
                  > tyle, ze ja podobnie jak ty, o tym wiem
                  > i równiez nie zrzucam odpowiedzialnosci na innych
                  > co nie znaczy, ze nie dostrzegam istnienia systemu
                  > ale on byl, jest i bedzie zawsze, nawet jesli ewoluuje na przestrzeni lat
                  > w kazdym momencie istnienia zycia na ziemi byli zarówno ludzie szczesliwi,
                  jak
                  > i nieszczesliwi
                  > od czego to zalezy?
                  na tym swiecie jest wszystko czego potrzebujemy do zycia
                  > > nie wszyscy maja chec lub odwage po to siegnac, ich sprawa
                  > ale niechze, do cholery dadza zyc,tym którzy to robia

                  wiesz w czym lezy problem?
                  ludzie nie wierza, ze na swiecie jest wszystko czego potrzebujemy do zycia
                  nie wierza wiec, ze mozna po to siegnac bez walki
                  i nie wierza, ze sa tacy, co siegaja i osiagaja...:)

                  ale to nie jest palacy problem...
                  kazdy kiedys do tego dojdzie...:))

                  ludzie nie wierza, '
                  • tropiacalala Re:punkt widzenia - do Lutego 16.07.05, 17:34

                    >
                    > wiesz w czym lezy problem?
                    > ludzie nie wierza, ze na swiecie jest wszystko czego potrzebujemy do zycia
                    > nie wierza wiec, ze mozna po to siegnac bez walki
                    > i nie wierza, ze sa tacy, co siegaja i osiagaja...:)
                    >
                    > ale to nie jest palacy problem...
                    > kazdy kiedys do tego dojdzie...:))
                    >
                    > ludzie nie wierza, '

                    nie wszyscy...
                    ja w to wierze....
                    • luty10 Re:punkt widzenia - do Lutego 16.07.05, 19:03
                      tropiacalala napisała:

                      >
                      > >
                      > > wiesz w czym lezy problem?
                      > > ludzie nie wierza, ze na swiecie jest wszystko czego potrzebujemy do zyci
                      > a
                      > > nie wierza wiec, ze mozna po to siegnac bez walki
                      > > i nie wierza, ze sa tacy, co siegaja i osiagaja...:)
                      > >
                      > > ale to nie jest palacy problem...
                      > > kazdy kiedys do tego dojdzie...:))
                      > >
                      > > ludzie nie wierza, '
                      >
                      > nie wszyscy...
                      > ja w to wierze....

                      ten brak precyzji w wyrazaniu moich mysli, zawsze mnie wkurza....
                      przepraszam...:))
                      oczywiscie, ze nie wszyscy, wielu...
                      • tropiacalala Re:punkt widzenia - do Lutego 16.07.05, 19:05
                        luty10 napisał:

                        > tropiacalala napisała:
                        >
                        > >
                        > > >
                        > > > wiesz w czym lezy problem?
                        > > > ludzie nie wierza, ze na swiecie jest wszystko czego potrzebujemy d
                        > o zyci
                        > > a
                        > > > nie wierza wiec, ze mozna po to siegnac bez walki
                        > > > i nie wierza, ze sa tacy, co siegaja i osiagaja...:)
                        > > >
                        > > > ale to nie jest palacy problem...
                        > > > kazdy kiedys do tego dojdzie...:))
                        > > >
                        > > > ludzie nie wierza, '
                        > >
                        > > nie wszyscy...
                        > > ja w to wierze....
                        >
                        > ten brak precyzji w wyrazaniu moich mysli, zawsze mnie wkurza....
                        > przepraszam...:))
                        > oczywiscie, ze nie wszyscy, wielu...


                        och ;))))
                        drobiazg...
                        ale rzeczywiscie moglbys byc bardziej precyzyjny,w wyrazaniu swoich mysli...
                        ale tylko w niektorych przypadkach;));)))
    • luty10 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 15.07.05, 03:51
      co Ty Imagiro ciagle w kolko o braku wolnosci prawisz...
      kazdy czlowiek odpowiedzialny jest za swoje zycie, jak sobie je ulozy, takie
      ma...
      jestem wolnym czlowiekiem od rana do nocy, nie obchodza mnie zadne korporacje,
      odciski palcow, reklamy, news'y...
      mam nad glowa niebo, pod nogami trawe, obok las ze stumieniem...
      klade sie spac kiedy chce i wstaje kiedy chce....
      do pracy na godziny nie chodze...
      lata temu zrezygnowalem z tv i gazet...
      jestem kochajacy i kochany, mam przyjaciol...pieniedzy raz wiecej, raz mniej,
      ale nie troszcze sie o szczegoly, niczego ponad to co mam, nie pragne...
      nie poswiecilem sie jakos specjalnie, aby osiagnac taki byt...
      wiedzialem bardzo wczesnie jakie zycie pragne miec i realizowalem swoje
      zamiary...dostalem pare razy pozadnego kopa od zycia...nie zycze Ci takich
      doswiadczen...

      wiem jednak, ze moj styl zycia odzwierciedla moj umysl...
      zawsze od kiedy siebie pamietam, czulem sie wewnetrznie wolny, nikt nigdy
      nie mogl mi narzucic swojego sposobu myslenia czy zycia...ani tez nikogo nie
      nasladowalem...
      droga do wolnosci jest odpowiedzialnosc za swoje slowa i czyny, wnikanie
      w pobudki postepowania...zawsze badam intencje, jezeli sa nieczyste, odrzucam
      je, jezeli ulegne, ponosze konskwencje, ale nie szukam winnych,
      bo wiem, ze wine ponosze ja tylko...
      powiedz, ilu ludzi obwinieles za swoje problemy zyciowe...teraz tez obwiniasz,
      wszystkich, tylko nie siebie...
      nie dziwie sie, ze czujesz sie zniewolony, przygladam sie Tobie, od dlugiego
      juz czasu... brak konsekwencji, stalosci emocjonalnej, tchorzostwo, brak
      lojalnosci, odpowiedzialnosci za slowo, to wszystko cie zniewala, bo te Twoje
      cechy, ksztaltuja Twoje zycie...ale ty winy bedziesz szukal w korporacjach...
      w swiecie, ktory wg Ciebie jest be...
      ja uwazam, ze swiat jest piekny i zycie jest piekne, bo moj umysl skupia sie na
      pieknie, a Twoj skupia sie na brzydocie....
      a, i jeszcze dostalem piekny ( a jakze) prezent od zycia, ktory potwierdzil, ze
      jestem na dobrej drodze...
      i nie sa to czcze przechwaki...tak Imagiro, jestem wolny i szczesliwy...:))
      • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 15.07.05, 19:09
        to wszystko o czym piszesz jest wynikiem karmy, ktora mozesz akceptowac, nie
        akceptowac, rozumiec, nie rozumiec ... wsio rawno ... to czego doswiadczasz, a
        mowisz o pieknym zyciu, nie jest zadnym twoim dorobkiem z tego zycia, a raczej
        tylko zbieraniem owocow (oczywiscie z malym, kosmetytcznymi poprawkami).
        Udalo ci sie, bo miales wiecej sposobnosci, rozumu czy "ukladow" zanim sie
        jeszcze urodziles ... czego nie lubie w tego typu deklaracjach jak twoje, to
        "zagniewania" na innych, ze tez nie moga mieszkac i zyc jak ty ... ANO NIE MOGA.
        Kazdy wedlug ciebie jest kowalem wlasnego szczescia, zapominasz tylko dodac
        W KTORYM ZYCIU ... a ludzie patrza ci na usta i wscieklosc ich bierze, ze
        majac np. 5 dzieci, meza pijaka, ojca gwalciciela i szalejaca mafie na wlasnej
        ulicy NIE MOGA SOBIE POZWOLIC na kawalek lasu i strumyk w okolicy ...
        Te twoje deklaracje luty sa pozbawione realnego sensu i tysiace ksiazek wydano
        w tym wlasnie stylu, obiecujac zlote gory po zamknieciu oczu i 10 glebokich
        oddechach. Twoj swiat to swiat cacy i dobrze ze tobie sie tak ulozylo ...
        W gruncie rzeczy odziedziczyles ten spirytualny majatek ... jestes tylko dobrym
        strozem tego co ci spadlo z nieba ...
        A jesli o mnie chodzi to chce cie zapewnic ... tez sie czuje wolnym ale w
        przeciwienstwie do ciebie nie uciekam od tematow i powodow dramatu ludzkiego ...
        Stad twoje wrazenie ze jedrek pewnie w dole jest, cierpiacy i blagajacy los
        o zmilowanie ... widzacy bledy innych a nie swoje ...
        Imagine.

        • fleuret Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 15.07.05, 20:43
          odnoszę wrazenie , że luty czułby sie tak samo w palestyńskim getcie
          jak w swoim domku nad strumykiem
          • imagiro Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 15.07.05, 20:53
            i to piekne jest ale sprzedawac to ludziskom i dziwic sie, ze nie kupuja
            masowo, to juz przesada, nie myslisz ?
            • fleuret Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 15.07.05, 20:57
              uwielbiam poezję
              chyba mnie rozumiesz Poeto, czytałam Twoje wiersze
          • xy2 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 15.07.05, 20:58
            Lutemu łatwo sie prawi na temat cudownego życia lecąc np. samolotem nad biedna
            afryka, myślac, ojoj jacy oni są biedni i z nudów popijajac dobrego whiskacza
            pisze o dostrzeganiu piękna w rodzinie 8 osobowej i dwupokojowym mieszkaniu, o
            cudnych afrykańskich, w męczenniczce żonie alkoholika z 6 dzieci...
            • yoosh Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 15.07.05, 21:00
              on to moze i zauwaza,i co z tego?Ma oddac ostatnia koszule?


              A ty oprocz narzekania jestes w stanie cos konkretnego zdzialac?

              Wolontariaty czekaja.....
              • xy2 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 15.07.05, 21:04
                ja nie mówie o oddawaniu, źle mnie rozumiesz. dlaczego miałby oddawac? niech
                tylko nie dopatruje sie w tym piękna, bo to jest straszne, nie piękne.

                a co ty z tymi wolontariatami? ja musze z czegos zyc uważam, że zasługuje na
                godne zycie nie na gowniane
        • luty10 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 15.07.05, 21:21
          nie ma we mnie zadnego 'zagniewania'...

          nie podtykam nikomu swojego zycia pod nos i nie mowie, tylko takie zycie jest
          dobre...mam swiadomosc, ze ludzie ida wlasna droga...,
          ale mowie bez konca i do znudzenia, jestesmy w stanie doswiadczyc zycia
          na najwyzszym poziomie, jaki jest nam z racji karmy dostepny...
          nie moja jest wina, ze ludzie egzystuja na roznych poziomach swiadomosci,
          i nie bede bral calego cierpienia tego swiata na siebie...
          nie jestem zwolennikiem rozwiazan globalnych, jesli chodzi o ludzkie szczescie.
          jestem zwolennikiem rowiazan personalnych...
          kazdy, sam sobie, musi zapewnic szczescie ...
          nikt nie ma mocy uszczesliwic drugiego
          jezeli swoje szczescie opierasz na czymkolwiek lub kimkolwiek, jestes
          przegrany...
          zarowno szczescie, jak i wolnosc, sa wynikiem naszego myslenia, czyli praca
          umyslu...
          dlatego, ani pieniadze, ani zaszczyty, slawa czy cokolwiek innego, co pochodzi
          z zewnatrz, nie uszczesliwia na zawsze...
          mowisz, ze nie uciekasz w przeciwienstwie ode mnie, od powodow dramatu
          ludzkiego...powiedz mi co robisz w sprawie dramatu ludzkiego?...powiem ci ....
          gledzisz calymi dniami o dramacie i nazywasz to zajmowaniem sie dramatem...
          a ja mowie, zmien myslenie, dramatu nie bedzie...bo dramat dzieje sie w naszych
          glowach...
          no tak, zaraz uslysze o umieraniu najblizszych...
          smierc jest nieodlacznym towarzyszem zycia i to prawda, nie mam zamiaru
          roztkliwiac sie nad smiercia, tym bardzej, ze wiem, iz smierc jako taka, nie
          istnieje...
          nigdy o nikim nie mysle, ze jest w dole, to mniej wiecej tak, jakbym myslal o
          dzieciach, ze sa w dole, z racji tylko takiej, ze sa dziecmi...
          kazdy czlowiek jest na jakims poziomie rozwoju duchowego i kazdy ma prawo do
          swojego poziomu...
          • po_godzinach Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 15.07.05, 21:28
            Świętej pamięci Jacek Kuroń ciężko represjonowany swego czasu rzekł: "mogą mnie
            zabić, ale przeciez mnie nie zjedzą". Dla mnie to jest wolność.
          • xy2 człowiek nigdy nie jest do końca wolny 15.07.05, 21:35
            nie w tym bagnie, w którym przyszło np. mnie zyc. i mozesz sobie mówic ze
            marudze, bo byle co mnie nie satysfakcjonuje. niestety nie mam układów, żeby to
            zmienic. wkurza mnie niesprawiedliwość, to wszystko. a moze w tym tez
            powinnismy dopatrywac sie piękna, co?
      • rybolog To sobie dalej uwazaj Luty... 15.07.05, 22:29
        Ze swiat jest piekny, skupiaj sie na pieknosci i nie wracaj do
        rzeczywistosci...bo chyba nie potrafisz juz do rzeczywistosci wrocic, co?
        • bazylia7 Re: To sobie dalej uwazaj Luty... 15.07.05, 22:53
          rybolog napisał:

          > Ze swiat jest piekny, skupiaj sie na pieknosci i nie wracaj do
          > rzeczywistosci...bo chyba nie potrafisz juz do rzeczywistosci wrocic, co?


          z ta rzeczywistoscia to roznie bywa, rybie, z reguly jest tak, jak sie nam
          wydaje....


          Jeszcze pare lat temu bylam w zuciowym dolku - i chyba bym o tym nie wiedziala,
          bo bardzo mnie cieszylo moje zycie, gdyby nie to, ze od czasu do czasu
          znajdowal sie ktos, kto mi probowal uswiadomic moja mizerna sytuacje: a to ze
          moj dom nie taki jak trzeba, ze samochod juz nie nejnowszy, ze to, ze tamto

          a mnie tam cieszylo remontowanie, przybijanie, malowanie, zarabianie grosza

          Jednymi z tych, ktorzy mi tak na sile otwierali oczy byli ludzie, ktorzy
          przyjechali do Au ze Szwajcarii, gdze mieli dom za milion frankow, ale chcieli
          sobie polepszyc - znalismy ich przez dziesiec lat, byli na wozie i pod wozem,
          tak jak my - oni wiecznie niezadowoleni, przytloczeni otaczajaca rzeczywistoscia

          my na odwrot, (niezadowoleni tylko czasami)

          aha, nie udalo sie im nas przekonac, ze zycie jest paskudne...

          kazdy decyduje sam o tym jak postrzega rzeczywistosc
          • rybolog Re: To sobie dalej uwazaj Luty... 15.07.05, 22:58
            Kazda rzeczywistosc ma w sobie element brzydoty, nie ma tak ze jest tylko
            pieknosc i brzydatswo...ba mozna w tedy powiedzic ze jest tylko biale i czarne.
            • bazylia7 Re: To sobie dalej uwazaj Luty... 15.07.05, 23:04
              rzecz w tym, ze nieakceptowanie brzydoty, niedostrzeganie jej "piekna" (wot
              paradoks) tylko ja poglebia,

              i niczego nie rozwiazuje, i poglebia niezadowolenie i td...

              a narzekanie na brzydote to juz szczyt ...(glupoty?)
              • xy2 Re: To sobie dalej uwazaj Luty... 15.07.05, 23:10
                o czym Ty mówisz, jak coś jest brzydkie i destrukcyjne to nie nalezy dopatrywac
                sie w tym piękna tylko cos sensownego robic zeby to zmienic. Ale to na górze
                powinni byc madrzy ludzie a nie motłoch z ku...kami w oczach na przykład
                • bazylia7 Re: To sobie dalej uwazaj Luty... 15.07.05, 23:20
                  xy2 napisała:

                  > o czym Ty mówisz, jak coś jest brzydkie i destrukcyjne to nie nalezy
                  dopatrywac
                  >
                  > sie w tym piękna tylko cos sensownego robic zeby to zmienic. Ale to na górze
                  > powinni byc madrzy ludzie a nie motłoch z ku...kami w oczach na przykład

                  na temat piekna-brzydoty wypowiadac sie nie bede, madrzejsi sa od tego

                  co do tych na gorze:
                  naprawde wkurza mnie jak ci na dole, co wiedza jak powinno byc, chca dobrze i
                  maja recepte na wszystko d...y nie maja zamiaru ruszyc, zeby stac sie "tymi na
                  gorze" -

                  jakkolwiek by na to nie patrzec, zeby wejsc na gore, trzeba sie troche wysilic
                  (choc gadane tez sie przydaje)- no wlasnie, o ten wysilek chodzi i podjecie
                  odpowiedzialnosci (co sie pozniej z ta odpowiedzialnoscia dzieje, to juz inna
                  bajka)
    • rybolog Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 15.07.05, 21:37
      Bede wolny, jak bede ptakiem...prosze nie mylic z fiutkiem...hmmmm, chociaz jak
      tak glebiej sie zastanowie, to...no tak, fiutek jest wolny, bo robi to co chce,
      wbrew mozgowi swego pana. Potem baby narzekaja ze facet fiutkiem mysli...a tak
      naprawde, to ten fiutek jest wolny, nie jego pan...:)
      • fleuret Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 15.07.05, 21:40
        Ryb - miszcz dygresji
        • rybolog Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 15.07.05, 22:35
          te "szcz" mnie sie bardzo podoba:)))
        • hansii thanks... 15.07.05, 23:11
          fleuret napisała:

          > Ryb - miszcz dygresji<

          dalas sie w koncu zlapac...

          dziekuje za tego "miszcza"

          vel - corpus delicti.
          • renkaforever Re: droga do wolnosci 16.07.05, 03:04
            Zeby docenic momenty wolnosci, szczescia, piekna trzebaby sie zatrzymac,
            nasycic swoj wzrok, posmakowac, powachac.Delektowanie sie pozytywnym momentem
            koduje sie pozytywnie, to w efekcie jest budowanie piekna w sobie.To piekno
            promieniuje usmiechem, ktory przenosi informacje o szczesciu, o chwili
            radosci.Jesli bedziemy nasladowac tych, ktorzy umieja sie delektowac zyciem,
            nasze zycie stanie sie lepsze. Na problem alkoholika z szesciorgiem dzieci
            nalezaloby spojrzec inaczej niz zwykle.Alkoholika trzeba leczyc, izolujac go od
            dzieci, ktore okrada pijac, a dzieciom trzeba zapewnic dach nad glowa i
            jedzenie. Nie jest to trudne, tylko wymaga otwarcia paru serc.W kazdej
            spolecznosci jest ksiadz,parafia i parafianie, sa biedni i bogaci, czyli ci
            ktorym sie mniej lub bardziej szczesci w zyciu.
            I wbrew pozorom piekno jest nawet w tym alkoholiku, ono ujawni sie po
            skonczonej kuracji.A samo poddanie sie kuracji to droga do wolnosci.
            • luty10 Re: droga do wolnosci 16.07.05, 03:20
              renkaforever napisała:

              > Zeby docenic momenty wolnosci, szczescia, piekna trzebaby sie zatrzymac,
              > nasycic swoj wzrok, posmakowac, powachac.Delektowanie sie pozytywnym momentem
              > koduje sie pozytywnie, to w efekcie jest budowanie piekna w sobie.To piekno
              > promieniuje usmiechem, ktory przenosi informacje o szczesciu, o chwili
              > radosci.Jesli bedziemy nasladowac tych, ktorzy umieja sie delektowac zyciem,
              > nasze zycie stanie sie lepsze. Na problem alkoholika z szesciorgiem dzieci
              > nalezaloby spojrzec inaczej niz zwykle.Alkoholika trzeba leczyc, izolujac go
              od
              >
              > dzieci, ktore okrada pijac, a dzieciom trzeba zapewnic dach nad glowa i
              > jedzenie. Nie jest to trudne, tylko wymaga otwarcia paru serc.W kazdej
              > spolecznosci jest ksiadz,parafia i parafianie, sa biedni i bogaci, czyli ci
              > ktorym sie mniej lub bardziej szczesci w zyciu.
              > I wbrew pozorom piekno jest nawet w tym alkoholiku, ono ujawni sie po
              > skonczonej kuracji.A samo poddanie sie kuracji to droga do wolnosci.

              bardzo ladnie i madrze napisalas,
              zebym ja tak umial...:))
          • fleuret Re: thanks... 16.07.05, 10:05
            martwie sie o Ciebie hansii...
            • hansii Re: thanks... 16.07.05, 13:20
              i slusznie czynisz...
    • poziomica1 Re: czy ludzie, ktorzy mysla, ze sa wolni 16.07.05, 11:27
      Pojęcie "wolności" jest wieleznaczne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka