Dodaj do ulubionych

on kogoś ma

IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.02, 17:33
Ma od dawna , choć nie są małżeństwem.I jest to jedyny mężczyzna od lat ,
którego kocham.Dlaczego mam rezygnować? Czemu tamta kobieta zasługuje na
szczęście a ja na ból? Będę o niego walczyć , bo ja także mam prawo ułożyć
swoje życie. Czy to , że ją spotkał wcześniej świadczy na jej korzyść? Czy
tylko dlatego ma do niego prawo? Zrobię wszystko , by był ze mną. Zresztą nie
jest jego żoną...
Obserwuj wątek
    • kamfora Re: on kogoś ma 21.09.02, 17:39
      Gość portalu: rose napisał(a):

      > Będę o niego walczyć , bo ja także mam prawo ułożyć
      > swoje życie. Czy to , że ją spotkał wcześniej świadczy na jej korzyść? Czy
      > tylko dlatego ma do niego prawo? Zrobię wszystko , by był ze mną. Zresztą
      > nie jest jego żoną...

      Czy wydaje Ci się, że masz również prawo do układania życia jemu
      i jego nie-żonie?
      • kwieto Kamforo 21.09.02, 17:43
        A podobno milosc to pragnienie szczescia drugiej osoby. On JEST
        szczesliwy, ona chce to zburzyc, w imie wlasnego egoizmu. Smutne...

        I zal mi go, za to, ze bedzie sie musial przed nia bronic :((
    • kwieto Re: on kogoś ma 21.09.02, 17:39
      Tak tak, wlasna zadza uswieca WSZYSTKIE srodki, fuj...

      Kochasz go od dawna, a dopiero teraz zaczelas o niego "walczyc"? A co
      robilas przez reszte czasu?
      • kamfora Re: on kogoś ma 21.09.02, 17:47
        kwieto napisał:


        > Kochasz go od dawna, a dopiero teraz zaczelas o niego "walczyc"? A co
        > robilas przez reszte czasu?

        Etam, Kwieto!
        Gdzie Ty widzisz, że ona go kocha od lat????
        Ona od lat tak nikogo nie kochała, jak teraz zaczęła! :-))
        >
        • kwieto Re: on kogoś ma 21.09.02, 17:54
          a fakt, to on jest z kims od dawna.
          Ale swoja droga - kurcze, nikomu nie zycze, zeby kochal tak "bardzo" jak
          ona teraz zaczela, ani nie byl tak bardzo przez kogos "kochany" - rozwala
          sie komus zycie i gnebi go "w imie milosci".

          Swoja droga ciekawa logika - zabija sie to, co sie kocha. Przyznaje, ze
          mnie to przerasta :(
          • kamfora Re: on kogoś ma 21.09.02, 18:12
            kwieto napisał:

            > Swoja droga ciekawa logika - zabija sie to, co sie kocha. Przyznaje, ze
            > mnie to przerasta :(

            A ja kiedys oglądałam taki film (jak jeszcze miałam ochotę
            włączać telewizor ;-) gdzie padło zdanie:
            "Gdy się kogoś/coś kocha, to chce się go zniszczyć, żeby nikt
            inny nie mógł go mieć"...Bohaterka zabiła psa, którego rodzice
            chcieli oddać komuś. Potem to samo zrobiła z chłopakiem, który
            chciał ją porzucić...(Potem wyłączyłam ;-)

            >
            >
            • pastwa Re: on kogoś ma 21.09.02, 18:17
              kamfora napisała:

              > A ja kiedys oglądałam taki film (jak jeszcze miałam ochotę
              > włączać telewizor ;-) gdzie padło zdanie:
              > "Gdy się kogoś/coś kocha, to chce się go zniszczyć, żeby nikt
              > inny nie mógł go mieć"...Bohaterka zabiła psa, którego rodzice
              > chcieli oddać komuś. Potem to samo zrobiła z chłopakiem, który
              > chciał ją porzucić...(Potem wyłączyłam ;-)

              To błąd Kamforo, bo może ta kobita okazała się być na końcu psychicznie chorą,
              a jej całe postępowanie zostało w związku z tym w innym świetle ukazane, nie
              wolno wydawać wyroków przed końcem, to stara i dojrzała zasada dla
              osądzających ;o)

              • kamfora Re: on kogoś ma 21.09.02, 18:21
                pastwa napisał:

                > To błąd Kamforo, bo może ta kobita okazała się być na końcu psychicznie
                chorą,
                > a jej całe postępowanie zostało w związku z tym w innym świetle ukazane, nie
                > wolno wydawać wyroków przed końcem, to stara i dojrzała zasada dla
                > osądzających ;o)

                Znaczy - wyłączając telewizor przed końcem filmu - popełniłam
                błąd? (wydałam niedojrzały i młody bezzasadny wyrok na filmie? ;-)

                Oj, ale chyba tego błędu juz nie da się naprawić...pozostają tylko
                spekulacje Pastwy :-)))
                • pastwa Re: on kogoś ma 21.09.02, 18:24
                  kamfora napisała:

                  > Oj, ale chyba tego błędu juz nie da się naprawić...pozostają tylko
                  > spekulacje Pastwy :-)))

                  Spekulacje powodują bowiem tylko kolejne spekulacje ;o)
            • kwieto Re: on kogoś ma 21.09.02, 18:22
              Niezly horror... a raczej chor(y)rror :"))

              Ciekawe skad ludziom takie rzeczy przychodza do glowy?
              • kamfora Re: on kogoś ma 21.09.02, 18:31
                kwieto napisał:

                > Niezly horror... a raczej chor(y)rror :"))
                >
                > Ciekawe skad ludziom takie rzeczy przychodza do glowy?

                Jak to skąd? Z żądzy pieniądza ;-)
                Przecież to nie był dokument, tylko film fabularny,
                oparty na scenariuszu, za który scenarzysta dostał niezłą kasę!

                (Im głupiej - tym...;-)

                >
                • proo Re: on kogoś ma 21.09.02, 18:40
                  Ja tam nie znajduję okienka u rose!
                  Jest tam determinacja , ból , rozpacz .. ona już wie że przegrała.
                  Ten post to krzyk o pomoc , o dodanie sił .. potrzeba potwierdzenia
                  że ma prawo do walki o niego .... a Wy ..????!!
                  Spuściliście ją z wodą!

                  proo /rozczarowana/
                  • kwieto Re: on kogoś ma 21.09.02, 18:47
                    Proo, prosze przeczytaj sobie to co odpisalem Ci ponizej.
                  • kamfora Re: on kogoś ma 21.09.02, 18:53
                    proo napisała:

                    > Ja tam nie znajduję okienka u rose!
                    > Jest tam determinacja , ból , rozpacz .. ona już wie że przegrała.
                    > Ten post to krzyk o pomoc , o dodanie sił .. potrzeba potwierdzenia
                    > że ma prawo do walki o niego .... a Wy ..????!!
                    > Spuściliście ją z wodą!

                    Droga Proo.
                    Nie znalazłam żadnego okienka i ja.
                    O scenarzyście pisałam w związku z...tym, co mi się skojarzyło po
                    wypowiedzi Kwieto. Trochę nie na temat, przyznaję.

                    Żadnej pomocy/wsparcia ode mnie Rose oczekiwać nie może, niestety. Tu muszę
                    od razu przyznać, że jestem nieobiektywna i w ogóle przeciwna wszelkim
                    walkom o faceta (tudzież facetkę), który(a) tkwi jeszcze w jakimkolwiek
                    związku, (wszak głosi się równe prawa do konkubinatów,
                    to co ma do rzeczy, że nieżonaty?)
                    Nawiasem mówiąc facet, który nie może się zdecydować z kim chce
                    być (bo przecież chyba z miłością to wspólnego nie ma nic?)
                    wywołuje u mnie odruch wymiotny.
                    Ale oczywiscie ja jestem, jak wspominałam, pokręcona.
    • anula73 Re: on kogoś ma 21.09.02, 17:41
      Gość portalu: rose napisał(a):

      Czy to , że ją spotkał wcześniej świadczy na jej korzyść?

      moim zdaniem tak.
      prawo pierszenstwa ;-)
      czemu chcesz rozbic komus zwiazek, chcialabys
      b+y Ciebie to spotkalo?

      Zrobię wszystko , by był ze mną. Zresztą nie
      > jest jego żoną...

      i to Cie tlumaczy?
    • pastwa on kogoś ma, miej i Ty 21.09.02, 17:41

      A moze zakochana pani daj temu mężczyźnie wybrać sobie kobietę, ostatecznie
      jesli Cię nie chce, tylko ją,wyjdziesz na desperatkę i na dodatek niechcianą, a
      beznadziejną kobietą chyba na tyle nie jesteś, by godzić się na taka litość z
      jego strony ?
      • Gość: rose Re: on kogoś ma, miej i Ty IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.02, 17:53
        Chyba nie jest aż tak szczęśliwy , bo spotyka się ze mną.Ma tylko
        wątpliwości,że ją skrzywdzi po tylu latach.Zapewne , ale dlaczego ja mam być tą
        skrzywdzoną? Mówi , że mnie kocha , ale poczucie przyzwoitości... Musi podjąć
        decyzję na czyjąś korzyść , a ja chcę go przekonać , że to mnie powinien
        wybrać.Co w tym złego?
        • kwieto Re: on kogoś ma, miej i Ty 21.09.02, 17:57
          To naprawde (zaiste :")) ) niewiele zmienia. Zreszta... zdaje sie, ze
          jestescie siebie warci
          • Gość: rose Re: on kogoś ma, miej i Ty IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.02, 18:02
            A jeśli tamta miłość odeszła? On nie jest typem bawidamka. Ja przez ostatnich
            lat też byłam sama. Nie szukałam na siłę. Samo przyszło jak grom.On też przez
            lata był wierny( nie od niego to wiem).Dlaczego mam więc rezygnować z czegoś ,
            co dla obojga nas może być ważne?
            • kamfora Re: on kogoś ma, miej i Ty 21.09.02, 18:07
              Gość portalu: rose napisał(a):

              > Samo przyszło jak grom.

              Hmmm....
              • proo ?????? 21.09.02, 18:22
                Zupełnie nie rozumiem dlaczego tak naskoczyliście na rose???
                Facet jest związany z kimś , luźnym związkiem ,jest wolny ..
                dlaczego rose nie może walczyc o siebie???
                Nigdy nie mieliście partnera który miał kogoś przed Wami????
                Każdy z Was spotyka tych co to " nigdy dotąd .., od zawsze sam .."?
                Wszyscy jesteście w związkach z tą/tym pierwszym i jedynym?
                Czy to czego pragnie rose jest karygodne???
                Być może nie rozumiem postu rozpoczynającego wątek ...

                Pastwo! Zgadzam się! Facet wybierze , ma taką możliwość ,
                ale niechże rose sobie powalczy o niego ,a co?! :-)

                Pozdrawiam
                proo
                • kwieto Re: Proo 21.09.02, 18:27
                  Troche wyjasnia drugi post Rose, ale pierwszy brzmi mniej wiecej tak:
                  "zakochalam sie w chlopaku, ktory ma juz dziewczyne. Ale nie uszanuje ich
                  zwiazku tylko wleze tam z butami i rozwale go, bo kocham tego chlopaka i
                  chce by byl moj".

                  Dokladnie taka informacje dostajemy w pierwszym poscie. Pozniej Rose
                  kryguje sie, zaczyna mowic, ze oni ze soba sa, ale nie sa, ze on jej nie
                  kocha... Nie przypomina Ci to czegos?
          • milusia_ Daj sobie spokój z takim facetem 24.09.02, 18:03
            kwieto napisał:

            > To naprawde (zaiste :")) ) niewiele zmienia. Zreszta... zdaje sie, ze
            > jestescie siebie warci
            >
        • pastwa on kogoś ma, miej i Ty 21.09.02, 18:03
          Gość portalu: rose napisał(a):

          > Chyba nie jest aż tak szczęśliwy , bo spotyka się ze mną.Ma tylko
          > wątpliwości,że ją skrzywdzi po tylu latach.Zapewne , ale dlaczego ja mam być
          >tą skrzywdzoną? Mówi , że mnie kocha , ale poczucie przyzwoitości... Musi
          >podjąć decyzję na czyjąś korzyść , a ja chcę go przekonać , że to mnie
          >powinien wybrać.Co w tym złego?

          Wybacz,ale ten Twój facet to nieszczera dupa wołowa, która zasłania się starym
          chwytem tzw. " uniknięcia skrzywdzenia drugiej osoby, nawet kosztem własnego
          szczęścia i radości", jedzie mu czołg na oku, gdy Ci to mówi, przyjrzyj się
          dobrze, bo jeśli nie, to ściemnia.
          Dla przyzwoitości, żaden facet nie zostaje z kobietą( no chyba że jej zrobił
          dziecko), zwłaszcza jesli ma do wyboru druga, która bardziej się mu podoba i
          którą kocha.
          Zwyczajnie to Ciebie on już niechce, ale nie ma odwagi Ci tego powiedzieć,
          dobrze ze nie wciska Ci kitu,iż to Bóg mu się obiawił w nocy i kazał zostac z
          tamta dziewczyną, a on jako prawdziwy Katolik i szczery wyznawca, Bogu nie
          odmówi, no chyba ze trafi mu się taka jeszcze bardziej przyzwoita ;o)

          Pozdrawiam

    • Gość: kol5 Re: on kogoś ma IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.09.02, 18:41
      "Odbijany" jest ok jako taniec. I tylko taniec.
      Ale w tańcu też zauważ, że najpierw Ty odbijasz komuś, potem ktoś Tobie....
      • proo on kogoś ma-kol5 21.09.02, 18:46
        .. a życie toczy się dalej ..
        bez względu na to czy tańczysz odbijanego czy nie!
        Rose tańczy!

        pozdrawiam
        proo
        • Gość: kol5 Re: on kogoś ma-kol5 IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.09.02, 18:58
          proo napisała:

          > .. a życie toczy się dalej ..
          > bez względu na to czy tańczysz odbijanego czy nie!
          > Rose tańczy!
          >
          > pozdrawiam
          > proo

          Każdy tańczy swój ulubiony taniec. Proo.
          Odbijany też nie jest złym tańcem, tylko czy psychika jest na tyle silna by
          tańczyć go do końca. Znasz zasady!

          /Wadą odbijanego jest też zazdrość - weź i to pod uwagę/

          Ale to już problem Rose.


          Pozdrawiam
          • proo on kogoś ma 21.09.02, 19:18
            Rose nie podaje że ON jest w trwałym związku! Może po prostu
            spotyka się z dwoma dziewczynami a potem grzecznie wraca do mamusi???
            Czy rose w takim ukladzie ma być na spalonej pozycji???
            Dlaczego? Bo poznał ją o miesiąc później albo może mówił że jest jedną ,
            jedyną a zwiazek z poprzednią dziewczyną ma się ku końcowi .. - przecież
            mogło tak być?
            Kto tu mówi o włażeniu buciorami w cudzy związek???
            Może ktoś jest/był nieuczciwy .. ale czy to była rose????

            To się już stało , zakochała się .. takie opinie mogliśmy wystawiać
            i drwić gdyby napisała:
            "..spotkałam się po raz pierwszy z chłopakiem , potem dowiedziałam się że
            jest w trwałym zwiazku , od lat , z inną kobietą.." i dalej to samo pytanie
            ktore zadała na końcu.Wówczas mozna mówić o chęci rozbicia układu.

            Rose przegrała. Wiemy to my i wie ona ale nie wolno nam z niej drwić
            i odmawiać jej prawa do walki o kochanego mężczyznę! Nie zasłużyła na to
            zwierzajac się nam szczerze ze swoich rozterek.

            proo


            • Gość: kol5 Re: on kogoś ma proo IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.09.02, 19:53
              No tak.
              Słyszłaś, by facet będący w zwiąku z jakąś kobietą a spotykający się z inną,
              nie mówił tej drugiej, że z tą pierwszą to on już kończy.
              W takim układzie nie ma walki.
              Chyba, że kobieta wie lepiej. Bo to się tak po prostu wie.

              Nikt tu z nikogo nie kpi.
              To problem, którego przeanalizowanie być może pomoże Rose spojrzeć na
              zaistniałą sytuację pod innym kątem.

              Nich walczy, jeśli jest o kogo i niech będzie szczęśliwa.
              Z nim lub bez niego - jakkolwiek sprawy się potoczą.
              Tego jej życzę.
    • Gość: ida Re: on kogoś ma IP: *.csk.pl / *.csk.pl 21.09.02, 18:49
      Gość portalu: rose napisał(a):

      > Będę o niego walczyć , bo ja także mam prawo ułożyć
      > swoje życie.
      > Zrobię wszystko , by był ze mną.


      Ja z niedyskretnym pytaniem...
      Co to znaczy "walczyć o niego"? Tak "technicznie"?
    • kwieto Proo 21.09.02, 19:30
      Pierwszy post Rose. Tytul: "on kogos ma" i poczatek postu "ma od dawna".
      Dla mnie jest to oczywista informacja, ze jest z kims, i jest z ta osoba od
      dluzszego czasu. Uwazasz, ze jak mowimy o kims "ma kogos od dawna" to
      mamy na mysli niezobowiazujace randki i wracanie do mamusi?
      Troche sie Tobie dziwie...

      --
      kwieto
      • Gość: rose Re: Proo IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.02, 19:52
        Czasem między jedną miłością a drugą nie ma przerwy.Ode mnie też ktoś
        odszedł , bo już pociągała go inna. Po pewnym czasie zrozumiałam , choć
        bolało.Wolałabym , żeby nie miał zobowiązań.Wolałabym nie ranić.Pierwszy post
        napisałam trochę prowokacyjnie.Nie jestem nieczuła , a moja walka to po prostu
        zgoda , by coraz ściślej ze mną był.Mam go coraz więcej.To nie jakiś tam
        biurowy romans. Oboje długo walczyliśmy ze sobą - on dlatego , że kiedyś coś
        obiecał , ja , bo nie był sam.Może rozbijam ten związek , może od dawna go nie
        było.Ja po prostu uważam , że jest to coś o co warto walczyć.Szkoda , że raniąc
        innych.
        • pastwa Re: Proo 21.09.02, 20:03
          Z tego co napisałaś teraz, Ty wcale o niego jakos krwiozerczo nie walczysz, to
          znaczy, zwyczajnie dajesz się mu wziąć nie uciekając od niego, mówiąc krótko,
          bądź nadal taka sama, a decyzja zdecydowanie musi wyniknąć od niego i nie
          powinnaś mieć wobec powyższego jakichkolwiek wyrzutów sumienia.
          To, ze on odejdzie od tej dziewczyny nie jest niczym złym, nawet jeśli w Twoje
          ramiona.

          Ps. Zakładając, ze jest tak jak piszesz.
          • proo Pastwa 21.09.02, 20:10
            Wiesz ..
            zawsze można liczyć na Twoje zdrowe podejście do problemu.
            Szkoda że takich jak Ty nie "sieją" w nadmiarze.

            pozdrawiam Cię szczególnie :-))
            proo /pełna wiary w człowieka/

        • kwieto Rose 21.09.02, 20:06
          Coz, prowokacyjnie napisalas, dostalas odpowiedz taka jaka
          sprowokowalas.
          Zeby uscislic. Nie uwazam, ze jak sie z kims jest, to po grob. Nie uwazam
          tez, ze niemozliwe jest pokochanie kogos innego gdy jest sie w jakims
          zwiazku. Ale wtedy, jesli juz cos takiego sie stalo, to moim zdaniem
          powinno sie elegancko zakonczyc stara znajomosc, a dopiero potem
          zaczynac ta druga. Mowienie tej drugiej, ze sie nie moze zostawic
          pierwszej, bo cos tam, to juz zupelne kuriozum - ale to przytyk do
          ukochanego.

          Tak czy siak, nie gra mi tu postawa "po trupach" ktora przebija z Twoich
          poastow. Nie lubie, jak ktos w ten sposob argumentuje, w ten sposob
          rozumuje - bo zawsze mam wrazenie, ze posluguje sie swoim wlasnym
          egoizmem, zamiast zwykla... hmmm... przyzwoitoscia.
          Tak czy siak, cos mi sie wydaje, ze z tej maki chleba nie bedzie, a jesli - to
          maly i z zakalcem. Z tego co opisujesz, to zachowanie was obojga
          pozostawia sporo do zyczenia, by tworzyc szczesliwe stadlo. Ale to moj
          punkt widzenia.

          Swoja droga - kiedy dowiedzialas sie, ze kogos ma? Na jakim etapie
          znajomosci?
    • Gość: kol5 Re: on kogoś ma IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.09.02, 20:16
      Też nie jestem zdania, że po grób.

      Niech facet sam zakończy swój pierwszy związek.
      A skoro nie ma zobowiązań /małżeństwo, dzieci/, tym łatwiej.
      Obiecał, mówisz tamtej... Tobie chyba też coś obiecał, skoro jesteś z nim...
      • Gość: rose Re: on kogoś ma IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.02, 20:39
        W człowieku chyba zawsze walczy egoizm z przyzwoitością.Dlatego żałuję
        czasem , że nie jestem taką egoistką jaką mogliście widzieć w pierwszym
        poście.Po trupach i bez zbędnych przemyśleń.Powiedziałabym - wybieraj i
        już.Żeby to było takie proste.Ten mój pierwszy post to odreagowanie na dołek
        psychiczny , przepraszam. Trochę masochistyczne... Niestety , wiem , że do
        końca nie mogę być fer.Wtedy stracę coś istotnego.A o jego związku wiedziałam
        od początku.Dlatego długo uciekaliśmy od tego. On , Kwieto ,wybrał..mnie. Ale
        trudno zakończyć poprzednie życie tak od razu.Mieszkali razem , dorabiali się...
        Ona go wciąż kocha , jest w depresji... Mój facet to nie poszukiwacz przygód.
        Szanuje kobietę , z którą był.Byli kiedyś szczęśliwi.Może odbudowaliby coś z
        tego , ale ja nie jestem Matka Teresa. Nie powiem wracaj. Ja każdą godzinę bez
        niego uważam za straconą
        Chciałam , żebyście na mnie powarczeli. Jakaś moja część na to zasługuje.
        Nie chcę się tłumaczyć - wiem , że bez krzywdy tu się nie obejdzie... W jedno
        tylko uwierzcie - nie jest to dla mnie tani romans.Och , gdybym mogła teraz
        egoistycznie powiedzieć , że tamtą kobietę mam w nosie.Zawsze będzie dla mnie
        wyrzutem sumienia.I dlatego rozumiem , jeśli ktoś nie akceptuje mojego
        postępowania.
        • kamfora Re: on kogoś ma 22.09.02, 10:30
          Gość portalu: rose napisał(a):

          > Ale trudno zakończyć poprzednie życie tak od razu.Mieszkali razem ,
          dorabiali się..

          Moim zdaniem jemu chodzi właśnie o ten wspólny dorobek.
          Dlatego dorabia tę całą otoczkę "nie chcę jej skrzywdzić" i takietam...
          Żałosne.
        • Gość: Francesca Re: on kogoś ma IP: *.pwn.com.pl 24.09.02, 17:00
          Gość portalu: rose napisał(a):


          Rose, zauważ, że miłość nie bierze się znikąd. Skoro się zakochaliście i była
          to prawdziwa miłość, a nie fizyczna fascynacja, to znaczyło, że tej miłości mu
          brakowało w tamtym związku. Dopiero Ty ją mu dałaś i może właśnie Ty masz do
          niego większe prawo?
    • zlakobieta Rose 21.09.02, 23:06
      Rozumiem Cie i tak mi przykro.
      Pozdrawiam
    • Gość: samanta Re: on kogoś ma IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 22.09.02, 03:43
      Rosa - usun sie z drogi na jakis czas i daj facetowi odetchnac bo on pewnie
      tez jest na skraju wyczepania prowadzac takie podwojne zycie .
      Przyciskajac go do muru nic nie wskorasz a tylko stracisz bo zawsze bedzie
      mu latwiej zrezygnowac z ciebie niz z kobiety z ktora mieszka i maja duzo
      spraw i przedmiotow wspolnych . U niego w domu depresja z twojej strony pewnie
      zazdrosc i facet najprawdopodobnie chcialby uciec na Ksiezyc ( ale piwa to
      sobie sam nawarzyl musze przyznac )

      Powiedz mu , ze np 2-3 miesiace nie bedziecie utrzymywac zadnych kontaktow i
      on sam sie przekona gdzie mu bylo lepiej. Jak po tym czasie do ciebie nie
      wroci ,to znaczy ze sam sobie wybral a moze ty poznasz kogos " bez obciazen".
      Wiesz , jak go teraz nacisniesz to on zawsze bedzie mial wyrzyty sumienia i
      poczucie winy wobec tamtej kobiety a tobie w takim zwiazku nie bedzie za
      wesolo .

      Przyznam , ze po przeczytaniu pierwszego postu pomyslalam : wredna ,
      niebezpieczna, psychopatka ale czytajac dalej rozwijajaca sie dyskusje
      widze , ze zauwazasz pewne sprawy i dlatego dorzucam tutaj swoje 3 grosze
      jako porade .
    • ya-cek Re: on kogoś ma 23.09.02, 02:33
      zlakobieta napisała
      >Rozumiem Cie i tak mi przykro

      Różyczko droga, to dziś nie jest dla Ciebie najlepsze miejsce. Po co ci nasze
      analizy, osądy moralne i inne takie. Nikt Cię nie uleczy z Twojego chaosu i
      poczucia winy. Nie wdawaj się z nami w dyskusje pt:"czarne, czy białe ?" znajdź
      kogoś bliskiego, wypłacz się i odbierz pocieszenie i współczucie. Należy Ci się.
      Przez internet tego naprawdę nie da się zrobić.
      Smutno mi.

    • Gość: Anna Re: on kogoś ma IP: 62.233.201.* 24.09.02, 17:31
      > Zrobię wszystko , by był ze mną.

      Tylko czy on jest na pewno tego wart? Zamęczysz się dziewczyno, i jego przy
      okazji też, a potem się okaże, że niewiele w was zostało emocji na wspólne
      życie. Daj sobie spokój.
      • Gość: A Re: on kogoś ma IP: 62.233.201.* 24.09.02, 17:36
        NO tak, będę czytała wątek do końca zanim się wypowiem... Ale wynikało z
        niego, że on jest raczej z tą drugą, nie z tobą!!! E tam, skoro już wybrał i
        to ciebie to w czym problem? Daj sobie spokój, nie zniszczyłaś nikomu życia,
        to nie jest takie proste.
    • Gość: fizia Re: on kogoś ma IP: 57.66.12.* 25.09.02, 13:44
      A moze powinnas ustalic fakty z ta druga??? Moze on tez jej mowi, ze ja kocha...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka