Gość: zoe5
IP: *.elblag.dialog.net.pl
26.08.02, 21:21
Tak brzmi zarzut. "Wyżywasz się w domu, pozwalasz sobie, nie zalezy Ci...." A
ja... czuję się oszukana. Bo zawsze pocieszał, rozumiał. Długo. Latami. I
teraz nagle zmęczenie materiału. Ma dość. Odpłaca pięknym za nadobne.
A jak nagle miałabym być inna? Jak można starać się WCIĄŻ, prywatnie, w
pieleszach. Nie robić brzydkich min, nie mówić brzydkich słów, nawet nie nie
odzywać się.
Pomóżcie bo zwariuję.