30.08.02, 12:52
jak wziąć rozwód z facetem, który nie chce zgodzić się na rozwód? gwałci mnie
argumentami o dobru dzieci (niewątpliwym), ale nic z tego nie wynika,
ponieważ dobro dzieci szlag trafia, kiedy widzą moje i jego miotanie się przy
sobie. czy każdy rozwód jest traumą dla dzieci? o rany, pomóżcie, bo już nie
wiem, jak z gościem gadać. i nie mówcie o porozumieniu, czas sie skończył.
chodzi o to, jak kulturalnie załatwić sprawy między sobą. bo ja naprawdę nie
chcę żyć do śmierci na łańcuchu jego argumentów o piekle i niebie i o
patologii emocjonalnej, jaka zorganizuję dzieciom po swoim odejściu od męża.
Obserwuj wątek
    • kamfora Re: rozwód 30.08.02, 13:16

      A dzieci chcesz wziac ze soba, czy mu zostawic?
      • suita Re: rozwód 30.08.02, 13:31
        chce wziąć ze sobą. on rzekł, że mogę sobie iść, ale dzieciaki zostają z nim. o
        rany! nie mam argumentów. teraz mamy szopkę pod tytułem "jestem dobrym
        tatusiem". po raz pierwszy od zaistnienia dzieci facet angazuje się w ich
        sprawy. a ja węszę w tym podstęp.


        suita
    • duzychlop Re: rozwód 30.08.02, 13:30
      Musisz wystapic do sadu o orzeczenie rozwodu z jego winy
      i ... udowodnic to. A po Twoim poscie jakos tak mi
      wyglada, ze to nie za bardzo jego wina...
      • suita Re: rozwód 30.08.02, 13:52
        duzychlop napisał:

        > Musisz wystapic do sadu o orzeczenie rozwodu z jego winy
        > i ... udowodnic to. A po Twoim poscie jakos tak mi
        > wyglada, ze to nie za bardzo jego wina...

        jasne, że masz rację. wina leży po obu stronach, każdy ma swoje wersje
        wydarzeń, każdy ma swoją bajkę.
        ale wiesz... w takiej sytuacji niekoniecznie należy dowodzić winy. można
        załatwć to bez jej orzekania. no tak, ale jak przekonać sąd, że dzieci mają być
        ze mną? rzeczywiście wywlekać brudy? dlaczego nie można się dogadać normalnie,
        zwyczajnie, po prostu? no dlaczego?

        suita
        • kamfora Re: rozwód 30.08.02, 13:57
          suita napisała:
          no tak, ale jak przekonać sąd, że dzieci mają być
          >
          > ze mną? rzeczywiście wywlekać brudy? dlaczego nie można się dogadać
          normalnie,
          > zwyczajnie, po prostu? no dlaczego?

          Ale co to znaczy : normalnie sie dogadac?
          Czy to znaczy, zeby bylo tak, jak Ty chcesz?

          A dzieci z kim wolalyby byc?
          • suita Re: rozwód 30.08.02, 14:08
            kamfora napisała:


            > Ale co to znaczy : normalnie sie dogadac?

            "normalnie" - czyt. bez agresji, bez upokarzania siebie nawzajem, a tym
            bardziej przed obliczem sądu; po wysłuchaniu argumentów spokojne ocenienie,
            wysnucie wniosków, że skoro związek nie ma szans, a my stworzymy jedynie
            dzieciom dom pełen napięć i spięć, to jednak nie warto walczyć na siłę i
            wytaczać pancernych argumentów o ich pozostaniu przy męzu.
            zawsze ja opiekowałam się nimi. zawsze.

            > Czy to znaczy, zeby bylo tak, jak Ty chcesz?

            albo żeby było jak on chce?
            napisałam, że każdy ma swoją bajkę i zupełnie odmienne argumenty. chyba to
            pojmujesz.
            >

            > A dzieci z kim wolalyby byc?

            zapytam dziś wieczorem.
            sądzisz, że to dobre pytanie? zastanów się.
            >
            • kamfora Re: rozwód 30.08.02, 14:18
              suita napisała:

              > > A dzieci z kim wolalyby byc?
              >
              > zapytam dziś wieczorem.
              > sądzisz, że to dobre pytanie? zastanów się.

              Widzisz...wszystko zalezy od wieku dzieci.
              Musisz byc przygotowana, ze sad moze wyznaczyc
              kuratora, ktory przeprowadzi z dziecmi rozmowe
              na ten temat.

              Nie piszesz nic, czy jest ktos inny w Twoim zyciu,
              dla kogo chcesz odejsc od meza. To moze wydaje Ci sie
              nieistotne dla sprawy, ale na pewno jest istotne dla sadu.
              I na pewno istotne dla dzieci.
              • suita Re: rozwód 30.08.02, 14:22

                > Widzisz...wszystko zalezy od wieku dzieci.
                > Musisz byc przygotowana, ze sad moze wyznaczyc
                > kuratora, ktory przeprowadzi z dziecmi rozmowe
                > na ten temat.

                małe są, 7 lat i 2 lata.

                >
                > Nie piszesz nic, czy jest ktos inny w Twoim zyciu,
                > dla kogo chcesz odejsc od meza. To moze wydaje Ci sie
                > nieistotne dla sprawy, ale na pewno jest istotne dla sadu.
                > I na pewno istotne dla dzieci.

                nie, nie ma nikogo. przeszłośc z mężem daje mi w kość i nieszczególny brak
                przyszłości. chodzi o to, że postanowiłam zająć się sobą, postanowiłam zacząć
                pracować, zarabiać, utrzymywać się... ech.
                • kamfora Re: rozwód 30.08.02, 14:32
                  suita napisała:

                  > nie, nie ma nikogo. przeszłośc z mężem daje mi w kość i nieszczególny brak
                  > przyszłości. chodzi o to, że postanowiłam zająć się sobą, postanowiłam zacząć
                  > pracować, zarabiać, utrzymywać się... ech.

                  Czyli mlodsze do zlobka/przedszkola a starsze do swietlicy?
                  Czy masz juz prace?
                  Czy jest jakas babcia?
                  Czy to wszystko masz przemyslane naprawde?

                  Nie, nie chodzi mi o namawianie Cie do zmiany decyzji.
                  Chodzi o to, ze musisz sie liczyc z naprawde roznymi
                  argumentami meza i pytaniami ze strony sadu.

                  Moim zdaniem nalezy bez emocji (trudne) i bez podejrzewania
                  meza o zlosliwosc - postarac sie wszystko przemyslec
                  jeszcze raz. Nie: jak go przekonac, zeby sie zgodzil
                  na rozwod i oddal Ci dzieci, tylko
                  jakie jest optymalne rozwiazanie dla dzieci.
                • Gość: gg Re: rozwód IP: *.sympatico.ca 30.08.02, 15:32
                  suita na
                  pisała:
                  >


                  >
                  >. chodzi o to, że postanowiłam zająć się sobą, postanowiłam zacząć
                  > pracować, zarabiać, utrzymywać się... ech.

                  powinnas najpierw zaczac od tego pkt,azeby przygotowac podstawy bytu dla
                  siebie i dzieci tzn jakby przygotowac grunt/b.istotne dla sadu w przypadku
                  kiedy dzieci ida z Toba/
                  Niestety nikt chyba nie jest w stanie Ci poradzic jak sie masz dogadac z
                  mezem,Ty to powinnas wiedziec najlepiej.
                  Wg mnie poprostu usiadzcie i rozmawiajcie rozmawiajcie az dojdziecie do
                  jakiegos wspolnego mianownika....zycze zeby Wam sie to udalo
                  Ale wiem,ze z reguly gdy dzieci wchodza w rachube...tj walka drugiego rodzica
                  o prawa.
                  Nie wlaczaj w ta gre dzieci...trzeba je oszczedzic..bo i tak chyba maja ciezko
                  Badz silna i rozsadna pozdrawiam G
    • klaryska Re: rozwód 30.08.02, 14:04
      nie mam dzici wiec wlasciwie nie wolno mi doradzac ale wolalabym zeby moi
      rodzice rozwiedli sie jak bylam mlodsza. Oni byli razem w imie dobra dziecka.
      Nie wierze ze jezeli Matka jest szczesliwa to dziecko moze nie byc szczesliwe.
      A wciaganie tematu dzieci w taki konflikt to chwyt ponizej pasa.
      • malwinamalwina Re: rozwód 30.08.02, 15:50
        dzieci sa male , sad ci przyzna opieke nad nimi,
        poczekaj kilka diabelskich miesiecy, maz sie zgodzi na ten rozwod
        widzialam takie przypadki wokol siebie, dociera do nich, powoli ale dociera
        w piekle dlugo nikt nie wytrzyma

        sprobuj blufowac gdy cie szantazuje dziecmi w stylu : swietnie, wez ten ciezar na swoje barki, bede
        nareszcie wolna, bede mogla prowadzic nocne zycie, bawic sie do upojenia, spotykac sie bez przeszkod z
        mezczyznami. Jesli bedziesz wiarygodna to ci da spokoj. No i dotrze do niego przyszla wizja jego
        obowiazkow.
        Dzieci znakomicie rosna w rozwiedzionych rodzinach pod warunkiem ze otaczajacy je dorosli sa
        zrownowazeni (wyrzuc valium i alkohol !) i darza je uczuciem. Nie wierze w ten durny determinizm. No i
        mam wlasny pozytywny przyklad ze swoim przychowkiem. Uszy do gory !
    • Gość: Tao Re: rozwód IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 01.09.02, 17:18
      Zupełnie nie rozumiem dlaczego wdajesz się w takie polemiki na forum.Czy nie
      rozumiesz że Ci ludzie nie są Ci w stanie nieczego sensownego wskazać.
      Procedury sądowe w takich przypadkach są dosyć kłopotliwe {wiek dzieci}.
      Na tzw ich dobro składa się wiele czynników nie zaś ich wybór.To sąd po
      konsultacji z psychologiem decyduje o tym z kim dzieci pozostają.Sama piszesz że
      zamierzasz dopiero podjąć pracę,pozostaje problem mieszkania,utrzymania,opieki,
      i kupa kupa innych.
      Napisz i złóż wniosek rozwodowy i czekaj na dalszy ciąg sprawy najważniejsze zaś
      konsekwentnie działaj. Przestań liczyć na cud i pomoc ludzi zupełnie nie
      zorientowanych ponieważ każda sprawa jest inna.
      Jeżeli podasz adres emeilowy opiszę Ci bardzo dużo istotnych szczegółów które
      mają w takich sprawach ogromne znaczenie.

      pozdrawiam

      tao27@wp.pl
    • kwieto Re: rozwód 01.09.02, 17:48
      Pytanie czy rodzice ktorzy sie nie znosza powinni ze soba zostac ze wzgledu na
      dzieci, to troche tak jak pytanie czy dziecko zostanie "zlane" pasem czy kablem
      od zelazka. W OBU przypadkach dziecko bedzie to przezywac i w OBU przypadkach
      nie jest to zbyt dobre dla dziecka. Owszem beda to przezycia nieco innego
      rodzaju, ale w sumie... i tak na jedno wychodzi. Plusem rozstania sie jest to,
      ze (o ile rodzic z ktorym zostaja dzieci jest w stanie zapewnic im cieplo i
      milosc) "traumy" beda trwaly nieco krocej, i pozniej szybciej bedzie mozna
      sobie z nimi poradzic.

      Sam argument, ze rozwodzac sie, funduje sie dzieciom "patologie emocjonalna" to
      zaden argument, skoro zostajac funduje sie prawie ze identyczna.
      • Gość: Melba Re: rozwód IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 23:50
        Zostając, funduje się gorszą, o wiele, wiele gorszą.
        • Gość: eva07 Re: rozwód IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 05:07
          Dyskusja bez dobrej odpowiedzi. Mnie sie wydaje zupełnie inaczej (a bardzo
          blisko taki przykład ogladałam): ze jednak ocalenie rodziny, w której było masę
          kłotni i nawet poważny kryzys (teraz ojciec juz nie zyje) było jakąś wartością.
          Tak to teraz widzę. A i ja sama doskonale pamietam jak budziłam sie z płaczem
          (po kłótni rodziców) bojąc się, że "sie rozwiodą". Najgorsze jest jednak
          szarpanie sie o dzieci i tego trzeba naprawdę uniknąć.I spieszę wyjaśnić dzieci
          nie sa szczęśliwe szczęściem swoich matek. Sa zupełnie autonomicznymi istotami
          i kochaja takze swoich ojców.
          A swoja drogą to troche dziwne, że piszesz o mężczyźnie z którym przeżyłaś
          conajmniej 8 lat i masz dwoje dzieci - "ten facet".To tez daje do myslenia. E.
    • kamill_a Re: rozwód 02.09.02, 10:03
      Witaj! Jestem obecnie w sytuacji Twojego meza tzn. ja chce walczyc, chce
      zachowac rodzine! Wierze, ze czlowiek moze sie zmienic, ze jesli chce jest w
      stanie walczyc i wywalczyc to co najlepsze, znalezc jakich "zloty srodek".
      Mowiesz ze juz za pozno, czas sie skonczyl, powiedz szczerze ile czasu
      uplynelo? I jeszcze cos masz kogos?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka