pinkink
02.09.02, 00:25
Zainpirowala ten watek inka_sama pytajac co po nas zostanie.
Pomyslalam, o cholera, co z tymi listami? Nie po raz pierwszy pomyslalam.
Stare romanse sie wyromansowaly, nowe przybyly, a kazdy z nich zostawil choc
pare listow. I to jakich! Zal je wyrzucic. Sa w nich emocje, namietnosc,
czulosc. Wyrzucic je, to jakby troche unicestwic tego kogos ale i mnie, jako
obiekt tych listow. Poza tym sa one piekne od strony literackiej.
Za kazdym razem, kiedy juz, juz chce je wyrzucic, bo moga wpasc w czyjes
rece, rezygnuje. Wtykam je w jakies moje zakamarki, czasem niestety sama
zapominam, gdzie i ten stan trwa. Nie jest to zbyt madre.Wiem.
Kiedy wyjezdzalam z kraju zostawilam pare, w miare swiezych i pieknych listow
mojej przyjaciolce.
W moim nowym miejscu znowu zaczynaja sie kolekcje. Trudno - mam kochliwa
nature.
Moja poczta w kompie tez juz zaczyna miec swoje tajemnice. Jestem zla, kiedy
ktos czasem chce jej uzyc.
Chcialam Was zapytac, czy trzymacie swoje listy milosne, czy je wyrzucacie po
rozstaniu z ich autorem, a jesli tak, to czy przychodzi Wam to latwo.
Co z Waszymi e-mailowymi listami?
Zachowujecie je?
Drukujecie i potem niszczycie?
Ciekawa jestem.