Dodaj do ulubionych

Samotność,internet ,zaangażowanie...

IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 11:41
Mam 27 lat.Parę miesięcy temu poznałam przez internet faceta,kóry po kilku
rozmowach dal mi wprost do zrozumienia o co mu chodzi.Nie zgodziłam sie na to
ale ponieważ czuję się bardzo bardzo samotna zależało mi na podtrzymaniu tej
znajomości-zaznaczam że były to tylko rozmowy przez internet i sms-y.On
twierdził ,że mimo wszystko zależy mu na tej znajomości.Potem okazało sę ,że
jest rozwiedziony i ma troje dzieci.I tu powinnam już definitywnie
zrezygnować,a jednak ciągle nie mam siły.Czekam na maile,sms-y itd,a kiedy
ich nie ma jest mi bardzo źle.Nie potrafię z tym sobie poradzić!!!A ostatnio
doszło poczucie ,że to ja się narzucam.Proszę o jakąś radę i argumenty
przeciwko tej znajomości.I zapewnienie ,że to co czuje nie jest objawem
czegoś nienormalnego!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: niezonaty Re: Samotność,internet ,zaangażowanie... IP: 10.96.1.* 16.09.02, 12:40
      Ty 27 a on ?.. trójka dzieci ?? Czy naprawde nie ma wokół Ciebie fajnych
      facetów. Nieżonatych, bez dzieci, bez innych zobowiązań ?? Skoro raz rozstał
      się z kobieta , to weź pod uwagę że i Ciebie może zostawiać kiedyś ..
      • fnop Re: Samotność,internet ,zaangażowanie... 18.09.02, 11:16
        Gość portalu: niezonaty napisał(a):

        Skoro raz rozstał
        > się z kobieta , to weź pod uwagę że i Ciebie może zostawiać kiedyś ..

        a może to ona odeszła?
    • Gość: rybkaa Re: Samotność,internet ,zaangażowanie... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 16.09.02, 15:05
      Kasia, chyba nie zadurzyłas się w facecie którego znasz tylko z internetu? Moze
      najpierw zweryfikuj swoje wyobrazenie o nim w tzw. swiecie realnym, może okaże
      się, a nawet bardzo prawdopodobne że czar pryśnie.
      • spineczka Re: Samotność,internet ,zaangażowanie... 16.09.02, 15:35
        proste (?) - daj sobie spokój. Poza tym dlaczgo się w nim zakochałaś, co o nim
        wiesz ponad to, co sam Ci o sobie napisał? Widziałas go?
        Pozdr.
        s.
        • Gość: Kasia Re: Samotność,internet ,zaangażowanie... IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 17:38
          JA to wszystko wiem ale...nie wiem dlaczego tak bardzo to przeżywam.Tak jakbym
          uzależniała swoje szczęście,a raczej samopoczucie od kontaktu z nim.Przeżyłam
          już kiedyś coś podobnego i jakoś się z tego wyzwoliłam.Myślę ,że wynika to z
          samotności,może nadwrażliwości. Walczę z sobą ,żeby nie pisać do niego,nie
          wysyłać sms-ów.Ale czsami przychodzi straszny kryzys i wtedy nie mam siły
          walczyć sama z sobą.POtrzebuję wsparcia i ciągłego utwierdzania mnie w
          przekonaniu że to nie ma sensu,że stać mnie na coś lepszego.Mam przyjaciółkę
          która mi w tym pomaga,daje rzeczowe argumenty na to ,że powinnam z tym skończyć
          i nie przejmować się. Dzięki za wszelkie rady i pocieszania. I oczywiście
          proszę o dalsze...To dla mnie bardzo wazne.
          • Gość: rybkaa Re: Samotność,internet ,zaangażowanie... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 16.09.02, 17:50
            Kasia, wybacz, ale to strasznie naiwne...zakochalas się w swoim wyobrazeniu,
            nie w prawdziwym facecie, przestań bujać w obłokach, umow się z nim jesli nie
            potrafisz sobie odpuscic i im predzej tym lepiej, bo im bardziej się w to
            zaangazujesz tym bardziej bedzie ci przykro i glupio kiedy okaze się ze to
            pomyłka.
    • ich Re: Samotność,internet ,zaangażowanie... 16.09.02, 17:57
      Tak cudownie jest czuć że serce bije mocniej.Tak wspaniale jest na kogos czekać
      i za kimś tęsknić. Pozostawanie przez dłuzszy czas w samotności sprawia, że
      każda okazja wydaje sie nam ostatnia.TO OSTATNIA SZANSA OD LOSU.Zyci jest tylko
      jedno i nie mozna go marnowac, nie możn być biernym. trzeba stawić się twarzą w
      twarz z problemem.ROZMOWA W CZTERY OCZY, to najlepsze lekarstwo.Wyobrażenie o
      kimś jest często złudne w porównaniu z rzeczywistością.Odwagi i do rozmowy marsz

      Trzymam kciuki.
    • wike Re: Samotność,internet ,zaangażowanie... 17.09.02, 09:45
      Rezygnować dlatego, ze jest rozwiedziony i ma dzieci ?! Może najpierw po prostu
      go poznaj, spotkaj sie z nim, porozmawiaj.
      Mam troche ponad trzydzieści lat i tak jak Ty poznałam Go przez internet. Im
      bardziej poznawałam jego i jego przeszłość, tym bardziej się angażowałam, a
      jednocześnie bałam się tego związku i ewentualnych komplikacji (dzieci, była
      żona itd). Był nawet taki moment, że potwornie zwątpiłam w niego, poczułam się
      oszukana, wykorzystana itd. Wyjaśniliśmy sytuację, poznałam jego rodzinę, i
      jego samego w opinii rodziny, mogę iśc z jego dziećmi (dorosłymi już) na piwo i
      świetnie się bawimy. Przerwalismy najgorszy moment tylko i wyłącznie dzięki
      szczerej rozmowie. Jesteśmy razem, mieszkamy razem i kocham się. Wiem już
      teraz, że mogę mu zaufać. Mnie się udało.

      Chcę Ci tylko powiedzieć, że jeśli go nie poznasz w realu to nie będziesz
      wiedziała jak to jest naprawdę z nim i z Toba.

      Gość portalu: Kasia napisał(a):

      > Mam 27 lat.Parę miesięcy temu poznałam przez internet faceta,kóry po kilku
      > rozmowach dal mi wprost do zrozumienia o co mu chodzi.Nie zgodziłam sie na to
      > ale ponieważ czuję się bardzo bardzo samotna zależało mi na podtrzymaniu tej
      > znajomości-zaznaczam że były to tylko rozmowy przez internet i sms-y.On
      > twierdził ,że mimo wszystko zależy mu na tej znajomości.Potem okazało sę ,że
      > jest rozwiedziony i ma troje dzieci.I tu powinnam już definitywnie
      > zrezygnować,a jednak ciągle nie mam siły.Czekam na maile,sms-y itd,a kiedy
      > ich nie ma jest mi bardzo źle.Nie potrafię z tym sobie poradzić!!!A ostatnio
      > doszło poczucie ,że to ja się narzucam.Proszę o jakąś radę i argumenty
      > przeciwko tej znajomości.I zapewnienie ,że to co czuje nie jest objawem
      > czegoś nienormalnego!!!
      • Gość: Kasia Re: Samotność,internet ,zaangażowanie... IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 17.09.02, 10:23
        Dzięki za Twoją radę.Problem jednak polega na tym ,że ja nie jestem pewnw czy
        jemu zależy jeszcze na tej znajomości.KIedy ja się odzywam on zaraz też ,ale
        kiedy ja milcze on także.To straszne uczucie!
    • ga-zetka Re: Samotność,internet ,zaangażowanie... 17.09.02, 16:18
      Witaj Kasiu. Ty masz 27 lat a ja mam ..33 i przechodze dokladnie to samo. Moze
      z ta roznica, ze w moim przypadku internetowy znajomy nie ma (chyba!) trojki
      dzieci i pewnie nie jest tez rozwiedziony. Ale to szczegoly. Wazne jest
      oczekiwanie i niepewnosc. Ciagle czekanie i ciagla niepewenosc. Wiesz co jest
      najgorsze? Chyba to, ze zadne racjonalne argumenty nie trafiaja, po prostu nie
      skutkuja. Czasami nienawidze sama siebie za to czekanie. Jedna z moich
      znajomych powiedziala, ze faceci to..pluralisci i, ze potrzebuja czuc, ze sa w
      centrum czyjegos zainteresowania. Moze to to? Nie wiem, ale wiem , ze chce
      przestac lubic kogos o kim nie wiem czy na to zasluguje.
      • Gość: Kasia Re: Samotność,internet ,zaangażowanie... IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 17.09.02, 20:46
        Ja też chcę przestać,wmawiam sobie ,że to nie ma sensu,że go prawie nie
        znam,ale to nic nie pomaga.Są dni kiedy jestem silniejsza i czuję w sobie siłę
        do tego żeby to przerwać,ale nagle przychodzi chwila słabości,samotności i
        wtedy czuję się bezsilna wobec tego.MOże dla niektórych to trudne do
        zrozumienia,wręcz niepojęte.Dla mnie to duży problem.To jest radośc pomieszana
        ze strasznym cierpieniem.Zawsze byłam bardzo wrażliwa,nieodporna na stresy.MOże
        dlatego tak to przeżywam.
        • naturella Re: Samotność,internet ,zaangażowanie... 18.09.02, 11:49
          Kasiu, nie ma co gdybać i myśleć, musisz się z mi spotkać i zweryfikowac swoje
          wyobrażenia z rzeczywistością. Może, gdy go spotkasz, spadną Ci klapki z oczu,
          a może nie... w każdym razie będziesz miała jasność sytuacji. Wiem co mówię, bo
          mojego obecnego mężczyznę poznałam w sieci - wprawdzie ma tylko jedno dziecko:)
          ale sytuacja była podobna. Jesteśmy razem już drugi rok i wiem teraz, że do
          końca życia żałowałabym, gdybym nie zdecydowała się z nim spotkać.

          A co do jego milczenia itp - on nie chce Ci się narzucać. W necie nie widzisz
          drugiej strony, nie wiesz, czy czasem nie przeszkadzasz... o tym świadczy fakt,
          że on odpisuje natychmiast, gdy sie odezwiesz.

          Kasiu, chętnie bym z Tobą sobie pogadała na gg i wymieniła doświadczeniami :)
          Napisz na naturella@gazeta.pl. Pozdrawiam i trzymaj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka