blue_as_can_be
01.10.05, 16:21
"skorpion chcial przedostac się na drugą stronę rzeki, ale nie potrafil
plywac. poprosil więc zabe, aby go przeprawiła na drugą strone.
zaba odmowila. „wiem, co zrobisz — powiedziala — uzadlisz mnie i utonę”.
„nie zrobię tego” — upieral sie skorpion. „jeslibym tak zrobil, wtedy utone
wraz z toba”.
w ten sposob przekonal zabe i zaczeli plynac. na srodku rzeki skorpion
oczywiscie uzadlil zabe.
gdy juz opadali na dno, zaba spytała smutno: „dlaczego to zrobiles? teraz
razem musimy zginac”.
a skorpion odparł: „przykro mi, ale nic na to nie poradze. taka jest moja
natura”."
ladna historyjka, co? inspiruje mnie do rozwazan nad istota zla. a raczej
nad refleksja, ze zlo jakie takie w zasadzie nie istnieje...