melisananosferatu
29.09.24, 16:43
Widze, ze w sm jest ostatnio coraz glosnoiej mowione, ze nawet sladowa ilosc alko np 1 kieliszek wina w tygodniu jest szkodliwa. Ok, rozumiem, ze w kraju, w ktorym alko dlugo bylo konsumowane przy kazdej okazji (w Ire tez za kolnierz nie wylewaja zanim mnie tu ktos o hejtowanie Polski oskarzy) ma to sens ale zastanawiam sie czy nie idzie w strone lekkiej histerii. Ja mialam w rodzinie problem alkoholowy, jestem wrazliwa na naduzywanie i z mezem pijemy rzadko i malo. Nasze rzadko i malo to:
- kieliszek wina czerwonego raz na 2 mce do steka, uzywam tez do gotowania np chilli con carne.
- Guinness pity pare razy (powiedzmy, ze 5) latem i to max 1 pinta.
- nasz ulubiony drink pity w okresie swiat (sidecar) I to sa 2 drinki x 3 dni.
Gdyby byly 0% zamienniki powyzszych, ktore smakuja tak samo to pewnie pilibysmy czesciej bo o smak chodzi a nie o szumek w glowie.
I teraz dumam czy to duzo alko czy nie (wydaje mi sie, ze nie) i gdzie lezy granica. A! Na weselu brata ja wypilam 1.5 shota limoncello (bawilam sie przednio) a moj maz 0 (rowniez sie bawil).