Dodaj do ulubionych

ona czeka a on nic

18.09.02, 09:44
Rozmawiałam z osobnikiem zaprzyjaźnionym. Ma 30 lat i jest szczęśliwym
singlem. Ostatnio jednak poznał kogoś. Spotyka się z tą dziewczyną nieco
ponad miesiąc z częstotliwością kilka razy na tydzień. Twierdzi, że ma silne
podstawy, żeby przypuszczać, że ona również jest zainteresowana
kontynuowaniem związku w celach nie tylko przyjacielskich. Ale dotąd stosunki
między nimi nie wykroczyły poza standard "bliższego koleżeństwa", nie można
nawet powiedzieć, że są na etapie przyjaźnienia się. Spotykają się, idą do
kina, kawiarni, rozmawiają. I żadnych pocałunków, żadnego przelotnego dotyku,
żadnych rozmów "na temat". Czysta i bezwzględna poprawność. Zapytałam go jak
on to sobie dalej wyobraża, czy w ogóle mu na niej zależy. Odpowiedział, że
tak, jasne, ale czeka na bardziej sprzyjające okoliczności, żeby mógł
"uregulować tę sprawę". Nie wytrzymałam. Zaczęłam się śmiać. Na szczęście zna
mnie na tyle długo i dobrze, że nie obraził się. Zapytałam go czy nie uważa,
że dla tej dziewczyny sytuacja jest dwuznaczna? Był autentycznie zdziwiony.
Nie wiedział o co mi chodzi.
Kobiety! Wypowiedzcie się, bo może to rzeczywiście to ze mną jest coś nie
tak. Dla mnie powyższa sytuacja byłaby dość frustrująca (zakładam, że jej na
nim również zależy). No bo facet przychodzi, wychodzi, zabiera do kina, na
spacer i... nic. W żaden sposób nie daje do zrozumienia, że to dla niego coś
więcej. Ja bym pewnie nie wytrzymała i sprowokowała rozmowę, albo sytuację
wymagającą od niego jakiejś nieco jaśniejszej deklaracji. Ale ludzi są różni.
Czy was nie denerwuje takie czajenie się?
On nazwał mnie kosmitką. A może to on jest nie z tej planety?
Obserwuj wątek
    • Gość: kamfora Re: ona czeka a on nic IP: 62.29.248.* 18.09.02, 10:04
      carduus napisała:

      > Nie wytrzymałam. Zaczęłam się śmiać.

      Wielu ludzi, obawiając się wyśmiania - za nic nie przyzna się
      do swoich prawdziwych pragnień...
      Dla mnie smutne, że nawet przyjaciel potrafi wyśmiać, zamiast
      starać się zrozumieć najpierw...

      (przepraszam, ja jak zwykle obok tematu zasadniczego )

      :-))
      Ba.
      • Gość: carduus Re: ona czeka a on nic IP: 10.30.1.* 18.09.02, 10:13
        Nie no wiesz kamfora, muszę się wytłumaczyć. To nie całkiem tak, że go
        "wyśmiałam" w złym tego słowa znaczeniu. Po prostu sposób mówienia o tym jak o
        kontrakcie powalił mnie całkowicie (trzba będzie "uregulować tę sprawę")i
        zaczęłam się śmiać.
        Znamy się jak łyse konie. Wiele razem przeszliśmy. Pomagałam ja jemu, pomagał
        on mnie. Ale na co dzień nie szczędzimy sobie złośliwostek. Ostrzymy na sobie
        języki z całych sił i żadnemu do głowy nie przyjdzie obrażać się za to, czy
        przejmować się tym. Takie stosunki między nami panują i dobrze nam z tym. Wiem
        na ile mogę sobie pozwolić, żeby go nie zranić. I na pewno go to nie zabolało.
    • erwina Re: ona czeka a on nic 18.09.02, 10:25
      Oj, tak - taka sytuacja może męczyć; wiem, bo sama jestem w bardzo podobnej,
      oczywiście jako ta "ona", która czeka i nie wie co ma myśleć. Pocieszające w
      tej historii jest to, że on jednak myśli o niej poważnie, więc może i dla mnie
      jest nadzieja :-) Nie wiem, czy mam prowokować jakiś postęp, czy czekać. I
      zastanawiam się z czego taka postawa wynika, bo rozumiem, że ktoś może mieć
      wątpliwości i dlatego nie wykonuje żadnych zdecydowanych ruchów, ale jeśli ich
      zasadniczo nie ma??
      Pozdr.
    • zlakobieta Re: ona czeka a on nic 18.09.02, 12:44
      carduus napisała:

      > Odpowiedział, że
      > tak, jasne, ale czeka na bardziej sprzyjające okoliczności, żeby mógł
      > "uregulować tę sprawę".

      Na pierwszy rzut oka rzeczywiscie dla tej dziewczyny moze to wygladac w ten
      sposob i moze ona faktycznie czeka i dziwi sie, ze nic nie wynika z ich spotkan
      ale z drugiej strony rozumiem tez jego.
      Moze on po prostu jest niesmialy. Moze czeka na wyrazniejszy sygnal z jej
      strony. Sa tacy mezczyzni, ktorzy boja sie falstartu. Jezeli on faktycznie
      traktuje ja powaznie, to moze boi sie, ze jak pojdzie za ostro, to ona sie
      zrazi albo boi sie, ze dostanie kosza i woli tak czekac niz zaryzykowac, ze
      zostanie odrzucony.
      Takie sa moje przypuszczenia. Zapytaj. Moze tak z nim jest, chociaz
      niekoniecznie bedzie chcial sie przyznac.
      Pozdrawiam.
    • Gość: jo Re: ona czeka a on nic IP: 213.158.195.* 18.09.02, 12:47
      Moim zdaniem wszystko jest w normie, co więcej - nie ma w tym nic dziwnego czy
      budzącego niepokój. Nie dajmy się zwariować, skoro spotykają się od miesiąca!
      Co by było lepsze - gdyby jej się oświadczył po tygodniu? Czy gdyby na drugiej
      randce chciał iść do łóżka?? Faktycznie, tak jest konkretniej...
      W końcu to on - przyjaciel carduus ją zna, a nie jego znajomi, i może jednak
      sam powinien decydować, co i jak szybko? Być może takie tempo im obojgu po
      prostu odpowiada - na to zresztą wygląda, skoro on wyglądał na zdziwionego
      wyśmianiem swoich poczynań.
      Dziwi mnie trochę oczekiwanie, że ktoś się zdeklaruje po miesiącu randek. To
      jest chyba czas, żeby się poznać, a nie rzucać na siebie...
      • Gość: carduus Re: ona czeka a on nic IP: 10.30.1.* 18.09.02, 13:26
        Gość portalu: jo napisał(a):

        > Moim zdaniem wszystko jest w normie, co więcej - nie ma w tym nic dziwnego
        czy
        > budzącego niepokój. Nie dajmy się zwariować, skoro spotykają się od miesiąca!
        > Co by było lepsze - gdyby jej się oświadczył po tygodniu? Czy gdyby na
        drugiej
        > randce chciał iść do łóżka?? Faktycznie, tak jest konkretniej...
        ***************
        Rany, czy ja cos takiego napisałam??? Chyba śnię.

        > W końcu to on - przyjaciel carduus ją zna, a nie jego znajomi, i może jednak
        > sam powinien decydować, co i jak szybko? Być może takie tempo im obojgu po
        > prostu odpowiada - na to zresztą wygląda, skoro on wyglądał na zdziwionego
        > wyśmianiem swoich poczynań.
        ***************
        Oczywiście, że tak jest. Podkreślam, że napisałam, że DLA MNIE taka sytuacja
        byłaby frustrująca i prosiłam o wypowiedzenie się w tej kwestii.

        > Dziwi mnie trochę oczekiwanie, że ktoś się zdeklaruje po miesiącu randek. To
        > jest chyba czas, żeby się poznać, a nie rzucać na siebie...
        ***************
        Odrobinę chyba przesadzasz. Nikt takich rzeczy nie sugeruje. Jakiś subtelny
        znak, że to dla niego coś więcej a nie tylko relacja "koleżeńska" - moim
        skromnym zdaniem - byłby wskazany.

    • fnop Re: ona czeka a on nic 18.09.02, 13:48
      ojej, moze nic do niej nie czuje poza tym, ze milo im sie spedza razem czas; a
      może jest zatwardziałym singlem, ktory nic do nikogo nie czuje;
      no chyba, że rzeczywiście jest tak nieśmiały ... w każdym razie, jeżeli ona
      coś czuje do niego, powinna z nim o tym porozmawiac,

      --> jo, ty to masz cierpliwosc!
    • Gość: rybkaa Re: ona czeka a on nic IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 18.09.02, 14:17
      Wybaczcie, ale miesiąc to naprawdę nie jest nienormalnie długo, niektórzy
      ludzie po prostu muszą się do siebie zblizyc emocjonalnie , oswoić ze sobą
      zanim do czegos dojdzie, zwłaszcza jesli na przykład obydwoje są 'po
      przejsciach'. Ja uważam że nie ma w tym nic dziwnego.
      • erwina Re: ona czeka a on nic 18.09.02, 16:02
        Gość portalu: rybkaa napisał(a):

        > Wybaczcie, ale miesiąc to naprawdę nie jest nienormalnie długo, niektórzy
        > ludzie po prostu muszą się do siebie zblizyc emocjonalnie , oswoić ze sobą
        > zanim do czegos dojdzie, zwłaszcza jesli na przykład obydwoje są 'po
        > przejsciach'. Ja uważam że nie ma w tym nic dziwnego.

        Może i racja, ale po doświadczeniach poprzedniego związku, który "rozkręcił
        się" znacznie szybciej, straciłam rozeznanie, jak to "powinno" wyglądać. Wiem -
        ludzie są rózni, różnie reagują i nie można do wszystkich przykładać jednej
        miary. Tylko, że wcale nie chodzi o to, żeby od razu do "czegoś doszło" albo,
        żeby po miesiącu się deklarować (u mnie ten "miesiąc" jest trochę dłuższy ale
        widujemy się rzadziej niż bohaterowie pierwszego postu), chodzi o to, żeby
        wiedzieć, czy te spotkania do czegos prowadzą, czy też zawsze będą na stopie
        koleżeńskiej. I tyle. Cóż, chyba lubię jasne sytuacje :-)
    • Gość: ida Re: ona czeka a on nic IP: *.csk.pl / *.csk.pl 18.09.02, 16:49

      Czytam i czytam i jakoś nie zauważyłam żadnego stwierdzenia, które by
      definitywnie potwierdzało, ze ta dziewczyna też chce "uregulowac tę sprawę"...
      I to jak najszybciej...

      Może jej ten stan rzeczy zupelnie odpowiada? I wcale na nic nie czeka?
      • Gość: kamfora Re: ona czeka a on nic IP: 62.29.248.* 18.09.02, 16:54
        Gość portalu: ida napisał(a):

        >
        > Czytam i czytam i jakoś nie zauważyłam żadnego stwierdzenia, które by
        > definitywnie potwierdzało, ze ta dziewczyna też chce "uregulowac tę
        sprawę"...
        > I to jak najszybciej...
        >
        > Może jej ten stan rzeczy zupelnie odpowiada? I wcale na nic nie czeka?

        To przeciez nie chodzi o nią...chodzi o to, że cała ta "sytuacja"
        (czajenie się) jest "denerwująca dla otoczenia" ;-)

        :-))

        Ba.
        • Gość: ida Re: ona czeka a on nic IP: *.csk.pl / *.csk.pl 18.09.02, 17:16
          Gość portalu: kamfora napisał(a):

          > To przeciez nie chodzi o nią...chodzi o to, że cała ta "sytuacja"
          > (czajenie się) jest "denerwująca dla otoczenia" ;-)


          Aaaaaaa...
          No i bardzo słusznie, otoczenie ma prawo żadac "uregulowania tej sprawy" i to
          jak najszybciej...
          Nie rozumiem jak można było to tolerowac aż tyle czasu... Zgroza!
    • Gość: Jola Re: Skad wiesz na co ona czeka??? IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 19.09.02, 01:04
      Mysle, ze ten twoj znajomy to kapitalny facet i marzenie kazdej kobiety. Mily,
      taktowny, delikatny i czekajacy na rozwoj sytuacji w bardziej intymnym
      kierunku. Moj maz wlasnie byl taki jak go poznalam i jestesmy szczesliwie
      razem juz ladnych pare lat. To ze na poczatku nie ma nachalnosci w kierunku
      seksu ze strony mezczyzny absolutnie nie znaczy ze nie potrafi byc on czulym i
      namietnym kochankiem. Pozdrawiam.
      • Gość: carduus Re: Skad wiesz na co ona czeka??? IP: 10.30.1.* 19.09.02, 08:05
        Drogie panie, ja bardzo proszę, czytajcie uważniej, bo już nie mam siły
        prostować. Nie chodziło o to, że sytuacja jest denerwująca dla otoczenia.
        Otoczenie nic do tego nie ma. Chodziło mi o to, że dla mnie taka sytuacja
        byłaby trochę irytująca. Chciałam usłyszeć opinię innych kobiet. I to wszystko.
        Nie wmawiajcie mi, proszę usilnie, że ja tu go do czegoś chcę popychać.
        LITOŚCI!!!
        Z relacji mojego znajomego wynika, że ona również jest poważnie zainteresowana
        tym związkiem (nie mam pojęcia tylko, skąd on to wie, skoro nie padło między
        nimi ani jedno słowo na ten temat:-)))

        carduus
        • Gość: ida Re: Skad wiesz na co ona czeka??? IP: *.csk.pl / *.csk.pl 19.09.02, 08:40
          Rany boskie! Ale przecież sama napisałaś, że ludzie są różni. Jedni sie taka
          sytuacją irytują, a inni wręcz przeciwnie. W czym problem?
          Poza tym, skoro Twój znajomy z taka pewnościa stwierdza, że ta dziewczyna jest
          poważnie zainteresowana, to moze te ich kontakty nie sa aż tak "poprawne",
          jakby to z boku wyglądało? Słyszałaś kiedyś o komunikacji niewerbalnej? Moze
          oni na sobie własnie cos takiego uskuteczniają?
          To, ze się czegos nie robi, albo o czyms nie rozmawia, wcale nie oznacza, ze
          to coś nie "wisi w powietrzu". Nie wszyscy lubią tak "prosto z mostu"...
          No, i jako, ze mi na starość zaczyna odbijać,i uważam, że w tych sprawach
          inicjatywa powinna wyjść od kobiety (w sensie, po raz pierwszy), to wydaje mi
          się, że gdyby dla niej taka sytuacja była dwuznaczna (zakładając, że nie lubi
          dwuznacznych sytuacji) czy irytująca, czy jaka tam jeszcze, to już dawno cos by
          z tym zrobiła...


      • fnop Re: Skad wiesz na co ona czeka??? 20.09.02, 09:37
        Gość portalu: Jola napisał(a):

        ... To ze na poczatku nie ma nachalnosci w kierunku
        > seksu ze strony mezczyzny absolutnie nie znaczy ze nie potrafi byc on czulym
        i
        > namietnym kochankiem. Pozdrawiam.

        A baby to tylko o jednym ;-)
    • pastwa ona czeka a on nic 19.09.02, 09:33
      carduus napisała:

      > Rozmawiałam z osobnikiem zaprzyjaźnionym. Ma 30 lat i jest szczęśliwym
      > singlem. Ostatnio jednak poznał kogoś. Spotyka się z tą dziewczyną nieco
      > ponad miesiąc z częstotliwością kilka razy na tydzień. Twierdzi, że ma silne
      > podstawy, żeby przypuszczać, że ona również jest zainteresowana
      > kontynuowaniem związku w celach nie tylko przyjacielskich. Ale dotąd stosunki
      > między nimi nie wykroczyły poza standard "bliższego koleżeństwa", nie można
      > nawet powiedzieć, że są na etapie przyjaźnienia się. Spotykają się, idą do
      > kina, kawiarni, rozmawiają. I żadnych pocałunków, żadnego przelotnego dotyku,
      > żadnych rozmów "na temat". Czysta i bezwzględna poprawność.

      oraz :

      > No bo facet przychodzi, wychodzi, zabiera do kina, na
      > spacer i... nic. W żaden sposób nie daje do zrozumienia, że to dla niego coś
      > więcej. Ja bym pewnie nie wytrzymała i sprowokowała rozmowę, albo sytuację
      > wymagającą od niego jakiejś nieco jaśniejszej deklaracji.

      Tu wszystko zalezy od tego, co dla nich znaczy to "cos wiecej".

      W przypadku, jesli oczekuja od siebie "powaznego" zwiazku, to nie bardzo wiem
      jakimz to gwarantem tegoż własnie, miały by byc owe pocałunki czy tez bardziej
      zazyłe kontakty fizyczne( patrz watek " na której randce do łózka").
      Natomiast jesli celem ich spotkan jest przede wszystkim wyladowanie w łózku, to
      rzeczywiscie sie czaja i moga oboje czuc dyskomfort w wyniku niepewnosci co do
      intencji drugiej strony.
      Wszystko zatem zalezy od tego,czego tak naprawde oni chca, bo Ty wyraziłas
      jedynie swoje oczekiwania odnosnie spotkań z facetami( gdybys teoretycznie była
      teraz w takiej sytuacji) i przeniosłas je nastepnie na owa kobietę,zakładajac
      ze pewnikiem mysli tak jak Ty.
      • Gość: carduus Re: ona czeka a on nic IP: 10.30.1.* 19.09.02, 10:04
        pastwa napisał:

        > Tu wszystko zalezy od tego, co dla nich znaczy to "cos wiecej".

        ***********
        Dla niej to nie wiem. Dla niego cos więcej, to związek "rokujący nadzieje na
        przyszłość" (jego słowa). Myślę, że chyba nie muszę definiować tego dokladnie.
        nie chodzi tylko oseks rzecz jasna, ale o wspólne życie. Tylko tak mi się
        zdawało, że jak się chce razem spędzić życie to nie w celibacie (może są i
        takie przypadki, ale nie o wyjątki mi tu chodzi).
        >
        > W przypadku, jesli oczekuja od siebie "powaznego" zwiazku, to nie bardzo wiem
        > jakimz to gwarantem tegoż własnie, miały by byc owe pocałunki czy tez
        bardziej
        > zazyłe kontakty fizyczne( patrz watek " na której randce do łózka").

        **********
        Nie mają być gwarantem. Napisałam cos takiego? To chyba naturalne, że jak Ci
        się ktos podoba, to podoba Ci się także myśl o pocałunkach w jego wykonaniu i
        same pocałunki takoż. (Rany, czy ja jestem nienormalna???!!!) Trochę dziwne mi
        sie wydaje, że dorosłych ludzi nie stac na pdrobine spontaniczności w
        kontaktach miedzy sobą. I proszę mi zaraz nie insynuować, że pod slowem
        spontaniczność kryje sie od razu: rzucanie się na siebie i dziki seks. Mam na
        mysli to, mógłby ją czasem chociaż wziąć za rękę i pocałować. Nie gnam ich
        przecież zaraz do łóżka!

        > Natomiast jesli celem ich spotkan jest przede wszystkim wyladowanie w łózku,
        to
        >
        > rzeczywiscie sie czaja i moga oboje czuc dyskomfort w wyniku niepewnosci co
        do
        > intencji drugiej strony.

        *************
        Kiedy ja zaczynałam spotykać się z osobnikiem już szczęśliwie zakontraktowanym,
        nie było moim (ani jego, mam nadzieję:-))) celem wylądowanie w łóżku. Ale
        całowalismy się na drudiej randce, bo po prostu mielismy na to ochotę. I dzięki
        temu między innymi, wiedziałam, że jest mną zainteresowany nie tylko jako
        kumpelką, czy miłym towarzyszem. Ale wtedy nie bardzo wiedzielismy, czy chcemy
        spędzić ze sobą życie, rzecz jasna i nie było nam to wtedy potrzebne.
        Jak tak nic nie rozumiecie, to naprawdę zaczynam mieć wrażenie, że mam poglądy
        jak z kosmosu. Na szczęście trafiłam na innego kosmitę:-)))

        > Wszystko zatem zalezy od tego,czego tak naprawde oni chca, bo Ty wyraziłas
        > jedynie swoje oczekiwania odnosnie spotkań z facetami( gdybys teoretycznie
        była
        >
        > teraz w takiej sytuacji) i przeniosłas je nastepnie na owa kobietę,zakładajac
        > ze pewnikiem mysli tak jak Ty.
        ************
        O przepraszam! Po raz kolejny wyjasniam: NICZEGO NIE PRZENOSIŁAM. PROSIŁAM
        TYLKO O OPINIE NA TEN TEMAT, POZWALAJĄC SOBIE WYRAZIC TAKŻE SWOJĄ. Mam
        nadzieję, że tym razem to już ostatni raz o tym muszę pisać:-)))

        carduus
        • Gość: vesna Re: ona czeka a on nic IP: *.torun.dialup.inetia.pl 19.09.02, 10:15
          A ja swietnie rozumiem ten problem. Tez bylam pare razy w sytuacji, gdy
          spotykalam sie z atrakcyjnym facetem, rozmawialismy, bylo nam fajnie, czulam,
          ze mu sie podobam, a wieczorami wilam sie w meczarniach teskniac za jego
          dotykiem/pocalunkiem/jakims znakiem, ze chcialby zeby to bylo cos wiecej niz
          przyjazn. Jasne, moglabym wykonac pierwszy krok, jestem dosc smiala i naprawde
          mialam wrazenie, ze on tez tego chce... Ale wolalam zeby to on zaczal, to
          glupio brzmi, ale kobieta chce czuc sie choc troche "zdobywana". Niestety,
          wiekszosc facetow na ktorych trafilam czekalo z kolei na gest z mojej strony.
          No i pat. Moze faktycznie warto wyjasnic glownemu bohaterowi tego posta ;) ze
          jesli mysli o happy-endzie, to trzeba wszystko lekko pchnac do przodu. I jesli
          jej tez zalezy - reszta potoczy sie sama, bo ona tylko o tym marzy.

          Chyba ze sytuacja wyglada zupelnie inaczej, w koncu znam ja tylko z ego
          (subiektywnego) opisu.
          • Gość: carduus Nareszcie! IP: 10.30.1.* 19.09.02, 10:19
            Dzięki vesna, bo już myślałam, że ze mną naprawdę nie najlepiej. Dobrze że
            znlazła się chociaż jedna osoba, która rozumie o co mi chodzi i w dodatku ma
            podobny pogląd na sprawę.

            carduus uszczęśliwiona
            • Gość: inka_sama wsparcie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.09.02, 23:37
              No to pociesze cię że ja oczywiście pojęłam w lot o co ci chodzi! Hihi, wiesz
              czemu oczywiście.

              I intencje twoje są dla mnie jasne - no nie wierze że to nie ja to pisąłam ;)

              A co do pytania - ja jestem z tych co by były zdziwione czego chce ten facet.
              No bo tak grzecznie to może on we mnie TYLKO przyjaciółkę chce widzieć? Ton
              głosu, ciepło w spojrzeniach, spacer z dłonia w dłoni, poprawienie kołnierzyka
              koszuli (ona jemu...), odgarnięcie kosmyka włosów z czoła (on jej...) - ta
              nieuchwytna a jednak ocvzywista atmosfera bliskości, iskrzenie...
              Ty wiesz carduus co mam na myśli, prawda?

              Nie ma to nic wspólnego z seksem, nachalna seksulnością, to ma być okazanie ze
              druga osoba jest dla mnie kims wyjatkowym - nie tylko kumplem do wypicia wina i
              pójścia do kina.

              Czy to jest związane z wiekiem? Bo oni już nie są nastolatkami, boja się
              spontaniczności "bo co jeśli on/ona nie zechce?" Są za poważni??? Usmiech i
              podobne poczucie humoru są ważne na tym etapie - czy oni nie są za
              bardzo "dorośli"?

              pozdrawiam moja prawie sobowtórkę carduus!
              i_s
              • Gość: carduus Re: wsparcie IP: 10.30.1.* 20.09.02, 08:09
                Gość portalu: inka_sama napisał(a):

                > No to pociesze cię że ja oczywiście pojęłam w lot o co ci chodzi! Hihi, wiesz
                > czemu oczywiście.
                ***************
                Wiem, wiem, a jakże! I dziekuję!

                >
                > I intencje twoje są dla mnie jasne - no nie wierze że to nie ja to pisąłam ;)
                >
                > A co do pytania - ja jestem z tych co by były zdziwione czego chce ten facet.
                > No bo tak grzecznie to może on we mnie TYLKO przyjaciółkę chce widzieć? Ton
                > głosu, ciepło w spojrzeniach, spacer z dłonia w dłoni, poprawienie
                kołnierzyka
                > koszuli (ona jemu...), odgarnięcie kosmyka włosów z czoła (on jej...) - ta
                > nieuchwytna a jednak ocvzywista atmosfera bliskości, iskrzenie...
                > Ty wiesz carduus co mam na myśli, prawda?
                >
                > Nie ma to nic wspólnego z seksem, nachalna seksulnością, to ma być okazanie
                ze
                > druga osoba jest dla mnie kims wyjatkowym - nie tylko kumplem do wypicia wina
                i
                >
                > pójścia do kina.
                *******************
                Inka!, Oto uroczyście DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚ. Od razu lżej się żyje. Słowo!


                >
                > Czy to jest związane z wiekiem? Bo oni już nie są nastolatkami, boja się
                > spontaniczności "bo co jeśli on/ona nie zechce?" Są za poważni??? Usmiech i
                > podobne poczucie humoru są ważne na tym etapie - czy oni nie są za
                > bardzo "dorośli"?
                ***********
                Też się właśnie zastanawiałam. Ale dosżłam do wniosku, że to raczej powinno być
                odrotnie. Mają on 30, ona 25 lat. chyba nie powinni się bać takich rzeczy. Tym
                bardziej, że przynajmniej on ma za sobą kilka związków, w których bynajmniej
                nie kończyło się na westchnieniach. Ale kto ich tam wie? Może i rzeczywiście
                juz starzy na spontaniczność??? Szkoda.

                >
                > pozdrawiam moja prawie sobowtórkę carduus!
                > i_s
                *********
                I ja również. Gorąco. Z cukrem i cytrynką. Bo jak prawie sobówtórka, to musisz
                lubić, nie?

                carduus
                • Gość: inka_sama Re: wsparcie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.09.02, 20:54
                  Gość portalu: carduus napisał(a):
                  > Też się właśnie zastanawiałam. Ale dosżłam do wniosku, że to raczej powinno
                  być odrotnie. Mają on 30, ona 25 lat. chyba nie powinni się bać takich rzeczy.
                  Tym bardziej, że przynajmniej on ma za sobą kilka związków, w których bynajmniej
                  > nie kończyło się na westchnieniach. Ale kto ich tam wie? Może i rzeczywiście
                  > juz starzy na spontaniczność??? Szkoda.

                  Tez mi sie wydaje że powinni wiedzieć "czym to się je" - ale to zależy od
                  doświadczeń jakie wynieśli z tych poprzednich związków. Jeśli jakieś rany i
                  rozdrapy... To sama wiesz

                  > > pozdrawiam moja prawie sobowtórkę carduus!
                  > > i_s
                  > *********
                  > I ja również. Gorąco. Z cukrem i cytrynką. Bo jak prawie sobówtórka, to
                  musisz lubić, nie?
                  > carduus

                  Hehe! Cukier z cytrynką OK. Ale już bez herbaty. JAk herbatka to tylko z
                  cytrynką! No przecież PRAWIE sobowtórkę, nie? :))
                  i_s
          • Gość: ryba Re: ona czeka a on nic IP: *.cableinet.co.uk / *.blueyonder.co.uk 19.09.02, 10:48
            No dobra, ale co uwazasz za "poczatek"? Pocalunek w policzek? czy moze w czolko?
            Nosek? A moze w usta? A jak w usta to z jezyczkiem czy bez? Biorac po uwage ze
            on zdecyduje sie na ten powazny i trudny krok co TY wtedy zrobisz? Czy rzucisz
            mu sie na szyje i szeptem powiesz mu: czekalam na to caly miesiac?

            Ze zniecierpliwieniem czekam na odpowiedz :)
        • pastwa ona czeka a on nic 19.09.02, 10:44
          carduus napisała:


          > Dla niej to nie wiem. Dla niego cos więcej, to związek "rokujący nadzieje na
          > przyszłość" (jego słowa).

          Sama widzisz, bo wyglada na to, ze to moze raczej on czeka, a ona to
          niewiadomo, albo zwyczajnie traktuje go po "kumpelsku" i własnie z tego powodu
          on boi sie "wychylic".

          Cały czas odnosisz sie do swoich doswiadczen,a przeciez za diabła nie
          wiemy,co mysli sobie ta kobieta, a i Twoj kolega nie bardzo chciał Ci sie do
          konca jasno zwierzyc.
          W takiej sytuacji mozna napisac jakas bajkę albo cos o sobie samym, ale trudno
          o sensowne wnioski w tym konkretnym przypadku, który Ty poddałas nam do oceny.

          Twoje podejscie do zwiazku nie jest wcale kosmiczne, wrecz bardzo standardowe,
          ale w zyciu wystapuja setki innych posrednich wariantów i sytuacji,a my nie
          wiemy nawet o jakiej sytuacji dyskutujemy, bo brak nam rzeczywistych danych.

          Pozdrawiam
          • Gość: carduus Re: ona czeka a on nic IP: 10.30.1.* 19.09.02, 11:38
            > Sama widzisz, bo wyglada na to, ze to moze raczej on czeka, a ona to
            > niewiadomo, albo zwyczajnie traktuje go po "kumpelsku" i własnie z tego
            powodu
            > on boi sie "wychylic".
            >
            > Cały czas odnosisz sie do swoich doswiadczen,a przeciez za diabła nie
            > wiemy,co mysli sobie ta kobieta, a i Twoj kolega nie bardzo chciał Ci sie do
            > konca jasno zwierzyc.
            > W takiej sytuacji mozna napisac jakas bajkę albo cos o sobie samym, ale
            trudno
            > o sensowne wnioski w tym konkretnym przypadku, który Ty poddałas nam do oceny.
            *******************
            Prosiłam właśnie o coś o sobie samym. Chciałam, żeby kobiety wypowiedziały się
            czy wolą takich bardzo ostrożnych panów, czy może lubią jasne sytuacje.
            Myślałam, że to jasne. Zaczynam wątpić w moją umiejętność komunikacji
            interpersonalnej.

            >
            > Twoje podejscie do zwiazku nie jest wcale kosmiczne, wrecz bardzo
            standardowe, ale w zyciu wystapuja setki innych posrednich wariantów i sytuacji,
            **************
            Cholera, szkoda, że na forum ich nie widać. Jedna Erwina i vesna mają podobne
            zdanie. Reszta prawie posądza mnie o chęć wepchnięcia ich siłą do łóżka.


            a my nie
            > wiemy nawet o jakiej sytuacji dyskutujemy, bo brak nam rzeczywistych danych.

            Rozmawiamy o sytuacji opisanej w pierwszym poście. Przeoczyłeś?
            Jakich jeszcze rzeczywistych danych Ci brak? Numeru buta?

            Chyba dam za wygraną, bo już mi dojadło to ciągłe tłumaczenie. A miałam Cię za
            inteligentnego...:-)))

            carduus
            • pastwa Carduus 19.09.02, 12:19
              carduus napisała:

              > Prosiłam właśnie o coś o sobie samym. Chciałam, żeby kobiety wypowiedziały
              >się czy wolą takich bardzo ostrożnych panów, czy może lubią jasne sytuacje.

              Moze i chciałas przeczytac nasze osobiste doswiadczenia i oczekiwania co do
              róznych relacji facet-kobita, ale niepotrzebnie ukierunkowalas forumowiczów na
              przedstawiona historie, wcale nie trzeba było jej przytaczac, ale spytac tylko
              czy " lubicie drogie panie ostroznych facetów, czy smiałych ? " sprawa jest
              jasna i czytelna. I mozesz byc pewna, ze odpowiedzi byłyby zgodne z Twoimi
              oczekiwaniami.

              > Cholera, szkoda, że na forum ich nie widać. Jedna Erwina i vesna mają podobne
              > zdanie. Reszta prawie posądza mnie o chęć wepchnięcia ich siłą do łóżka.

              To, ze ja moge mieć podobne zdanie do Twojego( i pewnie mam), nic nie wyjasni i
              nie przyda sie do oceny przypadku wyjsciowego ze wzgledów o jakich wyzej i
              nizej.

              > Rozmawiamy o sytuacji opisanej w pierwszym poście. Przeoczyłeś?
              > Jakich jeszcze rzeczywistych danych Ci brak? Numeru buta?

              Po pierwsze sama przyznałas, ze nie wiesz czego ona tak naprawde oczekuje( to
              chyba podstawowa sprawa), co wiecej, Twój znajomy dosc enigmatycznie sie
              wypowiedział o tym,jak jest naprawdę między nimi.
              I skad wiesz, ze się nie trzymaja nigdy za rece, z wlasnych obserwacji, czy tez
              z jego relacji ?
              I jeszcze wiele innych pytań miałbym.

              > Chyba dam za wygraną, bo już mi dojadło to ciągłe tłumaczenie. A miałam Cię
              >za inteligentnego...:-)))

              Pozory czesto myla moja droga,jak widzisz, stad powinnas zrozumiec teraz moja
              ostroznosc w ferowaniu wyroków w rzuconym przez Ciebie temacie wyjsciowym ;o)


              Pastwa

              Pastwa
              • carduus Re: Carduus 19.09.02, 13:02
                > Moze i chciałas przeczytac nasze osobiste doswiadczenia i oczekiwania co do
                > róznych relacji facet-kobita, ale niepotrzebnie ukierunkowalas forumowiczów
                na
                > przedstawiona historie, wcale nie trzeba było jej przytaczac, ale spytac
                tylko
                > czy " lubicie drogie panie ostroznych facetów, czy smiałych ? " sprawa jest
                > jasna i czytelna. I mozesz byc pewna, ze odpowiedzi byłyby zgodne z Twoimi
                > oczekiwaniami.
                ******************
                Tu jestem zmuszona przyznać Ci rację. Uch, jakże ma dusza cierpi:-)))

                > To, ze ja moge mieć podobne zdanie do Twojego( i pewnie mam), nic nie wyjasni
                i
                >
                > nie przyda sie do oceny przypadku wyjsciowego ze wzgledów o jakich wyzej i
                > nizej.
                ******************
                 Ale ja wcale nie chciałam żeby ktoś oceniał ten przypadek. Przytoczyłam go bo
                mnie zainspirował do postawienia pytania. Na przyszłość się poprawię i nie będę
                ujawniać źródła inspiracji, bo widzę, że to znaczne utrudnienie...

                > Po pierwsze sama przyznałas, ze nie wiesz czego ona tak naprawde oczekuje( to
                > chyba podstawowa sprawa), co wiecej, Twój znajomy dosc enigmatycznie sie
                > wypowiedział o tym,jak jest naprawdę między nimi.

                *****************
                 No bo kwestią interesującą mnie najbardziej byłyby oczekiwania innych kobiet.
                Wolałyby jasne sytuacje i zdecydowanego faceta, czy raczej masę niedomówień i
                ostrożnego wzdychulca (który jednakże na wzdychanie pozwala sobie tylko jak
                nikt nie widzi, normalnie to głaz zimny i niewzruszony).

                > I skad wiesz, ze się nie trzymaja nigdy za rece, z wlasnych obserwacji, czy
                tez
                >
                > z jego relacji ?
                ***************
                 Zadałam mu takie pytanie, zdziwiona niezmiernie opowieścią. I właśnie taką
                usłyszałam odpowiedź.

                > I jeszcze wiele innych pytań miałbym.
                >
                > Pozory czesto myla moja droga,jak widzisz, stad powinnas zrozumiec teraz
                moja
                > ostroznosc w ferowaniu wyroków w rzuconym przez Ciebie temacie wyjsciowym ;o)
                >
                >
                *************
                Ostrożność w ferowaniu wyroków rozumiem, bo nie wyroków oczekiwałam.
                No, nie bzdycz się:-)))


                carduus


    • Gość: caruus Już wiem IP: 10.30.1.* 19.09.02, 10:16
      Przyszło mi do głowy, że pewnie zmylil Was tytuł wątku i dlatego przypisujecie
      mi nieczyste zamiary, polegające na nakłanianu mojego znajomego do czynów,
      tudzież twierdzeniu, że cała sytuacja jest wynaturzeniem.
      Niniejszym przepraszam wszystkich za zbyt wiele mówiący tytuł. Powinnam
      wymysleć cos, co nie sugerowałoby, że ona czeka na jakiś krok z kego z strony.

      carduus
      PS. Ale z drugiej strony czy ktos zainteresowałby się wątkiem zatytułowanym:
      "Jestem kosmitką?"???
      • lilablue Re: Już wiem 19.09.02, 15:40
        Pocieszę Cię, jeśli Ty jesteś kosmitką to i ja.
        Pamiętam jak skręcałam się z niecierpliwości za nim ukochany przeze mnie
        mężczyzna pocałował mnie delikatnie w usta (na pierwszej randce). Pamiętam
        iskry radości w oczach gdy pocałowałam w policzek (na trzeciej czy czwartej
        randce) mężczyznę, który był nieco nieśmiały, któremu się b.podobałam a z
        którym później przez dłuższy czas byłam w związku.
        Nie będę mnożyć przykładów z mojego niezbyt znów długiego życia, ale chcę tylko
        napisać że jeżeli byłabym na miejscu niechcącej bohaterki tego wątku,
        spotykałabym się często przez miesiąc z kimś kto by mi się podobał i kto by
        mnie pociągał to czułabym się sfrustrowana tym że nie dąży do ŻADNEGO
        cielesnego kontaktu ze mną (nie mam tu od razu na myśli łóżka), jak choćby
        dotknięcie mojej ręki, pocałunek w policzek i takie tam. Chyba sama
        próbowałabym jakoś sprowokować go aby miał okazję "przełamać lody".

        pzdr
        • Gość: carduus Witam IP: 10.30.1.* 19.09.02, 15:49
          Witam serdecznie w klubie kosmitów. Kto jeszcze chce się zapisać?

          carduus
    • Gość: kol5 Re: ona czeka a on nic IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.09.02, 19:39
      Carduus - jeśli "ONA" to tak faktycznie TY, to jesteś OK.
      • Gość: carduus A fuj! IP: 10.30.1.* 20.09.02, 08:04
        No rany, to mogło tak wyglądać? W życiue by mi to do głowy nie przyszło. Ja od
        5 lat jestem szczęśliwie zakontraktowana i nawet do głowy mi nie przyjdzie coś
        w tej kwestii zmieniać. A mojego przyjaciela (głownego bohatera opiweści) znam
        szmat czasu, świetnie się dogadujemy (choć nie bez kłopotów jak widać:-)), ale
        od iskrzenia mędzy nami uchroń nas Boże!
        Fuj, aż nie mogę o tym mysleć bo mi słabo (nie ze wzruszenia bynajmniej).

        Mam nadzieję, że jak ja to nie ona, to nie znaczy, że nie jestem OK?

        carduus
        • Gość: kol5 Re: A fuj! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 10:02
          Gość portalu: carduus napisał(a):

          >
          > Mam nadzieję, że jak ja to nie ona, to nie znaczy, że nie jestem OK?
          >
          > carduus

          Dla mnie wówczas to oznacza, że nie pomyliłam się w odpowiedzi na
          wątek "człowiek to brzmi dumnie?".
          Natomiast dla Ciebie, że jesteś ok.

          Tak czy inaczej jest OK.

          Pozdrawiam

          PS
          Ale wątek sam w sobie ciekawy. Większość z nas żyje życiem, lecz nie swoim.
          • Gość: carduus Re: A fuj! IP: 10.30.1.* 20.09.02, 10:46
            Ty mnie chyba, droga kol nie lubisz. Bo choć te Twoje wypowiedzi na wątku
            "człowieczym" były kapkę niejednoznaczne, to chyba jednak z przechyłem na nie.
            Ale cóż, takie jest życie. Bez specjalnego żalu to mówię, bo choć je Cię
            polubiłam (chyba), to już dawno wyrosłam z chęci, aby być lubianą. Godzę się z
            tym bez kłopotu.
            A co do PS-a. Rozumiem, że to miała być sugestia, że powinnam zając się innymi
            sprawami, a nie wtrącać się w życie innych? Nie wtrącam się. Naprawdę. Jestem
            od tego jak najdalsza. Tak mnie to po prostu zaciekawiło jako coś co nas od
            siebie odróżnia: Jeden woli tak, drugi inaczej. Ciekawa byłam jakie są te
            proporcje wśród nas. A że inspiracja wyszła z czyjegoś życiorysu, to chyba nie
            szkodzi. Ja mam poukładane życie, które toczy się na razie spokojnie,
            zwyczajnie, codziennie. I kocham tę codzienność. Nauczyłam się ją doceniać, bo
            nie zawsze była taka miła jak teraz, niestety. Ale rzeczywiście inspiracji do
            dramatycznych rozważań ona nie dostarcza. I chwała za to Najwyższemu.

            carduus
            • Gość: kol5 Re: A fuj!-carduus IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 11:00
              Gość portalu: carduus napisał(a):

              > Ty mnie chyba, droga kol nie lubisz. Bo choć te Twoje wypowiedzi na wątku
              > "człowieczym" były kapkę niejednoznaczne, to chyba jednak z przechyłem na
              nie.
              > Ale cóż, takie jest życie. Bez specjalnego żalu to mówię, bo choć je Cię
              > polubiłam (chyba), to już dawno wyrosłam z chęci, aby być lubianą. Godzę się
              z
              > tym bez kłopotu.
              > A co do PS-a. Rozumiem, że to miała być sugestia, że powinnam zając się
              innymi
              > sprawami, a nie wtrącać się w życie innych? Nie wtrącam się. Naprawdę.
              Jestem
              > od tego jak najdalsza. Tak mnie to po prostu zaciekawiło jako coś co nas od
              > siebie odróżnia: Jeden woli tak, drugi inaczej. Ciekawa byłam jakie są te
              > proporcje wśród nas. A że inspiracja wyszła z czyjegoś życiorysu, to chyba
              nie
              > szkodzi. Ja mam poukładane życie, które toczy się na razie spokojnie,
              > zwyczajnie, codziennie. I kocham tę codzienność. Nauczyłam się ją doceniać,
              bo
              > nie zawsze była taka miła jak teraz, niestety. Ale rzeczywiście inspiracji
              do
              > dramatycznych rozważań ona nie dostarcza. I chwała za to Najwyższemu.
              >
              > carduus

              Bardzo Cię lubię, dlatego napisałam.
              Jesteś fajną wygadaną babą.
              Ps nie było wyłącznie do Ciebie. Uważam, że tacy jesteśmy. Jeśli brakuje nam
              sąsiadów czy kogoś tam, to żyjemy życiem serialowych bohaterów.

              P.S.
              Nie lubię tylko gdy o dziewczynie swojego wielkiego przyjaciela mówi się "ONA".
              I że wogóle się mówi o jej potrzebach - nie mając o nich bladego pojęcia.

              Ale taka już jestem. Nie zważaj na to. Ważne, że podsunęłaś ciekawy wątek do
              przedyskutowania.
              • Gość: carduus Re: A fuj!-carduus IP: 10.30.1.* 20.09.02, 12:09
                Gość portalu: kol5 napisał(a):

                >
                > Bardzo Cię lubię, dlatego napisałam.
                **********************
                Uch... Az pokraśniałam z zadowolenia. Bo choć nie cierpię mąk, gdy ktos mnie
                lubi, to jednak lubię, gdy lubi:-)))

                > Jesteś fajną wygadaną babą.
                > Ps nie było wyłącznie do Ciebie. Uważam, że tacy jesteśmy. Jeśli brakuje nam
                > sąsiadów czy kogoś tam, to żyjemy życiem serialowych bohaterów.
                *************
                Tu masz rację. Ale chyba nie twierdzisz, że to naganne? O ile nie przekracza
                granic wytyczonych przez onych "innych". No chyba lepiej zainteresować się, jak
                się komus żyje, niż zamknąć się w czterech ścianach i rozpamiętywać tylko swoje
                nastroje, chandry, złe sny, wspomnienia (złe ale i dobre, a jakże), rozdrapywać
                rany...

                >
                > P.S.
                > Nie lubię tylko gdy o dziewczynie swojego wielkiego przyjaciela mówi się
                "ONA".
                > I że wogóle się mówi o jej potrzebach - nie mając o nich bladego pojęcia.
                **************
                Mówię o niej ona bo "dziewczyna mojego przyjaciela" trochę mi za długo. Jestem
                troszki leniwa. A jej potrzeby (wszak tylko hipotetyczne i ewentualne) były mi
                tylko inspiracją. Myślę, że to nic złego.

                > Ale taka już jestem. Nie zważaj na to.
                ***********
                Rozkaz!!!
                Z pozdrowieniem

                carduus
    • Gość: Aga Re: ona czeka a on nic IP: *.net 19.09.02, 20:22
      Spotykałam się z chłopakiem dokładnie przez 1 (słownie: jeden) miesiąc.
      Bardzo go w tym czasie polubiłam. Jednak moja nieśmiałość nie pozwoliła na
      okazanie mu tego co tak naprawdę czuję. Na ostatnim spotkaniu, pierwszy raz
      został podjęty temat tego co sie dzieje miedzy nami. Wówczas też zostałam
      zapytana jak to dalej widzę, czy mogłoby to być coś więcej (jego zdaniem byłoby
      fajnie gdyby tak było), czy też ta nasza znajomość ma pozostać na razie na
      stopie koleżeńskiej. Wybrałam tę drugą opcję. Nie wiem dlaczego taką decyzję
      podjęłam, ale wtedy myślałam że będzie jeszcze czas aby bardziej się poznać,
      może nawet zakochać, dopiero potem ewentualnie zadeklarować się jaką formę ma
      przybrać ta znajomość.
      No cóż.....minął miesiąc od tamtej rozmowy....kolega milczy, nie proponuje
      spotkań, w ogóle nie wiem co się u niego dzieje.
      Teraz wiem, że pewnie udzieliłam niewłaściwej odpowiedzi na zadane mi wówczas
      pytanie, ale z drugiej strony czy jest sens robienia coś na siłę, wbrew własnym
      zasadom??? Trochę żałuję, troche to boli....życie bywa okrutne....trzeba sie z
      tym pogodzić żeby nie zwariować.
      • fnop Re: ona czeka a on nic 20.09.02, 09:49
        Gość portalu: Aga napisał(a):

        > Teraz wiem, że pewnie udzieliłam niewłaściwej odpowiedzi na zadane mi wówczas
        > pytanie, ale z drugiej strony czy jest sens robienia coś na siłę, wbrew
        własnym zasadom???

        jeśli Twoją zasadą jest udzielanie odpowiedzi wbrew sobie i własnym uczuciom,
        to warto łamać zasady !!!
        • Gość: vesna Re: ona czeka a on nic IP: *.torun.dialup.inetia.pl 20.09.02, 09:53
          Zadzwon do niego!!! W koncu jestescie "na stopie kolezenskiej". Daj mu do
          zrozumienia, ze popelnilas blad (ale niezbyt nachalnie). Co masz do
          stracenia??? Jak ja nie lubie jak potencjalnie udane zwiazki sie tak jakos
          dziwnie rozlaza. Nie cierpie bo sama to przerabialam :(
    • erwina Re: ona czeka a on nic 20.09.02, 10:43
      Kilka osób (na szczęście ich przybywa :-)) stwierdziło, że na miejscu
      dziewczyny - bohaterki wątku "coś by z tym zrobiły". Może zechcą zdradzić
      jakieś sposoby, jak sprowokować faceta do kroku naprzód, najlepiej delikatnie,
      żeby wygladało, że to jego inicjatywa ;-)??? Pomóżcie!
      • Gość: kol5 Re: ona czeka a on nic-erwina IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 10:50
        erwina napisała:

        > Kilka osób (na szczęście ich przybywa :-)) stwierdziło, że na miejscu
        > dziewczyny - bohaterki wątku "coś by z tym zrobiły". Może zechcą zdradzić
        > jakieś sposoby, jak sprowokować faceta do kroku naprzód, najlepiej
        delikatnie,
        > żeby wygladało, że to jego inicjatywa ;-)??? Pomóżcie!


        Bądź sexy - w myślach, słowach i zachowaniu.
        To takie proste.

        Sukcesu życzę!
        • Gość: carduus Re: ona czeka a on nic-erwina IP: 10.30.1.* 20.09.02, 11:13
          No właśnie, to chyb anajlepsza recepta. W końcu albo nie wytrzyma albo
          zrejteruje.

          carduus
          • Gość: A27 Re: ona czeka a on nic-erwina IP: *.proxy.aol.com 22.09.02, 19:38
            Carduus, moja teoria jest taka, ze jak przez miesiac nic nie ruszylo "z kopyta"
            to pewnie nie ruszy. Tak to wygladalo zawsze w moich poprzednich zwiazkach.
            Also zaczelo sie od jakichs goracych pocalunkow na pierwszej czy drugiej
            randce, albo chodzilo sie gosciem do kina...i nic.
            W kilku wypadkach mi takie chodzenie do kina przez miesiac czy dwa odpowiadalo
            mi, bo ne bylam pewna czy chce tego faceta, ale potem jak mielismy przejsc do
            bardziej zaawansowanego etapu (calowanie, seks czy nawet dyskusje nad status
            quo) to okazywalo sie, ze nici z tego i on mnie nie kreci.

            Byly tez takie sytuacje, kiedy jakis facet z przeszlosci mnie tak ruszal, ze
            bardzo chacialam jego pocalunkow czy pieszczot. Prowokowalam wiec sytuacje, w
            ktorych o moglby mnie pocalowac lub dotknac...i gdy nie widzialam oczekiwanej
            reakcji, to najczesciej znaczylo, ze nie bedziemy razem. I nie bylismy.

            Nie mowie tutaj o tym by isc od razu do lozka czy cos. Po prostu ja jestem
            starszne nieskomplikowana jesli chodzi o atrakcyjnosc fizycnza. Jesli ja czuje
            do kogos, to chce by ta osoaba mi ja okazala jak najszybciej.
    • Gość: JP Re: ona czeka a on nic IP: *.piekary-slaskie.sdi.tpnet.pl 24.09.02, 10:59
      Spotykalam sie przez 1 m-c z mezczyzna i nic ....
      I to ja musialam, ze sie tak nieladnie wyraze, sprowokowac.
      Jestesmy rok ze soba - ale seks to nie wszystko i to ze ktos zostal
      sprowokowany nie daje zadnych gwarancji udanego zwiazku.
      • Gość: Terry Re: ona czeka a on nic IP: 217.153.50.* 24.09.02, 11:25
        Brawo za mądre podejście do sprawy. Często jest tak, że nieśmiałość zabija
        związek na samym starcie. Wręcz paraliżuje. I jak ktoś zrobi pierwszy krok to
        już dalej idzie samo, jak perpetuum mobile.
    • Gość: ryba Re: ona czeka a on nic IP: *.cableinet.co.uk / *.blueyonder.co.uk 24.09.02, 14:09
      Moze to jest po prostu chemia. Ktos ci sie podoba i niby chcesz byc blizej tej
      drugiej osoby, ale jednak cos cie odpycha. Oczywiscie mozna to "cos" przelamac,
      ale czy warto?
    • rezi2 Re: ona czeka a on nic 24.09.02, 14:44
      Nie chcialbym zle prorokowac, ale znam osobnikow tego typu.
      Moj kolega na pytanie co dalej z dziewczyna, z ktora go widuje, powiedzial "Nie
      mam jej ujetej w moim planie marketingowym na ten rok".
      Tzw. single, potrafia bardzo przedmiotowa podchodzic do tych spraw.
      Mam nadzieje, ze to nie ten przypadek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka