02.08.05, 04:41
mam wyrzuty sumienia, przyjaznie sie z pewna dziewczyna o 20 pare lat mlodsza.
Mam juz pod piecdziesiatke, jestem sam. Ona tez sama, choc biedactwo stara
sie wyplatac ze zwiazku z zonatym, no i tak cos nasze sciezki sie
skrzyzowaly. Czy mam prawo angazowac ja w moje zycie glebiej, widzac jej
zagubienie i szukanie oparcia we mnie, czy trzymac sie przyjazni, i nie
wplatywac ja w nastepna paranoje (roznica wieku)? ot, taki dylemat.
Obserwuj wątek
    • alfika Re: dylemat 02.08.05, 07:46
      mam wrażenie, że zagubionej dziewczynie pomoże ktoś, kto nie wpakuje jej w
      następny związek, ale pomoże stać się samodzielną, poukładaną - pojedynczą -
      kobietą, która potem sobie życie będzie układała jak zechce, a nie jak jej się
      zdarzy
      • dhar Re: dylemat 02.08.05, 15:32
        alfika napisała:

        > mam wrażenie, że zagubionej dziewczynie pomoże ktoś, kto nie wpakuje jej w
        > następny związek, ale pomoże stać się samodzielną, poukładaną - pojedynczą -
        > kobietą, która potem sobie życie będzie układała jak zechce, a nie jak jej
        się
        > zdarzy
        >
        wlasnie nie mam zamiaru jej w nic wpakowywac, ale z drugiej strony jest ona
        osoba dorosla i wiem ze nie mam prawa decydowac za nia.
    • alaaa6 Re: dylemat 02.08.05, 09:41
      dhar napisał:

      > mam wyrzuty sumienia, przyjaznie sie z pewna dziewczyna o 20 pare lat mlodsza.
      > Mam juz pod piecdziesiatke, jestem sam. Ona tez sama, choc biedactwo stara
      > sie wyplatac ze zwiazku z zonatym, no i tak cos nasze sciezki sie
      > skrzyzowaly. Czy mam prawo angazowac ja w moje zycie glebiej, widzac jej
      > zagubienie i szukanie oparcia we mnie, czy trzymac sie przyjazni, i nie
      > wplatywac ja w nastepna paranoje (roznica wieku)? ot, taki dylemat.


      Jest duzo par z taka roznica wieku..
      Skoro jestes samotny ,to czemu nie..?
      Chyba ze masz juz klopoty zdrowotne,i wiesz ze w pewnych sprawach nie moglbys
      sprostac.Nalezy z nia o tym szczerze porozmawiac,jak i o tym dlaczego jestes
      samotny...
      Zostawiac jej bym odradzala,to moze ja zalamac.Badz jej przyjacielem..
      Ale przyjacielem z prawdziwego zdarzenia,czyli nie mow jej tego co ona chce
      uslyszec .
      Tylko to czego ,nie chce....
      Powodzenia.
      • dhar Re: dylemat 02.08.05, 15:44
        alaaa6 napisała:


        >
        > Jest duzo par z taka roznica wieku..
        > Skoro jestes samotny ,to czemu nie..?
        > Chyba ze masz juz klopoty zdrowotne,i wiesz ze w pewnych sprawach nie moglbys
        > sprostac.Nalezy z nia o tym szczerze porozmawiac,jak i o tym dlaczego jestes
        > samotny...
        > Zostawiac jej bym odradzala,to moze ja zalamac.Badz jej przyjacielem..
        > Ale przyjacielem z prawdziwego zdarzenia,czyli nie mow jej tego co ona chce
        > uslyszec .
        > Tylko to czego ,nie chce....
        > Powodzenia.


        Masz na mysli impotencje? Nie, nie mam z tym problemu. Jestem rozwiedziony,
        dzieci dorosle, mieszkaja w innym kraju. W zadnym wypadku nie wchodzi w rachube
        odgrywanie spelniacza pragnien po toby stworzyc iluzje doraznych radosci. Nie
        interesuja mnie gierki.
        Jesli juz to przyjazn. Problem w tym za ja raczej angazuje sie mocno
        emocjonalnie. No ale coz, zycie to paradoks. Niespodzianki.
        • alaaa6 Re: dylemat 02.08.05, 15:50
          dhar napisał:

          > alaaa6 napisała:
          >
          >
          > >
          > > Jest duzo par z taka roznica wieku..
          > > Skoro jestes samotny ,to czemu nie..?
          > > Chyba ze masz juz klopoty zdrowotne,i wiesz ze w pewnych sprawach nie mog
          > lbys
          > > sprostac.Nalezy z nia o tym szczerze porozmawiac,jak i o tym dlaczego jes
          > tes
          > > samotny...
          > > Zostawiac jej bym odradzala,to moze ja zalamac.Badz jej przyjacielem..
          > > Ale przyjacielem z prawdziwego zdarzenia,czyli nie mow jej tego co ona ch
          > ce
          > > uslyszec .
          > > Tylko to czego ,nie chce....
          > > Powodzenia.
          >
          >
          > Masz na mysli impotencje? Nie, nie mam z tym problemu. Jestem rozwiedziony,
          > dzieci dorosle, mieszkaja w innym kraju. W zadnym wypadku nie wchodzi w
          rachube
          >
          > odgrywanie spelniacza pragnien po toby stworzyc iluzje doraznych radosci. Nie
          > interesuja mnie gierki.
          > Jesli juz to przyjazn. Problem w tym za ja raczej angazuje sie mocno
          > emocjonalnie. No ale coz, zycie to paradoks. Niespodzianki.

          przepraszam...
          ale ja nie rozumiem w takim razie Twojego dylematu?
          • dhar Re: dylemat 02.08.05, 16:00
            alaaa6 napisała:

            > przepraszam...
            > ale ja nie rozumiem w takim razie Twojego dylematu?

            moze mysle za duzo, kwestia wieku, konsekwencje. Teraz jest OK, a jak przyjdzie
            dziecko? Nieuchronnie, kiedys zostawie ich w pewnym momencie samych. A jak
            zniedoleznieje, i bede im kula u nogi?
            takie rozne mysli sie kolacza.
            • alaaa6 Re: dylemat 02.08.05, 16:10
              dhar napisał:

              > alaaa6 napisała:
              >
              > > przepraszam...
              > > ale ja nie rozumiem w takim razie Twojego dylematu?
              >
              > moze mysle za duzo, kwestia wieku, konsekwencje. Teraz jest OK, a jak
              przyjdzie
              >
              > dziecko? Nieuchronnie, kiedys zostawie ich w pewnym momencie samych. A jak
              > zniedoleznieje, i bede im kula u nogi?
              > takie rozne mysli sie kolacza.


              a czy ta dziewczyna jest juz w Tobie zakochana?
              • dhar Re: dylemat 02.08.05, 16:49
                alaaa6 napisała:

                >
                > a czy ta dziewczyna jest juz w Tobie zakochana?

                nie, w kazdym razie milosci to ona mi nie wyznawala, wyznawalismy sobie
                przyjazn, ale kierunek rozwoju naszej znajomosci intensyfikuje sie dosyc szybko
                i ostatnio powiedziala mi 'iz to nie przypadek skrzyzowal nasze losy...
                Jestesmy sobie dani.' Ja sie wstrzymywalem, tworzylem dystans przyjacielski,
                ale w koncu peklem, bo, jak juz mowilem, tak dlugo nie mozna, albo ufasz i sie
                oddajesz, albo starasz sie dzialac samo-zachowawczo.
                • alaaa6 Re: dylemat 02.08.05, 17:13
                  dhar napisał:

                  > alaaa6 napisała:
                  >
                  > >
                  > > a czy ta dziewczyna jest juz w Tobie zakochana?
                  >
                  > nie, w kazdym razie milosci to ona mi nie wyznawala, wyznawalismy sobie
                  > przyjazn, ale kierunek rozwoju naszej znajomosci intensyfikuje sie dosyc
                  szybko
                  >
                  > i ostatnio powiedziala mi 'iz to nie przypadek skrzyzowal nasze losy...
                  > Jestesmy sobie dani.' Ja sie wstrzymywalem, tworzylem dystans przyjacielski,
                  > ale w koncu peklem, bo, jak juz mowilem, tak dlugo nie mozna, albo ufasz i
                  sie
                  > oddajesz, albo starasz sie dzialac samo-zachowawczo.


                  pewnie dlatego ze sama jestem kobieta ,trudno mi pojac Twoja logike...
                  zrozumialam ze to Ty chcesz aby ona Tobie zaufala ,i postepowala tak jak Ty
                  tego chcesz..
                  Co masz przeciwko temu ,jak ktos ma w sobie instynkt samozachowawczy..
                  Pewnie nie do konca Ci ufa,tak samo jak i Ty jej...
                  Ale brniecie w to dalej....
                  Ona z czasem ,co jest pewne ulokuje w Tobie uczucia i bedzie chciala zalozyc
                  rodzine...
                  Ale Ty pewnie boisz sie ze odejdzie od Ciebie,poszuka mlodszego...
                  przepraszam za szczerosc..

                  Niestety nigdy nie bedziesz mial gwarancji lojalnosci od drugiego czlowieka..

                  Moze lepiej to skonczyc...od razu.
                  • uffo Re: dylemat 02.08.05, 21:20
                    alaaa6 napisała:

                    > pewnie dlatego ze sama jestem kobieta ,trudno mi pojac Twoja logike...
                    > zrozumialam ze to Ty chcesz aby ona Tobie zaufala ,i postepowala tak jak Ty
                    > tego chcesz..


                    niezupelnie, zreszta mysle ze dopiero po tym jak staralem sie wycofac z naszej
                    rozwijajacej sie znajomosci, dalem jej, wlasciwie nie zdajac sobie z tego
                    sprawy, mozliwosc swiadomego zadecydowania, czy ufac mi czy nie, wowczas ona
                    dala mi znac, ze nie chce zebym sie wycofywal, i otworzyla sie.

                    > Co masz przeciwko temu ,jak ktos ma w sobie instynkt samozachowawczy..

                    kto nie odda sie milosci, tego pozre strach o siebie.
                    Zasadniczo nie mam nic,ale jak z kazdym zachowaniem, nawykiem, nalogiem,
                    trudno sie zatrzymac. Ten moment w ktorym samo-zachowawczosc zaczyna dominowac.

                    > Pewnie nie do konca Ci ufa,tak samo jak i Ty jej...
                    > Ale brniecie w to dalej....

                    oboje mamy problemy, bo ewentualnosc na taki zwiazek wiaze sie z pewnym
                    ryzykiem braku spolecznej akceptacji, nie tylko ze wzgledu na wiek, ale rowniez
                    roznice kulturowa, rasowa.

                    > Ona z czasem ,co jest pewne ulokuje w Tobie uczucia i bedzie chciala zalozyc
                    > rodzine...
                    > Ale Ty pewnie boisz sie ze odejdzie od Ciebie,poszuka mlodszego...
                    > przepraszam za szczerosc..


                    owszem, boje sie ze znowu zostane sam, a jeszcze jak pomysle ze znowu jakies
                    dziecko mialoby sie wychowywac bez ojca, to dopiero by bylo.

                    >
                    > Niestety nigdy nie bedziesz mial gwarancji lojalnosci od drugiego czlowieka..
                    >
                    > Moze lepiej to skonczyc...od razu.

                    Wiem ze gwarancji nie bedzie, nigdy w zyciu nie kierowalem sie takim
                    wymaganiem, ale pomimo nieudanego zwiazku, wiem ze 'nie ma tego zlego co by na
                    dobre nie wyszlo', wiec kto wie moze sie zdecyduje. Tymczasem obiecuje sobie
                    trwac przy niej tak dlugo jak dlugo ona bedzie tego chciala, jako przyjaciel,
                    majac nadzieje iz znajdzie sobie kogos bardziej stosownego na zakladanie
                    rodziny. Czy stac mnie na to? Wlasciwie jak sobie pomysle, to predyspozycje
                    mam. Jednakze jestesmy osobami doroslymi, jesli to co jest miedzy nami bedzie
                    sie dalej rozwijac w cos wiecej niz przzyjazn, nie bede sie wzbranial.
                    Inna sprawa iz wierze w przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna. Mam tego dowod na
                    wlasnym przykladzie. Moim najlepszym przyjacielem, od lat, jest kobieta.
                    • alaaa6 Re: dylemat 03.08.05, 10:17
                      uffo napisał:

                      jestes dharem?
                      wywnioskowalam ,pomimo ze tutaj jakies uffo widze?

                      > alaaa6 napisała:
                      >
                      > > pewnie dlatego ze sama jestem kobieta ,trudno mi pojac Twoja logike...
                      > > zrozumialam ze to Ty chcesz aby ona Tobie zaufala ,i postepowala tak jak
                      > Ty
                      > > tego chcesz..
                      >
                      >
                      > niezupelnie, zreszta mysle ze dopiero po tym jak staralem sie wycofac z
                      naszej
                      > rozwijajacej sie znajomosci, dalem jej, wlasciwie nie zdajac sobie z tego
                      > sprawy, mozliwosc swiadomego zadecydowania, czy ufac mi czy nie, wowczas ona
                      > dala mi znac, ze nie chce zebym sie wycofywal, i otworzyla sie.

                      zdajesz sobie sprawe ze otworzyla sie pod Twoja presja,nie lepiej bylo
                      poczekac ,az to sama z wlasnej woli uczyni?

                      >
                      > > Co masz przeciwko temu ,jak ktos ma w sobie instynkt samozachowawczy..
                      >
                      > kto nie odda sie milosci, tego pozre strach o siebie.
                      > Zasadniczo nie mam nic,ale jak z kazdym zachowaniem, nawykiem, nalogiem,
                      > trudno sie zatrzymac. Ten moment w ktorym samo-zachowawczosc zaczyna
                      dominowac.
                      >
                      piekne i madre slowa ,ale to zwykla teoria.
                      a Ty masz do czynienia ze zraniona dziewczyna...


                      > > Pewnie nie do konca Ci ufa,tak samo jak i Ty jej...
                      > > Ale brniecie w to dalej....
                      >
                      > oboje mamy problemy, bo ewentualnosc na taki zwiazek wiaze sie z pewnym
                      > ryzykiem braku spolecznej akceptacji, nie tylko ze wzgledu na wiek, ale
                      rowniez
                      >
                      > roznice kulturowa,( rasowa.)? ...tez rasowa...?

                      wiem na swoim przykladzie ,ze przeciwnosci losu bardziej cementuja zwiazek..
                      >
                      > > Ona z czasem ,co jest pewne ulokuje w Tobie uczucia i bedzie chciala zalo
                      > zyc
                      > > rodzine...
                      > > Ale Ty pewnie boisz sie ze odejdzie od Ciebie,poszuka mlodszego...
                      > > przepraszam za szczerosc..
                      >
                      >
                      > owszem, boje sie ze znowu zostane sam, a jeszcze jak pomysle ze znowu jakies
                      > dziecko mialoby sie wychowywac bez ojca, to dopiero by bylo.
                      >
                      co by bylo?



                      > >
                      > > Niestety nigdy nie bedziesz mial gwarancji lojalnosci od drugiego czlowie
                      > ka..
                      > >
                      > > Moze lepiej to skonczyc...od razu.
                      >
                      > Wiem ze gwarancji nie bedzie, nigdy w zyciu nie kierowalem sie takim
                      > wymaganiem, ale pomimo nieudanego zwiazku, wiem ze 'nie ma tego zlego co by
                      na
                      > dobre nie wyszlo', wiec kto wie moze sie zdecyduje. Tymczasem obiecuje sobie
                      > trwac przy niej tak dlugo jak dlugo ona bedzie tego chciala, jako przyjaciel,
                      > majac nadzieje iz znajdzie sobie kogos bardziej stosownego na zakladanie
                      > rodziny. Czy stac mnie na to? Wlasciwie jak sobie pomysle, to predyspozycje
                      > mam. Jednakze jestesmy osobami doroslymi, jesli to co jest miedzy nami bedzie
                      > sie dalej rozwijac w cos wiecej niz przyjazn, nie bede sie wzbranial.

                      -po przeczytaniu Twoich postow i odpowiedzi,przykro mi to poweidziec..
                      ale zostaw Te dziewczyne w spokoju..
                      za duzo w tym wszystkim kalkulacji,i wymagan ...
                      Tak bedzie najlepiej..


                      > Inna sprawa iz wierze w przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna.


                      Mam tego dowod na
                      > wlasnym przykladzie. Moim najlepszym przyjacielem, od lat, jest kobieta.

                      ale to nie jest ta kobieta o ktorej rozmawiamy?
                    • hasanet Re: dylemat 21.08.05, 20:49
                      uffo napisał:

                      > ewentualnosc na taki zwiazek wiaze sie z pewnym
                      > ryzykiem braku spolecznej akceptacji, nie tylko ze wzgledu na wiek, ale
                      rowniez
                      >
                      > roznice kulturowa, rasowa.
                      To akurat śmiało możesz pieprzyć.
                      > Tymczasem obiecuje sobie
                      > trwac przy niej tak dlugo jak dlugo ona bedzie tego chciala, jako przyjaciel,
                      > majac nadzieje iz znajdzie sobie kogos bardziej stosownego na zakladanie
                      > rodziny. Czy stac mnie na to? Wlasciwie jak sobie pomysle, to predyspozycje
                      > mam. Jednakze jestesmy osobami doroslymi, jesli to co jest miedzy nami bedzie
                      > sie dalej rozwijac w cos wiecej niz przzyjazn, nie bede sie wzbraniał.
                      Już widzę, jak promieniejesz na widok wybranka jej serca....Nie oszukuj się,
                      wykorzystasz stosowny moment, żeby zarzucić wzbranianie.
                      asa
                      ------------------------------
                      Kto sieje wiatr, ten zbierze jabłka.
            • hasanet Re: dylemat 21.08.05, 20:41
              dhar napisał:

              > Teraz jest OK, a jak przyjdzie
              >
              > dziecko? Nieuchronnie, kiedys zostawie ich w pewnym momencie samych. A jak
              > zniedoleznieje, i bede im kula u nogi?
              > takie rozne mysli sie kolacza.
              To ostrzegawcza kołatka.
              asa
    • witch-witch Re: dylemat 02.08.05, 14:42

      Czy mam prawo angazowac ja w moje zycie glebiej, widzac jej
      zagubienie i szukanie oparcia we mnie, czy trzymac sie przyjazni, i nie
      wplatywac ja w nastepna paranoje (roznica wieku)? ot, taki dylemat.
      __________
      mowisz o przyjaźni? A czy na pewno chodzi ci o przyjaźń? 20 lat to ogromna
      różnica i raczej nie wróży nic dobrego, takie związki nie są trwałe. Raczej bądź
      dla niej tylko znajomym oboje unikniecie rozczarowań.
      • dhar Re: dylemat 02.08.05, 15:52
        witch-witch napisała:

        > __________
        > mowisz o przyjaźni? A czy na pewno chodzi ci o przyjaźń? 20 lat to ogromna
        > różnica i raczej nie wróży nic dobrego, takie związki nie są trwałe. Raczej
        bąd
        > ź
        > dla niej tylko znajomym oboje unikniecie rozczarowań.

        Ja juz przezylem wiele rozczarowan w zyciu, ktore mnie roz czarowaly z wielu
        czarow. Nauczylem sie traktowac to z humorem i z dystansem. Jak zycie przynosi
        pewne wyzwania to raczej staram sie nie chowac glowy w piasek, chocby cena
        mialyby byc dodatkowe rozczarowania. Tak czy siak, chodzi przede wszystkim o
        przzyjazn, obojetnie czy w zwiazku czy nie w zwiazku.
        • greengrey Re: dylemat 02.08.05, 16:14

          Tak czy siak, chodzi przede wszystkim o
          > przzyjazn, obojetnie czy w zwiazku czy nie w zwiazku.

          Dwadzieścia lat różnicy to dużo.Sam wiesz, że to PRZEDE WSZYSTKIM ogromna
          różnica- doświadczeń życiowych. Twoje są bogate,wiele przeżyłeś, potrafisz
          pewne rzeczy ocenić.

          Mówisz o przyjaźni, ale czy to jest realne ?.... jest spore ryzyko,że u tej
          młodej kobiety to może pójść w innym kierunku.Nie możesz przewidzieć, że u niej
          ta znajpmość "zatrzyma" się na przyjaźni.Sądzę że dziewczyna zakocha się ...

          Przemyśl to. Z racji swoich doświadczeń jesteś za to bardziej odpowiedzialny,
          bo bardziej wszystkiego świadomy.

          Trudno tu liczyć na przyjaźń. Albo idziesz na całóść, albo zostań znajomym.
          • dhar Re: dylemat 02.08.05, 16:27
            greengrey napisała:
            Sądzę że dziewczyna zakocha się ...
            >
            > Przemyśl to. Z racji swoich doświadczeń jesteś za to bardziej odpowiedzialny,
            > bo bardziej wszystkiego świadomy.
            >
            > Trudno tu liczyć na przyjaźń. Albo idziesz na całóść, albo zostań znajomym.

            wiem, sam fakt iz 'zakochala sie' w zonatym swiadczy o takim
            niebezpieczenstwie, ale pomimo iz rowniez osobiscie doswiadczylem w przeszlosci
            podobnej sytuacji, wiem rowniez iz nie wolno mi dokonywac szybkich zaogolnien,
            tylko po to by zabezpieczyc sie przed ewentualnoscia powtorzenia sie takiej
            sytuacji. W przyjazni i w milosci trzeba ufac. Nie slepo, ale jednak ufanie to
            podstawa. I tylko w ten sposob mozna wykrzesac z czlowieka to co najlepszego w
            nim jest.
            • alaaa6 Re: dylemat 02.08.05, 16:43
              dhar napisał:

              > greengrey napisała:
              > Sądzę że dziewczyna zakocha się ...
              > >
              > > Przemyśl to. Z racji swoich doświadczeń jesteś za to bardziej odpowiedzia
              > lny,
              > > bo bardziej wszystkiego świadomy.
              > >
              > > Trudno tu liczyć na przyjaźń. Albo idziesz na całóść, albo zostań znajomy
              > m.
              >
              > wiem, sam fakt iz 'zakochala sie' w zonatym swiadczy o takim
              > niebezpieczenstwie, ale pomimo iz rowniez osobiscie doswiadczylem w
              przeszlosci
              >
              > podobnej sytuacji, wiem rowniez iz nie wolno mi dokonywac szybkich
              zaogolnien,
              > tylko po to by zabezpieczyc sie przed ewentualnoscia powtorzenia sie takiej
              > sytuacji.




              W przyjazni i w milosci trzeba ufac. Nie slepo, ale jednak ufanie to
              > podstawa.

              Zaufanie miedzy ludzmi buduje sie latami..


              I tylko w ten sposob mozna wykrzesac z czlowieka to co najlepszego w
              > nim jest.

              A czemu to nie udalo Ci sie z Twoja byla zona?
              • dhar Re: dylemat 02.08.05, 16:56
                alaaa6 napisała:


                > Zaufanie miedzy ludzmi buduje sie latami..
                >
                >
                ale zaufanie to tez podstawa do rozpoczecia budowania.
                >
                >
                A czemu to nie udalo Ci sie z Twoja byla zona?

                Bo ona wolala ulepszac sie poprzez zmiane partnerow na lepszych.

                • alaaa6 Re: dylemat 02.08.05, 17:16
                  dhar napisał:

                  > alaaa6 napisała:
                  >
                  >
                  > > Zaufanie miedzy ludzmi buduje sie latami..
                  > >
                  > >
                  > ale zaufanie to tez podstawa do rozpoczecia budowania.
                  > >
                  > >
                  > A czemu to nie udalo Ci sie z Twoja byla zona?
                  >
                  > Bo ona wolala ulepszac sie poprzez zmiane partnerow na lepszych.
                  >
                  smutne to...
                  dla niej tez.
                  nie bede pytac czy znalazla...
                  • uffo Re: dylemat 02.08.05, 20:47
                    alaaa6 napisała:

                    >
                    > smutne to...
                    > dla niej tez.
                    > nie bede pytac czy znalazla...

                    eee, nie jest tak zle, kogos tam sobie znalazla, zreszta to byl jej
                    wybor,chciala to odeszla, jak moglem walczylem, az w koncu poddalem sie, w
                    trojkatach/czwrokatach zyc nie umialem. Potem chciala wracac, ale ja juz nie
                    chcialem, wiec znalazla jeszczee kogos innego. Jestesmy....przyjaciolmi, ale z
                    dystansem. Mysle ze lekcja byla pozyteczna dla wszystkich. Moja lekcja byla
                    taka iz przestalem polegac li tylko na intuicji, dzieki czemu nastapil wiekszy
                    balans miedzy rozsadkiem a intuicja. Dlatego zreszta teraz sie waham, ale wiem
                    tez ze bardzo latwo popasc w odwrotna skrajnosc, a watpienie uwazam za znacznie
                    gorsza chorobe niz oddanie sie zaufaniu. Cuda sie zdarzaja, nigdy nie wiadomo
                    co druga osoba jest w stanie z siebie wykrzesac, a jak ja ocenic jesli nie
                    poprzez doswiadczenie? A jak doswiadczyc jesli nie poprzez szczere oddanie, no
                    bochyba nie udawane? Owszem, sa znaki. A skoro jak dotad widze sporo
                    pozytywnych to wlasciwie dlaczego nie? Umrzec mozna w kazdej chwili z roznych
                    tajemniczych powodow, po co przywolywac najgorsze wersje? Kto nie oddaje sie
                    milosci tego pozera lek (o siebie).
                • hasanet Re: dylemat 21.08.05, 20:58
                  dhar napisał:

                  > Bo ona wolala ulepszac sie poprzez zmiane partnerow na lepszych.
                  A czego Ci było brak, że nie mogła tego czynić przy Tobie?
                  asa
              • hasanet Re: dylemat 21.08.05, 20:55
                alaaa6 napisała:

                > Zaufanie miedzy ludzmi buduje sie latami..
                Jeśli ktoś ma tyle czasu.
                asa

    • zamglona17 Re: dylemat 03.08.05, 00:20
      każdy związek powinien mieć szansę na spełnienie, o ile po obu jego stronach na
      cichym wietrze spokojnie powiewa flaga prawdziwej miłości i zrozumienia
      • hasanet Re: dylemat 21.08.05, 21:01
        Golnęłaś coś mocniejszego?
        asa
    • eremittka Re: dylemat 03.08.05, 00:23
      dhar napisał:

      > mam wyrzuty sumienia, przyjaznie sie z pewna dziewczyna o 20 pare lat mlodsza.
      > Mam juz pod piecdziesiatke, jestem sam. Ona tez sama, choc biedactwo stara

      uważam, że skoro już teraz nazywasz ją biedactwem, ten związek nie rokuje
      dobrze
    • peggy_peggy Re: dylemat 03.08.05, 01:22
      a widzieliście się już?
    • solaris_38 Re: dylemat 03.08.05, 01:48
      masz prawo do wszystkiego co mozesz zrobić
      i a to tez będziesz ponosic konsekwesncje twych działań
      to samo ona
      biedactwo czy nie sama jest za siebie odpowoiedzialna i bedzie ponosić
      konsekwencje swoich czynów

      pytasz czy masz prawo ale twoje serce już zdecydowało w to wejść
      tyle że wchodzi niesmiało i skłonne jeszcze uciec póki się da

      jasne że ten związek nie rokuje dla nikogo dobrze
      a jednak w zyciu "wiele ścieżek musi przejść każdy z nas .. :) ) by
      człowiekiem się stać

      macie oboje ochote na to spotkanie
      ale nie rób z niej biedactwa bo choc to cię rozczula

      to dorosły drugi człowiek który czegoś potzrbuje
      na dodatek człowke kóry świetnie sobie potrafi los komplikowac bo ma taka
      potrzbe przymus czy ja wiem jak to nazawać

      przygoda (nie wiem jak sie skończy ale w tej fazie to przygoda) rokuje dośc
      trudny związek z niestety bocznymi gałeziami n

      :jestem z nim bo mnie uratował (ona wszak gra rolę ofiary z samo-przekonaniem)
      i jest taki dobry i czuły i nie moge go zostawić chocty (nowy kolesiu) krscisz
      mnie NAPORADĘ

      chce ci sie takich scenariuszy ?
      zresztą wcale niekoniecznych w spełnieniu bo na świecie sa cuda i idziwy :) o
      kórych nie sniło się nawet ....

      a jednak ten scenariusz jest pospolity i pewnie wam sie zdarzy

      i może to nawet nie jest złe
      zrozumiecie cos co wielu ludzi juz teraz to WIE
      też coś

      pozdrawiam i zycze poytywnych rozwiązań jakolwiek wybierzesz
    • jmx Re: dylemat 03.08.05, 03:58

      Hm. Będzie co ma być. Przyjaźnijcie się dalej, co będzie czas pokaże. Nie ma
      sensu stawiać wokół siebie zasieków bo a może gdyby coś za parenaście lat...
      Nie wiesz co będzie, naturalnie mysleć o przyszłości należy ale nie w sposób,
      który paraliżuje postępowanie w teraźniejszości. Trudno się do końca otworzyć,
      jeśli zostało sie zranionym w przeszłości, a zapewne do takich osób oboje
      należycie, ale też głupio tracić kogoś bliskiego ze strachu o siebie...

      Ale jest coś co mnie zaniepokoiło - piszesz, że masz pod pięćdziesiątkę (czyli
      de facto czerdzieści kilka) a ona jest dwadzieścia parę od Ciebie młodsza. Czy
      ona jest jeszcze nastolatką? albo-ledwo-co dorosłą? bo tu może być większy
      problem niż w faktycznej różnicy wieku.

      I jeszcze coś - "biedactwo"... Jeśli chcesz z nią stworzyć związek albo myślisz
      nad tym to umiej dostrzec w niej KOBIETĘ a nie dziecko, które będziesz
      prowadził za rączkę bo sobie nie poradzi. To jest może fajne i na poczatku się
      sprawdza ale szybko się kończy. I boleśnie - dla 'rodzica'. Bo partner to nie
      ojciec, nawet sporo starszy.
      • dhar Re: dylemat 03.08.05, 07:27
        jmx napisała:

        >
        > Hm. Będzie co ma być. Przyjaźnijcie się dalej, co będzie czas pokaże. Nie ma
        > sensu stawiać wokół siebie zasieków bo a może gdyby coś za parenaście lat...
        > Nie wiesz co będzie, naturalnie mysleć o przyszłości należy ale nie w sposób,
        > który paraliżuje postępowanie w teraźniejszości. Trudno się do końca
        otworzyć,
        > jeśli zostało sie zranionym w przeszłości, a zapewne do takich osób oboje
        > należycie, ale też głupio tracić kogoś bliskiego ze strachu o siebie...


        tez tak mysle, i glupio byloby popadac w nalog podejrzliwosci. Trzeba ufac.
        choc na pewno nie chodzi o powtarzanie bledow z przeszlosci. Ale ten skok w
        nieznane, to ryzyko zawsze sie podejmuje. W przeciwnym razie jest tylko
        posiadanie kontroli (wlasnie 'rodzicowanie').
        >


        > Ale jest coś co mnie zaniepokoiło - piszesz, że masz pod pięćdziesiątkę
        (czyli
        > de facto czerdzieści kilka) a ona jest dwadzieścia parę od Ciebie młodsza.
        Czy
        > ona jest jeszcze nastolatką? albo-ledwo-co dorosłą? bo tu może być większy
        > problem niż w faktycznej różnicy wieku.

        ona ma 27. Ja mam 48.
        >
        > I jeszcze coś - "biedactwo"... Jeśli chcesz z nią stworzyć związek albo
        myślisz
        >
        > nad tym to umiej dostrzec w niej KOBIETĘ a nie dziecko, które będziesz
        > prowadził za rączkę bo sobie nie poradzi. To jest może fajne i na poczatku
        się
        > sprawdza ale szybko się kończy. I boleśnie - dla 'rodzica'. Bo partner to nie
        > ojciec, nawet sporo starszy.
        >
        'biedactwo' to byl sarkazm (a nie drwina, czy litowanie sie nad niedolega
        zyciowa etc.), skoro oczywiste iz jest dorosla, i za taka ja uwazam, wlasnie
        dlatego uzylem tego slowa (w znaczeniu - niedowierzanie, ze bezsilna), ale
        pomimo tej rzeczywistej doroslosci, wlasnie fakt zaangazowania sie z kims
        zonatym jest spora nieodpowiedzialnoscia, dominacja emocjonalna, a moze i
        nawet... odreagowaniem problemow z dziecinstwa.
        • alaaa6 Re: dylemat 03.08.05, 10:26
          pomimo tej rzeczywistej doroslosci, wlasnie fakt zaangazowania sie z kims
          zonatym jest spora nieodpowiedzialnoscia, dominacja emocjonalna, a moze i
          nawet... odreagowaniem problemow z dziecinstwa.

          nie zapominaj o odpowiedzialnosci tego zonatego mezczyzny...
          Nie wiadomo jak byla juz daleko zaangazowana ,jak on jej o tym powiedzial?..
          ze jest zonaty...
          Posadzanie ja o nieodpowiedzialnosc ze wzgledu na jej wiek to troche smieszne...

          • dhar Re: dylemat 03.08.05, 13:27
            alaaa6 napisała:

            > pomimo tej rzeczywistej doroslosci, wlasnie fakt zaangazowania sie z kims
            > zonatym jest spora nieodpowiedzialnoscia, dominacja emocjonalna, a moze i
            > nawet... odreagowaniem problemow z dziecinstwa.
            >
            > nie zapominaj o odpowiedzialnosci tego zonatego mezczyzny...
            > Nie wiadomo jak byla juz daleko zaangazowana ,jak on jej o tym powiedzial?..
            > ze jest zonaty...
            > Posadzanie ja o nieodpowiedzialnosc ze wzgledu na jej wiek to troche
            smieszne..
            > .
            > to chyba oczywiste ze mowie o JEJ odpowiedzialnosci, a nie jego.
            O jej dosroslosci a nie jego. O odpowiedzialnosci za przyzwolenie.
            • alaaa6 Re: dylemat 03.08.05, 15:39
              dhar napisał:

              > alaaa6 napisała:
              >
              > > pomimo tej rzeczywistej doroslosci, wlasnie fakt zaangazowania sie z kims
              >
              > > zonatym jest spora nieodpowiedzialnoscia, dominacja emocjonalna, a moze i
              >
              > > nawet... odreagowaniem problemow z dziecinstwa.
              > >
              > > nie zapominaj o odpowiedzialnosci tego zonatego mezczyzny...
              > > Nie wiadomo jak byla juz daleko zaangazowana ,jak on jej o tym powiedzial
              > ?..
              > > ze jest zonaty...
              > > Posadzanie ja o nieodpowiedzialnosc ze wzgledu na jej wiek to troche
              > smieszne..
              > > .
              > > to chyba oczywiste ze mowie o JEJ odpowiedzialnosci, a nie jego.
              > O jej dosroslosci a nie jego. O odpowiedzialnosci za przyzwolenie.

              jak zwal tak zwal....
              ja zycze jej kogos normalnego ,spontanicznego ,szczerego i mlodego tak jak
              ona...

              A ty badz dobrym ojcem dla dzieci ktore juz masz...
              • dhar Re: dylemat 03.08.05, 16:48
                to trzeba bylo tak od razu, a nie owijac w bawelne....
                ja tez jej zycze kogos normalnego, mlodego....

                ojcem dla....doroslych dzieci? Przeciez nie bede cale zycie za raczke prowadzil?
                Pieniadze wysylam, odwiedzaja mnie czasem, ale jako ze maja wlasne rodziny
                to co mam robic, przeszkadzac?

                alaaa6 napisała:


                > jak zwal tak zwal....
                > ja zycze jej kogos normalnego ,spontanicznego ,szczerego i mlodego tak jak
                > ona...
                >
                > A ty badz dobrym ojcem dla dzieci ktore juz masz...
                • alaaa6 Re: dylemat 03.08.05, 17:04
                  dhar napisał:

                  > to trzeba bylo tak od razu, a nie owijac w bawelne....
                  > ja tez jej zycze kogos normalnego, mlodego....
                  >
                  > ojcem dla....doroslych dzieci? Przeciez nie bede cale zycie za raczke
                  prowadzil
                  > ?
                  > Pieniadze wysylam, odwiedzaja mnie czasem, ale jako ze maja wlasne rodziny
                  > to co mam robic, przeszkadzac?
                  >
                  > alaaa6 napisała:
                  >
                  >
                  > > jak zwal tak zwal....
                  > > ja zycze jej kogos normalnego ,spontanicznego ,szczerego i mlodego tak ja
                  > k
                  > > ona...
                  > >
                  > > A ty badz dobrym ojcem dla dzieci ktore juz masz...

                  nie chcialam byc dla ciebie zlosliwa...
                  Ty sam masz wiele pytan i watpliwosci ,co do tego zwiazku...
                  Pozatym nie jest calkiem prawda ze roznica wieku ,nie ma znaczenia..
                  Mysle ze chcesz jej dobra,ona ma jeszcze prawo do tego aby zyc..isc na
                  dyskoteke,
                  smiac sie do wiatru....
                  Wez to pod rozwage...
                  • caprissa Re: dylemat 03.08.05, 18:11
                    > Mysle ze chcesz jej dobra,ona ma jeszcze prawo do tego aby zyc..isc na
                    > dyskoteke,
                    > smiac sie do wiatru....
                    > Wez to pod rozwage...
                    Sama? Co to za zabawa. czlowiek jest szczesliwy tylko z tym, kogo kocha. I nie
                    miejsce wazne, a chiwle z ukochan osoba. Czyli nie ide na disco tylko idziemy
                    razem np spacer:) w deszczu:)Moze sesja fotorgrafii zachodzacegoslonca:) Hmm i
                    to jest szczescie:)
                    • alaaa6 Re: dylemat 03.08.05, 18:26
                      caprissa napisała:

                      > > Mysle ze chcesz jej dobra,ona ma jeszcze prawo do tego aby zyc..isc na
                      > > dyskoteke,
                      > > smiac sie do wiatru....
                      > > Wez to pod rozwage...
                      > Sama? Co to za zabawa. czlowiek jest szczesliwy tylko z tym, kogo kocha. I
                      nie
                      > miejsce wazne, a chiwle z ukochan osoba. Czyli nie ide na disco tylko idziemy
                      > razem np spacer:) w deszczu:)Moze sesja fotorgrafii zachodzacegoslonca:) Hmm
                      i
                      > to jest szczescie:)

                      a to temat na inny watek;)
                      • caprissa Re: dylemat 03.08.05, 18:27
                        >a to temat na inny watek;)
                        jest scisle zwiazany z tematem zwiazek, On Ona, miłosc:))))))))))))))))))))))))
                        --------------------------------------------------------------
                        Tam gdzie Ty tam i ja:)))))))))))))))))))
                        • alaaa6 Re: dylemat 03.08.05, 18:29
                          caprissa napisała:

                          > >a to temat na inny watek;)
                          > jest scisle zwiazany z tematem zwiazek, On Ona,
                          miłosc:))))))))))))))))))))))))
                          > --------------------------------------------------------------
                          > Tam gdzie Ty tam i ja:)))))))))))))))))))


                          ;))))milo mi;)
                          ale tutaj jeszcze nikt nikomu milosci nie wyznal;)))
                          w tym watku ;) ma sie rozumiec...;))
                        • hasanet Re: dylemat 21.08.05, 21:33
                          caprissa napisała:

                          > Tam gdzie Ty tam i ja:)))))))))))))))))))
                          Wynika z tego wiele różnych rzeczy. Uśmiech nie zawsze będzie na miejscu.
                          Twój post doskonale mieści się w wątku.
                          asa
                • hasanet Re: dylemat 21.08.05, 21:29
                  dhar napisał:

                  > ojcem dla....doroslych dzieci? Przeciez nie bede cale zycie za raczke
                  prowadzil
                  > ?
                  > Pieniadze wysylam, odwiedzaja mnie czasem, ale jako ze maja wlasne rodziny
                  > to co mam robic, przeszkadzac?
                  A wnuki masz?
                  asa
    • mundrala1 Re: dylemat 03.08.05, 11:32
      Jeśli już w tej chwili ,lęk przed porażką jest w Tobie większy niż pragnienie
      spełnienia w miłości ,to Twoje oczekiwania się spełnią.Zadaj sobie pytanie -
      kim jestem? Odbiciem faceta , czy Wojownikiem .
      • dhar Re: dylemat 03.08.05, 13:34
        mundrala1 napisała:

        > Jeśli już w tej chwili ,lęk przed porażką jest w Tobie większy niż
        pragnienie
        > spełnienia w miłości ,to Twoje oczekiwania się spełnią.Zadaj sobie pytanie -
        > kim jestem? Odbiciem faceta , czy Wojownikiem .


        Wolnosc czlowieka objawia sie w sprzecznosciach, ktore sie przezwycieza. Mam
        powody by sie wahac, wynikajace z przeszlych doswiadczen. Tym bardziej ze
        doszedlem do takiego rozdroza w zyciu, gdzie albo kontemplacja doswiadczen
        zyciowych, co wcale nie jest pasywnoscia, albo kontynuacja bezposredniego
        zaangazowania. No i sklaniam sie jednak ku temu drugiemu.
      • lutniczka Re: dylemat 21.08.05, 20:05
        mundrala1 napisała:

        > Jeśli już w tej chwili ,lęk przed porażką jest w Tobie większy niż
        pragnienie
        > spełnienia w miłości ,to Twoje oczekiwania się spełnią.Zadaj sobie pytanie -
        > kim jestem?

        Odbiciem faceta , czy Wojownikiem .

        Myslalam ze kazdy facet to wojownik...?!
    • kamajkore Re: dylemat 03.08.05, 14:00
      trudna sprawa - byłam kiedyś w podobnej sytuacji, tylko "z drugiej strony".
      miałam 16, a on był o 16 starszy. bardzo źle się to wszystko skończyło, ale
      sytuacja jednak trochę inna bo ja wtedy byłam zupełnym dzieckiem i na wszystko
      patrzyłam inaczej niż dzisiaj. w każdym razie, pomimo miłości, która na prawdę
      BYŁA, róznica doświadczeń, rozumowania, przezywania, oraz bardziej prozaicznych
      kłopotów okazała się być nie do przeskoczenia - chociaż udało się jakoś toczyć
      walkę z całym światem, który był przeciwko nam... ale w końcu odeszłam...
      więcej nie zdecydowałabym się chyba na taki związek. ale oczywiście "twoja"
      kobieta jest dorosłą osobą, więc może róznica wieku (i inne różnice, które z
      tego wynikają) między wami nie jest nie do pokonania? ...jeśli jest równie
      dojrzała jak ty, tylko pod takim warunkiem - a czy jest? czy potrafisz ocenić?
      • dhar Re: dylemat 03.08.05, 14:49
        kamajkore napisała:

        > trudna sprawa - byłam kiedyś w podobnej sytuacji, tylko "z drugiej strony".
        > miałam 16, a on był o 16 starszy. bardzo źle się to wszystko skończyło, ale
        > sytuacja jednak trochę inna bo ja wtedy byłam zupełnym dzieckiem i na wszystko
        > patrzyłam inaczej niż dzisiaj. w każdym razie, pomimo miłości, która na prawdę
        > BYŁA, róznica doświadczeń, rozumowania, przezywania, oraz bardziej
        prozaicznych
        > kłopotów okazała się być nie do przeskoczenia - chociaż udało się jakoś toczyć
        > walkę z całym światem, który był przeciwko nam... ale w końcu odeszłam...
        > więcej nie zdecydowałabym się chyba na taki związek. ale oczywiście "twoja"
        > kobieta jest dorosłą osobą, więc może róznica wieku (i inne różnice, które z
        > tego wynikają) między wami nie jest nie do pokonania? ...jeśli jest równie
        > dojrzała jak ty, tylko pod takim warunkiem - a czy jest? czy potrafisz ocenić?

        tak do konca pewnym nie moge byc,ale trzeba wierzyc i myslec pozytywnie.
        Zreszta jest dojrzala inaczej, na swoim etapie zyciowym.
        I musi zbobywac wlasna madrosc zyciowa, choc jest cos co pewnie zblizylo nas
        szczegolnie, podobienstwo charakterow i doswiadczen w wielu istotnych sprawach.
        Mysle ze jej relacja milosna jest na tyle bolesna i nabrzmiala, jesli idzie o
        iluzorycznosc i destrukcyjnosc, iz, pomimo emocjonalnego zaangazowania, jest
        ona gotowa do uswiadomienia sobie konsekwencji, a ja wraz z podobnymi
        doswiadczeniami, ale juz przetrawionymi, w jakis sposob, poprzez sam fakt bycia
        soba, umozliwiam jej wydobywanie tej swiadomosci (z samej siebie), ktora ja
        uwalnia, rozwija. Takie odnosze wrazenie, ale jak mowie,pewnym byc nie moge. I
        to nie jest zadne prowadzenie za raczke. Wystarczy rozmowa o tym jak to bylo u
        mnie albo chocby obejrzenie filmow Kieslowskiego i wspolne refleksje.
        Porownanie do wlasnego doswiadczenia i podejmowanie decyzji nalezy do niej.
        Inna sprawa iz jest ona dojrzalsza od swoich rowiesnikow,moze wlasnie dlatego
        jej milosc o ktorej mowi iz od poczatkku wiedziala ze jest 'skazana na
        niepowodzenie', sluzy jedynie otwarciu glebszych pokladow osobowosciowych.
    • ziemiomorze Re: dylemat 03.08.05, 16:12
      Roznica lat nie ma wielkiego znaczenia.

      Znaczenie ma tylko to, czy nie wykorzystasz jej trudnego polozenia do
      zainteresowania jej Toba. Przyjaciel, opoka, osoba, ktorej sie ufa, ktos komu
      ona sie zwierza i oczekuje pomocy ma duza wladze.

      Sobie uwazaj, bo obydwoje mozecie sie poparzyc,
    • caprissa Re: dylemat 03.08.05, 17:11
      dhar napisał:

      > mam wyrzuty sumienia, przyjaznie sie z pewna dziewczyna o 20 pare lat mlodsza.
      > Mam juz pod piecdziesiatke, jestem sam. Ona tez sama, choc biedactwo stara
      > sie wyplatac ze zwiazku z zonatym, no i tak cos nasze sciezki sie
      > skrzyzowaly. Czy mam prawo angazowac ja w moje zycie glebiej, widzac jej
      > zagubienie i szukanie oparcia we mnie, czy trzymac sie przyjazni, i nie
      > wplatywac ja w nastepna paranoje (roznica wieku)? ot, taki dylemat.

      poczytałam wszytskie odpowiedzi. A szczególnie Twoją. Powiem tak: różnica nie
      ma nic do rzeczy, wiele ludiz jets ze sobą. Ale dla siebie, bo się kochają.
      Nie myśl o tym co będzie jutro, że smierc itd. Bo nie wiadomo kto gdzie i
      kiedy. A zatem pozostało nam cieszenie się życiem i druzgim człowiekiem, z
      drugim człowiekiem. Zobacz Barbara radziwiłówna i ZYgmunt August. Byli 2 lata,
      ale jakże szczęsliwi:)) Miłośc odmładza, daje siłę zobacz na Wojewódzkiego:)
      Jka podam Ci pryzkład z moich znajomych nie bedziesz miec porownania. Zobacz on
      sie nie martwi ze fiknie:) A milosc daje skrzydeł:)

      co do niej: Ja sama miałam takie cos, ze zauroczyłam sie panem, a ze nie nosil
      obraczki a ja nie pytałam( nie pytam ile zarabia gdzie i czy ma zone, poznaje
      ludiz na bazie rozmowy) to potem wysżło ze ma zone. I pomyslałam sobie, ze
      pryznjamniej "pryzciagam" fajnych panow. Zona byla szczesliwa znim, bo mowilam
      z nia. Ona byla geodeta:)Pomyslałam sobie ze i moj pan bedzie fajniutki, bo
      sece sie nie myli.
      A z tego co czytam, to Ty nie dopuszczasz do glosu serce a rozum. To co bylo to
      bylo z innymi kobietami. to one byly takie czy siakie. A ta jest ta, inna, i
      nie wiesz jak bedzie. I dlatego nie zakladaj, ze ona Cie zostawi dla
      mlodszego,dla innego. Dla mnie to bzdura, bo jak sie kogos ma to sie ma. I sie
      znim tworyz zycie. dalej i dalej:)
      Sparzyłes sie na tylu osobach, jakos ryzykowałes, a by6ly warte tego ryzyka?
      Chyba nie skor sie sparzyłes. Pomysl sobie, czy twoje szczescie sie nie liczy.
      bo ja mysle, ze przede wsyztskim. I liczy sie jakosc chwil cyzli to te z
      ukochana osoba, a nie ilosc chwil:))
      Nie analizuj tyle, bo polowa Twoich analiz i tak sie nie sprawdzi. NA zycie ma
      wplyw dwie osoby, Ty i ona:)
    • sinsi Re: dylemat 21.08.05, 20:33
      nie masz prawa.
      ona potrzebuje kogos do normalnego związku, załozenia rodziny, i wszystkiego
      tego na co jest czas w wieku dwudziestu paru lat.
      ty juz nie wybierzesz sie ta drogą. a ona jej nie powinna przegapic bo będzie
      żalowac do konca zycia.

      jesli ja wpakujesz w kolejny popaprany uklad, i to wykorzystasz teraz gdy ona
      jest w emocjonalnej rozsypce -tam zonaty, tu duzo starszy podobno rozwodnik, -
      to ja skrzywdzisz.

      pamietaj o tym.

      ale znajac facetów- pewnie skorzystasz z niezobowiązującej okazji...
      • lutniczka Re: dylemat 21.08.05, 20:40

        Nie ma prawa,to oczywiste.
        I oczywiste jest to ze wykorzysta te sytuacje..
        Pomimo jego dylematow..
        Zaniepokoilo mnie jednak to ,ze tak duza wage on przyklada DO ZAUFANIA:
        ktorym ta dziewczyna powinna go obdarzyc..
        Czemu to dla niego takie wazne...?
        • sinsi Re: dylemat 21.08.05, 20:47
          ...bo przyklada sie duza wagę do tego czego samemu sie nie ma...
          do tego to taka "ojcowska" troska.... a ze kazirodcza przy tym to juz nie
          zauważy...

          ...oraz to, że "on liczy na jej dojrzałość".... w tym ukladzie. czyli co? ze
          dziewczyna zrozumie po kilku latach "ze to byla tylko przyjazn" a nie preludium
          do malzenstwa i zakladania z nim rodziny? i ze nie będzie dziewczyna sobie żyl
          podcinac jak jemu się juz znudzi...?
          • lutniczka Re: dylemat 21.08.05, 22:02
            mnie sie wydaje ze tu chodzi o uzaleznienie duchowe ...
            • sinsi Re: dylemat 22.08.05, 08:34
              lutniczka napisała:

              > mnie sie wydaje ze tu chodzi o uzaleznienie duchowe ...


              tak, dziewczyna jest teraz łatwa ofiarą.
              a on już tyle przezył, że wie co trzeba zrobic żeby kobietą łatwo manipulować.

              ona musi mu ufać, czuć że "ma w nim wsparcie", że mu na niej "zależy", że może
              się na nim oprzeć w problemach, że on jest jej jedyną ostoją - wtedy wpada jak
              śliwka w kompot, a facet moze z nią zrobić co mu się zywnie podoba (cały czas
              opowiadając że dobrze jej życzy)

              to, że dziewczyna związała się z żonatym i teraz jej ciężko się z tego wyplątać
              -pokazuje że jest podatna na emocjonalne uzaleznienia i trudno z nich wychodzi.

              dlatego to co zamierza zrobić autor - nazywając to egoistycznie "przyjaźnią"
              "chęcią pomocy"- jest podłe.
              • bazylia7 Re: dylemat 22.08.05, 13:53
                sinsi napisała:

                > lutniczka napisała:
                >
                > > mnie sie wydaje ze tu chodzi o uzaleznienie duchowe ...
                >
                >
                > tak, dziewczyna jest teraz łatwa ofiarą.
                > a on już tyle przezył, że wie co trzeba zrobic żeby kobietą łatwo manipulować.
                >
                > ona musi mu ufać, czuć że "ma w nim wsparcie", że mu na niej "zależy", że może
                > się na nim oprzeć w problemach, że on jest jej jedyną ostoją - wtedy wpada jak
                > śliwka w kompot, a facet moze z nią zrobić co mu się zywnie podoba (cały czas
                > opowiadając że dobrze jej życzy)
                >
                > to, że dziewczyna związała się z żonatym i teraz jej ciężko się z tego
                wyplątać
                > -pokazuje że jest podatna na emocjonalne uzaleznienia i trudno z nich
                wychodzi.
                >
                > dlatego to co zamierza zrobić autor - nazywając to egoistycznie "przyjaźnią"
                > "chęcią pomocy"- jest podłe


                przeczytaj raz jeszcze to, co napisalas
                skad ty taki drastyczny scenariusz wytrzasnelas
                to przeciez paranoidalne

                jak dla mnie, czlowiek sie zaangazowal, ale ma na sercu dobro tej dziewczyny
                i wie ze na tzw. "rebounce" ludzie wplatuja sie w zwiazki z potrzeby
                zrekompensowania sobie czegos tam po bolesnym (z reguly)rozstaniu

                potwierdza sie teza, ze widzimy rzeczywistosc (innych) przez pryzmat naszego
                wnetrza (chyba)
                • sinsi Re: dylemat 22.08.05, 14:05
                  a ty przeczytaj prosze co autor juz napisał o rozwoju tej "przyjazni".
                  teoretycznie mu na niej zależy, ale w praktyce wykorzystuje sytuację. i
                  doskonale o tym wie skoro miewa jednak "dylematy".

                  • sinsi Re: dylemat 22.08.05, 14:07
                    ps. przyjaciele są również po to, zeby nie pozwolić nam zrobić błędu.

                    chyba, ze mówimy o "przyjaciółkach"...50letnich panow :)
                    • bazylia7 Re: dylemat 22.08.05, 14:43
                      sinsi napisała:

                      > ps. przyjaciele są również po to, zeby nie pozwolić nam zrobić błędu.


                      no toz ten chlop o tym caly czas pisze, ze nie chce wykorzystac sytuacji
                      >
                      > chyba, ze mówimy o "przyjaciółkach"...50letnich panow :)

                      przepraszam, ile ty masz lat?
                      po co ten sarkazm - z jakichs stereotypow sie bierze?

                      owszem, mowimy o przyjaciolkach 50 letnich panow
                      to moze byc calkiem niezly zwiazek, szalony nawet i oszalamiajacy i piekny do
                      tego
                      trzeba sie troche przyjrzec 50-cio letnim panom :))
                      i ich przyjaciolkom :))) nie tylko tym 20-letnim
                      ale i ich (panow) rowiesniczkom :)

                      do autora: swoja droga znam Cie troche z innych forow i z innych czasow :))
                      i wydawalo mi sie, ze bedziesz ostatnim, ktory poprosi o tego typu porade na
                      forum psychologia ;)))

                      Ja ci powiem: go for it!
                      tylko niech najpierw dziewczyna odpocznie od starego zwiazku
                      i stanie na wlasnych nogach - w przeciwnym razie moze sie (i Cie) zaplatac w
                      scenariusz podany tu juz przez kogos:)









                      ja odczytuje intencje autora zupelnie inaczej - ale to taka moja "latwowiernosc"

                      nie widze niczego zlego w probie "dania sobie (i innej osobie) nastepnej szansy"
                      W okolicach piedziesiatki patrzy sie na sprawy inaczej niz gdy sie ma lat 25.
                      I nie jest to wcale kalkulowanie - jest to raczej podejmowanie decyzji opartych
                      o doswiadczenie zyciowe
                      • sinsi Re: dylemat 22.08.05, 14:57
                        ten chlop mowi ,ze nie chce wykorzystać, ale robi co mu akurat się zdarzy jak go
                        emocje poniosa a sytuacja sprzyja,
                        dobrymi chęciami jest dno piekla wybrukowane.



                        > nie widze niczego zlego w probie "dania sobie (i innej osobie) nastepnej szansy> "



                        a gdzie ty widzisz, że on ma ochotę próbowac "drugiej szansy"?
                        myslisz, że marzy o rodzinie, dzieciach i obowiązkach z 20pare lat młodszą kobietą?


                        > W okolicach piedziesiatki patrzy sie na sprawy inaczej niz gdy sie ma lat 25.
                        > I nie jest to wcale kalkulowanie - jest to raczej podejmowanie decyzji
                        opartych o doswiadczenie zyciowe


                        dokładnie, dlatego powinien jasno dziewczynie powiedziec że żaden powazny
                        związek między nimi nie wchodzi w grę, bo on tak wlasnie myśli prosze panią...
                        tak by się zachowal przyjaciel.

                        ale ten pan nie chce przepuscic okazji bo doświadczenie mu mówi, że nieczęsto
                        się trafia zaangażowana slepo i wrazliwa 20tka.

                        • bazylia7 Re: dylemat 22.08.05, 15:00
                          projekcje, projekcje

                          albo jakies doswiadczenia, obserwacje
                          paskudne jakies doswiadczenia ;((

                          to wszystko co napisalas to Twoje podejrzenia
                          nic przeciez tak naprawde o nich obojgu nie wiesz
                          • sinsi Re: dylemat 22.08.05, 15:08
                            bo widzisz niektorzy sa doswiadczeni a inni tylko teoretyzują o pięknie tzw
                            miłości i ekstazie romansu z kobietą mlodsza od wlasnych dzieci.

                            przeczytaj dokładnie co autor napisał i odkryl w swoich wypowiedziach w tym temacie.
                            ja nigdzie sie nie doczytalam słow miłości do tej dziewczyny i chęci zwiazku z
                            nią. przelotnego romansu- owszem. a w jej sytuacji emocjonalnej -to
                            wykorzystywanie sytuacji.

                      • alaaa6 Re: dylemat 22.08.05, 15:08
                        bazylia7 napisała:

                        > sinsi napisała:
                        >
                        > > ps. przyjaciele są również po to, zeby nie pozwolić nam zrobić błędu.
                        >
                        >
                        > no toz ten chlop o tym caly czas pisze, ze nie chce wykorzystac sytuacji
                        > >

                        po pierwsz to jest chlop...jesli myslisz ze jakikolwiek chlop ,zrezgnuje z
                        mlodego i chetnego ciala ,,,to jestes w strasznym bledzie...

                        > > chyba, ze mówimy o "przyjaciółkach"...50letnich panow :)
                        >
                        > przepraszam, ile ty masz lat?
                        > po co ten sarkazm - z jakichs stereotypow sie bierze?
                        >
                        a moze z wlasnego przykladu?

                        > owszem, mowimy o przyjaciolkach 50 letnich panow
                        > to moze byc calkiem niezly zwiazek, szalony nawet i oszalamiajacy i piekny do
                        > tego
                        > trzeba sie troche przyjrzec 50-cio letnim panom :))
                        > i ich przyjaciolkom :))) nie tylko tym 20-letnim
                        > ale i ich (panow) rowiesniczkom :)
                        rowiesniczki dla tych panow sa czym innym niz mlode dziewczyny..


                        >
                        > do autora: swoja droga znam Cie troche z innych forow i z innych czasow :))
                        > i wydawalo mi sie, ze bedziesz ostatnim, ktory poprosi o tego typu porade na
                        > forum psychologia ;)))

                        Widzisz!! znasz a Cie zaskoczyl..
                        >
                        > Ja ci powiem: go for it!
                        > tylko niech najpierw dziewczyna odpocznie od starego zwiazku
                        > i stanie na wlasnych nogach -

                        jak stanie na wlasnych nogach,zapomni o nim....
                        on to wie.

                        w przeciwnym razie moze sie (i Cie) zaplatac w
                        > scenariusz podany tu juz przez kogos:)
                        >
                        >
                        >
                        >
                        >
                        >
                        >
                        >
                        >
                        > ja odczytuje intencje autora zupelnie inaczej - ale to taka
                        moja "latwowiernosc
                        > "

                        straszna latwowiernosc....
                        >
                        > nie widze niczego zlego w probie "dania sobie (i innej osobie) nastepnej
                        szansy
                        > "
                        > W okolicach piedziesiatki patrzy sie na sprawy inaczej niz gdy sie ma lat 25.
                        > I nie jest to wcale kalkulowanie - jest to raczej podejmowanie decyzji
                        opartych
                        >
                        > o doswiadczenie zyciowe
                        • sinsi Re: dylemat 22.08.05, 15:11
                          alaaa6 napisała:

                          >>> bazylia7 napisała:
                          >>> no toz ten chlop o tym caly czas pisze, ze nie chce wykorzystac sytuacji


                          > po pierwsz to jest chlop...jesli myslisz ze jakikolwiek chlop ,zrezgnuje z
                          > mlodego i chetnego ciala ,,,to jestes w strasznym bledzie...


                          otóż to.
                          i jego "dylematy" o d... można rozbić. nawet wiemy o czyją d... .
                          • alaaa6 Re: dylemat 22.08.05, 15:14
                            sinsi napisała:

                            > alaaa6 napisała:
                            >
                            > >>> bazylia7 napisała:
                            > >>> no toz ten chlop o tym caly czas pisze, ze nie chce wykorzystac
                            > sytuacji
                            >
                            >
                            > > po pierwsz to jest chlop...jesli myslisz ze jakikolwiek chlop ,zrezgnuje
                            > z
                            > > mlodego i chetnego ciala ,,,to jestes w strasznym bledzie...
                            >
                            >
                            > otóż to.
                            > i jego "dylematy" o d... można rozbić. nawet wiemy o czyją d... .

                            dokladnie tak...
                            ;)
                          • bazylia7 no coz, drogie dyskutantki moje 22.08.05, 15:17
                            jest tak jak nam sie wydaje

                            to tylko chcialam powiedziec :))

                            a wydaje sie nam tak bo.... tu kazdy sobie sam musi dospiewac

                            dzieki Bogu, zem latwowierna, a nawet lepiej, ze strasznie...
                            wiele lat mi zabralo, zeby taka sie stac (z wyboru wlasnego):)))
                            • sinsi Re: no coz, drogie dyskutantki moje 22.08.05, 15:20
                              Bazylio, nic się nie przejmuj. może jak będziesz miała kiedy duzy kryzys to
                              przytuli cię jakiś starszy pan, po przyjacielsku a czule bardzo. jest jeszcze
                              szansa, że się zdarzy. tym bardziej z twoją wypracowana łatwowiernością.
                              • sinsi ps 22.08.05, 15:23
                                tylko, ze niestety oni lubią 20 latki pocieszać, bo one takie młode, wrazliwe i
                                potrzebujące wsparcia.
                                jak masz więcej niz 35lat - to przykro mi, ale szansa przeminęła... mimo twojej
                                wychuchanej łatwowierności...
                                przykro mi.
                                • bazylia7 Re: ps 22.08.05, 15:40
                                  sinsi napisała:

                                  > tylko, ze niestety oni lubią 20 latki pocieszać, bo one takie młode, wrazliwe
                                  i
                                  > potrzebujące wsparcia.
                                  > jak masz więcej niz 35lat - to przykro mi, ale szansa przeminęła... mimo
                                  twojej
                                  > wychuchanej łatwowierności...
                                  > przykro mi

                                  niech ci bedzie przykro, jesli musi

                                  widzisz, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.., ze sie powtorze;)

                                  znam calkiem, calkiem, przystojnych, niezwykle interesujacych 50-letnich
                                  panow,... bez kompleksow (choc po przejsciach) itd., na widok ktorych mlode
                                  dziewczyny... bielizne przez glowe sciagaja ;) a oni, no wlasciwie, ze
                                  starszymi sie wiaza. Jeden z nich ostatnio z rowiesniczka sie zwiazal. Serio,
                                  nie sciemniam.
                                  fakt, ze kobieta calkiem przyzwoicie wyglada

                                  wiec wszsytko co piszesz, to stereotypy
                                  szkoda, ze dajesz rady konkretnej osobie, oceniasz jej intencje, opierajac sie
                                  na stereotypach
                                  .
                                  • sinsi Re: ps 22.08.05, 15:43
                                    ja nie piszę o tych którzy się wiążą z równolatkami.
                                    piszę o tych którzy się uganiaja za 20tkami. i wsród nich szukają
                                    "przyjaciółek". a potem maja "dylematy" jak autor .- bo miał byc miły romansik a
                                    dziewczyna się zakochała a on sobie przypomniał ża "taka róznica wieku w zwiazku
                                    to paranoja".
                                    -takich tez znasz?
                                    • bazylia7 Re: ps 22.08.05, 15:54
                                      tez :)

                                      i uwierz mi, lub nie, nie zawsze o romansik chodzi
                                      czasami po prostu o przyjazn. (dlaczego? - to juz zupelnie inna bajka i
                                      psychologia ;)
                                      • sinsi Re: ps 22.08.05, 16:25
                                        acha, to dlatego się to kończy/zaczyna w łóżku :)
                              • bazylia7 Re: no coz, drogie dyskutantki moje 22.08.05, 15:30
                                no juz przestan mnie pocieszac ;)))
                                i skup sie lepiej na tych, ktorzy prosza o rade :)

                                ja, droga moja, z takim "starszym" od xx-stu lat juz jestem, to mi sie tam nie
                                ma co zdarzac :)) (choc never say never)

                                wiem o czym mowie - i kryzysy tez byly, nawet duze,i przytulania, ale
                                przeszly :) - dzieki mojej wierze w dobre intencje innych -jak to sie mowi
                                potocznie: "latwowiernosci"

                                • sinsi Re: no coz, drogie dyskutantki moje 22.08.05, 15:32
                                  no to odetchnęłam, że juz masz to za sobą:))))

                                  ile lat starszy? 23?

                                  a w co wierzy autor?
                                  • bazylia7 Re: no coz, drogie dyskutantki moje 22.08.05, 15:45
                                    sinsi napisała:

                                    > no to odetchnęłam, że juz masz to za sobą:))))
                                    >
                                    > ile lat starszy? 23?
                                    skad taki wniosek? czyzbys w moich postach wyczytala ;)

                                    > a w co wierzy autor?

                                    zapytaj autora
                                    • sinsi Re: no coz, drogie dyskutantki moje 22.08.05, 15:49
                                      mniej więcej taka różnica jest w prezypadku autora. więc np róznica wieku ok
                                      15lat -to jednak coś innego.

                                      z autora postow nie wynika by wierzy w powodzenie takiego związku.
                            • alaaa6 Re: no coz, drogie dyskutantki moje 22.08.05, 15:22
                              bazylia7 napisała:

                              > jest tak jak nam sie wydaje
                              >
                              > to tylko chcialam powiedziec :))
                              >
                              > a wydaje sie nam tak bo.... tu kazdy sobie sam musi dospiewac
                              >
                              > dzieki Bogu, zem latwowierna, a nawet lepiej, ze strasznie...
                              > wiele lat mi zabralo, zeby taka sie stac (z wyboru wlasnego):)))

                              mamy nadzieje ze Cie nie urazilysmy..naszymi swiatopogladami...

                          • bazylia7 Re: dylemat 22.08.05, 15:20
                            > po pierwsz to jest chlop...jesli myslisz ze jakikolwiek chlop ,zrezgnuje
                            > z
                            > > mlodego i chetnego ciala ,,,to jestes w strasznym bledzie...
                            >
                            no przeciez gwaltem jej bral nie bedzie
                            a dziewcze tez jakis rozum ma
                            i juz jak widac "po przejsciach"

                            to sprawa dwojga doroslych osob
                            niech sobie dadza szanse - a moze bedzie pieknie? :)))
                            • sinsi Re: dylemat 22.08.05, 15:25
                              ona jest teraz "w trakcie przejść". najsłabsza.

                              pięknie? ach, Ty z ta twoją łatwowiernością :))
                            • alaaa6 Re: dylemat 22.08.05, 15:26
                              bazylia7 napisała:

                              > > po pierwsz to jest chlop...jesli myslisz ze jakikolwiek chlop ,zrezgnuje
                              >
                              > > z
                              > > > mlodego i chetnego ciala ,,,to jestes w strasznym bledzie...
                              > >
                              > no przeciez gwaltem jej bral nie bedzie
                              > a dziewcze tez jakis rozum ma
                              > i juz jak widac "po przejsciach"
                              >
                              > to sprawa dwojga doroslych osob
                              > niech sobie dadza szanse - a moze bedzie pieknie? :)))

                              ;)))hmm...
                              my chyba obie znamy tego Pana...
                              ja jadnak jestem po stronie tej dziewczyny...
                              ten nacisk z jego strony na "zaufanie" ktorym ona powinna go obdarzyc,,,
                              mnie osobiscie niepokoi..
                              ale to jest moje zdanie i wypowiadam je na publicznym forum ,gdzie kazdy glas
                              zabrac moze;)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka