Con amore???????????????

IP: *.gniezno.sdi.tpnet.pl 30.08.02, 22:51

Mam do Was zapytanie.....
Myślę , ze moja historia nie jest odosobniona, moze ktoś z Was podzieliłby
się ze mną swoimi doświadczeniami.
Swojego czasu bardzo pokochałem pewną kobietę.Zrobiłbym dla niej po prostu
wszystko.Kaśka ( bo tak ma na imię ) traktowała naszą znajomość jako
przyjaźń, choc dobrze wiedziała,( ode mnie),ze nią nie jest.
Spotykaliśmy się , chodziliśny na spacery, do kina itp.
W tym czasie zaczęła spotykać się z innym facetem, który zabronił Jej
kontaktów z wszystkimi innymi facetami.
Pomyslicie pewnie, ze jestem nienormalny, ale ja po prostu ją kocham.Z każdym
dniem coraz mocniej.Brakuje mi jej , rozmów, spotkań......
Chętnie czasem bym zadzwonił , ale Ona mnie przeciez odrzuciła.Nie wiem , co
zrobic.
Serce, a rozum to jak niebo do Ziemii.

Co zrobiłbyś/zrobiłabyś na moim miejscu???

Pozdrawiam Paweł
    • Gość: Imagine Re: Con amore??????????????? IP: *.unl.edu 30.08.02, 22:54
      Gość portalu: Paweł napisał(a):

      >
      > Mam do Was zapytanie.....
      > Myślę , ze moja historia nie jest odosobniona, moze ktoś z Was podzieliłby
      > się ze mną swoimi doświadczeniami.
      > Swojego czasu bardzo pokochałem pewną kobietę.Zrobiłbym dla niej po prostu
      > wszystko.Kaśka ( bo tak ma na imię ) traktowała naszą znajomość jako
      > przyjaźń, choc dobrze wiedziała,( ode mnie),ze nią nie jest.
      > Spotykaliśmy się , chodziliśny na spacery, do kina itp.
      > W tym czasie zaczęła spotykać się z innym facetem, który zabronił Jej
      > kontaktów z wszystkimi innymi facetami.
      > Pomyslicie pewnie, ze jestem nienormalny, ale ja po prostu ją kocham.Z każdym
      > dniem coraz mocniej.Brakuje mi jej , rozmów, spotkań......
      > Chętnie czasem bym zadzwonił , ale Ona mnie przeciez odrzuciła.Nie wiem , co
      > zrobic.
      > Serce, a rozum to jak niebo do Ziemii.
      >
      > Co zrobiłbyś/zrobiłabyś na moim miejscu???
      >
      > Pozdrawiam Paweł

      Pawel, nie masz wyjscia. Odkochaj sie. Wiem, jaki to bol, ale to przejdzie,
      choc dzisiaj wydaje Ci sie to niemozliwe. Bedziesz sie kiedys smial z tego.
      Wspomnisz slowa starego wygi.
      Imagine.
    • Gość: Marta Re: Con amore??????????????? IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 30.08.02, 22:55
      Najlepiej nic nie rób.

      A może masz coś do powiedzenia na jakiś inny temat?
      Marta
      • Gość: Imagine Re: Con amore??????????????? IP: *.unl.edu 30.08.02, 22:58
        Gość portalu: Marta napisał(a):

        > Najlepiej nic nie rób.
        >
        > A może masz coś do powiedzenia na jakiś inny temat?
        > Marta

        A iii ty. Jestes bezczelna jak moja matka. obok tematu, zawsze.
        • Gość: Marta Imagine IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 30.08.02, 23:03
          Gość portalu: Imagine napisał(a):
          > A iii ty.
          A ty pretensjonalny /---/.
          Wstaw jakieś inwektywy.


          • Gość: Imagine Re: Imagine IP: *.unl.edu 30.08.02, 23:08
            Gość portalu: Marta napisał(a):

            > Gość portalu: Imagine napisał(a):
            > > A iii ty.
            > A ty pretensjonalny /---/.
            > Wstaw jakieś inwektywy.
            >
            >
            A iii ty. Kuldurnym za bardzo.
            • ja_nek Re: Imagine 31.08.02, 19:50
              Rozumiem, że jego poznała później niż Ciebie. Jeśłi tak, to nie wykorzystałeś
              swej szansy. Zdarza się. Kiedyś pojawi się ktoś inny w Twym życiu, choć teraz
              to nie ma dla Ciebie znaczenia, prawda?
              Skoro najpierw spotykała się z Tobą i wiedziała, że się zaangażowałeś, a
              wiedziała, że z jej strony nigdy nic nie będzie.... to postąpiła nie fair.
              Byłeś miłym towarzyszem, kolegą, może powiernikiem.
              Wszyscy potrzebujemy takich ludzi, tylko trzeba uważać, by nikogo nie skaleczyć.

              Nie jesteś nienormalny.

              Miłość jest żywotna i nie da rady się jej łatwo pozbyć.
              Musisz zrozumieć, że nic z tego nie będzie. NIGDY. Potrzeba czasu, aby serce
              zrozumiało to i przestało się buntować.
              Wyjedź gdzieś, przemyśl wszystko. Nie zamykaj się w domu, pozwól się wyciągać z
              domu przyjaciołom, powróć do zaniedbanych przez pracę zainteresowań, odkryj
              znów swe hobby, sięgnij po książki. Dużo pracy też pomaga.
              Ale nie sięgaj po butelkę, ani nie wybijaj klina klinem, bo to nie pomoże.
              Nie myśl o niej (staraj się o to bardzo), kiedy zauważysz, że myślisz znów o
              Niej, zajmij myśli czym innym. Nie dzwoń, nie pisz, nie sms-uj. Ty musisz
              chcieć przestać się kontaktować.
              Musi nastąpić stadium rezygnacji.
              Musisz stracić nadzieję, że będzie kiedykolwiek happy end.
              Kiedy stracisz nadzieję, zaczniesz się uwalniać od tego uczucia.
              To wszystko będzie następowało powoli, co jakiś czas będzie nawracać chandra,
              nawet gdy zaczniesz myśleć, że jest już okay. Wtedy znów będzie Ci źle, ale po
              pewnym czasie, chandra będzie przychodzić coraz rzadziej.

              Nie obwiniaj jej i nie chowaj do niej urazy, nie nienawidź jej.

              Pozdrawiam
              Janek
Pełna wersja