IP: *.batory.org.pl 16.09.01, 18:02
denerwuje mnie(krotko po slubie)
Nie lubie jej odwiedzac,ale czasami z mezem musze(mieszkamy oddzielnie i nie
korzystamy z zadnej pomocy rodzicow - zreszta takiej nie oferuja)
Bylam zaskoczona i zdenerwowana.Moja mama gosci traktuje jak gosci.
U mojej tesciowej zdarzylo sie tak(jeszcze przed slubem):wpadlismy na chwile(po
drodze- po odwiedzinach u innych ludzi),wypilam grzecznosiowo jakis sok(byli
tam tez inni goscie).Kiedy tamci goscie pojechali ,moj nazeczony zaprowadzil
mnie do pokoju i wlaczyl telewizor.Nagle wpadla przyszla tesciowa i
podniesionym glosem zrobila nam awanture, ze nie pomoglismy jej sprzatac po
tamtych gosciach.Zdenerwowal mnie jej brak dystansu do mnie. Co wy na to?
Obserwuj wątek
    • Gość: xx Re: tesciowa IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 16.09.01, 18:56
      żeby tylko takie przykrości cię spotykały....czego serdecznie życzę!
      A swoją drogą czemu nie pomóc starszej pani. To ty jej nie lubisz i ty
      wymyślasz sobie problemy i to ty je masz - zacznij od rewizji swoich występów.
      Pozdrawiam
      • Gość: ZONA Re: tesciowa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.01, 19:03
        Do XX:Uwazam,ze nie zrozumialas problemu.
        Nie chodzi o to, ze nie chcialam pomóc, tylko o to ze ona tego żądała.
    • Gość: yyy Re: tesciowa IP: *.lomza.sdi.tpnet.pl 17.09.01, 15:10
      Tak, masz rację teściowa, zawsze jest wpatrzona w swojego synusia i synowa to
      właściwie nie wiadomo po co jest. Też mam swojej dość.
      Pozdrowienia
      • Gość: JK Najgorsze to wpatrzenie IP: 217.153.50.* 20.09.01, 16:44
        Że ta teściowa tak się wpatruje w twojego męża ! Żeby w jego kolegę z pracy to
        rozumiem, ale w twojego męża ? Błąd ! Oczywiście. A takich wspaniałych ma
        kolegów. Każdy uprzejmy, uśmiechnięty, same komplementy. Aaa i jeszcze każdy z
        nich ma nieudane małżeństwo i straszną jędzę żonę. Jest kompletnie
        nieszczęśliwy.
    • Gość: Cumella Re: tesciowa IP: *.uni.lodz.pl 18.09.01, 00:21
      Moja teściowa dzień po ślubie oświadczyła, że właśnie straciła syna... hmm...
      moja Mama powiedziała, że zyskała syna. Co tu dużo gadać: z koleżankami w pracy
      założyłyśmy klub "Uciemiężonych synowych", może chcesz się przyłączyć?
      • Gość: zona Re: tesciowa IP: *.batory.org.pl 18.09.01, 13:04
        Proponuję raz na jakiś czas żalić się tutaj i pisać czym nas wkurzyły.
        pozdrowienia
        • Gość: Lucy Re: tesciowa IP: 195.94.198.* 19.09.01, 16:44
          Oj, temat rzeka, prawda????
          Moja teściowa niby jest w porządku, niby mnie uwielbia, ceni, sznuje, ale....
          No właśnie... Nie jestem specjalnie mściwa ani pamiętliwa, ale tego, co
          zdarzyło się na moim weselu (tak tak!)nie będę w stanie jej zapomnieć... Mój
          mąż tłumaczy mi teraz, że była zdenerwowana (a ja to nie????), że ona nie umie
          nad sobą panowac (a ja to muszę, tak???), że trochę wypiła ( no to co???)...
          W skrócie było to tak: wesele odbywało się w wynajętej sali, takie wiejskie,
          była kucharka, która gotowała, jedzenie kupili moi rodzice i teściowie na
          spółkę, kucharce płaciłam ja. Wiadomo było, że pozostałe po weselu jedzenie
          będzie można podzielić na trzy części (rodzice, teściowie i my) i zabrać sobie
          do domu. Moi rodzice postanowili wracac o 6 rano, towarzyszyła im moja babcia,
          wówczas 86-letnia, której nieprzespana noc mocno sie dała we znaki. Chcieli
          zabrać swoją część jedzenia i wracać do Warszawy. Wtedy teściowa urządziła mi
          potworna awanturę, że moi rodzice "zabierają d... w troki" i sobie jadą, że
          chcą zabrac jedzenie a przecież poprawiny, na wsi muszą być poprawiny bo wstyd
          przed ludźmi itp, że zostawiają sprzątanie sali na jej głowie i w ogóle mają
          wszystko gdzieś. Może i trochę racji miała, chociaż babcia się naprawdę
          słaniała na nogach (nie mogła się położyc spać, bo wujek męża, u którego miała
          nocować bawił się w najlepsze i nie wypadało mu powiedzieć, żeby szedł do domu,
          bo moja babcia jest zmęczona). Racja może i w tym była, ale ta forma! Drzeć się
          na pannę młodą, przy gościach w dniu jej wesela????
          Potem wyszły jakies kontrowersje na temat pieniędzy, ja chciałam zabrać sobie
          dwie świeczki (takie zwykłe, woskowe)bo mi sie podobały, ona kazała mi za nie
          zapłacić... To było juz w dzień po weselu. Skończyło się to wszystko tak, że
          mój mąż wyszedł z domu tak jak stał i chciał zerwać wszelkie stosunki, bo nikt
          sie jego żony czepiał nie będzie! Leciałam za nim przez pół wsi i tłumaczyłam,
          że to matka itp, nie chciałam, żeby ona mnie znienawidziła, to w końcu ona go
          na świat wydała, wychowała, dzięki niej go mam...
          To już tyle lat minęło, teraz jest wszystko OK, jestem ukochana synowa i
          autorytet dla całej rodziny męża, ale tamtego zapomniec nie potrafę... Nie
          mogę...
          Dlaczego?
          Lucy
          • Gość: Ada Re: tesciowa IP: 195.94.206.* 20.09.01, 11:08
            Cześć dziewczyny

            Nie chcę się z Wami licytować ale napiszę Wam jakie numery wycina moja teściowa.
            Zaczęło się już od ślubu. Wszystko finansowaliśmy sobie sami ale żeby rodzice
            się nie czuli odsunięci (o święta naiwności !!!) poprosiliśmy ich o pomoc w
            przygotowaniach. Wtedy tesciowa stwierdziła, że ona jest przyzwyczajona , iż do
            kogoś to jedzie na gotowe ... Ok , nie ma problemu do niczego nie zmuszliśmy.
            Najlepsze numery zaczęły się jak nam się urodziło dziecko. Jak mały miał 2
            tygodnie to zaczęła do mnie wydzwaniać , że powinnam już wracać do pracy
            ponieważ jej syn nie będzie na mnie pracował. Najzabawniejsze jest to, że
            miałam doskonale płatny urlop macierzyński a przed urodzeniem dziecka
            pracowałam na wysokim stanowisku i zarabiałam pięć razy tyle co mąż. Jak
            ośmieliłam się wyjechać z małym dzieckiem do mojej mamy na kilka dni aby
            odsapnąć to wydzwaniała kilka razy dziennie abym natychmiast wracała do męża
            poniewaz w domu nie ma gospodyni a jej synusiowi nie ma kto jeść zrobić i
            pewnie jest bałagan w domu, itd. itp. Natomiast jak ją kiedyś poprosiliśmy aby
            została dwie godziny z małym bo naprawdę nie mieliśmy wyjścia to stwierdziła,
            że nam pomoże jak będziemy mieli piątkę (czyli nigdy ). Opowieści dziwnej
            treści można tu mnożyć. Na przykład na ostatnie Boże Narodzenie jak rozpakowała
            prezent od nas (srebrna biżuteria, drogi sweter) to stwierdziła żebym jej
            więcej takich prezentów nie kupowała bo już z tym kaszmirowym sweterkiem sprzed
            roku nie ma co zrobić ponieważ zupełnie się nie nadaje do noszenia
            ( "niepraktyczny kolor ecru"). Nie muszę mówić , ze jestem za chuda (ważę 56 kg
            przy wzroście 168 cm) włosy mam za mało "żółte" (mam naturalny jasny blond),
            źle ubieram dziecko etc., etc, etc. I co Wy dziewczyny zrobiłybyście z taką
            teściówką ????
            Akcent optymistyczny: Mój mąż jest naprawdę OK i zwraca jej permanentnie
            uwagę , niestety bez skutku.
          • Gość: Iza Re: tesciowa IP: 212.244.48.* 20.09.01, 11:10
            Lucy, współczuję ci a jednocześnie cieszę się, że teściowa w końcu Cię docenia.
            Przeżyłam podobną sytuację na moim ślubie, siostra mojego męża zrobiła mi dziką
            awanturę i do dzisiaj (minęło 5 lat)nikt mnie i mojej rodziny nie
            przeprosił.Bardzo szybko zrozumiałam, że u nich to normalne?! W dodatku teść
            zażyczył sobie ode mnie zwrotu pieniędzy za rzekome wesele,pomimo tego że moja
            mama przed ślubem wyłożyła niezłą sumę.Tego typu sytuacje mogłabym mnożyć w
            nieskończoność.Nie muszę Ci chyba tłumaczyć ile upokorzeń przeżyłam.Pochodzę z
            rodziny gdzie przestrzega się pewnych zasad i nie potrafię akceptować chamstwa!
            Bywam u nich rzadko, ale za każdym razem słyszę jakieś aluzje pod moim
            adresem.Mąż nie chce zwrócić im uwagi przez fałszywy szacunek do nich. Jak się
            zapewne domyślasz dochodzi na tym tle do awantur z mężem. Czuję się zaszczuta i
            szczerze mówiąc marzę o rozwodzie.Z przykrością muszę stwierdzić, że własny mąż
            stał mi się obcy i coraz bardziej podobny do teściów.Żal mi straconych lat,chcę
            odzyskać radość życia i znaleźć pokrewną duszę.
            • Gość: Lucy Re: tesciowa IP: 195.94.198.* 20.09.01, 12:25
              Iza, rzeczywiście Twoja sytuacja jest niepomiernie gorsza, bo u Ciebie problemy
              trwają cały czas, podobnie jak u innych dziewczyn wypowiadających się w tym
              wątku. Cały czas są jakieś tarcia, jakieś pretensje, zarzuty, wyssane z palca
              problemy. Mój problem tkwi we mnie: nie potrafię zapomnieć, nie umiem
              przebaczyć. Też szybko zauważyłam, że takie sytuacje są w rodzinie męża na
              porządku dziennym, kłócą się każdy z każdym, awanturują. Mnie nigdy poza tym
              jednym razem nie spotkał z ich strony żaden afront, jacy są tacy są, ale akurat
              nie odbija się to na mnie, do mnie nikt nic nie ma, do mojego męża również.
              Tylko widzisz, we mnie cały czas tkwi tamto. Nie potrafię jej polubić, po
              prostu nie mogę i męczę się z tym.
              • Gość: Anna26 Re: tesciowa IP: *.244.227.132.Dial1.Washington1.Level3.net 20.09.01, 20:06
                A moze my mlode zony jestesmy po prostu zazdrosne? Ja tak, gdy maz dwie
                godziny gada z mamuska przez telefon. Ale widze jakie to glupie z mojej
                strony. Tesciowa mnie traktuje bardzo dobrze. Moze jest nadopiekuncza
                chwilami, ale to chyba zboczenie zawodowe pielegniarki.
                A jednak....gdyby maz mial dajmy na to wybrac miedzy mna a matka, to nie wiem
                czy byloby mu latwo wybrac mnie. Dlatego tez postaram sie by nigdy nie musial
                wybierac. Ale zazdrosna jestem....i musze te zazdrosc wypic, bo sama nawazylam.

                Moja mama nie znosila swojej tesciowej. I ja nie chce powielac lancuszka
                swietego Antoniego. Sama na wlasne oczy widzialam, ze synowa (moja matka) byla
                brdziej bojowniczo nastwawiona niz tesciowa. A gdy jescze do tego miesza sie
                maloletnich to juz jest brazylijski serial.

                Trzeba sie przelamac wobec tesciowej i tyle. Z tesciowa sie nie wygrywa. A
                jesli nawet to zwyciestwo jest pyrusowe. Zreszta my tez bedziemy tesciowymi...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka