mahadeva
19.02.08, 21:23
Nie mam meza jak inni, ale chce funkcjonowac dobrze w tym
spoleczenstwie. Mam od trzech lat nieszczesliwa milosc - wielki
czlowiek, wielka kariera, ale nie chce mnie na powaznie. Ale to on
wlasnie mnie motywuje do wyjscia z dola i bycia soba po zwiazku z
bylym, to on mi uratowal zycie. I wcale nie chce szukac meza na sile
jak inni, wole czerpac sile z niego. Z boku ktos moze powiedziec, ze
on mnie wykorzytuje, ale robi dla mnie lepsze rzeczy niz ktokolwiek
inny. Jakze rozne sa punkty wiedznia swiata, chyba zaczynam watpic w
uniwersalne zasady - a jesli istnieja, to sa bardzo glebokie, np
szacunek, milosc blizniego... zadnych innych zasad spinajacych ta
rzeczywistosc nie ma...