Dodaj do ulubionych

poglaskac zubra...

02.11.05, 21:59
w "krasnoludkowym panstwie" (pierwsza szafka u gory, z lewej) zyly sobie
krasnoludki. Mialy codzienny dostep do slodkosci. Nie tak jak Ania (dlaczego
Ania ? bo to takie niewinne imie). Ania czekala na dobry humor mamy i w
zaleznosci od tego humoru (sredni dobry bardzo dobry excellent) miala
landrynki lub krowki - te miekkie. Co innego krasnoludki - grasowaly w
szeleszczacych papierkach, zlotkach i zapachu cukru. "To jest zycie" -
myslala Ania...


cdn (byc moze)

a najlepiej zebyscie cdn dopisali :-)
Obserwuj wątek
    • marusia_ogoniok Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 11:23
      malvvina napisała:

      > w "krasnoludkowym panstwie"
      >>>>>>>>>>>>
      Jak łatwo się domyśleć, Ania mieszkała, pragnęła mieszkać lub też często bywała
      na kresach wschodnich, konkretnie w Puszczy Białowieskiej, stąd ani krówki, ani
      żubry nie były jej obce. Tym bardziej krasnoludki, których "prawdziwym domem"
      jest przecież matecznik "za siedmioma górami i siedmioma lasami", a do szuflad
      z cukierkami trafiają okazyjnie i tylko do dzieci kochających bez wyjątku,
      wszystkie zwierzątka i roślinki, czyli do... wszystkich malutkich dzieci....
      Trzeba wiedzieć, że humory mamy (średni, dobry, bardzo dobry, excellent) bardzo
      łatwo mogą spowodować i utrwalić u dorastającego dziecka miłość wybiórczą,
      chorą..., jak choćby miłość do sterylizowanych zwierząt ze schroniska, przy
      jednoczesnym, panicznym strachu przed myszą, żabą, pająkiem czy wężem, nie
      mówiąc już o wielkiej krowie czy żubrze.
      Dziecko uczy się, że sterylizowane zwierzątko pozbawione jest raz na zawsze
      dylematów miłosnych i związanych z tym rozterek duchowych i cielesnych, przez
      co nie sprawia kłopotów mamusi i tatusiowi.
      Niektórzy uczeni w piśmie twierdzą, że nawet zabiera mniej cennego czasu na
      spacerach, /poprzez bezmyślne obwąchiwanie i zostawianie własnego pisma na
      każdym przydrożnym drzewie czy słupku/. Czas ten mamusia czy tatuś może z
      większym pożytkiem wykorzystać na miłą, zalotną pogawędkę z innym właścicielem
      kastrata, który też w tym właśnie "zaczepnym" celu sprawił sobie maskotkę i
      wyprowadza ją na własne randki..
      Ileż tam ochów i achów nad swymi pupilami, ileż jawnej, z głębi serca płynącej
      miłości do stworzenia, jaki jarmark uczuć...., żadne "serio" pióro tego nie
      opisze, nawet Koszałka Opałka, no chyba że pióro...... Malona....

      Wróćmy jednak do Ani. Co z nią? Póki co, krasnale zamieszkują jej szufladę,
      widzimy więc, że humory mamy nie wypaczyły jeszcze jej czystego
      serduszka...................
      Jak myślisz Fleur....., jak myślicie...., co się dalej działo?


      • fleuret Marusiu 03.11.05, 11:29
        o krasnoludkach wiem tylko tyle
        co mi powiedział Pan Herbert:

        "Krasnoludki rosną w lesie. Mają specyficzny zapach i

        białe brody. Występują pojedynczo. Gdyby się dało zebrać

        ich garść, ususzyć i powiesić nad drzwiami - może mielibyśmy spokój. "
      • malgo18 Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 12:53
        Mama Ani już nie miewała humorów- rzadnych;średnich,
        dobrych,bardzo dobrych.Siedziała lub błąkała się po
        domu,nic nie mówiąc.Martwym wzrokiem omiatała ściany i
        sufity,jakby szukając jakiegoś punktu zaczepienia na tyle mocnego
        by utrzymał sznur.Dzień po dniu,dzień po dniu..
        Nie było humorów ,nie było dla Ani landrynek i krówek .Tylko
        krasnoludki,złośliwie szeleszcząc w komodzie papierkami,
        przypominały ,że kiedyś i ona miała słodkie chwile.
        Przestała lubić krasnoludki.
        Zeby nie słyszeć odgłosów karmelkowych ,krówkowych ,szufladowych uczt,
        nie tęsknić za słodyczami i humorami mamy ;(średnim ,dobrym,bardzo dobrym,i
        exellent),wychodziła z domu.
        Była jesień,liście szeleściły pod stopami jak papierki po cukierkach....
        • fleuret Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 13:31
          Była jesień,liście szeleściły pod stopami jak papierki po cukierkach....
          Ania pograżona w smutnych myślach, zagłębiała się coraz dalej w las.
          Nagle u jej stóp zaszemrał strumyk. Zmęczona długiem marszem,
          uklękła przy źródełku i dłonią zaczerpnęła wody.
          Nie zauważyła ubranego w pomarańczową koszulę
          i brązowe spodenki krasnoludka, który szarpał poły jej płaszczyka
          krzycząc ile sił w piersi: nie pij wody, dziewczynko!
          Gdy Ania ugasiła swe pragnienie, ze zdumieniem spostrzegła,
          w lustrze wody odbicie żubra. Przestraszona rozejrzała się wokoło.
          Nikogo prócz niej nie było w pobliżu....
          Pojęła, że zmieniła się w ogromne zwierzę
          • malvvina Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 13:54
            .... Pojęła, że zmieniła się w ogromne zwierzę. I jak teraz zasmakowac
            krowke ??? Krowki sa male i delikatne a moja morda ogromna - pomyslala Ania.
            Jeden haps i ...nawet jej nie poczuje. Trzeba bedzie znalezc krowke na moj
            rozmiar. Po prostu KROWE...
            • jonaszkowalski Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 14:05
              anka się zmartwiła .
              co teraz . kurcze jestem żubrem . poruszyła delikatnie łbem , głęboko
              odetchneła . wypuściła kłąb pary chrapami .
              ha , no niejest tak źle . ludzie są zdecydowanie przereklamowani .
              i raźno pomkneła w las .
              • jonaszkowalski Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 14:09
                tętent kopyt po rozmokłej ziemi , szalony galop bez celu . poznać tajemnice
                nowego świata . nagle coś zaszeleściło . cisza . stoi za
                drzewami .nieruchome .
                polowanie , ludzie . myśliwi .
                jak najszybciej dołączyc do stada .
                nie , nie zdradzać miejsca klanu ...
            • malgo18 Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 14:32
              Jednak myśl o znalezieniu krówki wielkości krowy i to
              zawiniętej w papierek ,w tym miejscu wydała jej się
              tak absursdalna...
              Rozejrzała się po lesie.Pusto jak w jej domu,w
              jej dawnym domu.Tylko pajki,szczypawki,znieruchomiałe
              od chłodu żaby.A przecież Ania nie była już małą,niewinną
              duszyczką,kochającą wszystkie stworzenia.Nie była już nawet ,
              wypaczoną przez humory mamusi duszyczką kochającą tylko
              kastrowane zwierzątka ze schroniska.NIe kochała nikogo.
              Była kosmatym ,ogromnym zwierzakiem.Wszystko przez tego krasnala
              nad strumieniem.Gdyby nie miał akurat zaklejonych krówkami ust,zrozumiałabym co
              do mnie mamle,pomyślała.Nie będę szukać krówki ,najpierw muszę znależć
              królewicza,który zechce pocałować te wargi i zdjąć ze mnie zaklęcie.
              Potem wrócę do domu i wysypie szuflady komody naftaliną.
              • malgo18 Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 14:41
                Ale cicho,czekała i czekała,żadnych kroków.
                Czy na zawsze już zostanę tym kim jestem?
                Czy Marusia mnie wyzwoli?
                Jednak Marusia nie nadchodziła...
        • malgo18 Re: pogłaskać byka- żadnych 03.11.05, 14:07
    • jonaszkowalski Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 13:38
      mam takiego krasnoludka . zagnieździł się u mnie w domu . nic nie robi ,
      tylko wyleguje się na dywanie . ciągle ogląda telewizję . pyka pilotem po
      programach . co mnie doprowadza do szału . pali moje papierosy i kadzidełka .
      urządza dzikie harce i tańce jak nikogo nie ma w domu . wiem to na pewno bo
      sąsiedzi przychodzą na skargę .
      wdrapuje się co jakiś czas , po nodze od stołu na biurko . włącza komputer .
      nie mam pojęcia jak temu konusowi , to się udaje . otworzyć i podnieść ekran .
      bardzo dziwne , podejrzewam że jakoś współpracuje z moim psem , są najlepszymi
      kumplami . nie wiem , zresztą pies na biurku z krasnoludkiem , otwierają
      laptopa .
      może pies nie ma z tym nic wspólnego , ale fakty są takie że się kumplują .
      i skacze po klAWIATURZE , TO czasami dziwne rzeczy mu wychodzą , pisze i
      wysyła głupstwa . i nijak nie chce pojąć , że wspólczesne cuda techniki to
      poważna sprawa . nic sobie z tego nie robi - skubaniec :(
      donasza jakieś dziwaczne ubrania , styl ma taki jakiś pingwiniasty .
      często podkrada moje okulary i je nosi , cholera wie po co , bo wzrok ma
      dobry ...
      • fleuret Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 13:49
        uwazaj Jonasz, bo ten krasnoludek
        może być jednym z agentów Lewiatana...
        oni 'dają się przekupić
        nie mają zmysłu losu
        są urzędnikami przypadku'
        a wiesz jak jest z przypadkami:
        czy Pan na czas naszykuje Ci rybę?
        • jonaszkowalski Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 13:56
          na pewno , nie ma strachu :)
          • amelie.poulain Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 14:07
            Nie ma strachu Kachna
    • amelie.poulain Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 13:39
      słowa psychiatry "lewatywa i pod mur"
      • jonaszkowalski Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 13:50
        amelka ,
        to przykre , że krasnoludki cię przerastają ...
        • amelie.poulain Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 13:55
          No popatrz
          • jonaszkowalski Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 13:58
            ubodło ?
    • mmax20 Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 18:20
      ...jakże to wspaniale zostawić cały ten majdan z rachunkami na prąd, ogrzewanie
      mieszkania, prąd, telefon, ubezpieczeniami ... grzebnęła energicznie kopytem...
      i nawet teściowa nie nadaje tylko mu i mu, można znieść, przy okazji ma się
      spokój bo gach ma dziesięć innych i doliczyć się nie może... wolna jestem,
      pierwszy raz w życiu naprawdę, dzięki wam krówki mordoklejki gdyż za waszą to
      przyczyną przeniosłam się do krainy marzeń...
      zza chmur wyłonił się księżyc
    • rybolog Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 20:04
      Ania niech nie zabawia sie psychologa mamuski i robi to co mamuska kaze. Bo
      wszyscy wiemy do czego doprowadza nadmiar slodyczy u tych "malutkich" :)

      Mama ma racje...a Ania niech ja nie wkurza, bo bedzie w kacie stala:)
      • cham.zawsze.ten.sam Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 20:06
        u ciebie widac permanentny brak slodyczy
        • rybolog Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 20:13
          hehehe...to ty tak widzisz.
          • cham.zawsze.ten.sam Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 20:15
            juz widze twoja gebe z twoim hehehe ktora zawsze glupota przypominala mi wojaka
            szwejka
            • rybolog Re: poglaskac zubra... 03.11.05, 20:17
              oooo, jeszcze cos widzisz? Jezeli tak, to ciesz sie...hehehe.
    • fleuret .dzieje Ani-żubrzycy w skrócie 04.11.05, 07:25
      bajka o Ani-żubrzycy może mieć nastepujący plan:
      1.odczucia człowieka przemienionego w żubra
      mamy już początki....
      Jonasz - ruszanie chrapami, galop przez puszczę etc.
      MMax rachunki za gaz, gary itd.
      Malgo - irytacja i szukanie sposobu powrotu
      do dawnego ciała itp.
      2.Ponowne spotkanie z Pomarańczowym (to ten krasnal przy źródle),
      który wyłania się ze sterty liści, wskakuje zręcznie na łeb
      żubrzycy (np. skubiącej trawę) i wyjaśnia jak zdjąć czary
      (ktoś musi pogłaskać żubra i czule doń przemówić)
      3. Dołączenie do stada
      okazja do przedstawienia zwyczajów, anatomii i fizjologii
      żubra i rozważań nt kto ma lepiej:
      człowiek czy żubr?
      4.Co robią rodzice Ani?
      okazja do rozwazań o potrzebie zdrowych i poprawnych
      emocjonalnie relacji rodzinnych
      5.Przez las idzie młody i piękny myśliwy,
      widzi żubrzycę z skaleczonym goleniem,
      już skałada się do strzału, ale coś przekręca lufę
      (udany skok Pomarańczowego z gałęzi wprost
      na narzędzie mordu)
      zdziwiony podchodzi do zwierzęcia ,
      dotyka ręką sierści i mówi:
      jaka miękka i aksamitna...
      Wtedy zamiast żubra pojawia się przed nim
      piękne dziewczę...
      6. wiecie przecież co było dalej....
      myśliwy przynosił Ani codziennie
      garście landrynek l krówek milanowskich,
      a ona jadła jadła i jadła
      robiła sie coraz grubsza, grubsza i brzydsza
      (nie mówiąc już o stanie jej zębów)
      7.Rozczarowany myśliwy coraz częściej chodził do puszczy
      i głaskał wiele żubrów, ale żaden z nich
      nie zamienił się w piękne dziewczę...
      jeden tylko (przestraszony natarczywością myśliwego) zwierzak
      ugryzł go w palec.
      8.Morał - wiele wariantów,
      w zależności od tego, która część bajki została
      bardziej rozwinięta np.
      unikaj łakomstwa
      nie chodź sama po lesie
      nie pij z nieznanego źródła
      lepiej być żubrem
      itp. itd.
      • marusia_ogoniok Re: .dzieje Ani-żubrzycy w skrócie 04.11.05, 12:13
        fleuret napisała:

        > bajka o Ani-żubrzycy może mieć nastepujący plan:
        >>>>>>>>>>>>>>
        Tak. Wariantów może być wiele, a nawet taki, że główna rolę grają dwie lub
        więcej Ań, które należałoby ponumerować.....lub dodać nazwiska.
        Łatwo zauważyć:), że w wątku startowym, mama Ani nie miewała złych humorów,
        kształtowały się one w okolicach stanów wyższych tj. (średni, dobry, bardzo
        dobry, excellent). Wynikałoby z tego, że Ania Malgo18, zamieniona w żubra,
        mająca przesympatyczną mamę, nadającą się na doskonałą, unikalną teściową z
        przyswojoną wiedzą, że trzymanie mordy w kubeł jest złotem, a nawet diamentem
        jest Anią nr II lub Anią Małgosińską czy Żubrowską..
        Mówcie coś..... bo ja nie mam czasu.... do miłego:)


        • beatrix.szkrab Re: .dzieje Ani-żubrzycy w skrócie 04.11.05, 12:15
          Baba sie odezwala z lasu. Zjedz w końcu te grzyby, o których od lat
          myślał "twój mężczyzna"
        • malgo18 Re: .dzieje Ani-żubrzycy 04.11.05, 14:30
          Żubrzyca Ania czekała na nadejście wybawcy.Właśnie
          tarła bokiem o pień sosny,(pchły ją niemiłosiernie
          kąsały),gdy wyczuła ludzki zapach.Tak ,idzie,idzie
          Marusia.Ania poznała ją .Marusia szła pochylona,a
          promienie słońca ,przesiane przez sosnowe gałęzie ,
          złociły jej warkocz,który wymknął się spod beretu.
          Ania zamarła ,nie mogła się poruszyć...choć próbowała.
          A Marusia,niestety, była tak pochłonięta wypatrywaniem
          wesołych grzybków halusiów w poszyciu,tak skupiona by
          nie rozdeptać,ba nie potrącić żadnego chrżąszcza,stonogi,
          skorka,pająka,które tak ukochała,że nie usłyszała
          dzikiego łomotania oszalałego serca Ani..
          W oddali mignęły jeszcze tylko białe ,kształtne ,marusiowe łydki
          i słychać było ciche kląskanie jej żółtych kaloszków.
          A potem znów pustka i cisza..
          • beatrix.szkrab Re: .dzieje Ani-żubrzycy 04.11.05, 14:31
            Tarła gaciami, żeby znaleźć frajera, który by się z nią ożenił
          • fleuret ot 04.11.05, 14:44
            przypuszczam,ze Marusia chodzi ok.5 cm nad ziemią
            aby nie uszkodzić czegokolwiek z flory lub fauny;
            uważa też na obiekty fruwające w powietrzu
            • beatrix.szkrab Re: ot 04.11.05, 14:45
              Ot, ja przypuszczam że rzerzuchę hoduje
              • fleuret Re: ot 04.11.05, 14:47
                dlaczego tak uwazasz?
                • beatrix.szkrab Re: ot 04.11.05, 14:49
                  A co złego w hodowaniu rzerzuchy na parapecie czy na lodówce?
            • baba_ta_sama jak elf :) nt 04.11.05, 14:53
              • beatrix.szkrab Re: jak elf :) nt 04.11.05, 14:54
                A Elf rzeżączkę wyleczył?
                • baba_ta_sama Elfy nie choruja :) nt 04.11.05, 14:57
              • fleuret Re: jak elf :) nt 04.11.05, 15:05
                o ile wiem wszystkie elfy pochodzą
                z Gór Sinych...choć teraz rozproszone
                są po puszczech i równinach
                • baba_ta_sama Re: jak elf :) nt 05.11.05, 16:11
                  Niektore zabladzily tutaj :)
                  Opowiadaja nam o prawdziwym zyciu - ZYCIU ...

                  Kto potrafi ich sluchac? Uslyszec?
                  :))))
                  • beatrix.szkrab Re: jak elf :) nt 05.11.05, 16:15
                    Nie próbuj ratowoac się starszymi osobami jak to ty piszesz anno
                    poza tym tlumacz tez nie bardzo sie na psychologa nadaje, czyms innym powinen
                    sie zajmowac
            • malgo18 Re: ot ot 04.11.05, 14:59
              To się wie,że Marusia unosi
              się nad ziemią,ale ja miałam
              taką fantazję ,żeby Ją trochę
              przyziemić.A na obiekty latające
              bardziej Luty wyczulony jest.:)
          • jonaszkowalski Re: .dzieje Ani-żubrzycy 04.11.05, 17:01
            a potem znów pustka i cisza
            głucha cisza , przerywana raz po raz kląskaniem kaloszków grzęznących
            w błocku bagna .
            gdzie ta dziewczyna maszeruje , może szuka tego pyzatego konusa - pomyślała
            anka . a może gdzieś się tu umówiła , albo coś . tak czy siak za nią .
            zobaczymy co będzie .
            a tymczasem , marusia omineła bulgoczące szuwary , wyciągneła coś z plecaka .
            odrzuciła zdecydowanym ruchem , kaptur ortalionowego płaszcza .
            wrzasneła - operaaaaaaa !!! przechyliła głowę i wlała sobie do gardła około
            ćwiartki mikstury , którą najwidocznej , zawsze nosi ze soba .
            no , tak pomyślała anka
            - kto ze sobą nosi , ten sie nie prosi - pięknie , jak czegos sama nie zrobię ,
            to juz na zawsze będę latała w przebraniu żubrzym .
            a marusia jak to marusia . zaczeła coś tam sobie wesoło nucić .
            normalka wesoła przyśpiewka na swojską modłę .
            leeeeegia , legiaaaaaaa - najlepsza jest ...
            • malgo18 Re: .dzieje Ani-żubrzycy 04.11.05, 18:37
              No tak no tak,pięknie jak sama ze sobą czegoś nie zrobię,
              to już na zawsze będę latała w żubrzym przebraniu.Tutaj
              mogłam liczyć jedynie na Marusię.Tylko ona ma takie jaja,że
              nie strasznym by jej było zbliżyć słodkie jak karmelki usta
              do tych mokrych chrap ,przekrwionych ślepi i zmierzwionej,
              cuchnącej,stęchłym żołnierskim kocem sierści.
              DO czynu,jeśli chcę zobaczyć jeszcze moją ukochaną mamusię.
              Mamusia..Wspomnienia zalały aniny łeb:mamusia -taka milcząca
              mogłaby być wzorową teściową,co tam teściową ;melodia przyszłości ,
              Mamusia mogłaby być wymarzoną partnerką dla każdego miłego posiadacza
              kastrowanego pudelka,pinczerka,czy mopsa.Jej wieloznaczne milczenie
              pozostawiało tyle miejsca dla rozbuchanych osobowości miłośników
              wszelkiej fauny i flory i dla ich leśnych opowieści.
              Mogłaby gdyby nie te martwe oczy.Choć taki amator przyrody i
              partnerstwa z mamusią starał się,wił jak wąż,skakał jak zając,
              potrząsał grzywą jak niedżwiedzica prof.Gapika,ryczał jak ranny
              jeleń ,czy gwiazda Zwierzyńca Michał Sumiński,oczy mamusi pozostawały
              puste i ciągle omiatały ściany i sufity.
              Poza tym co to za partnerka,która pozwoliła by szuflady szaf zapełniły się
              lepkimi papierkami po cukierkach.
              Ania otrząsnęła się gwałtownie brrr....sen mara..działać..
              Przypomniała sobie,że kiedyś gdy mama była w humorze exellent,z kieszeniami
              pełnymi cukierków ruszyły do Popielna.To tam zmyślni ,zdolni i pracowici
              naukowcy z PAN wyhodowali jelenie z jakże niezbędnym ,każdemu jeleniowi
              trzecim rogiem.Ci zdolni ludzie pomogli jeleniom,może i mnie poratują.
              Musi dotrzeć jak najszybciej do Puszczy Piskiej.Żwawo postukując o zmarzłą
              ziemię Marusia wie czym(racicami?????),ruszyła w drogę....

              • jonaszkowalski Re: .dzieje Ani-żubrzycy 04.11.05, 19:01
                ruszyła w drogę z kopyta , rączo ruszyła , jak na żubra .
                ale mamusia nie dawała jej spokoju . jej szklane oko , to sztuczne - zawsze się
                go bała . i to prawdziwe , ale też zawsze szklane , puste .
                taak , mamusiuuuuuuuu !!! rykneła z całej mocy , całej potężnej klaty
                dzikiego zwięrzęcia .
                teraz , hrr frrr fuuuuuuuuff się policzymy - to jest świetne przebranie , to
                moje nowe ciało , mamusiu
                zobaczysz , czym jest wolne , prawdziwe indiańskie zwierzę .
                za te wszystkie lata pedagogicznej woltyżerki , teraz ty zatańczysz na krawędzi
                ty dostaniesz brawa , albo spadniesz ...
          • fleuret o oszalałym sercu Ani 07.11.05, 08:38
            "Drzewa w purpurze ostatni dają nam schron
            A serca biją jak dzwon, na jeden ton."
    • jmx Re: poglaskac zubra... 06.11.05, 01:57

      a co z niedżwiedzicą prof. Gapika? nikt o niej nie pamięta...
      ;)
      • malgo18 Re: poglaskac zubra... 06.11.05, 13:21
        Jak nie pamięta ?Przecież występuje
        pośrednio ,ale jednak..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka